mama-ola
15.07.09, 23:45
Jestem ciekawa, czy zmienił się Wasz stosunek do pierwszego dziecka,
gdy urodziło się drugie. A może wszystko jest po staremu? Tak samo
kochacie, lubicie, zajmujecie się i postrzegacie starszaka jak
przedtem?
Ja zauważyłam sporo zmian...
Na przykład już tak o niego nie drżę, że się uderzy, przewróci czy
coś takiego. Widzę kątem oka, że się wspina i mówię tylko - uważaj
na siebie, ja cię nie asekuruję. I luzik. Spadnie to spadnie,
przecież przeżyje

Albo przy chorobie. - Masz katar, idź wydmuchaj nos. Tyle mówię i
oczekuję, że zrobi, bo przecież to jego nos i jemu będzie od tego
lepiej. I nawet nie pilnuję, czy wydmuchał. A jeszcze niedawno
latałam za nim z chusteczkami, a jak nie wydmuchiwał, to frida szła
w ruch, bo przecież musiałam go od tego kataru uwolnić...
Ba, jeszcze niedawno nie zostawiałam go samego w pokoju, jak szłam
się myć (starałam się myć, jak śpi) albo zostawiałam z duszą na
ramieniu, martwiąc się, co robi. A teraz codziennie jest tak, że nie
mam dla niego czasu i musi być sam w innym pokoju, i nic, luzik.
I tak dalej, i tym podobne...