Babcia mieszka z nami i..przegina

14.06.09, 15:14
Znalazłam ciekawy temat dotyczący babć naszych dzieci,chciałam dodać odpowiedź
ale został już zarchiwizowany.Zakładam więc nowy,podobny.Posłuchajcie.Babcia
mojego dziecka mieszka z nami i niestety typową babcią nie jest i być chyba
nie zamierza.Chodzi o to,że ona swojego wnuczka dosłownie olewa,od zawsze i
jeszcze w coraz bezczelniejszy sposób to ukazując.Mały ma prawie 17 miesięcy
więc już sporo rozumie i zauważa.Gdyby była to babcia,która mieszka gdzieś
indziej ja olałabym ją tak jak ona nas ale babcia mieszka z nami więc sprawa
wygląda zupełnie inaczej.
Babcia...nie bawi się z wnuczkiem,ani razu nie zabrała go na spacer bo
przecież ona nie będzie się "wlokła" i szła "jak ten pies przy wózku" ,to są
jej słowa - myślę o spacerze sam na sam z wnuczkiem,kilka razy dosłownie była
z nami na spacerze a właściwie została na dwór wyciągnięta z domu
siłą.Naprawdę do jakiegokolwiek kontaktu z wnuczkiem potrzebuje
zaproszenia,nie odzywa się do dziecka,rano synek do niej przychodzi żeby się
przywitać,idzie z uśmiechem a ona nic,jak skała,udaje że śpi.Nie uczestniczy i
nie uczestniczyła nigdy w jakiejkolwiek czynności pielęgnacyjnej dziecka
jednym słowem nie robi nic i zachowuje się tak jakby jej nie było albo nas nie
było bo ja np. jak do niej coś mówię to ona nic,nie słucha albo aferę robi że
ktoś do niej cokolwiek mówi.Synuś patrzy się na babcię jak na ufoludka,na mnie
się patrzy szuka odpowiedzi co jest grane.Babcia ma mnóstwo wolnego czasu bo
jest już na emeryturze,co robi w ciągu dnia? - siedzi na kanapie i ogląda
tv.Denerwuje mnie to bo ja nie chcę żeby syn się nauczył,że tv to jest forma
spędzania wolnego czasu,babcia potrafi oglądac tv cały dzień.Jesli już się do
dziecka odezwie to mówi używając zmiękczeń co działa mi na nerwy,że hej ,mówi
np. lączka,nóźka,ćukielećek no wiecie o co chodzi.Niejednokrotnie robiłam jej
awanturę odnośnie zachowania względem dziecka,mnie samej -wychowuję synka
sama,nie ma sensu cokolwiek jej tłumaczyć bo to jest typ człowieka który nic
nie da sobie powiedzieć i przetłumaczyć,typ który wie najlepiej i już.Patrzę
na babcie na placach zabaw i żal mi się mojego dziecka robi,że on takiej babci
nie ma a ma tylko jedną.
    • deodyma Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 15:17
      ale czego sie spodziewalas???
      wiele jest takich babc, ktore nie interesuja sie wnukami.
      nawet twierdza, ze nie maja zamiaru ich bawic, bo im tez od zycia
      sie cos nalezy i nie maja zamiaru nianczyc dzieci swoich dzieci.
      wyglada na to, ze ona nie jest tu wyjatkiem.
      • denea Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 22:47
        Zazwyczaj mam podobne zdanie do Twojego: babcia nic nie musi a już
        najmniej być służącą i darmową opiekunką. A czasem nie powinna, mimo
        że chce (u nas tak jest, mieszkamy z moją mamą i ona teoretycznie
        chętnie by się opiekowała wnukiem ale uważam, że po prostu jest już
        na to zbyt sterana życiem i schorowana, ma prawie 70 lat. Przeczytać
        wierszyk to jedno, latać za owsikiem po całymm placu zabaw,
        drugie wink)
        Ale ta opisana tu sytuacja jakaś dziwna jest.
        Przecież odpowiedzenie uśmiechem na uśmiech dziecka nikomu prawa do
        własnego życia nie ujmuje.
        • anyx27 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 11:03
          denea napisała:

          A czasem nie powinna, mimo
          > że chce (u nas tak jest, mieszkamy z moją mamą i ona teoretycznie
          > chętnie by się opiekowała wnukiem ale uważam, że po prostu jest
          już
          > na to zbyt sterana życiem i schorowana, ma prawie 70 lat.
          Przeczytać
          > wierszyk to jedno, latać za owsikiem po całymm placu zabaw,
          > drugie wink)


          moja babcia ma 77lat i zajmuje sie moją córką (4lata) i drugą
          wnuczką (2lata). jeździ do nas autobusem 2 razy w tygodniu, to samo
          do drugiej wnuczki. i "lata za owsikiem po całym placu zabaw". nie
          dlatego, ze jej KAŻEMY, czy tego WYMAGAMY, ale dlatego, ze ma na to
          ochotę i sama nas o to proi, bo mówi, że nie lubi siedzieć w domu
          i "spotykać się ze starymi babami, bo tylko narzekają wink ". jesli
          babcia chce, to uważam, że nalezy jej to umozliwić, a jesli SAMA
          uzna, ze jest sterana i schorowana, to ok.
          • beawo Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 10:19
            Babcia moich dzieci nie poznałaby moich młodszych córk na ulicy,a
            mieszka 15 minut drogi od nas.Wnuki nie interesują jej wcale.Nawet
            jak maja urodziny to nawet nie zadzwoni z życzeniami do żadnego z 5
            moich dzieci.Najlepszy jest jej synuś a mój były mąż
            alkoholik.Najmłodsze córki mają 6 i 7 lat.Nie jest to to że niema
            podejścia do dzieci i niema siły bo w najlepsze opiekuje się dziećmi
            od brata byłego męża.
        • andrew95 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 12:34
          Mówisz'dziwna jest'. Powiedziałbym - typowa. Jest to typ babci
          chamki o zerowej kulturze, wąskim światopoglądzie ograniczonym do
          słuchania Radia Maryja, oglądania głupawych seriali i upraszczania
          reakcji na skomplikowaną rzeczywistość do skrajnie konserwatywno-
          nacjonalistycznych (czytaj: PIS-owskich) poglądów. Nakłada się na to
          atawistyczny samiczy stosunek do dziecka, jak się domyślam, swego
          syna, nie zaś córki, co z biologicznego punktu widzenia nie rodzi
          100% pewności przedłużenia jej gatunku. Reasumując, tej prymitywnie
          odczuwającej i myślącej starej samicy nie zmienisz. Ale ma to swoje
          dobre strony - 'stara' nie ma żadnego pretekstu by ingerować w wasze
          życie. No, chyba że prócz wrednej teściowej masz jeszcze połączonego
          z nią pępowiną, słuchającego się jej we wszystkich drobiazgach
          swojego męża. I wtedy sytuacja robi się poważna...
          • metodiw Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 13:04
            andrew95,

            najpierw CZYTAJ, potem dopisuj się, to unikniesz robienia z siebie idioty...
          • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 14:40
            andrew95 napisał:

            > Mówisz'dziwna jest'. Powiedziałbym - typowa. Jest to typ babci
            > chamki o zerowej kulturze, wąskim światopoglądzie ograniczonym do
            > słuchania Radia Maryja, oglądania głupawych seriali i upraszczania
            > reakcji na skomplikowaną rzeczywistość ,....

            i inne chamskie bzdury też napisał/a/. Andrew95 nie umie czytać ze
            zrozumieniem.
            A ta głupia ci..., autorka postu, to niezręczny troll.
            Pisze, że "babcia mojego dziecka mieszka z nami, a później, że sama
            bachora wychowuje, bo dała d.. nie wiadomo komu". Z tego jasno
            wynika, że gnojówa u matki mieszka i jeszcze jej źle.
            Jakby do mnie córka mówiła per "babciu mojego dziecka", to bym
            kopnęła w dupę i wystawiła za drzwi.
      • bestspy.girl Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 15:39
        jestem zdania, że coś się tym babciom od życia należy, one już swoje
        dzieci wychowały i zapewne łatwo im nie było, teraz na emeyturze
        mogą sobie spokojnie odpocząć. ja jak patrzę na te wszystkie babcie
        na placach zabaw to mi ich żale, a one wcale nie wyglądają na
        szczęśliwe, zwyczajnie pomagają bo tego się od nich oczekuje. ja od
        dziadków nie wymagam niczego, jak chcą to sami zadeklarują pomoc,
        ale nie zmuszam. Prawdę mówiąc nie wiem, dlaczego "młodzi" ciągle
        myślą że babcie to darmowe nianie. A zakładam, ze babci opisanej
        powyżej też nie wesoło się mieszka z "młodymi", no cóż takie życie.
        • tygrysio_misio Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 16:17
          pytanie tylko czy to onodhodowaly swoje dzieci, czy ich matki/tesciowe te same
          dzici odhodowywaly...

          zaklada sie,ze starsza osoba nie powinna zajmowac sie wnukami, bo jedne dzieci
          juz wyhowala... a przeciez jej tez mogla pomagac jakas tam babcia i wtedy norma
          odhodowywania nie zostala przez nia spelniona... ktos jej pomogl jak byla mloda
          to i ona moglaby pomoc teraz dla kogos innego
        • uhu_an Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 16:36
          ale to nie chodzi, ze babcia ma "opiekowac" sie dzieckiem, a
          utrzymywac kontakt. to dwei znaczace roznice. Babcia wgf postu za
          cos "karze" dziecko. Zabawa, czy nawet usmiech to jedynie dobry
          gest, a nie opieka. chodzi o to, ze babcia sie nie insteresuje,
          ignoruje, to tak jakbys chcial/a miec kontakt ze swoja babcia/tata/
          mama ot tak, po prostu by byc, a ona by cie zbyla karzacym wzrokiem.

          Mile nie?
    • daisy Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 15:20
      Chcesz powiedzieć, że to twoja mama? I mieszkacie razem w jednym mieszkaniu?
      Niewesoło.
      Wygląda na to, że babcia nie jest z wami szczęśliwa. Dlaczego razem mieszkacie?
      Czyj to był wybór? Nie ma innego wyjścia?
      No i - kto mieszka u kogo? Bo to ważne...
      Jakoś przypomniał mi się film Plac Zbawiciela.
      • moj_malutki Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 15:30
        Na pewno nie ona jedna jest taka i tak postępuje.To nasz dom,od zawsze w nim
        mieszkałam ja i mama,teraz jest z nami również mój syn.Nie wymagam wiele ale
        chociaz odrobiny zainteresowania wnuczkiem tak by ten nie czuł się gorszy,bo to
        jest przykre dla dziecka,a synek babcię kocha bo widzę.Ale..zaczyna się od niej
        odwracać,np. nie robi jej juz wieczorem papa,nie lubi zostawac z babcią na 5
        minut dosłownie w czasie kiedy ja korzystam z wc,stoi wtedy pod drzwiami i się
        dobija do mnie z płaczem,nie słucha już babci a słuchał.
        Ja nie zamierzam udawac przed dzieckiem i okłamywac go,babcię wnuczek denerwuje
        widać.I co mówić dziecku w takich przypadkach.Ja nie pójdę pracować i nie
        zostawię małego pod jej opieką bo babcia jest kompletnie do tej opieki
        nieprzygotowana no i dziecko za nia nie przepada,nie zamierzam fundować dziecku
        stresu.
        • deodyma Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 15:52
          znam takie babcie, ktore nie zostaja nawet na chwile ze swoimi
          wnukami.
          np jedna z moich przyjaciolek ma starszego brata, a ten ma 5 letnia
          corke.
          jej matka powiedziala, ze nie ma zamiaru nianczyc im dzieciaka, bo
          skoro matka w domu poki co siedzi, to niech sama sie corka zajmuje.
          ona ma swoje zycie, swoich znajomych, przyjaciol i nie ma zamiaru z
          tego rezygnowac na rzecz dziecka, ktorego matka w domu siedzi.
          ona juz piatke swoich dzieci wychowala i wiecej bawic dzieci nie
          zamierza, bo nie ma juz do tego sil i cierpliwosci.
          z kolei znam tez taka, ktora mieszka u rodzicow i stwierdzila, ze
          skoro matka jest na emeryturze, to co ma innego do roboty?
          niech jej dzieciaka bawi.
          a ona sru z domu i po kolezankach gania.
          na dzien dzisiejszy nie potrafi nawet dzieciaka ubrac, nie przewija
          go nawet, bo robi to za nia jej wlasna matka.
        • daisy Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 16:11
          Jednym słowem mieszkasz u swojej mamy w jej domu. Nie masz możliwości
          wyprowadzenia się? Najwyraźniej mama nie jest zadowolona z waszego towarzystwa...
          Może czas się usamodzielnić?
          Jeżeli sytuacja jest taka, że dom faktycznie należy i do ciebie i do mamy (np.
          jako części spadku po ojcu), to sprzedajcie go i kupcie sobie dwa mieszkania.

          Ten fragment twojej wypowiedzi jest rozbrajający:
          Ja nie pójdę pracować i nie
          > zostawię małego pod jej opieką bo babcia jest kompletnie do tej opieki
          > nieprzygotowana no i dziecko za nia nie przepada,nie zamierzam fundować dziecku
          > stresu.


          O fundowaniu babci stresu już nie pomyślałaś?
          Ej, chyba naprawdę powinnaś przemyśleć swoje relacje rodzinne.
        • annaa77 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 16:20
          a nie mozesz isc do pracy a dziecko dac do złobka???
          mysle ze jak bedziesz bardziej niezalezna to i mama zacznie inaczej
          was postrzegac, bo rozumiem ze jetes na jej garnuszku.
        • hellious Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 16:54
          moj_malutki napisała:

          > Ja nie pójdę pracować i nie
          > zostawię małego pod jej opieką bo babcia jest kompletnie do tej opieki
          > nieprzygotowana no i dziecko za nia nie przepada,nie zamierzam fundować dziecku
          > stresu.

          A mnie sie wydaje, ze babcia i tak nie miala by ochoty zostac z Twoim dzieckiem,
          coby sie nie stresowac. Moj syn tez ma jedna babcie ktora go olewa. Ale my
          chociaz nie mieszkamy razem.
        • babcia47 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 19:25
          Nie wymagam wiele
          ..Ty nie masz prawa od niej nic wymagać..jej obowiazkiem było
          wychowac swoje dziecko/dzieci, co teraz robi ze swoim wolnym czasem
          to jej sprawa i lasu..znam równiez taką osobę, która nie miała
          zamiaru miec do czynienia ze swoim wnukiem, nie miała zamiaru
          niczego ułatwiać swojej córce, małemu nigdy nawet zadnego drobiazgu
          nie kupiła..bo nie..i niestety ma do tego prawo jak bardzo by to
          innych nie dziwiło.
          Zastanawiam sie czy Ty przypadkiem nie zdecydowałaś sie na dziecko
          licząc, ze babcia zastąpi Cie przy jego pielegnacji i wychowaniu?
          Gdzie jest ojciec dziecka? Gdzie druga babcia? No i ten tekst, ze Ty
          nie pójdziesz do pracy..z powodu zachowania babci, a co babcia ma do
          tego? do opieki mozna zatrudnic opiekunkę lub małego oddać do
          złobka..To Ty masz obowiązek pielegnować, wychowywać i utrzymywać
          swoje dziecko..nikt inny!!
        • ofiara_przemian Ignoruj ją, a zobaczysz, co się stanie... 20.06.09, 18:08
          Za bardzo się starasz. U mnie było tak: starałam się, próbowałam, ale teściowa
          miała mnie i dziecko w dupie. Kiedy zaczęłam ją olewać, całkowicie zmieniła
          front - zaczęła mi nawet wysyłać życzenia urodzinowe itp., a dziecku kupować
          prezenty, ale było już za późno i tak się przyzwyczaiłam do takiego traktowania
          mamusi, że już inaczej nie potrafię, ale to ja jestem teraz górą i mam o wiele
          lepsze samopoczucie, bo mi już nie zależy, a co najważniejsze, nie jest mi tak
          przykro, jak wtedy, kiedy szczerze pragnęłam tego kontaktu. Polecam asertywność
          i obojętność, niech twoja matka zobaczy, jak to miło, kiedy ktoś traktuje ją jak
          powietrze. I znajdź sobie tyle zajęć, żeby jak najrzadziej być zmuszoną do
          obcowania z rodzicielką, chyba masz jakieś koleżanki i zainteresowania? Dziecku
          dobrze zrobiłby żłobek, a następnie przedszkole i kontakt z innymi dziećmi i
          dorosłymi, z opiekunkami, które naprawdę potrafią bardzo zżyć się z dziećmi i
          zastąpić babcię, która jest zimna jak ryba w galarecie. Powodzenia. A tobie
          przydałby się facet, który byłby też świetnym kompanem do zabaw z synem,
          chłopaki zawsze dobrze się dogadują, a im mniejsze dziecko, tym jesteś
          atrakcyjniejsza jako młoda mamuśka. Nie opieraj swojego życia na kontaktach z
          matką, bo za moment będziesz równie zgnuśniała i obojętna, jak ona, a co gorsza
          - przedwcześnie postarzała na skutek braku towarzystwa w odpowiednim wieku,
          tylko ze stetryczałą matką na karku, która nie lubi ludzi.
        • dominikjandomin Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 21:25
          moj_malutki napisała:

          > Na pewno nie ona jedna jest taka i tak postępuje.To nasz dom,od zawsze w nim
          > mieszkałam ja i mama,teraz jest z nami również mój syn.

          Proste:

          Nie umie ci tego powiedzieć, ale nie podoba jej się, że mieszkasz u niej z
          dzieckiem bez męża.

          W sumie to jest (chyba) jej dom - i co do takich rzeczy, jak oglądanie TV czy
          spacer, to jej prawo.

          Co do zachowania do dziecka - co innego. Ale jeśli na samym początku miałaś
          postawę roszczeniową "wypierz, przewiń", to może się zraziła?
        • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 14:55
          moj_malutki napisała:

          > ...To nasz dom,od zawsze w nim mieszkałam ja i mama,teraz jest
          > z nami również mój syn. ... Ja nie pójdę pracować i nie
          > zostawię małego pod jej opieką bo babcia jest kompletnie do tej
          > opieki nieprzygotowana no i dziecko za nia nie przepada,nie
          > zamierzam fundować dziecku stresu.

          Aaaa, oczywiście, TY nie pójdziesz do pracy, TY nie wymagasz, TY nie
          zamierzasz fundować dziecku stresu.
          A twoja mama, "babcia twojego dziecka", jak po chamsku napisałas w
          pierwszym poscie, utrzymuje ciebie i twojego bachora, daje wam dach
          nad głową, żreć, na prąd, wodę, papier toaletowy itp. - bo TY nie
          pracujesz, a przecież TOBIE sie należy.
          Twoja mama nie ma prawa być zestresowana sytuacją utrzymywania
          dorosłego, leniwego i roszczeniowego babona i jej bachora, ale TY
          wypominasz jej, że nie jest przygotowana do roli opiekunki. NIE
          MUSI. Wyprowadź sie, wynajmij niańkę i idź do roboty, leniu w
          pretensjach.

    • an52 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 17:43
      Dziwna babcia. Ale może jest zmęczona życiem, może nie już
      cierpliwości do dzeci? Jezeli mieszkacie u niej może jej to się nie
      podoba i w ten sposób manifestuje żebyście się wyprowadzili?
      Porozmawiaj z babcią szczerze, bo może rzeczywiście jest zmęczona
      życiem.
    • kasiak37 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 17:51
      czy Ty sie dobrze czujesz???Gdzie jest napisane ze babcia ma sie zajmowac
      wnuczkiem czy uczestniczyc w czynnosciach pielegnacyjnych??Przeciez to jest
      Twoje dziecko a babcia juz swoje odchowala i ma wlasnie zasluzona EMERYTURE.A
      Tobie nic do tego ile ona ma czasu i jak go spedza.
      I pytanie mam,czy to babcia mieszka z Wami czy raczej Wy z babcia?(pytam dlatego
      ze jeszcze mam cos do powiedzenia na temat w zaleznosci jaka jest sytuacja).

      Swoja droga moja droga to w glowce Ci sie przewrocilo.
      • kasiak37 doczytalam 14.06.09, 17:54
        wiec odpowiadam.Mieszkasz w domu swojej matki nie w swoim wiec nic Ci do tego co
        babcia robi w wolnym czasie.Moze siedziec na kanapie i w nia brzydka mowiac
        pierdziec bo to Twoim obowiazkiem jest zajmowac sie SWOIM dzieckiem.Jak sie nie
        podoba to droga wolna,wyprowadz sie.
        • rybalon1 Re: doczytalam 14.06.09, 18:29
          a ja myslę , że to bardzo przykre dla ciebie i dziecka , szkoda mi Was bardzo,
          że babcia taka jest ..........mieć babcię i zarazem jej nie mieć ..........nie
          wiem skąd takie zimno w ludziach ...czy to dziecko coś zawiniło ????? nie
          powinno być tak jak piszesz ..........to bardzo smutne ........musisz nadrabiać
          ten brak miłości ze strony babci i dawać mu dwa razy więcej swojej ..kiedyś może
          zmienią się jej relację z wnuczkiem ..oby tylko zdążyła się zmienić
          .........pozdrawiam Was
        • naomi19 Re: doczytalam 14.06.09, 18:39
          kasiak, jak Ty mało wiesz o życiu i jak łatwo przychodzi Ci ocena
          innych. Nie wiesz czyj to dom, prawdodobnie należy jej się częśc
          domu, ale nie w tym rzecz.
          Zachowanie tej babci nie jest normalne. I wyrządzi dużą krzywdę
          dziecku (nie mówiąc o Tobie). Jako samotnej matce ciężko Ci będzie
          wyprowadzić się, ale może spróbuj na poczatek od załatwienia żłobka,
          potem do pracy i wszystko się pomału ułoży. Twoja babcia powinna
          udać się do lekarza. I nie dlatego, że nie chce być niańką dla
          dziecka, bo nie o to chodzi. Jej zachowanie wskazuje na jakies
          problemy psychiczne, załamanie, depresja lub inne. Same sobie z tym
          problemem nie poradzicie.
          • kasiak37 Re: doczytalam 14.06.09, 18:58
            "kasiak, jak Ty mało wiesz o życiu"

            I tu sie mylisz.
            • naomi19 Re: doczytalam 17.06.09, 14:14
              Jasne.
          • katarzynasg Re: doczytalam 14.06.09, 19:22
            ciężko wyrokować kto ile wie o życiu
            możemy tylko wydawać opinie wnioskując z tego co autor wątku pisze
            i zgadzam się z kasiak37 panna "moj_malutki" ma wobec własnej rodzicielki
            postawę roszczeniową bo mi się należy;]
            urodziłaś sobie dziecko to je sobie wychowaj
            twoja mama nie ma ŻADNEGO OBOWIĄZKU opiekować się twoim dzieckiem
            ma za to święte prawo do całodziennego leżenia na kanapie jeśli w ten sposób
            odpoczywa
            twoje dziecko powinno z ciebie brać przykład i to ty mu pokazujesz życie takie
            jakie chcesz a nie babcia
            jeżeli nie podoba ci się całodzienne leżenie na kanapie to wybierasz inny tryb
            życia i tyle.
            zmienisz swoje nastawienie zmieni się postawa twojej mamy,
            nie zmusisz jej do opieki nad wnukiem, będzie chciała to fajnie nie to trudno, i
            podejrzewam że to też ma niewiele wspólnego z uczuciem jakim darzy babcia wnuka,
            być może chce ci coś pokazać ale ty tego nie widzisz tylko się czepiasz i
            wiedziesz pasożytniczy tryb życia bo przecież do pracy nie pójdziesz .....
            mieszkam z rodzicami, w ich domu, sama wychowuję syna, i NIGDY mi nie przyszło
            do głowy że moi rodzice MUSZĄ opiekować się moim dzieckiem, jeśli chcę żeby się
            nim zaopiekowali z jakiegokolwiek powodu to najpierw pytam czy nie mają innych
            planów, czy to dla nich nie problem, bo szanuję to że mają swoje życie swoją
            bardzo wyczerpującą pracę bo nie mają już mega cierpliwości do dziecka bo po
            prostu chcą odpocząć i w spokoju pooglądać tivi.....
            ale żeby mieć teraz takie relacje musiałam wykonać wiele pracy i iść na wiele
            kompromisów
            • anyx27 Re: doczytalam 14.06.09, 19:26
              Mieszkasz tylko z mamą i synkiem? czy również z tatą dziecka? nie
              pracujesz, to na czyim jesteś utrzymaniu? mamy?
            • natasha23 Re: smiac mi sie chce... 14.06.09, 23:05
              z tych niektorych wypowiedzi np jak maszdziecko to sobie je wychowuj
              brak slow poprostu i zal mi was ze macie takie podejscie wspolczuje
              tej dziewczynie i nie chodzi tu o to ze babcia ma byc nianka i
              ciagle zajmowac sie dzieckiem ale o zwykle zainteresowanie dzieckiem
              wlasnego dziecka czyli wnuczkiem nie wyobrazam sobie jak mozna byc
              tak obojetnym ba bobasa biegakocego obok i siedziec i potarzec na tv
              moim zdaniem to babcia sama z siebie powinna miec te chcec zeby
              wyjsc na spacer badz troche pobawic sie z wnukiem ja tez jestem z
              dzieckiem ciagle w domu i czy to moja mama czy poja tesciowa gdy
              maja chwilke to same z siebie przychodza do dziecka bo mowia ze to
              sama radosc mimo tego ze wychodzaly swoje dzieci i maja prawo byc
              zmeczone a do tego pracuja jeszcze poprostu nie rozumiem takich babc
              brak slow a ty sie trzymaj dziewczyno i zrob cos z tym choc wiem ze
              ci nie latwo ale sie nie poddawaj a babcia jak taka madra to niech
              dalej sobie siedzi i pierdzi w stolek kiedys moze tego bedzie
              zalowac
              • ira_07 Re: smiac mi sie chce... 15.06.09, 10:47
                A mi żal Ciebie, bo widocznie uważasz, że babcia ma obowiązek lubić wnuka. A
                może go nie lubi? Jest już starszą osobą, ma prawo lubić spokój, a nie
                rozbrykane brzdące. Ma prawo siedzieć przed tv jesli to lubi, a autorka wątku
                sama niech uczy dziecko, że wolny czas powinno się spędzać inaczej.
                I zacznij używać znaków interpunkcyjnych, bo ten bełkot trudno się czytało.
              • dominikjandomin Re: smiac mi sie chce... 20.06.09, 21:37
                natasha23 napisała:

                > z tych niektorych wypowiedzi np jak maszdziecko to sobie je wychowuj

                Taka jest prawda.

                Wszelkie prawa do dziecka masz? To zajmij się i obowiązkami.

                > nie wyobrazam sobie jak mozna byc
                > tak obojetnym ba bobasa biegakocego obok i siedziec i potarzec na tv

                Ja też nie rozumiem. Przecież to strasznie przeszkadza w oglądaniu! Takie
                dziecko winno się bawić w innym pokoju!

                > babcia sama z siebie powinna miec te chcec

                Babcia nic nie POWINNA. Może tylko lepiej wychować córkę.
              • komorka25 Re: smiac mi sie chce... 21.06.09, 15:14
                natasha23 napisała:

                > z tych niektorych wypowiedzi np jak maszdziecko to sobie je
                > wychowuj brak slow poprostu i zal mi was ze macie takie podejscie

                Mamy normalne. Dziwa, która zaczynając wątek pisze o swojej
                matce "babcia mojego dziecka" od razu wystawia sobie świadectwo
                rozkapryszonej dziumdzi, która próbuje przerzucic swoje obowiązki na
                innych.

                > wspolczuje tej dziewczynie i nie chodzi tu o to ze babcia ma byc
                > nianka i ciagle zajmowac sie dzieckiem ale o zwykle
                > zainteresowanie dzieckiem wlasnego dziecka czyli wnuczkiem

                Ależ o to właśnie tej pannie "mój_malutki" chodzi. Pod pozorem
                zarzucania swojej mamie nieczułości kryje się pretensja, że ta nie
                chce jej wyręczać w obowiązkach. Przecież problem polega na tym, że
                babcia " nie nadaje się na opiekunkę".

                > nie wyobrazam sobie jak mozna byc tak obojetnym ba bobasa
                > biegakocego obok i siedziec i potarzec na tv

                Człowiek ma prawo patrzeć w tv, nawet jak dziecko biega wokół, w
                końcu tylko biega, chałupy nie podpala.

                > moim zdaniem to babcia sama z siebie powinna miec te chcec zeby
                > wyjsc na spacer badz troche pobawic sie z wnukiem

                A skąd wiesz, że nie ma? To "mój_malutki" tak twierdzi, ale to nie
                musi być prawdą.

                > ja tez jestem z dzieckiem ciagle w domu i czy to moja mama czy
                > poja tesciowa gdy maja chwilke to same z siebie przychodza do
                > dziecka bo mowia ze to sama radosc

                PRZYCHODZĄ, gdy mają czas - a nie mają dziecko non stop w domu. I
                ty chyba nie wymagasz obsługiwania i utrzymania.

                > a ty sie trzymaj dziewczyno i zrob cos z tym choc wiem ze
                > ci nie latwo ale sie nie poddawaj

                No właśnie, niech wynajmie niańkę, odda dziecko do żłobka, pójdzie
                do pracy, a nie tylko czeka, żeby ktoś ja utrzymywał i jeszcze się
                jej dzieckiem zajmował.

                > a babcia jak taka madra to niech dalej sobie siedzi i pierdzi
                > w stolek kiedys moze tego bedzie zalowac

                Jej stołek, jak ma ochotę, to czemu nie? I wątpię, czy "kiedyś"
                będzie żałować, myślę, że już żałuje, że zamiast córki ma taką
                egocentryczną chamkę.

          • dominikjandomin Re: doczytalam 20.06.09, 21:31
            naomi19 napisała:

            >Twoja babcia powinna
            > udać się do lekarza.

            To jest babcia dziecka, czyli matka piszącej.

