Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziecka

14.04.09, 10:39
Moja córka chodzi od ponad miesiąca i jak tylko poczuła powiew samodzielności
absolutnie nie da się wziąć za rękę na dworze. Jak tylko ktoś chce to zrobić
to "strzącha" czyjąś dłoń a przy kolejnych próbach zaczyna tupać nogami i
siada albo kładzie się na ziemi (wszystko to na spokojnie, po prostu siada i
siedzi). Wtedy pozostaje tylko wziąć ją na ręce a ja już nie mam siły co i
rusz podnosić 12 kg szkraba.
Tak więc, na placach zabaw, czy na łące chodzi sama (a ja za nią)bo jest w
miarę bezpiecznie. Ale żeby pochodzić z nią po parku, czy nawet w sklepie za
rękę - nie da rady. Zaczynam się więc zastanawiać nad tymi szelkami. Wydaje mi
się, że ułatwiło by nam to życie. Ja miałabym córkę przy sobie (np. w sklepie)
i nie musiałabym się denerwować że zaraz zniknie mi z pola widzenia, a ona
miałaby o wiele więcej okazji do wyjścia z wózka i chodzenia.
Jakie mogą być wady tego rozwiązania? Ktoś z Was używa takich szelek?
    • olimpia_b81 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 11:13
      używałam długo,jak skończyla rok do momentu jak zaczęła sie mnie
      sluchać,
      czasami ktoś rzucał uwagę, że na smyczy, żeby mamusia się tak
      uwiązała
      olałam albo mówiłam coś w stylu,że lepiej na smyczy niż pod samochoem
    • kanna Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 11:18
      Pomysł generalnie dobry, niebezpieczeństwo masz takie, że Ci się
      polozy w tych szelkach i nie pójdzie wink
      Ona się przydają do dyscyplinowania dziecka uciekającego, jako
      rodzaj konsekwencji: jezelei będziesz wyrywac rączkę, założę Ci
      szelki.

      Choć u małych dzieci duzo bardziej sprawdza sie wózek, a potem
      puszcanie dziecka w bezpiecznym miejscu. I ćwiczenie chodzenia za
      rączkę: idziemy do tamtego drzewa za raczkę. Jak się uda:
      przytualnie, bicie brawo, całuski, krzyczenie hurra itp. Dystans na
      poczatek mały (5 m) potem wydłużasz.

      pozd smile Ania
    • optymist1 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 11:23
      spróbowac warto, ale moje bliźniaki własnie jak mieli załozone szelki to kładali
      sie na ziemi i ani rusz, albo zaplątywali sie wzajemnie w sznurki od tych szelek
      .... sad
    • kra123snal Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 11:25
      Używałam i spotykałam się z pozytywnymi komentarzami babć "szkoda,
      że kiedyś takich nie było; ogromna ulga dla kręgosłupa", itp.
      Starałam się tak robić, żeby nie było ich czuć. Nigdy za nie nie
      ciągnęłam itp. Puszczałam dziecko tylko w miejscu bezpiecznym.
      Służyły mi do asekuracji, bo moje dziecko bardzo niestabilnie
      chodziło z fatalnymi dla siebie skutkami.
    • jagabaga92 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 11:50
      Ogólnie idea szelek dobra, bo to wielka wygoda dla matki lub innej osoby bedącej
      z dzieckiem. Jednak nie bedziesz prowadzać dziecka na szelkach nawet do 2 lat,
      bo dwulatek jest zdecydowanie za duży na taki "patent". Więc i tak będzie Cie
      czekać przeprawa nauczenia dziecka, by chodziło "za rękę", bo przecież MUSI sie
      do tej zasady dostosować.
      • mika_p Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 18:31
        E tam, ja prowadzałam jeszcze trzylatkę i dopiero jak obwód klatki plus kurtka
        zrobiły sie za ciasne, to z szelek zrezygnowałam.
        A dużo łatwiej jest zrobić zakupy, mając szelkę przypiętą do szlufki paska lub
        trzymaną dwoma palcami, niż miec całą dłoń wyłączoną, bo trzeba w niej trzymać
        łapkę uciekiniera (ja tam do operacji na porfelu potrzebują dwóch rąk).

        Trzylatek jest mniej skłonny do ucieczek niż dwulatek, dwulatek niż
        półtoraroczniak (ale za to dwulatek szybciej biega).

