jedzenie w krzeselku...

01.04.09, 09:27
Pytanie do Mam dzieci rocznych smile Czy Wasze dzieci jedzą posilki siedzac w
krzeselkach-takich specjalnych mniej lub bardziej, czy np na kolanach? czy
moze biegacie za nimi z lyzeczka??bo mi czesciej ostatnio zdarza sie to
ostatnie niestety...Maly ma weto na jedzenie i albo biegam, albo stawiam go na
oknie i pokazuje cos ciekawego..brat ktory ma (moj bart- starszy) wieksze
doswiadczenie mowi, zeby posadzic malego do fotelai niech sie drze, wyrywa-nie
wyjmowac zanim nie skonczy posilku-ja nie mam serca, ale maly musi cos jesc
przeciez..czy robie bardzo zle pozwalajac mu na samowolke? wazniejsze dla mnie
by cos zjadl, ale wiem ze w ten sposob nie wyrabiam mu "zdrowych nawykow"...
ehhh smile pozdrawiam cieplo i prosze o rady!
    • asia0212 Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 09:39
      Ja też(niestety), gdy mała była w tym wieku zabawiałam ją, biegałam za nią,
      włączałam bajki żeby tylko coś zjadła. Siedziała przy stoliku i praktycznie
      posiłek był dodatkiem do zabawy. To chyba taki etap w życiu
      dziecka(wiercipięta). Ale jak posadzisz syna na siłę i będzie wrzask to zajmij
      go czymś-misiu, samochód, który patrzy jak je, daj mu sztućce(dla dzieci), on
      będzie jadł po swojemu(więcej obok jedzeniasmile)jak w ustach), a Ty go karm. U nas
      pomogłosmile
    • deela Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 09:46
      bieganie za dzieckiem z jedzeniem to najwieksza bzdura jaka mozna sobie wyobrazic
      zglodnieje to przyjdzie i zje
      • hanalui Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 14:21
        deela napisała:

        > bieganie za dzieckiem z jedzeniem to najwieksza bzdura jaka mozna
        sobie wyobraz
        > ic
        > zglodnieje to przyjdzie i zje


        Dokladnie. Od jednego posilku ktorego nie zje nie umrze.
        Moj dziec zawsze jadal w foteliku lub przy stole, na kolanach to
        chyba nigdy, a jesli juz to gdzies w terenie najwyzej. Jak nie ma
        ochoty jesc to nie zmuszam, niech nie je.
        Znam jedna mame ktora twierdzi ze ma niejadka i lata za nim z kazdym
        posilkiem. I wcale sie nie dziwie czemu to dziecko ucieka, takie
        porcje i w takiej czestotliwosci jakie chce w dziecia wcisnac to nie
        dziwne ze trzeba uciekac. smile
    • tijgertje Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 10:06
      Jestes na doskonalej drodze do tego, zeby wychowac sobie niejadkauncertain
      Dzieci tak maja, ze okresowo jedza mniej, albo wcaale nie chca jesc
      i niemal powiertrzem zyjawink zazwyczaj od tego nie umieraja, bo
      kilka tygodni jedzenia bardzo niewielkich ilosci maluch spokojnie
      wytrzymuje, a potem zazwyczaj nadrabia. Jak sie niedawno nauczyl
      chodzic, to nic dziwnego, ze siedziec nie chce. Twoj brat ma po
      czesci racje. Naucz dziecko, ze jedzenie jest przy stole, najlepiej
      wspolnie z reszta todziny i o stalych porach. Nie dokarmiaj w
      miedzyczasie i nawet na glupiego chrupka sadzaj w krzeselku. Badz
      przede wszystkim konsekwentna, zdrwoe dziecko sie nie zaglodzi.
      Jedzenie przy stole, nie je, trudno, ale nie dawaj absolutnie
      niczego do nastepnego zaplanowanego posilku! wiele mam nie zdaje
      sobie sprawy jakie ilosci wpych dziecko pomiedzy posilkami "zeby
      zjadl cokolwiek". Zobaczysz, ze na poczatku maly faktycznie bedzie
      sie darl i wyrywal, ale NIGDY nie karm na sile, sprobuj zabawicc,
      zeby sie uspokoil, jesli spokojny nie chce jesc, to odpusc. sprobuj
      jeszcze pozwolic mu jesc samodzielnie, wiem, wiem... Nie kazdy ma
      ochote na mycie wszystkiego w promieniu 4 m od dziecka, ale czesto
      na poczatku to wlasnie jest sposob, dziecko wie, ze jedzenie jest
      jedzeniem, a nie zabawa.