            Jakoś nie widać żadnych uczuć do matki w tym poście. Zupełnie, jakby pisała o
            obcej osobie. I tak chyba jest, i w tym jest problem: mieszka z obcą
            (emocjonalnie) osobą, od której wymaga pomocy...
    • dariafox Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 20:31
      To jest Twoja mama? Jeśli tak, to pytanie - czy z Tobą też nie wychodziła na
      spacery, nie rozmawiała, nie wykonywała czynności pielęgnacyjnych? To bardzo
      bardzo dziwne. Bo jeśli tak w istocie było, to naprawdę współczuję Tobie, a
      jeśli nie - co stało się z tą osobą, że w ten sposób się zachowuje? Nie pomaga
      Tobie w niczym? Jeśli dobrze zrozumiałam to mieszkacie we dwie z Twoim synkiem?
      I ona Tobie nie pomaga??? Dla mnie to szok. Moim zdaniem najlepiej zrobisz jak
      się odseparujesz...
    • mynia0 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 20:47
      łatwo większości oceniać autorkę wątku, bardzo łatwo...

      a ja myślę, że ona ma troche racji. oczywiste jest, że żadna babcia
      nie ma OBOWIĄZKU niańczyć wnuczka/wnuczki, to jest jasne. ale takie
      relacje, które panują w domu autorki wątku sa chyba jednak nie za
      dobre. babcia jednak ma pewne obowiazki wobec wnuka, nie chodzi o
      opiekowanie się, ale i zainteresowanie dzieckiem. a tego jak dla
      mnie brakuje. inaczej bawi sie z dzieckiem matka, inaczej ojciec,
      inaczej babcia.

      rodzaj wiezi między wnukami a dziadkami jest specyficzny, tutaj tej
      więzi nie widac wcale i dlatego rozumiem rozżalenie matki, tym
      bardziej, że mieszkają pod jednym dachem.
      • sloooneczko Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:00
        mam podobne zdanie
        nie musi ale mogłaby czasem pomóc
        zainteresowanie dzieckiem, własnym WNUKIEM, chocby chwila zabawy czy
        rozmowa to chyba nie tak wielkie wymagania wobec BABCI
        nie wiem skąd takie relacje między Wami
        szkoda małego, dzieci bardzo potrzebują akceptacji i napewno jest mu
        przykro

        a dziewczyny z niezdrowym zainteresowaniem kto jest w czyim domu i
        na czyim utrzymaniu moze tak przeczytaja sobie jeszcze raz i dojda o
        co w tym watku chodzi..
        • hella_79 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 14:20
          sloooneczko napisała:


          > a dziewczyny z niezdrowym zainteresowaniem kto jest w czyim domu i
          > na czyim utrzymaniu moze tak przeczytaja sobie jeszcze raz i dojda o
          > co w tym watku chodzi..
          >

          a nie pomyślałaś, ze właśnie sytuacja mieszkaniowo-życiowa może wpływać na takie a nie inne stosunki panujące w tym domu? znamy tylko relację "mój_malutki" (swoją drogą nick wiele mówiący), opisującą jaka to babcia jest zimna, ale nie wiemy kompletnie nic poza tym. bo moze byc tak, z autorka czuje sie taka pokrzywdzona a w rzeczywitości to skrzywdzona zostala jej matka i stąd teraz taki jest jej stosunek do wnuka.
      • moj_malutki Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:15
        Witajcie ponownie.O wyprowadzeniu się i zamieszkaniu w innym mieszkaniu nie ma
        mowy,koszta raz,nie stać mnie a poza tym po połownie to również moje mieszkanie
        i prawo do niego mam.Ale to nie w tym rzecz,może ja się zbyt ogólnikowo
        wyraziłam.Tak smuci mnie nastawienie babci do wnuczka bo trakuje go tak jakby go
        nie było.I tu nie ma nic do rzeczy mój tymczasowy brak pracy,finanse i inne.Ale
        nastawienie właśnie.Dziecku będzie przykro jeśli babcia nie zmieni się w
        stosunku do niego.Naprawdę,kompletny brak zainteresowania małym,jakiejś
        elementarnej pomocy w wychowaniu i w codziennych czynnościach,nawet jak babcia
        wychodzi na zakupy to nie zapyta się czy czegoś małemu nie potrzeba kupić,nic
        kompletnie.Ona dba tylko o siebie i co śmieszne a właściwie żałosne złości ją
        fakt,że ja mam do niej o ten brak zainteresowania małym pretensje.Na razie jeśli
        chodzi o powrót do pracy to jest to niemożliwe,z wielu względów,synka do żłobka
        nie oddam bo prócz alergii ma słabą odporność,nie nie ja tego nie widzę na
        razie.Do pracy wrócę jak synek będzie w 100 % samodzielny i do tego gotowy czyli
        nie wcześniej niż po jego trzecich urodzinach.Ja dostaję zasiłki na synka,babcia
        ma swoją emeryturę.
        Widzicie babcia jest takim typem człowieka,który krytyki żadnej nie przyjmuje i
        który uważa że tylko ona ma rację.muszę małego przed tymi jej racjami jakby
        chronić bo babcia ma zupełnie inny model wychowywania dziecka,oczywiście mój
        model nie pasuje jej,obraża się za to na cały świat że ja jej nie...słucham smile
        Kurcze,wściekła jestem bo to ja jestem mamą mojego dziecka a nie ona,a babcia
        jest taka że nie zgodzi się,nie pójdzie na coś innego jeśli to coś jest nie po
        jej myśli,właściwie nie ma rzeczy odnośnie wychowania z którą byśmy się obie
        zgadzały.Myślę sobie,że jest wściekla o to że nie ma wolnej ręki odnośnie
        wychowywania mojego synka a ja jestem osobą upartą i nie pozwolę za nic
        zmarnować tego co do tej pory z dzieckiem wypracowałam.Mamie nie podoba się
        nic,od pory spania synka po ciuchy,pretensje ma o byle drobiazg,zachowuje się
        tak jakby to było jej dziecko a ja była jakaś nieudolna.Powiedziałam jej,że jak
        tak dalej będzie to mały ją też oleje,jak podrośnie,bo już się zaczyna od babci
        odsuwać bo ta nie ma dla niego czasu,ech
        • tomek693 Jesli mieszkacie w domku po ojcu i matce 21.06.09, 10:17
          to masz prawo jedynie do 1/4 domu. Majątek dzieli się pół. Część
          ojca jest dzielona po połowie, z której jedna przypada żonie ojca
          (matce), a druga tobie= masz prawo do 1/4 majątku. Matka jeśli chce,
          może ciebie np wydziedziczyć w testamencie, a resztę domu przekazać,
          komu chce.
        • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 15:43
          moj_malutki napisała:

          > O wyprowadzeniu się i zamieszkaniu w innym mieszkaniu nie ma
          > mowy,koszta raz,nie stać mnie a poza tym po połownie to również
          > moje mieszkanie i prawo do niego mam.

          Oraz obowiązki! Moim zdaniem to tylko 1/4 jest twoja, ale to
          szczegół. Czy dokładasz się do utrzymania domu? Ponosisz koszty
          napraw, wywozu śmieci, wody, prądu, opału, podatku od nieruchomości?

          > Tak smuci mnie nastawienie babci do wnuczka bo trakuje go tak
          > jakby go nie było.I tu nie ma nic do rzeczy mój tymczasowy brak
          > pracy,finanse i inne.Ale nastawienie właśnie.

          A może jednak ma? Może twoja mama w ten własnie sposób próbuje ci
          dać do zrozumienia, że jesteś pasożytem?

          > Dziecku będzie przykro jeśli babcia nie zmieni się w stosunku do
          > niego.Naprawdę,kompletny brak zainteresowania małym,jakiejś
          > elementarnej pomocy w wychowaniu i w codziennych
          > czynnościach,

          Oooo, no popatrz, wyłazi szydło z worka. To juz nie tylko "odezwać
          się", "przytulić", ale i pomagać tobie w codziennych czynnosciach. A
          niby dlaczego? Chora jesteś? Niepełnosprawna?

          > nawet jak babcia wychodzi na zakupy to nie zapyta się czy czegoś
          > małemu nie potrzeba kupić,nic kompletnie.

          A poprosiłaś choc raz?, dałaś pieniądze? Ona nie musi wiedzieć, że
          czegoś dziecku brakuje, to nie jej dziecko.

          > Ona dba tylko o siebie i co śmieszne a właściwie żałosne złości ją
          > fakt,że ja mam do niej o ten brak zainteresowania małym
          > pretensje.

          Żartujesz, prawda? Rozmawiasz z nią, czy tylko zgłaszasz pretensje?
          Może jednak spróbuj chociaż, żałosna egoistko, porozmawiać z własną
          matką - nie tylko o tym, czego CHCESZ, ale tak ogólnie, o życiu, o
          pogodzie, o książce, o filmie, o kwiatkach, o zabawkach swojego
          dziecka, o tymze dziecku. Rozmawiaj, a nie wygłaszaj swoje żale.

          > Na razie jeśli chodzi o powrót do pracy to jest to niemożliwe,
          > z wielu względów,synka do żłobka nie oddam bo prócz alergii ma
          > słabą odporność,nie nie ja tego nie widzę na razie.

          Aha, czyli ubzdurałaś sobie tę niewidoczna słaba odpowrność, a może
          i alergię, żeby usprawiedliwić swoje lenistwo.

          > Do pracy wrócę jak synek będzie w 100 % samodzielny i do tego
          > gotowy czyli nie wcześniej niż po jego trzecich urodzinach.

          Lepeij po 18, a może nawet 21. Czy będzie samodzielny - wątpię, ale
          może zrobi komus dziecko i matka tegoż dziecka będzie wypisywać na
          forum takie same bzdury jak ty.

          > Ja dostaję zasiłki na synka,babcia ma swoją emeryturę.

          Do roboty, leniu. Żerowanie na babcinej emeryturze i rżnięcie damy,
          jak sie żyje z zasiłku, to chyba juz wystarczy, żeby wiedzieć, że
          twoja mama ma rację, że się nie chce dać wykorzystać bardziej.

          > Widzicie babcia jest takim typem człowieka,który krytyki żadnej
          > nie przyjmuje i który uważa że tylko ona ma rację.

          O, jaśnie pani hrabina, nie dopuszcza mysli, że jej mama może
          rzeczywiście miec rację? Przestań przynajmniej matkę obsmarowywać na
          forum, weź sie za coś pożytecznego.

          > muszę małego przed tymi jej racjami jakby chronić bo babcia ma
          > zupełnie inny model wychowywania dziecka,oczywiście mój model nie
          > pasuje jej,obraża się za to na cały świat że ja jej
          > nie...słucham smile

          Cierpisz na rozdwojenie jaźni? Musisz chronić swojego bachora przed
          swoją matką i równocześnie masz do niej pretensje, że nie chce sie
          nim zajmować? Fascynujace. Zresztą twój model pasozyta rzeczywiscie
          jest trudny do zaakceptowania.

          > Kurcze,wściekła jestem bo to ja jestem mamą mojego dziecka a nie
          > ona,a babcia jest taka że nie zgodzi się,nie pójdzie na coś innego
          > jeśli to coś jest nie po jej myśli,właściwie nie ma rzeczy
          > odnośnie wychowania z którą byśmy się obie zgadzały.

          Jesteś mamą swojego dziecka to sobie je wychowuj. Chcesz pomocy -
          zapłać opiekunce. Chcesz darmochy - musisz pójśc na kompromis.

          > Myślę sobie,że jest wściekla o to że nie ma wolnej ręki odnośnie
          > wychowywania mojego synka a ja jestem osobą upartą i nie pozwolę
          > za nic zmarnować tego co do tej pory z dzieckiem wypracowałam.

          A co wypracowałaś? Nerwicę najwyżej, skoro wysr... się nie możesz,
          żeby ci dzieciak ryja pod drzwiami nie darł.

          > Mamie nie podoba się nic,od pory spania synka po ciuchy,pretensje
          > ma o byle drobiazg,zachowuje się tak jakby to było jej dziecko
          > a ja była jakaś nieudolna.

          A co, udolna jesteś, skoro nie możesz sobie z życiem i dzieckiem
          poradzić? Nie pracujesz, wyciągasz łapę (nie wątpię, że tipsiarką)
          po zasiłki, alimentów nie masz, bo wątpię, żebys wiedziała od kogo
          je uzyskać, z własna matka nie potrafisz się dogadać, wymagania masz
          jakbyś była nie wiadomo kim, zero taktu tu prezentujesz i jeszcze
          masz czelność domagac sie uznania.

          > Powiedziałam jej,że jak tak dalej będzie to mały ją też oleje,jak
          > podrośnie,bo już się zaczyna od babci odsuwać bo ta nie ma dla
          > niego czasu,ech

          z tego, co pisałaś wyżej i we wczesniejszych postach wynika, że to
          ty separujesz dziecko od babci i zniekształcasz mu jego relacje z
          babcia. To ty szantazujesz swoja matkę "olaniem" jej przez
          zmanipulowane dziecko.
          Może jednak poszukaj psychiatry, terapia jeszcze może ci pomóc.

      • dominikjandomin Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 21:39
        mynia0 napisała:


        > i dlatego rozumiem rozżalenie matki, tym
        > bardziej, że mieszkają pod jednym dachem.

        Wniosek: niech się wyprowadzi, skoro jej zachowanie matki się nie podoba.
    • mama-ola Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 20:57
      To smutne, że babcia nie kocha wnuczka. No i trochę dziwne, bo
      jednak ludzie w rodzinie zazwyczaj się kochają (nie mówię o
      patologiach). A może kocha? - ten pieszczotliwy ton, który Cię tak
      wnerwia, to może jest serdeczność? A co by się stało, gdybyś kiedyś
      tak powiedziała: "jak miło mówisz do niego, mamo, on to bardzo lubi"
      i uśmiechnęła się? Spróbuj - ciekawe, co będzie dalej...

      Czy Twoja mama nie ma przypadkiem depresji? Skoro nawet nie chce jej
      się odpowiadać, gdy ktoś zagaduje, skoro udaje, że śpi, byle się od
      niej odczepiono. Może byś z nią porozmawiała?
      • moj_malutki Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:18
        Czasem wydaje mi się,że ma depresjęaleprzecież nie zmuszę jej do pójścia do
        lekarza a ze mną nie porozmawia albo na odczepne
        • naomi19 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 13:59
          Nie zmusisz mamy do leczenia, ale możesz jej w tym pomóc, zachęcić,
          porozmawiać. To, że wymaga pomocy jest prawie pewne.

          A wszystkim mądralińskom piszę- nie rozumiecie sedna sprawy. Ni
          chodzoi o to, żeby babcia była darmową niańką!!! chodzi o normalne
          stosunki, nie tylko między babcia a wnuczkiem, ale także między nimi
          samymi.
          Skończcie pisać, że skoro mieszka u mamy, to ma siedzieć cicho, bo:
          a-tak nie jest, napisała, że pół domu jest jej
          b-nawet gdyby tak było, to nie ma nic do rzeczy/. Ważne jest, żeby
          dwójka osób się dogadała- co do płacenia rachunków, co do zajmowania
          wnukiem- np babcia raz w tyg zabierze go gdzieś, na spacer, nie
          chodzi o niańczenie tylko o miłość do wnuka i wnuka do babci. Ni
          można życ pod jednym dachem i nie odzywać się do siebie i nawet nie
          spojjrzeć na wnuka. Wiem coś o tym. I niezaleznie od tego, czy dom
          jej babci, córki, dziadka, wujka czy wnuczka. Bo nie o tym mowa, nie
          sprowadzajce wszystkiego do poziomu fonansowego, te sprawy wystarczy
          obgadać, ustalić. Tu problemem jest stan psychiczny babci- ewidentne
          problemy psychiczne, które wiele z Was bagatelizuje.
          • dominikjandomin Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 21:49
            naomi19 napisała:
            >np babcia raz w tyg zabierze go gdzieś, na spacer, nie
            > chodzi o niańczenie tylko o miłość do wnuka i wnuka do babci. Ni
            > można życ pod jednym dachem i nie odzywać się do siebie i nawet nie
            > spojjrzeć na wnuka.

            Przecież się ODZYWA (właśnie się na zdrobnienia wścieka córka).

            Problem jest w innej wizji wychowania. ŻADNA nie chce ustąpić.

            A w sumie - czemu babka ma wychowywać wnuka tak, jak chce tego córka? Chce się
            córka podzielić obowiązkami, to niech się podzieli i prawami: niech babka
            podczas spaceru czy zabawy z wnukiem wychowuje po swojemu.

            Moi rodzice - albo starannie ukrywali (w co wątpię), albo nigdy nie ustalali
            dziadkom, ciotkom i innym krewnym, jak mają mnie wychowywać podczas np. wakacji.

            > Tu problemem jest stan psychiczny babci- ewidentne
            > problemy psychiczne, które wiele z Was bagatelizuje.

            Problemy mają obie - matka i córka. Generalnie dobra byłaby terapia rodzinna.
          • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 15:50
            naomi19 napisała:

            > ...nie sprowadzajce wszystkiego do poziomu fonansowego, te sprawy
            > wystarczy obgadać, ustalić.

            No, można ustalić i obgadać, ale "mój_malutki" najwyraźniej nie
            chce. Jej zdaniem to jej matka powinna ponosić koszty jej i jej syna
            utrzymania, w dodatku byc darmową opiekunką. Jakoś nie doczytała,
            żeby ta roszczeniowa pannica, żyjąca z dzieckiem z zasiłku,
            proponowała matce pieniądze na zakupy dla dziecka, ale pretensje ma.
            Nie napisąła, żeby dokładała sie do utrzymania domu. Napisała za to,
            że do pracy nie pójdzie.

            > Tu problemem jest stan psychiczny babci- ewidentne
            > problemy psychiczne, które wiele z Was bagatelizuje

            Sama pewnie masz podobny typ osobowości, co "mó_malutki". To nie
            stan psychiczny babci jest problemem. To stan psychiczny
            rozmemłanej, leniwej egoistki powoduje niechęć tejże babci do
            bliższych kontaktów.
    • night_irbis Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:16
      A ja (mając obecnie już 37 lat) mam bardzo złe wspomnienia od takiej babci. I tu
      nie chodzi o przymus opieki (jak niektóre z dziewcząt napadają na autorkę) tylko
      o okazywanie uczuć. Moja babcia mieszkająca z nami (mama ojca) NIGDY nie
      okazywała mi uczuć. Byłam dla niej kawałkiem mebla conajwyżej. Nie istniałam.
      Nigdy się ze mną nie bawiła, nigdy nie czytała mi bajek, nigdy mnie nie
      przytuliła...
      Dopiero w wieku 80 lat mniej więcej (ja już miałam ok. 30 i już od dobrych 1o
      lat nie mieszkałam ani z nią ani z rodzicami) nagle zaczęła się mnie zwierzać ze
      swoich emocji, opowiadać o swojej młodości. Ale już było za późno. Przez te 30
      lat nabrałam do niej takiej niechęci, że nie byłam w stanie się po prostu
      psychicznie przełamać. Owszem - słuchałam jej - ale to była czysta litość z
      mojej strony, bo zrozumiałam, że babcia w swojej samotności (nikt z jej
      przyjaciółek już prawie nie żył) potrzebowała po prostu z kimś porazmawiać.
      Umarła w zeszłym roku. Oprócz współczucia wobec swojego ojca (bo to była jego
      mama) nie czułam nic. Była dla mnie obcą osobą, która całą swoją postawą przez
      całe moje dieciństwo i moje lata nastoletnie zapracowała sobie na taką moją
      postawę wobec niej.
      Pamiętam więc ją i jej oschłość wobec mnie i do tej pory żałuję, że taką babcię
      miałam.
      Szczególnie, że miałam też dziadków od strony mamy - i mam porównanie. I do tej
      pory ciepło mi się robi na sercu, jak o nich wspomnę. Tyle miłości, co dostałam
      od nich dostałam tylko od mamy smile
      • dariafox Night_irbis 14.06.09, 23:16
        Twój post jest kwintesencją tego, co stara się nam przekazać autorka wątku.
        Ujęłaś dokładnie to, co czują wnuki oschłych babć (tudzież dziadków) i jaki to
        ma efekt w przyszłości. I te wszystkie "mądre" co to wypisują, że babcia nie ma
        obowiązku zajmowania się wnukami niech zastanowią się o co tak naprawdę chodziło
        koleżance Mój_malutki...
        • slonko1335 Re: Night_irbis 15.06.09, 11:38
          Podpisuję się obiema rękami, tez miałam taką babcię, nie mieszkała z nami co
          prawda ale była dokładnie taka i takie właśnie były moje uczucia do niej a
          właściwie brak tych uczuć...
        • babcia47 Re: Night_irbis 18.06.09, 19:46
          a Ty i ona zastanówcie się równiez nad tym, ze sa ludzie którzy nie
          dostają (jak ja m.in.) wariacji na punkcie swoich wnuków,
          teoretycznie mi powinno byc jeszcze trudniej zrozumieć "taką"
          babcię..ale poniewaz spotkałam juz sie z takimi przypadkami jestem w
          stanie to zrozumieć..pozatym jak dla mnie autorka nieco sie plącze w
          zeznaniach..raz pisze, że babcia sie nie interesuje innym razem, ze
          ją krytykuje lub "bezczelnie" postępuje wobec wnuka w sposób,
          którego ona sobie nie życzy..pozatym jezeli dom był wczesniej
          własnoscia rodziców to do niej nalezy "tylko" 1/4 domu, ale to inna
          bajka..woli siedziec w domu, nie pracować, żyć z zasiłków na dziecko
          niz z babcią wypracować jakis kompromis odnosnie pielegnacji i
          wychowania dziecka..Być może panie tak zażarcie się spierają co do
          własnych metod i poglądów na nie (wyłazi to miedzy wierszami), ze
          babcia zaparła się i uznała, ze skoro wszystko co ona zrobi, powie
          lub sugeruje jest negowane, wysmiewane, wkurza matkę..to lepiej
          trzymać się od dziecka z daleka i mieć "święty spokój", jezeli córka
          nie ma do niej zaufania, to ona nie musi byc traktowana jak niańka,
          od której wymaga się skrupulatnego wykonania tego co mama
          nakazała..tez nie znoszę "ciećkania się", zdrabniania..ale od tego
          jeszcze zadne dziecko nie umarło..
          • dariafox Re: Night_irbis 19.06.09, 17:49
            "a Ty i ona zastanówcie się równiez nad tym, ze sa ludzie którzy nie
            dostają (jak ja m.in.) wariacji na punkcie swoich wnuków,
            teoretycznie mi powinno byc jeszcze trudniej zrozumieć "taką"
            babcię."
            Tzn., że co? Że zajmujesz się tymi wnukami czy nie zajmujesz? Bo z tej
            wypowiedzi nic nie wynika.

      • cas_sie Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 13:15
        Night to tak jakbym o swojwj babci czytała i mnie tyle ,że moja mi
        się nie zwierzała. Pamietam ,że jako dziecko próbaowłam bawić sie u
        niej i byłam zwykle wyganiana (mieszkalismy wtym samym mieszkamiu)
        jak wracałam ze szkoły to nawet na dzieńdobry nie odpowiadała... w
        końcu we mnie tez się cos zakmnęło i tez byłam obojetna. Dobrze ze
        miałam drugą babcie. .. Ale nie wiem czy autorce listu cos
        poradzimy, może niektóre osoby takie sa i nijak zmienic sie ich nie
        da. Ale na pewnozostawia slad na psychice... rane taką
    • basiak36 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:24
      A moze babcia po prostu nie ma ochoty i nie lubi zajmowac sie malymi dziecmi?
      Przeciez to nie jej obowiazek?
      Moze jest zmeczona, w koncu swoje juz odchowalasmile I teraz ma ochote na
      emeryturze ogladac tv i ma do tego prawo.
      Ja bym bardzo nie chciala zeby ktos mi kazal sie wnukami zajmowac jak bede na
      emeryturzesmile Jak bede chciala to fajnie, ale moze nie bede, nie wiadomosmile
      Moze ta babcia lepiej sie odnajdzie w roli babci jak dziecko bedzie troszke
      starsze i zacznie gadac, znam takie przyklady w otoczeniu.
      • slonko1335 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 21:40
        Czy jesteś na utrzymaniu mamy? ja czytałam o zasiłkach ale czy na przykład
        robisz opłaty, dokładasz się do czynszu? jeżeli nie to myślę, że tu jest pies
        pogrzebany. Babcia jest zła na Ciebie, nie wiem jakie sa układy rodzinne
        dlaczego jesteś sama z dzieckiem itd ale sądzę, że ona w ten sposób chce Ciebie
        ukarać ale robi to w taki głupi sposób.....
        Na pewno przykro Ci że w ten sposób się odnosi do synka, wcale się nie dziwię,
        bo wiem po części co czujesz. Też mam dwoje dzieci a teście w każdym względzie
        bardzo faworyzują córeczkę szwagrostwa i często jest mi bardzo przykro bo i moja
        trzylatka już zaczęła to zauważać.
        • malgosiek2 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 15:07
          Chciałam napisać cos podobnego jak słonko.
          Mnie też sie wydaje,że chce Cie w ten sposób "ukarać".
          Trudno dojść co.Czy to,to,że nie masz męża/partnera(nic o nim nie
          wspominasz),że masz dziecko z nieodpowiednim mężczyzną(może to był
          romans z żonatym),że może jako młoda jeszcze
          osoba "zmarnowałaś"sobie życie mając tak szybko dziecko(nie piszesz
          nic o swoim wieku),moze nie masz zawodu i martwi się jak poradzisz
          sobie w późniejszych latach,a może w końcu ma dość Twojego
          ciągłego "gderania"o wnuczku (brak pokazywania
          uczuć,przywiązania),moze masz do niej za dużo pretensji o coś,może
          koszta utrzymania was(nie pracujesz) i domu ją przerażają i ma tego
          dość.
          Czasami takie rzeczy bardzo zniechęcają do podejmowamia
          jakichkolwiek działań i wolą taką stagnację(bo mnie się już nic nie
          chce).
          Być moze próbowała wcześniej porozmawiać np.o problemach,ale Ty może
          nie chciałaś słuchać czy nie domyślałaś się nie zauważyłaś momentu i
          go przegapiłaś.
          Moze spróbuj otwarcie z mamą porozmawiać tak od serca co ją gnębi i
          boli.
          Bo na dzień dzisiejszy ja bym wolała z mamą nie mieszkać i zrobić
          wszystko aby na jakiś czas się wyprowadzić,aby dać czas i ochłonąć
          wam obu.
          • malgosiek2 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 15:39
            Dodam,że najczęściej nic się nie dzieje bez przyczyny i jak już to
            winne są obydwie strony czyli matka jak i córka.
            Bardzo rzadko jest tak,że tylko jedna strona psuje i jest winna.
            To Wasze relacje matka-córka są od dawna zaburzone,a teraz to
            się "ładnie"przekłada na Twoje dziecko.
            Może to odwdzięka "pięknym za nadobne"?
    • anna_sla Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 22:46
      Moim zdaniem babcia jest w głębokiej depresji.. co nie znaczy, że gdyby nie to,
      to musiałaby zajmować się wnuczkiem..
    • denea Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 23:00
      Rozumiem, że nie tyle chodzi Ci o obarczenie matki opieką nad
      wnukiem, co o okazywanie uczuć, tak ? Bo w kolejnym poście dałaś do
      zrozumienia, że mama odmówiła stałej opieki nad dzieckiem czy że Ty
      sama byś nie chciała, więc rozumiem, że taki temat był. Do tego
      owszem, ma prawo, nasze dzieci są naszą sprawą - moim zdaniem.

      Smutne jest, to co piszesz. Mam wrażenie, że albo Twoja matka ma
      strasznie trudny charakter i w taki okrutny sposób okazuje Tobie
      jakieś swoje urazy, albo potrzebuje pomocy lekarza.
      Szkoda mi małego, bo sama mimika dużo nie kosztuje a taka straszna
      oziębłość dla dziecka dobra raczej nie jest.
      Nie ma innego sposobu niż rozmawiać z mamą, próbować do znudzenia -
      przecież sama nie wiesz, dlaczego tak jest ?
      A jest dziwnie, fakt sad
    • bomba001 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 14.06.09, 23:46
      a tak w ogole, to babcia mieszka z wami czy wy z babcia?
      czyje lokum? jak wasze, to inne zasady.
      jak babci- to zamiast sie skarzyc do roboty i mieszkac w swoim.
    • donkaczka Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 11:03
      ale czy wy rozumiecie o co chodzi w ogole?
      a gdyby dziecka nie bylo w tej opowiesci, gdyby to byla skarga na stosunki
      miedzy doroslymi - ze sie olewa, nie odzywa, traktuje jak zawadzajacy mebel
      mieszkajac razem?
      to normalne, ze sie idzie na zakupy i nie zapyta, czy wspollokatorowi czegos nie
      trzeba? ze sie nie pogada, nie usmiechnie, nie stara by zycie w jednym
      mieszkaniu mile bylo?

      a tu o dziecko male chodzi, ktore chlonie emocje, ktore sie ksztaltuje dopiero i
      o babcie, z zalozenia kogos bliskiego cieplego, co na kolana wezmie, jablko
      bierze, zaspiewa "na wojtusia z popielnika", a nie marudna jedze slepiaca w
      telewizor cale dnie (ciekawe, ze jakby ktokolwiek inny tak siedzial, to by sie
      milion rad pojawilo, jak ruszyc mu siedzenie dla jego wlasnego dobra)

      nas dziadkowie tez olewaja, na szczescie na odleglosc, wiec tylko my wiemy,
      dzieci nie
      • anyx27 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 11:11
        Jeśli jest to dom babci, to wcale się jej nie dziwie, ze może mieć
        dosyć. pewnie myslala, ze na emeryturze bedzie mieszkac sama,
        odpoczywac, bedzie miec cisze , spokój i bedzie zajmowac sie
        wnukiem , kiedy bedzie miec ochote, a nie kiedy corka bedzie tego
        wymagac. jestes dorosla i powinnac zapewnic dziecku takie warunki,
        zeby bylo szczesliwe. a jesli szczesliwe nie jest, bo widzi stosunek
        babci do siebie, to rusz 4 litery i sie wyprowadz. babcia robi wam
        łaskę, że możecie u niej mieszkać i może to jest powodem jej
        zachowania. czy ty rozmawialas z nią o tej sytuacji na spokojnie?
        • edit38 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 13:23
          anyx27 napisała:

          > Jeśli jest to dom babci, to wcale się jej nie dziwie, ze może mieć
          > dosyć.

          Może źle doczytałam ale wydaje mi się że dziewczyna pisała że to
          jest wspólne mieszkanie jej i matki (może po ojcu dostały po połowie)

          pewnie myslala, ze na emeryturze bedzie mieszkac sama,
          > odpoczywac, bedzie miec cisze , spokój i bedzie zajmowac sie
          > wnukiem , kiedy bedzie miec ochote, a nie kiedy corka bedzie tego
          > wymagac.

          Tak a gdy będzie niedołężna i stara to córka się nią zajmie bo
          przecież ona się nią zajmowała gdy była dzieckiem.

          Swoją drogą to bardzo przykre że babcia nie darzy uczuciem wnuka ale
          takiego obowiązku nie ma tak samo jak nie ma obowiązku zajmować się
          wnukiem.
          Moja babcia nie była aż tak obojętna na wnuki ale i tak nie czułam
          się przez nią kochana ja i brat byliśmy jej najstarszymi wnukami a
          gdy się urodziliśmy to moja mama usłyszała „ale z dziećmi siedzieć
          nie będę bo nie mam siły i jestem schorowana” później miała następne
          wnuki nawet 10 lat młodsze od nas i z nimi zostawała a teraz słyszę
          ciągle „ja to wszystkie wnuki wychowałam”
          Moja teściowa również średnio się interesuje moją córką chociaż gdy
          już się z nią widzi to jest tak „słodka” że aż się wymiotować chce.
          Przez 4 lata mojego małżeństwa nie mogłam powiedzieć o niej złego
          słowa. Przez cały czas namawiała nas na dziecko, nie wiedziała że
          się staramy bo nie chcieliśmy mówić że mamy z tym problem, mówiliśmy
          wszystkim że nie chcemy mieć dziecka ponieważ nie będzie miał się
          kto nim zająć gdy pójdę do pracy, mówiła nam że ona zwolni się z
          pracy i będzie z dzieckiem siedzieć. Gdy zaszłam w ciążę nagle jej
          stosunek do mnie się zmienił, gdy urodziła się mała to przez
          pierwszy miesiąc nawet się małą interesowała (chociaż w stosunku do
          mnie była wredna) później nagle zaczęła nas odwiedzać raz na miesiąc
          na godzinkę (mieszka od nas 30 min spacerkiem) Ostatnio zrobiła
          sobie dłuższą przerwę w odwiedzinach bo jak była w połowie stycznia
          to zajrzała dopiero tydzień temu na urodziny Zuzy. Do nas ma
          pretensje że nie odwiedzamy jej (jesteśmy tam co 3-4 tygodnie) i nie
          ma okazji spotkać się z wnuczką. Ale na szczęście nie mieszkamy
          razem więc jakoś daję radę (chociaż jest mi przykro bo bardzo
          zależało mi na dobrych stosunkach z teściami) Druga synowa mieszka z
          nią i była ta sama śpiewka że zwolni się z pracy aby z dzieckiem
          siedzieć. Traf chciał że straciła pracę i siedziała w domu przez
          dłuższy czas a dopiero gdy synowa zaczęła wspominać o tym że
          chciałaby iść do pracy to ona nagle zaczęła szukać bo przecież „obie
          w domu siedzieć nie będą” i ona „ma chory kręgosłup i nie nadaje się
          aby cały dzień się dzieckiem zajmować”
          • babcia47 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 19:53
            > Może źle doczytałam ale wydaje mi się że dziewczyna pisała że to
            > jest wspólne mieszkanie jej i matki (może po ojcu dostały po
            połowie)
            mam podobna sytuację..jeżeli dom był współwłasnością majątkowa, to
            połowę ojca dziedziczy po równo matka i córka..tzn, że matka jest
            włascicielka 3/4 domu, córka 1/4..chyba, ze sa inne dzieci, wtedy
            matka minimum 1/3 połowy ojca, resztę dziedziczą dzieci..no chyba,
            ze ojciec przekazał swoja część testamentem autorce a pozostali
            spadkobiercy nie upomnieli sie o zachowek
            • taje Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 13:09
              >no chyba,
              >ze ojciec przekazał swoja część testamentem autorce a pozostali
              >spadkobiercy nie upomnieli sie o zachowek

              Albo ojciec z matką nie mieli wspólności majątkowej i dom był wyłączną
              własnością ojca. Albo nawet mieli ale dom wchodził do majątku odrębnego ojca.
              Albo inni spadkobiercy przepisali na autorkę swój udział w domu. Możliwości jest
              wiele - nie rozumiem dlaczego jak rzep psiego ogona uczepiliście się kwestii czy
              aby na pewno autorka wątku ma połowę a nie np. 1/4 domu skoro, po pierwsze, to
              bez znaczenia dla istoty opisanego problemu, a po drugie, nie macie racji z
              prawnego punktu widzenia - możliwości, aby była właścicielką połowy (albo i
              większej części) domu jest wiele.
              • tofik321 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 13:23
                Tak, czy owak ojciec przekazał geny i było nie było to jest rodzina.
              • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 16:01
                taje napisała:

                > ... nie rozumiem dlaczego jak rzep psiego ogona uczepiliście się
                > kwestii czy aby na pewno autorka wątku ma połowę a nie np. 1/4
                > domu skoro ... to bez znaczenia dla istoty opisanego problemu,

                I tu się mylisz. Jest to bardzo istotne. Utrzymanie domu bowiem
                kosztuje, a autorka wątku, mimo długich opisów swojej niedoli, nie
                zająnęła się ani słowem, kto te koszty ponosi. Ona z dzieckiem żyje
                z zasiłku.
                Wymagania to mozna mieć, jak się płaci.
                • taje Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 16:15
                  Nie, uważam, że mylnie interpretujesz sedno problemu. Od jakiego ułamka
                  współwłasności w nieruchomości nabywa się prawo do uczuć?

                  Co do kwestii prawnych, zupełnie nie rozumiem dlaczego z uporem maniaka
                  twierdzisz, że autorka MUSI mieć co najwyżej 1/4? Znasz ich sytuację
                  rodzinną/prawną lepiej niż sama autorka? Już wcześniej pisałam, że jest wiele
                  możliwych konfiguracji współwłasności a na tym znam się nieźle. Co nie zmienia
                  faktu, że jak pisałam wyżej, to czy autorka ma 1/4 czy 1/2 jest irrelewantne dla
                  istoty problemu.
                  • babcia47 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 17:41
                    ..bo wydaje mi się, że matka dalej uważa dom za swoją własność i
                    zapewne ze swojej emerytury pokrywa koszty jego utrzymania..nie
                    sadzę by z zasiłków dziewczyne było stac na utrzymanie swojej połowy
                    a nawet 1/4..za to starsi ludzie czesto uwazaja, ze dom, który
                    kupili, zbudowali z zmarłym małzonkiem stanie się własnoscia dziecka
                    dopiero po jego śmierci, nawet gdy faktycznie pod wzgledem prawnym
                    część juz jest jego własnoscią..pisze to na podstawie własnych
                    doswiadczeń i obserwacji podobnych przypadków..równy podział w
                    wyniku testamentu lub innego dziedziczenia nie da
                    sie "niezauważyć"..co nie zmienia faktu, że "babcia" i tak w sporym
                    stopniu finansuje koszty utrzymania (mieszkania) córki i wnuka
    • aneta.s.1 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 12:02
      Ja też mam podobną sytuacje teściowa z nami mieszka opłaty robimy
      wspólnie ale dom jest mojego męża. Niestety nie interesuje sie
      własnym wnukiem dla niej ważniejszy jest pies niż on. Ja pracuje
      mały chodzi do żłobka ale gdyby to było dziecko córeczki to by nie
      musiało chodzić, gdyż jeszcze tak nie dawno teściowa dziennie
      jeździła do niej dwa lata wczesnym rankiem i zajmowała się jej
      dziećmi.
      Ja się nie przejmuje po prostu tez nie zwracam na nią uwagi tak jak
      ona nas traktuje tak my traktujemy nią ona mi do życia nie jest
      potrzebna mam swoją rodzinę i to dla mnie jest najważniejsze.
      Zobaczysz przyjdzie czas jak sama zauważy ze coś jest nie tak ale
      wtedy to już będzie za późno na jej niekorzyść
      • kol.3 Re: aneta.s.1 20.06.09, 08:40
        A co Twój mąż ten dom budował? Pewnie po prostu rodzice go na niego przepisali.
        Mieszkasz u teściowej, masz do niej pretensję, że Ci dzieciaka nie wychowuje
        (przecież to jej psi obowiązek no nie?), a gdzie są Twoi rodzice? Jakoś do nich
        nie masz pretensji
    • martusia_25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 15.06.09, 12:15
      Niestety, nikogo nie da się zmusić do miłości i tak jak bywają
      matki i ojcowie, którzy nie kochają swoich dzieci, małżonkowie nie
      kochający współmałżonków tak też babcie i dziadkowie nie kochający
      wnuków. Nic na to nie poradzisz niestety. Babcia - o ile dożyje i o
      ile w ogóle ją to obejdzie - konsekwencje swojej oschłości poniesie
      w przyszłości, kiedy zostanie całkiem sama w pustym domu a jej
      jedynym przyjacielem będzie telewizor. Wiem jak trudno wytłumaczyć
      coś takiego dziecku, ale próbuj, tak by nie czuło że to z nim coś
      nie tak. Spróbuj mu po prostu powiedzieć, że to nie jego wina i że
      babcia już niestety taka jest. Ja osobiście w miarę możliwości
      starałabym się izolować dziecko od babci (głownie poprzez
      odwracanie jego uwagi i organizowanie mu czasu z dala od niej), tak
      by jak najrzadziej było narażone na poczucie odrzucenia w chwili
      gdy spontanicznie spróbuje nawiązać kontakt lub okazać uczucie.
      • naomi19 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 14:08
        masz rację, pracując w hospicjum widziałam takie ososby- stare,
        niedołężne, których dzieci nie chciały znać. Czasem przyjeżdżały raz
        na jakiś czas, tylko dlatego, że to matka/ ojciec.
        Była jedna pani, która cały majątek oddała kościołowi, dzieci
        zostały bez niczego, dzieci traktowała jak psy, i teraz leży sama,
        jeśli już nie umarła, zupełnie sama, a jedyną atrakcją jest
        pielęgniarka przychodząca zrobić zaiegi pielegnacyjne.
      • bestspy.girl Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 17:11
        a kto powiedział że ta babcia nie kocha wnuczka, jak kocha to ma
        odrazu się nim zajmować, a jak się nie zajmuje to nie kocha? bzdury
        jakieś wypisujesz
        • naomi19 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 19:50
          nie zajmować. nie wychowywać. ale uśmiechnąć się od czasu do czasu,
          przytulić i ODEZWAĆ się - tak. Ty na prawdę nie czujesz, że z babcia
          jest coś nie tak? Czy asz pretensje do matki, że nie chce, żeby
          KTOKOLWIEK tak traktował jej dziecko, a juz szczególnie osoba, która
          z nimi mieszka?
          • komorka25 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 21.06.09, 16:07
            naomi19 napisała:

            > nie zajmować. nie wychowywać. ale uśmiechnąć się od czasu do
            > czasu, przytulić i ODEZWAĆ się - tak. Ty na prawdę nie czujesz, że
            > z babcia jest coś nie tak?

            Przecież babcia się odzywa (a może już trzeba pisać w czasie
            przeszłym, bo sie zniechęciła z powodu strofowania), nawet
            pieszczotliwe. To "mój_malutki" sobie tego nie życzy. Jaśnie pani
            powinna zatrudnić bonę, która będzie czytała dziecku nie o żadnych,
            broń Boże, krasnoludkach, tylko od razu przynajmniej Arystotelesa.
    • deela Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 15:31
      no i co?
      o co masz zal bo nie kumam
      to TWOJE dziecko
      • rybalon1 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 18:31
        mój mąż miał taką babacię , jak był mały to bawił się z kolegą przez płot bo
        babcia nie pozwalała koledze wejść na ich podwórko, nie lubiła swoich wnuków ,
        nie zajmował sie nimi - dla mnie to nie jest normalne no ale widać są tacy
        ludzie. Na starość wnuki odpłacają im zazwyczaj podobnym zachowaniem i wtedy
        wcale mi nie żal tych babć i dziadków. Uważam , że na miłość wnucząt tez trzeba
        sobie zasłużyć .
    • kol.3 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 19:42
      Ja myślę, że przyczyną wszystkiego są złe stosunki matka - córka. Jeśli starsza
      pani jest na emeryturze, a młodsza pani wychowuje sama dziecko i żyje z zasiłku,
      to wyobrażam sobie, że różowo nie jest.
      Na dodatek córka uważa, że ma prawo do mieszkania matki.
      Wydaje mi się, że babcia ignoruje wnuka ze względu na złe stosunki z córką.
      Całej prawdy nie znamy, pewnie wersja babci byłaby inna.
      • kol.3 Re: My mieszkamy u babci 17.06.09, 19:43
        tak chyba powinno być.
      • malgosiek2 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 17.06.09, 19:47
        Podobnie napisałam nieco wyżejsmile
    • magda762 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 13:16
      Ktoś wyżej pisał, że babcie nie mają obowiązku zajmować się wnukami.
      No chyba jednak nie do końca. Gdy same były młode i miały małe
      dzieci, to nie korzystały z pomocy swoich matek, ciotek itp? Były aż
      tak samowystarczające? Nie wierzę.
      A poza tym, kiedyś będą starsze i będą same wymagały pomocy, opieki,
      zainteresowania. Wtedy takie starsze panie są bardzo zdziwione, że
      dzieci niedobre, bo nie przyjeżdżają, nie odwiedzają, nie interesują
      się. No cóż, skoro sama była "zimna i niedostępna" to nie ma się co
      dziwić.
      Moja mama twierdz, że na "miłość" to sobie trzeba zapracować. I
      chyba coś w tym jest.
      • naomi19 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 14:03
        brawo smile
      • anyx27 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 14:09
        magda762 napisała:

        > Moja mama twierdz, że na "miłość" to sobie trzeba zapracować. I
        > chyba coś w tym jest.

        a twoje dziecko jak musi sobie zapracować na twoją miłość? a ty jak
        sobie zapracowujesz na miłość swojej mamy?

        bo ja zawsze myślałam, że kocha się kogos tak po prostu, bez powodu.
        a jakby moja mam mi powiedziala, ze mam sobie zapracowac na jej
        milosc, to bym sie bardzo zdziwila. to moja mam pomaga mi, nie ja
        jej, bo to ja jestem teraz przewlekle chora i nie moge wielu rzeczy
        robic. ciekawe, co twoja mama zrobilaby w takiej sytuacji.
        • magda762 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 14:16
          Pewnie to samo co Twoja.
          Chodziło mi tylko o to, że nie można oczekiwać od innych, że będą
          dla Ciebie dobrzy, współczujący, zainteresowani, chętni do pomocy,
          skoro samemu się takim nie jest.
        • naomi19 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 14:33
          Oczywiście, że trzeba sobie zapracowac na miłość. gdyby Twój mąż
          nagle zaczął Cię bic, gwałcić, to czy dalej po x latach takiej
          męczarni kochałabyś go? Nie sądzę. Nie można oczekiwać, że matka,
          która bije swoje dziecko, nie zapewnia mu jedzenia, spokoju,
          możliwości chodzenia do szkoły, nie odzywa się do dzecka w ogóle
          przez całe życie, że by taka matka wymagała miłości i - opieki na
          stare lata. Ja znam takie ciężkie przypadki i dzieci poodwracały się
          od rodziców. Dlatego, że miłośc jest na starcie- matka kocha swoje
          nienarodzone nawet dziecko, dziecko od pierwszdych dni kocha, czuje,
          potzrebuje matki,. Jest to wspaniała baza. ale jest wiele rodzin, w
          których nie ma miłości, gdzie matka zabja dziecko, gdzie dziecko
          morduje ojca, gdzie jest patologia.
          Matka wypracowuje sobie miłośc u dziecka każdego dnia- przytulając,
          podajac jedzenie, ciepłym spojrzeniem, nawet naganą, karą stosowna
          do wieku i charakteru dziecka.
          • magda762 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 14:45
            Właśnie to miałam na myślismile
    • paula_oski Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 18.06.09, 21:55
      a może ona ma jakąś depresje?Dziwne żeby tak olewac wnuczka?Też
      czytając Twój post mam wrażenie że jest nieszczęśliwa z Wami.Szkoda
      mi Was jest bardzo,na prawde.
      Ja to wogóle można powiedziec że nie wiem o czym mówisz,moja mama ma
      troje wnuczat i ciągle z któryms siedzi,chodzi z nimi zabiera je na
      spacer,na pizze,na zakupy...smieje sie tylko zebyśmy w domu
      siedziały i dzieci robiły a ona będzie pracowac we Włoszech i kase
      przysyłac...he he he he.
      Teście tak samo,maja jednego wnusia nad którym by sie za
      przeproszeniem usrali żeby był zadowolony.
      Współczuje Ci bardzo,mam nadzieje że jakoś Ci sie wszystko ułoży i
      poprawi.
      Trzymam kciuki.
      Pozdrawiam.
    • only.meteor9 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 19.06.09, 15:56
      Babia chyba nie akceptuje wnuczka,bo jak inaczej wytłumaczyć jej zachowanie?Albo
      ma jakąś depresję, bynajmniej nie poporodową,skoro tylko siedzi na kanapie i
      ogląda tv.A może wcześniej ograniczano jej kontakt z dzieckiem-wnuczkiem ,(bo
      mama się lepiej dzieckiem zajmowała wink) i babcia się ''oduczyła''dzieci?Dziwne
      ale niektóre babcie na emeryturze chcą mieć wolne od wsztystkiego -nawet od
      własnych wnuków!!!www.werra.com.pl
    • ila79 Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 11:30
      Jeżeli to Wy mieszkacie u babci, to cóż...Wy musicie się do
      wszystkiego dostosować. Mam tu na myśli np. telewizor. Inną sprawą
      jest oschłość babci. Nie zgadzam się z forumowiczkami, które
      twierdzą, że to normalne i że babcia może nie mieć ochoty zajmować
      się wnukiem. Tu nie chodzi przecież o zajmowanie się dzieckiem po
      kilka godzin dziennie! Wiem o czym piszę, bo tymczasowo sama
      mieszkam ze swoimi rodzicami. Moja mama stanowczo odmówiła
      zostawania z moim synkiem, żebym mogła iść wcześniej do pracy i ok,
      rozumiem to, a nawet z perspektywy czasu jestem jej wdzięczna. Nie
      wyobrażam sobie jednak, że synek podchodzi do niej, a ona udaje, że
      go nie widzi! Często się z nim bawi, robią razem ciasto, spacerują,
      wiem, że babcia bardzo go kocha! Takie odrzucenie jest naprawdę
      bardzo przykre, tym bardziej, że dziecko tego nie rozumie! Na
      miejscu Autorki wątku postarałabym się jak najszybciej wyprowadzić
      się od babci, chociaż sytuacje są różne i nie zawsze jest taka
      możliwość.
    • tangerka wyprowadż się 20.06.09, 12:52
      skoro jej zachowanie i stosunek do twojego dziecka ci nie odpowiada, to po
      prostu przestańcie razem mieszkać i będzie po problemie. Wiem, że łatwo o tym
      mówić a gorzej wykonać, ale tylko wtedy będziesz panią sytuacji a osamotniona
      babcia może też zrozumie, że coś jednak straciła.
    • renata.bienias Re: Babcia mieszka z nami i..przegina 20.06.09, 13:36
      Jesteście siebie warte..obie egoistki.
    • sls333 Ona juz swoje wychowała, Twoich nie musi! 20.06.09, 14:03
      • ila79 Re: Ona juz swoje wychowała, Twoich nie musi! 20.06.09, 14:13
        Tu wcale nie chodzi o wychowywanie, tylko o zwykły kontakt ludzi,
        którzy mieszkają pod jednym dachem. Poza tym to jednak przykre jak
        się nie ma oparcia w najbliższej rodzinie.
Pełna wersja