Podpowiedzcie, co robić?

13.03.09, 12:16
Mój synek (prawie 5 lat) nie lubi i nie chce być w nowych miejscach i wśród
dzieci, których nie zna.
Przyklad: kolega z grupy przedszkolnej zaprosił go na urodziny, które miało
odbyć się w klubie malucha. Początkowo chciał iśc, ale gdy termin przyjęcia
się zbliżał, zaczął mówić, że nie chce lub pójdzie, gdy ja bedę z nim na sali
zabaw. Zaprowadziłam go. Okazało się, że jest tam też kilkoro dzieci z jego
grupy, reszta była "obca". Dzieci miały zostać z animatorkami, a mamy poszły
do kawiaranki (na piętrze budynku). Po chwili przychodzi jedna z animatorek z
moim zapłakanym synkiem, że on chce do mamusi. Tłumaczenia nic nie dały.
Poszłam więc na chwilę do sali, gdzie dzieci się bawiły i tam synek bawił sie
świetnie. Gdy wyszłam do toalety, znowu płacz uncertain
Inny przykład: panie w przedszkolu zmieniaja się o 12.30. Czasem jedna z pań
nie przychodzi i wówczas dzieci są rozdzielane do innych grup. Inne dzieci idą
chętnie, a mój synek płacze i w końcu zostaje z panią, która pomaga
przedszkolankom w ich grupie. Tak nie może być, bo ta pani ma swoje zajęcia w
pracy, a nie opiekowanie się dzieckiem, które nie ma ochoty iść do innej grupy.

Ogólnie synek jest bardzo lubiany przez dzieci i dorosłych. Jest duszą
towarzystwa, ale wyłącznie wówczas, gdy przy boku ma osobę dorosłą, którą
DOBRZE ZNA.

Czy macie jakieś pomysły, jak przekonać go do nowego otoczenia, bo mi już
brak? Czy może zaakceptować, że taki juz jest, odpuścić jakiekolwiek
przekonywanie go i poczekać, aż sam do tego dojrzeje?
    • zebra12 No, to teraz sobie wyobraź... 13.03.09, 12:27
      ... gdyby Twoje dziecko musiało iść obowiązkowo do zerówki...
      Właśnie moja pójdzie będąc niespełna pięciolatkiem, bo jest z grudnia. Bardzo
      się tego obawiam.
      • jagabaga92 Re: No, to teraz sobie wyobraź... 13.03.09, 12:31
        Zebro, to nie do końca to samo, bo zerówka będzie nowością przez kilka
        pierwszych dni, a potem dziecko przyzwyczaja się, tak jak przyzwyczaiło się do
        przedszkola. Mój synek ma problem z adaptacją przy "kilkugodzinnych" zmianach.
    • beata7305 Re: Podpowiedzcie, co robić? 13.03.09, 12:54
      A jak u was w domu? Zmieniło się coś? Pytam dlatego, bo mój syn
      zachowywał się podobnie. Nawet wyjazd na wakacje (z mama i tatą) był
      dla niego problemem. Z tym, że u nas była to reakcja na pojawienie się brata.
      • jagabaga92 Re: Podpowiedzcie, co robić? 13.03.09, 13:43
        nie, nic się nie zmieniło.
        • tusia-mama-jasia Re: Podpowiedzcie, co robić? 13.03.09, 15:32
          A od kiedy mial szanse nauczyc sie przebywac wsrod innych ludzi i
          nowych miejsc? Z tego co widze, dzieci, ktore od malenkosci bywaja
          wsrod ludzi, wsrod dzieci, czesto bywaja w nowych miejscach,
          podrozuja - slowem przyzwyczajone sa do zmiennosci ludzi i otoczenia
          wokol siebie, nie maja takich problemow. Mysle, ze jedyne co mozesz
          zrobic, to stwarzac synkowi jak najwiecej szans poznawania nowosci,
          pojedynczo wlaczac w to nowe osoby, zeby poczul sie wsrod nowych
          okolicznosci bezpiecznie. Jak poczuje sie bezpiecznie, to powinien
          wowczas swobodniej czuc sie nawet przy mniej znanych osobach...
          • jagabaga92 Re: Podpowiedzcie, co robić? 13.03.09, 20:14
            > A od kiedy mial szanse nauczyc sie przebywac wsrod innych ludzi i
            > nowych miejsc? Z tego co widze, dzieci, ktore od malenkosci bywaja
            > wsrod ludzi, wsrod dzieci, czesto bywaja w nowych miejscach,
            > podrozuja - slowem przyzwyczajone sa do zmiennosci ludzi i otoczenia
            > wokol siebie, nie maja takich problemow.

            Od zawsze wolał być "gospodarzem" (czyli na swoim znanym gruncie) anizeli
            "gościem" i zawsze będąc gościem musiał mieć "obstawę" No i zawsze preferował
            towarzystwo dorosłych. Przy dzieciach najpierw długo obserwował ich zabawę i
            dopiero później "wkraczał do akcji" wink
        • wiedzma15 Re: Podpowiedzcie, co robić? 13.03.09, 16:29
          u mnie w podobnej sytuacji u starszej córki i mniej więcej w tym wieku pomogło zdjęcie mamy i taty (takie jak do legitymacji) schowane w kieszonce - czuła się raźniej kiedy z nią "byliśmy"

          spróbuj, to nic nie kosztuje, a może tez się sprawdzi?
Pełna wersja