rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów :-(

20.03.09, 16:56
synek ma 1,5 roku i na poczatku bardzo lubił jeśc nowe rzeczy, chetnie
rpóbował, wiele mu smakowało a od kilku dni czy tygodni systematycznie ze
wszystkiego rezygnuje, tak jakby przestał lubic, np. bardzo lubił jabłka i z
dnia na dzien przestał jesc, teraz nie ruszy, nie chce jeśc warzyw, które
lubił a nawet nie chce próbowac nowych rzeczy, ma jeszcze kilka rzeczy, które
lubi, ale czy mam mu je ciagle dawać ?
czy podawac nowosci i jak zje to dobrze a jak nie raczy spróbowac, to nie, czy
wstrzymac sie z nowościami ?
czy ktos miał podobniee ? czym moze to byc spowodowane ?
nie nazwałabym tegu utrata apetyty, bo rzeczy które jeszcze luibi je w duzych
ilościach a tych, które "znielubił" nawet nie skubnie ... hm .... o co chodzi ?
    • mondovi Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 20.03.09, 18:17
      nie martw się zupełnie, bo to norma. Dzieci w tym wieku mają takie "zmienne"
      smaki. Dawaj to, co dziecko lubi, pewnie mu się za jakiś czas po prostu odmieni.
      Mój synek na przykład jednego dnia potrafi z obiadu zjeść tylko groszek, a
      następnego dnia groszek wypluwać z ciężko obrzydzoną miną.
    • mama.czarka Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 20.03.09, 18:31
      Moja (14 m-cy) też ma taki zmienny apetyt. Ale wciąż na topie są brokuły,
      fasolki, groszki i inne zielenizny, je to do obiadu lub z masełkiem po południu
      dzień w dzień - ciekawe kiedy będzie miała dosyć. Kiedyś jadła jogurt nat. teraz
      już nie. Nowości przeważnie wypluwa, chyba że obserwuje brata czterolatka, który
      ze smakiem się zajada, a czasami nawet ten mój czterolatek przed nią zachowuje
      się jak aktor! Bo on jest dla niej największym wzorem.
    • optymist1 Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 20.03.09, 20:39
      on ma jeszcze brata bliźniaka i siostre 4 lata i wszyscy sie zajadają i mlaskaja
      i nawet sami podaja mu troche do spróbowania na łyzeczce, ze swojego wink a on
      sie tylko wzdryga i "nie" ... sad
    • jagabaga92 Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 20.03.09, 21:33
      a nie polubił tez za bardzo słodyczy...?
    • szarsz Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 20.03.09, 21:58
      po pierwsze: to norma. Mój Młody w wieku dwóch lat przez kilka
      miesięcy codziennie jadł rosół. Z makaronem. I żadnej innej zupy.

      Byłam przeszczęśliwa, jak pewnego dnia zjadł pomidorówkę. Teraz, jak
      ma trzy i pół jada rosół, pomidorową i krupnik. A, i barszcz, ale
      czysty.


      Po drugie, co jada? Czy je słodycze i suche bułki? Dzieci w tym
      wieku je uwielbiają, zatykają się nimi i już nic więcej nie chcą
      jeść.
      • optymist1 Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 21.03.09, 10:49
        słodyczy prawie nie daje, ot raz na kilka dni dostanie pół zelka (na spółke z
        bratem wink), bułki juz własnie tez ograniczyłam, bo rzeczywiscie babcia zaczęła
        piec dzieciom bułeczki, własnej roboty i bez konserwantów ..... i dostawali ich
        za duzo, teraz pomroziłam i czekaja w zamrażalniku na inne czasy wink, daje
        chlebek, ale nie cieszy sie on powodzeniem sad((
    • ik_ecc Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 21.03.09, 13:03
      Nie dosyc ze normalne, to zdrowe. Dziecko w tym wieku wie czego jego
      organizm potrzebuje a czego ma za duzo. Moja corka w tym wieku przez
      jakies 2-3 miesiace jadla wylacznie jablko, marchew i ziemniaki, po
      czym niemal z dnia na dzien diete rozszerzyla o ogromna game nowych
      produktow. Natomaist zeszlego lata odzywiala sie wylacznie zielonymi
      ogorkami - teraz na ogorek nawet nie spojrzy (i sie nie dziwie).

      Nie zmuszaj, nie histeryzuj, nie dawaj slodyczy w ramach tego
      zeby "zjadl cokolwiek". Podawaj mu to co chce. Sam jedz normalne
      posilki, tak zeby widzial. Nie proponuj mu swojego jedzenia -
      ktoregos dnia sam sie zainteresuje tym co masz na talerzu.
    • efidorek Re: rezygnacja z lubianych do tej pory pokarmów : 21.03.09, 16:08
      jak dla mnie standard. u nas to samo: najpierw przez parę tygodni z
      obiadu zjada tylko mięso, później przez parę tygodni nie tknie
      mięsa, albo przez kilka tygodni uwielbia surówki a potem ich nie
      rusza z talerza. Ja to ignoruję zupełnie wink Daję to, co chce.
      Oczywiście proponuję inne rzeczy, ale jak odmawia, to zabieram i
      tyle.
Pełna wersja