aneta_mil
26.03.09, 21:32
Córka ma 4 lata. Pół roku nie mieszkamy w stadzie, tatuś sam a ja z dzieckiem.
Niebawem rozwód. Do tej pory wyłącznie ja zajmowałam się małą, bo tata
pracował, a ja "siedziałam w domu i nic nie robiłam". Sprawy rozejścia od
strony dziecka - żalu, stresu i lęków musiałam ogarnąć sama. Dopiero od
niedawna córcia kocha nowy domek i pogodziła się z sytuacją. Jest szczęśliwa,
ma świetne relacje z tatą na dochodne. Dzisiaj tata stwierdził, że chce ją
zabrać na tydzień w maju. Dla mnie szok. Nawet nie dlatego, że jak każda matka
"wiem najlepiej, wszystko zrobię naj itd itp". Ustalałam z nim wcześniej, że
takie wyjazdówki jeszcze nie w najbliższym roku, nie będzie jej odrywać teraz
ode mnie od tak. Wg mnie jest za mała, nie wie nawet ile to tydzień, ma
mnóstwo dziecięcych rytuałów i czuje się znowu bezpiecznie. Poza tym tata lubi
upijać się do odcięcia, lubi pić i imprezować. Nie wyobrażam sobie takiego
wyjazdu, bo wg mnie to będzie trauma. Poza tym jest wybuchowy. Pewnie za dużo
sama z tym wszystkim się borykałam i teraz mam być może przesadne podejście.
Moim zdaniem, to nie jest dobry pomysł.