"nie ma jak matka"

    • kramla Re: "nie ma jak matka" 21.11.03, 21:00
      A ja czuję się dyskryminwana jako mama będąca z wyboru i przekonania z dziećmi
      w domu.Rzeczywiście jest nas mało,ale czy tylko dlatego,że was pracujących
      jest więcej artykuł jest zły? Większość artykułów w prasie dla mam to wsparcie
      i otucha dla matek, które muszą dzielić pracę zawodową z macierzyństwem.Ile
      tak naprawdę było artykułów skierowanych bezpośrednio do nas i nie chodzi mi o
      artykuły typu jak być wdomu z dziećmi i nie zgłupieć.Dawno nie czytałam
      tekstu,który tak jasno stawiał moją pozycję jako matkę i który potwierdzałby
      słuszność mojej drogi.A mi na codzień na prawdę nie jest łatwo.Bo cóż ja
      właściwie robię? Byczę się! Przecież nie pracuję,zaś to wy w oczach większości
      zasługujecie na prawdziwy szacunek. Moja teściowa wprost powiedziała że nie
      wyobraża sobie jak można być taką kurą domową,bez żadnych ambicji...
      • ewa2233 Re: "nie ma jak matka" 22.11.03, 00:16
        Z racji, że wypowiedzi jest bardzo dużo nie przeczytałam wszystkich dokładnie
        ale chcę dorzucić swój kamyczek ...
        Tak naprawdę ten artykuł mnie trochę rozśmieszył.
        Nie mogłam wcześniej mieć drugiego dziecka - z rozsądku bo: brak stałej pracy,
        kłopoty ze zdrowiem. Teraz wszystko się unormowało, i mogłam je urodzić
        "w ostatniej chwili" (36 lat), lub nie urodzic wcale.
        Wg Pani Milskiej jestem nieodpowiedzialna.
        Wracam do pracy gdy Maluszek będzie miał 5,5 miesiąca. Nie czuję się z tym
        dobrze, ale nie stać mnie na rzucenie pracy, bo pieniądze nie leżą na ulicy.
        Gdybym wzięła urlop wychowawczy pewnie nie miałabym dokąd wracać, a poza tym z
        czego żyć ?
        Postaram się skrócić czas nieobecności do minimum (8 godzin z dojazdami),resztę
        czasu dziecko spędzi z kochającym tatą (ok. 3 godziny) i nianią (która z
        założenia ma być "obojętna emocjonalnie).
        Wg autorki artykułu będzie to dla mego dzieckae emocjonalnie niszczące.
        Nie wiem właściwie dlaczego?
        Byłam kiedyś opiekunką. Czułam się bardzo związana emocjonalnie z NIE MOIM
        dzieckiem, a jego płacz na pewno mnie poruszał i to czasem bardziej niż jego
        matkę !
        Może niania mojego dziecka też będzie do niego tak samo przywiązana?
        Dlaczego zakładać najczarniejszy scenariusz, że opiekunka przyjdzie "fachowo
        odbębnić" swą robotę ?
        Mój starszy syn uwielbiał żłobek.
        Zwykły , państwowy (chodził do niego w wieku od 2 do 3 lat).
        Czy z tego powodu doznał jakiejś szkody?
        Ja już tą sytuację przechodziłam 9 lat temu. Mam jakieś doświadczenie i patrzę
        z dystansem na takie "psychologiczne mądrości".
        Tylko żal mi dziewczyn, które nie mają możliwości "wypłakać" się na Forum,
        poradzić się kogoś, kto powiedziałby, że nie są "wyrodne".
        Zostały gdzieś z tym artykułem w głowie i zamętem w sercu.
        Myślą ,że są złymi matkami, bo ida zarabiać na chleb, zostawiając dziecko z
        opiekunką.
        Zaś Pani Psychoterapeuta,która pisze, na pewno nie za darmo, bo też potrzebuje
        pieniędzy (choć nie na pampersy, odżywki i witaminy dla dzieci), zamiast
        wskazać realną drogę - pisze jak powinna wyglądać opieka nad dzieckiem.
        Jak POWINNA wyglądać opieka my, matki wiemy.
        Tylko w takiej formie raczej nie jest możliwa w polskiej, szarej rzeczywistości.
        A jeśli jest to dla nielicznych.
        • mamasita Re: Polska szara rzeczywistosc 25.11.03, 13:17
          Taka jest rzeczywsitosc że matki musza wrócic do pracy. Moj mąz tez tego
          załuje bo gdyby mógł to by i nianie mi zapewnił i siedzenie w domu żebym mogła
          malowac i bawic sie z dizeckiem ale to na rzie sfera marzeń. Artykuły które
          nie maja naukowego poparcia i sa kolejna interpretacja rzeczywistosciktóra
          wszyscy znamy i nie kochamy - nie sa odkryciem. jak mi się marzy żeby i panie
          ktore chca pracowac i te co chca zostac w domu z dzieckiem zeby miały wolny
          wybór izeby cała rodzina nie musiała się głowic za co wyzyc jak przetrwac.
          Ani praw kobiet ani praw dzieci u nas nie za duzo .
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: "nie ma jak matka" 22.11.03, 00:40
      Ja artykuł czytałam smile.
      I spieszę donieść, że p. Milska nie twierdzi, że tylko matka ma być z dzieckiem
      do 3 roku życia. Bardzo jest dobrze, jeśli MATKA LUB OJCIEC(!!!) wychowują
      dziecko do 3-ciego roku życia. Gorzej, jeśli jest to opiekunka czy żlobek.
      Co zaś się tyczy argumentu "ja chodziłąm do przedszkola i jakoś nie jestem
      patologiczna. Ale podręczniki i artykuły mnie frustrują" to mnie trochę dziwi.
      Bo skoro brak matki nie przynosi szkody to skąd te frustracje? Może(!) właśnie
      z braku matki/ojca w dzieciństwie? A korzystając z tej zasady ludzie biją
      dzieci (mnie bili i patrzcie jaki jestem, porządny - też będę bić swoje dzieci).
      Jeśli chodzi o argument: "idę do pracy bo muszę" lub "idę bo chcę" co za
      różnica dla dziecka - i tak mnie nie ma. Nie wiesz, czy dziecko tego nie
      odczuwa w jakiś sposób (ja uważam, ze czuje tę różnicę). Dziecko wyczuwa więcej
      niż nam się zdaje, niestety.
      A teraz na tapetę mój ulubiony "Moje dziecko chodzi do żłobka i nie widzę, żeby
      mu się jakaś krzywda działa". Będę brutalna: nie widzisz bo może nie_chcesz
      (dla swojej wygody) nie_masz_czasu zobaczyć? Widać to będzie kiedyś (za 20-30
      lat!!), wtedy zobaczysz dopiero, czy Twoje dziecko jest szczęśliwe, czy umie
      sobie radzić w życiu.
      Znam osobę, która zawsze była wesołym dzieckiem, nigdy nie było z nią
      problemów - ŻADNYCH. Teraz jako dorosły ma poważne problemy emocjonalne, leczy
      się. Nie piszę tego po to, żeby straszyć kogokolwiek. Chciałabym tylko, żeby
      nie szafować pochopnie niektórymi argumentami (patrz wyżej).
      Według mnie artykuł jest po to, żeby uświadomić ludziom różnicę między:
      "Wybrałam pracę - trudno"
      a
      "Wybrałam pracę- to lepiej".
      Co nie znaczy, że "Wybrałam ciągłe bycie z dzieckiem - będzie lepiej".
      Żeby było lepiej, trzeba się cały czas starać, a nie tylko wybrać.
      Pozdrawiam smile
      • judytak Re: "nie ma jak matka" 24.11.03, 11:54
        goska_mama_kasi_i_gabrysi napisała:

        > Jeśli chodzi o argument: "idę do pracy bo muszę" lub "idę bo chcę" co za
        > różnica dla dziecka - i tak mnie nie ma. Nie wiesz, czy dziecko tego nie
        > odczuwa w jakiś sposób (ja uważam, ze czuje tę różnicę). Dziecko wyczuwa
        więcej, niż nam się zdaje, niestety.

        Może wydam ci się przewrotna, ale piszę to co myślę.
        Dziecko dokonale wie, czy matka "idzie do pracy bo musi" czy "idzie do pracy bo
        chce".
        I jeśli czuje, że matka "idzie do pracy, ale nie chce", to jest mu trudniej. Bo
        nie jest do końca przekonany, że tak musi być, i każdego dnia na nowo podejmuje
        walkę ("może jeśli będę strasznie płakał, to mama zostanie w domu?" albo
        nawet "może jeśli zachoruję, dostanę gorączkę czy będę wymiotował, to mama
        zostanie w domu?"). Są to procesy absolutnie nieświadome, ale to nie znaczy, że
        nieistniejące.
        A jeśli czuje, że "mama idzie do pracy, bo uważa, że dla każdego tak jest
        najlepiej" to przyjmuje to do wiadomości. W końcu mama wiele takich rzeczy
        uważa za najlepsze, które dziecku nie odpowiadają (uważa, że trzeba zjeść
        obiad, i to na siedząco, że trzeba wieczorem położyć się spać, że nie wolno
        rozbić szklanki itp.) Dziecko wie, że może owszem protestować, wyrażać żal, ale
        i tak będzie jak miało być. I się przystosuje.
        Jeszcze jedna uwaga: jakbym stwierdziła, że któremuś z moich dzieci naprawdę
        nie odpowiada sytuacja, że nie umie się przystosować, to bym zmieniła.

        Bo z dziećmi, tak samo zresztą, jak ogólnie w życiu, żadna decyzja nie powinna
        być na zawsze, i wszystko powinno zależeć od całościowej oceny, wynikającej z
        tego, że każdego dnia się przyglądam, czy wszyscy mają się w miarę dobrze...
        I to jest właśnie rola kobiety w rodzinie, rola tradycyjna, naturalna,
        genetyczna... a to, czy przy tym karmię piersią, czy nie, czy chodzę do pracy,
        czy nie, to są szczegóły.
        Pozdrawiam
        Judyta
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: "nie ma jak matka" 24.11.03, 19:57
          judytak napisała:

          > Może wydam ci się przewrotna, ale piszę to co myślę.
          To może ja też przewrotnie wink.
          A jak czuje się dziecko, które wie, że matka wybrała pracę zamiast niego??

          A z resztą Twojego postu się zgadzam.
          Nie chodzi o to, żeby matka miała ciągle wątpliwości i się nimi dręczyła ("co
          ja zrobiłam, poszłam do pracy"). Chodzi o to, żeby rzeczona matka miała
          świadomość (ale KONSTRUKTYWNĄ), że dziecko jednak coś traci na jaj pójściu do
          pracy.
          Pozdrawiam smile
    • mika_p Re: "nie ma jak matka" 22.11.03, 01:54
      Artykułu nie czytałam, bo Dziecka nie kupuję od kilku lat, ale przeczytałam
      starannie cały wątek...

      Od ponad 2 miesięcy widuję dziecko tylko w weekendy. Nowa szefowa w mojej pracy
      zarządziła, że mam przychodzić tylko na II zmiany, zaczynają się one od 14:00.
      Za poprzedniego szefa, idąc na II zmianę, mogłam zabrać Mlodego ze sobą,
      siedział sobie, rysował i nikomu nie przeszkadzał, nowa szefowa nie wyraziła na
      to zgody, więc dzien w dzien Młody chodzi do przedszkola. Na początku go
      odprowadzałam, ale od ładnych kilku tygodni służbowe stresy sprawiają, że
      zasypiam koło 4 nad ranem, i moi panowie o tym wiedzą, więc nawet już mnie nie
      budzą o 7. Wracam najwcześniej po 22, Młody już śpi. W jego grupie nie ma już
      leżakowania. Owszem, w ubiegłym roku szkolnym, kiedy jeszcze lezakowali,
      czasami po 22 zastawałam go nieśpiącego i mogliśmy chociaz po buziaku sobie dać.

      Ten tydzień miałam luksusowy, z powodu nawału roboty pojawiałam się w pracy o
      11, 12, Pan Mąż przywoził mi po południu jakiegoś fast fooda w ramach obiadu, 3
      razy mogłam dać Młodemu buziaka. Na dziś udało mi się wynegocjować przyjście do
      pracy na 15, Młody wyraził zgodę na niepójscie do przedszkola, mieliśmy dla
      siebie jakieś 3-4 godziny.

      Piszecie o niemowlętach, maluszkach, a czy pięciolatek nie potrzebuje matki ?
      A matka kontaktu z pięciolatkiem ?
      Nie stać mnie na rzucenie tej pracy, zmienniczki nie będę mieć wczęśniej, niż
      za kwartał.

      I co ?
      Zaciskam zęby. Rozsiewam podania o pracę. Wracając z pracy, tarmoszę Mlodego,
      żeby chociaż poczuł mojego buziaka. I zastanawiam się, jak to się na nim odbije.
      • e.beata Re: 'nie ma jak matka' 24.11.03, 12:35
        >"idę do pracy bo muszę" lub "idę bo chcę" co za różnica dla dziecka - i tak
        mnie nie ma. Nie wiesz, czy dziecko tego nie odczuwa w jakiś sposób (ja uważam,
        ze czuje tę różnicę). Dziecko wyczuwa więcej niż nam się zdaje, niestety.

        Też myślę ze wyczuwa.
        Tym bardziej ze gdy jakaś matka idzie do pracy choć nie musi, ale nie chce
        siedzieć w domu, ciągnie ją do ludzi, itp. po prostu przekłada swoją pracę nad
        dziecko. Swoje potrzeby nad potrzeby dziecka.
        I to na pracy się nie kończy. Nie wierzę w to. To jest taka cecha charakteru
        która uwidacznia się przez cały czas.
        Ja wierzę w to, że takie kobiety naprawdę nie są w stanie wytrzymać z dzieckiem
        w domu. Bo tam kolorowy świat a tu płaczące niemowlę.
        I wierzę też w to, ze co wsadzimy w dziecko to potem wyjmiemy.
    • matrasza Re: "nie ma jak matka" 24.11.03, 13:45
      Moni 36
      radze Ci (tak jak niejedna tu osoba) czytac roznego rodzaju artykuły z
      przymruzeniem oka. Sytuacje tam pokazane sa specjalnie ponaciagane
      i "przekoloryzowane".
      Kazda matka musi swoja sytuacje przemyslec gruntownie i nie wydaje mi sie aby w
      tak waznej kwestii bylo inaczej. Niektore dziewczyny chyba troszke przesadzaja
      z opiniami typu: nigdy nie oddam swojego dziecka do zlobka, nigdy nie zostawie
      go z opiekunką, nie wroce do pracy wczesniej niz moje dziecko nie ukonczy 3
      lat, itp, itd. Szczegolnie anndelumester - nie wiem ile masz lat ale Twoje
      wypowiedzi brzmia jakbys miala ich niewiele. Nie badzmy takie radykalne i tak
      twardo nie obstawajmy przy swoich pogladach, a wlasciwie tych zawartych w
      ksiazkach. Jak mowi madre przyslowie: "nigdy nie mow nigdy". Ja rowniez
      powiedzialam sobie ze bede siedziala z moim dzieckiem 3 lata, ale po prostu nie
      wytrzymalam.
      Potrzebowalam kontaktu z innymi ludzmi i oderwania sie od zycia w domowym
      zaciszu-jesli zaciszem mozna nazwac zycie z malym dzieckiem u boku. Nie dalam
      po prostu rady, czylam sie jak w petli czasowej - codziennie to samo: kaszka,
      pieluszka, spacerek, pieluszka, obiadek, pieluszka i tak w kolko.
      Bylam juz tak zmeczona tym i tak zdesperowana, ze przebywanie z moim
      najukochanszym malenstwem nie cieszylo mnie tak jak wczesniej.
      Dlugo nad tym myslam i podjelam ta trudna (ale dzisiaj widze ze trafna) decyzje.
      I musze Ci powiedziec ze NIE ZALUJE. Przychodze do domu steskniona za moim
      synkiem, ciekawa czego nowego sie dzisiaj nauczyl i mimo ze jestem zmeczona to
      poswiecam mu te kilka godzin wieczornych z ogromna ochota i szczesciem. Czuje
      ze spelniam sie i zawodowo i w domu jako mama i zona bo po prostu jestem
      szczesliwa.
      Nasze zycie to pasmo dokonywania przeroznych wyborow i wiadomo wszystko ma
      plusy i minusy, ale musimy je umiec dokladnie oszacowac i wybrac to co lepsze
      zarowno dla naszego dziecka jak i dla nas (bo przeciez my tez sie liczymy)
      Pozdrawiam

    • matrasza Re: "nie ma jak matka" 24.11.03, 13:46
      Moni 36
      radze Ci (tak jak niejedna tu osoba) czytac roznego rodzaju artykuły z
      przymruzeniem oka. Sytuacje tam pokazane sa specjalnie ponaciagane
      i "przekoloryzowane".
      Kazda matka musi swoja sytuacje przemyslec gruntownie i nie wydaje mi sie aby w
      tak waznej kwestii bylo inaczej. Niektore dziewczyny chyba troszke przesadzaja
      z opiniami typu: nigdy nie oddam swojego dziecka do zlobka, nigdy nie zostawie
      go z opiekunką, nie wroce do pracy wczesniej niz moje dziecko nie ukonczy 3
      lat, itp, itd. Szczegolnie anndelumester - nie wiem ile masz lat ale Twoje
      wypowiedzi brzmia jakbys miala ich niewiele. Nie badzmy takie radykalne i tak
      twardo nie obstawajmy przy swoich pogladach, a wlasciwie tych zawartych w
      ksiazkach. Jak mowi madre przyslowie: "nigdy nie mow nigdy". Ja rowniez
      powiedzialam sobie ze bede siedziala z moim dzieckiem 3 lata, ale po prostu nie
      wytrzymalam.
      Potrzebowalam kontaktu z innymi ludzmi i oderwania sie od zycia w domowym
      zaciszu-jesli zaciszem mozna nazwac zycie z malym dzieckiem u boku. Nie dalam
      po prostu rady, czylam sie jak w petli czasowej - codziennie to samo: kaszka,
      pieluszka, spacerek, pieluszka, obiadek, pieluszka i tak w kolko.
      Bylam juz tak zmeczona tym i tak zdesperowana, ze przebywanie z moim
      najukochanszym malenstwem nie cieszylo mnie tak jak wczesniej.
      Dlugo nad tym myslam i podjelam ta trudna (ale dzisiaj widze ze trafna) decyzje.
      I musze Ci powiedziec ze NIE ZALUJE. Przychodze do domu steskniona za moim
      synkiem, ciekawa czego nowego sie dzisiaj nauczyl i mimo ze jestem zmeczona to
      poswiecam mu te kilka godzin wieczornych z ogromna ochota i szczesciem. Czuje
      ze spelniam sie i zawodowo i w domu jako mama i zona bo po prostu jestem
      szczesliwa. Jesli Ty bedziesz szczesliwa to Twoje dziecko tez!!!!!!!!
      Nasze zycie to pasmo dokonywania przeroznych wyborow i wiadomo wszystko ma
      plusy i minusy, ale musimy je umiec dokladnie oszacowac i wybrac to co lepsze
      zarowno dla naszego dziecka jak i dla nas (bo przeciez my tez sie liczymy)
      Pozdrawiam

      • evee1 Re: 'nie ma jak matka' 24.11.03, 17:47
        No i widzisz okazuje sie, ze Twoj charakter jest jakis nie taki (moj zreszta
        tez nie, bo tez pracuje) wedlug e.beaty. Nie potrafimy poswiecic swoich
        potrzeb dla potrzeb dziecka.
        Ja nie rozumiem dlaczego niemowle cy nawet dziecko paroletnie MUSI
        wystarczyc kobiecie jako jedyne towarzystwo przez pare lat? Inaczej
        ma jakis spaczony charakter.
        Przepraszam, ze pisze z taka ironia, ale tak to wyszlo w listu e.beaty.
        No, ale ja wyrodna matka jestem juz od ponad 8 lat i juz sie zdarzylam
        troche uodpotrnic na takie dyrdymaly. Tym bardziej, ze widze co z moich
        dzieci wyrasta.
        I mylisz sie e-beato, ze "tam kolorowy swiat, a tu placzace niemowle".
        Ja mialam w nocy placzace niemowle, a w dzien prace, w ktorej musialam
        pracowac. Jaki kolorowy swiat? Chyba w reklamach telewizyjnych w czasie
        programow dla matek siedzacych w domach z dziecmi surprised!

        PS. Ostatnie zdanie nie oddaje akurat tak naprawde tego co mysle, ale
        nie moglam sie powstrzymac smile))).
        • e.beata Re: 'nie ma jak matka' 25.11.03, 14:29
          evee1 a przeczytaj mój post jeszcze raz.
    • steffa Re: "nie ma jak matka" 24.11.03, 23:13
      Nie ma co przesadzać... Dziecko nie zejdzie na psy, tylko dlatego, że poszłaś
      do pracy przed ukończeniem przez syna 3 roku życia! Może mu nawet wyjdzie na
      zdrowie, bo z tego co piszesz możesz mieć zadatki na nadopiekuńczość...
      Oczywiście tak sobie tu gdybam, bo przecież się nie znamy i analiza jest wielce
      pochopna. Poza tym nie piszesz nic o ojcu - oni też istnieją w świadomości
      dziecka i są w stanie sobie nieźle poradzić. Są też różne dzieci - niektóre
      lubią jak się coś dzieje, pojawiają się nowi ludzie, a i niania może być
      całkiem przyjemną panią. Zakładam oczywiście, że nie będziesz siedziała w
      pracy po 12 godzin. Nie martw się! Dodam tylko, że pierwszy raz na kilka
      godzin poszłam do pracy trzy tyg. po porodzie, a na dłużej, czyli cały dzień,
      jak syn miał pół roku. Bardzo radośnie mnie żegna i straszliwie się cieszy,
      gdy wracam. Nie zauważyłam spustoszenia. Poza tym ja czuję się lepiej jako
      pracująca osoba, a nie tylko matka, ale to też zależy od kobiety. Pozdrawiam.
    • paulina.p-m Re: "nie ma jak matka" 25.11.03, 16:17
      Bruno ma iść do żłobka w dniu ukończenia pół roku, czyli 1 marca (akurat tyle
      mam urlopu). Z każdym dniem narasta we mnie bunt, strach i żal, że nie mogę
      spędzić z nim więcej czasu. Zanim się urodził, nie byłam typem domatorki i
      wręcz cieszyłam się (!) kiedy skrócono macierzyński. Teraz z chęcią zostałabym
      z nim 3 lata. Rozważam wzięcie wychowawczego, który może być dla nas
      finansowym skreceniem karku i na pewno nie będzie trwał dłużej, niż 3-6
      miesięcy. Czyli widmo żłobka oddali się najwyżej do momentu, kiedy nasz Syn
      skończy rok. To dużo, a jednocześnie bardzo mało. Po przeczytaniu artykułu
      Pani Zofii Milkiej-Wrzosińskiej poryczałam się, jak bóbr...
      Dla niektórych z Was artykuł ten jest okazją do przemyśleń. Prawda. Ja jednak
      przychylam się do opinii, że jest on kopaniem leżącego. Oprócz podania prawd
      oczywistych i ogólnie znanych, w żaden sposób nie pomaga tym, którzy z różnych
      względow nie mogą ich zastosować w praktyce. I nie chodzi mi tu o głaskanie po
      główkach, tylko o konkretną pomoc w postaci porad, których spodziewać się
      można po psychoterapeucie i po poradniku (nomen omen!), którym przcież
      DZiecko" jest.
      • e.beata Re: "nie ma jak matka" 26.11.03, 11:59
        Wiecie co, ja was nie rozumiem....
        Zrobił się bardzo długi wątek.
        Większość mam pisze jak czuje się skopana, a przecież musiała pójść do pracy.
        I że artykuł nie był o tym jak pomóc takim matkom.

        Ale przecież nie taki był temat artykułu.
        To nie jest artykuł jak pomóc psychicznie matkom, które muszą pracować.
        Ani pomóc psychicznie tym, które z dziećmi zostają w domu.
        Artykuł był o tym że dla dziecka najlepsza jest sytuacja gdy przez pierwsze
        lata życia może być blisko mamy, w domu.
        Czy jest jakaś osoba która z tym zdaniem się nie zgadza???

        Zastanawiam się ciągle dlaczego takie oburzenie i taka długa dyskusja w tak
        prostej /przynajmniej dla mnie/ sprawie?
        Nie rozumiem... Czy też tak bym reagowała gdybym musiała oddać małego do żłobka?
        /uratował mnie wyłącznie dodatek mieszkaniowy/. Nie wiem? Nie byłam w takiej
        sytuacji. Ale wydaje mi się ze nie. Że nadal nie widziałabym w artykule nic
        złego i raczej nie czułabym się skopana. Bo ja uważam, że naprawdę jest idealna
        sytuacja gdy dziecko moze być przez 3 lata przy mamie. A skoro nie mogłoby byc
        ze mną z przyczyn zewnętrznych, to nie jest to powód do brania winy na siebie.
        Zrobiłam co mogłam i na ile mogłam najlepszego dla swojego dziecka. Z tego
        powodu trudno chyba się czuć skopaną? Ale tak jak pisałam nie wiem...
        Jestem samotną mamą. Ale gdy czytam, że dziecko powinno wychowywać się w pełnej
        rodzinie nie czuję sie skopana i nie mam żalu do autorów, że nie podają rad dla
        mnie.




        Choć sama przyznaję że są mamy, dla których dzieci lepiej jak są przez parę
        godzin w żłobku, przedszkolu. Sama kiedyś będąc przy kasie, opłacałam pewnemu
        dziecku pobyt w przedszkolu, aby przynajmniej raz dziennie zjadł coś ciepłego,
        wyszedł na dwór, spotykał się z dziećmi. No ale to juz przegięcie w drugą
        stronę, czyli patologia rodziny.


        • paulina.p-m Re: "nie ma jak matka" 27.11.03, 18:05
          to, że dla dziecka lepiej z mamą przez 3 lata - wiadomo, więc jaki sens pisać
          artykuły o sprawach oczywistych?

          pisząc o dokopaniu leżacemu miałam na myśli jednostronnosć i dość obcesowy ton
          artykułu
    • ligia76 Re: "nie ma jak matka" 28.11.03, 16:28
      Hej smile
      Ja siedziałam z Konradem dotąd aż nie poszedł do przedszkola. Teraz mam
      drugiego synka (1,5 roku) i równiez zamierzam z nim siedzieć przez cały urlop
      wychowawczy. Jestem w domu, ponieważ sytuacja mi na to pozwala. Gdyby coś się
      zmieniło to bym wróciła do pracy a małego zostawiła babci. Wydaje mi się że
      każda mama jeśli ma taką możliwość zostaje w domu, jeśli nie wraca do pracy i
      nie widzę w tym nic złego. Takie są czasy i takie jest życie.
      Uważam, że dziewczyny które muszą wrócić do pracy nie powinny czuć się winne.


      Pozdrowienia
      Ligia
Pełna wersja