A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka

09.05.09, 13:59
Właśnie tak! Moje dziecko ma 2,5 roku. Nie wychodzę na spacer bez wózka.
Nigdzie - nawet na plac zabaw, który jest 100 m od bloku. Często moje dziecko
idzie obok, ale ja pcham wózek. Mała nie lubi w nim jeździć. Dlatego używam go
w ostateczności jako karę. Córka jest żywiołowa i protestuje całym swym ciałem
gdy musimy iść w inne miejsce niż na plac zabaw. Wtedy wkładam ją do wózka.
Gdy sypie dzieci piaskiem, próbuje bić, przepycha się na zjeżdżalni itp idzie
do wózka aż przeprosi i się uspokoi. Gdy chcę dojść gdzieś szybko, musowo
jedzie wózkiem, bo ona a z tych, co idąc zbierają kamyczki, oglądają każde
ździebełko, nagle zawracają, gdy coś je zainteresuje itp. Bez wózka ani rusz.
Gdyby moje dziecię chodziło ze mną za rączkę lub przynajmniej przy mnie i w
stronę, którą ja chcę iść, gdyby nie rzucała się na glebę, gdy trzeba wracać
do domu, to bym oczywiście wózka nie używała.
    • ga-ti Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:04
      I bardzo dobrze robisz!!!
      • aniak37 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:07
        moja córka ma dwa lata i tez z wózkiem chodzę, np. dlatego żeby mieć
        gdzie zakupy schowaćsmileMyślę że jeszcze z rok tak pochodzęsmile
        • ligiacris Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:11
          aniak37 napisała:

          > moja córka ma dwa lata i tez z wózkiem chodzę, np. dlatego żeby
          mieć
          > gdzie zakupy schowaćsmileMyślę że jeszcze z rok tak pochodzęsmile


          Nie wyobrazam sobie pojscia na zakuoy bez wozka smile Polowa rzeczy z
          polek wyladowalaby na podlodze smile
          • patrice7 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:31
            Jaka wyrodna;D
            Ja robie identyczniesmile
            Tez mam zywe srebrosmile
            • madziulec Patrice... 09.05.09, 21:27
              www.literka.pl/przyczyny-i-formy-znecania-sie-nad-dziecmi,artykul,21219,drukuj.html
              Dla Ciebie to tylko wkladanie do wozka.
              Bo wygodniej, bo kara, bo tak nalezy.


              Wg prawa przemoc.
              Ale taka, ktorej pewnie Twoje dziecko nie zapomni.
              Az tak go nei kochasz?
              • olimpia_b81 Re: Patrice... 10.05.09, 07:23
                madziulec napisała:

                > www.literka.pl/przyczyny-i-formy-znecania-sie-nad-
                dziecmi,artykul,21219,drukuj.html
                > Dla Ciebie to tylko wkladanie do wozka.
                > Bo wygodniej, bo kara, bo tak nalezy.
                >
                >
                > Wg prawa przemoc.
                > Ale taka, ktorej pewnie Twoje dziecko nie zapomni.
                > Az tak go nei kochasz?
                >

                kobieto idź się przewietrz bo bredzisz
              • przeciwcialo Re: Patrice... 10.05.09, 10:16
                To przedszkola tez powinni pozamykac za stosowanie przemocy w
                postaci krzesełka w rogu sali.
                Wyluzuj.
                • madziulec Re: Patrice... 10.05.09, 10:30
                  Skoro Twoje dziecko chodzi do takiego przedszkola, to wspolczuje.

                  Ja bym nie chciala, bo nie wyrasta w atmosferze zrozumienia tematu tylko w
                  atmosferze terroru i wiecznego karania.
                  "Przewspanialej" metody kija i marchewki, bo dziecko ma sobie przemyslec.


                  Niektorzy jednak nei dorosli do roli rodzicow. Za to wspaniale dorosli do roli
                  poganiaczy niewolnikow i do katow.
                  • przeciwcialo Re: Patrice... 10.05.09, 10:33
                    O jakim wiecznym karaniu ty tu piszesz?
                    • jakw Re: Patrice... 10.05.09, 13:43
                      przeciwcialo napisała:

                      > O jakim wiecznym karaniu ty tu piszesz?
                      Może chodzi o czeluście piekielne...
                  • batutka Re: Patrice... 12.05.09, 14:02

                    > Niektorzy jednak nei dorosli do roli rodzicow. Za to wspaniale dorosli do roli
                    > poganiaczy niewolnikow i do katow.

                    no, teraz to pojechalas...

                    moja corka, ktora ma 19 miesiecy praktycznie wszedzie spaceruje na wlasnych
                    nogach bo tak lubi i ja jej absolutnie nie zmuszam do siedzenia w spacerowce,
                    poza tym jak chodzi, to sie zmeczy, bedzie lepiej spala wink
                    to, ze chodzi wolno, bo oglada kazda rzecz na ziemi, to normalka rzecz
                    nieslychanie wazna dla dziecka, bo w ten sposob sie uczy

                    no, ale jesli ide so sklepu sama (bo jak z mezem, to Ania tez nie wsiada w
                    spacerowke i maz za nia chodzi), to sadzam ja w wozek i nie ma problemu, nie
                    wyobrazam sobie biegania za dzieckiem i robienia zakupow
                    mysle, ze nie zostane za to posadzona o przemoc w stosunku do dziecka wink
              • deodyma oj madziluec madziluec... 10.05.09, 17:57
                za takie wypisywanie glupot za chwile Ty sama doswiadczysz przemocy
                psychicznejsmile
                a potem ludzie sie dziwia, skad sie wziely rozwydrzone dzieci w
                programie Super Niania, z ktorymi to rodzice rady sobie dac nie moga.
                • madziulec Re: oj madziluec madziluec... 10.05.09, 21:29
                  No wlasnie...
                  Skad sie te rozwydrzone dzieci biora???

                  Z tego wkladania na sile do wozka jak widac nie.

      • ewcia1976 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 12.05.09, 10:56
        Powinnaś wymyśleć trochę innego karnego jeżyka aby dziecki nie bało
        się wozka.
        Trochę obok tematu . Moja córka gdy miała 2,5 roku zaczęła się
        skarżyć na ból kolan. Dostała skierowanie do ortopedy a tam okazało
        się, ze winę ponosi "nie korzystanie" z wózka a dokładnie chodzenie
        za rekę. Jesteśmy wyższe od dzieci, idąc za ręke naciągamy im
        mięśnie i może nastąpić "zmęczenie materiału".
        Takie małe dzieci powinny swobodnie biegać po trawie, na placu zabaw
        ale w innych sytuacjach potrzebny jest wózek. Wróciłam więc do wózka
        i problemy skończyły się.
    • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:41
      Czy jak juz wozek bedzie za maly to za kare bedziesz przykuwac za noge do
      kaloryfera czy jakie "wymyslne" kary bedziesz stosowac, az Twoje dziecko nie
      przeprosi i sie nie uspokoi???

      Mysle, ze powinnas zrozumiec, ze z dzieckiem powinno sie rozmawiac, a nie
      stosowac kary. A tym bardziej wkladac na sile do wozka.
      • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 21:18
        Widac, ze nigdy nie doswiadczylas sytuacji, gdy twoje dziecko w naglym ataku
        histerii/szalu rzuca sie na ziemie jakis kilomentr od domu i tapla sie w blocie
        a ty masz np. 2 siaty z zakupami i zadnym sposobem nie jestes w stanie przekonac
        dziecka do wstania ani tez nie masz jak go zataszczyc do domu. Ja wozek biore na
        kazdy spacer dluzszy niz na podworko i do osiedlowego sklepiku. A te, ktore
        uwazaja to za przemoc psychiczna sa niedoswiadczone lub/i stukniete
        • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 21:40
          Jesli pozwalasz na to, by Twoje dziecko odstawialo histerie to masz dokaldnie
          to, na co pozwolilas.

          Jakis czas temu Twoje dziecko (podobnie jak dziecko kazdej z nas) testowalo na
          ile mu pozwolisz. Ty pewnie pozwolilas na wiecej.
          Nie krytykuje, bo rozumiem, ze dziecko sie kocha, ze chcialoby sie pokazac temu
          dziecku, ze sie je kocha i tak dalej.
          Ale dziecko zaczyna to wykorzystywac.
          No i wychodzi wlasnie tak, ze jest rzucanie sie na ziemie (nie wiem jak to jest,
          moje dziecko tego nie robi), zaczyna krzyczec na matke, zaczyna bic matke (to sa
          nastepne etapy).

          Dlatego ja na przyklad uznaje branie wozka jako takiego (to, ze ja nie uzywalam
          jest zupelnie inna sprawa). Ale nie uzywanie go jako narzedzia tortur czy kary
          za to, ze dziecko chcialo byc pierwsze na zjezdzali.
          Bo to naprawde dowodzi, ze nie dziecko ma problem, a matka.
          • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 21:55
            Nie, ona wpada w histerie z roznych powodow, ze zmeczenia, z pragnienia itp.
            Teoretycznie potrafi powiedziec, ze jej sie chce pic ale czesto nie mowi tylko
            po zachowaniu musze sie domyslac o co chodzi. Czasem nawet proponuje jej picie a
            ona odmawia chociaz pic jej sie chce i dopiero po odstawieniu cyrku wezmie.
            Dlaczego? Nie wiem, od urodzenia taka byla i nie jest to kwestia mojego
            pozwalania badz niepozwalania na cos, bo jestem wzgledem niej bardzo
            konsekwentna i na szczescie takie zachowania na obecnym etapie nie sa czeste,
            ale sie zdarzaja, wiec w pelni rozumiem autorke glownego watku. Za to
            syn-niemowlak to aniolek. Charakter dziecka to loteria a metody jakies na
            diabelkow trzeba miec, ale rozumiem, ze ty jedna z tych, co chowa bezstresowo,
            albo po prostu trafilo ci sie spokojne dziecko
            • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:08
              Wiesz...

              Opowiem Ci cos. A na koncu podsumuje.
              Nade mna mieszkaja 2 dziewczyny. Maja psa. Pies szczeka jak glupi. Cale dnie,
              wieczory, dobrze ze nie szcezka w nocy.
              To mlody pies.

              Sasiedzi powoli wariuja, bo ilez mozna sluchac szczekania psa. Ale.. slyszymy,
              ze ten pies tak ma od urodzenia.
              I ze te dziewczyny wlasciwie niewiele moga zrobic.


              I teraz powiem tak: dzieci sa madrzejsze od psow. My je wychowujemy, jestemy za
              nie odpowiedzialni.
              Brzmi to oczywiscie piekielnie gornolotnie, ale taka jest prawda.
              I to jest tak: spokojna ciaza, gdy o siebie dbamy, mniej nerwow to rodzi sie
              spokojniejsze dziecko. Czyli jesli jestesmy w stanie wiel rzeczy zaplanowac to
              potem to sie nam tak jakby z nawiazka zwraca.
              Jesli ciaza jest nerwowa (moja kolezanka taka miala, bo klopoty z praca itp) to
              jej dziecko bylo bardzo nerwowe i musiala bardoz potem ciezko pracowac, by
              zrekompensowac te najwazniejsze 9 miesiecy.

              Nie wolno mowic: ono juz tak ma. Dziecko tak nie ma. Oczywiscie sa rozne
              charaktery. Ale nikt nie rodzi sie przeklinajacym zulem spod budki z piwem. Sa
              dzieci oczywiscie spokojniejsze, czy wrecz flegmatyczne, sa zywsze, ale przeze
              to i zycie z nimi jest naprawde ciekawsze, a moze tylko inne.

              Moje dziecko nie jest spokojne. Jest bardzo zywe. Stad to, jak bylo wychowywane
              musialo zostac dostosowane do tego, by np. nie ruszalo noza na stole (lezy caly
              czas) czy nozyczek, by nie dotykalo pilota od telewizora (ma 5 lat i nie
              bierze), by bylo tak nauczone, ze samemu neiprzechodzi sie przez jezdnie.

              Mozna. Z trudnym dzieckiem tez mozna. Wymaga to pracy. Ale potem naprawde daje
              to nei tylko satysfakcje, ze nasze dziecko staje sie bardzo samodzielne, ale
              przede wszystkim swiadomosc, ze to dziecko sobie w wielu sytuacjach poradzi. A
              to jest najwazniejsze.
              • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:23
                No wlasnie, twoje dziecko ma juz 5 lat, czyli jest na zupelnie innym etapie niz
                dwulatek, o ktorym tu piszemy. Pewnie zapomnialas juz lub chcesz wierzyc, ze i
                twoj zywy dwulatek zawsze byl karny. Na pewno nie zawsze. Ja wierze, ze moja
                corka w wieku 5ciu lat bedzie czlowiekiem, z ktorym mozna bedzie poprowadzic
                sensowny dialog. Na razie pracujemy nad tym i widze, ze jest coraz lepiej bo
                jest coraz starsza i wiecej rozumie, ale gdy miala 2 lata i mniej, wozek pomagal
                mi bardzo czesto. I nadal go uzywam. A to jaka masz ciaze nie zalezy wylacznie
                od ciebie, nie kazdy moze sobie isc na L4 od 1szego miesiaca i wypoczywac
          • hellious Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 09:13
            Madziulec, jak cie czytam, to cisna mi sie rozne slowa na klawiature smile
    • naomi19 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 14:54
      Twoje dziecko musi być nieźle zastraszone. I czym Ty się tu
      chwalisz? (nie hodzi mi bynajmniej o wożenie wózeczkiem
      gdziekolwiek). A dziecko jak źle się zachowa w domu, to tez
      przykuwasz je do wóżka (albo do sprzętów domowych).

      P/S Każde dziecko jest takie, a raczej spora większośćjest takie, że
      przygląda się światu, ogląda kamyczki, goni za zwierzakami- ogólnie
      jego zdanie rzadko pokrywa się ze zdaniem rodziców w kwestii dokąd
      pójść. I większość zdrowych dzieci w tym wieku jest żywiołowych.
      • phantomka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 15:02
        To chyba czas zaczac wychowywac a nie karac wozkiem. Skoro w wieku
        2,5 roku nadal nie wie, jak sie zachowac wsrod ludzi czy na
        spacerze, tzn. ze cos jest nie tak i kara typu wozek nie skutkuje.
        Wielka mi radocha, udawac cool matke z wozkiem, ktory tarabani sie
        ze soba, bo dziecko nie potrafi sluchac sie matki.
      • lamciad Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 15:05
        Konia z rzędem matce,która cały dzień chodzi tam,gdzie dziecko
        chce.Jest czas zabawy jest czas obowiązku.Ponieważ taki,nasz(kobiet)
        los,że trzeba i zakupy zrobi i posprzątac,w międzyczasie ugotowac
        obiad to nie wyobrażam sobie,żeby mi dziecko dyktowało,gdzie i kiedy
        idziemy.Jak wyruszamy na plac zabaw to proszę bardzo,guzdramy się
        tam i pół godziny(choc to tylko 100m).
        Bardzo dobrze,że reagujesz kara,jak dziecko coś przeskrobie,a nie
        dzieciak piachem innemu po oczach sypie a mamusia się uśmiecha "ale
        ono takie małe jeszcze i nie rozumie" albo stoi i roczniakowi
        kazanie prawi na 10 minut.Dziecku się tłumaczy,owszem,ale krótkim
        komunikatem(bo tylko takie do pewnego wieku jest w stanie
        zrozumiec),a jak nie dociera to trzeba ukarac chociażby zabieraniem
        dziecka z placu zabaw.
      • przeciwcialo Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 10:11
        A czym twoim zdaniem rózni sie wózek od karnego jezyka czy innego
        ustrojstwa które ma dziecko odizolowac i dac czas do namysłu?
        • palina22 nie rozumiem po co autorka napisala swoj post 10.05.09, 10:51
          i co tym sposobem chciala uczynic? ma jakies wyrzuty sumienia dostac
          rozgrzeszenia? nie doczytalam sie zadnego problemu autorki.
    • anja0123 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 17:23
      Zebra, doskonale Cie rozumiem. I postepuje podobnie, wozek zabieram
      zawsze, bo moj dwuipollatek po prostu zbyt czesto ma swoje plany i
      chce isc tam, gdzie ja nie chce. Wprawdzie nie stosuje wkladania do
      wozka jako 'kary', ale doskonale rozumiem, ze moga sie zdarzyc
      sytuacje, ze w czasie spaceru chce sie dziecko na chwile odseparowac
      i poczekac, az ochlonie (a 'kata' czy 'przedpokoju' na dworzu
      brak wink I troche, szczerze mowiac, dziwie sie tym mamom, ktore pisza
      na forum, ze za wszelka cene chca chodzic na spacery z
      poltoraroczniakiem bez wozka. Nie wiem, co chca prze to osiagnac??
    • budzik11 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 17:39
      zebra12 napisała:

      > Mała nie lubi w nim jeździć. Dlatego używam go
      > w ostateczności jako karę. (...) Wtedy wkładam ją do wózka.
      > Gdy sypie dzieci piaskiem, próbuje bić, przepycha się na zjeżdżalni itp idzie
      > do wózka aż przeprosi i się uspokoi.

      No to się nie dziwię, że nie lubi wózka, skoro zrobiłaś z niego narzędzie kary.
      Nikt nie lubi być karany.
      • patrice7 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 21:11
        budzik11 napisała:

        > Nikt nie lubi być karany.


        ojejciu
        • grzalka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 21:21
          a jak tak samo robiłam z moimi bliźniakami- przestali korzystać z wózka około 2
          lat, ale wózek jeszcze jakiś czas ze sobą zabierałam, bo fantastycznie ich
          dyscyplinował

          hehe, już widzę te mamy "tłumaczące" dwulatkom biegnącym w dwie różne strony,
          ciekawe jaką kolejność tłumaczenia by wybrały
          • naomi19 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 22:06
            To jak Cię tak dzieci nie słuchają, to smycze kup. I kolczatki. smile
            • anyx27 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 23:15
              naomi19 napisała:

              > To jak Cię tak dzieci nie słuchają, to smycze kup. I kolczatki. smile

              dokładnie, a jak już dobrze mówi i pyskuje to jeszcze kaganiec.
              niech gó...arz wie, co to kara wink
              • kasiak37 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 09.05.09, 23:29
                dziwne bo moje dziecko wlasnie 2.5-letnie ZAWSZE chodzilo i chodzi za reke jak
                potrzeba i nie wyobrazam sobie karac dziecko wkladaniem do wozka.Wozka uzywam
                jedynie idac gdzies dalej,czyli ponad 3 km marszu.A zakupy robie zawsze jadac po
                nie autem.
                • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 00:06
                  Im dluzej mysle o tym dziecku tym bardziej wlasciwie ogarnia mnie przerazenie.

                  Oto jest sobie 2,5 letnie dziecko, ktore nie ma prawa obejrzec tego, co go
                  interesuje, nie ma prawa dotknac zdzbla trawki, nie moze podniesc kazdego
                  kamyczka. Dlaczego? Bo matka na to nie pozwala. Tymczasem z reguly to jest
                  naturalny sposob poznawania przez dzieci tego, co nas otacza. Niestety nie
                  zawsze mozemy wsadzic w wozek, zakneblowac, uzyc kaftana bezpieczenstwa. Po to
                  jestesmy rodzicami, by wlasnie ten swiat pokazac.

                  Agresja wobec innych dzieci, czyli sypanie piaskiem i przepychanie sie jest
                  wspaniala odpowiedzia na agresje matki wobec tego dziecka. Bo matka jest
                  agresywna. Stosuje przemoc. Dlaczego jest to przemoc?? Ano dlatego, ze ten mlody
                  czlowieczek nic nie moze zrobicx, jest na sile wkladany do wozka, wbrew swojej
                  woli. Dziwne, ze protestuje?
                  Nie. Matka dodatkowo wymag aod 2,5 letniego mlodego czlowieka przemyslen na
                  poziomie nastolatka: czyli przemysl swoje zachowanie i wyciagnij wnioski.
                  Takiego czegos mozna wymgac od dziecka na poziomie szkoly podstawowej, ale nie
                  od dziecineczki.

                  Smutne, ze iles matek pisze, ze stosuje takie same metody.
                  Smutne, bo pewnie spokojnei iles osob napisaloby, ze stosuje kary cielesne, bo
                  dzieci sa krnabrne, nie robia tego, co ci rodzice sobie zycza i nie chodza jak w
                  zegarku.


                  A czasem wystarczy poczyc chocby o kampanii "Kocham, nie bije"
                  "- Zdecydowanie więcej dobrego można zdziałać gdy autorytet będzie rozumiany nie
                  jako argumenty siły i przemocy lecz jako wzajemne zrozumienie i partnerstwo oraz
                  służenie pozytywnym przykładem. Dzieci jako „białe karty” chłoną bardzo łatwo
                  wszystko to co my dorośli pokażemy im własnym życiem. Naśladując nas uczą się
                  jak zachować się w relacjach z rówieśnikami, ale także wobec dorosłych. Gdy w
                  naszych postawach zobaczą zło, nienawiść i opryskliwość wobec innych ludzi i ich
                  samych, to jak mają się nauczyć szacunku do drugiego człowieka … natomiast
                  jeżeli okażemy im szacunek, damy miłość i pokażemy, że jesteśmy w stanie ich
                  zrozumieć, to odpłacą nam tym samym i dzięki temu wychowamy szczęśliwe dzieci -
                  mówi Konrad Wojterkowski, prezes Krajowego Centrum Kompetencji."
                  (kochamniebije.pl)
                  • lilka69 eeee, madziulec 10.05.09, 00:32
                    to tylko net!!!
                  • a_gurk Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 00:40
                    No to ja tez z tych wyrodnych. Pewnie powinnam swojemu zbuntowanemu
                    czasem 2,5 latkowi pozwalac samemu przechodzic przez ulice (reki
                    mojej trzymac nie chce, jak go trzymam, to sie wyrywa, z wozka sam
                    juz wychodzi, skubaniec, od gory). W koncu jego wolnosc i
                    przyzwolenie na moje nakazy sa najwazniejsze.
                    Bzdura.
                    Dzieci maja prawo do wlasnego zdania, jak kazda jednostka ludzka.
                    Tylko ze to niekoniecznie musi przekladac sie na wydanie pozwolenia
                    na zachowanie a z tego wynikajace. Caly problem w tym, ze dwu- i
                    trzylatek nie zna wszystkich regul rzadzacych swiatem, nie rozumie
                    jego niebezpieczenstw, a oglada rzeczywistosc glownie wlasnymi
                    oczami. Dopiero uczy sie swiadomie, co oznacza zrobic komus krzywde
                    i ze ktos wtedy cierpi.JAk wielu z nas w retrospekcji z wczesnego
                    dziecinstwa pamieta krzywde, ktora komus wyrzadzilo (chodzi mi to
                    takze o uczucie zalu, ze sie cos takiego zrobilo)? Naprawde niewile
                    mamy takich wspomnien,najczesciej to ktos inny zrobil nam krzywde. A
                    przeciez kazdemu zdarzylo sie doniesc na kolege w klasie, rzycic w
                    kogos kamieniem, czy chociazby wybrudzic ukochana sukienke mamie.
                    Moje zadanie jako matki pojmuje nie tylko jako wychowanie
                    samodzielnego, dojrzalego uczuciowo i spolecznie czlowieka, ale
                    takze czlowieka myslacego, swiadomego zagrozen i empatycznego.
                    Dlatego jezeli wychodzimy ze sklepu,wracamy z placu zabaw etc. i
                    zbliza sie czas drzemki syna, przygotowania posilku dla calej
                    rodziny, mamy przechodzic przez ruchliwa ulice, idzie chmura
                    deszczowa itp. w krotkich slowach mowie o tym Mlodemu i nawet pomimo
                    jego protestow wkladam go do wozka.
                    ps w UK smycze sa popularne i nawet ja stosowalismy.
                    Poza tym jak bez wozka isc przez ulice miasta z dwojka malych
                    dzieci? Dwie chusty? Dwa nosidla turystyczne? Przykleic do rak?
                    Ps2 Moja nieco starsza corka grzecznie trzyma mnie za reke i od
                    skonczenia ok 1,5 roku prawie nie jezdzila w wozku. Ale dzieci sa
                    rozne,prawda?
                  • olimpia_b81 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 07:29
                    matko czy wy jestescie ograniczone czy czytac nie umiecie??!!!
                    jakie znecanie?jaka przemoc?jakie kineblowanie?
                    mamusie idealne psia mac,
                    zadna pewnie nie pracuje,ma czas na wszystko,posprzatane,ugotowane a
                    sama co wieczor z usmiechem na ustach tanczy zadbana mezowi na rurce!

                    czy ona napisala,ze dziecko nie ma prawa nic obejrzec na ulicy,ze za
                    kazde przewinienie karze go tym wozkiem?
                    podejrzewam,ze jak kazda z was ma swoj "karny jeżyk"-to takie modne
                    teraz,to ona ma ten wozek i jak TRZEBA to dziecka tam wsadza
                    nie wiecie jakie jest jej dziecko,nic nie wiecie a oceniacie,
                    • madziulec No jasne... 10.05.09, 09:14
                      Nie jestem idealna matka, co wiecej swojego macierzynstwa uczylam sie i nadal
                      ucze na swoich (napewno licznych) bledach.
                      Nie tancze mezowi na rurce (dziwka z klubu go-go nie jestem i dodatkowo go eni
                      mam, wychowuje dziecko sama).

                      Moje dziecko od poczatku potrafilo byc karne, nie musialam stosowac szelek,
                      zatykania kontaktow, stosowania ochraniaczy na kanty stolu.
                      Po prostu.

                      Kwestia jest jak sie dziecko na poczatku wychowuje. A jak to mawiano "czym
                      skorupka za mlodu nasiaknie..".


                      Jak juz napisalam, dla mnie to, co robi autorka watku to swiadome znecanie sei
                      nad dzieckiem. Swiadome wykorzystywanie swojej przewagi (jako doroslego, jako
                      matki... jako jednostki fizycznie silniejszej).

                      Jest to obrzydliwe. Bo mozna inaczej. Bo zywe dziecko nie oznacza dziecko
                      nieposluszne.

                      I wspolczuje osobom, ktore spokojnie pisza, ze robia tak samo. Ciekawe jak
                      byscie sie czuly, gdyby byla taka sytuacja:
                      - idziecie z mezem do sklepu, maz chce kupic rzecz A a wy B. W zwiazku z tym maz
                      laduje was to wozka inwalidzkiego, krepuje ruchy, bo przeciez jestescie
                      niegrzeczne. I wiezie tam, gdzie pasuje jemu. A, no i te zakupy przeciez tak
                      wolno robicie.. Tez trzeba na wozek inwalidzki i skrepowac. Nie to samo?? To
                      samo, tylko perspektywa patrzenia inna, bo niektorym sie wydaje, ze z dzieckiem
                      wolno wszystko, ze ono praw swoich nei ma.
                      • ga-ti Re: No jasne... 10.05.09, 09:41
                        No wiesz, jak mąż np spieszy się do pracy, a ja w supermarkecie ruszam w kierunku ciuszków, kosmetyków i jeszcze filiżanki chcę pooglądac to dostaję jasny i czytelny komunikat od męża. Jako, żem osoba dorosła to ten komunikat, mina męża i czasem wyobrażenie tego, jaki będzie na mnie zły, jak się spóźni i premię straci wystarczają, żebym się opamiętała i ruszyła w stronę masła i chleba, krępowac mnie nie trzeba...

                        Różnica w tym, że dziecko naszych słownych komunikatów często po prostu nie słucha, tak zajęte jest obserwacją świata. I nie uważam, że zabiłam ciekawośc mojej 16 miesięcznej córki, że doznała urazu na całe życie, bo w piątek całkiem brutalnie chwyciłam ją na ręce i zatrzymałam przemocą, bo akurat na mało uczęszczanej drodze jechał samochód. A co gorsza brutalnie zmieniłam jej kierunek marszu, bo akurat szła w stronę przeciwną niż ja i jej brat zamierzaliśmy.
                        Takie jest moje zdanie.
                        Gratuluję Ci Madziulec dziecka posłusznego i karnego od urodzenia!
                      • anja0123 Re: No jasne... 10.05.09, 10:44
                        Madziulec, proponuje poczytac jakas dobra ksiazke o malych
                        dzieciach - agresja u dzieci dwuletnich jest zjawiskiem zupelnie
                        normalnym! To co piszesz jest zwyczajnie obrazliwe dla utorki postu
                        i swiadczy o twojej niewiedzy, a nie o jej braku zdolnosci
                        wychowawczych.

                        Poza tym - czy Ty tylko udajesz czy naprawde nie chcesz zrozumiec, o
                        co jej chodzi? Gdzie ona pisze, ze nie pozwala dziecku chodzic sobie
                        swoim tempem i ogladac wszystkiego po drodze? Nie, ona oisze, ze sa
                        sytacje, gdy musi isc szybko i wlokace sie dziecko jest jej nie na
                        reke. To chyba zupelnie normalne, prawda? Ty chyba tez czasem
                        idziesz na spacer zolwim tempem, a czasem spieszysz sie na autobus?
                        Taka zbrodnia jest wtedy wsadzenie dziecka do wozka?
                      • patrice7 Re: No jasne... 10.05.09, 11:50
                        madziulec napisała:
                        Jak juz napisalam, dla mnie to, co robi autorka watku to swiadome znecanie sei
                        nad dzieckiem. Swiadome wykorzystywanie swojej przewagi (jako doroslego, jako
                        matki... jako jednostki fizycznie silniejszej).

                        Mierzyłas dziś temperaturę ???
                      • jakw Karność miesięcznego dziecka? 10.05.09, 13:54
                        Może wytłumacz, co to znaczy, że noworodek, półroczniak czy roczniak
                        jest karny i jakimi metodami to osiągnęłaś?
                      • delfina77 Re: No jasne... 10.05.09, 22:02
                        Czyli anemik, nie dziecko... smile Zabawne jak wiele dobrych cech dziecka dorosli
                        przypisuja wychowaniu a zlych genomsmile
                  • przeciwcialo Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 10:19
                    Czas na ogladanie mrówek i kamyków jest na spacerach ale czasem
                    trzeba zdażyc na autobus, na umówiona wizyte u pediatry itp.
                    • budzik11 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 13:15
                      Można wyjść pół godziny wcześniej.
                      • patrice7 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 13:47
                        aaaaaaaa autorko wątku,jestes okropną matką,nie dajesz dziecku oglądac 4 h
                        źdźbła trawki, i nie pozwalasz sypac piaskiem po oczach ,fe mama fe!
                        Ktoś powinien sie toba porzadnie zając ,przecież Ty zaniedbujesz dziecko!!
                        Nie spełniasz jego podstawowych potrzeb!!

                        Dobrze ,ze jest taki forumowicz jak madziulec ,która jest idealna i wie wszystko
                        i robi naj naj i z której można brac przykład..

                        Ojej tylko sobie tak pomyślałam,madzulec Ty TEZ! zaniedbujesz dziecko.
                        Dlaczego siedzisz na forum i klepiesz w klawiaturę ,zamiast zaspokoic potrzebę
                        bliskości i zabawy z dzieckiem?? aaa dziecko śpi??
                        To zaniedbujesz męza /psa /rybki...

                        Dajcie spokój....
                      • jakw Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 13:57
                        budzik11 napisała:

                        > Można wyjść pół godziny wcześniej.
                        nie zawsze można, ja na umówioną wizytę u pediatry zwykle i tak się
                        zrywam z pracy; mąż jak wiezie młodą do logopedy też jest często na
                        styk.
                        • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:07
                          Poza tym nigdy nie wiadomo czy pol godziny wystarczy bo moze dziecku zechce sie
                          obserwowac zdzblo godzine? Czytam to forum i rycze ze smiechusmile
                          • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:10
                            A ja mam taki zwyczaj, ze np. odbierajac dziecko z przedszkola o 16:20 to nigdy
                            nie umowie sie do lekarza na 17, bo wiem, ze nei ma mozliwosci, bym zdazyla.
                            Zawsze usimy obejrzec traktory po drodze, zastanowic sie nad tym, jak buduja
                            estakade i obejrzec wiele innych rzeczy.

                            I naparwde wole poczekac dluzej na wizyte (np zamiast 2 dni to tydzien, czy
                            nawet dluzej) niz narazac siebei czy dziecko na niepotrzebny stres. Po co?
                            • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:34
                              Widzisz, a ja zdazam. Mowie dziecku, ze musimy sie pospieszyc, bo trzeba
                              zalatwic to czy tamto, dziecko stara sie spieszyc, gdy sie ociaga, sadzam do
                              wozka i tyle. A zdzbla mozemy sobie obejrzec w drodze powrotnej. Kochana, to
                              dziecko ma ciebie sluchac a nie ty dziecko bo to ty jestes dorosla i wiesz, co
                              jest dla niego dobre i konieczne. Dzieci czesto sie buntuja bo maja to w naturze
                              ale w gruncie rzeczy kazde dziecko woli rodzica, ktory stawia granice niz
                              takiego, za ktorego trzeba decydowac. Jest czas zabawy, jest i czas obowiazkow.
                              Zycie to nie bajka a inni sie nie beda tak cackac jak mamusia.
                      • mondovi Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 12.05.09, 14:21
                        a jeśli dziecku zachce się pobawić w piaskownicy, to dwie godziny wcześniej?
                • bluemadlen Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 12.05.09, 16:18
                  jak zwykle ideał !może ta mama nie ma auta i robi zakupy idąc wózkiem z dzieckiem.
                  Jeszcze nie przeczytałam twojej odpowiedzi zeby pochwalić kogoś zawsze kontra
            • grzalka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:04
              naomi19 napisała:

              > To jak Cię tak dzieci nie słuchają, to smycze kup. I kolczatki. smile
              nie trzeba, teraz już są znacznie więksi i nie ma problemu z dogadaniem się -
              ale jak mieli 1,5- 2 lata to nie bardzo do nich trafiało moje tłumaczenie, a
              gonić za jednym z drugim na rękach czy nieść obu wyrywających się delikwentów
              jakoś mi się nie uśmiechało, siedzenie w domu też nie wchodziło w grę

              ale z całego serca życzę Ci wpadki z co najmniej trojaczkami, żebyś mogła się
              wykazać smile
              • naomi19 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:55
                O czym Ty do mnie prawisz... Nie rozumiem Cię, czy Zebra ma
                trojaczki?
                Zebra ma jedno, przepraszam, że to powiem, ale niewychowane (albo po
                prostu bunt trwa i trwa) dziecko, niewychowane, bo te metody
                zastraszania dziecka to nie są zadne metody wychowawcze. Najgorsze
                jest to, że pisze o tym z taką dumą, o patrzcie, to moje zasady!
                Podczas gdy na prawdę nei ma się czym chwalić. Mnie zastraszanie
                dziecka nie bawi, w takich sytuacjach zawsze stoję po stronie
                dziecka. To nie jest sucha teoria, bo wiem, co to znaczy, gdy
                dziecko wybiera co innego ode mnie- inne kierunek drogi czy
                podlewanie kwiatuszków przez 4 godz. non stop nową konewką, czy
                posypanie piaskiem kogoś tam w piaskownicy. Owszem, ja ustalam
                zasady, nie należe do tych matek, które widząc, że dziecko robi
                krzywdę innemu dziecku udaje, że nie widzi. Zawsze reaguję, a już
                roczniak jest na tyle duże, że wszystko ruzumie, a już na pewno
                proste komendy.
    • guderianka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 10:03
      Bezsensu zebra
      Robisz sama sobie problem tachając i dzieciaka i wózek. To wózek ma
      być takim straszakiem, batem na malucha, pomocą dla Ciebie bo sobie
      rady nie dajesz?
      Myślę i mysle i zrozumiec nie mogę
      Wózek ma specyficzne funkcje-służy do wożenia w nim niemowląt i
      małych dzieci, takich które mają problemy z chodzeniem na dłuzsze
      dystanse. Nie jest wózka funkcją bycie klatką dla "niegrzecznego"
      dziecka
      Nijak kupy się to nie trzyma
      Z opisu wynika że masz normalne, zdrowe dziecko. Dziecko, które z
      typową dla tego wieku ciekawością obserwuje świat, które wypróbowuje
      granice. Jesli chce ogladać kamienie-niech ogląda. Wsadzając do
      wózka chcesz zabić tę ciekawość? Córka jest żywiołowa i protestuje
      gdy chcesz ją zabrać z placu zabaw? -Zdrowy objaw-pokazuje swoje
      odczucia i pragnienia. Twoim zadaniem jako matki jest a )
      wytłumaczyc ze musicie isc bo....b )powiedzieć że nastawiasz zegarek
      na 5minut i jak zadzwoni to musicie iśc c ) zabrać dziecko jesli
      faktycznie musisz i wyjśc-pomimo jej protestów i krzyków. Ale
      wszystko z zachowaniem tych punktów a nie poprzez "chamskie"
      wsadzenie dzieciaka do wózka. Co za udupienie malucha uncertain
      Oj zebra,,,nie podoba mi się to co piszesz uncertain
      • zebra12 Gauderianka 10.05.09, 15:30
        Wózek ma być pomocą dla mnie, bo nie mam siły nieść wijącego się malucha. I
        radzę sobie właśnie w taki sposób, jak opisałam. Wózek nie służy tylko w celu
        przewożenia dzieci, gdy nie mogą iść, ale także w celu zapewnienia im
        bezpieczeństwa oraz dla wygody rodzica.
        Mam normalne zdrowe dziecko, które może obserwować świat, bawić się, ale są
        sytuacje, gdy musimy iść gdzieś w konkretnym celu, np.: do szkoły po inne
        dziecko. Co wtedy? A moja 2,5 latka wykazuje wtedy "zdrowy objaw" w postaci
        ostrego buntu, gdyż właśnie chce zostać na palcu zabaw. Co wtedy?
        Zawsze zanim ją wsadzę do wózka robię tak:
        a. tłumaczę, że trzeba iść np.: po siostrę do szkoły
        b. daję możliwość ostatniego zjazdu ze zjeżdżalni
        c. pytam, czy idzie na nogach za rączkę, czy woli iść do wózka
        Gdy na pytanie c. odpowiada, ze za rękę i rzeczywiście podejmuje współpracę, to
        idziemy. Gdy następuje bunt, próba ucieczki, albo rzut na glebę, wsadzam ją do
        wózka, zgodnie z zapowiedzią.
        Codziennie spędzamy na palcu zabaw kilka godzin. Często jeździmy tramwajem na
        inne place zabaw. Dziecko też jest wtedy w wózku.
        Co Ci się w tym co piszę, nie podoba? Normalne życie, moim zdaniem.
        • guderianka Re: Gauderianka 10.05.09, 19:58
          powyższy post brzmi zupełnie inaczej niż pierwszy
          w pierwszym chwalisz się tym,że bierzesz ze sobą wózek by wsadzić do
          niego dziecko jak jest niegrzeczne
          wynika z niego,że wózek to straszak który pomaga zachować ci
          panowanie nad dzieckiem bo inaczej nie potrafisz
    • bomba001 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:05
      szczerze, jestes wyrodna, a na pewno sobie niezly pasztet fundujesz.

      a. co za kretynstwo caly czas powtarzane- po prostu nie zabierajcie dzeicka na
      zakupy i juz. ew. zapakowac zakupy w plcak, zeby miec rece wolne. swoje zabawki
      2,5 letnie dziecko tez nosi w plecaczku. samotne matki, ktore nie moga zostawic
      dzieci samych- wynajmuja opiekunki, jada robic zakupy w tesco w nocy jak babcia
      przyjdzie- po co te dzieci tachac na zakupy, przywiazywac!

      b. na spacer wychodzisz z dzieckiem, czyli, owszem ogladasz wiele kamyków,
      roslinek jak macie na to czas, dlaczego nie.

      c. 2,5 latka juz najwyzszy czas zaczac dyscyplinowac- tzn jezeli mamy gdzies
      dojsc, to ono rozumie, ze nalezy przyspieszyc, nie nalezy sie zatrzymywac etc,
      tlumaczysz, tlumaczysz, tlumaczysz- egzekwujesz. oczywiscie bez przesady, kazde
      dziecko ma jakas naturalna ciekawosc swiata, nie da sie jej zabic. i nie nazley
      tego robic. ale konsekwencja ponad wszystko. wychodzisz odpowiednio
      wczesnie, planujezs dzien odpowiednio. coz to za mecyje? od razu odpowiem, ze
      dzieci mam dwoje, pracuje na pelnych obrotach, nikogo do pomocy.

      d. dziecko bedzie chodziło za reke, jezeli je tego nauczysz. dla mnie przydatne
      jak ciagne do przedszkola, i w miejscach, gdzie dziecku bedzie grozic jakies
      niebezpieczenstwo (np ulica). kiedy planujesz nauczyc corke poruszac sie w
      odpowiednim kierunku na lwasnych nogach przy zachowaniu zasad bezpieczenstwa?
      czy tez bedziesz ja wozic do pelnoletnosci zapieta w wozku?

      reasumujac, czytajac twoj post: dziecko masz "zywiolowe" - eufemizm wg twojego
      opisu po prostu niesubordynacji, kompletnego braku kontroli nad nia. czyli
      niewychowania. i twoja odpowiedz na nieudolnosc wychowawcza- przypne w
      wozku. probujesz zdobyc uznanie dla swojej nieudolnosci na forum, gdzie leniwe
      matki, nie bedace nic w stanie wyegzekwowac, bo to wymaga czasu i oderwania sie
      od kompa czy serialu, woza swoje 4 latki w wozkach.

      sorki, mojego nie masz. dzieci trzeba wychowac, a nie czekac az same wyrosna na
      tyle, ze beda potrafily egzystowac w spoleczenstwie. i to jest rola rodzicow.
      karanie jazda w wozkusad
      • olimpia_b81 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:11
        bomba001 napisała:

        a. co za kretynstwo caly czas powtarzane- po prostu nie zabierajcie
        dzeicka na
        > zakupy i juz. ew. zapakowac zakupy w plcak, zeby miec rece wolne.
        swoje zabawki
        > 2,5 letnie dziecko tez nosi w plecaczku. samotne matki, ktore nie
        moga zostawic
        > dzieci samych- wynajmuja opiekunki, jada robic zakupy w tesco w
        nocy jak babcia
        > przyjdzie- po co te dzieci tachac na zakupy, przywiazywac!


        no to sie popisalas
        • olimpia_b81 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:13
          za szybko enter...

          kobito na jakim ty swiecie zyjesz?chyba nigdy nie bylas
          sama,samiuska z dzieckiem!!!
          jakie babcia,opiekunki??!!nie kazdego na to stac,ma babcie pod reka.
          a ja jako dorosla osoba,ktora ma SWOJE dziecko nie bede babci go
          wciskac za kazdym razem bo musze jechac na zakupy,na poczte,do
          urzedu itd!!!!
          dziecinada
          • przeciwcialo Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:19
            A co dopiero z trójka jak Zebra.
            Fajnie sie teoretyzuje gorzej z wykorzystaniem tego w praktyce.
          • bomba001 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 12:35
            olimpia, niech zgadnę, jestes niepracujaca matka jednego dziecka, prawda? wink

            owszem, kilak miesiecy w roku jestem sama z dwojka dzieci i psem, przy bardzo
            wymagajacej pracy. tak bylo, odkad urodził sie moj starszy syn. kapujesz???

            moze cie oswiece, jak mozn to zrobic, moze to bedzie pomocne. bo jak ja widze te
            biedne dzieci na zakupach, to mi sie chce plakac. a tutaj to szczeyt dumy- 4
            latek w wozku, bo jest kosz na zakupy.

            zakupy robimy w hipermarkecie raz na 2 tyg. jak meza nie ma, zostaje z nimi
            studentka, wyjscie na ok 2,5 godz kosztuje mnie 20 zl, razem z innnymi wyjsciami
            (np urzad- rany boskie, jak czesto tam chodzice, ja po prostu wszystko zalatwiam
            na telefo, maila, poczta- 99% rzeczy sie tak da)wychodzi mnie w wielkim miescie
            ok 50 zl msc. tyle mozna dostac z opieki, zeby dzieci nie torturowac.

            swieze mleko, chleb kupuje po drodze z pracy/lub po drodze z placu zabaw z
            dziecmi- na ogole zajmuje to 2,5-3 minuty.

            kurcze, da sie. nie trzeba miec babc etc, wyolbrzymiacie dosc prosta sytuacje.
            jak nie stac was na opiekunke- zachowujcie sie jak ludzie nop w stos do matek z
            piaskownicy, poproscie o pomoc, obiecajcie w razie potrzeby zabrac jej dziecie.
            przeciez to baaardzo prosta sytuacja!!!

            jezeli chodz o blizniaki- ja nie mam doswiadczeniasmile mysle, grzalka, ze bym
            cwiczyla zelazny uscisk, ale to moja wyobraznia wink i jeszcze jedno- jest
            zasadnicza rożnica pomiedzy dzieckiem 2 i 2,5 letnim, tak jak dziecko
            autorki.

            nie wiem ile dzieci ma autorka postu. posiadanie wiecej niz jednego tez nie jest
            usprawiedliwieniem do meczenia dziecka i nieudolnosci wychowawczej.
            • olimpia_b81 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 21:19
              pracujaca zona marynarzam,ktory wroci za 3 miesiace,
              male miasto-bez studentek,

              ja mam mame na miejscu ale byl okres jak mieszkalam sama za
              granica,maz na morzu wiec wozek to bylo drugie imie mojego dziecka,
              widzisz,roznie sie na tym swiecie zyje ludziom
      • jakw Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 14:04
        bomba001 napisała:

        >
        > a. samotne matki, ktore nie moga zostawic dzieci samych-
        wynajmuja opiekunki,
        jak mają za co

        > jada robic zakupy w tesco w nocy jak babcia przyjdzie
        jak mają babcię niedaleko



        >
        > c. 2,5 latka juz najwyzszy czas zaczac dyscyplinowac- tzn jezeli
        mamy gdzies dojsc, to ono rozumie, ze nalezy przyspieszyc, nie
        nalezy sie zatrzymywac etc, tlumaczysz, tlumaczysz, tlumaczysz-
        (...) .ale konsekwencja ponad wszystko

        Jakie konsekwencje proponujesz wyciągnąć wobec dziecka za niemożność
        zrobienia zakupów? Jeść nie dasz?



        > wychodzisz odpowiednio wczesnie,
        nie zawsze jest to możliwe


        > dzieci mam dwoje, pracuje na pelnych obrotach, nikogo do pomocy.
        Rozumiem, że dzieci tatusia nie mają i wszystko powyższe piszesz z
        własnego doświadczenia. A jeśli mają to proponuję go jednak wdrożyć
        do pomocy.

        > bo to wymaga czasu i oderwania sie
        > od kompa czy serialu, woza swoje 4 latki w wozkach.
        Zasadniczo wożenia dziecka w wózku na spacer wymaga oderwania się od
        kompa i serialu...
        wink
        • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 16:52
          No wlasnie widzisz...

          Samotne matki sa jakimis dziwnymi okazami.
          Podejrzewam, ze wiekszosc z nas nalezaloby w jakims zoo pokazywac, poniewaz
          wiekszosc z nasa potrafila wychowac tak dzieci, by nie wymagaly obecnosci matki
          24 h/dobe, by nie trzymaly sie spodnicy matki, by byly posluszne, bo czuja, ze
          trzeba.

          Oczywiscie sa wyjatki.


          Matki z pelnych rodzin zawsze maja jakas pomoc i zawsze maja pod gorke. Wlasnie
          pokazuja, ze a to maja problem, ze nie moga przelozyc wizyty u logopedy (nie
          wiem dlaczego sa tak durne i nie umowia sie na pozniejsza godzine), nigdy nie
          maja samochodu (samotna metki pewnie maja nadmiar samochodow) itp.


          Wiec proponuje zastanowic sie nad tym, co piszesz.
          Bo narazie jak widac nie masz pojecia.
          • jakw Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 20:47
            madziulec napisała:

            > ze a to maja problem, ze nie moga przelozyc wizyty u logopedy (nie
            > wiem dlaczego sa tak durne i nie umowia sie na pozniejsza
            godzine),
            Tzn na którą godzinę z 19 mam przełożyć, skoro logopeda czynny do
            19.30?



            > Bo narazie jak widac nie masz pojecia.
            Owszem, nie mam dużego pojęcia jak to być samotną matką, poza tym że
            mój m przez pewien czas miał taką robotę + studia, że i nawet w
            weekend nie można było na niego liczyć. Więc wszystkie sprawy czy
            zakupy załatwiałam sama - bez samochodu.
            Ale koleżanka Bomba, która pisze o pakowaniu wszelkich zakupów w
            plecak (ciekawe, czy kiedyś wniosła choćby tygodniowe zakupy na 1
            raz do mieszkania z samochodu) czy jeżdżeniu nocą do tesco (zapewne
            samochodem kupionym i utrzymywanym z 1 pensji, z której to pensji
            trzeba jeszcze parę innych rzeczy opłacić) bądź o ściąganiu babci
            (najlepiej z odległości co najmniej 100 km od miejsca zamieszkania )
            czy wynajmowaniu opiekunki,której cena za miesiąc czy półtowa
            pozwoliłaby na kupno całkiem porządnych butów, udziela rad w
            stylu: "nie mają chleba - niech jedzą ciastka".
      • zebra12 Bomba, jesteś bombowa! 10.05.09, 15:08
        a. Nie mogę nie zabierać dziecka na zakupy, bo nie mam jej z kim zostawić. Na
        opiekunkę mnie nie stać. Babcia, dziadek nie przyjdą w nocy, bo śpią.
        b. Gdy wychodzę tylko na spacer jest czas na oglądanie kamyków i trawki. dziecko
        goni jak chce i gdzie chce.
        c. Moja córka uczy się dyscypliny i jeszcze długo będzie się uczyć. Zawsze
        wszystko jej tłumaczę, zarówno przed wyjściem z domu, jak i na spacerze. Czasem
        więc udaje się wsiąść do wózka bez protestów, a czasem nie. Nie mogę wychodzić z
        domu "odpowiednio wcześniej", bo zwykle prosto z pracy pędzę by zaprowadzić
        starsze dziecię do szkoły.
        d. Dziecko jest uczone chodzenia za rękę odkąd stanęło na nogach. Ale, jak sama
        zauważyłaś, dzieci są ciekawe świata, a chodzenie za rękę je ogranicza więc się
        wyrywają i wolą iść same. Czasem idzie sobie sama nawet 2-3 km, a czasem musi
        jechać wózkiem.
        e. Moje dziecko nie jest robotem. Ma własną wolę, swój świat, który jej
        cierpliwie objaśniam i tłumaczę.
        Co wyrośnie z Twoich ocenisz jak wejdą w okres dojrzewania. Wtedy się okaże, kto
        dziecko wychował, a kto wyhodował. Na razie ciesz się maluchami.
        Twojego poparcia nie potrzebuję, bo radzę sobie świetnie. Na seriale czasu nie
        mam, a na komp jest on dość ograniczony.
      • franczii Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 08:16
        Zabieram swoje dzieci na zakupy, do urzedu, na poczte i wszedzie tam gdzie musze
        sprawy pozalatwiac. Nie jest to latwe i dziecko sie nudzi, prostestuje ale nie
        bede wynajmowac opiekunki zeby pojechac do marketu czy na stragan z owocami. Od
        samego poczatku kiedy wychodzimy, mowie dzieciom, jakie sa plany, ze musimy
        zalatwic to czy tamto i im sprawniej nam to pojdzie tym wiecej czasu zostanie na
        przyjemnosci. Mimo wszystko moj starszy syn dlugo robil z tego powodu straszne
        sceny w sklepie, byly wrzaski i rzucanie sie. Ja tez czasami wsadzalam w wozek,
        nie za kare tylko dlatego, zeby w szale nie zrobil krzywdy sobie i nie narobil
        szkod bo bylo tez zrzucanie towaru z polek. Tlumaczenie w takiej chwili nic nie
        daje, same wiecie. W koncu zrozumial, ze mama ma obowiazki i nie moze spedzac
        calego czasu na zabawie w parku. Czasami nadal prostestuje ale najczesciej
        pomaga choc oczywista jest sprawa, ze wolalby w tym czasie rzucac kamyczki do
        rzeczki lub taplac sie w kaluzy. Ja ze swojej strony zrobilam wszystko, zeby
        zakupy tak zorganizowac, zeby zajmowaly jak najmniej czasu i nie codziennie. To
        samo jest z gotowaniem i sprzataniem. Moglabym komus zaplacic zeby mi
        posprzatal, moglabym zamowic jedzenie w restauracji ale nie bede tego robic.
        Zycie to nie tylko przyjemnosci, sa tez obowiazki. Dziecko ma sie nauczyc
        uczestniczyc w zyciu rodziny, nauczyc akceptowac, ze nie wszystko kreci sie
        wokol jego zachcianek. To tez jest element poznawania swiata, nie?
    • kitka20061 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 11:12
      zebra12 napisała:

      >Mała nie lubi w nim jeździć. Dlatego używam go
      > w ostateczności jako karę

      Nic dziwnego, ze nie lubi w nim jeździc skoro kojarzy się jej z karą. Wózek ma pełnić zupełnie inna funkcję.
      Nie wiem czy to miał być żart z Twojej strony, czy nie zdajesz sobie sprawy, że nieodpowiednio postępujesz w tym przypadku.
      • grzalka bomba 10.05.09, 11:25
        wychodzisz na spacer z dwójką dzieci w wieku 2 lat- no, dobra, powiedzmy za rękę, nagle jedno z nich wyrywa się i biegnie w nieznanym kierunku, co robisz?

        a) ciągniesz to drugie biegnąc za pierwszym (opiera się, nie chce, wyrywa)
        b) bierzesz to drugie na ręce i lecisz za tym pierwszym, jak je doganiasz to ono kładzie się na ziemię i oświadcza, że w tamtą stronę to nie pójdzie
        c) decydujesz się na kierunek wybrany przez pierwsze dziecko, na co drugie reaguje histerią i kładzie się na ziemię
        d) bierzesz obu za rękę i ciągniesz w kierunku wybranym przez Ciebie- podwójna histeria, obaj kładą się na ziemię

        przypominam, że do miejsca w którym obaj mogliby sobie swobodnie pobiegać musisz dojść, dzieci nie lubią wózka i przed nim protestują

        proszę, ustosunkuj się- moje pierwsze dziecko było fantastycznie zdyscyplinowane i kompromisowe, mogłam się dogadać w każdej sprawie- i nie dlatego, że byłam taką świetną matką (bo matką byłam taką samą dla córki i dla synów) tylko, że po prostu ona była takim dzieckiem, a chłopaki byli trudniejsi w "dogadywaniu się", zwłaszcza w wieku 2 lat

        na marginesie- nigdy nie zabierałam ich do sklepu (nie jestem masochistką) i nigdy nie zabraniałam im oglądania kamyczków i grzebania patykiem w kałużach ile chcieli, wózek był antidotum na ucieczki
        • eps i teraz dyskusja bedzie jak diabli ;) 10.05.09, 12:37
          czemu miał ten post słuzyć?
          Pochwalić sie czy czekasz na opinię?
          A moze żeby troche forum rozruszać smile
          no to sie udało! bo postu jak diabli jest to i ja sie dopisze.
          Ale wracając do tematu to rób jak chcesz to Twoje dziecko i Twój wózek.
          smile
          • madziulec Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej przemocy 10.05.09, 12:52
            www.awans.net/strony/scenariusze/postawa/postawa5.html
            czyli:

            Wyróżnia się 4 formy krzywdzenia, złego traktowania dziecka:

            1. maltretowanie fizyczne,
            2. krzywdzenie psychiczne (emocjonalne),
            3. wykorzystywanie seksualne,
            4. zaniedbywanie (niezaspokajanie jego potrzeb biologicznych i psychicznych).


            Tu mamy ewidentnie przyklad 4. Bo dziecko nie ma zaspokajanych swoich potrzeb
            biologicznych i psychicznych, jakim jest poznawanie swiata (chce ogladac kazde
            zdzblo trawki ikazdy kamyczek, ale matce to nei w smak).

            "Strach przed karą może spowodować, że dziecko będzie bardziej pilnowało, aby
            rodzice nie dowiedzieli się, co "zmalowało". Jeśli oceni, że to "coś", za co
            zostało fizycznie ukarane jest na tyle atrakcyjne, że warto oberwać i popłakać,
            ale zaryzykować, że się uda, to zachowanie i sytuacja może się powtórzyć.

            Zmiana zachowania na zgodne z oczekiwaniami rodziców jest bardziej
            prawdopodobna, jeśli dziecko zrozumie i uzna za swoje argumenty rodziców -
            internalizacja norm, wartości, wzorów zachowań."

            "Przemoc ta może przybrać formę straszenia i grożenia (np. "jak wrócisz ze
            szkoły, to pogadamy!", grożenie wyrzuceniem z domu), posługiwania się krzykiem,
            wyszydzania, wykpiwania, upokarzania i poniżania, obdarzania niewybrednymi
            epitetami lub wypowiadaną spokojnym tonem miażdżącą krytyką.

            Niektórzy rodzice maltretują psychicznie swoje dzieci niezwykłym rygoryzmem czy
            pedantyzmem (dla dobra dziecka, oczywiście - "niech się nauczy porządnej
            roboty"), inni specjalizują się w szantażu uczuciowym - wymawiają dziecku, że to
            z powodu jego zachowania rozpadła się rodzina lub że "mamusię tak bardzo boli
            serce".

            Przemocą psychiczną jest też stawianie przed dzieckiem wymagań, których nie jest
            w stanie spełnić."

            Genialne prawda? Czyli co? Ma siadac gowniarz do wozka, bo byl niegrzeczny, bo
            jak mogl sypnac piaskiem, bo jak mogl sie przepychac na zjezdzalni!!!


            A dla pan, ktore uwazaja, ze robia dobrze i zadaja pytania, czy ja sie dobrze czuje
            "Z godnie z polską regulacją umyślne sprawianie fizycznego bólu, jak np.: bicie
            dziecka, szarpanie, potrząsanie itd., bez powodu lub w odwecie za jakiekolwiek
            zachowanie dziecka jest czynem bezprawnym. Bezprawne jest również nadmierne
            karcenie, czyli np. spowodowanie naruszenia czynności narządu ciała lub
            rozstroju zdrowia dziecka na czas do 7 dni, czyli spowodowanie tzw. lekkiego
            uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. Jest ono zagrożone karą grzywny
            alternatywie z karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do lat 2."
            • przeciwcialo Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 13:05
              Jakie to potrzeby zaspokaja w dziecku sypanie innemu maluchowi
              piaskiem po oczach?
              • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 13:08
                Umiesz czytac?
                Chyba nie.

                Jesli nie, nie mamy o czym rozmawiac.

                Wiec badz tak dobra i przeczytaj co napisalam
              • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 13:09
                Chcialam tylko dodac, ze istnieja dzieci, ktore nie sypia innymi po oczach
                piaskiem, nie uzywaja brzydkich slow, slowem nei sa agresywne.

                Ciekawe dlaczego???
                Moze dlatego, ze rodzice zajmuja sie ich wychowaniem a nie hodowla
                • kwitkowsk Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 14:26
                  A nie pomyślałaś ,ze dzieci są różne.Nie pomyślałaś-dla ludzi Twojego pokroju
                  coś jest białe albo czarne.Ty masz spokojne dziecko-Twoja zasługa,bo wychowujesz
                  a nie hodujesz...ktoś ma nieusłuchane,żywiołowe,uciekające dziecko-jego
                  wina,hoduje je,krzywdzi jak autorka postu bo próbuje dyscyplinować.Jeżeli
                  wychowywać będziesz swoje dziecka w poczuciu ,ze tylko Ty masz racje,wszyscy
                  inni postępujący inaczej robią źle,nie mają racji-to Ty zrobisz mu olbrzymią
                  krzywdę-wychowując człowieka o tak ciasnym postrzeganiu świata jak Ty!!
                  A powiesz mądralo w moim przypadku-mam 2,5 latkę-też się nie słucha,za rękę w
                  ogóle nie chce iść-kładzie się na ziemi,jak puszczam samą to co gorsza ucieka
                  przed siebie nie patrząc się na mnie,nie można jej wytłumaczyć wielu rzeczy bo
                  nie rozumie-jest badana w kierunku spektrum autyzmu.I co mam siedzieć z nią w
                  czterech ścianach ,bo jak wyjdę na dwór to muszę ją wieść wózkiem do miejsca
                  gdzie może swobodnie biegać(park)a potem o zgrozo na siłę zabierać do domu ,bo
                  wszytko sprzeczne z jej wolą powoduje mega histerie. To skrajny
                  przypadek-dziecka autorki pewnie nie jest chore,ale pewnie bardziej żywiołowe
                  niż Twoje.Zobaczymy jak będzie jak Twoje drugie dziecko będzie takie,choć może
                  lepiej ,żeby osoby Twojego pokroju nie mały dzieci...
                  • anja0123 Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 14:54
                    Madziulec, a nie pomyslalas jeszcze, zeby ta sprawe prokurature na
                    przyklad zainteresowac? Bo sama widzisz, taki jawny przypadek
                    znecania sie nad dzieckiem - matka, ktora wsadza do wozka dwuletnie
                    dziecko!!!!!!!!!!
                    • lamciad Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 15:49
                      Słuchajcie,każdy ma swoje metody wychowawcze i dopóki dziecku nie
                      dzieje się jakaś krzywda,na ktorą trzeba zareagowac to pozwólmy
                      rodzicom decydować,co będzie słuszną karą dla ich dziecka.Łatwo się
                      mówi,jak sie ma dziecko ułożone i z łagodnym charakterem,ale są
                      maluchy,które od początku chcą mieć swoje zdanie.
                      Moja bliska koleżanka jest najnormalniejszą w świecie
                      dziewczyną,prowadzi normalny dom,ma poukładanego męża,awantur w domu
                      brak,a córka w pieruny niedobra.Mojemu maluchowo wystarczy
                      powiedziec raz czy drugi i rozumie,a jej im więcej gadania tym
                      więcej śmiechu i jedyną metodą na karę jest właśnie zabieranie jej z
                      placu do wózka.To rozumie dosknale.
                      • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 17:07
                        Sama napisalas, ze latwo powiedziec "jak sie ma dziecko ulozone".

                        To ulozenie wynika z jakiejs pracy, ktora sie wklada. Wlada cale zycie,
                        wczesniej gdy dziecko bylo niemowleciem nalezalo pokazywac jakos tam swiat,
                        pokazywac wlasnie te granice, by dziecko wiedzialo, ze zasady, ktore panuja sa
                        narazie zasadami rodzicow.
                        Ja mam na przyklad z moim dzieckiem taki uklad, ze w tygodniu robimy to co ja
                        chce, bo niestety praca, przedszkole, a w weekendy - pytam na co on ma ochote i
                        staramy sie realizowac jego pomysly.
                        Dzieki temu on ma swiadomosc tego, ze jego zdanie tez sie liczy i jest wazne.


                        Jesli od poczatku nie bedziemy sie liczyc z dzieckiem, bedziemy traktowac
                        dziecko wlasnie jak rzecz, bo ma byc posluszne i wykonywac slepo to, co my
                        narzucamy to go nigdy nei wychowamy.
                        Bo nie jest dobra metoda mowienie: teraz idziemy, a za 100 m dostaniesz zabawke
                        za to, ze pojdziesz. Dziecko nie moze byc przekupywane do rzeczy oczywistych
                        (kapieli, pojscia do przedszkola itp). To nie jest wychowywanie.

                        W jednym macie racje - kazdy ma swoje dziecko i za nie odpowiada.
                        Problem potem jest tylko inny.
                        Nasze dzieci potem sie spotykaja.
                        I niestety te dzieci, ktore sa cwiczone jak roboty strasznie sie potem
                        zachowuja, sa agresywne i niemile, nie akceptuja zasad spolecznych, caly czas
                        oczekujac metody karania, a przeciez nie na tym zycie polega.
                        • delfina77 Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 22:18
                          Ale ty masz juz starsze a wiec madrzejsze dziecko, ktoremu da sie cos
                          wytlumaczyc, a my tu piszemy o dwulatkach! Poza tym jest cos takiego jak roznice
                          temperamentow, ja mam juz dwojke i od razu widze, ze sa bardzo rozni choc ja
                          wobec nich taka sama. Wiec moze sie nie wymadrzaj i ciesz sie, ze trafilo ci sie
                          spokojne dziecko bo takie sa latwiejsze w wychowaniu dla rodzicow ale na
                          szczescie niekoniecznie musza byc lepszymi ludzmi w przyszlosci, amen
                        • jakw Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 11.05.09, 21:42
                          madziulec napisała:

                          > Ja mam na przyklad z moim dzieckiem taki uklad, ze w tygodniu
                          robimy to co ja chce, bo niestety praca, przedszkole,
                          Czyli 5 dni w tygodniu zajmujesz się krzywdzeniem dziecka...Myślisz,
                          że te 2 dni weekendu sprawią, że zapomni o 5 dniach traumy ?

                          > a w weekendy - pytam na co on ma ochote i staramy sie realizowac
                          jego pomysly.
                          > Dzieki temu on ma swiadomosc tego, ze jego zdanie tez sie liczy i
                          jest wazne.
                          Taa, tzn jak będzie miał inne zdanie w środę to może się wypchać.


                          >

                          >Dziecko nie moze byc przekupywane do rzeczy oczywistych
                          > (kapieli, pojscia do przedszkola itp). To nie jest wychowywanie.
                          A ktoś tu pisał, że tak robi?



                          > I niestety te dzieci, ktore sa cwiczone jak roboty strasznie sie
                          > potem zachowuja, sa agresywne i niemile, nie akceptuja zasad
                          > spolecznych, caly czas oczekujac metody karania,
                          Rozumiem, że prześwietlasz dzieci spotykane w piaskownicy pod kątem
                          wychowywania od poczęcia?



                          a przeciez nie na tym zycie polega.
                          >
                          >
                  • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 16:54
                    Wielka madralo wink

                    Trzeba bylo moze poczytac ot taki wateczek:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10034&w=94769153&a=94769153
                    Coz. Nadal twierdze, ze to kwestia wychowania a nie hodowania dziecka.

                    Moje zostalo od poczatku wychowane, przez mnie, przez moich rodzicow.
                    I nie szukam usprawiedliwienia w tym, ze jest tak, czy inaczej chory...
                    • guderianka Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 20:05
                      Madziulec-ale dlatego że twoje dziecko jedt chore nie wykazuje
                      połowy "genialnych" pomysłów zdrowego dziecka-psikusów, psot. To, że
                      Michał nie uciekał, nie bił się z innymi, nie brał udziału w tego
                      typu zagrywkach to nie tyle efekt dobrego wychowania-co braku
                      możliwości do czynienia tychże
                      • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 21:32
                        Nie masz racji.

                        Pierwszy rok w przedszkolu opieral sie wlasnie na agresji, bo Michal nie umial
                        (i nadal nie umie) kontaktowac sie z grupa.
                        Nie wie co to jest interakcja.

                        Ale to nei znaczy, ze mam go zwiazac, wsadzic an sile do lozeczka ze
                        szczebelkami, czy do wozka.
                        Do glowy by mi nie przyszlo.


                        Ale byli tacy, co trzymali dzieci w skrzyniach.
                        • guderianka Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 23:06
                          Ale to nei znaczy, ze mam go zwiazac, wsadzic an sile do lozeczka ze
                          > szczebelkami, czy do wozka.
                          > Do glowy by mi nie przyszlo.


                          Masz robić wszystko by ani twojemu dziecku ani innym nie stała się
                          krzywda. Jeśli dziecko nie rozumie-nie działa perswazja, łagodny ton-
                          czasem trzeba wkroczyć i dla bezpieczeństwa wszystkich odwrócić
                          uwagę dziecka, choćby poprzez "zakmnięcie"-w objęciach, w wózku.
                    • kwitkowsk Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 20:13
                      Szkoda tylko że nie dociera do Ciebie ,ze są różne dzieci,również spektrum
                      autyzmu ma różne oblicza-a to ,że moja 2,5 letnia córka nie rozumie jeszcze
                      prostych komunikatów jest faktem stwierdzonym przez specjalistów ,więc z łaski
                      swojej nie pisz mi diagnozy mojego dziecka przez net,bo go nie znasz i nie
                      sugeruj ,że podpieram się jego chorobą zamiast wychowywać.
                      Masz ogromną potrzebę generalizowania wszystkiego,więc dyskusja z Tobą mija się
                      z celem-pozjadałaś wszystkie rozumy,jeżeli w realu też jeż taka jesteś to nie
                      dziwnym jest dlaczego jesteś samotną matką...
                      • kwitkowsk To było do Madziulec 10.05.09, 20:15
                      • madziulec Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 10.05.09, 21:36
                        Powiem Ci.

                        Do pewnego momentu myslalam, ze moje dziecko ma tylko "genialne pomysly".
                        Uklad jest jednak taki, ze nie moge cale zycie byc nianka, nie moge cale zycie
                        roztaczac nad Michalem parasola ochornnego i szlanej kuli wokol niego.
                        On zyje w normalnym swiecie i do takowego zycia niestety musze go przygotowac.

                        Oczywiscie moge caly czas usprawiedliwiac wszystko (jego wybryki i agresje, w
                        tym rowniez i autoagresje) choroba i problemami takimi czy innymi, ale to nei
                        jest rozwiazanie.

                        Nie napisalam Ci diagnozy Twojego dziecka, wiec sie nei zaperzaj.
                        Jedno tylko co Ci pokazuje to to, ze mozna z dzieckiem zyc normalnie, pokazac
                        swiat, nie czynic z dziecka niewolnika, nie ograniczac jego "ego".
                • zebra12 Oj Madziulec 10.05.09, 15:19
                  Nawet nie chce mi się odpowiadać na Twoje durne posty. Ale wybaczam Ci, bo masz
                  jedno dzieciątko, które cały świat Ci przesłoniło. I ja taka byłam gdy miałam
                  pierwszą córkę. Ona nauczyła się nie sikać w pampersy w wieku 18 miesięcy, to
                  uważałam, że każde, które siak dłużej, ma leniwą matkę, której się nie chce
                  nauczyć, albo jest jakieś głupie. Gdy młoda mówiła w tym wieku, uważałam, że
                  każde dziecko tak powinno. Gdy średnia zaczęła czytać mając 4 lata uważałam, że
                  dzieci które nie czytają w tym wieku są niewłaściwie wychowywane... itd itp.
                  Życie nauczyło mnie pokory. Czego i Tobie życzę!
                  • madziulec Re: Oj Madziulec 10.05.09, 16:58
                    Wiesz Zebra...
                    Drugi poscik.
                    Pierwszy jak to jedno dziecko bylo chore, a Ty przez pare dni czekalas, by
                    zaprowadzic do lekarza. Potem zas mialas pretensje do calego swiata, bo KAZDY
                    byl zly, tylko nie Ty.
                    Wywalono czesc Twoich wypowiedzi, choc sie wtedy rzucalas jak mozesz.
                    Bo okazywalo sie im dluzej p[iszesz, ze to Twoje zaniedbanie.

                    Tu kolejny wateczek, gdzie pokazujesz, ze taka matka z Ciebie jak z koziej ...
                    traba.

                    Ale nawet mi sie nie chce tego udowadniac.
                    Tylko szkoda mi tych biednych dzieci. Bo co one zawinily, ze maja taka matke?
                    • patrice7 Re: Oj Madziulec 10.05.09, 18:42
                      Czy jest na sali lekarz?
                      Madziulec potrzebuje natychmiastowej pomocy!!!
                      • madziulec To jest straszne. 10.05.09, 21:50
                        Jedna matka na forum dumna z siebei pisze, ze zneca sie psychicznie nad swoim
                        dzieckiem.

                        Tak, bo to, co robi jest forma przemocy psychicznej (cytowalam juz kilka stron).

                        Kilka z was to widzi, reaguje podobnie jak ja, pyta czy potem matka bedzie
                        dziecku kaganiec zakladac.

                        Smutne jest to, ze wiele osob w ogole problemu nie widzi.
                        Ja wiem, ze w ogole problem przemocy jako takiej to wydaje sie, ze dotyczy tylko
                        marginesu spolecznego. A wcale tak nie jest, Bardzo czesto wlasnie dotyczy ludzi
                        wyksztalconych. Rownie czesto dotyczy ludzi, ktorzy w ten, czy inny sposob
                        karaja swoje dzieci. Roznie je karaja. Wymagaja karnosci nieadekwatnie do wieku,
                        czy stawiaja wymagania z kosmosu.

                        Dziecko autorki ma dopiero 2,5 roku. Jest dzieckiem malym. Za kare, ze jest
                        ciekawe zycia, ze chce obejrzec kamienie, ze chce dotknac trawy matka wsadza je
                        do wozka, mimo, ze ono protestuje. Protestuje, bo nie rozumie jeszcze zasady
                        karania. Podobnie matka karze je za sypanie piaskiem w inne dzieci (a tu nei
                        wiadomo, czy to sypanie piaskiem nei jest odwetem za agresje innych dzieci).


                        Straszne, ze tak male dziecko musi doswiadczac naruszania jego tozsamosci od
                        malego. Ze od tak malego musi ciagle byc karne, takie "idealne", bo inaczej
                        nastapi kara w postaci wozka.


                        I smutne jest to, ze wy w wiekszosci jako przedstawicielki spoleczenstwa nie
                        widzicie tego, ze dziecku dzieje sie krzywda.
                        I ze naprawde jest to karane.
                        A pisanie, czy zglosze to na policje jest naprawde nie na poziomie. Bo szczerze
                        mowiac zaczynam sie zastanawiac.
                        • delfina77 Re: To jest straszne. 10.05.09, 22:30
                          Straszne, ze tak male dziecko musi doswiadczac naruszania jego tozsamosci od
                          malego. Ze od tak malego musi ciagle byc karne, takie "idealne", bo inaczej
                          nastapi kara w postaci wozka.


                          No straszne, naprawde. Poplakalam sie. Ty naprawde wierzysz w to co piszesz???
                        • 3-mamuska Re: To jest straszne. 11.05.09, 18:23
                          ja widze ze jako samotna matka traktujesz dziecko jak partnera ktorego nie
                          masz,znam kilka samotnych matek ktore dyskutuja z dzieckiem jak z doroslym
                          ktorego brak w domu a dziecko potem i tak dziecko robi co chce.nawet lekarz musi
                          poczekac az twoje dziecko namysli sie dotrzec do przychodni ,a nie zawsze mozna
                          wybrac sobie godzine wizyty lub czekac tydzien ,zeby bron boze dzieciatko sie
                          nie zdenerwowalo smieszne i tyle
                        • jakw Re: To jest straszne. 11.05.09, 21:27
                          Kurcze, chyba zgłoszę się na policję. Wymagam od starszej odrabiania
                          lekcji. A przecież ona wolałaby poodkrywać internet.
                    • guderianka Re: Oj Madziulec 10.05.09, 20:12
                      Kłamiesz Madziulec
                      Nie okazaywało się
                      Ty tak sądzilaś ale w tamtej dyskusji nie tylko ty brałaś udział
                      Nie przedstawiaj swojej subiektywnej oceny zebry jako wyroku
                      btw- twoje posty były również usuwane-dlaczego o tym nie wspominasz?
                      To,że nie lubisz zebry i że źle oceniasz jej sposób wychowywania
                      dzieci nie daje ćci prawa do takich osądów
                      Bo gó... zebrę znasz i gó... o niej wiesz
                      Gdyby miano człowieka oceniać na podt tego co pisze na forach to
                      tobie już dawno odebrano by prawa za niezrównoważenie psychiczne
                      Więc zejdź z zebry zanim na ciebie ktoś siądzie zamiast wkręcać się
                      coraz bardziej i budować nowe teorie spiskowe
                      Niesmaczne to bardzo
                • mama_kotula Re: Sposoby krzywdzenia dziecka i skutki tej prz 11.05.09, 09:24
                  CytatChcialam tylko dodac, ze istnieja dzieci, ktore nie sypia innymi po oczach
                  piaskiem, nie uzywaja brzydkich slow, slowem nei sa agresywne.

                  Ciekawe dlaczego???
                  Moze dlatego, ze rodzice zajmuja sie ich wychowaniem a nie hodowla


                  No popatrz Madziu droga, ja mam dwójkę, jedno sypie i używa brzydkich słów, a drugie nawet by na to nie wpadło.
                  Dlaczego?
                  Bo dzieci są ludźmi. A ludzie są RÓŻNI.
            • zebra12 Nie bij dziadka bo się spocisz... 10.05.09, 15:42
              Wiesz jak ja maltretuję dziecko? Np zmuszam je do codziennej kąpieli, nawet, gdy
              nie ono chce. Albo siłą podaję leki, gdy jest chore. Toż to przemoc nie tylko
              psychiczna, ale i fizyczna! Dziecko zapamięta! A starsze nakłaniam do nauki.
              Cierpią pewnie psychicznie od tego. A już zmuszanie ich do napisania sprawdzianu
              to jest terror psychiczny, który może zaowocować nerwicą.
              A moje dziecię z tych ciekawych świata. Ona koniecznie chce wsadzić palec i
              język do kontaktu. Zabronić jej pasji poznawczej? No jak zabronię to zabiję w
              niej ciekawość świata. A gdy chwytam za nadgarstek prowadząc przez ulicę
              wyrywającego się malucha, który mimo codziennych tłumaczeń, nadal chce sam
              przejść przez ulicę, to przecież nic innego jak nadużywanie swojego autorytetu i
              siły dorosłego względem małego dziecka!
              A gdy pędzę po 8 latkę do szkoły, a moje 2,5 letnie dziecię nagle doznało
              kolejnej pasji poznawczej, która ujawniła się nad ślimaczkiem, to mogę:
              a. tłumaczyć
              b. dalej tłumaczyć
              c. obiecać fajniejszego ślimaczka za 100m i zaproponować wózek...
              d. gdy to nie pomaga, a drugie dzieci stoi w pobliżu czteropasmowej ulicy i
              tramwaju, zapakować młodą do wózka i popędzić po drugą

              Masz inną propozycję?
    • delfina77 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 15:23
      Ja robie tak samo - czesto sama grozba wsadzenia do wozka uspokaja dziecko
      natychmiastowo bez koniecznosci wprowadzania jej w zycie, poza tym wozek ma duzy
      kosz na zakupy i nie musze tyle dzwigacsmile
    • mamam_net Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 15:25
      Mam znajomą, która twierdzi, że nie używa wózka odkąd dziecko
      nauczyło się chodzić.
      Faktycznie nie używa , bo na spacerze zawsze ma kogoś do pomocy-
      albo babcię albo męża- po prostu sama nigdy nie wychodzi z dzieckiem
      na spacer. A babcie jak wychodzą z jej dzieckiem na spacer to chodzą
      za nim krok w krok, w każdą stronę. Żadnych zakupów w tym czasie nie
      muszą robić.
      No ale jak do opieki nad dzieckiem jest dużo chętnych to faktycznie
      można się obyć bez wielu rzeczy, a potem krytykować inne matki które
      z dobrodziejstw typu wózek korzystają.
      • silje78 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 15:51
        ja wiem, że dzieci są różne i że mogę mówić tylko z perspektywy mamy
        20m dziewczynki. mała jest dzieckiem bardszo żywiołowym i
        niejednokrotnie puszczają mi nerwy, ale wielu rzeczy udało nam się
        ją nauczyć. też była wojna o chodzenie za rączkę, nie chciała i
        koniec. wyrywała się, był krzyk. jednak byłam konsekwentna. gdzie
        można tam biega sama i to my decydujemy czy jest to bezpieczne a nie
        ona. nie mamy problemu z ulicą, sama schodzi z niej na chodnik, nie
        ucieka i się nie awanturuje bo nie przynosiło to efektu.
        na spacery chodzę z nią sama (mąż jest w domu o 16) i jak idziemy na
        osiedle, na zakupy do pobliskiego carrefoura czy do sklepików
        osiedlowych to nie biorę wózka. w carrefourze albo jedzie w dużym
        wózku, albo dostaje swój koszyk i w nim coś niesie. nie zwala z
        półek, bo jej nie pozwalam, czasami sięgnie po coś czego nie
        kupujemy ale wtedy to odstawiam.
        tak więc uważam, że dzieciom można wiele rzeczy wytłumaczyć i trzeba
        to robić bo to jest jedyna droga do znośnego zachowania. nie
        krytykuję bo nie wiem jak moja córka będzie zachowywała sie jak
        będzie miała 2,5 roku no i wiem, że dzieci są różne, ale WYDAJE MI
        SIĘ, że dziecko w tym wieku powinno rozumieć pewne sprawy. no i
        uważam, że jak idziemy na spacer to to jest jej czas. jak jest
        bezpiecznie to niech zbiera sobie te kamienie (przynosi kilkanaście
        do domuwink), zrywa kwiatki czy siedzi w wybranym przez nią miejscu.
        jak idziemy na zakupy to całą drogę do niej gadam i obiecuję np
        pójście na plac zabaw w drodze powrotnej. nasze dzieci naprawdę dużo
        rozumieją i raczej z tego trzeba korzystać niż tylko stosować kary.
    • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:00
      www.dzieckokrzywdzone.pl/krotko_o_problemie/formy_przemocy_wobec_dzieci/
      www.dobryrodzic.pl/page.php?IDD=1&PID=128 - ciekawa kampania Dobry Rodzic
      Dobry Start
      • mamabasia Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:09
        Czy tobie ktoś krzywdę zrobił że teraz taką czkawka to do ciebie
        wraca i w kazdym widzisz zwyrodnialca?
        • madziulec Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:12
          W kims kto na sile za kare wklada protestujace i wyjace dziecko do wozka napewno
          zobacze idiote.
          Czy zwyrodnialca.. pewnie rowniez.
          Bo w przeciwienstwie do niektorych szanuje swoje dziecko.
          • mamabasia Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 22:18
            Ty jednak masz skrzywiony obraz rzeczywistosc, czytając twoje posty
            widac to wyraźnie.
            Dyskusja z toba mija się z celem.
      • guderianka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 10.05.09, 23:08
        Madziulec
        Pierwszy post zebry może wskazywać na to, że jej zachowanie nie jest
        właściwie
        Ale pozostałe rozwijają jej wypowiedź-przeczytaj zamiast się nakręcać
        Czepiłaś się jednej myśli i nie potrafisz odpuścić
        Fajnie, że reagujesz, że dajesz przydatne linki ale zebra nie jest
        zdegenerowaną patologiczną matką. Walczysz nie z tym co trzeba
    • deela Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 08:40
      wybacz
      ale uzywanie wozka jako KARY to szczyt nieudolnosci
      ze juz nie wspomne ze straszliwa glupota
      w domu uzywalas lozeczka jako kary?
      > do wózka aż przeprosi i się uspokoi. Gdy chcę dojść gdzieś szybko, musowo
      > jedzie wózkiem, bo ona a z tych, co idąc zbierają kamyczki, oglądają każde
      > ździebełko, nagle zawracają, gdy coś je zainteresuje itp. Bez wózka ani rusz.
      no a jak ma sie nauczyc ze gdzies sie spieszycie skoro zawsze pakujesz ja do
      wozka? moj juz wie ze jak go prosze zebysmy gdzies szybko szli bo mamie sie
      spieszy to sobie kamyczki daruje, ewentualnie podnosi ryk na znak protestu ale
      jednak IDZIE dalej, zreszta awantura zaraz mu przechodzi bo go zainteresuje
      czyms innym
      za to kiedy spacerujemy moze ogladac kamyczki i papierki po gumach do tzw porzygu
      > Gdyby moje dziecię chodziło ze mną za rączkę lub przynajmniej przy mnie i w
      > stronę, którą ja chcę iść, gdyby nie rzucała się na glebę, gdy trzeba wracać
      > do domu, to bym oczywiście wózka nie używała.
      z nieba jej ta wiedza nie spadnie musiesz ja NAUCZYC!!!!
      a jak ja teraz rodze drugie dziecko to powiedz - mialabym ganiac z tramwajem
      ktorego NIE MAM GDZIE trzymac? czy wywalic starszaka z wozka zeby mlodszy mial
      gdziue jezdzic i awanturowac sie z nim ze jemu w wozku juz miejsce sie nie
      nalezy? znienawidzilby mlodego
    • ewcia1980 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 12:42
      jak dla mnie metoda bez sensu - ale to Twoja sprawa.
    • naomi19 Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 13:01
      Zebra- pierwszy post pisałaś w zupełnie innym tonie niż następne?
      Teraz już ciężko się ustosunkować do czegokolwiek.
    • 3-mamuska Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 11.05.09, 18:13
      hej ja mam taka sytkacje w rodzinie ze 2 kobitki urodzily dziewczynki tego
      jednego dnia, jedna z nich jest taka ze mozna ja bylo posadzic na stole jak
      miala kilka miesiecy i mogla siedziec bardzo dlugo i nigdy nie spadla a druga
      byla taka ze jako kilku miesieczne niemowle wszedzie bylo jej pelno teraz maja
      po 15 lat jedna siedzi i pisze czyta a druga dalej lata po dzrzewach i gra z
      chlopakami w pilke wiec mysle ze dzieci tez sie rodza z roznymi charakterami
      • batutka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 12.05.09, 14:36
        mnie z kolei przerazaja takie "idealne" mamy, ktore tam latwo szafuja takimi
        slowami jak: zamach na niezaleznosc dziecka, znecanie sie, przymus itp. itd.
        dziecko sie kocha, dziecku powinno sie dawac maksimum swobody (KONTROLOWANEJ),
        dziecko powonno w nas miec przyjaciol, osoby, ktore je rozumieja, ktore daja
        poczucie bezpieczenstwa, ale...
        dziecku powinno sie wyznaczac granice - to bardzo wazne w wychowaniu
        sa rozne dzieci - jedne spokojne, rozumieja i sluchaja sie rodzicow, inne
        biegaja gdzie chca i nie slysza, co sie do nich mowi - i nie zawsze jest to
        konsekwencja wychowania - nie oceniajamy innych w ten sposob...
        jak juz pisalam dziecko powinno miec duzo swobody, powinno na dworzu poznawac
        swiat ogladajac kazdy kamyczek, zatrzymujac sie tam gdzie chce (o ile jest
        bezpieczenie), ale sa takie sytuacje gdzie po prostu trzeba dziecko wziac za
        reke i zaprowadzic tam, gdzie my chcemy - trudno rozmawiac z dzieckiem np. w
        sytuacji zagrozenia
        to nie dziecko powinno nami kierowac i decydowac za nas, bo jest po prostu za
        male, ono musi widziec, ze to rodzic decyduje o waznych sprawach i ono nie
        zawsze moze robic co chce - i to nie jest zamach na jego wolnosc, a swiadome
        kierowanie sie miloscia do dziecka
        wlasnie z milosci nie pozwalam robic mojej corce wszystkiego, czego chce - ma
        mnostwo swobody, ale wie, ze to mama i tata decyduja o waznych rzeczach
        • batutka Re: A ja zmuszam dziecko do wózka - wyrodna matka 12.05.09, 14:47
          dodam jeszcze cod odnosnie kar: nie powinnismy karac dziecka, bo to je raczej
          niczego nie nauczy
          dziecko powinno ponosic konsekwencje swoich zachowan
          czyli jesli dziecko celowo zepsulo zabawke innemu dziecku - nie bijemy je ani
          nie wyprowadzamy z palcu zabaw na sile, tylko spokojnie rozmawiamy o tym co sie
          wydarzylo, a w domu wybieramy jakas fajna zabawke i dajemy ja poszkodowanemu dziecku
          w ten sposob dziecku uczy sie, ze za popelnione bledy ponosi sie konsekwencje -
          to uczy dziecko, wychowuje, a nie tresuje (jak kary)
          tez dotyka, ale jak juz pisalam: uczy i wychowuje bez przmocy i bicia

          do autorki watku: moze porozmawiaj z dzieckiem dlaczego nie lubi jezdzic
          wozkiem, moze raz idzcie bez wozka - wlasnie wozek moze dzialac na niego jak
          plachta na byka (sory za porownanie wink, a bez wozka bedzie sie czulo bezpieczniej
          i w czasie zabawy nie zabieraj dziecka od razu, ale wczesniej powiedz, ze za
          kilka minut wychodzicie - przygotowuj je na to wczesniej
          a moze wyjdzcie wczesniej z placu zabaw i sama dziecku zaproponuj, ze w drodze
          powrotnej bedzie szlo samo, nie na wozku i bedziecie wspolnie ogladac rozne
          "skarby" lezace na ziemi, ogladaj je z dzieckiem, podziwiaj, niech wie, ze ma w
          Tobie przyjaciela, kompana do zabawy, niech Cie nie kojarzy tylko i wylacznie z
          wciaganiem do wozka

          ale dodam jeszcze i podtrzymuje, to co powiedzialam wczesniej: to Ty w waznych
          momentach decydujesz i dzicko musi o wiedziec
          • zebra12 Batutka, ależ ja to wszystko robię! 12.05.09, 15:40
            Zdarza nam się iść bez wózka. Dziś np była bez. Często biorę wózek,
            ale całą drogę mała idzie na nogach. I oczywiście oglądam z
            dzieckiem różne ciekawe rzeczy po drodze - jak mam czas. Wsadzenie
            do wózka jest często konsekwencją cieczek... Wolę taką, niż
            rozjechane dziecko jako naturalna konsekwencja ucieczki na ulicę. I
            naprawdę nadal uważam, że wózek w przypadku tak żywego dwulatka,
            notabene, córka nie ma jeszcze 2,5 roku, jest najlepszym
            rozwiązaniem. A ponieważ to nie jest pierwsze moje dziecko, a
            trzecie, to widzę, ze moje metody wychowawcze nie są najgorsze.
            Wózek traktuję na spacerze jako "karnego jeżyka", w domu mamy
            tzw "miejsce kary" zorganizowane przez starsze córki smile Czsem
            wystarczy powiedzieć:
            - Jak jeszcze raz tak zrobisz idziesz do wózka.
            Pomaga też liczenie do trzech lub do pięciu, by przerwać niepożądaną
            czynność. Jeśli nie pomaga upomnienie, ostrzeżenie, odliczanie, to
            pozostaje wózek. Na chwilkę. Mamy wtedy czas, by porozmawiać. Gdy
            mała obieca poprawę, wraca do zabawy. Jeśli zaś chodzi o szybkie
            przemieszczanie się, to chyba logiczne, że wózek jest najlepszy.
            Dziecko siedzi wygidnie, ma czas na odpoczynek, napicie się,
            zjedzienie czegoś, porozmawianie ze mną. Gdy dojeżdząmy na miejsce
            znów jest czas na bieganie. Gdy nadchodzi czas powrotu do domu, bywa
            różnie. Czasem rozumie, że juz idziemy i nie ma problemu. Czasem
            znów jest awantura. Perswazja bywa tu nieksuteczna, bo dziecko che
            się bawić i już. Znów wózek przychodzi z pomocą...
            Próbowałam w takiej sytuacji zdecydowanie powiedzieć: idziemy i
            wziąć za rękę. Ale mała potrafi wtedy krzyczeć, usiąść na ziemi i
            ani rusz. Trzeba ją nieść wyjącą. A ponieważ mam chory kręgosłup, to
            wolę ją wieźć nież nieść...
            Starsze dzieci są na ogół grzeczne, dobrze się uczą i zbieram owoce
            swojego wychowania, które najczęściej na szczęście są słodkie.
            Zawodowo też zajmuję się dziećmi, tylko troszkę starszymi. I zwykle
            jestem postrzegana przez dzieci i rodziców jako osoba łagodna smile
            • batutka Re: Batutka, ależ ja to wszystko robię! 12.05.09, 16:08
              zabra, ja Ciebie nie oceniam i doskonale rozumiem o co Ci chodzi, bo sama mam
              dwojke maluchow i czasem trzeba zastosowac "przemoc" (hehe) wobec dziecka - bore
              ja za reke, a najchetniej na barana i idziemy smile
              i nie uwazam zeby w czasie napadu zlosci czy a czesie ucieczki dziecka wlozenie
              go do wozka bylo zbrodnia - czasem po prostu tak trzeba: jest czas na spokojna
              dyskusje i rozmowe z dzieckiem, a sa takie sytuacje, ze nie ma wyjscia i to my
              musimy zadecydowac

              Ty wiesz najlepiej co dziala na Twoje dziecko, kochasz je, ono to czuje i to
              jest najwazniejsze, a komentarzami sie nie przejmuj
              • matylda07_2007 Re: Batutka, ależ ja to wszystko robię! 14.05.09, 12:55
                Nie stosuję wózka, jako kary, bo za bardzo zależy mi na tym, żeby go dziecię lubiło. Całe dnie jesteśmy z córką same, babcia pomaga w sytuacjach wyjątkowych. Muszę radzić sobie sama.,
                Ale Madziulec... powinnaś kazania w kościele prawić.
                A to, że takie grzeczne dziecko Ci się trafiło, to poniekąd "szczęście". Moja Młoda jest zwariowana. Nie tyle niegrzeczna, co zwariowana. Taki ma charakterek i mimo moich zabiegów wychowawczych nie zmienię tego charakteru. Co najwyżej mogę starać się go ukształtować.
                • lemurka3 Re: Batutka, ależ ja to wszystko robię! 14.05.09, 13:50
                  Batutka, bardzo podoba mi się twoja wypowiedź. Matyld popieram również Twoje
                  zdanie - stworzenie "karnego jezyka" z wózka jest błędem, dziecko znienawidzi
                  wózek i będzie traktowało go jak karę i już tak traktuje, a kiedy będziesz
                  potrzebowała wózka żeby pojechać na miły spacer, dziecku humor zepsuje się już
                  na wstępie. Zastosowanie wózka to był błąd, ale rozumiem o co chodzi - też mam
                  cholernie ruchliwego dwulatka, który ucieka. staramy się chodzić bez wózka ale
                  czasem go potrzeba. Antkowi spodoba się jakiś kamyczek i ciagnie mnie czy sam
                  leci w odwrotną stronę. Tłumaczę mu wstedy,z e np. sie spieszymy i teraz go nie
                  obejrzy, ale jak już załatwimy to czy tamto wrocimy tu i będzie mógł go
                  pooglądać. Jak protestuje biorę na ręce lub z rękę i idziemy. Potem dotrzymuję
                  słowa i wracamy pooglądac. Czasem następnego dnia dopiero.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja