hanula12
22.12.08, 20:54
dzisiaj na światecznych zakupach z synkiem spotkałam mojego
dyrektora. po powitaniu, dyrektor usmiechnął sie do synka,ja mówię,
że to mój synek, a do synka:"a to jest kochanie,mój pan dyrektor",
na co mój niespełna 3-latek (który jest okropnym gadułą)z usmiechem
patrząc sie na moją dyrekcję pyta: "pan sadysta?"

)) myślałam, że
na zawał padnę...nauczka dla mnie uważać, co mówię przy moim dziecku
(fakt, że o moim drektorze zazwyczaj mówię "sadysta", ale żeby mały
tak to podłapał??).miałyście podobne sytuacje, kiedy dziecko cos
zaszłyszało od Was i potem "wypaliło"? po prostu szczerość do bólu