      Zeby nie bylo, ze ja nie wiem, jak to jest. Sama bylam chudzielcem
      zabawianym i zmuszanym do jedzenia, do tej pory jako anegdote
      rodzinna opowiadaja, jak mama z babcia sadzaly mnie na stole, jedna
      z lyzko z jedenj strony, druga z drugiej, ja przed oknem, za ktorym
      ciotka machala galeziami, jak sie cos ruszylo, to ja zdziwiona
      otwieralam buzie i wtedy mi jedzenie do dziuba pakowalisad Odradzam
      takie sposoby, bo przez wszystko, co mi sie kojarzylo z jedzeniem
      oznaczalo ogromny stres. Dopiero na studiach, gdzie nikt nie patrzyl
      mi do talerza zaczelam jesc z wlasnej i nieprzymudzonej woli. Moj
      syn majac 9 miesiecy wyladowal w szpitalu, bo nie jadl. I to nie
      jadl doslownie nic, nie tylko wedle mojej opini. w szpitalu
      zapisywano kazda lyzeczke, ktora terafiala do buzi, wychodzilo
      czasem 2-3 lyzeczki dziennie i 10-30ml sokow czy wody, karmilam
      piersia, ale nawet piersi nie chcial. Majac rok wazyl niecle 8 kg,
      majac 4 lata 13kg, ale wtedy nabral takiego rozpedu, ze jako 5-
      latwek wazy 20 i nie wszystkie spodnie sie dopinajawink Przez te
      wszystkie perypetie ze szpitalem, potem roznymi badaniami i
      specjalistami nabralam dystansu do jego jedzenia, nie zmuszalam,
      wprowadzilam stale pory posilkow i przekasek, zawsze sadzalam przy
      stole i jak chcial, to jadl, jak nie, to odpuszczalam, zakladajac,
      ze za 2-3 dni zmieni zdanie. Teraz sam sie upomina o jedzenie i
      mimo, ze czasem sie we mnie gotuje, jak widze, ze z ulubionego
      obiadu skubnie 2 kesy, to nie pokazuje mu swoich zmartwien. Zwykle
      nastepnego dnia zre jak oszalalywink
      • bagr_aga Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 10:15
        dzięki za rady!!bede sie starala karmic go jednak w krzeselku-najgorzej ze oboje
        z mezem pracujemy na zmiany a ja to juz wogole w durnowatych godzinach i ciezko
        o rutyne-tzn je o stalych porach ale rzadko z nami obojgiem, czasem babcia karmi
        a to juz zupelnie inna broszka smile dzieki raz jeszacze smile a na marginesie ja tez
        bylam niejadkiem...jak to szybko wol zapomina jak byl cieleciem..
        • babia-gora Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 10:34
          Tez bylam niejadkiem i jakby mi rodzina dala swiety spokoj, a nie wpychala na
          sile, to moze nie musialabym sie teraz odchudzac smile
          Dziecko sie zaglodzic nie da - jak mowia madrzy ludzie. I chyba faktycznie ten
          wiek rok + to jakis taki przelomowy w jedzeniu.
          pzdr smilesmilesmile
        • babcia47 Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 16:46
          mój wnuk najładniej i naszybciej wbrew pozorom je siedząc w
          kszesełku z zachowaniem rytuału, dostaje swoja łyżeczkę i
          widelczyk..jest skupiony na jedzeniu, je ze smakiem..gdy jest
          trzymany na kolanach wygląda to gorzej a zdarzało sie ze synowa
          biegała za nim z miska i łyżeczką..to była całkowita poraaka..czesto
          nie zjadła tego co w krzesełku wyciąłby bez problemu..gdy nie miałam
          pod ręką jego krzesełka z bblatem, sadzałam go na ziemi pod szafką
          by mógł się o nia oprzeć zamiast sadzać na kolanach, trzymałam miskę
          i "jechaliśmy z wiosłowaniem" szybko, krótko i "na temat", bo juz
          zabawki i cały świat czekał
          • babcia47 Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 16:48
            ps. wnuk od 10-tego miesiąca rozumiał i potrafił pokazac, że już się
            najadł i że więcej nie chce..wtedy, po upewnieniu sie, ze nie
            żartuje (czasem się droczył) kończymy jedzenie..ale on lubi
            jeść..moze właśnie dlatego?
    • epreis Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 12:28
      tak siedzi i je w krzesłku, jak nie je to wyciągam i ona biega, ja biegam ale nie z jedzeniem za nią..

      nie musi zjeść..jak nie zje 1.2 dni nic to przezyje- uwierz,sprawdzałam...
      a jak zgłodnieje, to zje gdziekolwiek malucha posadzisz..jak trusia..
      a takim bieganiem z łyżeczką wpędzasz się w kłopoty bo niedługo innym karmieniu nie będzie mowy..
    • izabelaw33 Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 15:08
      Moja Juleczka od 6 miesiąca siedziała w krzesełku i w nim była
      karmiona. Dziś ma miesięcy 14 i obiektywnie stwierdzam, ży gdyby nie
      to krzesełko to bym jej nie nakarmiła!! Chodzi mi o obiadek i
      kaszkę, kiedy karmić muszę ją łyżeczką a różnie to bywało z apetytem
      i generalnie posiłek był ostatnią rzecza, która ją interesowała.
      Zawsze zresztą podczas karmienia musi oglądać książeczkę albo bawić
      się klockami itp. Kiedy na kolację dostaje kanapkę (suchy prowiant)
      nie kładę jej do krzesełka, bierze gryza i bawi się swoimi
      zabaweczkami, przychodzi po następnego gryza i wraca do zabawy. A
      kiedy jest parówka sama chce włazić do krzesełka bo to ulubione
      danie. Wie, że "am-am" smile robimy w krzesełku i jest do tego
      przyzwyczjona bo tak jest od zawsze.

    • anja0123 Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 15:32
      W krzeselku, tylko w krzeselku. Ale uwazaj - rada Twojego brata to
      przegiecie w druga strone. Rozumiem, ze twoj brat zmusza swoje
      dzieci do jedzenia, a nie tedy droga. Jezeli w tym krzeselku
      bedziesz toczyla z dzieckiem walke, to jedzenie bedzie mu sie zle
      kojarzyc. zasada jest prosta - ty ustalasz co, kiedy i gdzie dziecko
      je, a dziecko samo decyduje o tym ILE zje.
    • deodyma Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 15:42
      jakos nie wyobrazam siebie ganiajacej za dzieckiem z lyzeczka w
      reku...
      moje dziecie jada siedzac na krzeselku.
      od jakiegos czasu zrobil sie wybredny do jedzenia i mniej zarloczny.
      nie jada wiec zbyt duzych posilkow a ja na sile w niego jedzenia nie
      wpycham.
      gdy bylam dzieckiem, babcia zawsze karmila mnie na chama, czy tego
      chcialam, czy nie. to byl po prostu koszmar.
      dlatego tez gdy moje dziecko zaczyna protestowac przeciwko jedzeniu
      i zdecydowanie sie buntowac przed przyjecia kolejnego kesa,
      odpuszczam sobie.
      jak jest glodny wtedy sam pcha sie na krzeselko i czekasmile
    • kinga_owca Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 16:29
      w porach karmienia (mniej więcej oczywiście) sadzam synka w
      krzesełko, daję mu na talerzyku kilka rzeczy do wyboru i sobie sięga
      to, na co ma ochotę
      jeśli jest to obiad to na razie karmię go ja (choć pomału stawiam mu
      miseczkę z małą ilością tego, co mu daję i dostaje do rączki swoją
      łyżeczkę - czasem uda mu się nawet coś nabrac i zjeść)
      jesli nie ma już ochoty jeść to odwraca głowę, odpycha łyżeczkę,
      zrzuca talerz albo zrywa śliniak wink
      wtedy uwalniam go z krzesełka i synek zajmuje się "swoimi" sprawami
      nie zmuszam, żeby zjadł więcej, nie biegam za nim, nie nalegam
      nie je za dużo, na razie preferuje cycka wink
      • slonko771 mooje roczne dziecko 01.04.09, 20:56
        prawie samo zjadało drugie danie widelcem i rączka , do zupy miała
        swoja łyzeczka a ja druga podkarmiałam , zupa niewdzieczne zarcie
        łatwo z łyzki ucieka ,tyle ile miała ochote , bez zabawek telewizora
        i innych rozpraszaczy, w domu zawsze w krzesełku (teraz wybiera
        taboret) z osoba do towarzystwa jedząca, mniej wiecej o stałej poze,
        czasem z obiadu zje tylko sałate ,daje do sprobowania mieso jak nie
        chce to wynosze talerz
    • bagr_aga Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 21:51
      No!! to pelni zapalu i wiary ze sie uda zasiedlismy w foteliku do obiadu-takiego
      bardziej doroslego a nie pulpy- choc ta byla w zanadrzu "jakby cos"... Jak
      najbardziej w krzeselku I... moj Syn wciagnal bez problemu kawalki mieska
      ktorymi plul od jakiegos czasu ,razem z jrzynkami i ziemniaczkami smile moze
      dlatego ze nie namawialam go na drugie sniadanko w mysl regoly " nie chce to nie
      je i szanujemy swoje zdanie" smiledeser jadl w "terenie" ale kolacje juz w
      krzeselku-nie do konca przyznam sie bo już go "gnalo". Ja z tym "nie zje przez
      dwa dni to nie umrze" to morze sie i zgodze, ale maly, jak jestem w pracy spedza
      czas u Babci i Babci-pra i One twierdza, ze jest chudy...i slysze to na
      okraglo...no nic to, bedziemy walczyc! dzieki dziewczyny za rady raz jeszcze!!
      sciskam-aga
      • bagr_aga Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 21:52
        o Matko i corko..porzeczytalam-przepraszam za bledy i za to " morze" to dlatego ze caly dzien o wakacjach nad moRZem mysle...wstyd mi...
      • oli.nek Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 21:53
        dwie córki, dwie w krzesełkach, teraz przy stole kuchennym, nigdy nie biegałam
        za nimi z jedzeniem.
      • tijgertje Re: jedzenie w krzeselku... 02.04.09, 14:10
        bagr_aga napisała:
        Ja z tym "nie zje przez
        > dwa dni to nie umrze" to morze sie i zgodze, ale maly, jak jestem
        w pracy spedz
        > a
        > czas u Babci i Babci-pra i One twierdza, ze jest chudy...i slysze
        to na
        > okraglo...no nic to, bedziemy walczyc!

        Dla niektorych babc dzieciak jak nie jest pulpetem to wydaje sie
        chudy, jakies takie dawne przekonanie, ze dziecko MUSI byc grube.
        Moja babcia tez tak masad Jesli dbro malego lezy im odrobine na
        sercu chociaz, to wydrukuj ten watek, daj przeczytac, moze z opisow
        doswiadczen innych zmuszanych do jedzenia niejadkow zrozumia, ze nie
        tedy droga.
    • ez-aw Re: jedzenie w krzeselku... 01.04.09, 23:07
      W krzesełku jada od 7 miesiąca życia (teraz prawie 16). Nigdy nie biegałam z jedzeniem. Jest przyzwyczajony do tego stopnia, że jak zbliża się godzina karmienia (je o stałych porach), to sam potrafi biec do krzesełka i wspinać się na nie. Dodam, że robi to tylko w porach posiłków, przez resztę czasu krzesełka nie zauważa smile Myślę że warto byś przyzwyczajała. Jednak rada brata to przesada - w ten sposób krzesełko może dziecku się źle kojarzyć. Proponuję codziennie po trochu, nawet do chrupka czy biszkopta. Powinno przynieść rezultaty. Pozdrawiam i życzę cierpliwości.
    • daga_j Re: jedzenie w krzeselku... 02.04.09, 13:48
      Niestety błędne myślenie "ważniejsze dla mnie aby coś zjadł".. Złe nawyki - nie
      wprowadzaj ich skoro już zdałaś sobie sprawę, że zaczęłaś to robić!
      Mój je w foteliku odkąd nauczył się siedzieć, teraz ma 17 mies. i wręcz jak jest
      głodny to staje pod fotelikiem i chce się wspinać, bo kojarzy go z jedzeniem smile
      Ale pomysł Twojego brata też jest kiepski, nie można zmuszać do jedzenia, w
      ogóle dziecko znienawidzi fotelik. Raczej stawiaj miseczkę na blaciku i sadzaj
      dziecko mówiąc, że teraz będzie jedzonko. Jak walczy i nie chce to trudno,
      odpuść, spróbuj za 10 minut. W końcu zgłodnieje, zgodzi się usiąść i pozwoli
      nakarmić. Na zachętę możesz mu dać jedną łyżkę jedzenia mając go na kolanach
      obok fotelika, jak zobaczysz, że je chętnie to wsadzaj do fotelika, cierpliwie,
      zrozumie w końcu, że dasz mu jeść jak tam usiądzie.
    • naomi19 Re: jedzenie w krzeselku... 02.04.09, 14:05
      Krzesrełko to bardzo dobra sprawa i wprowadz je jak najszybciej.
      Uczy kultury jedzenia, dzieci nie wyrastają na niejadków. Moja jak
      tylko zaczęła jadać pokarmy stałe czyli w 6 miesiącu życia, kupiłam
      fotelik i jadamy TYLKO W NIM. Nie ma jedzenia poza fotelikiem,
      chyba, że jestesmy w odwiedzinach u kogoś lub w podróży. To świetna
      sprawa. Uczy samodzielności- je sama- i wyatematyczności- o godzinie
      14 sama idzie do fotelika, bo wie, że zaraz będzie obiad. Wie, że
      obiad będzie w foteliku a nie na parapecie, na budzie od psa (nie
      śmiejce się to przypadek z życia wzięty), czy na kanapie przed TV.
      I jeszcze 1 ważna sprawa- nie zmuszaj dziecka do jedzenia! Wyrośnie
      na mega niejadka. Roczne dziecko doskonale wie, kiedy jest głodne a
      kiedy nie. Ustal stałe pory posiłków, nie dawaj nic do podjadania
      pomiędzy nimi, a zobaczysz jaki się zrobi łakomczuszek wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja