Niedzielna mamusia II.............................

10.04.09, 22:56
Wracamy do tematu niedzielnej mamusi tej co dziecko widzi w tygodniu od 17 do
21 i w weekendy cały czas najnowsze spostrzeżenia mile widziane sezon się
zaczyna więc będzie o czym popisać smile
    • kocianna Re: Niedzielna mamusia II........................ 10.04.09, 23:07
      Yhy, jestem niedzielną mamusią. A że sezon się zaczął, od 16 do 20 będę
      plotkować w piaskownicy... na wychowywanie zostanie mi parę chwil przed
      zaśnięciem i kawałek weekendu.
      • alesio23 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 07:47
        dajcie już spokój idealne matki...
        • dlania Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 08:54
          Eeeee.... A cos nie tak z tymi godzinami? Mam prace rzucić? Wracam do domu o 17,
          dzieci odbiera z przedszkola babcia, nie wyglądaja na nieszcęsliwe, weekendy
          nadrabiamy (o ile nie mam ngłej robótkiwink).
          Czyzby weszła jakś dyrektywa nakazująca siedzienie na bezrobociu dla dobra dzicka?
          • boczi6 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 19:30
            zgadzam sie ze nie ma w tym nic zlego wrecz odwrotnie. sama dzieci
            nie mam(planuje w najblizszym czasie) ale widze po moejej mamie
            ktora nigdy nie pracowala tylko siedziala w domu dopiero nie dawno
            nauczylam sie co kolwiek sama robic bo mama ugotowala zrobila itd.
            Dzieci ktorych mamy pracuja sa zazwyczaj bardziej zaradne
            samodzielnei ogolnie przygotowane do zycia teraz w koncu mama
            pracuje i sama jest szczesliwsza. uwazam ze jak kobieta chce to
            powinna pracowac bynajmniej jest szczesliwa i realizuje swoje
            marzenia
            • martulinka85 Re: Niedzielna mamusia II........................ 21.04.09, 11:04
              Same robicie z siebie takie matki polki, które nic nie robią tylko siedzą w
              domu, zajmują się dziećmi i czekają na męża z obiadem. Dziecko jest nie po to
              żeby nas ubezwłasnowolnić. Mam dwójkę dzieci, pracuję i uważam, że mam wspaniałą
              rodzinę. Chyba bym się "posrała" za przeproszeniem jeśli pól dnia miałabym
              spędzić w piaskownicy, a drugie pól przy garach. A gdzie czas na marzenia i
              plany....
              • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 21.04.09, 11:33
                W tym wątku nie było o rzeczywistości a o widzeniu matek
                niepracujących przez matki pracujące. Ciebie też widzą pierdzącą w
                stołek, przynajmniej tak wydźwięk zostaje... Nikogo nie obchodzi
                twój dzień i osobiste wrażenia z własnego niepracowania zawodowego.
                • anyx27 Re: Niedzielna mamusia II........................ 17.06.09, 21:04
                  Rozbawił mnie ten wątek, więc "up'uję" wink))
        • dlania I, do chp, dlaczego nie niedzielny tatusiek???? 11.04.09, 08:55
          Co za dyskryminacja mężczyzn jako ojców, sugerowanie, jakoby byli oni mniej
          potrzebni dziecku niz matka!!!
          wink
          • ciociacesia bo niedzielny tatusiek to norma 11.04.09, 09:10
            a mama to wybryk natury
            • agao_72 Re: bo niedzielny tatusiek to norma 11.04.09, 11:32
              wiesz ciociucesiu, ja się nieziemsko cieszę, że nasza rodzina jest nienormalna.
              • ciociacesia ciesze sie razem z wami 11.04.09, 16:41
                u nas niestety tata wraca o 20-21 i tyle sie widzi z dzieckiem co w weekend. i
                to co drugi bo studiuje zaocznie. tak to jest jak sie człowiek rozmnaza na dorobku
    • aga9001 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 09:08
      Idealne matki się znalazły .. Te co spedzają z dziecmi cały dzień na
      dokładkę sfrustrowane , bez kasy i nieszczęśliwe. Chcecie podnieśc
      sowoje ego ??
      Chyba tak , bo innego wytłumaczenia nie widzę.
      • ciociacesia ale o co cho? 11.04.09, 09:15
        przeca od 17 do 21 to plenty plenty tajm. spróbował by kto byc rodzicem tak od
        20-21 tongue_out albo wywiezc dziecko do innego miasta i naprawde widziec tylko w
        weekendy. jaka oszczednosc na niani!
    • agao_72 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 11:31
      nie jestem wurwa mamusią. jestem mamą. i widuję moje prywatne dziecko od 17 do
      21 + w weekendy. a czasami w weekendy Zosia idzie do dziadków, a my np. do kina,
      na kawę itp.
      o co kaman? IMHO nie liczy się ilość, tylko jakość.

      aaa, do piaskownicy nie chodzimy. od momentu, gdy Zoś załapał bakcyla
      samodzielnego rowerowania truchtamy (na zmianę z mężem) za rowerkiem Zosi.

      lubię być niedzielną mamą. lubię moją pracę. i lubię sensowne pieniądze za tę
      pracę. pieniądze pozwalające wyjechać nam dwa razy do roku na fajne wakacje.
      • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 12:53
        > o co kaman? IMHO nie liczy się ilość, tylko jakość.

        Z tym się nie zgodzę, bo liczy się i ilość, i jakość. Właściwa
        jakość.
      • ik_ecc Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 14:17
        A potem odkrycie ze dziecko zna literki... szok... zaskoczenie...
        zaraz, duma?
        Szok i zaskoczenie rozumiem - przeciez mamusia tego nie uczyla, no bo
        ani nie ma kiedy ani nie ma ochoty.
        Ale duma??? Bo co, bo ktos inny dziecku te literki w glowe wbil? Nie
        wiadomo w jaki sposob, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo czy
        sensownie...
        Ale mamusia dumna, oj dumna.
        Kto wie co dziecku jeszcze w glowe wbijaja.

        Natomiast kiedy musi kilka dni pod rzad z dzieckiem spedzic, pojawia
        sie elaborat na temat "jak przezyc".
        Te mnie bawia najbardziej. Jak przezyc tydzien z wlasnym dzieckiem.
    • deela Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 11:51
      ja nie jestem niedzielna
      ja jestem wyrodna
      prowadze dziecko do zlobka nawet jak mam prace w domu do zrobienia a nie we fabryce!
      a potem nie plotkuje z paniami z piaskownicy bo zazwyczaj nie mam z nimi
      wspolnych tematow sad
      • mamaivcia Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 12:30
        my mamy własną firmę i mimo tego, że mam biuro w domu to i tak dziecko prowadzam
        do przedszkola
        myślę, że jest szczęśliwsze ucząc się nowych rzeczy, mając kontakt z
        rówieśnikami niż gdyby miało plątać się pomiędzy telefonami, klientami i całym
        tym biurowym misz maszem wink

        no ale pewnie lepiej dla dziecka byłoby, gdyby matka usiadła z nim pod kościołem
        z garnuszkiem w ręku na datki wink
        całe dnie by mogła z nim spędzać wink
    • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 12:57
      Czyli nikt z Was nie uważa, że okres do ok. 2 roku życia matka
      powinna siedzieć z dzieckiem w domu, mało tego pojawiły się
      komentarze, że to biedne rodziny, sfrustrowane kobiety i mało tego-
      żebrzące pod kościołem?
      Moje dziecko ma prawie 14 mies. i to mój wybór, że jesem z nim w
      domu, choć dorabiam kilka dni w tyg, ale krótko i tylko z tata
      zostawiam dziecko. Nie żebrzemy, nie głodujemy i to nasz wybór.
      Dziwne, że tak ostro stawiacie sprawę i tak szybko i bez
      zastanowienia oceniacie kobiety, które z jakiś przyczyn opóźniły
      powrót do pracy.
      • magdalas do naomi 11.04.09, 13:51
        to chyba ostro i bez zastanowienia ocenione zostały matki które chodzą
        do pracy. Każdy żyje jak uważa. Ja zaczęłam pracować jak córka miała 9
        mcy, choć nie musiałam ze względów finansowych, musiałam za to ze
        względów psychicznych. Jak byłam w ciąży to planowałam że będę
        siedziałą z dzieckiem do 3 lat, szybciuto plany zweryfikowałam.
        Najważniejsze dla dziecka żeby mama była szczęśliwa, a co mamie daje
        to szczęście to już zupełnie inna sprawa.
      • ik_ecc Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 15:07
        Maja wyrzuty sumienia, musza agresywnie.

        Mnie tam pracujacych matek szkoda. Szkoda mi ich, bo albo:
        - sa zmuszone do tego sytuacja finansowa
        - maja potrzebe uciekac od wlasnego dziecka i zorganizowac sobie
        zycie tak, zeby mogly 80% czasu udawac, ze dalej sa bezdzietne.
        Rzucilo mi sie w oczy, ze matki, ktore pracuja maja np. wieksza
        potrzebe wyjazdow bez dziecka czy ekspediowania dziecka na weekendy
        do dziadkow, wpadaja tez w panike keidy dziecko np. jest chore i
        musza spedzic z nimi kilka dni. Matki, ktore z dzieckiem sa w domu paradoksalnie az takiej potrzeby nie maja - dziecko znaja lepiej i
        po prostu im w zyciu nie przeszkadza, wiec np. na wakacje moga jechac
        z nim. Nie musza uciekac i udawac - zwyczajnie zaakceptowaly fakt, ze
        dziecko jest.
        • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 15:47
          ik_ecc napisała:
          > Rzucilo mi sie w oczy, ze matki, ktore pracuja maja np. wieksza
          > potrzebe wyjazdow bez dziecka czy ekspediowania dziecka na
          weekendy
          > do dziadkow,

          Jakas kiepska grupe badawcza sobie wiec obralas, bo ja znam takie co
          siedza z dzieciorami w domu i tyko chekaja kto by sie im dzieciorem
          zajal big_grin

          > wpadaja tez w panike keidy dziecko np. jest chore i
          > musza spedzic z nimi kilka dni.

          Tiiiaaaa...moze mysla tez o inych obawiazkach jak praca zawodowa.
          Jak pierdzisz w stolek w domu z dzieckiem to jeden piernik czy z
          chorym czy ze zdrowym. Jak ktos pracuje to juz tak prosto nie jest smile

          > Matki, ktore z dzieckiem sa w domu paradoksalni
          > e az takiej potrzeby nie maja

          Tiaaaaaaa....w ogole juz prawie nie maja potrzeb lub zredukowaly je
          do zera z braku kasy lub z niemozliwosci zostawienie dziecka komus
          do opieki bo przeciez umrze za mamusia przez godzine czy 2.
          Wystarcza im ze ogladna telenowele, wyjda z dzieciorem do
          piaskownicy, do kosciola w swieto, poplotkuja z sasiadka, a w
          weekend zrobia zakupy w supermarkjecie, coz moze czlowiekowi do
          szczescia brakowac?

          > dziecko znaja lepiej i
          > po prostu im w zyciu nie przeszkadza, wiec np. na wakacje moga
          jechac z nim.

          Kochana...nie moga tylko MUSZA...bo skoro caly rok z mamunia siedzi
          to chyba nie myslisz ze na wakacje mamunia bylaby w stanie oderwac
          dziecia od swojej spodnicy. To taka delikatna roznica...musza a nie
          moga.
          Swoja droga znam tylko kilka niepracujacych matek...nie jezdza
          nigdzie procz wyjazdow do rodziny lub na pikniki jednodniowe. Nie
          ryzykuja oddalenia sie od domu, lekarza dzieci itd, zbyt sa
          przewrazliwione ze dzieciom sie krzywda stanie jak w innym lozku sie
          przespia.
          Za to znam sporo pracujacych mam...i te akurat wszystkie na wakacje,
          na ferie i w kazda nadarzajaca sie okazje wyjezdzaja z dzieciorami i
          nie sa to wyjazdy tyko do rodziny, ale tez na wczasy, do hoteli czy
          innych miejsc wypoczynku

          > Nie musza uciekac i udawac - zwyczajnie zaakceptowaly fakt, ze
          > dziecko jest.

          Tiiaaaaaaaaa...to skad ta mnogosc watkow co robicie z dziecmi, jak
          wyglada dzien waszych dzieci, czy dobrze robie z enie jade na wesele
          itp
          • ik_ecc Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 16:43
            hanalui napisała:

            > Jak pierdzisz w stolek

            Chamstwo wrodzone czy wynikajace z chwilowego zdenerwowania?

            > Wystarcza im ze ogladna telenowele, wyjda z dzieciorem do
            > piaskownicy, do kosciola w swieto, poplotkuja z sasiadka, a w
            > weekend zrobia zakupy w supermarkjecie, coz moze czlowiekowi do
            > szczescia brakowac?
            > /.../
            > Swoja droga znam tylko kilka niepracujacych matek...

            Intrygujace, ze wiesz jak wyglada dzien matki niepracujacej kiedy
            sama siedzisz w tym czasie w pracy. Wyrywasz sie czasami
            poobserwowac? Czy takie snujesz sobie marzenia...

            > Tiiaaaaaaaaa...to skad ta mnogosc watkow co robicie z dziecmi, jak
            > wyglada dzien waszych dzieci,

            Trudno, zeby to pisala matka pracujaca, ktora pojatka nie ma jak
            wglada dzien ich dzieci.

            Matki siedzace w domu (z wyboru) nie maja w glosie tej paniki -
            pytaja o pomysly. Matki pracujace zmuszone do pozostania z dzieckiem
            uzywaja nawet innych slow - jest zazwyczaj "jak przezyc".

            > Za to znam sporo pracujacych mam...i te akurat wszystkie na
            > wakacje, na ferie i w kazda nadarzajaca sie okazje wyjezdzaja z
            > dzieciorami i nie sa to wyjazdy tyko do rodziny, ale tez na wczasy,
            > do hoteli czy innych miejsc wypoczynku

            Takie tez sie zdarzaja. Ale znam sporo, ktore wyjezdzaja same (o ile,
            rzecz jasna, moga sobie na to pozwolic bo ktos inny to dziecko do
            przedszkola odprowadzi). Ostatnio nawal byl tego, bo uciekaly od
            zimy. W przedszkolu corki jest tylko 10 dzieci - 6 matek oraz
            przedszkolanka wyjechaly same (czy z mezami - ale dzieci zostaly i
            byly przyprowadzane do przedszkola przez babcie czy nianie), 1 matka
            wyjechala z dzieckiem, reszta nie wyjechala wcale.
            Co wiecej, rozumiem to. Mnie tez by jakis przypadkowy gowniarz costam
            caly dzien jeczacy wkurzal...
            • dlania Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 17:02
              ik_ecc, bardzo mało wiesz o relacjach dziecko - matka pracująca, to co piszesz
              to twoje domysły a nie fakty, być może oparte na tekstach kilku niedojrzałych,
              spanikowanych foremek.
              matka pracująca po prostu oddaje częśc troski i odpowiedzialności za opieke nad
              dzieckiem innym osobom - dziadkom, opiekunkom, nauczycielkom. A oddaj ją także z
              rozsądku - nie uważam, żebym była tak przemądra i przewspaniała, że tylko ode
              mnie dziecko sie może uczyć wartościowych rzeczy. Wręcz przeciwnie - nie chcę
              robic z niego mojej kalki - niech zdobywa wiedze o świecie od wielu osób i samo
              kształtuje swój światopogląd.
              Troche pokory, matki domowe.
              Jeszcze jedna kwestia - co będa robic matki domowe jak ich dzieci sie wyprowadza
              z domu??? Ach, zapomniałam, zawsze moga się zając wnukami.
              • ik_ecc Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 17:42
                dlania napisała:

                > ik_ecc, bardzo mało wiesz o relacjach dziecko - matka pracująca, to
                > co piszesz to twoje domysły a nie fakty, być może oparte na
                > tekstach kilku niedojrzałych, spanikowanych foremek.

                Znam chocby z doswiaczenia wlasnego - wychowywana bylam przez matke
                pracujaca. Wspomnien z rodzicami mam niewiele, kontakty bardzo luzne,
                natomiast blizsze mam z babcia. Dla kontrastu, moja mlodsza siostra
                wychowywana byla przez matke domowa (ta sama matka, inna decyzja).
                Roznica jest ogromna.

                Samodzielne wyjazdy, o ktorych pisalam rzucily mi sie wlasnie w tym
                roku w oczy, sama bylam zaskoczona tym, ze 6/10 wyjechalo bez dziecka
                a tylko jedna z dzieckiem. Stad zaczelam nasluchiwac (ludzie
                zazwyczaj chwala sie wjazdami) i jestem, przyznaje, zdumiona. 90%
                wyjechalo tej zimy bez dzieci. Moze to tylko wyjazdy zimowe?
                Najbardziej zaskoczyla mnie przedszkolanka, ktora codziennie placze,
                ze jej 2-latka jest w innym przedszkolu i doczekac sie nie moze kiedy
                ja bedzie miec u nas w grupie.

                > matka pracująca po prostu oddaje częśc troski i odpowiedzialności
                > za opieke nad dzieckiem innym osobom - dziadkom, opiekunkom,
                > nauczycielkom. A oddaj ją także z rozsądku - nie uważam, żebym była
                > tak przemądra i przewspaniała, że tylko ode mnie dziecko sie może
                > uczyć wartościowych rzeczy. Wręcz przeciwnie - nie chcę
                > robic z niego mojej kalki - niech zdobywa wiedze o świecie od wielu
                > osób i samo kształtuje swój światopogląd.

                Zgadzam sie z tym, ze dziecko powinno miec dostep do roznych ludzi...
                kwestia tylko balansu ile. Moja corka spedza czas z babcia (mniej
                wiecej co druga niedziele), moja siostra, niania (zdarza mi sie na
                pol etatu pracowac, wtedy niania przychodzi na 3 godz dziennie),
                czasami wiekszosc dnia przesiaduje u sasiadow gdzie jest chmara
                dzieci i szalenie wesolo. Z 2 kolezankami mamy uklad ze raz w tygoniu
                pilnujemy sobie nawzajem dzieci. Od niedawna chodzi 2 pol-dnie (3,5
                godz) do przedszkola.

                Jasne, ze nie chcialabym zeby spedzala cale dnie ze mna. Ale nie
                chcialabym tez zeby cale dnie spedzala w instytucji, ktora
                indoktrynuje na rozmaite tematy, weekendy u dziadkow, a tygodnie bog
                wie gdzie, bo ja "musze od niej odpoczac". Kwestia balansu. Jestem
                jej najblizsza osoba i chce zeby miala do mnie staly, dowolny dostep,
                a nie w jakichstam krotkich godzinach i w pospiechu.

                (Oczywiscie mowie o sytuacjach gdzie jest wybor, nie gdzie ludzie sa
                na prawde przycisnieci.)

                > Jeszcze jedna kwestia - co będa robic matki domowe jak ich dzieci
                > sie wyprowadza z domu??? Ach, zapomniałam, zawsze moga się zając
                > wnukami.

                Serio uwazasz, ze wszystkie matki domowe sa bez edukacji, bez
                umiejetnosci, bez zainteresowan, bez ambicji? Ja mam doktorat,
                pracuje (dorywczo) w 4 bardzo roznych dziedzinach (informatyka,
                tlumaczenia, szkolenie psow i od niedawna jako fotograf). Tak sie
                sklada, ze wszystkie moje kolezanki, ktore tez sa "domowe" maja
                wyzsze wyksztalcenie (jakos tak sie sklada ze glownie scisle) i na
                prawde ciekawe zainteresowania. Co jeszcze ciekawsze, wszystkie
                uwazaja sie za feministki...
                • ik_ecc 90% 11.04.09, 17:45

                  > Samodzielne wyjazdy, o ktorych pisalam rzucily mi sie wlasnie w tym
                  > roku w oczy, sama bylam zaskoczona tym, ze 6/10 wyjechalo bez
                  > dziecka
                  > a tylko jedna z dzieckiem. Stad zaczelam nasluchiwac (ludzie
                  > zazwyczaj chwala sie wjazdami) i jestem, przyznaje, zdumiona. 90%
                  > wyjechalo tej zimy bez dzieci. Moze to tylko wyjazdy zimowe?

                  Uprzedzam ewentualne przyczepki - w przedzkolu bylo 60%, ale ze
                  znajomych (i nieznajomych) dookola wyszlo mi mniej wiecej 90%.
                • dlania Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 17:54
                  ik_ecc, jesli pracujesz, nawet w domu, to nie jestes 100% domową matka, więc sie
                  nie podszywajwink
                  • kra123snal Dlania 11.04.09, 18:11
                    Wg Ciebie domowa matka, to jaka? Stwierdziłas, ze po dzieciach
                    zajmie się wnukami, czyli ocenę udomowienia wystawia się po
                    kilkudziesięciu latach?
                    Dlaczego nianie wykonują ciężką pracę a matki pierdzą w stołek? Czy
                    matka domowa nie daje dziecka do przedszkola? Czy chęć spędzania z
                    dzieckiem czasu, szczególnie w tym pierwszym okresie, stawia taką
                    kobietę w intelektualnej, osobowościowej jaskini?
                    • dlania Re: Dlania 11.04.09, 18:17
                      Matka domowa to taka, która zyje tylko dzieckiem i domem.
                      Kobieta zajmująca sie także innymi rzeczami nie jest domowa matkąwink
                      Sama jedno dziecko "opuściłam" (zostawiłam pod opieka ojca) w wieku 2 miesięcy,
                      ze starszym natomiast siedziałam dwa lata w domu, pisząc doktorat i rózne
                      robótki zlecone. Znam więc dwie strony medalu. Choc z perspektywy czasu oceniam,
                      że nie mam talentu do matkowania.
                      • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 18:25
                        czyli matki siedzące na forum już nie są domowe? wink Czy przez
                        zajęcie innymi rzeczami, miałaś na myśli tylko pracę zarobkową?
                        Jeżeli kobieta idzie na wychowawczy, to często nie ma z kim
                        pozostawić dziecka, a czasu przy dziecku też nie ma, żeby zająć się
                        czymś na poważnie (siedzenie na forum jest zabarwione
                        niepoważnie wink ). Czy to z automatu cofa ją do jaskini?
                        • dlania Re: Dlania 11.04.09, 18:37
                          Krasnal, ta odwal sie, ja nie jestem żadnym guru żeby jasne, precyzyjne i
                          całościowe teorie tworzyć!wink Tak sobie chlapnełam, jak ja to odbieram. Sa po
                          prostu mamy (w realu i w wirtualu) które najbardziej interesują pieluchy,
                          pierwsze zęby, ceny w sklepach i sposoby na czyszczenie plam na meblach czy
                          czyms tam. Dla mnie one sa mamy domowe - to nie znaczy gorsze, nie znaczy mniej
                          dobre czy bardziej dobre. Mozna miec złoty medal w byciu mamą domową, sens życia
                          jak każdy inny.
                          Ja sie osobiście nie nadaje, zresztą ja jeszcze w żadnej dziedzinie zycia bym
                          sobie nawet brzu nie przyznaławink


                          https://images47.fotosik.pl/85/33fb566df0cfef38.jpg
                          photo_by_exotique
                          tu_nie_klikać
                          • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 18:58
                            Chciałam tylko zrozumieć sad <wzrok spaniela, warga dolna zarzucona
                            na górną, jeszcze nie drga>
                            • dlania Re: Dlania 11.04.09, 19:54
                              No juz dobrze, dobrze [głask po czapeczce].
                              wink
                              • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 20:04
                                <widać przebłyski uśmiechu>
                        • hanalui Re: Dlania 11.04.09, 18:44
                          kra123snal napisała:
                          > Jeżeli kobieta idzie na wychowawczy, to często nie ma z kim
                          > pozostawić dziecka,

                          Co to znaczy nie ma? Przeciez moze byc zlobek, przedszkole, niania,
                          babcia, ojciec i kto tam jeszcze. Kwestia jest nie czy ma tylko czy
                          chce. Zwykle nie chce big_grin

                          >a czasu przy dziecku też nie ma, żeby zająć się
                          > czymś na poważnie. Czy to z automatu cofa ją do jaskini?

                          No jak kilka lat siedzisz tylko z dzieckiem, jedyna troska jest
                          wlasciwe robienie kup do nocnika i odpowiadanie na pytania czemu
                          slonko jest zolte i do tego niemoznosc zajecia sie niczym innym na
                          powaznie z braku czasu to chcac nie chcac cofasz sie. Jestes tego
                          swietnym wrecz przykladem, a naprawde jeszcze nie siedzisz dlugo,
                          pomysl co sie stanie za 2 lata big_grin
                          • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 19:08
                            > Co to znaczy nie ma? Przeciez moze byc zlobek, przedszkole,
                            niania,
                            > babcia, ojciec i kto tam jeszcze. Kwestia jest nie czy ma tylko
                            czy
                            > chce. Zwykle nie chce big_grin

                            Nie ma, bo logicznie mysli. Do żłobka trzeba zapisywać jeszcze w
                            ciąży, nianie często zarabiają tyle samo co matka, babcia nie chce,
                            nie może, nie ma jej, ojciec nadal zarabia od kobiety średnio 30%
                            więcej. Za wszelką cenę do pracy?

                            > No jak kilka lat siedzisz tylko z dzieckiem, jedyna troska jest
                            > wlasciwe robienie kup do nocnika i odpowiadanie na pytania czemu
                            > slonko jest zolte i do tego niemoznosc zajecia sie niczym innym na
                            > powaznie z braku czasu to chcac nie chcac cofasz sie. Jestes tego
                            > swietnym wrecz przykladem, a naprawde jeszcze nie siedzisz dlugo,
                            > pomysl co sie stanie za 2 lata big_grin

                            Ale czy rozwój intelektualny może przebiegać tylko po ścieżce
                            zawodowej? Czy nauka wychowywania, uczestniczenie w nowym
                            doświadczeniu życiowym, czytanie o rozwoju dziecka w czasie
                            udomowienia nie czyni takiego życia wartościowym? Czy samo
                            zarabianie jest wartością nawet na jakimś jałowym intelektualnie
                            stanowisku?
                            • hanalui Re: Dlania 11.04.09, 19:20
                              kra123snal napisała:
                              > Czy nauka wychowywania, uczestniczenie w nowym
                              > doświadczeniu życiowym, czytanie o rozwoju dziecka w czasie
                              > udomowienia nie czyni takiego życia wartościowym?
                              > Czy samo
                              > zarabianie jest wartością nawet na jakimś jałowym intelektualnie
                              > stanowisku?

                              A matka na jalowym intelektualnie stanowisku nie musi wychowywac? O
                              ilez bardziej wiec rozwinieta jest ta matka pracujaca ktora procz
                              tego co powyzej opisujesz musi intelektualnie doszkalac sie do
                              swojego jalowego intelektualnie stanowiska big_grin
                              • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 19:28
                                Jałowe intelektualnie stanowisko samo przez się oznacza, że
                                doszkalania nie ma. Wychowywanie zależy w jakich godzinach się
                                pracuje.
                                Nie da się ukryć, ze matka w domu wychowuje dziecko niemal w 100%,
                                matka pracująca wychowanie powierza niemal w 100%.
                                Taka jest prawda. Nie rozumiem co Ciebie tak oburza.
                            • hanalui Re: Dlania 11.04.09, 19:26
                              kra123snal napisała:
                              > Nie ma, bo logicznie mysli.
                              A coz to za logiczne myslenie?

                              > Do żłobka trzeba zapisywać jeszcze w ciąży,

                              No tak...w ciazy trzeba pomyslec...faktycznie bol straszny smile. Juz
                              tu coponiektore przestaja myslec...a co jak sie dziecko pojawi i
                              siedzi sie z nim kilka lat. Widzisz krasnalu jak sama sobie
                              przeczysz big_grin

                              > nianie często zarabiają tyle samo co matka,

                              Jak mama intelektualnie niedoszkolona to zarabia tyle co
                              niania...niech wiec nadal kapcanieje w domu smile. Jak po kilku latach
                              wroci na rynek to bedzie blyskiem intelektu a jej wartosc wzrosnie
                              15 krotnie big_grin

                              > babcia nie chce,
                              > nie może, nie ma jej, ojciec nadal zarabia od kobiety średnio 30%
                              > więcej. Za wszelką cenę do pracy?

                              No i az dziw ze w ogole jakies kobity pracuja wg tej twojej teorii smile

                              • kra123snal Re: Dlania 11.04.09, 19:38
                                Może obce jest Ci logiczne myślenie, skoro nie rozumiesz.

                                To nie moja teoria, tylko realia. Pracują te co chcą bardziej niż
                                wychowywać własne dziecko, te co muszą i mają komu dziecko zostawić.
                                Chociaż wtedy koło się zamyka, bo do przedszkola ma pierwszeństwo
                                dziecko rodziców pracujących...

                                Nie oceniam Twojego zachowania. Nie musisz się bronić. Stwierdzam
                                tylko fakty. Czasami pójście do pracy jest też przywilejem, nie
                                tylko straszną orką tongue_out
                            • asia_i_p Re: Dlania 11.04.09, 19:57
                              > Ale czy rozwój intelektualny może przebiegać tylko po ścieżce
                              > zawodowej? Czy nauka wychowywania, uczestniczenie w nowym
                              > doświadczeniu życiowym, czytanie o rozwoju dziecka w czasie
                              > udomowienia nie czyni takiego życia wartościowym? Czy samo
                              > zarabianie jest wartością nawet na jakimś jałowym intelektualnie
                              > stanowisku?
                              Podpisuję się całkowicie. Nigdy się nie nauczyłam tyle o sobie
                              samej, co opiekując się dzieckiem. Nadrobiłam paroletnie zaległości
                              w rozwoju inteligencji emocjonalnej, samoświadomości, itd.
                              A samo uczciwe odpowiedzenie na pytanie "Dlaczego słonko jest
                              żółte?" wymaga niezłej powtórki z fizyki. Dociekliwość dzieci
                              wymusza na rodzicach - jeśli ich oczywiście nie zbywają - takie
                              poszerzenie wiedzy o świecie, jakiego nie daje żadna formalna
                              edukacja.
                              • hanalui Re: Dlania 11.04.09, 20:37
                                asia_i_p napisała:
                                > Nigdy się nie nauczyłam tyle o sobie
                                > samej, co opiekując się dzieckiem. Nadrobiłam paroletnie
                                zaległości
                                > w rozwoju inteligencji emocjonalnej, samoświadomości, itd.

                                big_grin...no tak ...jak sie siedzy z dzieciorem i pierdzi w stolek pod
                                haslem "zajmowanie sie dzieckiem" to trza se jakies zajecia
                                wynajdowac coby nie oszalec big_grin
                                A kto zajmowal sie i wychowywal dzieciora w czasie kiedy nadrabialas
                                zaleglosci emocjonalne i samoswiadomosci? Kijem odganialas zeby nie
                                przeszkadzalo? Paletalo sie miedzy nogami, a ty ksiazeczka czy
                                internet? Jaki to pozytek z fizycznej osoby jak jej psychicznie nie
                                ma i ma w d...dziecia bo sama sie rozwija?
                                Jak dla mnie nie ma co podziwiac...ja znam osoby co siedza w domu z
                                dzieckiem, studiuja i jeszcze pracuja zawodowo. To dopiero sztuka big_grin
                                • asia_i_p Re: Dlania 11.04.09, 23:37
                                  A dlaczego miałam odganiać, skoro to właśnie dziecko mnie rozwijało?
                                  A książka (bardziej niż internet) wtedy, kiedy dziecko śpi albo się
                                  samo bawi.
                                  Jasne, że można naraz studiować, pracować i wychowywać dziecko. Ale
                                  czasem warto zwolnić - lepiej się wtedy żyje i można pozbierać
                                  myśli. I jak się znowu przyspiesza, to naprawdę pomaga. Widzę, że
                                  teraz podchodzę do uczniów inaczej, spokojniej, bardziej stanowczo,
                                  że wiele z tego, co przetrawiłam pod wpływem dziecka przydaje mi się
                                  w pracy.
                                  • hanalui Re: Dlania 12.04.09, 22:53
                                    asia_i_p napisała:
                                    > Ale
                                    > czasem warto zwolnić - lepiej się wtedy żyje i można pozbierać
                                    > myśli.

                                    Ale tu to chyba Ameryki nie odkrylas. Zwalniac mozna na rozne
                                    sposoby i niekoniecznie musi to byc rezygnacja z pracy i siedzenie z
                                    dzieckiem w domu. Dla mnie akurat zadnego zwolnienia w tym nie ma,
                                    ja "zwalaniam" kiedy uprawiam jogging np big_grin
                • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 18:14
                  ik_ecc napisała:
                  > Znam chocby z doswiaczenia wlasnego - wychowywana bylam przez
                  matke
                  > pracujaca. Wspomnien z rodzicami mam niewiele, kontakty bardzo
                  luzne,
                  > natomiast blizsze mam z babcia. Dla kontrastu, moja mlodsza
                  siostra
                  > wychowywana byla przez matke domowa (ta sama matka, inna decyzja).
                  > Roznica jest ogromna.

                  I na tej podstawie wysunelas taki dalekosiezny wniosek?
                  Nie cen wszystkich swoja miara smile

                  >
                  > Samodzielne wyjazdy, o ktorych pisalam rzucily mi sie wlasnie w
                  tym
                  > roku w oczy, sama bylam zaskoczona tym, ze 6/10 wyjechalo bez
                  dziecka
                  > a tylko jedna z dzieckiem. Stad zaczelam nasluchiwac (ludzie
                  > zazwyczaj chwala sie wjazdami) i jestem, przyznaje, zdumiona.

                  Jak dla mnie to bzdury co opowiadasz...jakies twoje przypuszczenia i
                  dywagacje. Swoja droga jakas wscibska dla mnie jestes, skoro tak sie
                  wszystko wywiedzialas kto, gdzie z kim....ja tam nawet rodzicow
                  wszystkich nie potrafilabym przypasowac do dzieci smile

                  > Jasne, ze nie chcialabym zeby spedzala cale dnie ze mna. Ale nie
                  > chcialabym tez zeby cale dnie spedzala w instytucji, ktora
                  > indoktrynuje na rozmaite tematy, weekendy u dziadkow, a tygodnie
                  bog
                  > wie gdzie, bo ja "musze od niej odpoczac".

                  Z tego co opisalas to wlasnie tak podrzucasz dzieciaka raz tu raz
                  tam, to babcia, to niania, to sasiadka, to przedszkole...indokrynuja
                  ja inni, nie instytucja, ale ty rowniez nie big_grin


                  > Kwestia balansu. Jestem
                  > jej najblizsza osoba i chce zeby miala do mnie staly, dowolny
                  dostep,

                  W tej roznorodnosci podrzucan zapewne ma...podobny jak by chodzila
                  full time do przedszkola big_grin

                  > Tak sie
                  > sklada, ze wszystkie moje kolezanki, ktore tez sa "domowe" maja
                  > wyzsze wyksztalcenie (jakos tak sie sklada ze glownie scisle) i na
                  > prawde ciekawe zainteresowania. Co jeszcze ciekawsze, wszystkie
                  > uwazaja sie za feministki...

                  O takkkkkk..ja tez takowe mam....wyksztalcenie maja, zainteresowania
                  tez maja, a jak przyjdzie sie z nimi spotkac to niesty o niczym nie
                  mozna pogadac bo tylko temat dzieciorow jest na tapecie big_grin. Nie
                  wszystkie oczywiscie, zeby nie generalizoac, ale...
              • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 17:55
                dlania napisała:
                > Jeszcze jedna kwestia - co będa robic matki domowe jak ich dzieci
                sie wyprowadza z domu???

                Ja znam taka co ma dzieciory 14 i 16 lat i nadal "siedzi" z dziecmi
                w domu big_grin, musi to robic dla dzieci bo ktos musi sie zajmowac ich
                wychowaniem big_grin...tak mi to wytlumaczyla. A szkoda, bo dziewczyna
                majac male dzieciory studiowala dziennie, duzo w kwestii
                wyksztalcenia robila i tak "skisla" ze tak to nazwe
            • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 17:49
              ik_ecc napisała:

              > hanalui napisała:
              >
              > > Jak pierdzisz w stolek
              >
              > Chamstwo wrodzone czy wynikajace z chwilowego zdenerwowania?

              To kochana nie chamstwo, to stwierdzenie faktu big_grin

              > Intrygujace, ze wiesz jak wyglada dzien matki niepracujacej kiedy
              > sama siedzisz w tym czasie w pracy. Wyrywasz sie czasami
              > poobserwowac? Czy takie snujesz sobie marzenia...

              Przez chwile bedac na macierzynskim bylam niepracujaca zawodowo...i
              wiem co mowie...pierdza w stolek siedzac z dzieciorami. Jesli dla
              ciebie przebieranie swojego dzieciora, karmienie, sprzatanie i
              przyzadzanie obiadow, do tego lazenie na spacery i robienie zakupow
              jest ciezkie to pomysl ze to samo robia te pracujace tylko w
              krotszym czasie i dodatkowo maja obwiazki zawodowe big_grin. Kto bardziej
              pracowity i zorganizowany a kto leniwy?

              > Matki siedzace w domu (z wyboru) nie maja w glosie tej paniki -
              > pytaja o pomysly. Matki pracujace zmuszone do pozostania z
              dzieckiem
              > uzywaja nawet innych slow - jest zazwyczaj "jak przezyc".

              Tiaaaaaaaa...panika powiadasz...

              > W przedszkolu corki

              No prosze...i sama dzieciora do przedszkola dajesz :surprised? Rozumiem ze
              ta panika to stad ze sama ja miewasz big_grin? Na przyszlosc nie sadz
              wszystkich swoja miara...ze ty panikujesz to nie znaczy ze wszyscy
              tak maja big_grin
              • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 18:06
                > krotszym czasie i dodatkowo maja obwiazki zawodowe big_grin. Kto
                bardziej
                > pracowity i zorganizowany a kto leniwy?

                Dziecko, to nie zadanie do wykonania. Wychowanie wymaga czasu a nie
                wolnej chwili. To nie wyścigi.
                • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 18:16
                  kra123snal napisała:
                  > Dziecko, to nie zadanie do wykonania. Wychowanie wymaga czasu a
                  nie
                  > wolnej chwili. To nie wyścigi.

                  No i...? Te pracujace rozumiem ze wg ciebie to nie wychowuja smile
                  • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 18:20
                    W drodze do sklepu, ośrodka edukacji itp., to nie da się... Uważam,
                    że przerzuca się tę odpowiedzialność na innych, którym powierza się
                    dziecko, szczególnie jeżeli prawie się tego dziecka nie widuje... Bo
                    kiedy? Jak śpi, to nie wchłania wiedzy.
        • mamaivcia nie agresywnie tylko z przekąsem ;P 11.04.09, 17:28
          ja akurat siedziałam w domu z moim do 4 roku życia ;P
          bo mogłam sobie na to pozwolić
          a takie czerstwe teksty pod kierunkiem matek pracujących jak w tym wątku po
          prostu mnie śmieszą
          każdy ma inną sytuację i inne potrzeby smile
        • dariafox ik-ecc 11.04.09, 18:41
          mam dokładnie takie same spostrzeżenia...
          Powiem więcej - mam takie spostrzeżenia na własnym doświadczeniu - jakoś mniej
          czasu, możliwości i chęci było kiedy miało się dla dziecka tylko 3 godz.dziennie
          - a jak się ma calutki dzień to wszystkiego od razu więcej!smile
        • jakw Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 12:31
          ik_ecc napisała:

          > Rzucilo mi sie w oczy, ze matki, ktore pracuja maja np. wieksza
          > potrzebe wyjazdow bez dziecka czy ekspediowania dziecka na
          weekendy do dziadkow...
          Hm, robiłaś jakieś rzetelne badania statystyczne czy tylko rzuciło
          ci się?
        • jakw Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 12:36
          Hm, to ja chyba ta jedna jestem... Ale mam też trochę inne
          obserwacje, że tak powiem, statystyczne odnośnie wyjazdów na urlop z
          dziećmi - czy to rodziców pracujących, czy niepracujących.
      • jakw Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 12:28
        naomi19 napisała:

        > Dziwne, że tak ostro stawiacie sprawę i tak szybko i bez
        > zastanowienia oceniacie kobiety, które z jakiś przyczyn opóźniły
        > powrót do pracy.
        Nie dziw się. Ten wątek został założony został po to, żeby "dokopać"
        właśnie mamom pracującym. Fajnie, jak ktoś może bezstresowo i bez
        zbytniego zaciskania pasa pozwolić sobie na życie z 1 pensji, z
        całym ryzykiem z tym związanym. Znam osobę, która spędziła z
        dzieckiem 3 lata, a kolejne 3 szukała pracy. A wyobraź sobie teraz,
        w czasach kryzysowych, sytuację, w której jedyny żywiciel rodziny
        traci pracę. Ja nie muszę sobie wyobrażać - bo znam takie sytuacje.
        I cieszę się, że jednak wróciłam do pracy gdy młoda miała 9 m-cy.
        Gdybym spędziła z nią 3 lata, to może teraz z wytęsknieniem
        czekałabym na świeżą trawę przydatną do zrobienia obiadu.
    • syla_77 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 13:25
      Autorce chodziło chyba o kontynuację tego wątku:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=84074598&a=84074598
      • moonnika1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 13:49
        Ja wróciłam do pracy, jak mój synek miał 1,5 roku - nie żałuję, a
        wręcz bardzo sie ciesze, synek zostaje z babcią, mąż bardzo pomaga,
        potrafi spędzać z synkiem na placu zabaw nawet do 3 godzin, ja mam w
        tym czasie wolne od pracy i synka, lub ide z nimi!!!haha. czasem
        widzę synka od 15.30, czasem od 18 - ok 22. Wcale nie czuje się
        winna z tego powodu, bo czemu mam być winna, że chcem pracować -
        sorry dla mnie to trochę "kuku"!
        • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 14:52
          moonnika1 napisała:
          > mąż bardzo pomaga,
          > potrafi spędzać z synkiem na placu zabaw nawet do 3 godzin,

          Sorry ale takie teksty to mnie rozwalaja big_grin. Ufunduj order za 3
          godziny na placu i pomaganie big_grin
          CO to za pomaganie meza i ojca dziecka? Kurcze to jego dzieciak, nie
          ma laskawie POMAGAC tylko sie na 100% angazowac w jego wychowanie,
          ty i on 50/50. Czy ty tez swoje zajmowanie sie dzieckiem
          nazywasz "pomaganiem"? Pomagac to moze conajwyzej babcia, ciocia,
          kolezanka, siostra jak dla mnie a nie maz i ojciec dziecka.
          • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 15:25
            Dziwne, że takie myślenie, że tatus strasznie pomaga, bo wyszedł na
            spacer, jeszcze istnieje. To takie PRL-owskie wink
            • moonnika1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 19:37
              Z tego co kojarzę, już daaawno nie żyjemy w czasach PRL-u - no
              chyba, że o czymś nie wiem?Hmm...a myślenie jak najbardziej z 2009r.!
          • moonnika1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 19:35
            Bez komentarza pozostawię słowa sfrustrowanej i nieszczęśliwej
            kobity... P.S. Mój mąż kochana nie POMAGA ŁASKAWIE, ale angażuje się
            w 100% w wychowanie dziecka - ale zapewne tego nie znaszwinkdlatego
            takie teksty sypiesz...
    • mama_amelii Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 16:14
      Myślę,że wszystko zalezy od matki i ojca(samopoczucie,rozwój,wychowanie itp.)bez względu na to czy dziecko siedzi w domu z mamą,czy mama pracuje.to kwestia podejścia do dziecka,charakteru mamy czy taty.
      Ja siedze w domu z córką,wyjeżdząm z nia na wakacje,a jak chce się wybrać do kina,czy na imprezę to zostawiam z babcią,bądź siostrą.Nie widzę nic złego ani w siedzeniu w domu,ani w prowadzaniu dziecka do przedszkola,ani niewidzę bzdurnego problemu "niedzielnej mamusi".Gdybym pracowała to taka złośliwa nazwa by mnie obraziła.Nie tylko nazwa,ale takie postrzeganie kobiety pracującej.Nieważne czy kobieta pracuje bo musi,czy dlatego,że chce.Dodam,że moja siostra przy trójce dzieci w pracy po prostu odpoczywa psychicznie.Ma kochane maluchy,ale potrzebuje też trochę wytchnienia,które ma w pracy.
      • kocianna Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 16:41
        Ojoj, chyba mój żartobliwy w intencji post (drugi w tym wątku) został odebrany
        jako atak sad
        Pracuję i uwielbiam swoją pracę. Uwielbiam też, oczywiście, swoje dziecko, i
        widzę, że ma ogromną radochę z piaskownicowych spotkań z przyjaciółmi z
        podwórka, i że bardzo tego potrzebuje. I że ja jestem jej potrzebna bardziej do
        poczucia bezpieczeństwa, że jestem po prostu obok, na zawołanie.
        I jeszcze bardzo lubię matki przyjaciół mojego dziecka, które są, tak samo jak
        ja, pracującymi kobietami, a na placu zabaw poza opowieściami o chorobach,
        dietach i logopedzie prowadzimy też dyskusje na "dorosłe" tematy.
        Moja córka czeka na nasze niedzielne wyprawy tylko we dwie czy na rodzinne
        wypady w nieznane, ale mam wrażenie, że takie życie, jak prowadzimy, zupełnie ją
        urządza.
        • dariafox mam takie pytanko 11.04.09, 18:48
          jeśli się nie pracuje a posyła dziecko do przedszkola to według Was - jest się
          niedzielną mamusią czy też mamą domową??? Czy może matką wyrodną, osmile
          • hanalui Re: mam takie pytanko 11.04.09, 18:50
            dariafox napisała:

            > jeśli się nie pracuje a posyła dziecko do przedszkola to według
            Was - jest się
            > niedzielną mamusią czy też mamą domową??? Czy może matką wyrodną,
            osmile

            Moze super leniwa mamusia big_grin
            • moonnika1 Re: mam takie pytanko 11.04.09, 19:42
              Rozbrajasz mnie kobieto...
              • dariafox Re: mam takie pytanko 11.04.09, 23:14
                Przepraszam??? To było do mnie? A czym takim Cię rozbrajam?
                • moonnika1 Re: mam takie pytanko 12.04.09, 14:03
                  To było do halunaismile
            • mamaivcia Re: mam takie pytanko 11.04.09, 19:44
              myśląca o przyszłości dziecka i dająca mu lepszy start ;P
              tak! tak!
              niestety wbrew powszechnemu, skrzywionemu spojrzeniu na przedszkole - nie jest
              ono przechowalnią dla dzieci rodziców pracujących
              prawo do korzystania z przedszkola powinny mieć wszystkie dzieci,
              szkoda, że nie ma do tego warunków uncertain
              • dariafox Re: mam takie pytanko 13.04.09, 14:00
                Ahasmilesmile
          • carriegirl Re: mam takie pytanko 14.04.09, 09:50
            Matką rozsądną big_grin
          • carriegirl Re: mam takie pytanko 14.04.09, 09:54
            sorry coś mi przeskoczyło
            Dariafox napisała:
            < jeśli się nie pracuje a posyła dziecko do przedszkola to według <
            Was - jest się
            < niedzielną mamusią czy też mamą domową??? Czy może matką wyrodną,
            o
            matką rozsądną big_grin
    • jagabaga92 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 19:36
      niedzielna czy poniedziałkowa czy nawet czwartkowa - jakie to ma znaczenie - dla
      dziecka mama to najważniejsza osoba w jego zyciu (paradoksalnie w rodzinach
      patologicznych czesto też...)
    • karra-mia idiotyczny tytuł wątku 11.04.09, 20:55
      wg mnie i tak samo idiotyczne argumenty.
      Każda z nas ma inną sytuację rodzinną, finansową. Każda z nas
      prowadzi inny tryb zycia i ma inny pomysł na życie. Uważam, że
      głupotą jest takie ocenianie: mama niepracująca próbuje się
      dowartościować, mówiąc, że ta pracująca to "niedzielna" <co to w
      ogóle za stwierdzenie?> i odwrotnie mama pracująca potępia te
      niepracujące. Bez sensu jak dla mnie. Tak sobie czytam niektóre
      wątki i się zastanawiam, czy na prawdę tak ciężko nam po prostu
      przyjąc do wiadomości inne poglądy, inny sposób na zycie, inne
      podejście do wychowania itd? Zaraz trzeba się obrażać? I przede
      wszystkim na siłę wmawiać innym, że ich poglądy sa głupie, złe i w
      ogóle co to za życie?

      Ja nie pracuję, ale też nie siedzę w domu z dzieckiem, narazie mam
      co robić, zamierzam wrócić teraz do pracy i marzę o tym. Nie jestem
      sfrustrowana, biedna, ubezwłasnowolniona. Taki był mój wybór na
      teraz, czy dobry okaże się w przyszłości. Czasem odzywa się we mnie
      uczucie zazdrości kobietom-matkom, które mają pracę, ale czasem tez
      się cieszę z tego, że mogę pobyć w domu z synem.

      Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
      • kasiabazia Re: idiotyczny tytuł wątku 17.04.09, 15:28
        karra-mia napisała:

        > wg mnie i tak samo idiotyczne argumenty.
        > Każda z nas ma inną sytuację rodzinną, finansową. Każda z nas
        > prowadzi inny tryb zycia i ma inny pomysł na życie. Uważam, że
        > głupotą jest takie ocenianie: mama niepracująca próbuje się
        > dowartościować, mówiąc, że ta pracująca to "niedzielna" <co to w
        > ogóle za stwierdzenie?> i odwrotnie mama pracująca potępia te
        > niepracujące. Bez sensu jak dla mnie. Tak sobie czytam niektóre
        > wątki i się zastanawiam, czy na prawdę tak ciężko nam po prostu
        > przyjąc do wiadomości inne poglądy, inny sposób na zycie, inne
        > podejście do wychowania itd? Zaraz trzeba się obrażać? I przede
        > wszystkim na siłę wmawiać innym, że ich poglądy sa głupie, złe i w
        > ogóle co to za życie.
        > Wszystko ma swoje dobre i złe strony.


        Z klawiatury mi to wyjęłaś smile

    • bomba001 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 22:29
      spostrzezenia, prosze bardzo:
      -niedzielne mamusie maja widocznie lepszy konatkt z dziecmi w "mojej" piskownicy
      -wydaja sie bardziej zainetresowane tym, co dziecko robi, czesto wlaczaja sie do
      zabawy
      -wyraznie ciesza sie tym, ze spedzaja czas z dziecmi, czego nie widac po tych
      "etatowych".
      -mniej krzycza na dzieci
      -wygladaja na bardziej zrelaksowane pobytem z dzieckiem

      moze "moja" piskownica jakas niszowa?
      a moze jednak tak wygladaja te " niedzielno-wieczorene" mamusie?
      a w ogole to staraja sie dziciom umilic, i np ni esiedza w weeked, tylko
      zabieraja dzieciakiw jakies fajne miejsce, impreze etc. te "etatowe" jakies
      przywiazane do najblizszej piskownicy i prawie jej nie opuszczajasad biedne te
      ich dziecisad
      takie moje spostrzezeniasmile
      • asia_i_p Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 07:50
        Nie wiem, czy twoja piaskownica jest niszowa, ale twoje obserwacje
        wydają się być podporządkowane tezie. Nigdy mi się nie udało
        zauważyć jakichś typowych zachowań dla matek domowych/ pracujących
        zawodowo. I wśród jednych i wśród drugich spotykałam aktywnie
        bawiące się z dziećmi i raczej wycofujące się, cierpliwe i
        niecierpliwe - co więcej, często nie były to cechy stałe, a raczej
        wypadkowa charakteru matki, zachowania dziecka, pogody i szeregu
        nieznanych mi bliżej czynników.
      • moonnika1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 14:08
        biedne te dzieci tych mam "etatowych" - bo ciągle w tej jednej piaskownicy
        siedzą, czy też dzieci mam "niedzielnych" - bo maja duużo więcej rozrywki w
        weekendy?
        • bomba001 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 23:45
          nie, biedne sa dzieci, ktore swiata nie znaja poza wlasna piskownica i
          najblizszym sklepem, gdzie matki rajtaja
          • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:45
            rozumiem, że lepsze te, co nie zaznają opieki rodzica.
    • joan2705 Re: Niedzielna mamusia II........................ 11.04.09, 22:55
      sntx napisał:

      > Wracamy do tematu niedzielnej mamusi tej co dziecko widzi w tygodniu od 17 do
      > 21 i w weekendy

      Dlaczego to brzmi jak jakas, nie wiem, obelga, drwina, diabli wiedza jak to nazwac?
      Sama siedze w domu z dzieckiem juz prawie trzeci rok i wcale nie czuje sie z tego powodu dumna. Jestem znudzona, sfrustrowana i wcale nie uwazam, ze nalezy mi sie medal matki Polki. Licze na to, ze od wrzesnia stane sie "niedzielna mama", co bedzie z korzyscia dla wszystkich - dla mnie, mojego syna i meza.

      • syla_77 Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 22:00
        Ja również trzeci rok siedzę w domu z dzieckiem i zazdroszczę wszystkim
        "niedzielnym mamom". Niestety, nie mam żadnych babć i cioć pod ręką, żłobki w
        moim mieście są tylko trzy i zapisanie tam dziecka graniczy wręcz z cudem, a na
        opiekunkę mnie nie stać. Siedzę więc w domu, bo muszę. Oczywiście wychowywanie
        dziecka nie jest dla mnie żadną udręką, cieszę się z tych chwil i jest to dla
        mnie wspaniały czas, ale jednak wolałabym już znowu pracować. I tak jak napisała
        poprzedniczka - jestem już lekko znudzona i sfrustrowana {przede wszystkim
        faktem, że pracy, którą teraz wykonuję, nikt tak do końca nie docenia).
        Dodatkowo dobija mnie fakt, że do przedszkola moje dziecko się prawdopodobnie
        nie dostanie, bo nie pracuję zawodowo... Ach, jak ja marzę o tym, żeby stać się
        niedzielną mamusią!
    • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 08:52
      Proszę nie uogólniać, że pracują te mamy które muszą, bo nie mają pieniędzy itp.
      Ja pracuję bo mam na to ochotę i kocham to co robię. Kocham też mojego syna,
      który lepiej żeby miał szczęśliwą pracującą mamę niż sfrustrowaną mamę siedzącą
      w domu, której jedynym problemem jest to co zrobić na obiad i w którym markecie
      jest tańsza marchewka.
      Wakacje spędzamy i z synem i bez niego. Zimą pojechaliśmy na narty sami i nie
      mamy z tego powodu wyrzutów sumienia.
      • moonnika1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 12.04.09, 14:09
        Popieramsmile))
        • bo76 do hanalui 12.04.09, 21:00
          Błagam, zlituj się wreszcie i nie nazywaj już dzieci "dzieciorami" -
          sorki, nieodłącznie mi się z maciorami itp kojarzy. To dziecko,
          człowiek i odrobina godności mu się należy!!!!
          • afrodyta190 Re: do hanalui 12.04.09, 22:42
            Hej a ja jestem mama na pelnym etacie.Nie podoba mi sie ocenianie tego czy
            jestesmy dobrymi rodzicami bo pracujemy badz nie.Kazdy wybiera jak mu bardziej
            pasuje.A autorka watku zamiast skupiac sie na swoim dziecku za bardzo interesuje
            sie zyciem innych.
      • mondovi Re: Niedzielna mamusia II........................ 13.04.09, 14:03
        czyli gdybyś nie pracowała, to tyko o marchewce byś myslała? jakoś
        te horyzonty wąziuchne...
        • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 13.04.09, 17:39
          oj nie, moje horyzonty są znacznie szersze. marchewka to przenośnia
    • alabama8 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 10:57
      A ja przezornie unikam jak ognia kontaktu z matkami niepracującymi.
      To koszmar, kobiety zamknięte w swoich czterech ścianach i rutynie
      (spacerek, zakupy, obiadek, czekanie na męża). Żyjące czekaniem na
      męża, czekaniem na weekend, czekaniem na święta, czekaniem na
      wakacje, czekaniem z obiadem. Są oczywiście "szczęśliwe", no bo
      przecież siedzą w domu bo mogą sobie na to pozwolić. One siedzą w
      domu, na utrzymanie zarabia mąż, którego i tak nigdy nie ma w domu
      bo musi pracować. On też czeka aż dziecko podrośnie, aż się dorobią
      własnego M, aż się pobudują, aż córcia pójdzie do przedszkola.
      Etatowe matki "z wyboru", ich światek pełen teściowych, szwagierek,
      sąsiadek ... tfu ... a całe reszta niedzielnych matek zamiast czekać
      na ... po prostu żyje.
      • bomba001 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 11:00
        mocne gorzkie slowasmile
        ale w jednym masz niewatpliwa racje- zmniejszona rola ojca w wychowaniu dzieci,
        dysproporcja jest tu baaardzo widoxzna. i to jest ZŁE
      • syla_77 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 14:12
        Wiele prawdy jest w tym, co napisałaś, ale od Twoich słów bije taką pogardą i
        wyższością, że aż przykro zrobiło mi się po ich przeczytaniu. Jestem matką
        "codzienną", spotykam się często z matkami niepracującymi tak jak ja, ale też
        mam wiele znajomych matek pracujących - ani nie patrzymy na siebie wilkiem, ani
        nie brakuje nam tematów do rozmowy. Dobrze się dogadujemy, bo szanujemy się
        wzajemnie. Każda z nas, matek, ma swoje radości, zmartwienia, sukcesy i porażki,
        niezależnie od tego, czy pracuje, czy nie - co to w ogóle za klasyfikowanie osób
        na podstawie ścieżki kariery zawodowej, dzielenie się na obozy? Dziecinada!
      • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 22:47
        alabama- Twoja wypowiedź świadczy o jednym- tak bardzo nienawidzisz
        (obsesyjnie) matek niepracujących, mogących sobie na to pozwolić, bo
        sama nie możesz. Musisz zostawiać swoje dzieci lub dziecko z kimś-
        babcia, opiekunka, żłobek itp Nie możesz być przy nim i to Cię
        gnębi. Atakując bez powodu, unikając ich wręcz w codziennym życiu
        tylko to potwerdzasz. Współczuję. Szczerze, na prawdę, bo ja będąc z
        dzieckiem wiem ile tracisz.
        • bomba001 Re: Niedzielna mamusia II........................ 14.04.09, 23:43
          nie znam alabamy, jej post ostry, ale twoj bez sensu. wiele osob, ktore wracaja
          do pracy faktycznie robi to musi (i nie twoja rzezc to oceniac, bo zyjesz na
          konto kogos innego- dla mnie to niedouszczalne moralnie), ale wiele bo chce. i
          dzieciom sie w znakomitej wiekszosci krzywda ZADNA nie dzieje, a wrecz przeciwnie.
          • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:58
            > konto kogos innego- dla mnie to niedouszczalne moralnie),

            Małżeństwo jest wspólnotą. Jeżeli to mąż zarabia na utrzymanie a nie
            obcy, to nie rozumiem Twojej moralności. Mam nadzieję, że masz
            rozdzielność majątkową, bo to na pewno ułatwiałoby Ci skrupulatne
            rozliczanie się na pół. Wg Twojej moralnej "dopuszczalności".
        • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 11:31
          Ja w tej wypowiedzi nie widzę nienawiści, tylko IMO trafne spostrzeżenia
          autorki. Boli Cię, że są prawdziwe? Ile niepracujących matek tłumaczy sobie i
          wszystkim dookoła, że może sobie pozwolić na niechodzenie do pracy, bo mąż
          zarabia i może utrzymać, a skrycie marzy o tym żeby wyrwać się z domu, bo rutyna
          dnia codziennego je dobija? Ile można rysować, malować, przebierać się, robić
          teatrzyki, wspólnie lepić, gotować itp, itd? Ile tych matek stać na to żeby z
          dzieckiem gdzieś wyjść, chociażby do ogrodu botanicznego czy zoo?
          • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 13:14
            Ale w takim razie co wg Was trzyma te atki w domu przy dzieciach
            skoro tego nie chcą? Dlaczego najzwyczajniej w świecie nie pójdą do
            pracy, skoro ciągłe towarzystwo dzieci je nudzi. Nie potraficie
            przyjąć do wiadomości, że częśc mam CHCE zostać z dzieckiem w domu i
            to jest ich święte prawo. Malowanie i opowiadanie dlaczego słońce
            żółte można lubieć, dzieci można lubieć. Oczywiście dla niektórych
            praca i karera są ważniejsze, niektóre, a raczej spora większość do
            pracy iść po prostu musi. Ale ta nienawiść do matek siedzących w
            domu jest tak widiczna w Wasych postach, że aż nienormalna. Ja nie
            nienawidzę matek pracujących, rozumiem je. Ale one - tylko mała
            część, akurat tak się składa, że wypowiadająca się w tym temacie-
            nie rozumieją nas, że to po prostu może być wybór, a jestem
            przekonana, że gdzieś w głębi mają jakieś poczucie straty, że to
            wychowanie dziecka (przez większą część dnia) zrzucają na kogoś
            innego, że tracą te najcenniejsze lata.
            Ja uważam tak- jeśli nie lubicie ciągłych zabaw- ok nie wszyscy
            muszą czuć w tym powołanie- lub jeśli do pracy wrócić mnusicie, bo
            1.syt. materialna 2 strach przed utratą pracy 3. pzwyczajnie wolicie
            wrócić do pracy- po prostu pracujcie i super, mnie to nie
            przeszkadza, tylko nie olazujcie takiej nienawiści matkom, które
            chcą zostać w domu.
            Gdyby chciały się wyrwać, to pewnie by się wyrwały.

            Nie wiem, ale w ja nie mam w realu takich problemów- rozmawiam z
            matkami praującymi, z matkami bezrobotnymi, z dorabiającymi sobie
            tylko i żana nie wyciąga takich argumentów jak tutaj, nie pałamy do
            siebie nienawiścią, bo jedna spędza 24/dobę czas z dzieckiem, a drug
            tylko raz w tyg. Tu tylko wydaje się Wam, że jesteście anonimowe i
            wszystko wolno, łącznie z obelgami. Ciekawe czy tak smao atakujecie
            przechodnbiów, sąsiadki, koleżanki itp
            • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 13:16
              Przepraszam za literówki.
            • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 13:38
              Ale gdzie Ty widzisz nienawiść w postach? Ja tylko napisałam, że nie wierzę w
              to, że wszystkie matki domowe siedzą w domu bo chcą i lubią. Ktoś chce siedzieć
              w domu z dzieckiem - ok, jego sprawa. Tylko skąd potem biorą się wątki:
              poszłabym do pracy, ale mąż nie chce, nie mam z kim dziecka zostawić, jest mi
              źle, inni mają lepiej, nie mam pieniędzy, siedziałam z dzieckiem w domu a mąż
              mnie zostawił i nie mam za co żyć?
              Matki pracujące nie są gorsze od matek domowych. Wszystko jest kwestią wyboru.
              Tylko dlaczego matki domowe uważają się za lepsze?
              BTW, zgodnie ze słownikiem języka polskiego nie ma słowa "lubieć". Jest "lubić".
              • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:06
                Matki pracujące bywają gorsze, bywają lepsze i na odwrót.
                Coś się tak przyczepiła mojej ortografii? Gdybym Ci przytakiwała,
                równiez zwróciłabyś mi uwagę.

                A do poprzedniczki (tej od moralności)- gdybyś uważniej czytała moje
                wypociny, wiedziałabyś, że sobie dorabiam- kilka godz. tygodniowo i
                na kasę nie narzekam smile Także nie żyję z męża, a nawet gdyby- nie
                uważałabym tego za nic złego, tym bardziej, że on uważa, że mogłabym
                zrezygnować, ale chę na te kilka godz. w tyg wyjść, nie uciec- wyjść.
              • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:07
                O nienawiści pisałam ogólnie, o całym tym temacie, nie tylko w
                Twojej wypowiedzi (w Twojej clio najmniej).
              • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:55
                > Tylko dlaczego matki domowe uważają się za lepsze?

                Jako rodzice często mają prawo. W końcu są rodzicami nie tylko
                biologicznie. Szczerze mówiąc nie wiem o jakim wywyższaniu się
                mówisz. Nawet w tym wątku próbowano i Ty próbowałaś deprecjonować
                rolę rodzica na etacie domowym. Chociaż jeżeli niektórym wydaje się,
                że wychowywanie, to sprzątanie i gotowanie, to może rzeczywiście
                dobrze, że się daje te dzieci innym na wychowanie. Może o tę
                świadomość rodzica domowego chodzi?
            • ana_bella Cały spór o tym czy pracować czy nie 16.04.09, 08:37
              A prawda zazwyczaj leży po środku. Moim zdaniem należy starać się poświęcać
              dziecku jak najwięcej czasu, a jednocześnie nie zaniedbywać rozwoju własnego
              (łatwo powiedzieć, nie? smile. Ostatnio moja mama, która całe życie poświeciła dla
              rodziny stwierdziła rozżalona, ze dopiero teraz ma czas dla siebie (ma 55 lat).
              Nie chcę dojść do takich wniosków w tym wieku. Ja z uwagi na dziecko zmieniłam
              pracę na wolny zawód (paradoksalnie lepiej opłacany ale troszkę nudnawy)po to by
              nie siedział całymi dniami w przedszkolu. Myślę, ze da się życie tak
              przeorganizować, żeby to wszystko pogodzić (chyba, ze komuś dotychczasowe życie
              odpowiada).
          • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:49
            clio_1 napisała:

            > Ja w tej wypowiedzi nie widzę nienawiści, tylko IMO trafne
            spostrzeżenia
            > autorki. Boli Cię, że są prawdziwe? Ile niepracujących matek
            tłumaczy sobie i
            > wszystkim dookoła, że może sobie pozwolić na niechodzenie do
            pracy, bo mąż
            > zarabia i może utrzymać, a skrycie marzy o tym żeby wyrwać się z
            domu, bo rutyn
            > a

            Nie znam żadnej, która się z tego tłumaczy lub przedstawia sytuację
            finansową rodziny. Nie znam żadnej, którą ktoś by w domu trzymał
            siłą i kajdanami przykutą do dziecka.

            > dnia codziennego je dobija? Ile można rysować, malować, przebierać
            się, robić
            > teatrzyki, wspólnie lepić, gotować itp, itd? Ile tych matek stać
            na to żeby z
            > dzieckiem gdzieś wyjść, chociażby do ogrodu botanicznego czy zoo?

            Ile wlezie. A na wyjścia stać wszystkie, które znam. Nie rozumiem co
            ma piernik do wiatraka. Nie mieści Ci się to w głowie?
            • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 15:22
              A ja niestety znam taką rodzinę - matka nie pracuje, z tego co zarobi mąż
              wystarcza na spłatę kredytu, utrzymanie, wakacje. Matka siedzi w domu, jest
              nieszczęśliwa bo ciągle jest w domu i jej życie ogranicza się do męża, dzieci i
              piaskownicy pod blokiem, ale do pracy nie pójdzie, no bo przecież jak można
              oddać dziecko niani albo do żłobka/przedszkola?
              Siedziałam z dzieckiem w domu przez prawie 2 lata. W tym czasie zdałam egzamin
              zawodowy i trochę pracowałam - wtedy kiedy mogłam, ale przez pierwszy rok byłam
              w domu. Te 2 lata umęczyły mnie strasznie. Bywałam na placach zabaw, w
              piaskownicach i innych miejscach gdzie spotykają się dzieci i matki - i niestety
              spotykałam tam mamy, których głównym tematem rozmów było dziecko, a potem: mąż,
              teściowa, co zrobić na obiad, supermarkety, obrabianie tyłka sąsiadkom i
              narzekanie na brak pieniędzy, brak czasu dla siebie. Spędzenie czasu na placu
              zabaw było jedyną ich formą rozrywki, większość narzekała, że je to nudzi ale
              nie mają pieniędzy na to żeby pójść z dzieckiem gdzie indziej. Wyjście z
              dzieckiem do kina czy teatru? Za co? Temat ostatnio przeczytanej książki,
              wyjścia do kina czy filharmonii nie istniał.
              Wróciłam do pracy i jest zupełnie inaczej. Mam swoją działalność, raz kończę
              wcześniej, raz później, mam czas dla dziecka i dla siebie. Spotykam się z
              ludźmi. Kiedy mogę - zostaję w domu, ale nikt mnie do tego nie zmusza. Jestem
              szczęśliwa. I teraz pytanie: czy mam się czuć gorsza dlatego, że nie poświęcam
              całego swojego czasu dziecku? ŻADNA z kilku moich pracujących, aktywnych
              zawodowo koleżanek po urodzeniu dziecka nie została w domu dłużej niż rok - i
              ŻADNA z nich nie musiała wracać do pracy - wróciły bo chciały i miały na to ochotę.
              • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 15:51
                Ludzie rozmawiają często o tym, na co współrozmówca pozwala. Trzeba
                było zagadać na jakiś inny temat. Z drugiej strony jak widać praca
                taka jest bardzo pasjonująca, można o niej cały czas rozmawiac smile
                Prosiłam też o uściślenie, definicję matki domowej. Im starsze
                dziecko, tym bardziej samodzielne, przychodzi czas, kedy obecność
                rodzica schodzi na dalszy plan i wtedy można pracować zawodowo. Moje
                wychowawstwo wzięło się z pragnienia wychowania dziecka po swojemu,
                kształowania w inteligentny sposób, przekazywania poprawnego języka,
                itp. Wszelkie przemyślenia po rozmowach z nianiami smile Im bliżej było
                końca macierzyńskiego, tym bardziej wzrastała moja panika, że nie
                znajdę do opieki takiego ideału jak ja. Nie zamierzam kończyć pracy
                zawodowej, ale podjęcie decyzji o "siedzeniu w domu" na urlopie
                wychowawczym było wewnętrznym przymusem. Jeżeli ktoś ma nudne życie
                w domu, miałby je też nudne w pracy.
                • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 21:04
                  kra123snal napisała:

                  > Ludzie rozmawiają często o tym, na co współrozmówca pozwala.
                  Trzeba
                  > było zagadać na jakiś inny temat.

                  Tiaaaaaa....te tematy ograniczaja sie do tych wlasnie kilku podanych
                  przez Clio_1. Rozumiem ze twoj jezyk i rozumienie polskiego nie
                  bardzo tego i jak baba ci mowi ze nie ma kasy to ty zadajesz pytanie
                  kiedy sie wybiera do zoo/teatru/wycieczke itp. big_grin

                  > Im bliżej było
                  > końca macierzyńskiego, tym bardziej wzrastała moja panika, że nie
                  > znajdę do opieki takiego ideału jak ja.

                  Tiaaaaaaaa...taka druga nawiedzona faktycznie trudno znalezc...moze
                  i dobrze ze siedzisz w domu, oszczedzasz swiatu zatruwania zycia
                  swoja osoba big_grin

                  > Jeżeli ktoś ma nudne życie
                  > w domu, miałby je też nudne w pracy.

                  Alez ty masz nudne...z kupy do nocnika i golego dziecka biegajacego
                  po domu zeby z ta kupa na czas zdazylo robisz wydarzenie wagi
                  panstwowej big_grin. Mozna w ten sposob sie dowartosciowywac bzdurnymi
                  rzeczami i robic z nich misje smile naukowe, niemniej nadal pozostaje
                  to tylko kupa do nocnika big_grin
                  • kra123snal [...] 15.04.09, 22:40
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • naomi19 Re: Niedzielna mamusia II........................ 16.04.09, 11:43
                    Im dłużej Cię czytam, tym bardziej upewniam się, że to dobrze, że
                    podrzuciłaś dziecko/ dzieci na wychowanie komuś innemu. Ktoś, kto
                    tak nie znosi dzieci i wszystkiego z tym związane, tak chyba
                    powinien postąpić, także gratuluję słusznej dercyzji. Tylko
                    zastanawiam się, czy to nie gra... Nie mogę zostać w domu z moim
                    maluszkiem (mówimy o małych dzieciach, a nie 7-latkach, mówimy o
                    dzieciach rocznych czy dwu, trzyletnich), życie jest takie
                    niesprawiedliwe, dlaczego ta i ta może zostać, a dowalę im, pokaże
                    jakie są głupie, że interesują się tylko kupami. Na prawdę żałosne...


                    A i jeszcze coś... sfrustrowane mogą być i matki zostające w domu-
                    takie nawet w tym temacie pisały- 1 czy 2, one tego nie chą
                    zwyczajnie, ale i w równym stopniu te, które malutkie dziecko
                    zostawiaja u babci, cioci, w żłobku czy z nianią, a wcale nie chcą
                    tracić tego czasu i wolałyby zostać przez jakiś czas w domu. Także
                    każdy sam powinien podjać decyzję. Co nie zmienia faktu, że
                    najlepiej dla dziecka, gdy przynajniej przez pierwszy rok, dwa,
                    zostaje z którymś z rodziców w domu, to chyba jest bezdyskusyjne
                    (pomijając takie prypadki niechęci do dzieci jaki przedstawia
                    np.hanalui.
                    • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 16.04.09, 12:49
                      naomi19 napisała:

                      > (pomijając takie prypadki niechęci do dzieci jaki przedstawia
                      > np.hanalui.

                      Tak sobie to tlumacz big_grin
                      A tobie proponuje popracowac nad soba troche bardziej bo zbyt duzo
                      widzisz nienawisci, zagrozen, atakow i zlych ludzi wokol big_grin. To
                      naprawde szkodzi na watrobe big_grin
                    • clio_1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 16.04.09, 14:12
                      To do mnie było?
    • kubulinka1977 Re: Niedzielna mamusia II........................ 15.04.09, 14:53
      Dziewczyny, jak Was czytam, to robi mi się poprostu przykro. Dla
      mnie decyzja o zostaniu z dzieckiem do wieku przedszkolnego byla
      jedna z najwazniejszych decyzji w życiu (jak nie najważniejszą).
      Podjełam taką jaka była w moim mniemaniu najbardziej słuszna. I nie
      żałuje, jestem bardzo szcześliwą matką i wogóle szczęśliwą i
      spełniona kobietą. Wasze posty obrazaja mnie...że pierdzi w stołek,
      że głupieje, że bez ambicji, ze na utrzymaniu i inne słowa pełne
      nienawiści nawet!!! Dziewczyny...Kazda z nas podjeła jakąś decyzje,
      po co sie obrazac nawzajem.

      Ktoś rozpoczal bardzo niemiły post, po to aby rozpętać tę kłótnie i
      teraz pewno zaciera rece jak pracujące mamy rzucily sie do
      odwetu...Ja nie zamierzam sie bronić i rozpisywac jak mnie buduje
      pobyt z dzieckiem w domu, jakie to ja nie mam ambitne zajecia. Bo to
      jest bez sensu. Nikomu nie musze udowadniać jaka jestem teraz
      szczęśliwa i spełniona. Ja tylko proszę, nie obrazajcie mnie, bo nie
      taka jest idea tego forum.
      • ana_bella Wreszcie jakiś rozsądny post 16.04.09, 09:07
        Nic tak nie irytuje jak to, ze ktoś usiłuje ci wcisnąć jedynie słuszny styl
        życia. Myślę, że każdy tak sobie układa życie jak uważa że jest najlepiej i nie
        ma co krytykować.
        • carriegirl Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 16.04.09, 21:47
          Absolutnie się z Tobą zgadzam Ana_bella.
          Smutne tylko, że matki podzieliły się na dwie frakcje i wzajemnie
          dokopują sobie. A gdzie solidarność jajników wink
          • mamusizuzia Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 16.04.09, 22:09
            jestem z córką w domu od 2 lat. Dopiero od jakiegoś czasu dojrzałam
            do tego,żeby wrócić do pracy. Szukam czegoś nowego, ale bez
            rezultatu. Nie czuję się źle dlatego, że jestem w domu. Do pracy
            wybieram się raczej z przyczyn finansowych niż, że mam dosyć
            wychowywania dziecka. Starsznie się cieszę, że nauczyłam córkę
            chodzić, mówić i byc przy niej w każdej chwili. Nikt mi tego nie
            odbierze i przy następnym dziecku też chcę być z nim w domu jak
            najdłużej. Lubię spędzać z nią czas i gdybym nie musiała nie
            poszłabym do pracy. Zajmowanie się dzieckiem to praca na cały etat,
            przez 24h na dobę. Nie rozumiem więc, dlaczego mówi się, że takie
            matki nic nie robią.
            • sntx właśnie o to mi chodziło :) 16.04.09, 22:46
              Burza w szklance wody a do pracy magisterskiej materiał jak znalazł niebawem
              zapodam ankiete smile
          • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 16.04.09, 23:19
            Smutne jest to, że matki pracujące zawodowo nie umieją uszanować
            matek osobiście wychowujących swoje dzieci. Pojawiły się obelgi.
            Jedyny wniosek, wobec daleko idących uogólnień niektórych, jest
            wyrażenie współczucia co do prymitywizmu i pochwała za słusznie
            podjętą decyzję o przekazaniu dziecka osobom bardziej kompetentnym.
            W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby oceniać cudze wybory
            dotyczące szczególnie sfery zawodowej i rodzicielstwa. Szkoda, że
            niektórym rozwijanie młodego człowieka kojarzy się jako nic niewarte
            zajęcie. Nie wszystko jest policzalne. Nie wszystko jest policzalne
            w pieniądzach.
            Na taką pogardę cudzych wyborów, dawno nie powinno być miejsca.
            Praca jest cnotą niewolnika.
            • ana_bella Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 07:17
              Niby tyle gadania, ze ludzie nie doceniają matek co zajmują się "tylko" dziećmi,
              ale jak ma być inaczej skoro same matki jak tylko pójdą do pracy to szybko
              zapominają jaka to ciężka praca i wmawiają tym "siedzącym w domu", że nic nie
              robią i są nic nie warte
              • naomi19 Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 21:29
                Dokładnie tak. Nawet w tym temacie matka (sadząc po tym, w jakim
                dziele się wypowiada posiadająca małe dziecko) pisze, że matki
                zostające z dzieckiem w domu PIERDZĄ W STOŁEK. Nigdy mi się nie
                zdarzyło, żeby w realu tak podsumował to co robię. Porównując pracę
                w domu- całodobową i pracę zawodową, jaką wykonywałam- jestem
                rehabilitanką, więc nierzadko pracuję fizycznie, nieraz pacjenta
                trzeba podnieść, dźwignąć, ćw. bierne to harówa, nie wspomnąc o
                masażach, choć ich mało wykonuję, praca zawodowa to był pikuś.
                Nieraz po pracy w ośrodku jechałam jeszcze na prywatne zabiegi i po
                12 godz. wracałam zmęczona wprawdzie, ale nie wykończona, jak po
                całym dniu z 14- miesięczniakiem. Cieszę się przynajmniej, że jestem
                doceniana w domu, bo widzę, że wśród innych matek nie ma na co
                liczyć. Jak to mówią- jedna baba drugiej babie...
                • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 22:02
                  naomi19 napisała:
                  > że matki
                  > zostające z dzieckiem w domu PIERDZĄ W STOŁEK. (..) Porównując
                  pracę
                  > w domu- całodobową i pracę zawodową, jaką wykonywałam- jestem
                  > rehabilitanką, więc nierzadko pracuję fizycznie, nieraz pacjenta
                  > trzeba podnieść, dźwignąć, ćw. bierne to harówa, nie wspomnąc o
                  > masażach, choć ich mało wykonuję, praca zawodowa to był pikuś.

                  Wiesz...nie rozsmieszaj mnie. Albo swoja prace jako rehabilitantka
                  wykonujesz obijajac sie, na pol gwizdka tak jak robia to wspaniale
                  pielegniarki i polozne na ktore tu na forum fura skarg, albo malo
                  rozgarnieta jestes, albo bredzisz...skoro zajmowanie sie malym
                  dzieckiem dla ciebie jest ciezkim zajeciem.
                  Ja po cesarce, bez pomocy nikogo procz meza zajmowalam sie dzieckiem
                  i bylo to pierdzenie w stolek....nie wiem, ale w dzisiejszych
                  czasach majac pralki, lodowki i jednorazowe pieluchy, mleka w
                  proszku i tysiace ulatwien w postaci lezaczkow, cudaczkow, to
                  trzeba byc wybitna niedojda i lamaga by sobie nie radzic i bredzic
                  takie rzeczy, zwlaszcza jesli mowi to osoba majaca doswiadczenie w
                  pracy fizycznej. Naprawde nie wiem co ty z tym dzieckiem
                  robilas...oralas nim glebe czy jak?
                  • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 22:29
                    Przychodzi taki wiek, że dziecko nie siedzi na dupie... Ty o tym nie
                    wiesz, bo twoje w żłobku harcuje. Spytaj się opiekunów, jak się
                    zachowuje twoje osobiste dziecko.
                    • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 23:43
                      kra123snal napisała:

                      > Przychodzi taki wiek, że dziecko nie siedzi na dupie... Ty o tym
                      nie
                      > wiesz, bo twoje w żłobku harcuje.

                      No i...? Nie mozesz swojego dupska za nim ruszyc czy masz za wielka
                      i zbyt przyrosla do kanapy z lenistwa ze nienadazasz? Ja akurat cala
                      ciaze z brzuchorem latalam wiec latanie za dzieciem za wysilek nie
                      uwazam big_grin.
                      I wiesz tak sie do tego zlobka przywalilas ze zaczne myslec ze zal
                      ci dupsko sciska ze swojego nie mozesz oddac. Nawet nie wiesz czy
                      jest w tym zlobku 2 godziny, 3 czy 8 big_grin. Wszystko oceniasz Krasnalu
                      swoja chora miara.
                      • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 00:11
                        Całą ciążę pracowałam, ale nie wiem jakie to ma znaczenie w stosunku
                        do pojawienia się dziecka i późniejszej aktywności. Zmęczenie to nie
                        tylko wysiłek fizyczny, ale również psychiczny.
                        Do żłobka się nie przywaliłam. Próbuję ci przekazać fakty. Ty o moim
                        dziecku w domu, ja o twoim w żłobku, bo niby gdzie indziej?
                        • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 00:43
                          kra123snal napisała:

                          > Całą ciążę pracowałam, ale nie wiem jakie to ma znaczenie w
                          stosunku
                          > do pojawienia się dziecka i późniejszej aktywności. Zmęczenie to
                          nie
                          > tylko wysiłek fizyczny, ale również psychiczny.

                          W kontekscie siedzenia na dupie wiekszego dziecka chodzilo ci chyba
                          jednak o wysilek fizyczny? Czyzby język przekazu ci szwankowal?
                          I nadal nie kumam jakiz to wiekszy niby ten wysilek przy dziecku?
                          Moze w pracy tez pierdzialas w stolek to jak przyszlo ci ruszyc
                          troche dupsko i lepetyna przy dziecku to pojawil sie problem smile?
                          Przykro mi wiec...moze ja po prostu zdolna jestem ze zwyczajnie
                          dawalam i daje sobie rade.

                          > Do żłobka się nie przywaliłam. Próbuję ci przekazać fakty.
                          Jakie fakty? To co sobie uroilas w glowce?
                          • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 09:40
                            Co ja mam ci pisać, skoro wiesz lepiej? Po co z ludźmi dyskutujesz,
                            skoro wiesz lepiej? Opowiedz mi coś jeszcze...

                            A w kontekście siedzenie lub raczej niesiedzenia, nie chodziło mi
                            tylko o wysiłek fizyczny, ale co ty mozesz o tym wiedzieć... Dziecko
                            bez wyobraźni biega wszędzie, włazi wszędzie, chce robić niemal
                            wszystko...

                            > Moze w pracy tez pierdzialas w stolek to jak przyszlo ci ruszyc
                            > troche dupsko i lepetyna przy dziecku to pojawil sie problem smile?
                            > Przykro mi wiec...moze ja po prostu zdolna jestem ze zwyczajnie
                            > dawalam i daje sobie rade.

                            Jak widać, ty też sobie zdajesz sprawę, że wychowywanie dziecka może
                            być bardziej wartościowe nic praca zawodowa big_grin A co do dawania rady,
                            to trzeba strasznie zaklinać rzeczywistość, żeby przerzucać na
                            siebie doświadczenia opiekunów dziecka. Żłobek daje radę!
                            • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 17:40
                              kra123snal napisała:
                              > Dziecko
                              > bez wyobraźni biega wszędzie, włazi wszędzie, chce robić niemal
                              > wszystko...

                              No nie wiem...moze zwyczajnie nie uczysz dzieciora tego co potrzeba
                              skoro masz takie bez wyobrazni smile
                              No i nie rozumiem co w tym zlego ze biega, wlazi i chce robic
                              wszystko? Co to bys chciala posadzic swoja zeby kawke z toba pila i
                              podziwiala jaka jestes wspaniala big_grin. Zaskoczona ze dziecko ma wiecej
                              energii niz ty? Moze zwyczajnie niedoroslas do macierzynstwa skoro
                              nagle odkrycia robisz ze dziecko biega, wlazi i chce robic duzo
                              rzeczy big_grin. Trza bylo myslec wczesniej big_grin

                              > Jak widać, ty też sobie zdajesz sprawę, że wychowywanie dziecka
                              może
                              > być bardziej wartościowe nic praca zawodowa big_grin

                              O nie nie nie...nie wciskaj mi w usta swoich madrosci i racji smile.
                              Wychowanie dziecka jest tak samo wartosciowe jak moja praca, choc
                              kaliber nieco inny big_grin, bo to moje a firma juz nie. Ale ja lubie
                              pracowac tak jak lubie byc z moim dzieckiem big_grin.Wiem...nie potrafisz
                              tego pojac, bo pracy swojej pewnie nie lubilas i nie masz ochoty
                              wstawac rano i zarabiac kasy, wolisz pierdzenie pod haslem
                              wychowanie big_grin

                              > A co do dawania rady,
                              > to trzeba strasznie zaklinać rzeczywistość, żeby przerzucać na
                              > siebie doświadczenia opiekunów dziecka. Żłobek daje radę!

                              Daj i ty...nie bedziesz narzekac ze to takie trudne big_grin, moze ci
                              dzieciora wyobrazni naucza, bo tobie kiepsko jakos idzie big_grin
                              • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 18:21
                                Skąd ty się urwałaś?
                  • naomi19 Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 22:59
                    Hahahaha
                    Jak dziecko ma 3 miesiące to opieka nad nim jest super, bo śpi przez
                    większość dnia. Co jest potem to nie wiesz, może i dobrze. A na moja
                    pracę jako rehabilitantka na razie nikt nie narzekał- oprócz Ciebie
                    oczywiście wink
                    • hanalui [...] 17.04.09, 23:34
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 23:42
                        Taaaaaaaaaaakkkk....to czemuz to wszystkie tak "placza" ze mamuni
                        > nie maja do pomocy zaraz po porodzie i innego tabuna
                        pomocniczek big_grin?

                        Skoro wszystkie, czyli ty też. A skoro ty też, to dlaczego? Pierd od
                        stołka się odbijał i uwierał?
                        • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 23:45
                          kra123snal napisała:
                          > Skoro wszystkie, czyli ty też. A skoro ty też, to dlaczego? Pierd
                          od
                          > stołka się odbijał i uwierał?

                          O nie kochaniutka...ja z tych co sobie same daja rade...nie plakalam
                          wtedy i nie placze teraz...to ty i tobie podobne narzekacie jak to
                          ciezko z dzieckiem. Skoro narzekasz teraz to i z pewnoscia wczesniej
                          narzekalas.
                          • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 00:05
                            Wszystkie, to wszystkie. Zanim zaczniesz pouczać, musisz wykonać
                            kawał roboty w stosunku do siebie. Oczywiście o język przekazu mi
                            chodzi.
                            • hanalui [...] 18.04.09, 00:45
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • naomi19 Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 18.04.09, 14:11
                          Kobieto, przez Ciebie ta dyskusja przerodziła się w zwykła pyskówkę.
                          Zajmij się może dzieckiem, albo pracą lepiej i daj mi spokój.
                          Uroiłaś sobie, że moi pacjenci obgadują mnie za plecami, to już jest
                          chore. Skoro mnie obgadują, to czemu bulą mi niezłą kasę,
                          nieprzymusowo? Czemu dają dowody wdzięczności, czemu dziękują i są
                          wdzięczni za wszelkie postępy w leczeniu. Jestes żałosna. Oceniasz
                          ludzi swoją miarą. Swoje niepowodzenia życiowe- w pracy widzę, że
                          też są, bo w życiu osobistym to było widać na pierwzy rzut oka
                          (niechęć do szieci itp). Ja kończę z Tobą dyskusję, a raczej
                          pyskówkę. Nie ma ona żadnej wartości dla mnie.


                          Teraz dodam coś jeszcze smile Apropos tematu. Ostatnio mój miły
                          stwierdził, że po 14-tu godzinach pracy na kuchni (non stop pozycja
                          stojąca) jest mniej zmęczony niż po dniu spędzonym z córką smile Dzięki
                          temu, że pracuje dzień na dzień, co drugi dzień ma cały wolny i
                          dobrze wie, jak to jest i co znaczy siedzieć z dzieckiem w domu I
                          PIERDZIEĆ W STOŁEK. Dzięki temu docenia, to, co robię. Córka ma 14
                          miesięcy i nie jest to dziecko typu- posadzisz dasz klocki i przez
                          15 min zajmie się samo. To żywe srebro i daje nieźle popalić, pomimo
                          tego jak jest kochana i cudowna. Po całym dniu oboje padamy
                          wykończeni. I psychicznie i fizycznie, jednocześnie żadna praca nie
                          daje tyle satysfakcji.
                          • hanalui [...] 18.04.09, 17:28
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • naomi19 Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 19.04.09, 12:27
                              Twoich postów nie da się zignorować. Chcesz wejśc na ścieżkę sądową
                              ze mną? Zarzucasz mi korupcję? Nie pracuję w państwowej służbie
                              zdrowie, więc przyjmowanie pieniedzy to takie samo przyjmowanie
                              pieniędzy jak w sklepie, nie jestem instytucją charytatywną. Zrobię
                              wszystko, byś za takie oszczerstwa zapłaciła słoną karę.
                              • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 19.04.09, 16:32
                                naomi19 napisała:

                                > Twoich postów nie da się zignorować. Chcesz wejśc na ścieżkę
                                sądową
                                > ze mną? Zarzucasz mi korupcję? Nie pracuję w państwowej służbie
                                > zdrowie, więc przyjmowanie pieniedzy to takie samo przyjmowanie
                                > pieniędzy jak w sklepie, nie jestem instytucją charytatywną.
                                Zrobię
                                > wszystko, byś za takie oszczerstwa zapłaciła słoną karę.

                                No nie..ubawilas mnie. Co ja wrozka? Skad mam wiedziec gdzie
                                pracujesz? No i nadal nie kumam po co wynagrodzenie za prace
                                nazywasz dowodem wdziecznosci surprised? Ty pojec nie rozumiesz? To nie
                                zaden dowod wdziecznosci tylko zaplata za usluge. Jak ci gosciu
                                naprawia samochod to tez placac mu za naprawe nazywasz to dowodem
                                wdziecznosci, jak placisz fryzjerce za obciecie to tez jest dowod
                                wdziecznosci? I kochanie nie strasz mnie sadami...naucz sie nazywac
                                rzeczy po imieniu to nie bedziesz o nic posadzana: "Czemu dają
                                dowody wdzięczności, czemu dziękują i są
                                wdzięczni za wszelkie postępy w leczeniu" - to stwierdzenie pod
                                paragraf podchodzi
                                • naomi19 Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 19.04.09, 18:25
                                  wysyłam na priva, żeby nie zaśmiecać tematu
            • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 21:45
              kra123snal napisała:

              > Smutne jest to, że matki pracujące zawodowo nie umieją uszanować
              > matek osobiście wychowujących swoje dzieci.

              I vice versa. Sorry Krasnal ale ty to ostatnia doceniasz kogokolwiek
              i cokowiek, o zdaniu i wyborach innych nie wspomne. Na szaczunek to
              sobie kolezanko trzeba zasluzyc big_grin

              > Jedyny wniosek, wobec daleko idących uogólnień niektórych, jest
              > wyrażenie współczucia co do prymitywizmu i pochwała za słusznie
              > podjętą decyzję o przekazaniu dziecka osobom bardziej
              kompetentnym.
              > W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby oceniać cudze wybory
              > dotyczące szczególnie sfery zawodowej i rodzicielstwa.


              Buchahchahhh....Serio ci nie przyszlo do glowy oceniacsurprised? To
              przeczytaj sobie coz tam wyskrobalas powyzej i ponizej. Ty Krasnal
              to juz nawet nie potrafisz zbudowac zdania bez oceniania smile

              > Szkoda, że
              > niektórym rozwijanie młodego człowieka kojarzy się jako nic
              niewarte
              > zajęcie. Nie wszystko jest policzalne. Nie wszystko jest
              policzalne
              > w pieniądzach.
              > Na taką pogardę cudzych wyborów, dawno nie powinno być miejsca.
              > Praca jest cnotą niewolnika.

              • kra123snal Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 22:26
                Do ciebie pisałam. O tobie. Osobiście. Taka personalna wycieczka do
                mojego najwierniejszego fana.

                > I vice versa. Sorry Krasnal ale ty to ostatnia doceniasz
                kogokolwiek
                > i cokowiek, o zdaniu i wyborach innych nie wspomne. Na szaczunek
                to
                > sobie kolezanko trzeba zasluzyc big_grin

                Ja nie muszę innych doceniać. Wystarczy, że nie oceniam... Na
                szacunek może i trzeba zasłużyć, ale na szacunek dla danego
                osobistego wyboru, już nie.
                Nic nie napisałam co by miało negatywny wydźwięk, jeżeli chodzi o
                wolę pracy. Nawet nie broniłam twojego "pierdzenia w stołek". Nie
                mam potrzeby prymitywnym osobom tłumaczyć co matka może robić w
                domu. Z dzieckiem. Ty zawsze wiesz lepiej, nawet co u rozmówczyń w
                domu się dzieje. Nudziłaś się, to ok. Człowiek inteligentny nigdy
                się nie nudzi.
                • hanalui Re: Wreszcie jakiś rozsądny post 17.04.09, 23:51
                  kra123snal napisała:
                  > Ja nie muszę innych doceniać. Wystarczy, że nie oceniam... Na
                  > szacunek może i trzeba zasłużyć, ale na szacunek dla danego
                  > osobistego wyboru, już nie.

                  Ty Krasnal czytasz co piszesz? Bo to malso maslane maslem
                  polane....bla, bla bla

                  > Nie
                  > mam potrzeby prymitywnym osobom tłumaczyć co matka może robić w
                  > domu. Z dzieckiem.

                  Pewnie...bo co tu tlumaczyc...siedzi z dzieciorem w domu i tyle,
                  proste jak budowa smile

                  > Nudziłaś się, to ok. Człowiek inteligentny nigdy
                  > się nie nudzi.

                  A gdzie ja powiedzialam ze sie nudzilam? Ja tylko powiedzialam ze to
                  siedzenie w domu to pierdzenie w stolek, czyli zajecie lekkie, latwe
                  i przyjemne big_grin
    • mol_sc ojojoj ale namieszalyscie dziewczynki :) 19.04.09, 11:54
      burzliwa bardzo ta wasza konwersacja smile
      ja najpierw o 1szym skojarzeniu a propo stwierdzenia "niedzielna mamusia".
      przeczytalam temat watku i zanim wogole weszlam zobaczyc co tu sie dzieje
      myslalam ze chodzi i kobiety, ktore na prawde spedziaja 3h ze swoimi dziecmi w
      niedziele i tyle. a tu sie okazuje ze to (przeze mnie calkowicie nie
      znane)okreslenie mamusi ktora potrafi pogodzic dom, prace i reszte obowiazkow i
      przyjemnosci. zanim ktokolwiek mnie zruga ja w takim razie nie jestem niedzielna
      mamusia, siedze w domu z mala od urodzenia i narazie sie do pracy nie wybieram ,
      glowne motywy sa 2: (oj pewnie zaraz sie tu posypia na mnie i te domowe i te nie
      domowe hihi) mam mozliwosc siedzenia w domu z mała bo tyle ile maz zarabia nam
      wystarcza-i to byl duzy plus a propo tego ze moge siedzec w domu i ku mojejmu
      usmiechowi jak to jedna z was powiedziala pierdziec w stoleczek smile a po drugie
      gdybym szla do pracy mala musiala by isc do zlobka, czego ja osobiscie chce
      uniknac bo mam sowje przekonania co do tego i tyle. ALE to moje zdanie, moj
      wybor i 80% tu wypowiadajacych sie stalo tez przed nim, bo jak zauwazylam to
      powrot do pracy nie byl zwiazany tym ze po prostu musialasyscie bo jedna pensja
      nie wystarczala, tylko chcialyscie. i ja to jak najbardziej szanuje (a nawet
      doceniam). mimo ze ja siedze w domu z Mają to na pewno nie chce zeby ta sytuacja
      trawal wiecznie, coraz czesciej mysle nad tym, chociaz pewnie dopiero gdy bede
      mogla ja poslac do przedszkola bede myslec nad zyciem zawodowym. mnie sie to
      podoba, sa rozne kobiety jedne sie spelniaja w roli kobiety ktora zajmuje sie
      domem i dzieckiem-i to tez rozumiem i wiem ze mimo wszystko nie jest to
      "pierdzenie w stoleczek"(bardzo mi sie to sformuowanie podobabig_grin) i doceniam tez
      kobiety ktore potrafia sie zajmowac domem i praca i uwazam ze ich dzieci wcale
      nie sa w tym pokrzywdzone. jezeli matka sie spelnia to jest szczesliwa,
      zadowolona wiec i reszta domu to odczuwa-szczegolnie dziecko, a jak dojdzie do
      tego spelnienia sie to juz decyzja kazdej z nas, kwestia charaklteru itp itp itp
      itd. moze to nie trafne spostrzezenie ale mi przyszlo akurat na mysl, to jak z
      sexem jednej wystarcza klasycznie druga lubi analnie a trzecia uwaza sex tylko
      wtedy gdy czuje potrzebe rozmanazania sie, ale kazda jest spelniona i o to
      chodzi. ja wiem ze dziecko jest najwazniejsze ale nie mozna sie zapedzic w kozi
      rog. trzeba pamietac o sobie rowniez, bo gdy chce sie wszystkim dookola dobrze a
      o sobie sie nie pamieta to wszyscy sa niezadowoleni i jeszcze jest na ciebie smile
      a na koniec pozdrawiam i te ktore siedzia w domku i te ktore lataja miedzy
      domkiem a praca smile
      amen...ale sie napisalam...
    • bj32 Jestem mamusią pierdzącą w stołek;] 19.04.09, 14:23
      Ósmy rok tylko siedzę w domu. Zatem: wstaje rano, wzuwam
      szlafroczek, idę siusiu, po czym siadam sobie wygodnie i siedzę.
      Zastygam w bezruchu do wieczora. Dziecię od urodzenia samo sie
      przewijało, ubierało, karmiło itede. W domu samo sie sprząta,
      pierze, gotuje, prasuje. Zakupy robią sie same, a po dotarciu do
      domu rozsądnie układają sie tam, gdzie powinny. Wszelkie sprawy
      medyczne i rehabilitacja młodej też same się. Ja siedzę i tylko
      czasem pierdzę. Mam nawet specjalny stołek z dziurką do pierdzenia.
      Dokumentacja rozmaita w sensie zasiłku pielęgnacyjnego sama się
      załatwia. Nauczyciele nawet nie liczą na to, że zjawię się w szkole
      i zainteresuję dzieckiem, bo wiedzą, że będąc zajęta odpoczywaniem -
      nie mam czasu na bzdety.
      Oczywiście tak sobie siedzę nie dlatego, ze opływam w dostatki,
      tylko dlatego, że dzieć wykazuje pewną dysfunkcję i pójście na 8
      godzin do pracy wykluczone... Ale nawet nie o to chodzi - ja po
      prostu lubię tak sobie usiąść i posiedzieć.
      Rozrywka w postaci charytatywnego rzeźbienia na forum, zajmująca mi
      najmarniej godzinę do dwóch dziennie [trzeba czasem pocenzurowac
      ataki personalne ocierające się o łamanie prawa, żeby jedna
      forumowiczka drugiej za publiczne zniesławienie nie podała do sądu]
      to tylko zabawa. Co robię na innym forum i ile to czasu zajmuje [nie
      tylko mi, ale też kilku innym mamom pierdzącym i pracowitym] -
      wiedzą zainteresowani.
      Skutkiem siedzenia i pierdzenia jestem zacofana umysłowo: nie mam
      pojęcia o tym, co sie dzieje w polityce, nie orientuję sie w
      historii, zdobycze cywilizacyjne są mi całkowicie obce. O
      załatwianiu spraw w rozmaitych urzędach nie mam pojęcia. Bo i skąd?
      W końcu tylko siedzę. Na stołku. A jeśli kiedykolwiek gdzieś
      wyszłam, to do pobliskiej piaskownicy albo do kościoła [moje
      wyznanie obliguje mnie do regularnego uczestnictwa w obrzadku
      rzymsko-katolickim, znak rozpoznawczy: moherowy beret]. W owych
      miejscach spotykam równie niedorozwiniete jak ja istoty z którymi
      wymieniam się doświadczeniami na temat zielonych kup dziecięcych po
      nutramigenie. Jeśli widzę matkę zadbaną i bawiącą sie swoim
      dzieckiem to od razu wiem, ze to kolejne ogniwo ewolucyjne i pracuje
      zawodowo. No i nie pierdzi. Matki pracujące nie pierdzą. Zwłaszcza
      te, które pracują w czymś innym niż Biedronka.
      Szukam ostatnio pracy, a że - jak wspomniałam - dysfunkcja dziecia
      nie pozwala na tryb ośmiogodzinny to szukam czegoś, co mi nie bedzie
      wadziło w pierdzeniu. Jestem pewna, ze w chwili podpisania umowy
      moje IQ wzrośnie z 13 do 26. Moze nawet do 62. I będę mogła z
      pogardą patrzeć na te, które pierdzą za darmo i tylko siedzą.
      Na razie dla odmiany mogę patrzeć z pogardą na te, które pracuja, bo
      lubią, bo dzieki temu sie spełniają [o mój Ty Boże! Czy i ja się
      taka stanę? Brrrr]. Są szczęśliwe, bo nie tkwią uwiązane do dziecka,
      bo babcie im pomagają w myśl zasady, ze skoro pracuje, to trzeba
      pomóc, a jak tylko siedzi w domu to nie ma powodów. Jestem zmeczona
      blisko ośmioma latami tego siedzenia. I z radością podejmę się
      pracy, jeśli bedzie mi odpowiadała. Problem w tym, ze troszku
      wypadłam z obiegu... Nie zaniedbałam kontaktów międzyludzkich.
      Wyjeżdżam z dzieckiem i bez, wychodzę z domu z dzieckiem i bez. Nie
      zdziczałam. Nie mam tłustego łba i wielkiej, pryszczatej dupy. Nie
      oglądam "M jak Mdłości". A jak pójdę do pracy, to w dalszym ciągu
      ten stan się nie zmieni. Anka chodziła do przedszkola, teraz chodzi
      do szkoły. I czasem ma dość mojej zbyt częstej obecności. Może gdyby
      widywała mnie troche mniej, bo bym pracowała - byłoby inaczej? Co
      nie znaczy, że nie jesteśmy do siebie przywiązane.
      Jaka jest różnica miedzy matkami pracujacymi i pierdzącymi? Na moje
      oko żadna. I jedne i drugie robią to co lubią... albo i nie. A
      wiadomo, ze każda bedzie bronić swoich racji. Obie sytuacje mają
      wady i zalety i - nie! nie uważam, ze matki pracujące są gorsze.
      Albo lepsze. Argument, że robią wiecej jest równie durny jak
      argument, ze zaniedbują dzieci.

      Poproszę obie strony o poniechanie ataków personalnych, złośliwości,
      wzajemnego udowadniania sobie głupoty itd.
      Prawda i tak leży gdzieś pośrodku.
    • delfina77 Re: Niedzielna mamusia II........................ 19.04.09, 20:13
      Ale sie watek rozkrecil... Trudno powiedziec co jest lepsze a co gorsze. Jesli
      kobieta musi wrocic do pracy z powodu trudnej sytuacji materialnej to wraca,
      wiadomo. Jesli ma prace, gdy konczy o 15stej a dzieckiem zajmuje sie babcia to
      tez nie jest zle. Ale gdybym miala widywac swoje malutkie dziecko tylko 2h
      dziennie i w weekendy to chyba bym sie na to dziecko w ogole nie decydowala. Ja
      mam to szczescie, ze nie musialam wracac do pracy zaraz po macierzynskim,
      znalazlam prace na 2 dni w tygodniu glownie jako odskocznie od coaglego
      zajmowania sie dzieckiem i by wypracowac sobie zasilek macierzynski na kolejne
      planowane dzieckosmile Ale nie mieszkam obecnie w PL i maz jest w stanie nas
      wszystkich bez problemu utrzymac ze swojej wyplaty. Gdy wrocimy do Polski,
      dzieci beda juz troche odchowane a i prace w PL mam dobra, zwlaszcza pod katem
      tego, ze wczesnie koncze. Ja sie akurat ciesze tym, ze mam osobisty wplyw na
      wychowanie swoich dzieci. Duzo pracowalam przed narodzeniem dzieci i ten czas
      traktuje troche jak wypoczynek choc oczywiscie nie wypoczywam, pracy jest
      znacznie wiecej niz wczesniej, ale jest to praca innego rodzaju, a mowi sie, ze
      'a change is as good as e rest' - i tego sie trzymamsmile Pozdrawiam wszystkie
      rozsadnie myslace mamy
      • katlen12 Re: Niedzielna mamusia II........................ 20.04.09, 09:16
        Witam !
        Czytam ten cały wątek z lekkim przerażeniem. Chyba nie ma reguły która mama jest
        lepsza i która spędza więcej czasu.... bo to mama smile)))) zawsze kochana i jedyna
        smile W każdym razie ja jestem mamą pół na pół siedziałam z mała do roku w domu,
        było na prawdę super smile ale z własnego doświadczenia wiem ze rzeczywiście
        dziecko robi się takie hmmm no tylko mamusia sie liczy bo z mamusia jest 24 h tongue_out
        Potem poszłam do pracy nie ważne z jakich względów, bałam się chyba przeczyłam
        to gorzej niż moja mała big_grin No ale okazało się ze moja córka pokochała nianię big_grin
        i bawi się z nią super,niania ją uczy wielu ciekawych rzeczy kiedy ja jestem w
        pracy, a po pracy wracam po 15smile więc mam dużo czasu dla córki , też ja uczę też
        się bawimy ale też sprzątam och ile z tego zabawy albo z gotowania z mamusiąwink
        Moja córka co 2 tydzień jeździ do babci na wieś na weekend ja studiuję smile Ale
        ona jest tym zachwycona dziadek przecież ma tyle ciekawych rzeczy smile I nie czuje
        żebym zaniedbała dziecko .... Mam swoja ukochana prace, mam fantastyczne dziecko
        czas dla siebie smile Jestem Szczęśliwą mama big_grin
        • kra123snal Re: Niedzielna mamusia II........................ 20.04.09, 12:06
          > ona jest tym zachwycona dziadek przecież ma tyle ciekawych
          rzeczy smile I nie czuj
          > e
          > żebym zaniedbała dziecko ....

          Nikt tutaj nie pisał, że praca powoduje zaniedbywanie dziecka.
          Dziecko zaniedbane nie ma opieki... ZŁobki, nianie, to opieka.
          • set_ka1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 17.06.09, 21:49
            Tydzien temu zdecydowalam sie na wychowawczy (z pierwszym dzieckiem
            nie mialam takiej mozliwosci i chyba tez odwagi), teraz dalyscie mi
            do myslenia...........................
            • kubulinka1977 Re: Niedzielna mamusia II........................ 17.06.09, 22:09
              Super!!! Napewno nie bedziesz żałować!!! Ja w dalszym ciągu dalej
              jestem baaaardzo zadowolona ze swojej decyzji ( juz 19 msc ze swoim
              synkiem na wychowawczym)
              Przezyjesz przepiękne chwile. Ciesz się każdą chwilą spędzoną ze
              swoim maluchem, kazdym usmiechem, kazdym ruchem, każdym kroczkiem,
              każdym gestem, każdym słowem, niezapomniane momenty...
              A napracowac sie jeszcze zdazysz wink. Zreszta na brak pracy nie
              bedziesz narzekać. Jak tylko maluch zacznie chodzić to na brak zajęć
              nie będziesz sie uskarżać wink)))))
              • anyx27 Re: Niedzielna mamusia II........................ 17.06.09, 23:19
                kubulinka1977 napisała:
                > A napracowac sie jeszcze zdazysz wink.


                zdążysz albo nie zdążysz. im dłużej nie pracujesz, tym ciężej wrócić
                do pracy.


                > Zreszta na brak pracy nie
                > bedziesz narzekać.

                Czy na brak pracy narzekać nie będziesz, to się okaże. po pierwsze
                ze wzgledów finansowych, po drugie ze względów psychicznych...

                > Jak tylko maluch zacznie chodzić to na brak zajęć
                > nie będziesz sie uskarżać wink)))))

                tak, tak, wszystkie te mamusie niepracujące zawodowo baaaardzo
                zarobione są.
                • kubulinka1977 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 15:17
                  anyx27 napisała: "zdążysz albo nie zdążysz. im dłużej nie pracujesz,
                  tym ciężej wrócić do pracy"
                  eee zależy jak sie sprawe załatwia...ja jestem na wychowawczym,
                  jestem w stałam kontakcie w pracodawca, swoimi pracownikami, i na
                  biezaco w wszystkim co się dzieje. Więc spoko winkwracac mam
                  gdzie...Poza tym mam juz 10 letni staz pracy w swoim zawodzie, jak
                  nie tam to gdzie indziej prace znaje, nie ma problemu i wogole sie
                  tym nie kłopocze teraz wink))), mam ciekawsze zajecia.

                  anyx27 napisała: Czy na brak pracy narzekać nie będziesz, to się
                  okaże. po pierwsze ze wzgledów finansowych, po drugie ze względów
                  psychicznych...
                  Jeśli sie juz dziewczyna zdecydowala to chyba przemysla sprawe. A ja
                  tak jak pisalam juz 19 msc na urlopie i depresji nie mam wink wrecz
                  przeciwnie, tryskam szczęściem wink - nie wiem może przez to ze długo
                  nie moglam zajsc w ciąże i teraz sobie nawet nie wyobrażam innej
                  opcji niz wychowawczy...Finansowo tez jest ok, trzeba sobie poprostu
                  wszystko przekalkulować i przemyślec i oczywiście decydować sie
                  tylko po decyzji, ze nas na to stać.

                  anyx27 napisała: "tak, tak, wszystkie te mamusie niepracujące
                  zawodowo baaaardzo zarobione są"
                  Zarobione nie...ale jak pisalam na brak pracy nie narzekam wink

                  Decyzja o wychowawczym powinna byc baaardzo przemyslana no i mamusia
                  powinna tego chciec z calego serca. I wogole duuuzo by tu jeszcze
                  gadac na ten temat...ja uciekam bo za pare godzinek wyjezdzamy na
                  wczasy wink)))) Set_ka1, gratuluje decyzji, trzymam kciuki i za Ciebie
                  i za maluszka


                  • kubulinka1977 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 15:59
                    Aha i jeszcze tak a propos pozniejszych postow, czyli
                    poznego/wczesnego macierzyństwa, to tak mnie jeszcze mysl naszła
                    kiedy mowimy o finansowej kwestii. Bo to jest wlasnie jeden z
                    pozytywnych aspektow ( jeden z wielu moim zdaniem) poznego
                    macierzyństwa. Takie mamy maja wieksze szanse zarobienia i odlozenia
                    pieniążków po to, aby móc sobie na ten wychowawczy pozwolic...I po
                    drugie, juz napracowały sie na tyle, ze tej pracy nie jest żal. I
                    tez nie wiem...poprostu przebyly jakis pewny etap...czyli
                    odnalezienie tego co chce w zyciu robic, zrobienie kariery,
                    ugruntowanie sobie pozycji w pracy i teraz chca czego innego,
                    kolejnego etapu. Tak jest w moim przypadku.
                    • anyx27 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 16:22
                      kubulinka1977 napisała:

                      > Aha i jeszcze tak a propos pozniejszych postow, czyli
                      > poznego/wczesnego macierzyństwa, to tak mnie jeszcze mysl naszła
                      > kiedy mowimy o finansowej kwestii. Bo to jest wlasnie jeden z
                      > pozytywnych aspektow ( jeden z wielu moim zdaniem) poznego
                      > macierzyństwa. Takie mamy maja wieksze szanse zarobienia i
                      odlozenia
                      > pieniążków po to, aby móc sobie na ten wychowawczy pozwolic...I po
                      > drugie, juz napracowały sie na tyle, ze tej pracy nie jest żal. I
                      > tez nie wiem...poprostu przebyly jakis pewny etap...czyli
                      > odnalezienie tego co chce w zyciu robic, zrobienie kariery,
                      > ugruntowanie sobie pozycji w pracy i teraz chca czego innego,
                      > kolejnego etapu. Tak jest w moim przypadku.

                      Zależy jakie kto ma priorytety smile

                      dla mnie po pierwsze dziecko (rodzina), po drugie praca (kariera), w
                      czym dziecko zupełnie nie przeszkadza.

                      Jeśli ktoś ma odwrotnie, to ma do tego prawo smile


                  • set_ka1 Dziekuje:))) 18.06.09, 21:25
    • sloooneczko Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 10:37
      mnie się wydaje, ze wiele kobiet ulega presji otoczenia- muszę miec
      dziecko.
      • anyx27 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 11:33
        sloooneczko napisała:

        > mnie się wydaje, ze wiele kobiet ulega presji otoczenia- muszę
        miec
        > dziecko.
        >
        >

        Pewnie tak, ale jeśli tak jest, to niefajnie sad

        Ja zawsze wiedziałam, ze chcę być mamą i to jak najszybciej smile tak
        się złożyło, że w wieku 22lat poznałam fantastycznego faceta i
        wiedziałam, że mogę już być mamą smile jakiś czas potem odstawiłam
        tabletki i 2miesiące później zobaczyłam 2 kreseczki na teście smile
        byłam wtedy na przedostatnim roku studiów. Ostatni rok "przeżyłam"
        już z Julką smile I kiedy moje koleżanki , pracując i odwlekały ten
        moment, bo nie teraz, bo trzeba sie dorobić, bo to, bo tamto, to ja
        miałam juz "odchowane" dziecko i mogłam zająć się "karierą". Nie
        czułam tez żadnej presji, nie zastanawialam się, czy jesli bede
        zwlekac, to potem zajde w ciążę. Urodziłam dziecko w wieku 24lat i
        teraz mam w domu 4-letnią pannę smile i bardzo sie z tego cieszę smile
        A "dorobiłam " się szybciej, niż moje bezdzietne koleżanki, bo
        dziecko to świetna motywacja smile
        • hanalui Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 11:46
          anyx27 napisała:
          > Urodziłam dziecko w wieku 24lat i
          > teraz mam w domu 4-letnią pannę smile i bardzo sie z tego cieszę smile

          Super.
          Ja mam kolezanke ktora w tym wieku miala 6 letnia panne i sama na
          nowo znowu byla panna jak to nazwala smile
        • deodyma Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 13:20
          tak sobie czytam...
          pamietam, ze gdy mialam 22 lata, nie chcialo mi sie nawet z facetami
          na randki umawiacsmile
          jak ktorys chcial sie umowic, kazalam mu spadac na drzewobig_grin
          ja i dziecko w tym wieku?
          a w zyciubig_grin
          nie bylo mi to jeszcze w glowie.
          • anyx27 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 14:02
            deodyma napisała:

            > tak sobie czytam...
            > pamietam, ze gdy mialam 22 lata, nie chcialo mi sie nawet z
            facetami
            > na randki umawiacsmile
            > jak ktorys chcial sie umowic, kazalam mu spadac na drzewobig_grin
            > ja i dziecko w tym wieku?
            > a w zyciubig_grin
            > nie bylo mi to jeszcze w glowie.


            Ważne, żeby żyć w zgodzie ze sobą smile
    • asia06 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 17:09
      Jakoś dziwią mnie te wszystkie oskarżenia i odrzucanie piłeczki.
      Wszak każdy dokonuje wyboru z jakichś powodów. Jeśli wybór ten jest
      wyborem własnym, a nie kwestią konieczności, to akurat niezależnie
      od tego, czy matka pracuje, czy jest z dzieckiem w domu, nie będzie
      sfrustrowana, nierozwijająca się, nieposiadająca horyzontów i
      własnych zainteresowań.
      Frustracje może wywołać co najwyżej konieczność danego wyboru. Jeśli
      np. matka idzie do pracy, bo z jednej pensji nie da się utrzymać, to
      może mieć jakieś dylematy. Jeśli matka zostaje z dzieckiem, bo
      dziecko jest alergikiem i w żadnym żłobku nie wytrzyma dłużej niż
      tydzień na miesiąc, a dodatkowo nie ma babci do opieki, a ewentualna
      opiekunka bierze tyle, co wynosi jej pensja, to też może się taka
      matka czuć nieco sfrustowana.
      Jeśli wybór jest podyktowany tylko własnymi spostrzeżeniami i
      wnioskami, a nie siłą wyższą, to zarówno matka pracująca, jak i
      niepracująca jest tak samo dobrą matką. I oczywiście w każdym
      układzie są zarówno plusy, jaki minusy.
      • set_ka1 Re: Niedzielna mamusia II........................ 18.06.09, 21:27
        Swieta slowa!!!!!!!
Pełna wersja