edithe_7
18.04.09, 11:11
Witam. piszę bo już nie wiem co robić. Jestem mamą trzyletniego chłopca.
Mieszkamy na wsi i mamy duży ogród. Zeszłego lata był to ogromny atut dla
mojego syna, uwielbiał całymi dniami tam bawić się i zawsze trzeba było
namawiać go żeby zechciał pójść do domu.
Tej wiosny sytuacja zmieniła się diametralnie, mój syn całą zimę chodził do
przedszkola, szybko się zaprzyjaźnił z dziećmi a gdy teraz przyszła wiosna i
trzeba doprowadzić ogród do porządku to nie mam możliwości nakłonić go do
samodzielnej zabawy. Gdy tylko odejdę na krok zaczyna płakać lub stoi nade mną
i szlocha "mama kiedy będziesz się ze mną bawić" w kółko jedno i to samo póki
nie ustąpię. (Próbowałam go przetrzymać to tak szlochał 1,5 godziny). Myślałam
również, żeby zaczął mi pomagać, nawet chciał, ale wtedy odkrył, że w ziemi
mieszkają różne stworzenia i dopiero zaczął się koszmar: Syn zaczął się bać
wszelkich owadów, nawet motyli, a w szczególności pszczół i mrówek. Nawet raz
obudził się w nocy z krzykiem, że w łóżku są robaki! Oczywiście nic nie było,
ale do rana już spał z rodzicami. Teraz wcale nie chce wychodzić z domu, chyba
że ja jestem przy nim i razem się z nim bawię. nie ma mowy żebym poszła na
chwilkę do domu po sok, lub powiesić pranie. Naprawdę nie wiem jak sobie z tym
poradzić!!! opowiadanie o owadach w pozytywnym świetle (np że pszczółki są
potrzebne bo robią miodek i nie chcą robić nikomu krzywdy) nie pomaga.