Gdy urodziło się drugie...

15.07.09, 23:45
Jestem ciekawa, czy zmienił się Wasz stosunek do pierwszego dziecka,
gdy urodziło się drugie. A może wszystko jest po staremu? Tak samo
kochacie, lubicie, zajmujecie się i postrzegacie starszaka jak
przedtem?

Ja zauważyłam sporo zmian...
Na przykład już tak o niego nie drżę, że się uderzy, przewróci czy
coś takiego. Widzę kątem oka, że się wspina i mówię tylko - uważaj
na siebie, ja cię nie asekuruję. I luzik. Spadnie to spadnie,
przecież przeżyje smile
Albo przy chorobie. - Masz katar, idź wydmuchaj nos. Tyle mówię i
oczekuję, że zrobi, bo przecież to jego nos i jemu będzie od tego
lepiej. I nawet nie pilnuję, czy wydmuchał. A jeszcze niedawno
latałam za nim z chusteczkami, a jak nie wydmuchiwał, to frida szła
w ruch, bo przecież musiałam go od tego kataru uwolnić...
Ba, jeszcze niedawno nie zostawiałam go samego w pokoju, jak szłam
się myć (starałam się myć, jak śpi) albo zostawiałam z duszą na
ramieniu, martwiąc się, co robi. A teraz codziennie jest tak, że nie
mam dla niego czasu i musi być sam w innym pokoju, i nic, luzik.

I tak dalej, i tym podobne...
    • figrut Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 00:20
      Nie zmienił się mój stosunek do starszego. Kocham go tak samo, jak i przed
      pojawieniem się młodszego (mam troje dzieci, ale córkę już dorosłą i jak urodził
      się starszy, córka była już nastolatką). Nigdy nie pieściłam się z katarem - ani
      przed urodzeniem młodszego, ani po ( u jednego i drugiego). Nigdy też nie
      asekurowałam nadmiernie chyba, że mi dziecko wlazło na wysoką drabinę (nie ważne
      które), wtedy dopiero asekurowałam przy schodzeniu. Kiedy urodził się młodszy,
      więcej zaangażowania było dla starszego co oznacza, że przy młodszym w wieku
      noworodkowym i wczesno niemowlęcym robiłam wszystko z biegu, a starszemu
      poświęcałam swój czas na czytanie, zabawy, pracę razem z nim. Kiedy młodszy był
      już bardziej kumaty, wtedy ten mój czas na zabawy itp. zaczynał się stopniowo
      rozkładać na nich dwóch. Nie mogę powiedzieć, że dla każdego dzienna dawka mojej
      wyłącznej uwagi była dokładnie po równo, ale jednego dnia z jednym coś więcej
      robiłam, drugiego z drugim w zależności od sytuacji i potrzeb. Przede wszystkim
      nie ma u mnie tego, co było w moim domu rodzinnym, a co bardzo mnie bolało - nie
      ma ustępowania młodszemu, więcej czasu dla młodszego "bo jeszcze malutki" itd.
      Jest równouprawnienie. Teraz po kilku latach wiem, że zrobiłam dobrze. Uniknęłam
      ogromnego błędu, który popełniła moja Mama przy dwójce "dużych" i jednym wciąż
      "malutkim". Bracia kochają się bardzo, nie są o siebie zazdrośni, nie próbują za
      wszelką cenę zwrócić na siebie mojej uwagi.
      • julamimi Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 10:47
        u nas chyba podobnie jak u figrut smile
        po urodzeniu mlodszego (teraz 2,5roku) staralismy się, zeby dla
        starszej (teraz 5,5roku) jak najmniej sie zmienilo. Toz to nie jej
        wina, że my postaralismy się o drugiego dzidziusia wink
        Oczywiscie, ze kazde z nich kocham troche inną miłością. Ale nie
        jest tak, że od urodzin mlodszaka zaczelam inaczej patrzec na
        starsza czy inaczej ją kochac. Toz ona tydzien przed jego urodzinami
        miala 3 lata i tydzien po jego urodzinach nadal miala trzy lata -
        nie zrobila jakiegos mega-przeskoku, nie dorosla w ciagu paru dni
        czy tygodni. Kazde dostaje porcję mojej uwagi, ale nie na zasadzie
        "po rowno", tylko w ramach potrzeb.
        I staramy się unikac mowienia - oddaj mu zabawkę, bo on mlodszy,
        badz cicho, bo maly spi itd, itp. I strzelamy do naszych babc, ktore
        nagminnie tak upominają starszą, bo przecież "powinna" (w domysle:
        najlepiej być już dorosłą sad )

        Druga sprawa, ze jesli przy jednym dziecku matka byla nadopiekuncza
        w stosunku do tegoż jedynaka (a zwykle widzą to wszyscy naokolo z
        tatą dziecka włącznie, ale do mamy dziecka żadne argumenty nie
        docierają wink ), to zwykle pojawienie się rodzeństwa daje wreszcie
        starszakowi trochę oddechu i swobody smile

        Przyznam, że z przykrością patrzę na dzieci, które niemal z dnia na
        dzień musiały "dojrzeć" z powodu mlodszego rodzeństwa... Jak te
        dzieciaki mają później lubic mlodszego brata czy siostrę? za co? za
        odebranie uwagi i milosci rodzicow? bo z punktu widzenia starszaka
        troche tak to moze wygladac.
        A juz najmniej zrozumienia mam dla par, ktore po urodzeniu malucha
        cedują opiekę nad starszakiem na dziadkow (a niestety znam taki
        przypadek sad )
        pozdr
    • be_em Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 07:52
      rzeczywiście to pierwsze dziecko szybciej "dorasta" big_grin przelewamy część obaw na
      drugie.. i uczucie się zmienia, starszaka kocham inaczej, młodszą inaczej,
      równie mocno, ale to są inne fluidysmile starszy od chwili narodzin, musiał się
      usamodzielnić bardziej, nauczył się dzielić rodzicami i zabawkami, nauczył się,
      ze nie jest pępkiem światasmile dlatego rodzeństwo jest potrzebnesmile rodzice
      wszelkie pokłady czułości i opiekuńczości dzielą na 2,3,4 i po kłopociebig_grin
      • karolina_marta Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 08:38
        he, he ...ja tak mam z pierwszym smile
    • tusia2312 Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 10:58
      U nas różnica jest tylko rok i dziewięć miesięcy. Zaszłam w ciążę w dniu 1
      urodzin Kacpra smile Na początku było trudno, ale dzisiaj jestem przeszczęśliwa.
      Kacper ma 5 i pół roku, Ola w październiku będzie miała 4 lata. Kacper od razu
      zaakceptował siostrę i pewnie nie pamięta okresu kiedy był sam. Pamiętam, że jak
      byłam w ciąży myślałam, że nie da się drugiego dziecka kochać równie mocno.
      Dzisiaj wiem, że "uwalnia się" druga dawka nieskończonej miłości. Dzieciaki
      czasem naprawdę nieźle dają popalić, ale mają siebie nawzajem i nie wyobrażam
      sobie mieć tylko jednego dziecka. Rzeczywiście przy drugim już się tak wszystkim
      nie przejmowałam - i karmieniem piersią i pójściem do przedszkola. Moja
      koleżanka, która ma trójkę dzieci mówi "Przy pierwszym prasowałam wszystkie
      ciuszki, przy drugim tylko ładnie składałam i wkładałam do szafki. Przy trzecim
      nie przeszkadza mi, że dzieciaki chodzą brudne. Są szczęśliwe" ... coś w tym jest.
      • i-fontana Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 12:48
        Ehh z łezką w oku przeczytałam ten wętek, jak jakoś fajnie to
        napisałyście. A ja nie mogę sie zdecydować na drugoe dziecko, choć
        syn ma już dwa latka własnie z powodu tego strachu ( o katar, o to
        wlezienie na drabinę itd) a jednak sądząc z waszych wypowiedzi
        wszystko sie jakoś układa. A widze już teraz że jako jedynak będzie
        miał źle i my przy okazji, bo własnie zaczyna manifestowac to że
        jest pępkiem świata. Pozdrawiam wszystkie te mamy które nie bały sie
        mieć drugoego dziecka.
        • luka130 Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 13:44
          Witam . Ja za miesiąc będę miała drugie dzieciątko- córeczkę. A pierszy
          synek ma obecnie 2 latka i 2 miesiące. Strasznie się boję. Boję sie nie
          tego, że sobie nie poradzę ale własnego zachowania w stosunku do synka.
          Kocham go ponad życie i nie chciałabym aby w moim zachowaniu zmieniło sie
          coś ,żeby on poczuł sie odrzucony. Nie wiem czy mnie rozumiecie,nie
          zamierzam zmieniać sama swojego zachowania w stosunku do niego, ale wydaje
          mi sie ,że to samo przyjdzie. Siłą rzeczy będę musiała poświęcić trochę
          czasu córce i synek będzie "odstawiony". Martwię sie tym bardzo.
          Pozdrawiam wszystkie mamy
          • julamimi Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 13:50
            gdy u nas urodzil sie mlodszak, to wlasnie zeby nic nie zmienic z
            punktu widzenia starszej, przegielismy w druga strone wink tzn. przy
            mlodszym robilismy wszystkie zabiegi pielegnacyjne, co w sumie nie
            wymagalo duzo czasu, za to starszej wynagradzalismy z nawiazką
            (poswiecalismy jej jeszcze wiecej czasu i uwagi niz przed urodzinami
            mlodszaka, a i wczesniej nie miala tego malo smile )
            Pozniej musialam sie przestawic, zeby wlasnie nie zaniedbywac
            malego.
            Teraz, po 2,5 roku jest ok, ale poczatkowo trudno bylo znalezc zloty
            srodek.
            Aha, i mimo najlepszych checi, przygotowania malej na przyjscie
            brata, poswiecania jej naprawde wiele czasu i uwagi - i tak nie
            uniknelismy zazdrosci z jej strony. Do dzisiaj potrafi przyjsc i
            powiedziec "lepiej bylo, jak go nie bylo". Ale przytulona idzie
            bawic sie z bratem i naprawde fajnie im to wychodzi. Nie bez
            satysfakcji moge powiedziec, ze moje dzieci lubią się nawzajem.
    • 4zaj Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 13:38
      U nas nic się nie zmieniło.
      • agaja5b Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 14:24
        No taka jest kolej rzeczy, pojawia się młodsze dziecko więc starsze musi mu
        zrobić trochę miejsca i moim zdaniem nie ma sensu udawać przed starszakiem że
        nic się nie stało i dalej maksymalnie się nad nim skupiać a przy młodszym tylko
        niezbędne minimum. Tak czasem patrzę wśród znajomych na ich pojedynczych
        królewiczów i królewny i myślę że im to będzie jednak znacznie bardziej nie halo
        w przypadku pojawienia się młodszego rodzeństwa, bo rodzice skupiają się nad
        nimi maksymalnie nie dają chwili na samotną zabawę czy ponudzenie się. Cóż takie
        czasy chyba, gdzie rządzą nami psychologowie i poradniki a nie własny rozsądeksmile
        • awtorek Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 21:37
          Ja jestem teraz w ciąży z drugim i też się zastanawiam jak to będzie. Mam
          nadzieję, że znajdę ten złoty środek. Też na pewno nie będę kazać starszej non
          stop ustępować i zrzucać na nią część obowiązków związanych z opieką nad
          maluchem (ja np. musiałam zawsze usypiać mojego młodszego brata).
          Ale cieszę się, że moja 1,5 roczna córeczka będzie miała rodzeństwo! Zawsze
          uważałam że jedynaki to samotne dzieci, którym w dorosłym życiu ciężko zdobyć
          się na kompromis bo nigdy nie musiały się dzielić i zawsze wszystko było tylko
          dla nich (jak ktoś tu napisał - były pępkiem świata).
        • madresa Re: Gdy urodziło się drugie i urodzi trzecie... 17.07.09, 14:06
          My mamy synka 2,5,córcię 11 mcy i jestem w 4tym mcu ciąży.Będziemy mieli trójkę
          rok po roku.Nigdy nie byłam przewrażliwiona,jestem z tych mam co spokojnie
          siedzą na ławeczce,mam dzieci na oku ale wkraczam gdy jest jakiś problem.Synek
          jest bardzo samodzielny,na pewno do wielu spraw zmobilizowała mnie druga ciąża
          gdy mały miał 7 mcy.Wchodzenie samodzielne po schodach,spanie we własnym pokoju
          itd.itp.Dla mnie największym wyzwaniem jest mieć ciągle dużo sił i zapału żeby
          podejść do każdego dziecka z taką samą otwartością,świeżością i
          energią.Pojawiające się rodzeństwo to same pozytywy i starszak mężnieje.My
          kochamy je identycznie choć są takie różne-i to jest najbardziej
          fascynujące.Będziemy mieli trzy pępki świata które umieją grać w jednej drużyniewink
    • deela Re: Gdy urodziło się drugie... 16.07.09, 23:38
      nie zmienil sie
      ale ty chyba sobie zartujesz ze z frida za 4 latkiem latalas
      ja odkad skonczyl dwa lata fridy nie uzywam
      bo niby jak?
      • mama-ola Re: Gdy urodziło się drugie... 19.07.09, 21:11
        Ano latałam smile On miał jesienią 3,5, a ja wielkie brzuszysko.
        Niby jak?... Na łopatki dziada, ręce kolanami trzymałam i jakoś
        szło. Ale w atmosferze śmiechu, nie jako katusze - uspokajam mamy
        nadwrażliwe na przemoc w rodzinie smile
        • deela Re: Gdy urodziło się drugie... 19.07.09, 22:15
          ty ale po co
          jak smarkac umie to niech smarka
          moj od dawna smarka
          • mama-ola Re: Gdy urodziło się drugie... 20.07.09, 11:00
            W tym właśnie rzecz, że postawa:
            > jak smarkac umie to niech smarka
            przyszła u mnie dopiero po urodzeniu drugiego smile
        • epreis Re: Gdy urodziło się drugie... 21.07.09, 12:48
          mój w październiku kończy 4 lata a nadal gruchy używamy bo nosa dmuchać nie chce a ja nie chcvę po nocach wstawac jak nos ma zatkany ;p

          jak?normalnie, on siada ja wyciągam ;p
    • molonela Re: Gdy urodziło się drugie... 17.07.09, 17:04
      Z tego, co piszesz, to nie wynika, żeby zmienił się Twój stosunek do
      dziecka jako taki, ale że wyluzowałaś i nie jesteś już tak
      nadopiekuńcza jak poprzednio, co jest bardzo zdrowym podejściem,
      kiedy ma się na głowie dwójkę małych dzieci smile
    • slonko1335 Re: Gdy urodziło się drugie... 19.07.09, 21:46
      U mnie zdecydowanie się zmienił. Doceniłam jakim fajnym dzieckiem jest taki 2,5
      latek z którym mogę się dogadać, który powie czego chce i który sam się obsłuży
      w przeciwieństwie do noworodka. Do dzisiaj (a mały ma 10 m-cy) zastanawiam się
      po jaką cholerę mi to byłowink.....To miłość do młodszego musiała dojrzeć,
      skłamałabym gdybym napisała, że od razu kochałam ich tak samo, Alkę zdecydowanie
      kochałam bardziej, no ale ona już z nami była te 2,5 roku wiec miałam więcej
      czasu...
      A jeśli chodzi o Alkę jej życie zmieniło się bardzo od chwili narodzin brata,
      niekoniecznie na lepsze choć staraliśmy się aby jak najmniej to odczuła a jednak
      kocha braciszka bezgranicznie, nigdy nie zrobiła sceny zazdrości, nigdy nie
      usłyszałam, że go nie chce, że mam go odwieźć spowrtem itp. Bardzo często
      słyszała natomiast na przykład, że ma byc teraz cicho bo mały śpi i sama jak on
      zaśnie przychodzi do mnie i mówi "cii szymek śpi, nie włączaj odkurzacza teraz",
      od początku nie była traktowana jakoś szczególnie i musiała poczekać jak było
      coś do zrobienia przy nim a ona coś chciała, dzięki temu wie, że taki mały
      człowiek też ma swoje potrzeby a ona nie jest pępkiem świata.
      Czasami za wiele od niej wymagam a za mało od młodszego, ona mi się taka dorosła
      wydaje a on taki malutki i głupiutki....
    • epreis Re: Gdy urodziło się drugie... 21.07.09, 12:47
      myślę, że trochę "urósł, dorósł" w moich oczach....
      kocham go tak samo jak wcześniej, zmieniły się tylko moje oczekiwania i wymagania wzgleem niego...

      wcześniej były minimalne..teraz jest ich sporo...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja