szamonia
15.12.08, 20:46
Młoda ma 19 m-cy, nigdy nie była jakims super spokojnym dzieckiem,
ale zakazy znosiła w miarę ok. Teraz jakby diabeł w nią wstąpił,
wszystko opatrzone jest wielkim płaczem. Zaczyna się już z samego
rana, płacz bo mama poszła do toalety, jak jej nie wezme ze sobą
(ona siedzi na mnie, a ja sikam

) to jest dramat, potem na rączki,
z rączek postawiona na podłogę biegusiem do komputera i wymuszanie
bajek. Z tymi bajkami to praktycznie cały ten czas gdy jestesmy w
domu jest miauczenie do komputera, że ona chce bajeczkę.Nie pozwalam
jej, bo wiadomo ale mi sposób na wychowanie dziecka. Jednak takiemu
maluchowi dwie bajki w ciągu dnia to za mało. Tak więc kazde "nie"
jest ryk. Juz nie mówię o tym, ze ja w ogóle nie mogę przy
komputerze usiąśc nawet na minutę, bo jest akcja. Potem zabawy,
bawimy się super szczeniaczkiem uczniaczkiem, ale....właczam jedną z
piosenek jest płacz, bo nie ta piosenka, jaką ona lubi, baimy sie w
kuchnię, nie to mama włączyła co ona chciała (bo ona chciała teraz
prać, a mama właczyła mikser)[nie w tym rzecz, ze ona chce coś
innego tylko ta jej reakcja mnie osłabia]. Oczywiście zabawy tylko z
kimś, bo sama nie zajmie się nawet minutkę. Jedzenie w miarę ok, ale
przebieranie, to nie, to tak, wiec muszę chować marchewkę, briokuła
itd pod ziemniaczki, mięsko. Na dworze, coś sobie upatrzy robić
niebezpiecznego no to wiadomo, zabraniam, ryk. Mycie zębów płacz,
mycie głowy płacz, wyciąganie z wanny płacz, bo za wcześnie.
Generalnie dziecko miało do tej pory dużą swobodę, bo wychodziłam z
założenia, ze jesli nie dotknie, nie spróbuje to nie bedzie miała
jak poznać świata, po prostu. Jednak kiedy "pisiu, pisiu"
długipisikiem przeniosło siez kartki na ścianę czy na ciuchy
powiedziałam STOP. Niepokoi mnie to, że wiele tych ataków płaczu,
buntu to jakieś jedno wielkie przedstawienie. uciekanie z rozpaczą w
głosie, na moich rękach wyginanie się w łuk, prężenie się, a teraz
ostatnio zeby było atrakcyjniej rzucanie się na ziemię. Jest mi
potwornie wstyd za tego mojego dzikusa. Inną zupełnie sprawą jest
to, ze w tym swoim zmęczeniu i frustracji nie przychodzi mi do głowy
żaden rozsądny pomysł co robię nie tak, co zrobić żeby dziecko
nauczyć innych reakcji. Może Wy mi pomożecie dzięki swoim
doświadczeniem. Dodam tylko, ze od tych 19 m-cy siedzę z małą w
domu, jestesmy skazane praktycznie całymi tygodniami tylko na
siebie, bo Mąż pracuje od rana do nocy od pn do ndz. Dziadków
odwiedzamy raz na tydzień na pół dnia, wiec tylko wtedy mam luz, ale
co to jest w obliczu tylu miesięcy. Częsciej nie mozemy do nich
chodzić, bo pracują jeszcze. Jestesmy sobą nawzajem zmęczone, a ja
coraz częsciej wieczorami ryczę. Koszmar