nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do rodziny

10.11.03, 16:24
Witam wszystkie Mamy!
Nie za bardzo wiedziałam, gdzie umieścić swoje pytanie, bo w sumie nie
dotyczy ono ani zdrowia, ani wychowania. Może tutaj znajdą się mamy, które
cos mi poradzą.
Synek ma aktualnie 21 miesięcy. Nigdy nie należał do dzieci, które "garną
się" do obcych. Szczególnie teraz zachowanie to jest nasilone. Osób
dorosłych Michał się boi, tych starszych (typu życzliwe staruszki) - nawet
bardzo. Do dzieci też go nie ciągnie, chociaż spotyka je codziennie na placu
zabaw (na pewno nie jest tak, że izolujemy Michała od innych dorosłych i
dzieci).
Nowe miejsca też raczej wywołują u Michała przede wszystkim dużo lęku.
Ostatnio byłam z nim u swojej koleżanki i przez cały czas Michał
rozpaczliwie wtulał sie we mnie i nie chciał nawet odwrócić głowy w stronę
zagadującej go znajomej.
Moje pytanie jest następujace: Czy któraś z mam ma dziecko zachowujace się
podobnie i odważyła się z nim wyjechać z dłuższą wizytą do zupełnie dziecku
nieznanej rodziny, w zupełnie nieznane miejsce? Czy po przyjeździe nie
okazało się, że dziecko zupełnie nie może sie przyzwyczaić do nowego
otoczenia?
Dodam, że szybki "odwrót', były w naszym przypadku raczej niemożliwy:
rodzina mieszka na drugim końcu Polski, my nie mamy samochodu, więc będziemy
podróżować pociągiem (pociąg raz na dobę).
Proszę o rady i pozdrawiam wszystkie e-mamy i ich dzieci
Anka, mama Michała
    • mkz5 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 10.11.03, 23:01
      Witaj!!! Mam 3letniego Kubusia. Jeszcze niedawno miałam podobny problem. Mimo
      tego iż nie był izolowany od otoczenia bał się obcych ludzi. Wizyty w obcych
      miejscach znosił bardzo źle. Nie było też mowy o zabawie z obecnymi tam
      dziećmi. Jak już przebywał tam trochę i dał się zaprowadzić do pokoju dzieci
      to ja albo mąż musieliśmy siedzieć tam razem z nim. Ale teraz to się zmieniło.
      Już nie płacze, chetnie idzie w niezbyt znane miejsca, bawi się z dziećmi. Jak
      więc widzisz trochę cierpliwości i będzie lepiej. Na pewno jednak musisz mu
      organizować kontakty z innymi dziećmi, przyzwyczajać do nowych miejsc i ludzi.
      Życzę powodzenia!!!
      Pozdrawiam.
      Mirka
      • anka_ka_rp Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 11.11.03, 19:37
        Cześć, Mirko!
        O rany, tak podejrzewałam - pisząc swojego posta - że nieśmiałych dzieci jest
        mniej niż otwartych urwisów, ale nie sądziłam, że aż tak!!!
        Mirko, doradź mi - proszę - konkretniej,co byś zrobiła na moim miejscu:
        jechałabyś ze swoim - jeszcze nieśmiałym Kubą - do tej rodziny, czy byś nie
        jechała?
        Tak jak pisałam, najgorsze jest to, że jak juz tam pojedziemy - to nie da się
        szybko stamtąd ewakuować. Do tego dotrzemy tam późnym wieczorem (jeden pociąg
        na dobę - niestety), tak że nie będzie czasu, żeby Michał poznał nowe
        otoczenie. O razu będzie go czekało jedzenie, kąpanie i zasypianie w zupełnie
        nieznanym mu miejscu. I naprawdę obawiam się jego reakcji na te nowości.
        Tym bardziej, że on już troszkę w swoim życiu przeszedł (operacja, jak miał 3
        m-ce, niedawno poważne problemy z brzuszkiem)i bardzo bym mu chciała
        oszczędzić niepotrzebnych stresów.
        I co z tym zrobić?




        > Witaj!!! Mam 3letniego Kubusia. Jeszcze niedawno miałam podobny problem.
        Mimo
        > tego iż nie był izolowany od otoczenia bał się obcych ludzi. Wizyty w obcych
        > miejscach znosił bardzo źle. Nie było też mowy o zabawie z obecnymi tam
        > dziećmi. Jak już przebywał tam trochę i dał się zaprowadzić do pokoju dzieci
        > to ja albo mąż musieliśmy siedzieć tam razem z nim. Ale teraz to się
        zmieniło.
        > Już nie płacze, chetnie idzie w niezbyt znane miejsca, bawi się z dziećmi.
        Jak
        > więc widzisz trochę cierpliwości i będzie lepiej. Na pewno jednak musisz mu
        > organizować kontakty z innymi dziećmi, przyzwyczajać do nowych miejsc i
        ludzi.
        > Życzę powodzenia!!!
        > Pozdrawiam.
        > Mirka
        • stynka2 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 11.11.03, 21:57
          Aniu, nieśmiałych dzieci jest na pewno dużo, w końcu poza tym forum też toczy
          się życie.
          Miałam podobny problem z moją córką, obecnie 19 mies. Nigdy nie lubiła podróży
          i nowych miejsc. Zawsze podróż była dla niej olbrzymim stresem (jeździliśmy
          tylko samochodem), a także nowe miejsca i ludzie. Praktycznie przez cały pobyt
          nie schodziła mi z rąk, spała koszmarnie, na widok dziadka i wujków ryczała.
          Teraz jest trochę lepiej, tzn. nowe miejsca oglada z zaciekawieniem, trochę
          gorzej z towarzystwem, babcie i ciocie już łaskawie toleruje, ale dziadków
          nadal nie. Ale po pewnym czasie przyzwyczaja się i do ich towarzystwa, choć
          bez entuzjazmu.
          Ograniczałam więc wyjazdy do minimum, tzn. tylko w święta, a większość rodziny
          przyjeżdżała do nas. I najczęściej żałowałam nawet tych krótkich wypadów,
          stres jaki przeżywaliśmy wszyscy, ja, mąż i dziecko był ogromny, a cała wizyta
          upływała na uspokajaniu ryczącego dziecka.
          Na Twoim miejscu nie ryzykowałabym tak dalekiej podróży, w dodatku pociągiem.
          Nie uważasz, że dla ruchliwego dwulatka tak długa podróż, potem jedzenie,
          spanie, nowe miejsce i ludzie to trochę za dużo? Nie znaczy to, że odradzam Ci
          podróże w ogóle, ale może poczekaj z tym jeszcze kilka miesięcy, być może Twój
          synek trochę się ośmieli. I zacznij od krótkiej podróży do kogoś kogo zna, na
          pewno będzie Wam łatwiej. Im będzie starszy tym będzie łatwiej, cierpliwości!
          Pozdrawiam
        • mkz5 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 11.11.03, 22:11
          Witaj, doskonale rozumiem Twoje niezdecydowanie. Myslę jednak, że ja na Twoim
          miejscu pojechałabym. W drodze przygotuj małego, opowiadając co go tam spotka
          starając się żeby wyobrażał sobie to spotkanie jako coś miłego. Najlepiej na
          nowym miejscu nie pozwolić żeby wszyscy "rzucali się" na niego przy powitaniu.
          ja zrezygnowałabym pierwszego dnia również z kąpieli. Kiedyś pojechaliśmy do
          rodziny (aż w rzeszowskie wiec szybki powrót był również niemożliwy) i
          pamietam, że Kuba nie chciał sie z nikim przywitać, a szczególnie płaczliwie
          reagował na brodatych wujków. Staraliśmy sie wtedy być cały czas blisko niego.
          Stopniowo dawkowalismy mu kolejne stresujace sytuacje czyli blizsze kontakty -
          zabawy z ciociami, podawanie reki wujkom... Jest to tym bardziej trudne, że
          wszyscy są bardzo zainteresowani maluchem, niekiedy zadaja głupie pytania w
          stylu "co on taki dziki".
          Życzę Ci powodzenia!!!
          Głowa do góry, będzie dobrze!
          Pisz jesli bedziesz miała jakies pytania.
          Po powrocie napisz jak było.
          Pozdrawiam
          Mirka
          • anka_ka_rp Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 12.11.03, 19:30
            Dzięki za odpowiedzi.
            Szkoda tylko, że potwierdziły one moje obawy.
            Miałam taką cichutką, cichutką nadzieję, że zgłosi się mama, która napisze:
            jedź, mój synek też jest nieśmiały, a wyjazd udał sie super ... no cos w tym
            stylu.
            Niestety nie mogę skorzystać z rady wyjechania gdzieś bliżej, na krócej, do
            kogoś znajomego, bo cała rodzinka mieszka na drugim końcu Polski.
            Chyba w tej sytuacji będą musieli jednak trochę poczekać.
            Anka
            • maak3 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 12.11.03, 21:39
              a ja bym pojechała
              daj mu być nieśmiałym maluszkiem i już
              i ''przyblokuj'' wylewność krewnych na widok maluszka, nie każ na siłę się
              witać z obcymi, jak będzie potrzebował być wtulonym to tul, jak nie bedzie
              miał ochoty patrzeć na innych to niech nie patrzy
              daj mu oparcie, swój spokój i koniecznie zabierz lampkę na wieczór, ulubioną
              zabawkę i książeczkę, zestaw zabawek ''antykryzysowych'' ulubiony kubeczek
              etc. opowiedz mu co i jak, a na podróż weź mnóstwo książeczek z naklejkami,
              misia do ''opiekowania się'' i ruszaj w drogę
              Twoja pewność siebie da oparcie maluchowi
              powodzenia
    • renapol Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 13.11.03, 11:09
      Droga Aniu!
      Tez jestem mama moze nie tak bardzo niesmialego dziecka jak twoje ale uwazam ze
      powinnas pojechac. Nie widze sensu abyscie NIE jechali. Uwazam ze jak
      zostaniecie w domu to napewno nie pomoze to rozwiazac problemu a niesmialoscia
      a gdy sie zdecydujecie na ta podroz zawsze instnieje nadzieje ze a noz cos sie
      zmieni. Dziecko MUSI przebywac z innymi, przyjdzie czas ze bedzie musial isc do
      przedszkola czy do szkoly. I to wlasnie ty musisz mu w tym pomoc. Izolowanie go
      do innych napewno tu nie pomoze. Moj synek 21mcy jak poszedl do przedszkola
      poraz pierwszy tez byl nie smialy uciekal od dzieci, bawil sie sam, nawet
      plakal. Ale teraz po 2 miesiacach jest naprawde bardzo dobrze. Lubi tam chodzic
      i uwazam ze wlasnie przedszkole pomoglo mu z niesmialoscia. Prosze nie izoloj
      swojego dziecka od swiata. Pamietaj nic zlego mu sie nie stanie zawsze jest
      przy tobie. Uwazam ze ta podroz to jest jedna z terapi dla twojego synka.
      Pozdrawiam, Rena
      • malgosia87 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 13.11.03, 12:32
        renapol napisała:

        > Droga Aniu!
        > Tez jestem mama moze nie tak bardzo niesmialego dziecka jak twoje ale uwazam
        ze
        >
        > powinnas pojechac. Nie widze sensu abyscie NIE jechali. Uwazam ze jak
        > zostaniecie w domu to napewno nie pomoze to rozwiazac problemu a
        niesmialoscia
        > a gdy sie zdecydujecie na ta podroz zawsze instnieje nadzieje ze a noz cos
        sie
        > zmieni. Dziecko MUSI przebywac z innymi, przyjdzie czas ze bedzie musial isc
        do
        >
        > przedszkola czy do szkoly. I to wlasnie ty musisz mu w tym pomoc. Izolowanie
        go
        >
        > do innych napewno tu nie pomoze. Moj synek 21mcy jak poszedl do przedszkola
        > poraz pierwszy tez byl nie smialy uciekal od dzieci, bawil sie sam, nawet
        > plakal. Ale teraz po 2 miesiacach jest naprawde bardzo dobrze. Lubi tam
        chodzic
        >
        > i uwazam ze wlasnie przedszkole pomoglo mu z niesmialoscia. Prosze nie izoloj
        > swojego dziecka od swiata. Pamietaj nic zlego mu sie nie stanie zawsze jest
        > przy tobie. Uwazam ze ta podroz to jest jedna z terapi dla twojego synka.
        > Pozdrawiam, Rena

        Zupełnie się z tym nie zgadzam, juz prędzej z maak3; tylko czy to da sie
        zrobić, powstrzymać krewnych przed wylewnością, komentarzami nie zawsze mądrymi
        (oczywiście wszystko zalezy od tego jakich ma się krewnych smile). Rena czy Ty
        proponujesz terapię szokową dla dwulatka? Ania wyraźnie napisała, ze nie
        izoluje dziecka od otoczenia, chodzi raczej o natężenie wrażeń:nowe miejsce,
        nowi ludzie, nie każdy potrafi zrozumieć, że dziecko się boi, albo nie ma
        ochoty na dawanie buziaczków, itd.
        Myślę, Aniu, że przede wszystkim Twój synek musi zawsze czuć, że ma w Tobie
        oparcie, że nigdy nie wyśmiejesz jego leków (np. taki duży chłopiec a boi
        się .....) i innym tez na to nie pozwolisz. Musisz pomóc mu uwierzyć w siebie
        przez podkreślanie jego mocnych stron i pożądanych zachowań. A w ogóle to jeśli
        chodzi o dzieci wrażliwe i nieśmiałe (czy jedno z drugim idzie w parze?), to
        polecam metodę małych kroczków. Ja starałam sie tak właśnie postępować i z
        mojej nieśmiałej 2 latki wyrosła całkiem śmiała i samodzielna czterolatka,
        może nigdy nie będzie tzw. duszą towarzystwa, ale w grupie radzi sobie bardzo
        dobrze.
        Pozdrawiam,
        Małgosia
        • anka_ka_rp Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 13.11.03, 14:21
          Kochane emamy, ja właśnie dlatego tak dokładnie opisałam całą sytuację, bo
          chodzi mi o rady przede wszystkim w sprawie tego konkretnego wyjazdu.

          Tak na co dzień to jakoś sobie z problemem nieśmiałości radzimy: nakłaniamy
          Michała do kontaktu z innymi, ale go do niczego nie zmuszamy.
          Trudne to bywa i nieraz ręce mi opadają, jak widzę,że np. Michał natychmiast
          kończy zabawę na zjeżdżalni w momencie, jak na zjeżdżalnię wchodzi jakieś inne
          dziecko. Albo jak natychmiast oddaje trzymaną w rączce zabawkę w momencie jak
          inne dziecko wyciągnie rękę w jej kierunku (nawet wyszarpywać mu nic nie
          trzeba, sam oddaje).
          Mimo to cały czas stwarzamy mu okazje do kontaktu z innymi dziećmi i
          dorosłymi, bo przecież nie chciałabym, żebym na jakiegoś outsidera wyrósł.

          I oczywiście wiem, że taki wyjazd - jako terapia - na dłuższą metę - to by coś
          fantastycznego było.Tylko sie tego spiętrzenia problemów na początku pobytu w
          nowym miejscu boję i dlatego tego posta napisałam, żeby się dowiedzieć, czego
          się mogę spodziewać.

          Wiem, pomyślicie, że trochę całą sprawę wyolbrzymiam. Ale mamy, których
          dzieciaczki miały lub mają poważniejsze problemy zdrowotne wiedzą, że takiemu
          dziecku chciałoby się oszczędzić każdego niepotrzebnego stresu. A Michał - jak
          juz wspominałam - operowany był w wieku 3 m-cy i naprawdę upiorny okres ma za
          sobą.
          To tyle, w ramach usprawiedliwienia mojego podejścia do tej sprawy.
          Anka, mama Michała
          • malgosia87 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 13.11.03, 17:54
            anka_ka_rp napisała:

            Tak na co dzień to jakoś sobie z problemem nieśmiałości radzimy: nakłaniamy
            > Michała do kontaktu z innymi, ale go do niczego nie zmuszamy.
            > Trudne to bywa i nieraz ręce mi opadają, jak widzę,że np. Michał natychmiast
            > kończy zabawę na zjeżdżalni w momencie, jak na zjeżdżalnię wchodzi jakieś
            inne
            > dziecko. Albo jak natychmiast oddaje trzymaną w rączce zabawkę w momencie jak
            > inne dziecko wyciągnie rękę w jej kierunku (nawet wyszarpywać mu nic nie
            > trzeba, sam oddaje).
            > Mimo to cały czas stwarzamy mu okazje do kontaktu z innymi dziećmi i
            > dorosłymi, bo przecież nie chciałabym, żebym na jakiegoś outsidera wyrósł.
            >

            Aniu, u nas było dokładnie tak samo, a gdybyś teraz zobaczyła Julkę, uwielbia
            sale zabaw, gdzie mnóstwo dzieci biega i hałasuje (ba,sama tak robi),aż trudno
            uwierzyć, że to była taka nieśmiała, cichutka dwulatka.
            Pozdr.
            Małgosia
            • mkz5 Re: nieśmiały 2-latek - czy jechać z wizytą do ro 13.11.03, 22:01
              My również zmagaliśmy się i ciagle jeszcze całkowicie się ich nie pozbyliśmy.
              Jak Ci już pisałam w pewnym momencie podjeliśmy decyzję o wyjeździe z Kubą do
              rodziny. Bardzo obawialismy się tej podróży ale jej nie żałujemy. Trudne były
              pierwsze godziny dlatego staralismy się dać synkowi poczucie bezpieczeństwa.
              Myślę, że ważne jest dawanie dziecku możliwości przeżywania innych, nowych
              wrażeń. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że kazda następna wizyta u
              rodziny czy znajomych była bardziej udana. Być może wynika to z dorastania
              dziecka, zrozumienia przez niego wielu rzeczy... Dzisiaj kuba znacznie lepiej
              radzi sobie z takimi sytuacjami.
              W Twoim przypadku jednak po zastanowieniu wydaje mi sie, że może trzeba
              poczekać z podróżą do wiosny. Dla maluszka po pewnych przejściach zdrowotnych
              taki wyjazd w zimie w pociagiem chyba nie jest najlepszym pomysłem.
              Pozdrawiam Cię gorąco!
              Mirka
Pełna wersja