        Szelki przetestowalam i każdemu polecam.

        Aha, i ludzie na ulicy się do takiej pary z szelkami uśmiechają smile
    • an_ni Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 12:00
      nie ma co sie zastanawiac, kupuj i uzywaj
      polecam!
      • taby Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 13:27
        A gdzie kupić takie szelki, czy to jakaś konkretna firma produkuje? Też się do takich przymierzam, choć moja pociecha jeszcze nie chodzi, ale wolę je namierzyć zawczasu. Będę wdzięczna za podpowiedzi. Pozdrawiam.
        • night_irbis Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 13:44
          Do nabycia w każdym "dzieciowym" sklepie. Koszt - 10-12 zł.
          • matylda07_2007 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 13:48
            U nas totalnie się nie sprawdziły. Walają się gdzieś teraz, o ile nie wywaliłam. Mam chicco. Jak znajdę, to mogę Ci wysłać. Poc oc mają leżeć. Chcesz?
            • taby Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 13:55
              pewnie! smile to bardzo miło z Twojej strony, jeśli jesteś z Warszawy to sama mogę podjechać. Na wszelki wypadek podaję adres mailowy: taby01@gazeta.pl
              • eliszka25 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 16:38
                moim zdaniem takie szelki, to super sprawa. uzywalismy z bablem (tzn. babel je
                zakladal smile i obojgu nam to odpowiadalo. najpierw uzywalam ich jako pomocy w
                chodzeniu, kiedy babel po mieszkaniu biegal juz jak szalony, a na dworze bal sie
                chodzic inaczej niz za dwie rece. no i mogl tak chodzic nawet 2 godz. niestety
                moj kregoslup tyle nie wytrzymywal. z szelkami czul sie pewniej i moglam sie
                wreszcie wyprostowac. za to kiedy juz odwazyl sie na samodzielne chodzenie, to
                mial dokladnie tak, jak coreczka autorki watku, czyli nikomu nie pozwolil sie
                trzymac za reke. wtedy tez szelki mi sie bardzo przydaly, bo przeciwko nim nie
                protestowal, wiec mialam kontrole, choc babel czul sie "wolny".

                nie trzeba dziecka prowadzac w szelkach do osiemnastki. kiedy minie pierwszy
                zachwyt samodzielnym chodzeniem maluch staje sie duzo bardziej gotowy do
                wspolpracy i chodzenia za raczke. nawet w szelkach zawsze powtarzalam bablowi,
                ze teraz moze isc sam, a teraz trzeba poczekac na mame, podac raczke itp. teraz
                ma 2,5 roku i doskonale wie, ze przed przejsciem trzeba poczekac na mame i podac
                raczke, a zanim sie przechodzi, to trzeba sie rozejrzec, czy nic nie jedzie.
            • awtorek Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 16:47
              To chyba było pytanie do mnie - autorki wątku...? Bo ja też bym chciała te
              szelki... Spóźniłam się...?
              • kellss Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 18:29
                oj mnie by sie tez przydaly...
    • frestre Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 19:09
      u nas sie sprawdzają!!!!
      synek skończył 14 m-cy i przemieszcza się w nich od 3 m-cy. Nam
      chodziło bardziej o asekurowanie przy upadaniu, ale jako
      dyscyplinujące tez się chyba sprawdziły bo zaczął chodzić za
      rączkęsmile))

      • matylda07_2007 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 21:25
        Ja to się zawsze wkopię... Tak, pytanie było do Ciebie, a napisałam już maila do taby, bo myślałam, że to może ja się niejasno wyraziłam...
    • deodyma Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 21:32
      moj 17 letni dziec czesto chodzi z nami na dlugie spacery tzn idzie
      obok a jedno z nas prowadzi wozek, albo idziemy z nim na spacer bez
      wozka.
      na poczatku bylo tak, ze jak dawalismy mu reke, to tez ja wyrywal,
      gdy nie dawalismy za wygrana to zaczynal sie opierac a jak to nie
      pomoglo to wtedy kladl sie na ziemii.
      wtedy wsadzalismy go do wozka mimo glosnych protestow i wiezlismy,
      poki sie nie uspokoil, albo bralismy go na rece przy wtorze wrzaskow
      i kopania nogamismile
      gdy sie uspokoil, wtedy ponownie stawialismy go na chodniku i szedl
      juz w mire spokojnie.
      teraz juz daje sam reke. bywaja momenty, gdy ja wyrywa, ale juz jest
      coraz lepiej i juz tak nie wariuje ani sie nie wyrywa, gdy sie go za
      ta reke prowadzi.
      szelek nie uzywamy i nie planujemy ich zakupusmile
      wczoraj bylam z malym na spacerze i przyznaje, ze coraz przyjemniej
      sie z nimj chodzi.
      a na rekach i tak musialam go potem niesc, poniewaz sie porzadnie
      zmachal a tez kloc mi wazy dobre ponad 12 kg a ja drobnicasmile
      nie bylo tak zle.
    • ata99 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 21:51
      U nas się nie sprawdziły. Synek natychmiast odkrył, że można się na
      nich uwiesić i chuśtać. Też gdzieś mam, ale gdzie????
      • matylda07_2007 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 14.04.09, 21:53
        To może Ty dasz jednej Pani, a ja drugiej? wink
        • awtorek matylda07_2007 15.04.09, 15:19
          Ale się śmiałam z Twojego tekstu: "Ja to się zawsze wkopię..."smile))
          Jeśli napisałaś maila do tej drugiej forumowiczki, że ona dostanie szelki to
          niech tak będzie. Kto pierwszy, ten lepszywink To w końcu nie jest jakiś wielki
          wydatek.
          Pozdrawiamsmile
    • tusia364 Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 15.04.09, 08:48
      My stosowaliśmy i było ok. Najlepiej na plaży - mały się bawił w
      obrębie kilku metrów a ja spokojnie siedziałam na kocu, bez obaw, że
      mi ucieknie w stronę wody, czy się gdzieś zawieruszy, wśród mnóstwa
      nóg. smile
    • daga_j Re: Wasze zdanie na temat szelek/smyczy dla dziec 15.04.09, 14:12
      Ja używałam, ale sądzę, że trzeba to ograniczać, bo dziecko to nie piesek.. To
      znaczy, że nie można go nauczyć chodzenia na smyczy, bo nie o to chodzi, nadal
      będzie się próbowała wyrwać w te rejony sklepu gdzie ona chce a nie Ty i wyobraź
      sobie ten obrazek - ona ciągnie, a Ty ciągniesz za smycz - to będzie wyglądało
      normalnie jak tresowanie pieska.
      Ja uznałam, że "smycz" jest używana tylko w trudnych warunkach, np. jak jechałam
      pociągiem z ponad roczną córeczką która jeszcze słabo chodziła a umyśliła sobie
      bieganie po korytarzu wzdłuż przedziałów, tak trzęsło, wywracałaby się i obijała
      o ściany co chwila, więc wtedy szelki były podtrzymywaczem, ale to ona nadawała
      kierunek biegania, nadal była "wolna" ale bezpieczna. Innym razem z nią podczas
      spaceru miała zapięte szelki ale zwisały swobodnie, brałam je d oręki tylko gdy
      była trudna sytuacja a nie chciało mi sie schylać i podnosić jej co chwila czyli
      przy krawężnikach, przy schodzeniu ze stromej górki, a dziecko chciało same.
      Sama to by sie zwaliła od razu a tak mogłam ją podtrzymywać. Ale podkreślam -
      nadal ona nadawała kierunek drogi, nie była nigdy ciągnięta za szelki jak w
      przypadku psa.
      Z synkiem używałam szelek tylko niedawno jak kończyłą siezima, było błotniście,
      a on ledwo nauczył się chodzić i zbyt często lądowałm na kolankach czy pupie, a
      ja po prostu nei mogłam co spacer zapierać mu kombinezonu bo nie zdążyłby
      wyschnąć, więć podtrzymywałam synka na szelkach, by nie upadal w kałuże i błoto,
      gdy było sucho pozwalałam mu wolno chodzić, nawet jak się przewracał.
      Teraz ma 17 mies. i uważam, że etap szelek już za nami, już na tyle umie
      chodzić, i na tyle rozumny, że przez krawężnikiem sam podaje mi rękę żebym mu
      pomogła. A jak ma fazy "siadam na chodniku bo nie chce podać rączki" to niestety
      biorę go na ręce czy do wózka na siłę - dla jego bezpieczeństwa, jeśli obok jest
      ulica. Nie wyobrażam sobie używania tych szelek do prowadzenia dziecka tam gdzie
      ja chcę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja