rozwój mowy i nie tylko

04.02.09, 19:26
Moja córeczka za kilka dni skończy 20 m-cy. Na ten moment nie można się z nią
jeszcze dogadać ponieważ ma dosyć ciężką mowę. Potrafi tylko :
-tak – tak
-nie – nie
-pa pa - pożegnanie
-da – dziękuje (ostatnio tylko wtedy gdy się ją upomni że trzeba dziękować
-tata – tata i rzeczy taty
-mama – mama i rzeczy mamy, włosy znalezione na kanapie lub dywanie, kobiety z
małymi dziećmi
-baba – babcia i rzeczy babci, kubek, telefon, mop, szczotka, ścierka, gąbka
-lala - lalka
-amam i mniammniam – jedzenie
-auau – pies
-muu – krowa
-miał – kot
-kaka – żaba, kaczka
-hrrr – świnka, spać, poduszka, kołdra, kocyk, łóżko
-uuu uuu – sowa, pociąg
-ba – spaść, przewrócić się, uderzyć, wyrzucić śmieci
-brum brum – samochód, wózek, spacer
-siu – huśtawka, kąpiel, woda, wanna
-jest jeszcze kilka dźwięków których nie da się napisać połączonych z gestami
które oznaczają np. misia czy małe dziecko lub picie
Jak to wszystko wypisałam to okazuje się że wcale mało tego nie ma ale
zastanawia mnie że mała nie robi od dawna żadnych postępów w tym kierunku
wszystkich tych „słów” nauczyła się już dobre pół roku temu (oprócz tata i
lala to zaczęła mówić jakieś dwa miesiące temu).
Czy wasze dzieci też miewają takie „zastoje” w nauce mowy? Zaznaczam że wiem o
tym że dzieci rozwijają się w swoim tempie i są dzieci starsze od mojego które
mówią jeszcze mniej, mnie zastanawia tylko to że jako 13-14 m-czne dziecko
nauczyła się tylu „słów” a pół roku później nie robi żadnych postępów a nawet
wręcz się „uwstecznia” bo coraz częściej woli pokazać palcem niż powiedzieć
że np chce poduszkę.
Jeszcze jedno pytanie. Czy wasze dzieci w tym wieku bawią się klockami? Moja
tylko je rozrzuca lub rozwala wieże które my stawiamy. Zresztą w ogóle
najlepszą zabawą jest robienie totalnego bałaganu, wszystkie zabawki i
książeczki muszą leżeć na środku pokoju. Kiedyś chociaż gdy ją poprosiłam aby
posprzątała to układała zabawki z moją pomocą a teraz gdy jej powiem że
sprzątamy to albo się śmieje i ucieka albo udaje że nie słyszy ewentualnie
rozrzuca to co ja posprzątam.
    • annaa77 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 19:36
      moja córka ma 18 miesięcy umie mniej wiecej tyle samo.uczy sie
      ciagle nowych słow w zwszłym tygodniu był to óf-żółw,i ba-żaba. dzis
      doszło słowo nóż bardzo ładnie i wyraznie.klocki układa
      puzzle, "czyta" ksiażeczki i jak poprosze to sprzata choć ostatnio
      niechętnie. tak sobie myśle czy aby twoje dziecie nie zrobiło sie
      ciutke leniwesmilemoja zdecydowanie sie robismile))
      • edit38 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 20:14
        annaa77 napisała:

        klocki układa
        > puzzle, "czyta" ksiażeczki i jak poprosze to sprzata choć ostatnio
        > niechętnie.

        Zuzia też bardzo chętnie "czyta" książeczki, potrafi dużo pokazać ma obrazkach
        oraz części ciała i ubioru, dużo mówi po swojemu ale tylko gdy "rozmawia" z
        lalkami lub rozmawia przez telefon zabawkę. Wiem że nie jest jakaś opóźniona ale
        zastanawia mnie ten brak postępów.
        Chyba rzeczywiście robi się strasznie leniwa ale z drugiej strony denerwuje się
        gdy czegoś nie rozumiem a jednak nie próbuje tego zmienić tylko woli pokazać
        palcem i jęczeć.
        • annaa77 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 21:23
          edit38 napisała:

          > Chyba rzeczywiście robi się strasznie leniwa ale z drugiej strony
          denerwuje się
          > gdy czegoś nie rozumiem a jednak nie próbuje tego zmienić tylko
          woli pokazać
          > palcem i jęczeć.
          >
          >
          no właśnie, pojęczy i dostanie co chcesmile
          masz bardzo mądrą córesmile
          20 miesięczna chrzesnica mojego męza nawet mama nie mówi, jedyne co
          to dadadada....a książeczki i inne zabawki sa po to żeby nimi rzucać.
          niech sobie Zuzka troche lenia złapie,przyjdzie dzień że zacznie
          gadać u układać klockismileszybciej niż myśliszsmile
    • annaa77 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 19:41
      chodzi mi o to ze moze dziecku wystarcza taki wachlarz słow, nie ma
      motywacji do nauki bo wie ze ja rozumiesz i dasz jej to o co poprosi
      i ze jak nie posprzata to ty to zrobisz wiec po co ona ma sie
      wysilac.a rozrzucanie klockow sprawia jej radoscsmile
    • gabbie Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 19:42
      ja myślę, że masz fajne dziecko
      całkowicie w normie
    • kasnova Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 19:55
      Mój synek (20 m-cy) nie mówi praktycznie nic, czasem tylko
      sylabizuje "mamamamama" i "tatatatata", więc nawet nie ze wskazaniem
      na nas, rodziców. Był już u laryngologa, słuch ma bardzo dobry,
      zresztą rozumie wszystko. Pediatra stwierdziła, że po prostu "tak
      ma" i nie nalezy się niepokoić. Jeżeli zdrowe dziecko dobrze słyszy,
      to nie ma siły - prędzej czy później musi zacząć mówić.
      • avispa_aa Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 20:11
        Moja córcia choć już nieco starsza od Twojej miała w tym wieku
        dokładnie tak samo. Do mniej więcej drugich urodzin używała
        dokładnie tychj samych słów, które wymieniłaś i prawie w tym samym
        znaczeniu. Ale za to jak się rozgadała po drugich urodzinkach, to do
        dziś jej zostało to szczebiotaniesmile Nie martw się z Twojąteż tak
        będzie.

        A klockami tak na prawdę zaczęła się bawić dopisro teraz (ma 4
        latka). Układa je w nieskończoność. Wcześniej rozrzucała, potem
        trochę więcej umiała uwagi na nich skupić. Dzieci tak mają że
        pobawią się czymś minutę i dawaj następną zabawkę, a na sprzątanie
        szkoda czasu więc i bałagan robi siękonkretny.Ale ja na bałagan mam
        patent. Podpatrzony w przedszkolu. Po wszystkich zabawach poprostu
        mówię, tak jak w przedszkolu córy: "ogłaszam sprzątanie sali".
        Oczywiście pomagam jej bo do interesujących i uubionych jej zajęć to
        nie należy.

        Pozdrawiam,
      • krzyszton_kasia Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 20:16
        moja córcia ma 14 m-cy i mówi: mama/mamuśka/mamusia, tata/tatuśka,
        baba/babuśka/babusia, dziadzia/dziadziuśka, ciocia, misiu, brum brum, hau hau,
        muuu, turu (słonik), nie, tak, mniam mniam, zuzia, cóż, cześć, dzidzia, pokazuje
        i mówi nununu, umie powiedzieć jak się nazywa:"pusia",
        natomiast syn szwagra 17 m-cy i prawie nic nie mówi: mamamama, tatatata,
        babababa, nenene a w większości to krzyczy.
        • janka39 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 20:49
          moj synek w wieku 20 m-cy mowil podobnie (o ile nie mniej), a teraz
          (za miesiąc 3 lata skonczy) buzia mu sie nie zamyka. Komentuje
          doslwonie wszystko wink
          spokojnie, poczekaj
          jesli tylko wiesz, ze dziecko ma dobry sluch i rozumie, co mowisz,
          to wyluzuj
          • maultier1 Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 21:38
            U nas tez z mowa ruszylo ok 2 urodzinek. Nie ma sie co martwic. Zeby
            sie rozgadac ma czas do 3 urodzin.
            • paniwaz Re: rozwój mowy i nie tylko 04.02.09, 22:25
              Edit, kojarzę, ze mamy dzieci w tym samym wieku więc mój syn może być dobrym
              przykładem, jak bardzo dzieci różnią się w rozwoju. Nieskromnie zacznę od tego,
              że mówi...prawie wszystko, buduje zdania, przykłady z dnia dzisiejszego -
              bawiąc się wytłoczką po jajkach mówi: nie ma jajek, Benuś zjadł; rano wygania
              psa z łóżka i mówi: zejdź Delicjo, ścielamy lóśko; obserwując psa jak je:
              Delicja je, kjuseki (kluski) upadły; widząc, jak ja z tatą jemy obiad: mamuś i
              dziadziuś jedzą; jak z czymś sobie nie radzi woła: mamuś chodź, pomocy; ma teraz
              etap tatuś, dziadziuś ale także mamuś i babuś a nawet ciociuś; mówi o sobie
              Benuś ale na pytanie czyja ta zabawka mówi, że Beniunia (tak mówi na niego
              dziadek); mówi, jak mają na imię rodzice, dziadkowie, mówi jak się nazywa
              (nazwisko wychodzi mu słabo)i że mieszka w Wajsiawie ale np. łyżeczka to
              łyyysieka z przedłużonym y, deska do prasowana to desa do pasiania a samochodzik
              to ciocik, więc do ideału jeszcze lata świetlne. A teraz z drugiej mańki -
              nocnik jego wróg, siada na nim wyłącznie w spodniach; na sedesie też nie da się
              posadzić; nie kapuje, o co chodzi z piciem przez rurkę, gryzie ją
              niemiłosiernie; z niekapków jeszcze do wczoraj musiałam wyciągać insulatory, bo
              nie mógł pociągnąć, wczoraj dostałam niekapek Playtexu i wreszcie Młody potrafi
              z niego pić nie rozlewając na boki. Ponadto 3 dni temu zabrałam mu smoczek
              (używany wyłącznie do zasypiania), więc nie jest w stanie zasnąć po południu
              (pierwsze dwa dni grasował po półtorej godziny, ostatnie 20 minut wył, trzeciego
              dnia odpuściłam spanie z nadzieją, że odleci po 19:00 bez problemu. Niestety,
              myliłam się, wyje około 15-20 minut aż pada ze zmęczenia. Co prawda rozszerzyłam
              wątek mowy do innych aspektów rozwojowych ale w takim celu, żeby pokazać Ci, że
              dla jednego dziecka jakaś czynność to pestka a z kolei druga to nie lada
              zadanie, przy czym dla innego zupełnie odwrotnie. Pozdrawiam serdecznie. Pani Wąż
Pełna wersja