Pięciolatka nie chce się uczyć niczego...

13.05.09, 11:12
Moja córeczka jest rezolutną, rozmowną, raczej śmiałą dziewczynką, jednak
trochę mnie martwi,że nie chce się uczyć ani literek, ani cyferek, ani
angielskiego - właściwie w ogóle na próbę jakichkolwiek, nawet najbardziej
zakamuflowanych oddziaływań dydaktycznych reaguje totalnym brakiem
zainteresowania. Nie chodzi mi (chybawinko realizowanie własnych ambicji poprzez
dziecko, ale z tego co widzę, to jej rówieśnicy trochę więcej umieją, a
przynajmniej próbują. Mała strasznieszybko się zniechęca i zamyka się na
dalsze próby. Na przykład nie za bardzo wychodzi jej rysowanie i od czasu
kiedy jakaś dziewczynka powiedziała jej,że to bazgroły, przestałarysować,
chociaż naprawdę bardzo ją zachęcam, chcę porysować razem z nią, mąż także -
nie jest zainteresowana. W ogóle odnosze wrażenie, żenie jest zainteresowana
czymkolwiek, co zawierta jakikolwiek stopień trudności stanowiący wyzwanie -
nawet w komputerez wybiera tylko najprostsze gry, te same w które grała już 2
lata temu. Kiedy chcę z nią pograć w inną, ciut trudniejszą natychmiast nudzi
się i zniechęca. O nauce angieleskiego nawet poprzez piosenki, gry, etc nie ma
mowy. Czy mam się martwić? Czy zwiększyć wysiłek i bardziej stymulować jej
zainteresowanie czy po prostu odpuścić i czekać, aż sama będzie chciała?
Martwię sie tylko tym, że kiedy zobaczy,ze rówieśnicy potrafią już tak wiele
rzeczy, a ona nie, będzie to dla niej frustrujące i w ogóle się zamknie - tak
jak to się stało z rysowaniem.
    • panna_piszczka Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 11:24
      Po co zmuszasz na sile ?
      • usialeks Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 11:40
        Dziecko ma czas na naukę jak pójdzie do szkoły . Po co ja uczysz pisać i czytać?
        A może Ona wolałby pobiegać za piłką czy pobawić się lalkami?
        Gdyby 5 latki zaczynały edukacje to szkoła by sie zaczynała w tym okresie.
        Rodzice uczą własnie juz 4-5 latki ,czytać, pisać liczyć a potem dzieci maja
        problemy w szkole bo się nudza , bo już maja podstawową wiedzę.
        Po co jej angielski w wieku 5 lat ? daj dziecku spokój . Pojdzie do szkoły to
        sie nauczy pisac, czytać , liczyć i jezyków też
        • phantomka Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 12:13
          A ja mysle, ze twoja cora jest na tyle inteligentna, ze wylapuje te
          momenty, kiedy ,nawet w sposob zakamuflowany, chcecie ja czegos
          nauczyc i ta niechec jest jej sprzeciwem wobec tego. I to pewnie nie
          wynika z lenistwa, czy nawet nie musi oznaczac, ze ona nie bedzie
          lubila sie uczyc, ot po prostu jest uparta i skoro nie ma ochoty na
          to, to pokazuje wam, ze zadnymi sposobami jej do tego nie zmusiciesmile
          Zostaw w spokoju calkowicie, rob tylko to, co ona chce robic.
          Pokazuj jej ciekawe rzeczy, opowiadaj, ale bez zadawania pytan, bez
          prob uczenia - zobaczysz, ze ten sposob szybciej zadziala, bo dzieci
          sa ciekawskie i maja z reguly setki pytan, wiec ona sie w koncu
          przelamie.
        • mama_kotula Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 12:19
          CytatRodzice uczą własnie juz 4-5 latki ,czytać, pisać liczyć a potem dzieci maja problemy w szkole bo się nudza , bo już maja podstawową wiedzę.

          Nie mam pojęcia, o co wszystkim chodzi z tym "nudzeniem się".

          Wszystkie znane mi dzieci, które już umiały czytać/pisać, po prostu na lekcji szybko robiły to, było do zrobienia, a potem miały resztę czasu na zajęcie się czymś dowolnym, co lubiły robić (rysowanie, czytanie, cokolwiek innego). Jeśli jeszcze trafiły na sensownego nauczyciela, to nauczyciel już potrafił zadbać o to, aby dziecko miało do roboty coś interesującego dla niego.

          Piszę poniekąd z autopsji. I patrząc na mojego syna - w przedszkolu mają karty pracy, młody odwala wszystko w kilka minut a potem może robić to, co chce (inna sprawa, że "to co chce" to przeważnie czytanie). Ja z pierwszych klas podstawówki pamiętam, że miałam przyzwolenie na pójście do biblioteki i przyniesienie sobie dowolnej książki, nauczycielka też dawała mi różne rzeczy dodatkowe, które robiłam sama z dziką przyjemnością.
    • mama_kotula Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 12:11
      Jak rysuje córka? Piszesz, że "nie wychodzi jej rysowanie" - może problemy z małą motoryką? I może to warto ćwiczyć, a nie naukę liter czy liczenia.

      Ja bym postawiła przede wszystkim na budowanie poczucia wartości u córki (aby nie zniechęcała sie do wszystkiego tylko dlatego, że coś nie wyszło albo że ktoś coś powiedział). Może przydałaby się wizyta u psychologa. Piszesz: "martwię sie tylko tym, że kiedy zobaczy,ze rówieśnicy potrafią już tak wiele rzeczy, a ona nie, będzie to dla niej frustrujące i w ogóle się zamknie - tak jak to się stało z rysowaniem." - więc sama widzisz że jest to problem, ale nie chodzi o to, aby nie dopuszczać do ujawnienia, tylko aby zlikwidować przyczynę.
      W czym córka jest naprawdę dobra? To jest też ważne. Powinna mieć tego świadomość. Niech to będzie choćby najszybsze i najbardziej gustowne ubieranie Barbie tongue_out


      I jeszcze zabawy plastyczne - niekoniecznie rysowanie. Malowanie farbami - pędzlem, rękami, stopami, gąbką, płatkami kosmetycznymi, odciskanie różnych przedmiotów umoczonych w farbie itp., do tego lepienie z plasteliny, masy solnej czy jakiegoś innego gluta - wszystko, co wam do głowy przyjdzie, net jest kopalnią pomysłów, tylko trzeba poszukać. Żeby po prostu bawić się tym rysowaniem, malowaniem, i tak dalej.

      Co do przedmówczyń - nie zgadzam się, że nauka w tym wieku jest niepotrzebna, że dziecko ma czas. Nie chce mi się powtarzać po raz setny argumentów za nauką wczesną w formie zabawy, jeśli dziecko chce. I jeśli nie chce, też mozna do niego dotrzeć.

      Druga sprawa, którą za każdym razem przytaczam - będą chęci, jak będzie potrzeba. Dopóki mój syn nie miał potrzeby znania języka angielskiego, mogłam się dwoić i troić aby go nauczyć, a i tak miał w rzyci. Ale jak potrzeba się pojawiła (komunikaty z komputera po angielsku, bajki po japońsku z angielskimi - tylko - napisami), to i nagle pojawiła się rozpaczliwa chęć poznawania języka obcego. I tak samo jest z czytaniem, pisaniem itp.
    • alabama8 Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 12:21
      Porysujemy? - Nie
      Pocztamy? - Nie
      Idziemy na spacer? - Nie
      Ale jak ja sama chwycę z kredki, farby, pędzle to syn natychmiast
      się przyłącza. Nie rysował wogóle, póki na Nickelodeon nie pojawiła
      się "szkoła rysowania" i okazało się że rysując kilka kółek,
      kwadratów i trójkątów można w rezultacie wyczarować śliczną
      wyścigówkę. Niektóre dzieci nie potrafią ot tak, wyobrazić sobie jak
      narysować dom, płot czy statek kosmiczny. Kilka wskazówek i gotowe.
      Angielski? Też bezstresowo. Ot w rozmowę wplatam angielski, od
      zawsze. Są słowa, których odpowiedników w języku polskim mój syn nie
      zna.
    • filipianka Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 12:30
      Mój 5 latek ma tak samo.

      Tyle że u nas jest problem z integracją sensoryczną.
      Chodzimy na terapię i widzę duże postępy.

      Zaczęło się na początku przedszkola, nie chciał się sam ubierać, panie zgłosiły problem, psycholog nas wysłał na diagnozę w kierunku zaburzeń integracji sensorycznej i wyszło że są zaburzenia.

      Jak o tym poczytałam to zgadzało się:
      nie jeździ na rowerze, hulajnodze
      źle trzyma sztućce, kredki
      nie lubi rysować
      nie układa puzzli
      nie potrafi się dłużej skupić na jednej zabawie
      szybko się zniechęca nową zabawą/nauką

      Po paru miesiącach zajarzył rower a na hulajnodze szaleje aż strach. Kredki-jego miłość, a papier kupuję w ryzach i arcydzieł mam 2 pudła. Literek nie chciał się uczyć jako takich A, B, C, ale imię swoje umie napisać (i na początku to były woły na całą kartkę a teraz malutki podpis na dole "jak pani w przedszkolu").

      Generalnie z tego co rozmawiałam z psychologiem to mechanizm wypierania nowych nauki nowych umiejętności (nawet poprzez zabawę) jest w zaburzeniach integracji sensorycznej normalny. Chodzi o to że dziecko boi się niepowodzenia i nie chcąc tego doświadczyć, woli robić coś co już zna i wie że umie. Tak jak piszesz jest to trochę cofanie się. Ty stajesz na głowie, zachęcasz, wymyślasz sposoby, nagrody, a dziecko powie - nie chcę się w to bawić.

      U nas naprawdę widzę efekty i już na tle innych dzieci z przedszkola aż tak bardzo syn nie odbiega od średniej. Oczywiście są tacy co znają wszystkie literki, może nawet czytają, ale przecież jeszcze wszyscy nie muszą.
      Jak syn chodził do pierwszej grupy i były na tablicy wywieszone prace dzieci to nie musiałam szukać podpisu, od razu z daleka wiedziałam który jest "mój". Inne prace pięknie pokolorowane, prawie nie wyjechane za linię, a mój - jakiś niezależny bazgroł. A teraz - normalna praca 5 latka.


      Zaczęliśmy ćwiczenia SI jakoś w marcu zeszłego roku i teraz już nie widzę takich skokowych postępów, ale ten początek to naprawdę było widać. Pani mówiła nam, że im wcześniej tym lepiej, bo jak się tego nie wyćwiczy teraz to jak dziecko pójdzie do szkoły to będą problemy które u starszego dziecka jest trudniej ćwiczyć (np. problem z przepisywaniem z tablicy, robieniem szlaczków w linii, itp).

      Mnie też strasznie denerwowało, że inne dzieci, jak piszesz, chociaż próbują. Mój syn wszystko kwitował "o nie, nigdy mi się to nie uda", albo na "zrób coś" zawsze miał z marszu odpowiedź "nie umiem".
      Trochę mi pomogło zrozumienie tych zachowań, że po prostu on czegoś nie robi bo nie może, organizm nie ma możlwiości, a nie że jest niechętny, "niegrzeczny"smile albo złośliwy (bo o to go byłam gotowa podejrzewać).

      No, rozpisałam się.
      W każdym razie - nie jesteś sama.
      5 latek nie musi znać literek.
      Jak chcesz porozmawiaj z przedszkolnym psychologiem.
      Albo poczytaj w necie o integracji sensorycznej.

      A jeśli chodzi o angielski to mój syn lubi. Ostatnio "przyniósł" zdanie - aj lajk kotlet, aj lajk kotlet, i tak powtarzał aż zajarzyliśmy że chodzi o chocolate = czokladsmile


      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
    • jagabaga92 Re: Pięciolatka nie chce się uczyć niczego... 13.05.09, 21:54
      W mojej rodzinie jest chłopiec, który w wieku ok. 5 lat zupełnie nie był
      zainteresowany zdobywaniem wiedzy. Ma starszą siostrę, która chodziła już do
      szkoły, a on o szkołach mówił, że wszystkie zburzy. Gdy poszedł do I klasy stał
      się najlepszym uczniem w swoim roczniku i tak jest już przez 6 lat smile Tak więc
      na wszystko przyjdzie pora.
Pełna wersja