Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za ręce

04.03.09, 19:51
...wpadam w cichy szał. Nawet malutkiego niemowlaka w imię miłości
do dzieci różne panie, nawet całkiem obce, łapią za rączkę. Chociaż
przed chwilą płaciły za coś w sklepie i nie wiem co tam jeszcze
mogły dotykać. Pomijam już wizję zarazków, ale młode mi się zrobiło
dzikie na obcych i taki nagły "atak" potrafi wywołać u niego płacz i
niepokój. A robią to te panie zwykle znienacka, tak że nie sposób
uprzedzić. Też tak macie, czy to tylko moja nerwica? Bo moja mama
mówi, żebym nie przesadzała, że to z sympatii, że dziecku nie
zaszkodzi.
    • mammajowa Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 19:56
      ja mówię "proszę zostawić moje dziecko w spokoju" jak są obce to zawsze. trudno
      - nieufna jestem.
      • ya_en Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 20:01
        A jak "półznajome"? Pani w dość często odwiedzanym sklepie, znajoma
        z widzenia, sąsiadka, mama koleżanki? Zasadniczo są to wszystko miłe
        panie, zwykle życzliwie pytają, jak tam dzidzia, zagadują do tejże
        dzidzi i nagle siup! - za rączkę.
    • mama-ola Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 20:25
      > Bo moja mama mówi, żebym nie przesadzała, że to z sympatii,
      > że dziecku nie zaszkodzi.

      Z sympatii, pewnie, ale nieproszonej. Poza tym logiczne, że dla
      Ciebie i Twojego dziecka liczycie się Wy, a nie obca pani i jej
      uczucia.
      Moje dziecko też kiedyś zagadywała, przemiła zresztą, starsza pani i
      potem wyciągnęła cukierka z torebki i mu podała. A Antek się
      zezłościł i rzucił tym cukierkiem o ziemię. I co? Miałam się
      martwić, że jej będzie przykro? No trudno, przecież to nie moja
      wina, sama się napraszała, prawda? Bo że moje dziecko nie wzięło
      cukierka od obcej osoby na ulicy, to się tylko cieszyć - ta
      starsza pani złych intencji z pewnością nie miała, ale ktoś
      kiedyś może mieć.
      W każdym razie ja się solidaryzuję z Twoją "nerwicą" - obcy, precz z
      łapami od naszych dzieci!
      smile
      • bemm1 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 20:27
        ja porostu mowie - proszę nie za rączkę czy po buźce!
    • jagabaga92 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 21:00
      nigdy mi się taka sytuacja nie zdarzyła. Może moje dziecko było parszywe... wink,
      bo zaglądanie do wózka i dziwne miny owszem, ale z dotykaniem sie nie spotkałam.
      • tolula Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 21:14
        ja miałam taką sytuację tylko raz i powiedziałam żeby dziecka nie dotykać jak
        się baba zezłościła i szła jeszcze przez pół sklepu burczała pod nosem że by mi
        "dziecko zjadła"
        • mammajowa Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 21:46
          na mnie babka naskoczyła, ze przecież nie robi dziecku krzywdy. spytałam tylko
          skad mam to wiedzieć i zamilkła.
    • lilka69 Re: jakby ktos "lapal" 04.03.09, 21:42

      bylabym zla i nie pzwolilabym. ale to mi sie NIE ZDARZA. zatem czemu wam?
      • dariafox Re: jakby ktos "lapal" 04.03.09, 22:14
        O co Ci chodzi z tym pytaniem "zatem czemu wam"? Mi się zdarzyła taka sytuacja
        ostatnio stojąc w kolejce w sklepie - miałam córkę na ręku i nagle katem oka
        widzę na jej rączce jakąś dorosłą rękę, odwróciłam się i okazała się to ręka
        starszej pani ale nie jakiejś miłej babulinki tylko wymalowanej i tlenionej jak
        z rynku bleeee. Czy zatem sugerujesz tym pytaniem, że to moja wina, że "dałam"
        córkę złapać za rękę?
      • ya_en Re: jakby ktos "lapal" 04.03.09, 23:05
        lilka69 napisała:

        >
        > bylabym zla i nie pzwolilabym. ale to mi sie NIE ZDARZA. zatem
        czemu wam?


        Może żyjemy w innych typach społeczności. Ja mieszkam na osiedlu, na
        którym sporo osób zna się z widzenia, codziennie mija się tych
        samych ludzi. Tam, gdzie wszyscy czują się sobie obcy, pewnie
        rzadziej się to zdarza.
        Najgorsze, ze to trudno nie pozwolic, bo to ułamek sekundy,
        musiałabym wszystkim profilaktycznie mówić: tylko bez dotykania
        dziecka. Dopiero wyszłabym na wariatkę big_grin
    • ata99 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 22:12
      Sąsiadki..wychodzimy na spacer, zwykle korytarz jest pusty,ale nie tym razem,
      mój dzielny (jutro)2-latek obskakiwany jest przez 2 urocze sąsiadki staruszki.
      Istna szarża za łapki, a pokaz sie pokaż, a do brzuszka-to są sekundy. Moje
      dziecko przytula się do mojej nogi.Komentarz, no nie wstydź się, musi pani z nim
      wychodzić więcej, bo taki dzikusek, będzie się bał ludzi. Nie będę zacnym paniom
      tłumaczyła, że to się nazywa przekroczeniem granic, że nie ma nic wspolnego z
      dzikością itd. Żal mi synka,on wszystko rozumie, mówię głośno, że Łukasz się nie
      wstydzi, tylko został zaskoczony, bo pań nigdy tu nie było. One i tak wiedzą
      swoje. A mnie cholera bierze, bo jeszcze gotów uwierzyć, że się wstydzi.Kiedy
      był młodszy też szlag mnie trafiał na brudne łapska wyciągające się w kierunku
      dziecka. Karmiłam i karmię piersią, więc jest trochę pod ochroną. No niestety
      żyjemy w stadzie, chyba, że ktoś może pozwolić sobie na luksus izolacji, ale
      przecież nie można odizolować dziecka, bo co potem? W szkole itd. Pozdrawiam
      smętnie.
      • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 23:28
        > Komentarz, no nie wstydź się, musi pani z nim
        > wychodzić więcej, bo taki dzikusek, będzie się bał ludzi.

        och, jak ja uwielbiam takie sytuacje... Moje dziecko kiedyś
        rzeczywiście było płochliwe, tak gdzieś do 1,5 roku, teraz potrafi
        obce osoby zagadać na śmierć. Ale jak to dziecko, ma swoje
        preferencje, czasami zły dzień i niekoniecznie chce być otwarta i
        serdeczna zawsze i do wszystkich, na szczęście zresztą. I oczywiście
        każdy przejaw braku owej otwartości komentowany jest "no nie wstydz
        się, taka duża dziewczyna i się chowa" itp., a mnie jasny szlag
        trafia. i co tu na takie zyczliwe panie (bo to zazwyczaj panie,
        chociaz ostatnio też trafił mi się taki pan) poradzic???
      • mama-ola Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 23:42
        > Istna szarża za łapki, a pokaz sie pokaż, a do brzuszka-to są
        > sekundy. Moje dziecko przytula się do mojej nogi.Komentarz, no
        > nie wstydź się, musi pani z nim
        > wychodzić więcej, bo taki dzikusek, będzie się bał ludzi

