Bicie troche inaczej...

07.07.09, 13:45
Witam piszę bo jestem już trochę i przerażona i zezłoszczona. Mój synek ma 20 miesięcy. Jest ogólnie radosnym i kochanym dzieckiem. Teraz jest na etapie buntu, czyli wszystko jest na nie... Ostatnio zaczął bić. Męża, babcie i mnie. Po prostu podchodzi sobie np jak dziś do mnie i z otwartej dłoni bije po twarzy. Nie wiem jak juz reagować. I tłumaczę że to boli, udaje że płaczę, odwracam sie ignorując go do momentu aż nie przeprosi. Nie zdarza się to często ale już nie wiem co robić. Mąż ostatnio powiedział że uderzył jakiegoś chłopca w piaskownicy... Przy mnie się to nie zdarzyło. Czy któraś z was miała podobny problem???
    • bezak25 Re: Bicie troche inaczej... 07.07.09, 13:53
      mój syn tez ma takie wyskoki, tylko, że ma na razie półtora roku i reakcje które
      opisałaś powyżej działają u nas. Mam nadzieję, że oduczy się tego, albo mu się
      to znudzi (?)... Na pewno nie krzyczę na niego wtedy, tylko właśnie udaję, że
      płaczę, a on zawsze podchodzi i daje buziaka i przytula. Na szczęście ostatnio
      mu się takie zachowania nie zdarzają. Może mu minęło. Chętnie poczytam jak sobie
      radzić w inny sposób z takimi sytuacjami.
      • kasia191273 Re: Bicie troche inaczej... 07.07.09, 14:11
        ja bym nie brala na 'litosc', tylko stanowczo zlapala za bijaca reke i
        powiedziala glosno 'nie wolno bic'. Tylko taka metoda wydaje mi sie
        skuteczna. Powtarzac za kazdym razem, jak sie to zdarzy.
        • longpath Re: Bicie troche inaczej... 07.07.09, 14:25
          ja już tak łapię za rękę i powtarzam "nie wolno" od pół roku (córka
          ma półtora) i nic. Jakieś dwa miesiące spokoju były, ale nie dzięki
          tłumaczeniu, ale ot tak, przeszło na chwilę. Ale wróciło.
        • aannaa6 Re: Bicie troche inaczej... 08.07.09, 13:11
          Dokładnie, nie rób z siebie ofiary.
          • luna333 Re: Bicie troche inaczej... 08.07.09, 13:24
            taki etap trudny do wytępienia i przykry dla rodzica/ łapałam za
            rękę i stanowczym tonem mówiłam - nie wolno bić - mojemu minęło w
            przedszkolu dzięki babeczkom które konsekwentnie tępią takie
            zachowania no i jest starszy więc już bardziej kuma że bicie
            wywołuje ból
          • deprim6 Re: Bicie troche inaczej... 09.07.09, 15:30
            aannaa6 napisała:

            > Dokładnie, nie rób z siebie ofiary.

            A co proponujesz jak i to na co się zgadzasz z poprzedniczka nie skutkuje???
    • mama-ola Re: Bicie troche inaczej... 08.07.09, 14:33
      Mój syn w tym wieku też tak robił i probowałam wszystkiego, czyli
      łapałam za rękę, tłumaczyłam, mówiłam "nie wolno" i że boli,
      stanowczo karciłam itd. W koncu zaczęłam oddawać w to samo miejsce:
      on mnie w udo - ja go w udo, on mnie w plecy, ja go w plecy. I
      przeszło błyskawicznie, w ciągu jednego-dwóch dni. Nieraz widzialam
      jak zastygł z ręką już już mającą mnie walnąć i się rozmyślił. Czyli
      dotarło, że się nie opłaca.
      Czy polecam ten sposób? Nie wiem. Kontrowersyjny jest i to bardzo.
      Niech każdy robi, jak uważa.
      Pozdrawiam smile
      • kubulinka1977 Re: Bicie troche inaczej... 08.07.09, 14:52
        Z obserwacji widze że większość dzieci w tym wieku ''tak ma''...

        My się z tym zmagamy od jakiś 2-3 msc...Synek bije głównie osoby
        które się nim zajmują i głównie jak jest zły...Czasem przy zabawie,
        jak jest czymś podekscytowany, no i widze że często synek też
        zaczepia ludzi w ten właśnie sposób, widzi że jak walnie albo
        uszczypnie to wywoła reakcje u tego kogoś ...

        No i wkurza mnie juz to bardzo, ale coż jestem cierpliwa, robi tak
        jak już dziewczyny pisały, chytam za ręke i mówie, głośniejszym niż
        zwykle głosem, że nie wolno...Okazuje też że mamie jest przykro
        kończąc np. zabawe z nim. Czasem synek się przejmie, czasem wręcz
        śmieje...Też czasem myślałam żeby może zastosować metode jak jedna z
        dziewczyn uderzyć za uderzenie, ale troche mi to jednak nie pasuje (
        wydaje mi się że to będzie sygnał że bicie jest ok, bo skoro mówimy
        że bić nie można, a potem sami uderzamy, to tak jakbyśmy jednak na
        bicie dawali przyzwolenie...)Zastanawiam się że może lepsza była by
        kara, np. za uderzenie do pokoju i tam niech sobie mały "agresor
        hehe" posiedzi chwilke...

        Myśle sobie że to minie...Dziecko bedzie coraz większe i mądrzejsze
        i coraz więcej bedzie rozumieć...I jeśli się będzie wiecznie
        powtarzać że nie można no i jeśli w domu bicia nie będzie dziecko
        obserwować to przestanie się tak zachowywać ( mam taką nadzieje wink
    • deodyma Re: Bicie troche inaczej... 08.07.09, 17:27
      miewal takie zagrywy, ale zlapalam go kilka reazy za reke i
      zdecydowanym tonem powiedzialam " nie wolno".
      na razie tego nie robi.
      • aniamys2 Re: Bicie troche inaczej... 10.07.09, 11:44
        U mnie pomaga tzw. "pułapka" tzn. jeśli synek zamierzy się do
        uderzenia łapię jego rękę i mówię stanowczym głosem że rączka ma
        karę i trzymam tak długo aż się uspokoi jak na razie to działa, albo
        jak ma zamiar mnie uderzyć to mówię: \'jeśli jesteś zły, potupaj
        nóżkami albo kopnij piłkę" też skutkuje i jak na razie tych ekscesów
        nie ma za dużo.
    • sasannka24 Re: Bicie troche inaczej... 10.07.09, 13:55
      Jak u nas zaczęło się bicie (też wiek koło 2 lat) to
      - twardo mówiliśmy, że nie wolno, bo to boli (zawsze jak czegoś zakazujemy, to argumentujemy to). Przy czym nie płakałam itd bo wg mnie dziecko w tym wieku nie ma wystarczająco rozwiniętej empatii by to działało
      - rozmawialiśmy dlaczego bije. Bo jest zły, że czegoś mu nie wolno, bo jest smutny, bo cośtam. To ważne identyfikować uczucia i pomagać w tym dziecku.
      - podsuwaliśmy rozwiązanie, by dziecko miało jak pomóc ujść emocjom. Nie można oczekiwać od niego, że je w sobie zdławi - uderz w poduszkę, fotel, tupnij nóżką. Czasami uderzał siebie, by nie uderzyć kogoś, ale szybko odradzaliśmy, bo przecież tak też boli. I było strasznie przykro patrzec jak bije się po twarzy sad

      Sprawa szybko przeszła. Czasami jak wariuje, czy rzuca, odchodzimy. Mówimy, że idziemy sobie, nie rozmawiamy z nim i nie bawimy się, dopóki się nie uspokoi. Mówimy, że wrócimy, jak się uspokoi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja