Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarnią"?!

05.07.09, 22:07
Zanim ktoś mnie ubiegnie zaznaczam - tak, czepiam się! Ale w
słusznej sprawie.
Wkurza mnie urządzanie z placu zabaw jadalni, nie mogę patrzeć na
kapiące wszędzie lody na patyku. Rozumiem, że jest lato, że żal
komuś spędzać czas nie na dworzu, że dla niektórych lato bez lodów
to nie lato. Ok. Ale gdzie kultura i higiena spożywania posiłków?
Gdzie poszanowanie wspólnego miejsca zabaw? I to nie jest tak, że
dziecko przyjdzie z lodem czy drożdżówą z własnej inicjatywy. Ono
przychodzi z grabkami. A rodzic wyciąga żarło (zdarza się, że pełen
obiad) lub specjalnie kupuje loda i tak sobie z doskoku latorośl
podkarmia w trakcie zabawy. Załamka... Obserwuję takie akcje na
kolejnych placach zabaw i chyba naprawdę na nasze społeczeństwo
działają tylko wielkie tablice z zakazami. Na jednym z placów taka
stoi przy furtce i żarła jeszcze nikt nie wniósł, halleluja!
    • dundubha Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 05.07.09, 22:58
      Zdebialam czytajac tego posta.
      Czy ja dobrze widze? Uszczypnijcie mnie! (przepraszam za brak polskich liter)
    • dariafox Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 05.07.09, 22:59
      ale co w tym jest takiego złego? Ja nie chodzę na place zabaw,ale nie widzę w
      tym nic zdrożnego, wg Ciebie te dzieci mają schodzić w zaciszne miejsce aby
      zjeść loda czy wypić łyka wody, czy jak? Piasek z kroplą po lodzie już nie
      nadaje się do zabawy?
      • patrice7 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 00:10
        buhahaah to zart prawda??
        Ale udany ,styczyłam się ze smiechu z kanapy buheheh
    • wroblica_cwir_cwir Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 05.07.09, 23:49
      Nie znam dzieci, które jedzą lody "z doskoku". Wszystkie znane mi dzieci nie
      wypuszczą loda z ręki, dopóki nie zjedzą go w całości.
      A jeśli chodzi o drożdżówkę czy jabłko, to jest inna sprawa, i chyba nawet
      niedawno widziałam tu wątek na ten temat. Ale lody??? Czepiasz się, i to bez sensu.
      • czar_bajry Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 00:19
        jesteś trollem?
        jeżeli nie to musisz być bardzo znudzoną i upierdliwą osobą czepiając się tego
        że dzieci jedzą na placu zabaw.
        • hankaskakanka Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 06:29
          Ja tez karmię lodami na "dworzu", bo jak ty jestem wiesniarą
    • hana.hula Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 07:11
      Czepiasz się bez sensu . Moje dziecko jest totalnym niejadkiem ,
      każdy posiłek to dla mnie katorga.W domu je około 2 godziny jedną
      zupę krzycząc,płacząc i wijąc się . A właśnie na placu zabaw ładnie
      i chętnie je.Specjalnie chodzę tam , aby ją nakarmić .
      • moofka Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarn 06.07.09, 08:13
        hana.hula napisała:

        > Czepiasz się bez sensu . Moje dziecko jest totalnym niejadkiem ,
        > każdy posiłek to dla mnie katorga.W domu je około 2 godziny jedną
        > zupę krzycząc,płacząc i wijąc się . A właśnie na placu zabaw ładnie
        > i chętnie je.Specjalnie chodzę tam , aby ją nakarmić .

        ke?
        to chyba nie jest niejadkiem, skoro potrafi chetnie zjesc gdzie indziej poza domem
        moze warto nad tym popracowac, ze dziecko krzyczy placze i sie wije
        a nie dopychac ukradkiem na drabinkach

        ja nie karmie, bo rece brudne
        ewentualnie po placu zabaw wycieramy rece na mokro i wtedy idziemy na loda
        i tak, jemy go na dworze big_grin
        nie zauwazylam tez nigdy jakiegos specjalnego popasania na placach zabaw
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 08:01
      Boże...
      Moje dziecko chodzi na plac zabaw bez picia i jedzenia, ale absolutnie nie
      przeszkadzają mi jedzące dzieciuncertain.
      • paniiwonka1 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 08:55
        jak dobrze, że moja córka ma własne podwórko. wszyscy możemy robić
        co nam sie podoba i nie być wiecznie pod obstrzałem sfrustrowanych
        czy znudzonych życiem mamusiek. moja córka może przy piaskownicy
        zjeść śniadanie, obiad i kolacje, i nikogo nie obchodzi, że chodzi w
        skarpetach, rajstopach, czapkach a nawet w szlafrokusmile nawet siku
        może zrobić i k.u.p.ę...
      • kanna Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 20:21
        Bardzo współczuję twojemu dziecko.. w taki upał bez wody do picia ...
    • budzik11 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 08:50
      A co cię to obchodzi? A niech sobie i w kiblu jedzą, dlaczego ci to przeszkadza?
      Osobiście dzieci na placu zabaw nie karmię, ale jak ktoś nie boi się os,
      pasożytów, kocich i psich sików na rękach, zjadanych razem z jedzeniem, to niech
      sobie karmi swoje dzieci czym chce i gdzie chce.
    • agusiak.1 mOje dziecko je na placu zabaw. 06.07.09, 10:34
      Mieszkamy w blokach na 4 piętrze. Do placu zabaw z pradziwego
      zdarzenia mamy około 800 metrów. Zawsze gdy wychodzę z synkiem na
      plac zabaw to zabieram jakies "jadło" (oprócz obiadu) bo po prostu
      chcę korzystac z pogody, a nie gramolic sie co chwile do domu. Niech
      sobie dzieci jedzą lody, drożdźówki czy kanapoki. Komu to
      przeszkadza? Gdyby dziecko robiło kupke w piaskownicy to by mi to
      nie odpowiadało, ale jedzonko? Nie rozumiem. A Ty nigdy nie jesz
      lodów na ulicy, w parku? Nie jesz jakiegos ciastka? I nie wiem czy
      to słuszna sprawa, jak napisałaś.
      • nika1310 Re: mOje dziecko je na placu zabaw. 06.07.09, 11:46
        mnie trochę śmieszy - nie drażni - babunia z miską zupy i schaboszczakiem na
        placu zabaw, latająca z łyżką za wnukiem. Jakoś to śmiesznie wygląda. Dlaczego
        dziecko nie może obiadu zjeść z domu? I zastanawiam się też jakiej świeżości
        jest ten obiad zakiszony w pojemniku w takim upale. I to tyle, owoce, soki i
        kanapki jakoś mnie nie rażą, zwłaszcza jedzone przez dziecko samodzielnie
    • jagabaga92 A mnie drażni częstowanie 06.07.09, 11:56
      W tych "placo-zabawowych" dokarmianiach mi osobiście najbardziej przeszkadza
      częstowanie tym jedzeniem (chipsami, wafelkami) innych dzieci. Nie każdy rodzic
      czy opiekun życzy sobie, by jego podopieczny został poczęstowany "czymś" na
      placu zabaw. A odmowa sprawia przykrość i częstującemu i częstowanemu sad
      • lilka69 jagabaga 09.07.09, 22:56
        ostatnio brak ograniczen bardzo cie zachwycal, teraz juz nie?
      • joannasr Re: A mnie drażni częstowanie 12.07.09, 12:11
        Droga jagabaga92. Oczywiście uważam,że dokarmianie na plac zabaw
        jest totalną głupotą, szczególnie biorąc pod uwagę brudne rączki,
        bakterie oraz cały ten nafaszerowany chemią syf, który rodzice
        kupują (chipsy, lody, słodycze).
        Nie każdy rodzic
        > czy opiekun życzy sobie, by jego podopieczny został
        poczęstowany "czymś" na
        > placu zabaw. Ale jak ma się Twoja opinia do opinii przedstawianej
        w wątku o niani? Jesteś niekonsekwentna wink
    • daga_j Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 16:21
      U nas takiego zajadania na placach zabaw nie widzę, jakieś przekąski tak, ale
      obiad to nie! (nie wyobrażam sobie nawet)
      Wolałabym nie wchodzić w rozciapkane lody czy brzoskwinie, ale porządny opiekun
      dziecka posprząta po tym co zostało na piasku czy trawie (okruszki mogą być no
      ale jakieś paprające się rzeczy to fuj!). Jak moja córka miała 2 lata to tego
      lata brałam jej na dwór zazwyczaj owoce w słoiczku (bo jeszcze je jadała, była
      pora podwieczorku i takie owoce można łatwo podać łyżeczką nie martwiąc się
      właśnie o kapiący sok, brudne ręce), poza tym czasem ciasteczko, lód, ale to
      wycierałam najpierw nam ręce wilgotną chusteczką. Teraz też zwykle coś biorę na
      wyjście z domu, na pewno picie, i coś najczęściej suchego.
      Ale robię wyraźne przerwy w zabawie na zjedzenie czegoś przy mnie, a nie podczas
      budowania babki z piasku, także myślę, że nikomu nie przeszkadzamy.
      • jagabaga92 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 21:01
        > Wolałabym nie wchodzić w rozciapkane lody czy brzoskwinie, ale porządny opiekun
        > dziecka posprząta po tym co zostało na piasku czy trawie (okruszki mogą być no
        > ale jakieś paprające się rzeczy to fuj!)

        Wierzysz w cuda??? Dlaczego niby opiekun miałby sprzątac po dziecku, skoro nie
        potrafi posprzątac po własnym piesku...??!!
        • daga_j Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 15:29
          Nie żebym wierzyła w cuda, ale czasem opiekun (rodzic) dziecka nie ma psa i tym
          samym doświadczenia w zaśmiecaniu chodników.. i trawników. No nie wiem, akurat u
          nas na placu zabaw jak dzieci są z mamami to te pilnują porządku a jak dzieci są
          same to nie mają brzoskwiń... a jak mają lody to zjadają, widocznie kapniętej
          kropelki nie przyuważyłam, ale niestety papierki rzucają byle gdzie.
    • demonii.larua Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 17:48
      Ale że jaka to słuszność Twojego czepialstwa, bo ja jej nie widzę?
    • syla_77 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 20:44
      Od dawna już nic nie napisałam na tym forum, ale teraz muszę - uśmiałam się, gdy przeczytałam Twój post. Co Cię to obchodzi, że ktoś je na placu zabaw?

      > Wkurza mnie urządzanie z placu zabaw jadalni, nie mogę patrzeć na
      > kapiące wszędzie lody na patyku.

      Nie możesz patrzeć na lody? Wkurz Cię, jak ktoś je? Jesteś na diecie czy co??? Wkurzać to mogą kogoś palący przy dzieciach opiekunowie, psy załatwiające swoje potrzeby na placu, ale żeby jedzenie? Błagam, powiedz, że żartowałaś big_grin
    • virtual-m Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 06.07.09, 21:02
      Masz racje, czepiasz sie!
    • pollla Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 11:25
      Czepiasz sie - ale zupełnie słusznie. Też wnerwia mnie stołówka w
      piaskownicy i mamusie latające z bananami, kanapkami itd. I nie
      chodzi mi o zarazki, czy inne takie, ale o zwykłą kulturę. Na plac
      zabaw idziemy się bawić, a obiad jemy w domu siedząc przy stole.
      Uważam, że dzieci od początku należy uczyć dobrych nawyków.
      Nie przesadzajmy, że mając palc zaba pod domem, nie można z głodym
      dzieckiem wrócić do domu, umyć mu rąk i dać czegoś do jedzenia.
      p.s. hitem jest jednak wysadzanie dzieci w krzkach na/przy placu
      zabaw... pozostawiam to zupełnie bez komentarza
      • paniiwonka1 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 13:16
        też wydawało mi się całe życie, że sikanie po krzakach jest niehalo,
        ale czy z braku jakichkolwiek toalet na placach zabaw należy nauczyc
        dziecko wstrzymywac aż dojdzie do domu albo do jakiegoś miejskiego
        szaletu? bo dobrych nawyków nigdy nie za wiele? ewentualnie pozwolić
        nasikac sobie po nogach do butów?

        jeżdżę na plac zabaw do miasta 20 km w jedną stronę, plac zabaw jest
        w parku na końcu miasta, a szalety w centrum. na przeciwległym
        końcu parku są również dwie knajpy, takie mniej lub bardziej
        mordownie...
        już wyobrażam sobie tabuny mamuś i dzieci biegnące na siusiu do
        owych mordowni.
        poza tym początkujące w sikaniu dziecka nie wytrzymują nawet 3 minut
        a co dopiero miałyby wytrzymać lekki kłus w stronę mordowni.
        • edit38 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 10:03
          Wiesz, widocznie pollla uważa, że na plac zabaw powinny chodzić
          tylko dzieci w pieluchach lub te które już na tyle sprawnie panują
          nad pęcherzem, że potrafią wytrzymać z potrzebą aż wrócą do domu (w
          moim przypadku około 20 min) To samo tyczy się wychodzenia na spacer
          moje dziecko powinno wychodzić nie dalej niż parę metrów od bloku
          ponieważ jak na razie nie wytrzyma dłużej niż 2-3 minuty a więc
          nawet jeśli byłabym pod klatką to mogę mieć problem z dobiegnięciem
          do mieszkania które jest na 4 piętrze.
          Maleńkie dziecko wysadzane w krzakach jest czymś nagannym ale psy
          które załatwiają się nie tylko w krzakach ale również na samym
          środku chodnika są ok.?
      • syla_77 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 14:08
        > p.s. hitem jest jednak wysadzanie dzieci w krzkach na/przy placu
        > zabaw... pozostawiam to zupełnie bez komentarza

        Hmmm... Obok placu zabaw, na który często chodzę z dzieckiem, wyprowadzane są
        psy - ale psie odchody, w które już nie raz moja córka wdepnęła, są pewnie
        bardziej ok? Najlepsze jest to, że ja po moim dziecku (z którym za potrzebą
        odchodzę od placu najdalej jak to możliwe) każdorazowo sprzątam (tak, tak - kupę
        - zgroza, prawda?), natomiast jeszcze nie zauważyłam, żeby któryś z właścicieli
        sprzątnął po swoim pupilu. Wybacz, ale nocnika z sobą nosić nie będę.

        Co do jedzenia i jego kultury to bądź łaskawa, proszę, wychowywać swoje własne
        dzieci i ucz je "dobrych nawyków", od innych się odczep. A jak Ci tak bardzo
        przeszkadza, że ktoś śmie jeść w Twojej obecności, to nie patrz.

        P.S. Moje dziecko rzadko coś je na placu zabaw, pije natomiast za każdym razem.
        • pollla Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 14:33
          Stosuj własne metody wychowania. Nie narzucam Ci moich i skoro
          uważasz, że robisz słusznie, to OK.
          Mnie nauczono widocznie innych kanonów kultury niż Ciebie, również w
          zakresie form prowadzenia dyskusji. Każdy ma prawo do wyrażenia
          swojego zdania, a argument w stylu "odczep się" jest niegrzeczny.
          Pozdrawiam
          • syla_77 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 14:41
            Skoro mowa jest o czepianiu się, to chyba można powiedzieć i na odwrót? Skoro
            się ktoś czepia, może się i odczepić. Za bardzo do siebie wzięłaś moje słowa,
            ale jeśli Cię uraziły - przepraszam.
    • efidorek Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 12:00
      nigdy nie widziałam, zeby ktoś podkarmiał dziecko siedzące w
      piaskownicy, zdarza mi się natomiast widzieć dzieci jedzące coś na
      placu zabaw, ale najczęściej są to jakieś chrupki, lizaki itp, raz
      widziałam też babcię z obiadem w pojemniku, która biegała za
      wnuczkiem z tym jedzeniem po placu. Dlatego wydaje mi się, ze
      wyolbrzymiasz.
      Zdarza się, ze moje dziecko zjada coś na spacerze, ale nie robi tego
      w sposób, który mógłby komuś w czymś przeszkodzić, tzn. je sobie
      bułkę, drożdżówkę czy loda siedząc na ławce, nic przy tym nie brudzi
      (ewentualnie swoją koszulkę lodem, ale to już mój problem, a nie
      innych), nikogo nie częstuje, je sama trzymając sobie żarcie w
      swojej łapce, nie jest podkarmiana z doskoku
      • awtorek Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 13:38
        smile)) Ale śię uśmiałamsmile)) Zwłaszcza z "żarła" i z tego, że "dzieci niech sobie
        nawet w kiblu jedzą"... smile

        A jeśli chodzi o moje zdanie: Też notorycznie widzę dzieci jedzące podczas
        zabawy - mamy dosłownie biegające za dzieckiem z kanapką, dokarmiające dziecko w
        piaskownicy sałatką albo bananem. Osobiście zupełnie mi to nie przeszkadza i
        właściwie nic mi do tego. Jedyne co mogę skomentować to, że jest to mało
        higieniczne. Chodzi oczywiście o zarazki ale też w ogóle o całą higienę
        jedzenia. Dla mnie zabawa to zabawa, a jedzenie to jedzenie. Oczywiśćie też
        karmię córkę na placu zabaw bo przebywamy tam długo ale wtedy przerywamy zabawę
        i idziemy albo na ławkę albo na kocyk na trawę, wycieramy ręcę husteczkami
        nawilżającymi itd. I chcę aby córka skoncentrowała się na jedzeniu a nie
        połykała kawałki między stawianiem kolejnych babek z piasku.
    • bezak25 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 13:47
      oj, ja bym na Twoim miejscu harakiri popełniła, labo się tępym mydłem pocięła wink
      O jedna taka niej by było.
    • longpath Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 15:05
      NIgdy na to nie patrzyłam w katogeriach "przeszkadza mi czy nie
      przeszkadza, że dzieci jedzą na placu zabaw", ale jeśli juz jest
      taki wątek to dorzucę od siebie, że nie zawsze jest mi miło, nie
      mówiąc o moim dziecku, gdy ktoś częstuje je drożdżówką albo
      ciasteczkem, a ja muszę tłumaczyć: "nie może, ma alergię na mleko".
      A ktoś na to:"ale to ciastko, nie mleko". I przekonuje mnie, że wie
      lepiej...
    • franczii Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 16:47
      ja najceciej zabieram drugie sniadanie lub podwieczorek do parku lub na
      wycieczke a jesli jade na wycieczke calodniowa to nawet obiad. nie widze powodu
      zeby wracac do domu na podwieczorek. ale nauczylam dziecko, ze na czas posilku
      przerywa sie zabawe , trzeba wymyc rece i usiasc na lawce lub kocu. nie widze
      nic w tym zlego, nigdy nie bylas na pikniku?
    • all-ena Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 17:06
      Ja nie widzę nic złego w jedzeniu na powietrzu, w tym na ławce w parku, ale na
      naszym placu dzieci nagminnie zajadają w piaskownicy czy na drabinkach. I to
      zwykle nie z własnej inicajtywy, lecz karmione przez mamusie czy babcie.
      Począwszy od bułek poprzez najróżniejsze słodycze. Moja mała to łasuch i jak
      widzi inne dziecko jedzące to też chce. Oczywiście ja jej tłumaczę że teraz się
      bawi a jak chce coś zjeść to idziemy do domu i większego problemu nie ma. Często
      jednak panie chcą ją częstować, na co ja się nie zgadzam. Takie wchodzenie z
      jedzeniem między dzieci to czysty brak kultury. Jak dziecko chce/musi zjeść,
      niech idzie usiąść na ławkę.
      • saha_ra Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 22:48
        Nie mój post nie jest żartem. Z komentarzy natomiast naprawdę
        powiało grozą. Proponuję przed dopisaniem się do wątku przeczytać
        choćby jego tytuł. Można wówczas dostrzec, iż wątek tyczy placów
        zabaw, nie zaś spożycia na dworzu jako takiego, tradycji piknikowej,
        ogródków restauracyjnych ani niczego takiego. A konkretnie pisałam
        o wpychaniu dziecku jedzenia gdy siedzi w piaskownicy, na
        drabinkach, na huśtawce lub gdy zjeżdża ze zjeżdżalni (hit). Lody
        kapią jeśli ktoś nie wie. Dziecko które je trzyma w ręku ma ręce
        całe w lodach. NIe zaobserwowałam jeszcze, aby któryś opiekun
        faktycznie zatarł wszystkie ślady po takiej uroczej konsumpcji.
        Dzieci brudzą więc nadal nie tylko siebie ale wszystko czego dotkną.
        Ręce w piachu trzymające potem drożdżówę? Nęcenie os? To takie
        super? Ok. Jeśli większość osób na tym forum nie widzi w opisanych
        działaniach niczego niewłaściwego, to przykro mi, co zrobić. Tylko
        proszę nie narzekajcie potem, że dziecko samo ładnie nie je, że je
        za mało czy za dużo, że często choruje. Brak higieny żywienia,
        sensownego planu dnia w kwestii pór i jakości posiłków, złe nawyki
        żywieniowe - wszystko to odbija się teraz i będzie odbijać w
        przyszlości na zdrowiu i rozwoju waszych dzieci. Tak jest prawda
        miłe panie, czy się czepiam czy nie...
        Ps. Nie jestem na diecie. Moje dziecko też nie. Jest zdrowe,
        normalne, a posiłki spożywa w domu z naczyń siedząc prosto za
        stołem. Dla mojej rodziny to oczywiste, że tak się je. O piciu nie
        wspominalam w wątku. To jasne, że picie i drobne przekąski w taką
        pogodę mamy zawsze przy sobie. Ale nikt z nas nie pije na huśtawce,
        nie skacze z waflem ryżowym w zębach. Może ktoś z was słyszał o
        zadławieniach i zakrztuszeniach? Chyba nieliczni....
        • franczii Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 07.07.09, 23:37
          no coz, jesli to rzeczywiscie tak wyglada to oczywiscie masz racje. ja przyznam
          sie, ze nie zrozumialam bo nigdy nie przyszloby mi do glowy, ze dziec moze jesc
          i rownoczesnie grzebac sie w piachu i nigdy sie z czyms takim nie spotkalam u
          cudzych dzieci. sama panicznie boje sie zadlawienia, nie pozwalam nawet chodzic
          z jedzeniem a co dopiero brykac na drabinkach. a jesli ktos kapie lodem na
          zjezdzalni to moze trzeb mu zwrocic uwage?
        • syla_77 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 09:34
          Po tym, jak uściśliłaś temat, przyznam Ci jednak trochę racji. Myślałam, że
          denerwuje Cię sam fakt, że dziecko je w obrębie placu zabaw. Nie zrozumiałam
          Cię, bo naprawdę nigdy nie spotkałam się, aby dziecko jadło choćby loda, nie
          mówiąc już o obiedzie, a jedynie suche przekąski. Raz widziałam babkę, która
          karmiła dziecko parówką. Przeważnie dzieci spożywają te swoje posiłki na
          ławeczkach. Kapiące lody na zjeżdżalni itp. rewelacje nie są mi znane, ale
          pewnie też by mnie to wkurzało.
          • moj_malutki Mój synuś je na placach zabaw słodycze :D 08.07.09, 09:46
            Tak,je tam właśnie słodycze,od niedawna ale je,niebrudzące typu
            herbatniczek,wafelek.Daje mu takie rzeczy właśnie na dworze żeby jeszcze
            bardziej uprzyjemnić spacer.A co,nie wolno mu może? Widze jak inni rodzice
            patrzą na mnie wilkiem,a niech sobie patrzą a mój syn herbatniczki jak będzie
            chciał jeśc będzie.Niedawno jakaś dziewczynka próbowała wyrwac mu z raczki
            wafelka i poźniej głośno domaga.ła się też takiego.Mama ją odciągnęła i niby sie
            udało ale inna pani poczęstowała ją cukierkiem big_grin Haha,to cukierki ssać innym
            dzieciom wolno ( o zgrozo jeszcze twarde landrynkowate ) a mojemu małemu ciacha
            nie wolno pociamkać,bo całego nie zje przecież.Ludzie dajcie spokój sobie i nie
            uprzykrzajcie życia innym.A może Wasze dzieci również na dworze maja ochotę coś
            przekącić? nie od razu coś słodkiego ale może chociaz chrupki kukurydziane im
            bierzcie,picie? Bo naprawde widze czasem na placach głodne dzieci które nie mogą
            przestać przyglądać się jak komuś się usta ruszają ( a te dzieci nie wiedzą
            przeciez czy je się słodycze czy chrupka połyka właśnie ).Cóż takiego zdrożnego
            jest w podjadaniu
            • franczii Re: Mój synuś je na placach zabaw słodycze :D 08.07.09, 10:11
              podjadanie nie jest zle o ile nie zastapi wlasciwego posilku. moj syn jest
              niestety lakomczuchem ale na chrupki, czipsy i inne smieci. musze go bardzo
              pilnowac bo sam z siebie nie wybierze wartosciowego jedzenia. ograniczam mu
              przekaski bo potem nie tknie w domu obiadu lub kolacji.
              • franczii Re: Mój synuś je na placach zabaw słodycze :D 08.07.09, 10:16
                jeszcze dodam, ze nie patrze wilkiem na rodzicow pchajacych w dzieci smieciowe
                zarlo. w koncu predzej czy pozniej i tak sie zetknie a teraz przynajmniej moge
                miec nad tym kontrole i wyrobic w nim dobre nawyki
        • edit38 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 10:29
          saha_ra napisała:

          Proponuję przed dopisaniem się do wątku przeczytać
          > choćby jego tytuł. Można wówczas dostrzec, iż wątek tyczy placów
          > zabaw, nie zaś spożycia na dworzu jako takiego, tradycji
          piknikowej,
          > ogródków restauracyjnych ani niczego takiego. A konkretnie
          pisałam
          > o wpychaniu dziecku jedzenia gdy siedzi w piaskownicy, na
          > drabinkach, na huśtawce lub gdy zjeżdża ze zjeżdżalni (hit).

          Ale przyznasz chyba że to zdanie "Rozumiem, że jest lato, że żal
          komuś spędzać czas nie na dworzu, że dla niektórych lato bez lodów
          to nie lato. Ok. Ale gdzie kultura i higiena spożywania posiłków?
          Gdzie poszanowanie wspólnego miejsca zabaw?" mogło zasugerować że
          chodzi Ci o jedzenie na powietrzu i nie koniecznie chodziło o
          jedzenie w piaskownicy czy na drabinkach.
        • demonii.larua Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 15:42
          Ja Ciebie proszę Sahara... ileż Ty zaliczyłaś tych placów zabaw? Wszystkie w
          Polsce, wszystkie w Twoim mieście? Wszystkie w Twoim województwie? Opisujesz
          skrajności tak jakby były powszechną codziennością na każdym placu zabaw, z
          tonem mentora głoszącego jedną słuszna prawdę, grożącego z góry palcem w dodatku
          smile To co jest hitem "na Twoim placu" zabaw na "moim" się zupełnie nie zdarza.
          Skoro tak bardzo Cię to drażni, pouczaj rodziców na owych placach zabaw, może
          które się czego od Ciebie nauczy smile
          • saha_ra Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 08.07.09, 22:00
            ile placów? Z kilkanaście? Poważnie. Pod nosem mam 4, w okolicy też
            full. W weekendy jeździmy do innych dzielnic i na wielkie place
            typu "centrum dziecięcej rozrywki". Zdarzenia które opisuje nie są
            oczywiście nagminne na 100% tych placów, ale wierzcie mi częste.
            Zbyt częste. Nie podoba mi się to, nie z uwagi na wrażenia
            estetyczne, ale dlatego, że ludzie krzywdzą swoje dzieci karmiąc je
            w taki sposób i w takich warunkach.
            Zresztą wiecie, to jest forum internetowe, miejsce swobodnego
            wyrażania swoich prywatnych poglądów. Ja nie chcę nikogo pouczać,
            wychowywać, piętnować. Po co. Po prostu dzielę się spostrzeżeniami i
            wyrażam swój własny osobisty pogląd. Sa kurczę jakieś normy zachowań
            we wszystkich miejscach publicznych, a ja za takie uważam również
            place zabaw.
            Jeśli wymagamy od dorosłego człowieka kultury osobistej za stołem w
            domu, w gościach czy w restauracji, to uczmy go tego od samego
            początku. Ja myślę, że chłopaczek karmiony papką obiadową czy wielką
            drożdżówą w piaskownicy pośród innych dzieci i fruwającego piasku,
            nie otrzymuje zbyt pozytywnego wzorca w zakresie kultury jedzenia
            posiłków. Raczej widzę go w przyszłości jako konsumenta sieci
            fastfood Mcdrive, wiecie taki typ "jedną ręką jem, drugą prowadzę, a
            w trzeciej komóra. Sos ścieka mi na koszulę, ręce lepią się do
            kierownicy, zaraz walnę przez okno papier po burgerze, jest cool"...
        • ola_motocyklistka Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 19.07.09, 11:25
          Z pierwszym postem się nie zgadzam, gdyż jest na tyle niedokładny, że można
          wyciągnąć zupełnie inne wnioski. Z drugim postem się zgadzam. Przyznam się
          szczerze, że dopiero po fakcie, kiedy moje dziecko "złapało" lamblie. To jak
          wiadomo "choroba brudnych rąk. Po 2 tyg leczenia dość nieprzyjemnego zwracam
          uwagę na częste mycie rąk.
          Zwracam uwagę jakimi-czystymi czy brudnymi -rękami je moje dziecko. Na placu
          zabaw jest tak nauczona, że najpierw je loda, wycieram jej ręce a dopiero potem
          idzie na zjeżdżalnie. Uważam, że tak jest kulturalnie. i czyściej dla
          wszystkich. Na jakąś przekąskę przychodzi do mnie, je, potem idzie się bawić.
      • deprim6 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 09.07.09, 17:19
        all-ena napisała:

        > Ja nie widzę nic złego w jedzeniu na powietrzu, w tym na ławce w parku, ale na
        > naszym placu dzieci nagminnie zajadają w piaskownicy czy na drabinkach. I to
        > zwykle nie z własnej inicajtywy, lecz karmione przez mamusie czy babcie.
        > Począwszy od bułek poprzez najróżniejsze słodycze. Moja mała to łasuch i jak
        > widzi inne dziecko jedzące to też chce. Oczywiście ja jej tłumaczę że teraz się
        > bawi a jak chce coś zjeść to idziemy do domu i większego problemu nie ma. Częst
        > o
        > jednak panie chcą ją częstować, na co ja się nie zgadzam. Takie wchodzenie z
        > jedzeniem między dzieci to czysty brak kultury. Jak dziecko chce/musi zjeść,
        > niech idzie usiąść na ławkę.

        No to dlatego ci przeszkadza , ze nie potrafisz wytłumaczyć swojemu dziecku , ze
        się nie je słodyczy (bo o msc. ci tak naprawde nie chodzi)a dzieci są karmione
        bo najprawdopodobniej jedza tylko jak są zajęte zabawą są niejadkami.Nie
        przesadzaj, w piaskownicy jak nie śmiecą mogą jeść !!!!!
        • all-ena Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 13.07.09, 17:23
          Dziecku 1.5 rocznemu faktycznie trudno wytłumaczyć że czegoś nie może, skoro
          inne dzieci mogą. I nie chodzi tylko o słodycze, mała zjadłaby wszystko co
          zobaczy u innego. Ale tak jak pisałam radzę sobie z tym. Dla mnie po prostu
          jedzenie tuz pod nosem innych dzieci jest niekulturalne.
          A co do niejadków, mam wrażenie że takie wpychanie dziecku jedzenia gdy tylko
          nadarzy się okazja to błędne koło. Może gdyby nie zjadło w piaskownicy to głodne
          zje obiad po przyjściu do domu?
    • deprim6 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 09.07.09, 15:33
      A czy musi być kuwetą dla psa????????????????? bo mi jadanie w owym miejscu nie
      przeszkadza a gówna psie tak.
    • truskawkowe_studio post dla ludzi o stalowych nerwach... 09.07.09, 16:40

      bo u nas na placu ustawione sa 2 stoliki piknikowe i o zgrozo ludzie
      czesto z nich korzystaja. szok horror i zero kultury!

      a tak an powaznie to niektore mamuski powinny wyluzowac i zajac sie
      swoimi sprawami zamiast roztrzasac na forum nieistniejace problemy.
      co wam do tego ze dziecko zje sobie kanapke na dworze. litosci.
    • silje78 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 09.07.09, 16:52
      nie przeszkadza mi, że inne dzieci jedzą, co do picia to zawsze mamy
      je ze sobą, zwłaszcza w upały. irytuje mnie natomiast to, że dziecko
      wyrzuca patyczek od loda, lizaka czy też papierek do piaskownicy czy
      na teren placu zabaw, a szanowna mamuśka na to nie reaguje (jak
      maluch jest za mały zeby rozumieć, że śmieci sie nie rzuca gdzie
      popadnie to mamuśka powinna o tym wiedzieć). nie lubię też jak
      częstuje się moją córkę cisteczkami, owocami, kanapkami itd. raz, ze
      ma brudne rączki, dwa, że z reguły wychodzimy między posiłkami i nie
      ma potrzeby żeby córka jeszcze coś podjadała w piaskownicy. poza tym
      przychodzi am sie bawić, a nie jeść.
    • ga-ti Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 09.07.09, 21:54
      Bywa czasem, że jeżdżę na plac zabaw około pół godziny autobusem. Po 2 godzinach zabawy + wcześniejsze 0,5 godziny jazdy moje dziecko jest po prostu głodne. Wolę, by nie jadło w jadącym, często zatłoczonym autobusie, więc jemy sobie coś (bułka, drożdżówka, banan, owocowy słoiczek, kanapka itp.) i pijemy na placu zabaw.

      Lody wolimy jeśc w domu, łatwiej się umyc i przebrac smile

      Na powietrzu lepiej smakuje i apetyt dopisuje, więc takie jedzenie może byc wybawieniem dla matek/babc "niejadków".
    • naomi19 Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 10.07.09, 15:57
      Matko Boska Częstochowska, czy ludzie nie mają większych problemów?
      A mój (w zasadzie moje, bo mamy ich kilka) plac zabaw to palarnia,
      palą matki, palą ojcowie, pala nastolatki przychodzące posiedzieć.
      To my powinniśmy się już dawno zabić.
    • truana Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 13.07.09, 05:32
      Zgadzam się!!!! I nie chodzi tylko o plac zabaw, nam ostatnio
      przytrafia się to w kościele. Nigdy nie biorę mojej małej niczego do
      jedzenia, dziecko je w domu przed wyjściem i nie wydaje mi się żeby
      nie wytrzymało godziny bez ruszania buzią, ale niestety nie wszyscy
      tak myślą i nie dość, że karmią swoje dzieci ,,urządzają im piknik
      pod kościołem", to jeszcze częstują inne. Moja córeczka nie ma
      jeszcze dwóch lat, więc z odmawianiem sobie jeszcze nie radzi,
      zresztą ja sama nie potrafię chyba zwrócić uwagi a wkur.... mnie to
      okropnie. Rodzice, dzieci nie chodzą do piach czy do kościoła po to
      aby jeść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • franczii Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 13.07.09, 08:21
        chyba to nie twoja coreczka ma problem z odmawianiem a ty. 2letnie dziecko nie
        musi umiec odmawiac i rodzice musza odmawiac za nie. Wiem ze to przykra sytuacja
        ale i tak sie tego nie da uniknac to co za roznica czy to przed kosciolem czy na
        placu zabaw.
        • truana Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 19.07.09, 06:24
          Sama odpowiedz sobie na pytanie jaka jest różnica między kościołem a
          placem zabaw. Myślałam, że dla większości, to jest jasne, ale
          widocznie się myliłam. Pozdrawiam!
          • franczii Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 19.07.09, 19:21
            ja wiem jaka jest roznica, choc ja akurat z twojego postu zrozumialam z akcje
            sie odbywaja przed kosciolem. No ale to jest najmniej wazne. Jesli chodzi o
            umiejetnosc odmawiania to nie ma zadngo znaczenia czy to bedzie przed kosciolem
            czy na placu zabaw. Jesli na placu zabaw poczestuja twoje dziecko jakims
            smieciem, ktorego ty starasz sie nie dawac lub nie chcesz zby dojadalo bo
            pozniej nie chce obiadu to latwiej ci bedzie odmowic niz przed kosciolem?
            • madziulec Re: Czy plac zabaw musi być "stołówką i lodziarni 19.07.09, 19:41
              To ja widzialam ciekawsza wersje "stolowki".

              Otwoz jest sobei bardzo fajny plac zabaw dla dzieci (specjalnei nei pisze gdzie
              sie znajduje) i rodzice z uporem maniaka siedza w piaskownicy, bo trzeba
              pilnowac dzieci.
              Ci sami rodzice leza do pobliskiej kebabowni i potem siedzac w tej piaskownicy
              wcinaja kebaby i zapiajac to kawka mrozona, stawiajac ja na obrzezu piaskownicy...

              Bardzo mi sie to podobalo wink
Pełna wersja