badena
21.07.09, 23:16
dziewczyny!błagam o jakies rady poparte doswiadczeniem - problem jest
nastepujacy: a troche tego bedzie...mianowicie: synek za 10 dni skonczy 14
miesiecy, od miesiaca jest odstawiony od piersi, a odstawilam specjalnie po to
zeby skonczyl sie problem ze spaniem, generalnie nic sie nie zmienilo, a
wlasciwie to moge powiedziec ze jest jeszcze gorzej. A wyglada to tak:
zasypiamy razem na łóżku, ja sobie leżę śpiewam kołysanki mówię synkowi żeby
spał, on się kręci wierci, przytula się do mnie i różnie to była czasem
zasypia po 30 min, czasem po godzinie, czasem po 1,5 godziny - nie ma reguły,
bez znaczenia jest również fakt ilosci jego snu w ciągu dnia ponieważ
wieczorne zasypianie wygląda tak samo bez względu na to czy w dzień spał
godzinę czy trzy godziny (w pewnym momencie próbowałam zredukować jego sen
dzienny żeby wieczorem było lepiej - nie odnioslo to zamierzonego efektu). Ale
nie w długości zasypiania tkwi problem. Synek po ok pół godzinie budzi się z
rykiem, jak się kładę obok niego albo biorę na ręce to się uspokaja i śpi
dalej (od kilku dni zostawiam go w dużym łóżku a nie odkładam do łóżeczka jak
to było wcześniej bo myślałam że może to coś pomoże - nie pomogło) budzi sie
po pół godzinie i nie ma szans żeby dalej sam spał, wpada w spazmy, wstaje i
krzyczy jak tylko odejde i zostawie go samego. MASAKRA! mój wieczór wygłada
tak że musimy cały czas na zmiane z mezem leżeć przy nim, czasem jak mąż przy
nim sie kladzie to ten w ogóle w amoku wykrzykuje "TATA" "TATA" włazi na niego
i chce sie bawic a ja w tym momencie moge zalatwic wieczorna toalete i to
wszystko - do syneczka do łóżka spac. W nocy spie z nim, oczywiscie jak jestem
obok to spi w miare spokojnie, budzi sie raz, daje mu pic i dalej spi
spokojnie. Metoda żeby dac mu sie wyplakac raczej odpada bo wydaje mi sie ze
nie zaskutkuje gdyz on z kazda sekunda rozkreca sie coraz bardziej i placze
tak ze az traci oddech co mnie przeraza!generalnie dziecko zyje w spokoju,
harmonii, bez stresu, krzyku itd. co ja mam robic? bo chce zaczac normalnie
zyc, moc cokolwiek zrobic wieczorem dla siebie, dla meza, dla domu. czy ktos
spotkal sie z takim przypadkiem?