        Im się pewnie wydaje, że "wszystkie dzieci nasze są" i że mają
        prawo...
        Spotykałam się z takim typem jowialności, jak byłam w poprzedziej
        ciąży. Obcy ludzie mnie zagadywali na ulicy, pytali czy chłopiec,
        czy dziewczynka, albo mówili z życzliwą troską, ach, jak daleko na
        zakupy chodzę i siatkę sama niosę. Czemu czuli, że mogą, że wypada?
        Czemu moja ciąża sprawiała, że przestawaliśmy (?) być sobie obcy i
        można mnie było pytać o płeć mojego dziecka tudzież się o mnie
        troszczyć?
        A może to nie na zasadzie, że "wszystkie dzieci nasze są", tylko to
        jakieś przyzwyczajenia wyniesione z życia w bardzo małych
        społecznościach, może tak robią ludzie z wiosek?
    • ik_ecc Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 04.03.09, 22:23
      Sorry ze nie do konca na temat - ale mieszkam za granica gdzie
      najwyrazniej nikt tak nie robi, bo nam sie nie zdarzylo cos takiego
      nigdy. Jestem zaskoczona ze w Polsce to takie nagminne.
      Moja corka jest bardzo otwarta i towarzyska, ale tylko kiedy to ona
      pierwsza ludzi zaczepia (a miewa dni ze niemal do kazdego cos
      zagada). Natomaist kiedy ktos pierwsy ja zaczepi, z zaskoczenia
      chyba chowa sie za mnie (choc zazwyczaj nie na dlugo). Tak mnie
      zastanowilo teraz czy by byla rownie otwarta i odwazna gdbysmy
      mieszkaly w Polsce gdzie ktos by ja ciagle za rece lapal... Pewnie
      tez by ja nazywali "dzikusem"...
      • czar_bajry Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 00:15
        no niestety zdarza się czasami i najczęściej są to starsi ludzie, a już
        najbardziej nie cierpię "chodź ze mną", kiedyś mój synek takiego dziadka kijem
        potraktowałsmile, i nie czułam się w obowiązku przepraszania mógł nie łapać za rękę
        i twierdzić że go zabierzesmile
        Wiem że działał w dobrej wierze bo mały stał i darł się że nie idzie tam gdzie
        ja chciałamsmileale cóż nikt go nie prosił o interwencjęsmile
      • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 09:37
        > Sorry ze nie do konca na temat - ale mieszkam za granica gdzie
        > najwyrazniej nikt tak nie robi, bo nam sie nie zdarzylo cos
        takiego
        > nigdy.

        nie chcę wywoływać kolejnej burzy pt. bo w Polsce to tak, a za
        granicą to siak. nie mam doświadczenia z innymi europejskimi krajami
        i nie wiem, jak tam jest. ale w Stanach podobnie jak w Kanadzie, nie
        zdarzyło mi się, żeby ktos się pchał z łapami do mojego dziecka.
        natomiast miałam sytuację po przylocie do Polski, kiedy na lotnisku
        jakaś pani zaczęła poprawiać mojej córce, którą trzymałam na rękach,
        skarpetki "bo tak zimno, a ona z gołymi nóżkami". wrrrr...
    • tusia-mama-jasia Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 09:14
      Mnie też to doprowadza do białej gorączki, to dotykanie, to "chodź
      ze mną", dawanie lizaków, robienie z dziecka małpy w cyrku, grrrr!
      Staram się nie być niegrzeczna w stosunku do tych starszych pań, ale
      czasem po prostu nie da się inaczej. Uczę dziecko, że się z nikim
      obcym nigdzie nie idzie, nie bierze niczego do jedzenia, a one mi
      potem taki numer zasuwają. Ale zauważyłam, że jak powiem takiej pani
      prawdę: że jest nauczony nie chodzić z obcymi, nie jeść od
      nieznajomych itp. ze względów bezpieczeństwa, to zwykle mówią "tak,
      tak, bardzo dobrze, ma pani rację" itd. Co nie zmienia faktu, że
      zasada "wszystkie dzieci nasze są" jest czasem po prostu niesmaczna,
      ja nawet przyjaciółki zawsze pytam, czy mogę wziąć na rece,
      przytulić malucha, z ktorym znamy sie dobrze i lubimy bardzo, ale to
      NIE JEST MOJE dziecko. I nie ja mam prawo decydowania, kto je kiedy
      przytula, jesli sie np. rozplakalo. Moze mama ma jakis inny pomysl
      na taka sytuacje, ja sie nie powinnam wtracac nieproszona. Nie wiem,
      dlaczego ludziom tak trudno to pojąć... A na haslo o dzikusku kiedys
      zapytalam "czy pani by poszla z obcym za reke?" tongue_out Od razu sie
      skonczylo.
    • mamainki Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:00
      Moja trzylatka sama sobie radzi z takimi sytuacjami.Ostatnio w sklepie ,była
      dosc nachalnie zagadywana przez starszą panią.Nie zwracała na umizgi pani
      uwagi.A pani była naprawde natarczywa i gdy juz miałam wkroczyc do akcji, moje
      dziecko powiedziało.Czary mary,czary mary znikaj wstrętna czarownico.Minie
      zatkało, panią jeszcze bardziej.Ale odczepiła sie ,mamrocząc ze nie wychowana
      pannica.Nie wdawałam sie w dyskusje, ale pani sie odczepiła.
      • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:10
        > Czary mary,czary mary znikaj wstrętna czarownico

        hehehe, niezłe, chyba nauczę moją trzylatke takiego tekstu big_grin
    • hellious Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:23
      Do mojego mlodego kiedys zagadal jakis zul na ulicy... byl jeszcze wielce zdziwiony, ze mi sie to moze nie podobac.. Zapytal " no co, taki straszny jestem?" no no kuzwa, skad. Fantastyczny kompan do zabawy dla dziecka z lokatorami na lbie....
      • isa1001 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:38
        Żul a sąsiadka to istotna różnica. Mnie najbardziej przeraża ten
        zachwyt mamusiek, że dziecko potrafi niegrzecznie komuś odpowiedzieć
        albo rzucić ofiarowanym cukierkiem. Może jeszcze nauczcie dzieciaka,
        żeby z buta zaprawił staruszkę, która mu się nie podoba? Ale potem
        się nie dziwcie, że wychowacie kogoś, kto na sytuacje konfliktowe
        reaguje wyłącznie agresją i chamstwem. A zaczyna się niewinnie, od
        takiego "A kysz, a kysz, znikaj czarownico!" Słodkie, prawda? Tylko,
        że słodkie nie będzie jak córeczka wsadzi koleżance głowę do sedesu,
        bo jej nie będzie chciała pożyczyć pieniędzy.

        PS. Gdyby głupota miała skrzydła to niektóre matki fruwałyby jak
        gołębice (by dr Strosmajer)
        • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:47
          > Mnie najbardziej przeraża ten
          > zachwyt mamusiek, że dziecko potrafi niegrzecznie komuś
          odpowiedzieć
          > albo rzucić ofiarowanym cukierkiem.

          A mnie przeraża, że niektórzy ludzie nie mają poczucie humoru i
          wszystko odbierają strasznie serio nie zauważając, że można niektóre
          rzeczy potraktować z przymróżeniem oka smile a do tego przerażają mnie
          ludzie, którzy lezą do obcych dzieci i wymagają od nich, żeby zawsze
          były miłe i uprzejme, nie uwzględniając, że dziecko może nie lubić
          obcych, nie lubić być dotykane, zagadywane, albo najzwyczajniej nie
          mieć ochoty na konwersacje. i do tego przeraża mnie wizja wychowania
          dziecka bez swojego zdania, które robi w życiu wszystko "bo tak
          wypada" i żeby przypadkiem nie zrobić komuś przykrości, nawet swoim
          kosztem.

          > jak córeczka wsadzi koleżance głowę do sedesu,
          > bo jej nie będzie chciała pożyczyć pieniędzy.

          ja nie pozyczam pieniędzy od sąsiadów, ani nawet od znajomych i mam
          nadzieję, że moja córka też nie będzie tego musiała robić i że uda
          mi się ją wychować w poczuciu, że musi sama sobie radzić a nie
          liczyć na sąsiadki.

          • isa1001 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:00
            No dobra alika_77- to wsadzi jej głowę do sedesu, bo koleżanka
            będzie miała niemodną bluzkę.
            Ja nie wymagam od ciebie, żebyś wdzięczyła się do tych staruszek,
            ale wszystko można załatwić kulturalnie i spokojnie. A jeśli chodzi
            o moje dziecko - ma swoje zdanie (często różne od mojego), ale
            równocześnie od pieluch jest uczone szacunku dla starszych i
            szacunku dla cudzych uczuć. I mam nadzieję, że jako dorosły będzie
            tych zasad przestrzegał nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, że
            będzie to dla niego naturalne.
            A jak się żartuje to trzeba to robić tak, żeby kogoś nie urazić.
            Dziecko może oczywiście nie mieć takiego wyczucia. Ale, gdybym
            zauważyła, że jakiś tekst mojego dziecia zrobił komuś przykrość to
            bym przeprosiła za niego a później mu wytłumaczyła, dlaczego komuś
            się nie spodobało to, co powiedział.
            • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:17
              ok, więc wyjaśnię prościej: żartem było to, że napisałam, że chyba
              nauczę swoje dziecko takiego tekstu. wydawało mi się oczywiste, że
              to żart i że bym tego nie zrobiła, ale widać oczywiste nie jest -
              więc wyjaśniam.

              > o moje dziecko - ma swoje zdanie (często różne od mojego), ale
              > równocześnie od pieluch jest uczone szacunku dla starszych

              wyobraź sobie, że moje dziecko też jest uczone szacunku, z tą małą
              różnicą, że nie tylko do starszych, ale do wszystkich. nie przemawia
              do mnie argument, że komuś należy się szacunek, bo ma 70 lat, albo
              jest miłą sąsiadką, albo ma doktorat, albo jeszcze coś innego.
              szacunek należy się wszystkim po równo, bo wszyscy jesteśmy ludźmi i
              tego uczę moje dziecko. i jak do tej pory chyba dobrze mi idzie, bo
              moje dziecko używa słów typu "proszę, dziękuję, przepraszam" i jest
              uprzejme zarówno do babci, jak i do kolegi w piaskownicy.

              > Ale, gdybym
              > zauważyła, że jakiś tekst mojego dziecia zrobił komuś przykrość to
              > bym przeprosiła za niego a później mu wytłumaczyła, dlaczego komuś
              > się nie spodobało to, co powiedział.

              zależy jaki tekst. nie bardzo rozumiem, dlaczego wymaga się
              uprzejmości i myślenia od kilkulatka, skoro dorośli walą do niego
              bezmyślne teksty w stylu "zabiorę cię", nie zastanowią się przed
              pogłaskaniem czy nie zapytają matki, czy mogą poczęstować cukierkiem.
              wymagasz szacunku? szanuj innych, proste.
    • syla_77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:38
      Moja córka (2,5 roku) na zaczepki typu: "A pójdziesz ze mną?" lub "Oj, bo Cię
      zabiorę" odpowiada krótko: "Z obcymi się nie chodzi!" i temat zakończony. Jestem
      z niej dumna smile.
      • isa1001 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:45
        I to jest to syla_77. Krótko, rzeczowo i na temat. Bez obrażania
        kogokolwiek, bo przecież nikt nie ma złych intencji i waszego
        dziecka nie chce zabrać a tym bardziej zjeść.
        • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 10:48
          to jak nie chce zabrać to niech zastanowi się, co mówi, zanim
          wystraszy dzieciaka.
        • bluemadlen Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 16:42
          a może chce?? zjesc ja tego nie wiem i nie chce sie przekonac na swoim dziecku
    • mamainki Re: isa 1001 05.03.09, 11:10
      Tak daleko patrzysz w przyszłosc?Na podstawie jednej opisanej sytuacji ,mozesz
      stwierdzic jakie moje dziecko ma charakter?pewnie moja córka bedzie wsadzała
      głowę do sedesu Twego dziecka?smile.Wiecej dystansu do samej siebie Ci
      zyczę.Rozumiem ze jestes kolejną nawiedzoną,która wsadza kij w mrowisko?Twoje
      dziecko jest zapewne idealne i na zaczepki reaguje z usmiechem,przepraszajacym
      tonem mówi;prosze mnie nie zaczepiac?Szok.
      • isa1001 Re: isa 1001 05.03.09, 11:21
        mamainki napisała:

        > Tak daleko patrzysz w przyszłosc?Na podstawie jednej opisanej
        sytuacji ,mozesz
        > stwierdzic jakie moje dziecko ma charakter?pewnie moja córka
        bedzie wsadzała
        > głowę do sedesu Twego dziecka?smile.

        Nie. Ja mam syna a toalety w szkole nie są koedukacyjne. Moje
        dziecko nie jest idealne, ale jak mu się zdarzy zachować
        nieodpowiednio, to ma od nas rodziców natychmiast komunikat, że coś
        nie gra. A jak mu się nie podoba, że go ktoś dorosły zaczepia to nie
        reaguje albo szuka pomocy u mnie czy taty.
    • figrut Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:11
      Nie wkurza mnie to. Czytając jednak te posty dochodzę do wniosku, że pewnie
      powinnam zrobić rachunek sumienia i nie popełniać tych ciężkich grzechów które
      popełniam:
      -jeśli dziecko w sklepie nie daje rodzicowi zrobić zakupów, podchodzę, chwytam
      za ręce i zabawiam, co by matka mogła choć normalnie wyłożyć zakupy na taśmę nie
      ganiając za dzieckiem po sklepie, czy też poprosić o wędlinę przy stoisku
      mięsnym (pamiętam moje ciężkie chwile z młodymi w sklepie)
      - jeśli matka u lekarza nie ma jak sama się ubrać, bo dziecko na ręku trzyma
      proponuję, że potrzymam dziecko na chwilę (nigdy nie spotkałam się z odmową,
      więc chyba drogie mamy nie pozwalające na dotyk mało asertywne jesteście)
      - jeśli dziecko na spacerze matce ucieka, a ta ma jeszcze wózek do pchania tegoż
      dziecka lub z młodszym, zatrzymuję uciekiniera i czekam, aż matka dojdzie do niego.
      Widocznie popełniam straszny błąd, bo dotykam obce dzieci big_grin
      • alika77 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:20
        > - jeśli matka u lekarza nie ma jak sama się ubrać, bo dziecko na
        ręku trzyma
        > proponuję, że potrzymam dziecko na chwilę (nigdy nie spotkałam się
        z odmową,
        > więc chyba drogie mamy nie pozwalające na dotyk mało asertywne
        jesteście)

        no i widzisz, tu jest różnica: PROPONUJESZ. myślę, że o to właśnie
        chodzi, nie o fakt, że ktoś coś robi, tylko o fakt, że nie pyta.
        jeśli ktoś w podobnej sytuacji by mi zaproponował pomoc, to pewnie
        bym skorzystała, jesli by po prostu wziął dzieciaka na ręce, to
        raczej by mi się nie spodobalo.
    • woman-in-the-city Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:16
      Mój synek ma wygląd małego aniołka i wzbudza ogrom sympati u obcych ludzi, tiu
      tiu jest na porządku dziennym , na spacerze, w tramwaju, w autobusie. Dotyk też
      sie zdarza ,co mam zrobic, przeciez nawet jak jest z dziadkami, a oni spotykaja
      znajomych to i tak nad tym nie mam kontroli. W bloku, gdzie mieszkam mały jest
      ulubiencem wszystkich i sąsiedzi biora go na rece etc. On nie protestuje, bo
      jest bardzo towarzyski, rączki mu myję, nie chorował na szczęscie, ma 19 miesięcy.
      • aniak37 Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 11:17
        a ja tam się cieszę jak komuś moje dzieci się podobają i nie mam nic
        przeciwko żeby ktoś je wziął za rękę na chwilę, tyle że one już nie
        dają się nikomu dotknąćsmile
      • bluemadlen Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 16:43
        mi raczej chodzi poprostu o to że nie chce żeby dotykano na ulicy mojego dziecka
        i tyle nie mysle o zarazkach itd. chociaz to jest oczywiste
    • bluemadlen Re: Gdy ktos obcy na ulicy łapie moje dziecko za 05.03.09, 16:36
      zwracam uwage zdecydowanie i prosze żeby tego nie robila dana osoba jak nie
      zdarze bo juz ktoś łapami dotkną dziecko wściekła juz oburzona zwracam uwage nie
      nawidze jak to obcy czy ktokolwiek to robi dziecko to człowiek ja innych na
      ulicy nie dotykam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja