alpepe
09.06.09, 11:53
Moja córka ma obecnie ponad półtora roku. Miała bodajże 3-4 miesiące, jak
zainteresowała się własnymi rączkami. Szczególnie kciukiem lewej dłoni. Cóż.
Nie dało się nic zrobić, smoczka nie chciała. Kciuk był używany jak smoczek do
zaśnięcia. Kiedy miała z 7 miesięcy, przedsięwzięłam próbę oduczenia. Owinęłam
lewą dłoń plastrem jedwabnym. Córka baardzo płakała. Przez osiem dni nie
potrafiła przestawić się na zasypianie ze smoczkiem, za to bez kciuka.
Wygrała. Potem zaniechałam prób, bo córka boleśnie i z gorączką ząbkuje i to
by ją dodatkowo drażniło. Trzy tygodnie temu, po tym, jak córka skończyła
półtora roku, przyuczałam ją do sikania do nocnika, więc znow nie miałam jak
jej oduczać ssania kciuka. Córka już odpieluszkowana, więc nieco ponad tydzień
temu owinęłam córce lewą dłoń, kciuk razem z innymi palcami. Płacz rozpaczliwy
popołudniowy przeczekałam. Przez trzy dni córka nie potrafiła zasnąć o stałych
porach ani w dzień, ani w nocy. Czwartego dnia złożyło ją i odespała ten czas,
kiedy nie potrafiła zasnąć. Córka nie ma już odruchu wkładania kciuka do buzi,
nawet, jak coś ją budzi, a ona jeszcze chciałaby spać, więc uważam, że mogę
odtrąbić sukces. Jeszcze jedno: regularnie od pół roku, jak widziałam córkę z
kciukiem w buzi, mówiłam: kciuk bee. Sądzę, że to też się przyczyniło do
oduczenia córki.
Jestem pewna, że gdybym wtedy, jak córka nie miała jeszcze roku, kontynuowała
obwiązywanie dłoni szerokim plastrem jedwabnym, to po miesiącu by problem
również przestał istnieć, ale jednak serce matki nie wytrzymywało płaczu.
Córka ma piękne proste zęby, póki co, ale nie jestem pewna, czy to nie
zmieniłoby się na niekorzyść, gdybym dalej tolerowala ssanie kciuka.
Mam nadzieję, że pomogę tym sposobem innym mamom.