Dziecko nie ma prawa być w kościele???

26.07.09, 21:13
Słuchajcie, jestem tak podminowana, że muszę napisać na forum!

Byłam dziś z rodzicami i córką (1,5 roku) na Starówce na lodach i potem
poszliśmy do kościoła (do katedry św. Jana w Wawie). Córka jak zwykle chodziła
albo biegała po kościele ale była cicho. Może kilka razy wydała z siebie jakiś
odgłos ale to nie było nic głośnego. Jadła też chrupki. Na ogłoszeniach, pod
koniec mszy rzeczywiście się rozbrykała i zaczęła się głośno zachowywać, więc
wyszłam z nią przed kościół. No i jak wychodziłam z tego kościoła jakaś pani
wyszła z ławki i podeszła do mnie z tekstem:"ludzi przychodzą się tu modlić a
nie patrzeć jak dziecko biega jak w parku". Odpowiedziałam jej, że trudno,
żeby 1,5 roczniak usiedział całą mszę w jednym miejscu ale nie wiem, czy
usłyszała bo od razu wróciła do ławki. I tuż przy wyjściu z kościoła podszedł
z kolei mężczyzna i powiedział, że nie powinnam przyprowadzać dziecka do
kościoła(!!!). I że nikt nie mógł się skupić, łącznie z księdzem i czy ja tego
nie widziałam. I stojąca obok niego kobieta powiedziała, że są specjalne msze
dla dzieci, a tu przychodzą schorowani ludzie... Oczywiście odpowiedziałam, że
córka nie była głośno i że zawsze z nią chodzę do swojej parafii i nigdy nie
było problemów. Wiem, że są msze dla dzieci ale akurat byliśmy na Starówce
wieczorną porą i dlatego poszliśmy na tę mszę.

I tak się wkurzyłam! Bo wiem, że są dzieci, które płaczą, krzyczą i są głośno
podczas mszy. Ale ja zawsze specjalnie pilnuję moją córkę, żeby była cicho.
Jestem na to bardzo wyczulona. Jedyne co robi to po prostu chodzi albo biega w
tą i z powrotem. I nie mogę pojąć skąd się biorą tacy ludzie - chyba nigdy nie
widzieli dziecka, albo mają jakiś problem sami ze sobą.

Co Wy myślicie o taki zachowaniu tych ludzi? Chodzę z córką często do kościoła
ale pierwszy raz się z czymś takim spotkałam i musiałam się "wygadać".
    • patrice7 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:19
      Dla mnie zabieranie 1,5 rocznego dziecka do koscioła to skrajna głupota.
      Raz,ze dziecko nie wysiedzi i nie kuma o co chodzi,dwa,ze przeszkadza innym.
      • kitka20061 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:25
        Zgadzam się z patrice7 i dodam, ze są msze dla dzieci i tam są one mile widziane, a co do jedzenia w kościele to muże lepiej już nie będę komentować. Tak więc chyba nie masz o co sie bulwersować.
        • patrice7 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:34
          dam jeszcze,ze czesto starsze osoby (i nie tylko oczywiście) siedzą w
          skupieniu,biegające dziecko je rozprasza. Dodatkowo pomyślałaś o tym,ze starsze
          osoby często niedosłyszą? i piski Twojego dziecka sprawiają,ze nic nie słyszą.
          • awtorek Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:43
            Pisałam już, że moje dziecko nie piszczało. Było CICHO. Zaczęło być głośno pod
            koniec ale wtedy je wyprowadziłam.
            Wiem, że dziecko nic nie rozumie z mszy ale często nie mam jej z kim zostawić. I
            generalnie jest tak, że oboje rodziców chodzi do kościoła, to wtedy co, mają
            wynajmować opiekunkę na ten czas? Dziewczyny, to jakaś bzdura!

            Zgadza się, są msze dla dzieci. Często z nich korzystam. Ale tym razem była
            akurat o późnej porze na starówce i wyjątkowo byłam na zwykłej mszy.

            Ale widuję dzieci na mszach o różnych godzinach i nikt nigdy nie robił z tego
            problemu (o ile dziecko naprawdę nie było głośno). I sama byłam nieraz na mszy
            bez dziecka i widziałam inne brzdące i do głowy by mi nie przyszło zwrócić uwagi
            mamie, żeby nie przychodziła z dzieckiem do kościoła bo nie siedzi ono grzecznie
            w ławce.
            Dlatego, nie zgadzam się z moimi poprzedniczkami. Uważam, że to po prostu absurd!
            • mama9908 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 14.08.09, 13:10
              A do cho....y, kiedy to dziecko przyzwyczaić do chodzenia do
              kościoła, dwa dni przed komunią!!!!???? Właśnie że ja będę chodzić z
              dzieckiem i na tą mszę na którą mi akurat pasuje, jak ktoś sie
              potrafi skupić to mu biegajace dziecko nie przeszkadza, swoja drogą
              mnie kiedyś ksiądz zwrócil uwagę, że moja córka biegła do mnie z
              radością bo zobaczyła piękny żłóbek, ja na kolędzie poskarżyłam sie
              proboszczowi i on wiedział co zrobić, taka sytuacja sie nigdy nie
              powtórzyła, Pan Jezus powiedział "pozwólcie dzieciom przychodzić do
              mnie"!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • deela Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:14
        prawda patrice prawda
      • w.s2 Spokojnie "awtorek" nie ma powodów do nerwów. 31.07.09, 10:50
        Ewangelia według św. Marka 10,13-14: "Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im;..."

        Pamiętam swego czasu pewien incydent: do kościoła, w czasie mszy, wbiegł pies należący do jednedj z osób będących na mszy. Było lato, na dworzu było zaledwie ciepło. Właściciel chciał wyprowadzić psa na zewnątrz. I wtedy głos zabrał ksiądz mówiąc, że jeżeli pies lepiej czuje się w kościele niż na dworzu niech zostanie, widocznie tak jest lepiej i zapewne dzieje się tak z woli Boga.

        Dlaczego wspominam ten incydent? Ano dlatego, że zwracanie uwagi w stylu "ludzi przychodzą się tu modlić a nie patrzeć jak dziecko biega jak w parku" oraz "że nikt nie mógł się skupić, łącznie z księdzem i czy ja tego nie widziałam" jest - łagodnie mówiąc - nie na miejscu. Jeżeli dziecko rzeczywiście przeszkadałoby w prowadzeniu mszy zapewne uwagę na to zwróciłby ksiądz.

        Oburzonym zaś dedykuję modlitwę Jana Pawła II: "Totus Tuus ergo sum et omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor Tuum, Maria." Papież odnosi się tu wprawdzie do Maryi, ale nie ma żadnych przeciwwskazań, by śłowa te odnieść do Boga. Jeżeli oddajemy się rzeczywistej modlitwie, to nic nie jest w stanie nas rozproszyć.
    • natamaj1 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:43
      zgadzam sie z osobami ktore ci zwrocily uwage jak i dziewczynami ktore
      wypowiedzialy sei w tym watku. Sama mam male dziecko, ale odkad nie jest w
      stanie spac przez cala msze nie zabieram do kosciola.

    • ga-ti Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:45
      A ja Cię rozumię i jestem z Tobą! I pewnie zaraz oberwie mi się, ale co tam! Piszę, co myślę!
      Dziś miałam podobną sytuację co Ty. To chyba jakaś plaga!

      W czasie wakacji nie ma u nas mszy dla dzieci. Staramy się nie chodzic na sumę, ale dziś akurat tak wyszło, że inna godzina nam nie pasowała. Mała (1,5)trochę "gadała", chodziła, tata "zatykał" ją chrupkami (tak! moje dziecko je w kościele!). Na komunii zaczęła płakac, dokładnie, gdy zaczęto śpiewac, więc nie była bardzo słyszalna. I podchodzi do mnie pan około 40 i mówi, żeby z dzieckiem wyjśc, bo przeszkadza ludziom się skupic i modlic. Wskazałam panu miejsca w pierwszych ławkach, jeśli z tyłu mu niewygodnie. No wkurzyłam się jak nic!
      Pan poszedł do komunii, stanął z tyłu i przydybał mojego wracającego od komunii męża i z tym samym tekstem. A później poszedł do komunii.
      Dodam, że kazanie było oparte o słowa św. Pawła "...znoście siebie nawzajem w miłości" i jak zwykle ksiądz mówił o potępianiu aborcjii, antykoncepcji, o kryzysie rodziny.

      Zawsze w takich momentach mam chęc zapytac, gdzie są pana/pani dzieci/wnuki? Czy czasem nie stoją przy bramie i nie czekają na ogłoszenia, żeby iśc po wpis do "indeksu", że zaliczyli mszę, a może myją samochód, czy koszą trawniki?

      Nie wdaję się w dyskusje, czy jest sens zabierac 1,5 roczne dziecko do kościoła. Ja, mąż i dzieci chodzimy i chodzic będziemy, czy to się komuś podoba, czy nie!
      • kitka20061 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:55
        To przykre, że sami mało z tej mszy wyniesiecie, zajęci karmieniem i ganianiem za dziećmi i nie pozwolicie w skupieniu wysłuchać mszy innym. Sama mam dziecko, zaczęłam z nim chodzić do kościoła jak umiało wysiedziec grzecznie na tyłku (około 2,5 roku), nie przeszkadzając innym i mimo że uczęszcam na msze dla dzieci, to wkurzają mnie biegające po całym kościele dzieciaki, piszczące, krzyczące, bawiące sie zabawkami i szeleszczące papierkami od zapychaczy. To nie wizyta u cioci na imieninach i wypadałoby sie umieć znaleźć stosownie do miejsca.
        • agsa22 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 21:20
          Wytlumacz to dziecku...Ale dretwo.Wkurzaja Cie dzieci poznajace swiat.Mojego
          dziecka zadna stara malpa nie bedzie nagabywac bezczelnie,bo do kosciola nie
          chodzebig_grin wizyty u cioci na imieninach sa tak samo nudne jak koscielnebig_grin
      • agusiak.1 Jestem z Tobą! 30.07.09, 15:07
        Zgadzam sie w 100% Tez chodzę z dzieckiem do kościoła i chodzic
        będę. Niech mi tylko ktos zwróci uwagę... Nie wierzę w to skupienie
        na Mszach św. Te stany modlitewne. Jestem starą oazowiczką.
        Kilkanascie lat jeździłam na rekolekcje i uczyłam sie co to
        skupienie. Jesli ktos sie chce skupić i modlić i poprosi o to Ducha
        św. to małe dziecko na pewno mu nie przeszkodzi.
      • mlela Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 11.08.09, 13:22
        Ja również się zgadzam.Moje dziecko ma 15 miesięcy i także nie
        potrafi wysiedzieć całej mszy w ciszy i spokoju ale czy to oznacza
        że nie mam prawa iśc z rodziną do Kościoła i się pomodlić bo dziecko
        płacze??Bóg kocha wszystkich i tych marudzących ludzi podejżewam że
        też.A Ci co mówią że nie mogą się skupić to widocznie mało się
        starają bo ja mimo że muszę pilnować dziecka potrafię się także
        pomodlić.A najbardzoej to nierozumiem już młodych matek które
        krytykuja.To że wszae dzieci potrafią spędzić godzinę w kościele nie
        oznacza że jesteście lepsze.Nie dajmy się zwariować.Rodziny z małymi
        dziećmi też maja prawa.a może się myle.... najlepiej pewnie byłoby
        zamknąć nas wszystkie w komorze gazowej!!! Takiego!!!! te czasy juz
        minęły.Moje dziecko samo usypia w pokiju i ma to zonaczać że mam
        potepic wszystkie dzieci które tego nie robią??
        Na zakończenie jak komuś przeszkadza dziecko niech znajdzie sobie
        miejsce pod samym ołtarzem ołtarzem.Tam dobrze słychać księdza smile
        Pozdrawiam
    • krztyna Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:50
      Z takim podejściem jakie mają osoby zwracające Ci uwagę, kościoły za
      10-15 lat będą świeciły pustkami. Ci którzy teraz się tak bulwersują
      umrą a obecne dzieci nie będą nastolatkami nauczonymi uczestniczenia
      we mszy.
      Msze Św. dla dzieci są w godzinach snu mojej młodszej pociechy, a z
      kolei w kościele obudzi się natychmiast i jej nie prześpi. Chodzę
      więc z moimi dziećmi na msze, które mnie pasują. Nie zwracałabym
      uwagi, gdyby ktoś mnie beształ w kościele. Raczej bym
      zacytowała: "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie"

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • awtorek I jeszcze jedno 26.07.09, 21:56
        To już nie chodzi o sam kościół. Wiadomo, że małe dziecko nie potrafi zachowywać
        się cicho, spokojnie i w skupieniu. To może mam jeszcze nie jeździć autobusami
        bo moje dziecko będzie coś mówiło do siebie i przeszkadzało innym w podróży.
        Może wtedy też mam wysiąść. Albo w restauracji jak dziecko w kółko wstaje i
        siada na krześle (choć moja córka akurat grzecznie siedzi i je). Może w ogóle
        nie wychylać nosa poza plac zabaw bo ktoś się oburzy, że dziecko mu przeszkadza!
        To już chyba zakrawa na jakąś dyskryminację. I tym bardziej dziwi mnie zdanie
        niektórych mam.
        • kitka20061 Re: I jeszcze jedno 26.07.09, 21:57
          Nie przesadzaj!!!
        • agsa22 Re: I jeszcze jedno 27.07.09, 21:13
          W sumie ja do kosciola nie chodze.Niech sobie tam chodza Ci schorowani ludzie,bo
          im juz duzo nie zostalo teraz chca zapracowac na niebo hehehhe
    • patrice7 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:51
      awtorek napisała:
      Wiem, że dziecko nic nie rozumie z mszy ale często nie mam jej z kim zostawić.

      Sama pisałas ze dzis byłas z rodzicami,wiec mogliscie pojsc osobno na mszę,by
      nie musiec zabierac dziecka.
      Mozecie się tez wymieniac z męzem.
      • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:58
        A kiedy dziecko ma się nauczyć jak należy zachować się w kościele?
        Jak pójdzie do szkoły? To już będzie dużo za późno.
        To jest proces dość długotrwały i mówienie, że zabranie
        półtoraroczniaka do kościoła to skrajna głupota to chyba
        nieporozumienie - im wcześniej zaskoczy, że cotygodniowa msza to
        czas na spokojne przeczekanie jej, zanim zacznie rozumieć po co
        naprawdę to wszystko, tym lepiej i dla dziecka i dla współwiernych.
        • patrice7 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:11
          zona_mi napisała:
          To jest proces dość długotrwały i mówienie, że zabranie
          półtoraroczniaka do kościoła to skrajna głupota to chyba
          nieporozumienie - im wcześniej zaskoczy, że cotygodniowa msza to
          czas na spokojne przeczekanie je

          Zgadza się.Nie ma hop siup.
          Ale 1,5 roczne dziecko nie zrozumie sensu siedzenia na tyłku w ciszy przez godzinę.
          Dlatego napisałam ze to skrajna głupota
          • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:19
            W tym wieku dziecko nie może zrozumieć - ono ma się przyzwyczaić
            , że w pewnych okolicznościach się siedzi w ciszy i bez biegania
            (w miarę możliwości).
            • mama_kotula Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 09:59
              CytatW tym wieku dziecko nie może zrozumieć - ono ma się przyzwyczaić, że w pewnych okolicznościach się siedzi w ciszy i bez biegania (w miarę możliwości).

              Zona, a nie uważasz, że to trochę trening Pawłowa?

              Bo generalnie zgadzam się z obiema stronami, ale nie kumam tego "przyzwyczajania". Wydaje mi się, że jak dziecko będzie na tyle duże, aby zrozumieć, dlaczego trzeba być cicho i bez biegania, to nie będzie potrzeby "przyzwyczajania".

              To tak jak z nocnikiem suspicious
        • ga-ti Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:14
          zona_mi napisała:

          > A kiedy dziecko ma się nauczyć jak należy zachować się w kościele?
          > Jak pójdzie do szkoły? To już będzie dużo za późno.

          O właśnie! Zona_mi, wyjęłaś mi to z ust! To pytanie dręczy mnie ilekroc moje miśki się wiercą i kręcą w kościele. Jaki wiek jest dobry? Druga klasa, jak do pierwszej komunii zaczynają się przygotowywac? No dla mnie widok takiego wiercącego i gadającego 8 latka jest dziwny i świadczy o jego rodzicach.
        • kitka20061 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:28
          zona_mi napisała:

          > A kiedy dziecko ma się nauczyć jak należy zachować się w kościele?
          > Jak pójdzie do szkoły? To już będzie dużo za późno.

          Nie wyolbrzymiaj. Najpierw można pójść z dzieckiem na 10-15 minut i powoli czas wydłużac, aż będzie w stanie wysiedziec grzecznie całą mszę. Po co utrudniać życie jemu, sobie i wszystkim naokoło?
        • aurita Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 07:57
          Tak tak zgadzam sie!!! indokrynacje trzeba zaczac jak najwczesniej!!


          zona_mi napisała:

          > A kiedy dziecko ma się nauczyć jak należy zachować się w kościele?
          > Jak pójdzie do szkoły? To już będzie dużo za późno.
          > To jest proces dość długotrwały i mówienie, że zabranie
          > półtoraroczniaka do kościoła to skrajna głupota to chyba
          > nieporozumienie - im wcześniej zaskoczy, że cotygodniowa msza to
          > czas na spokojne przeczekanie jej, zanim zacznie rozumieć po co
          > naprawdę to wszystko, tym lepiej i dla dziecka i dla współwiernych.
          >
          • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:26
            Ty nazywaj to indoktrynacją, czy jak tam chcesz, dla mnie to
            wychowanie w wierze.
            Jako katoliczka chcę, żeby moje dzieci chodziły do kościoła razem ze
            mną - choć nie za cenę awantur, biegania i przeszkadzania innym - i
            chodzą.
            Tak samo jak myły zęby od najmłodszych lat, chociaż nie rozumiały po
            co - zrozumienie przyszło/przyjdzie z czasem.

            1. Dzieci mają prawo chodzić do kościoła.
            2. Rodzice mają obowiązek pilnować, aby w miarę możliwości nie
            przeszkadzały innym.
            3. Może zdarzyć się ktoś, komu będzie przeszkadzało nawet jak ciche,
            spokojnie siedzące dziecko będzie majtało nogami, siedząc w ławce -
            jeżeli pkt. 2 jest spełniony, to wystarczy się tym nie przejmować,
            bo zawsze znajdzie ktoś, kro szuka drugiej dziury w d***.
        • mamaly Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 21:00
          A kiedy dziecko ma się nauczyć jak należy zachować się w kościele?
          Jak pójdzie do szkoły? To już będzie dużo za późno.
          To jest proces dość długotrwały i mówienie, że zabranie
          półtoraroczniaka do kościoła to skrajna głupota to chyba
          nieporozumienie - im wcześniej zaskoczy, że cotygodniowa msza to
          czas na spokojne przeczekanie jej, zanim zacznie rozumieć po co
          naprawdę to wszystko, tym lepiej i dla dziecka i dla współwiernych.


          Bzdura i tyle. Moja córka w wieku lat 6, nie prowadzana wcześniej do kościoła na
          mszę, wie jak się w nim zachować, wie po co się tam idzie, wie po co przychodzą
          inny, słucha o czym się mówi, zadaje pytania po mszy. Nigdy jej nie
          przyzwyczajałam do siedzenia w kościele bo uważałam to za głupotę. Przyszedł
          odpowiedni wiek, zaczęła sama wykazywać zainteresowanie i pytać, wtedy właśnie
          przyszedł czas na mszę w kosciele. Wcześniej chodziliśmy, ale nie na mszę.
          Uważam , że córka dorosła do kościoła i nie jest skazona
          zakazami/uspokajaniem/zapychaniem chrupkami i innymi tego typu wyczynami.

          A.
          • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 18:39
            > Bzdura i tyle.

            To nie bzdura.
            Każde dziecko jest inne i to przede wszystkim należy wziąć pod uwagę.

            > Uważam , że córka dorosła do kościoła i nie jest skazona
            > zakazami/uspokajaniem/zapychaniem chrupkami i innymi tego typu
            wyczynami.

            No widzisz - moja też nie była niczym "skażona" (co to za słowo w
            ogóle w tym kontekscie?), nie jadła, nie ganiałam za nią, nie
            musiałam wychodzić, a bywała w kościele, na mszach odkąd była
            niemowlęciem - i miała do tego prawo, bo o tym mowa w tym wątku.

            Nie chciałaś prowadzać swojego dziecka wcześniej - twoja sprawa.
            Ktoś inny chce, dziecko obiektywnie nie przeszkadza innym, więc
            niech sobie prowadza.
            I tyle.
          • 3-mamuska mamaly 31.07.09, 22:49

            > Bzdura i tyle. Moja córka w wieku lat 6, nie prowadzana wcześniej do kościoła
            czyli dziecko do 6 roku zycia ma nie wchodzic do kosciola?
    • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 21:51
      Masz prawo zabierać dziecko do kościoła, nawet tak małe,
      ale
      myślę, że bezpieczniej jest chodzić na msze dla dzieci,
      podczas których nikt nie powinien się czepiać, że dziecko chodzi.

      Sama jestem dość wyrozumiała, ale faktycznie coś, co dla rodzica nie
      jest niczym przeszkadzającym, dla obcych, starszych ludzi, może być
      irytujące. Mnie wystarczy, że dziecko biega, nawet jeśli nie gada, a
      już trudniej mi się skupić. Dlatego ze swoimi, szczególnie w
      młodszym wieku, starałam się chodzić wyłącznie na msze dla dzieci.

      Pamiętam sytuację, kiedy pewna mama z wielkim spokojem patrzyła jak
      jej dziecko - po cichu - rozwalało mszę: chodziło dokąd chciało,
      dotykało rzeczy nieprzeznaczonych do tego, wreszcie wlazło do
      prezbiterium i o mało nie poparzyło się gazowym grzejnikiem (mróz
      był trzaskający i dogrzewano okolice ołtarza). Wszyscy już mieli
      dość tego dziecka, a mama ze spokojem i uśmiechem przygłupa patrzyła
      na to szaleństwo - nie przeszkodziły jej uwagi księdza, ani
      zamknięcie balasek. Ale ona chyba coś nierówno pod sufitem miała tak
      w ogóle.

      Nie wiem jak zachowywało się Twoje dziecko z punktu widzenia innych -
      pewnie nie aż tak jak opisane przez mnie, ale dla własnego spokoju
      chodziłabym na msze dla dzieci.

      A jedzenie w kościele nigdy u nas nie wchodziło w grę po okresie
      wczesnoniemowlęcym - żadne chrupki, soczki, tak samo zabieranie
      zabawek. Do kościoła chodzimy w innym celu.
    • kol.3 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:08
      1. "Gratuluję !" Wychowujesz wojującą ateistkę. Twoje dziecko
      m u s i chodzić do kościoła ponieważ Ty tak chcesz. Dziecko ma 1,5 roku, z mszy
      nic nie rozumie, męczy się, ale wg wyobrażeń Tobie podobnych powinno chodzić,
      żeby nauczyło się uczestniczyć w mszy. Dziecko urwie Ci się z tej smyczy jak
      tylko będzie mogło i nigdy w życiu jego noga w kosciele nie stanie.
      2. Przyprowadzanie do kościoła małego dziecka, które przeszkadza innym jest
      oznaką nieliczenia się z otoczeniem i braku wychowania.
      Z drugiej strony - czego uczysz dziecko? Tego że w kościele można biegać i jeść.
      • pieknajedza Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:35
        zadna z was nie jest wyrosumiala wobec dzieci w kosciele.przykro az czytac co
        wypisyjecie na ten temat.wiele z was pisze ze po co zabierac dziecko skoro i tak
        nic z tego nie rozumie.ale nie zabiera sie dziecka zeby cos ze mszy wynioslo
        tylko po to abym ja cos wyniosla,to ja chce isc na msze i skoro nie mam dziecka
        z kim zostawic wiec zabieram je ze soba.w czym moze przeszkadzac dziecko,ze
        chodzi po kosciele,niech chodzi,wiadomo ma zachowywac sie cicho a jesli nie
        niech rodzic z nim wyjdzie,ale bez sensu piszecie ze rodzice lepiej zeby nie
        chodzili na msze tylko na msze dla dzieci.wybaczcie ale wmoim miescie mszy dla
        dzieci w wakacje nie ma i co z tego powodu nie mam chodzic do kosciola przez dwa
        miesiace??moim zdaniem nie ma nic zlego gdy dziecko troszke sobie
        pomarudzi,pobiega i napewno w niczym nie rozprasza(nie pisze tu to wrzaskach i
        krzykach).i nie ucze dziecka od poczatku ze kosciol nalezy do biegania i
        jedzenia chrupek bo i tak tego nie zapamieta a za czasem bede go uczyc ze jest
        to miejsce wyciszenia i modlitwy.i nie mialabym najmniejszego zamiaru wymieniac
        sie z mezem zeby ktos zostal z dzieckiem a pozniej ta druga osoba idzie do
        kosciola.po to sa niedziele zeby spedzac je razem i radziem z cala rodzinka
        chodzic do kosciola na msze.moim zdaniem to wy przesadzacie a nie autorka
        postu.dzieci to tylko dzieci
        • kol.3 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:51
          Nie jesteśmy wyrozumiałe dla mam niepotrafiących wychować dzieci.
          Ty masz potrzebę iść do kościoła więc zabierasz dziecko, a to, że dziecko
          "trochę pohałasuje i poprzeszkadza innym" masz gdzieś. Grunt żeby Tobie było
          dobrze. Bardzo polskie i katolickie.
      • ruminacja Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 28.07.09, 14:18
        "Gratuluję !" Wychowujesz wojującą ateistkę."

        Moim zdanie wniosek zbyt pochopny. Według mnie to bardzo dobry sposób
        przekazywania wiary zacząć m.in.od pokazywania dziecku, ze jest taki czas, taki
        dzień w tygodniu, gdy jest święto, idziemy do kościoła, ładnie się ubieramy, są
        modlitwy, śpiewy, kwiaty.
        Jest w czasie mszy i wokół niej mnóstwo rytuałów, które są ważne ale i ciekawe,
        miłe i wcale nie nudne. a zrozumiałe dla nawet rocznego dziecka.

        Nikt nie wymaga, żeby małe dziecko wsłuchało się ze skupieniem w liturgię słowa
        ale spokojnie może się oswajać z praktykowaniem.
        Dlaczego od najmłodszych lat? Proste,dla katolików przekazać wiarę to PODSTAWA,
        to nie jak nauczenie korzystania z nocnika, łyżki czy inne sprawy, tylko coś o
        wiele ważniejszego, stąd obecność tej sfery od samego początku. Nie chodzi też
        głównie o to, żeby dzieci były w kościele grzeczne i cicho siedziały, to nie
        istota sprawy. Mi zależy na tym, żeby raczej poczuły, ze to ważne, potrzebne.
        Niech też trochę widzi, że czasem pójście do kościoła wymaga wyrzeczeń, podjęcia
        trudu czy zmagania a moja w tym rola, żeby dowiedziało sie już niedługo, ze ten
        trud jest po coś, ze ma wielki sens.

        Zgadzam się, że trzeba szanować wolność innych i popieram chodzenie na msze dla
        dzieci, nie jestem jednak przewrażliwiona na punkcie obecności maluchów na
        innych mszach, no chyba, ze ewidentnie szaleją.

        Co do jedzenia-w przypadku mojej 2letniej córki toleruje podjadanie i picie w
        kościele, z wiekiem oduczymy ją tego, żaden problem. Najważniejsze na tym
        etapie, żeby nabrała świadomości, ze Eucharystia to święto, ważny czas,
        uroczysty, że się śpiewa, modli, słucha a czasem klęka-to wszystko.
        Póki co (córka bywa w kościele może nie regularnie ale od urodzenia)potrafi
        spędzić ten czas spokojnie, trochę pochodzi, czasem klęknie, przeżegna się,
        próbuje śpiewać i jest generalnie zadowolona. Na wypadek nudy zabieramy książeczki.
    • 4zaj Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:13
      Moim zdaniem uwagi o zachowaniu dziecka mogli sobie darować.Jeśli
      chodzi o jedzenie przez dzieci w kościele to też mówię ,że nie.Ja
      właściwie do kościoła nie chodzę,a jeśli juz idę to bez mojego
      synka, który ma trochę ponad 2 lata, ponieważ nie usiedzi.Tak czy
      inaczej mnie samej też w kościele się nieraz nudzi, a
      dziecku.....hm.....tym bardziej, nic ciekawego.Osoby, które zwróciły
      Ci uwagę to pewnie jakieś "nawiedzone mocherki', które zapomniały
      jak miały swoje dzieci.
      • patrice7 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:15
        4zaj napisała:
        Tak czy
        > inaczej mnie samej też w kościele się nieraz nudzi

        jenyy pewnie,uważasz się za katoliczkę co?
      • kol.3 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:27
        No proszę jak się zwróci uwagę na złe zachowanie to od razu jest się
        "moherkiem". Ciekawa klasyfikacja. Niestety, często jest tak, że mama patrzy z
        przygłupim uśmiechem albo w ogóle nie zwraca uwagi na koszmarne zachowanie
        dziecka i to nie tylko w kościele ale i w innych miejscach publicznych.
        Jestem po urlopie i mam mnóstwo obserwacji obyczajowych dotyczących braku manier
        mam i ich dzieci- w pensjonacie zero uprzejmości ani dzień dobry ani do
        wiedzenia, trzaskanie drzwiami do północy, bo normalnie zamykać drzwi nikt nie
        nauczył, potrącanie stolika w restauracji i zero przeprosin, kompletny brak
        reakcji, jak dziecko roznosi restaurację itp. itp.
        • awtorek kol.3 26.07.09, 22:37
          To co napisałaś jest prawdą: wiele mam nie zwraca uwagi na
          niegrzeczne/niestosowne zachowania dziecka i ja też to widzę. Ale, jak pisałam,
          ja bardzo staram się zwracać uwagę na takie rzeczy. I dlatego tym bardziej się
          wkurzyłam. Zawsze jestem wyczulona, żeby córka nikomu nie przeszkadzała (w
          autobusie, restauracji, sklepie). Zazwyczaj w kościele córka chodzi wzdłuż ławek
          i najwyżej patrzy się na ludzi, co i rusz ktoś się do niej uśmiechnie i tyle.
          Dlatego tak mnie zdziwiła i zszokowała reakcja tych ludzi.
          • kol.3 Re: kol.3 26.07.09, 22:46
            Dla Ciebie zachowanie dziecka jest nieszkodliwe (bo to Twoje kochane dziecko)
            dla innych irytujące (bo oni nie są z twoim dzieckiem związani emocjonalnie) i
            widzą tylko złe zachowanie i to że dziecko przeszkadza. Oczywiście złościć się
            na dziecko nie będą, bo to nie jego wina, że zostało przyprowadzone do kościoła,
            tylko na Ciebie. Trafiłaś na mszę, gdzie dzieci nie było, tym bardziej Twoje
            dziecko rzucało się w oczy i przeszkadzało, nawet jeśli wg Ciebie robiło
            niewiele hałasu. NO i karmiłaś je chrupkami, co napawa zgrozą, bo świadczy o
            kompletnym braku dobrego przykładu. I trudno dziwić się że reakcja ludzi była
            taka a nie inna. Mam wrażenie że nie rozumiesz ile złego robisz, niestety.
            • awtorek Taaa.... 26.07.09, 23:00
              Jakoś rzeczywiście nie mogę pojąć ile ZŁEGO uczyniłam bo (w wyjątkowej sytuacji)
              poszłam z dzieckiem na wieczorną mszę. No i jeszcze (o zgrozo!) jadła chrupki!
              Jeśli chodzisz czasem do kościoła, gdzie są dzieci to może zauważyłaś, że
              chrupki pomagają utrzymać tak ważną dla innych ciszę. I nie uważam tego za żadną
              zbrodnię!
              Powinnam była to wszystko przemyśleć i ewentualnie przywiązać córkę do ławki i
              zakneblować lub pójść z rodzicami na raty do kawiarni (byliśmy umówieni na lody
              na Starówce, z okazji imienin): najpierw jedna część rodziny na lodach z córką a
              druga w kościele, potem na odwrót (a trzeba też wziąć pod uwagę, że dziecko nie
              wysiedzi w kawiarni 2 godzin), i trzecia opcja - zrezygnować z mszy bo ktoś się
              oburzy, że dziecko chodzi po kościele.
              • awtorek Re: Taaa.... 26.07.09, 23:05
                Dodam, kol.3, że to co piszesz jest dla mnie pozbawione sensu i obraża mnie. Nie
                życzę sobie tekstów z serii: "dajesz zły przykład, nie potrafisz wychować dziecka".!
                • kitka20061 Re: Taaa.... 26.07.09, 23:07
                  awtorek napisała:

                  > Dodam, kol.3, że to co piszesz jest dla mnie pozbawione sensu i obraża mnie. Ni
                  > e
                  > życzę sobie tekstów z serii: "dajesz zły przykład, nie potrafisz wychować dziec
                  > ka".!

                  A Ty obrazasz ludzi w kościele, którym utrudniasz w skupieniu się pomodlic i wysłuchać mszy. Nie jesteś pępkiem świata, a to nie Twoja prywatna msza.
              • kitka20061 Re: Taaa.... 26.07.09, 23:10
                awtorek napisała:

                >lub pójść z rodzicami na raty do kawiarni (byliśmy umówieni na lody
                > na Starówce, z okazji imienin): najpierw jedna część rodziny na lodach z córką
                > a
                > druga w kościele, potem na odwrót (a trzeba też wziąć pod uwagę, że dziecko nie
                > wysiedzi w kawiarni 2 godzin)

                Własnie tak należało zrobić, najpierw Wy do koscioła, a dziadkowie z dzieckiem na spacer, a potem na odwrót. I nie trzeba trzymac dziecka 2 godzin w kawiarni, bo na Starówce jest wiele atrakcji zarówno dla dziecka jak i dla dorosłych.
                • awtorek Re: Taaa.... 26.07.09, 23:22
                  Chyba żartujesz???!!! To byłoby wspaniałe rodzinne spotkanie!
                  Może nie jestem pępkiem świata ale nie jestem też wyrzutkiem, który ma trzymać
                  się z dala od miejsc publicznych bo mam 1,5 roczne dziecko, które nie usiedzi
                  tyle czasu w jednym miejscu. Nie wierzę, jakie rzeczy wypisujesz!
                  • kitka20061 Re: Taaa.... 26.07.09, 23:31
                    awtorek napisała:

                    > Chyba żartujesz???!!! To byłoby wspaniałe rodzinne spotkanie!
                    > Może nie jestem pępkiem świata ale nie jestem też wyrzutkiem, który ma trzymać
                    > się z dala od miejsc publicznych bo mam 1,5 roczne dziecko, które nie usiedzi
                    > tyle czasu w jednym miejscu. Nie wierzę, jakie rzeczy wypisujesz!

                    Nikt Ci nie każe unikac miejsc publicznych, tylko wybieraj takie które nie powoduja opisanych przez Ciebie sytuacji. Nie mozesz doprawdy zrozumieć, że kościół to specyficzne miejsce, gdzie ludzie przychodzą sie w ciszy pomodlić, przemyślec swoje grzechy i.t.d. i biegające i jedzące dziecko im tego nie ułatwia a wręcz przeciwnie.
                    • zona_mi Re: Taaa.... 27.07.09, 19:19
                      > kościół to specyficzne miejsce, gdzie ludzie przychodzą sie w
                      ciszy pomodlić, przemyślec swoje grzechy i.t.d. i biegające i
                      jedzące dziecko im tego nie ułatwia a wręcz przeciwnie.

                      Mnie przeszkadzają i czasami do zupełnej dekoncentracji doprowadzają
                      babuleńki śpiewające skrzeczącymi głosami - czy i je powinno się
                      wyprosić z kościoła? Bywa, że naprawdę zawodzą tragicznie, albo
                      meczą jak kozy - bardziej mi to przeszkadza niż poruszające się
                      dzieci - i co wtedy? Wygonić babcie?

                      Kościół to miejsce, gdzie każdy - kto chce - powinien mieć prawo
                      przychodzić, gdzie dzieci powinno się uczyć bywać i zachowywać od
                      najwcześniejszych lat, wyprowadzane jedynie w ekstremalnych
                      sytuacjach.
              • patrice7 Re: Taaa.... 27.07.09, 10:26

                awtorek napisała:
                No i jeszcze (o zgrozo!) jadła chrupki!
                Jeśli chodzisz czasem do kościoła, gdzie są dzieci to może zauważyłaś, że
                chrupki pomagają utrzymać tak ważną dla innych ciszę.

                No to w koncu po co chodzisz do koscioła?
                By pieknie przezyc razem rodzinna msze i uczyc dziecka od malenkosci spotkan z
                bogiem czy jesc chrupki? No masakra no.
              • patrice7 Re: Taaa... 27.07.09, 10:34
                awtorek napisała:
                No i jeszcze (o zgrozo!) jadła chrupki!
                Jeśli chodzisz czasem do kościoła, gdzie są dzieci to może zauważyłaś, że
                chrupki pomagają utrzymać tak ważną dla innych ciszę.

                No to w koncu po co chodzisz do koscioła?
                By pieknie przezyc razem rodzinna msze i uczyc dziecka od malenkosci spotkan z
                Bogiem czy jesc chrupki? No masakra no.
              • kol.3 Re: Taaa.... 27.07.09, 18:49
                Twojemu półtorarocznemu dziecku msza, którą musi odbębnić, bo trudno to inaczej
                nazwać, kojarzy się już zapewne z NUDĄ i PRZYMUSEM. Wyrobi mu się odruch
                Pawłowa.Efekt jest łatwy do przewidzenia. Znam dzieci, które mają tak bardzo
                dość kościoła, że nawet do komunii nie chcą iść, a jeśli idą to tylko dla
                obiecanego komputera i prezentów. Kiedy tylko mogą decydować o sobie,
                rezygnują z kościoła na zawsze.
                Dziecko ma prawo być w kościele ale i ma obowiązek odpowiednio się zachowywać.
                Aby miało szanse tego wszystkiego dokonać trzeba je wychowywać, na pewno nie
                metodami opisanymi przez forumowiczki (latanie, bajeczki, picie, jedzenie na
                mszy). Lepiej zacząć prowadzać dziecko do kościoła później, kiedy cokolwiek z
                mszy zrozumie, kiedy będzie zainteresowane.
        • 4zaj Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:45
          Zgadzam się z Tobą,że wielu rodziców nie uczy swoich dzieci
          kultury.Mnie też to razi, kiedy dziecko źle się zachowuje a rodzice
          nie zwracają mu uwagi, nie tłumaczą jak powinno się zachować. Może
          to jest tak, że ich też nie nauczono?
    • olcia.kaktus Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 22:16
      pytanie do ciebie - po co chodzisz do kościoła? "odstać swoje"? chyba nie do
      końca, raczej chodzi o modlitwę, a do modlitwy jest potrzebne skupienie.
      Bo jeśli chodzisz tylko po to, by uczestniczyć przez godzinę w rytuale, bez
      głębszego przeżycia,(a o takie trudno przy małym dziecku, które trzeba
      obserwować i trzeba być "przytomnym" non stop) to chyba coś nie tak.
      Niestety jest wiele osób, które uważają, że postanie przez godzinę to
      uczestnictwo w mszy. Ale inni tak nie uważają i mają prawo do skupienia i
      modlitwy w czasie na to przeznaczonym, czyli na mszy.
      Piszesz, że dziecko było cicho, a czy biegało i chrupało też bezszelestnie?
      To też są dźwięki i to też niesamowicie rozprasza i przeszkadza, chyba łatwo to
      sobie wyobrazić.
      Wg mnie kościół to nie jest miejsce, w którym małe dziecko, nic nie rozumiejące
      co tam się dzieje było w stanie wytrzymać godzinę. Z takim dzieckiem rodzice
      powinni na zmianę wychodzić, wtedy również skorzysta każde z nich choć z części
      mszy.
      • mamagnoma Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:02
        Klasyka: polacy katole! Pelni nienawisci hipokryci. Nietety zyjemy w
        kraju zasciankowym i zaklamanym. "Chcialas miec dziecko, to teraz
        siedz z nim w domu, albo idz na plac zabaw, ale nigdzie indziej".
        Nie ustapia Cie miejsca, nie przepuszcza w kolejce, wygonia z
        kosciala a potem sie beda domagac zeby mlode pokolenie robilo na ich
        emerytury. Zygac mi sie chce! Tak samo z noscielami wirusa HIV,
        ktorym wybudowano dom pomocy w Laskach. Ile to bylo, zeby sie
        wynosili. Moga sobie zyc na tej planecie, byle nie obok! Z dziecmi
        to samo. Niech kobiety rodza i toduzo, ale niech potem nikomu nie
        waza sie na oczy pokazac!
        • zabulin Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:21
          Wg mnie, jeśli wyprowadziłaś dziecko, kiedy zaczęło byc głośno, to
          ok postąpiłaś i masz prawo zabierać dziecko do kościoła, oczywiście.

          Pozostaje pytanie, ile z tej mszy wynosisz, jeśli przez cały czas
          pilnować musisz dziecka, które chodzi po kościele? Bo pewnie za nią
          chodzisz,skoro duży kościół, coby gdzieś nie przepadła wink
          Ale to w sumie Twoja sprawa i twojego sumienia.

          Ja mam synka 18 miesięcznego. Do kościoła go nie zabieramy, bo nie
          potrafi usiedzieć w miejscu 5 minut, a dla mnie msza, na której
          latam za dzieckiem a nie modlę się, to w sumie strata czasu. Po co
          mam w takiej sytuacji iść, żeby potem nie musieć się spowiadać, że
          opuściłam smile?Albo, żeby powiedzieć , ze byłam przeciez w kościele
          to porzadna katoliczka jestem?

          Mały zostaje czasem z moim tatą, czasem z teściową, a jak nie ma
          chętnego smile to ja ide na jedną mszę, a potem mąż na drugą.

          Co do tego, czy dziecko przeszkadza i rozprasza. Mnie nie rozprasza
          i nie przeszkadza jak chodzi, dopóki zachowuje sie cicho.

          Natomiast jeśli dziecko zaczyna głośno gadać, krzyczeć, płakać,
          uważam, że rodzice powinni je z kościoła wyprowadzić, mając na
          względzie to, że inni może raczej wolą słuchać księdza niz ich
          dziecka.

          • awtorek Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:36
            Zazwyczaj jest tak, że (w naszej parafii) stoimy przed kościołem i córka chodzi
            sobie w tę i z powrotem a ja, mając ją na oku spokojnie mogę się modlić i słuchać.
            • kowalikm Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:35
              ja nie ukrywam, że również rzadko chodzę do kościoła.
              Jeśli już muszę zabrać mojego 3 latka (od 1,5 roku) go ciągam to raczej są to
              msze dla dzieci lub święta plenerowe typu "boże ciało", "odpust".
              Małe dzieci w kościele często się nudzą i na prawdę trudno mi sobie wyobrazić
              aby grzecznie dziecko ustało całą mszę.

              Nie wiem jak było w Twoim wypadku, ale zwracanie uwagi przez innych uczestników
              mszy w taki sposób (i jeszcze świeżo po modlitwie wink ) jest skrajnym brakiem
              kultury i ludzkiego miłosierdzia.

              Inna sprawa to to, że czasem na prawdę ciężko się skupić - podkreślasz, że Twoje
              dziecko było cicho, ale rodzice są różni i przyznam, że mi samej dziwnie się
              robi jak stojąc gdzieś w tylnych rzędach zupełnie nie słychać księdza tylko
              bieganie i wrzaski jakiego dziecko. Doskonale rozumiem jeśli trwa to chwilę i
              rodzic "robi porządek" z dzieckiem idąc gdzieś z tyłu z dzieckiem i zajmując je
              czymś...
              Czasem jednak rodzice podchodzą do tego jakby zupełnie naturalnym i obowiązkowo
              przyjemnym dla wszystkich był "tupot małych stópek" i wrzaski malucha. Nic sobie
              z tego nie robią.
              Oczywiście każdy ma prawo do wizyt w kościele, szczególnie dzieci, ale jednak
              jakieś zasady obowiązują również rodziców ...

              Ja dodam, że będąc z 2-3 latkiem w kościele ciężko mi zbyt wiele załapać z mszy
              jeśli brzdąc nie śpi. Trzeba mieć oczy z tyłu, bo nawet jak jest cicho to np.
              bardzo podoba mu się spódnica sąsiadki wink, lub zaczyna robić maślane oczy do
              młodych dziewczyn w tylnym rzędzie, które zaczynają chiholić.

              Jedzeniu w kościele kategoryczne NIE, ale na zewnątrz wink.
              Czasem sama zabieram małego resoraka jeśli młody się zaprze - jeśli to ma mu
              pomóc w modlitwie nie przeszkadzając sąsiadom wink
    • pieknajedza Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:28
      zadna z was nie jest wyrosumiala wobec dzieci w kosciele.przykro az czytac co
      wypisyjecie na ten temat.wiele z was pisze ze po co zabierac dziecko skoro i tak
      nic z tego nie rozumie.ale nie zabiera sie dziecka zeby cos ze mszy wynioslo
      tylko po to abym ja cos wyniosla,to ja chce isc na msze i skoro nie mam dziecka
      z kim zostawic wiec zabieram je ze soba.w czym moze przeszkadzac dziecko,ze
      chodzi po kosciele,niech chodzi,wiadomo ma zachowywac sie cicho a jesli nie
      niech rodzic z nim wyjdzie,ale bez sensu piszecie ze rodzice lepiej zeby nie
      chodzili na msze tylko na msze dla dzieci.wybaczcie ale wmoim miescie mszy dla
      dzieci w wakacje nie ma i co z tego powodu nie mam chodzic do kosciola przez dwa
      miesiace??moim zdaniem nie ma nic zlego gdy dziecko troszke sobie
      pomarudzi,pobiega i napewno w niczym nie rozprasza(nie pisze tu to wrzaskach i
      krzykach).i nie ucze dziecka od poczatku ze kosciol nalezy do biegania i
      jedzenia chrupek bo i tak tego nie zapamieta a za czasem bede go uczyc ze jest
      to miejsce wyciszenia i modlitwy.i nie mialabym najmniejszego zamiaru wymieniac
      sie z mezem zeby ktos zostal z dzieckiem a pozniej ta druga osoba idzie do
      kosciola.po to sa niedziele zeby spedzac je razem i radziem z cala rodzinka
      chodzic do kosciola na msze.moim zdaniem to wy przesadzacie a nie autorka
      postu.dzieci to tylko dzieci
    • awtorek Po analizie 26.07.09, 23:34
      Czytając Wasze posty, jeszcze raz przemyślałam dzisiejsze wydarzenie na mszy.
      Ale tym bardziej utwierdzam się w tym, że moja córka nic specjalnego nie robiła:
      przez 3/4 mszy córki jakby nie było bo była gdzieś z tyłu z moją mamą (pewnie w
      pobliżu schodów, które ją fascynują) i w ogóle jej nie słyszałam. Dopiero po
      komunii rzeczywiście biegała trochę przed ołtarzem. Na ogłoszeniach zaczęła być
      głośno, więc wyszłyśmy.
      Ksiądz ani razu na nas nie spojrzał, nie mówiąc o zwróceniu uwagi, czy czymkolwiek.
      Tak, że to nie jest mój wyidealizowany obraz dziecka. Naprawdę nie działo się
      nic co zakłócałoby mszę. Stąd moje larum.
    • mika_p Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 26.07.09, 23:53
      "Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie"...
      • deela Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 01:10
        wybacz ale czytalam ewangelie kilka razy i za cholere nie przypiminam sobie zeby
        chrystus zyczyl sobie murowanych kosciolow, facetow w kieckach i
        megaschematycznej mszy
        • zonkastonka Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele - deela 27.07.09, 09:28
          To chyba jakąś dotychczas nie odnalezioną Ewangelie czytałaś, bo:
          Chrystus sam do świątyń uczęszczał. Murowanych!
          Sam nosił kieckę, podobnie jak wszyscy kapłani i nie tylko.
          Sam uczestniczył w megaschematycznych nabożeństwach (trwających wiele godzin
          zresztą).
          To wszystko można wyczytać w Ewangeliach, które niby kilkakrotnie czytałaś.
          Tak więc jak widzisz nie jest to wymysł moherów tylko wynik wielowiekowej
          tradycji, starszej niż chrześcijaństwo nawet.




          deela napisała:

          > wybacz ale czytalam ewangelie kilka razy i za cholere nie przypiminam sobie zeb
          > y
          > chrystus zyczyl sobie murowanych kosciolow, facetow w kieckach i
          > megaschematycznej mszy
          • deela Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele - deela 28.07.09, 10:21
            > Chrystus sam do świątyń uczęszczał. Murowanych!
            bo takie byly i mysisz ze nie wie, podobalo mu sie to? to czemu nie nadawala z
            napredce sklecionego blaszaka tylko robil kazanie np na wzgorzach, w dolinach w
            szczerym golym polu lub na brzegu jeziora ewentualnie z lodki? bo moze im wiecej
            kamienia tym mniej kontaktu z czlowiekiem?

            > Sam nosił kieckę, podobnie jak wszyscy kapłani i nie tylko.
            kiecki dawno wyszly z mody, dzis bys moze nosil by jeansy
            ubieralby zapewne sie jak wszyscy a my? ksiedza odroznamy na wiele m a im wiecej
            rozinic tym- powtorze sie - mniej kontaktu z czlowiekiem?

            > Sam uczestniczył w megaschematycznych nabożeństwach (trwających wiele godzin
            > zresztą).
            moze ja uz sie nie bede powtarzac? po prostu patrz pierwszy akapit

            nie sadze ze jezus przypuszczalby choc w najczarniejszych snach ze po jego
            smierci taka heca sie rozpeta i to JEMU beda stawiac koscioly
            i ie sadze zeby mu sie to podobalo

            czyz to nie Jezus powiedział? Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję”
            czy to nie miala byc czasem swiatynia wiernych a nie z kamienia i wapna?
            przypominam, ze ta jego wypowiedz rowniez padla w procesie jego oskarzenia jako
            bluzniertwo ze on zwykly czlowiek taaaka swoiatynie w 3 dni machnie, oskarzajacy
            tez nie rozumieli ze on wcale nie mial na mysli murowanes swiatyni, zupelnie tak
            jak TY tego nie rozumiesz

            > To wszystko można wyczytać w Ewangeliach, które niby kilkakrotnie czytałaś.
            heh NIBY.... otoz w przeciwienstwie do jakichs 90% wiernych w polsce ja je czytalam
            • zonkastonka Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele - deela 30.07.09, 13:47
              Po pierwsze: dobrze, że czytałaś.
              Po drugie: w tychże Ewangeliach można spotkać wiele przykładów tego, że Chrystus
              jednak nauczał w świątyniach (btw. gdzie został znaleziony 12 letni Jezus jak
              "uciekł" rodzicom? ). Problem w tym , że jego nauka była wywrotowa i ze świątyń
              często Go wyrzucano, grożąc przy tym ukamienowaniem. Zatem znalazł słuchaczy,
              "na łonie natury" jak piszesz.

              Co do sutanny - to, czy stwarza dystans zależy tylko od tego, jakie ktoś ma
              nastawienie do Kościoła i księży. Poza tym, osobiście znam wielu księży i -poza
              Mszą i innymi oficjalnymi spotkaniami - niewielu nosi sutannę na co dzień. Co
              najwyżej koloratkę, ale na niektórych nawet koloratka działa jak płachta na byka
              (i jak mi się zdaje na Ciebie też?).

              Czy Jezus marzył o świątyni w Licheniu na przykład? Pewnie nie. Podobnie jak
              Budda pewnie nie prosił o stawiane mu kilkumetrowe pozłacane posągi, itp. itd.
              Deela, nie mam zamiaru się z Tobą spierać na argumenty. Miałam po prostu na
              myśli to, że ludzie OD ZAWSZE mieli potrzebę kultu -stawiali świątynie, mieli
              kapłanów, składali ofiary, uczestniczyli w nabożeństwach/rytuałach różnych. Więc
              nie jest to wymysł katolików czy nawet chrześcijan, jak sugerujesz. Tak było i
              jest od wieków, niezależnie czy mówimy o Żydach, chrześcijanch, czy muzułmanach.

              A Bóg po prostu daje się znaleźć tym, co Go szukają. Niekoniecznie w świątyni.
              Choć ja akurat nie mam nic przeciwko świątyniom (może niektórym smile, sukienkom i
              nabożeństwom (choć na takie 5-godzinne nie chodzę smile

              Pozdrawiam!

              • deela Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele - deela 30.07.09, 21:55
                w zasadzie zgadzam się z toba poza jednym punktem - koloratka nie dziala na mnie
                jak plachta na byka
                znalam wielu wspanialych ksiezy smile
      • kitka20061 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 15:44
        mika_p napisała:

        > "Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie"...

        Wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi, co nie oznacza, że jedni mają przeszkadzac drugim w rozmowie z Bogiem
    • sloooneczko takie to chrześcijańskie n/t 27.07.09, 08:16

    • usialeks Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 08:25
      Zabieraj i się nie przejmuj pseudokatolikami.
      Mi tez przeszkadzają inni ludzie w autobusach, przychodniach , sklepach bo
      narzekaja, smierdzą, wpychają się bez kolejki itd

      Ale kazdy czlowiek ma prawo do tego żeby uczestniczyć w zyciu codziennym.
      Nawet rodzice z malymi dziećmi.

      A Ci wszyscy ludzie zamiast sie skupić na tym co ich rzeczywiscie do tego
      kościoła kieruje to patrza tylko na innych ludzi.
      I wylewa się z nich jad bo im dziecko przeszkadza że sobie chodzi i je chrupki a
      nawet jak sobie pogada to cóż sie komu stanie ?
      ehh chrześcijanie
    • epb3 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:02
      kiedys bylam na mszy.dla dzieci. dwoch chlopcow(takich napewno z 5-6 lat) gadalo
      cos tam podczas kazania. ksiadz nic nie mowiac wziąl jednego z nich za rękę i
      wyprowadzil z kościola(wrocil bez niego).
      stojąca obok mnie starsza Pani powiedziala cicho - "on juz nigdy do kościola nie
      wroci..." - to bardzo mądry komentarz.
      wolno dzieciom byc na mszy - owszem Rodzice powinni wybierac albo msze dla
      dzieci, albo te mniej uczęszczane, albo zrobic wszystko zeby maluch nie
      przeszkadzal. ale jesli nie będziemy zabierac malucha ze sobą to jak przekazemy
      mu wiarę? u nas Rodzice z maluchami na mszach inne niz dla dzieci stoja na
      dworze. owszem taki Rodzic mniej(albo czasem i wcale) nie korzysta. ale
      najwyzszą wartością jest cotygodniowa WSPOLNA msza.
      ale tez od zawsze nalezy uczyc dziecko nalezytego zachowania w kosciele(tak samo
      jak w innych miejscach).
      owszem trudno wymagac od malucha zeby usiedzial tyle, ale jedzenie chrupek to
      juz przesada.
    • gosiek289 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:06
      nie mam siły czytać wszystkich wypowiedzi - widać, że nie chodzą do kościoła

      zgadzam się z autorką wątku

      dziecko katolika powinno chodzić do kościoła razem z rodziną
      nie rozumiem o co wam biega?
      kiedy dziecko ma zacząć chodzić do kościoła? - jak będzie mieć 10 lat?
      mój synek 3 latka - też jak chodzi do kościoła to nie usiedzi godziny w miejscu
      dla mnie szczytem chamstwa i egoizmu jest zwracanie uwagi rodzicom małych dzieci
      w kościele
      wiem - bo jestem matką małego dziecka
      wiem, jakim poświęceniem dla matki jest pójście z dzieckiem do kościoła -
      poskromienia szalejącego dziecka - łatwiej byłoby zostać w domu i puścić bajkę -
      ale nie w tym rzecz
      niestety zawsze znajdą się babcie(czasami dziadki) - zdegustowane życiem - które
      zwracają uwagę rodzicom - przy czym ci sami ludzie przeważnie nie żyją zgodnie z
      zasadami religijnymi - są wredni dla bliskich, obgadują plotkują, kłamią itp
      ot tyle miałam do powiedzenia - może moja wypowiedź się nie spodoba kilku osobom
      • gosiek289 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:15
        co do chrupek - moje dzieci jak były małe też jadły i piły na mszy
        i nikomu krzywdy przez to nie zrobiły
        córka - teraz 15 lat - nadal chodzi do kościoła
        synek - 3 latka - już na mszy nie je - ale jak jest lato - to ma kubeczek
        niekapek i czasami weźmie sobie łyczka
        ciekawa jestem jak uspokoją w/w mamuśki dzieci 2 -3 miesięczne - które chcą pić
        bo ja w tym wieku tez brałam dzieci do kościoła
        • zona_mi Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:47
          Moje dzieci jako niemowlęta 2-3miesięczne, w kościele karmiłam
          piersią w razie potrzeby (bez nadmiernego obnażania się, uprzedzam,
          iw ogóle dyskretnei), a w/w mamuśki po prostu nie chodzą do
          kościoła, nie zależy im na wspólnej z rodziną mszy niedzielnej i
          wychowaniu dziecka zgodnie ze swoją wiarą (jeśli ją mają), więc ten
          problem u nich odpada. Stad łątwość osądu negatywnego.

          Zawsze i w każdej sytuacji znajdą się osoby, które będą się czepiać,
          którym wszystko przeszkadza - jak nie chodzące dziecko, to coś
          innego.
          Rodzice muszą kontrolować stopień ewentualnego przeszkadzania i
          reagować w odpowiednim momencie, poza tym nie przejmować się
          komentarzami nie na miejscu i tyle.

          Sama nie dawałam chrupek dzieciom, ale myślę, że ostatecznie kiedyś
          przestaną ich w kościele potrzebować - nie widziałam 2-4letnich
          dzieci jedzących podczas mszy, więc uznaję to za przywilej
          maluszków, które z tego "wyrosną" i nie widzę problemu.

          Teksty o niezabieraniu dzieci i chodzenie na zmianę wypływają chyba
          wyłącznie od ludzi, którzy albo sami nie chodzą do kościoła, albo
          ich dzieci są na tyle niespokojne, że trudno wytrzymać im choćby
          przez pół godziny.

          Dla mnie pójście do kościoła całą rodziną, było zawsze większą
          wartością i przyjemnością, niż gdy szłam sama, choć bez wątpieniu w
          drugim przypadku było mi wygodniej - ale to jedyna zaleta.
          • awtorek Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:58
            Też szczerze mówią, czytając te negatywne wypowiedzi pomyślałam, że osoby które
            je piszą nie chodzą do kościoła. Bo gdyby tak było to chyba zauważyłyby, że
            często "kręcą się" tam dzieci, a sama msza nie wymaga aż TAKIEGO skupienia. To
            nie egzamin maturalny, gdzie ma być idealny spokój. Można słuchać księdza i
            modlić się, nawet jeśli raz na jakiś czas przejdzie obok ciebie dziecko. Ja
            często jestem z córką przed kościołem, gdzie córka może chodzić do woli. A ja,
            mimo, że ją pilnuję, potrafię się modlić i w pełni uczestniczyć we mszy. Myślę,
            że to zależy od człowieka i od nastawienia.
            A w mojej parafii chrupki to obowiązkowy atrybut rodzica dziecka do lat 2.
            Pozwala zachować ciszę, jak dziecko ma już dość.
            Fakt, trafiłam na mszę, gdzie w ogóle nie było dzieci. Ale mojej córki naprawdę
            praktycznie nie było słychać. I uderzyła mnie taka nietolerancja tych ludzi.
            • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:36
              awtorek napisała:
              > a sama msza nie wymaga aż TAKIEGO skupienia. To
              > nie egzamin maturalny, gdzie ma być idealny spokój. Można słuchać
              księdza i
              > modlić się, nawet jeśli raz na jakiś czas przejdzie obok ciebie
              dziecko.

              Tiaaaaaa.....wlasnie na tym polega polski katolicyzm...ludzie
              przychodza odstac swoje i przy okazji robia 150 innych czynnosci, bo
              na mszy nie trzeba az TAKIEGO skupienia smile: mozna biegac za
              dzieckiem, mozna czytac mu bajki, mozna skanowac sasiadow co maja na
              sobie, mozna pogapic sie kogo nie ma, kto sam, mozna jeszcze czasem
              komorke odebrac, mozna sie wylaczyc na godzine i myslec o
              pie...olach. Bo modlitwa w polskim wydaniu nie wymaga
              skupienie smile...to nie egzamin w koncu, nikt tego oceniac nie
              bedzie big_grin.
              • a.g.r.e.s.t Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 12.08.09, 16:54
                Wydaje mi się, że myli sie tu modlitwę kontemplacyjną lub osobistą z
                modliwtwą wspólnotową. Modlitwa wcale nie musi zawsze polegać na
                całkowitym oderwaniu od rzeczywistości - a na pewno nie ta
                wspónotowa, podczas mszy niedzielnej, kiedy nacisk powinien byc
                położony na wspólnotę, a nie na własne wnętrze. Na to jest czas
                kiedy indzeij - podczas innych nabożeństw, na kórych rzadko chyba
                zabiera się dzieci, lub w zaciszu własnej izdebki czy wybranym
                miejscu.
                Przypomina mi się wiersz ks. Twardowskiego, w któym padają słowa
                mniej więcej takie: "Tak broniłem Boga, że strzeliłem w mordę
                człowieka"
          • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:27
            zona_mi napisała:
            > Dla mnie pójście do kościoła całą rodziną, było zawsze większą
            > wartością i przyjemnością, niż gdy szłam sama.

            Tak bo samodzielne pojscie jest juz bezwartosciowe.
            I od kiedy do kosciola chodzi sie dla przyjemnosci??? Chodzi sie z
            potrzeby serca, wiary, modlitwy, poprzebywania sam na sam z Bogiem.
            Jak do wszystkiego potrzeba ci meza i dzieciakow obok to znaczy ze
            nie chodzisz tam w tym celu co potrzeba
            • awtorek Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:37
              Litości!! Nie wiem, kto dał Ci prawo do analizowania pobudek osób chodzących do
              kościoła. Poza tym na mszy nie do końca jesteś sam na sam z Bogiem: są też inni
              wierni (w tym dzieci) i ksiądz. A jak się chce takiej bliskiej, intymnej relacji
              w ciszy to przychodzi się na adorację Najświętszego Sakramentu. Tam,
              rzeczywiście dziecka bym nie zabrała.

              A to do tego, że przyjemniej jest uczestniczyć we mszy z całą rodziną to zgadzam
              się z poprzedniczką i Twój argument że takie myślenie świadczy o tym, że "nie
              chodzi się tam w tym celu co potrzeba" to po prostu nonsens.
              • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:44
                awtorek napisała:

                > Litości!! Nie wiem, kto dał Ci prawo do analizowania pobudek osób
                chodzących do
                > kościoła.

                Analizowac pobudki???
                Sorry...myslalam ze dla wszystkich te pobudki sa jednakowe - wiara,
                modlitwa, spotkanie z Bogiem, sluchanie Ewangelii.
            • zona_mi hanalui 27.07.09, 10:44
              Nie napisałam, że samodzielne pójście jest bezwartościowe, bo
              to oczywista bzdura.

              Do kościoła chodzę właśnie dla przyjemności - co w tym dziwnego? Z
              potrzeby serca, wiary, modlitwy i poprzebywania z Bogiem wspólnie z
              rodziną - to takie niezrozumiałe? Chyba dla kogoś, kto nie wie o
              czym się tu pisze.
              A Ty chodzisz do kościoła, czy tylko teoretyzujesz?
        • zonkastonka Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 09:50
          Dziecko, obecnie 14 mies. zabierane do kościoła od 5 tyg. życia.
          Nie je w kościele, ale latem pije raz po raz.
          Jak się zaczyna domagać wysadzenia z wózka to chodzimy zawsze z tyłu kościoła,
          albo nawet w przedsionku, zawsze mu przy tym towarzyszę.
          Jak zaczyna głośno "gadać" to albo któreś z nas wychodzi z nim przed kościół
          albo...czytam mu do ucha szeptem książeczki (czyli opowiadam co jest na
          obrazkach), trzymając na kolanach. Nie chodzimy na Msze dziecięce.
          Moi znajomi baptyści mieli taki sposób: ich dziecko miało specjalny zestaw
          zabawek zabierany tylko na nabożeństwo. No ale one po pierwsze nabożeństwa były
          dłuższe, a po drugie mieli dla dzieci wyznaczony kącik i opiekunkę smile

          Chodzimy z mężem do kościoła RAZEM odkąd pamiętam. Nie wyobrażam sobie iść "na
          zakładkę" (poza chorobą dziecka oczywiście). Jesteśmy praktykujący i nasze
          dzieci zamierzamy wychować w taki sposób.
          Nie jestem zachwycona jak dziecko włazi niemalże księdzu pod ołtarz czy sutannę,
          ale nie przyszło by mi do głowy zabraniać komuś zabrać dziecko do kościoła.

          • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:23
            zonkastonka napisała:
            > Jak zaczyna głośno "gadać" to albo któreś z nas wychodzi z nim
            przed kościół
            > albo...czytam mu do ucha szeptem książeczki (czyli opowiadam co
            jest na
            > obrazkach), trzymając na kolanach.

            Czytasz dziecku bajki w kosciele??? surprised? I to na Mszy? surprised?
            I masz taka podzielna uwage ze sie modlisz, czytasz bajki dziecku i
            jeszcze sluchasz tego co mowi ksiadz?
            Czy to po prostu taka sztuka dla sztuki...odsiedzimy godzinke bez
            wzgledu na jakosc tej godzinki, ludzie nas zobacza i nie beda gadac
            ze do kosciola nie chodzimy smile

            > Chodzimy z mężem do kościoła RAZEM odkąd pamiętam. Nie wyobrażam
            > sobie iść "na zakładkę"

            Pewnie...bo inni zaczna gadac ze moze pokloceni skoro osobno
            chodza big_grin
            • zabulin Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 10:33
              hanalui- lepiej bym tego nie skomentowala- zwłaszcza to o czytaniu
              bajeczek i podzielnosci uwagi smile masz rację - sztuka, dla sztuki.
              Zaliczone, odklepane - tylko jak to się ma do bycia "praktykującym" ?
              Bo przeciez zonkatonka napisała:

              Chodzimy z mężem do kościoła RAZEM odkąd pamiętam. Nie wyobrażam
              sobie iść "na
              zakładkę"
              (poza chorobą dziecka oczywiście). Jesteśmy
              praktykujący i nasze
              dzieci zamierzamy wychować w taki sposób.

              Ja sobie natomiast nie wyobrazam jak "praktykujesz" czytając dziecku
              bajeczki na mszy? Najważniejsze, że byliście RAZEM- oto prawdziwe
              praktykowanie, prawdziwego katolika smile
              • a.g.r.e.s.t Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 12.08.09, 17:03
                A nie mądrzyjcie się tak. A to, że rodzina się bardziej integruje,
                że choć nie w takim skupieniu, ale wspólnie przeżywa
                Eucharystię, to nic nie znaczy? Że nie rozdziela się na pół dnia?
                CZas, kiedy się ma malutkie dziecko, to właśnie czas bardziej
                pobieżnego przeżywania mszy świętej niedzielnej.
                Naprawdę można znaleźć inny czas na modlitwę kontemplacyjną, a na
                niedzielnej mszy wykazać trochę zrozumienia dla innych.
        • zabulin do autorki 27.07.09, 09:55
          "Zazwyczaj jest tak, że (w naszej parafii) stoimy przed kościołem i
          córka chodzi
          sobie w tę i z powrotem a ja, mając ją na oku spokojnie mogę się
          modlić i słuchać"

          No, to widzisz sama, ze nic złego sie nie dzieje.
          Potrafisz jednocześnie pilnować dziecka i się skupić. Jak jest
          głośna, szanujesz to, ze innym przeszkadza i wyprowadzasz na
          zewnątrz.

          To czemu sie przejmujesz tym incydentem?

          Mój syn- raz trafił do kościoła, jak byliśmy na spacerze a trwała
          akurat wieczorna msza. Od razu po wejściu zaczął głośno cos tam
          sobie gadać a pogłos był taki, że zagłuszał księdzasmile. Kosciól tez
          mamy duży i pełen zakamarków, więc gdyby zaczął biegac, a zacząłby,
          bo nie usiedzi 5 minut smile to ja musiałabym za nim smile A z kolei
          przed kosciołem (nieogrodzonym) ruchliwa ulica, więc tez musialabym
          przede wszystkim pilnować, żeby na nia nie ruszył, co byłoby trudne,
          bo jak widzi auto, to szaleje ze szczęścia smile Tak, że nijak bym się
          nie skupiła. Dlatego nie biore swojego. Ja zaczęlam chodzić do
          kościoła jak miałam 3 -3,5 roku i nadal chodzę smile

          A to, kiedy zaczyna się dzieci brać do kościoła , to indywidualna
          sprawa rodzica.
      • gusia_30 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 04.08.09, 10:43
        W całości zgadzam się z twoja wypowiedzią. Z moja rodziną chodzimy
        razem do kościoła, syn 8 lat córka 13 msc. Od urodzenia i z jednym i
        z drugim chodziliśmy RAZEM do kościoła. Dzieci mają prawo być
        rodzinnie na mszy. Zgadzam sie też że powinny się zachowywać tak aby
        nie przeszkadzać innym.
        W koaciele jak w życiu nigdy wszystkim nie dogodzisz.
    • dariafox Gdzie mój post? Co to ma znaczyć? 27.07.09, 09:50
      Dyskryminacja ze względu na przekonania religijne,to się nadaje do sądu!smile Ależ nie podejrzewałam moderacji o taki dewotyzm uncertain
    • aurita Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 11:04
      ze zamiast merytorycznie dyskutowac zaczyna sie przepychanka i osmieszanie osoby ktora sie z naszym zdaniem nie zgadza:

      -czy chodzi do kosciola (pewnie nie)
      -a w jakim celu (na pewno zeby odklepac)
      -co robi w kosciele (nudzic sie nie wolno, wiadomo kazanie zawsze jest swietne)

      a konczy sie "wyzwiskami" typu "pseudokatoliczka, wierzaca inaczej no i oczywiscie "polski katolicyzm" (bo ten zagraniczny jest oczywiscie lepszy)

      Ja juz nie chodze do kosciola na msze bo ksieza mnie skutecznie zniechecili ale jakos pamietam ze mialo cos byc o milosci do blizniego, tolerancji itp.
      Ujme krotko: po katolicku to kazdy wlasna doopa powinien sie zajac a nie jezdzeniem po innych

      do autorki watku: nie przejmowalabym sie jednorazowym incydentem, Katedra w Wie jest czesto zwiedzana przez turytow a starsi ludzie malo cierpliwi. Zapewne bardziej sie wsciekaja niz w jakims kosciolku gdzie dzieci sa na porzadku dziennym

      Jak jeszcze chodzilismy do kosciola to bardzo lubilam isc tam rodzinnie, patrzec na moja corcie wydeptujaca te same sciezki co ja wydeptywalam ponad 30 lat temu. Tak bylam wtedy szczesliwsza i bardziej spelniona niz jak chodzilam sama. Moje prawo?!
      • zabulin Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 11:26
        Nie, no rzeczywiście zaczyna się niefajnie robić.

        Jak już napisałam to rodzice decydują od kiedy ich dziecko zacznie
        chodzić do kościoła. I tak niech zostanie smile

        Powtarzam też, że dziecko chodzace po kosciele mi nie przeszkadza,
        większości pewnie tez, dopóki nie zacznie krzyczec. Uważam, ze keidy
        zachowuje sie głosno, powinno zostać wyprowadzone przez rodzica,
        żeby inni mieli szansę usłyszeć księdza :-0

        Natomiast co do przepychanek,- mamy zabierające dzieci nie są w
        stanie zrozumieć, że inni chodza "na zakładkę" czyli np. na zmiane z
        mężem> Nie wyobrażaja sobie innego praktykowania wiary niż CAŁĄ
        RODZINĄ WSPÓLNIE NA JEDNEJ MSZY.

        Z kolei inne mamy nie rozumieją, że
        mozna jednocześnie na mszy: słuchać, modlić się w skupieniu,
        pilnować dziecka i jeszcze czytać mu bajeczkę, a na dodatek nazywać
        to praktykowaniem smile))

        Bo ja np. nie rozumiem jak ktoś, kto czyta bajke o np. czerwonym
        kapturku, praktykuje podczas tej mszy smile

        Ale cuda się zdarzają, talenty równiez smile))
        Ja tak nie potrafię, wiec chcąc praktykować smile muszę zostawić
        dziecko z dziadkami albo iść na mszę na zmianę z mężem smile
        • aurita Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 11:36
          Nie rozumiec a wyzywac sie od pseudokatoliczek to roznica wink

          > pilnować dziecka i jeszcze czytać mu bajeczkę, a na dodatek nazywać
          > to praktykowaniem smile))

          a czemu nie? kto dla ciebie ma silniejsza wiare: Brat Albert zajmujacy sie
          bezdomnymi czy Klaryski zamkniete przed swiatem zewnetrznym?
          Czy to mozna ocenic?

          • zabulin Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 12:37

            aurita zacytowalaś mnie:
            pilnować dziecka i jeszcze czytać mu bajeczkę, a na dodatek
            nazywać
            > > to praktykowaniem smile))



            i pytasz:


            a czemu nie? kto dla ciebie ma silniejsza wiare: Brat Albert
            zajmujacy sie
            > bezdomnymi czy Klaryski zamkniete przed swiatem zewnetrznym?
            > Czy to mozna ocenic?

            Nie można, masz rację. Nie można porównać siły wiary nikogo- ani
            brata Alberta, ani Klarysek, ani naszej.Zgadzam się z tobą.


            Ale jeśli jakas Mama pisze :

            Chodzimy z mężem do kościoła RAZEM odkąd pamiętam. Nie
            wyobrażam sobie iść "na
            zakładkę"
            (poza chorobą dziecka oczywiście). Jesteśmy
            praktykujący i nasze
            dzieci zamierzamy wychować w taki sposób.


            to mi chyba wolno nie wyobrażać sobie jak jakaś mama może
            praktykowac podczas mszy, kiedy czyta bajkę? smile

            Po prostu myslałam zawsze, że aktywne uczestnictwo we mszy św i
            praktykowanie podczas tej mszy, to modlitwa w skupieniu, przezywanie
            tej mszy. Słuchanie slowa Bożego, kazania wygłaszanego przez
            księdza. I o ile mogę jeszcze zrozumieć ewentualnie, że można się
            skupić i jednoczesnie słuchać księdza i pilnowac dziecka, to wg mnie
            jak ktoś czyta bajkę, to niemozliwe, żeby sie modlił, słuchał...Po
            prostu wtedy robi sobie przerwę na czytanie bajki i nie ma co do
            tego dorabiać ideologii, ze podczas czytania bajki aktywnie
            uczestniczy we mszy. No, bez przesady.


            Pewnie lepiej iść razem, poczytać dziecku bajkę i cos tam z doskoku
            posłuchać, niz iść na zmianę z męzem ?

            Niech sobie każdy chodzi kiedy chce, z kim chce i nawet bajki czyta,
            ale bez przesady- nie wmawiajmy sobie, ze jak czyta bajkę, to
            aktywnie uczestniczy we mszy św. smile))

            A moze się myle, napisalam przecież, że cuda się zdarzają smile

            Może ma taki dar, że jak czyta bajkę, to jednoczesnie potrafi sie
            modlić??
        • gosiek289 Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 12:24
          można robić kilka rzeczy na raz smile
          - ja np. w domu zawsze podczas oglądania telewizji albo robię na szydełku albo
          ćwiczę na rowerku

          też uważam, ze po to się jest rodziną, żeby czas spędzać razem
          przykład - najpierw zaczyna się chodzić do kościoła samemu a po kilku latach na
          wczasy każdy jeździ osobno ( znam takie osoby u mnie w pracy)
          ps. nie ma nic bardziej wzruszającego niż dwójka staruszków idąca razem do
          kościoła smile - podtrzymujących się za ręce - obym dożyła takich czasów

          a co do nieuważania dzieci na mszy
          mój 3- latek - jak był wczoraj na mszy to pytał się mnie o pewne słowa z
          kazania - a więc wniosek - dzieci słuchają ( przynajmniej przez jakiś czas)
          a więc warto brać do kościoła
          • zabulin Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 12:46
            "też uważam, ze po to się jest rodziną, żeby czas spędzać razem
            przykład - najpierw zaczyna się chodzić do kościoła samemu a po
            kilku latach na
            wczasy każdy jeździ osobno ( znam takie osoby u mnie w pracy)
            ps. nie ma nic bardziej wzruszającego niż dwójka staruszków idąca
            razem do
            kościoła - podtrzymujących się za ręce - obym dożyła takich czasów "


            Moi znajomi chodzą do kościoła ZAWSZE na zmianę, bo próbowali
            chodzic razem z dwuletnim dzieckiem, ale pokładał sie na ławkach,
            głosno gadał, itp.
            Chodza na zmianę, bo ewidentnie ich dziecko nie nadaje się jeszcze
            do kościoła, zreszta nie chce tam wchodzic na razie i mu sie nudzi
            po prostu.

            Przekaże im, że moga w związku z tym skończyć jeżdżac osobno na
            wczasy smile)) Może wezmą to sobie do serca i zaqczna jednak na silę
            ciągnąc dziecko do koscioła i bywac tam razem, żeby nie doszło do
            rozwodu smile
            A nie znasz takich osób, co to raczka w rączkę szły do koscioła,
            pierwsza ławka, a potem i tak rozwód???

            no, proszę Cie , ale argumentem przywaliłaś smile Jak ktos ma byc ze
            sobą całe życie, to chodzenie przez jakiś czas do kościoła na
            zmianę, zeby dziecka popilnowac tego nie zburzy, bez obaw.


          • zonkastonka Re: Dyskusja polityczna 27.07.09, 12:48
            Oto Polska właśnie! Zaczęło się niewinnie: od pytania o dziecko czy ma prawo być
            w kościele (ma!) a skończyło na wyzwiskach i dyskusji politycznej.

            Do osób piętnujących moje "czytanie" książeczek w kościele: przepraszam, chcecie
            mnie może przepytać z ostatniej Ewangelii czy kazania??? Ulży to Wam?
            Trudno sobie wyobrazić, że ktoś może mieć podzielność uwagi. A! I nie mogę
            znaleźć gdzie napisałam o Czerwonym Kapturku, bo moje dziecko ma na razie tylko
            książeczki obrazkowe (obrazek+podpis). Ich czytanie polega na pokazaniu
            truskawki z komentarzem "truskawka", ale nie będę się dalej tłumaczyć bo nie mam
            z czego.

            A już najbardziej mnie rozbawia odgadywanie moich (PRAWDZIWYWCH, a
            jakże!)motywów uczestniczenia w Mszy św. przez niektóre panie pseudo-psycholożki
            (hanalui).

            Podaruję sobie dalszą dyskusję, w końcu jestem tylko pseudo-katoliczką i daleko
            mi rasowych katoliczek walczących o czystość Kościoła.

            Ech, dobrze, że Pan Bóg jest...smile

            Pozdrawiam.
            • zabulin Re: Dyskusja polityczna 27.07.09, 13:03
              o ja napisałam, że o czerwonym kapturku smileTak mi sie jakoś
              skojarzyło z czytaniem książeczek, ale jak tylko truskawki
              pokazujesz na obrazku, to co innego smile

              Wybacz, że cie zdenerwowałam.

              też się zdenerwowałam jak mi jakaś prawdziwie prorodzinna katoliczka
              pisze, że nie wyobraża obie jak to można nie iść całą rodziną na
              jedną mszę, tylko na "zakladkę " z mężem/wymiennie???

              Ale takie cie pewnie nie denerwuja?

              W takim razie my z męzem tez jesteśmy pseudo-katolikami i w dodatku
              pseudo-rodziną, bo chodzimy na zmianę albo zostawiamy małego z
              dziadkami, gdyz jest zbyt głośny i ruchliwy w kosciele.W dodatku
              ktoraś pani pisze tu, ze zaczyna się od chodzenia osobno, a potem
              rozstanie smile)))

              Jasnowidzka, wrózka?

              Ech, zdołowałam sie- ewidentnie czeka mnie rozwód smile))
              • gosiek289 Re: Dyskusja polityczna 27.07.09, 13:25
                zabulin
                ps. jeżeli czytasz i cytujesz- to proszę to robić ze zrozumieniem
                nigdzie nie pisałam o rozwodziepokaż gdzie to jest?
                chodzi mi o to, ze ludzie wykonując samodzielnie czynności przeznaczone dla
                rodziny - tak z tym powszednieją, ze dla nich jest to normalne, iż jedno jedzie
                na wczasy a drugie siedzi w domu - i nie powiesz mi, ze to nie prawda
                a z dzieckiem nawet 2 - letnim można iść do kościoła
                ja mam synka - łobuziaka - który nawet 5 minut nie usiedzi - ale staram się chodzić
                jak mam wybrać msze - wybieram ta dla dzieci - ale czasami mi nie pasuje - to
                idę na inną
                ale staram się aby był grzeczny - jak już włącza mu się "świr" to wychodzimy
                • zabulin Re: Dyskusja polityczna 27.07.09, 14:37
                  nigdzie nie pisałam o rozwodziepokaż gdzie to jest?

                  masz rację, nigdzie, , ale jak przeczytałam o tej
                  przerażającej historii, w której zaczęło sie od osobnego chodzenia
                  do kościola, a skończyło na osobnych wczasach, to tak sie
                  przestraszyłam o los mojej rodziny, że pomyslalam- osobne wczasy, to
                  pewnie potem osobne życie smile

                  chodzi mi o to, ze ludzie wykonując samodzielnie czynności
                  przeznaczone dla
                  > rodziny
                  - tak z tym powszednieją, ze dla nich jest to
                  normalne, iż jedno jedzie
                  > na wczasy a drugie siedzi w domu - i nie powiesz mi, ze to nie
                  prawda

                  gdybyś mogła doprecyzowac jakiez to czynnosci sa przeznaczone dla
                  rodziny- a ich samodzielne wykonywanie grozi konsekwencjami, jakie
                  opisujesz powyżej Bo nie wiem, czy myślimy o tych samych.

                  Ponieważ nie rozumiem o jakie czynności konkretnie ci chodzi, nie
                  mogę odp. na razie na twoje pytanie, czy to prawda czy nie.
                  Nie pytam sie złośliwie, tylko z ciekawosci, więc prosze cie o
                  odpowiedź.




                  a z dzieckiem nawet 2 - letnim można iść do kościoła
                  > ja mam synka - łobuziaka - który nawet 5 minut nie usiedzi - ale
                  staram się cho
                  > dzić
                  > jak mam wybrać msze - wybieram ta dla dzieci - ale czasami mi nie
                  pasuje - to
                  > idę na inną
                  > ale staram się aby był grzeczny - jak już włącza mu się "świr" to
                  wychodzimy


                  Owszem, mozna co juz napisałam. Mozna nawet z dwutygodniowym
                  jak ktoś chce,Ale jak ktoś ma dziecko b. zywiołowe, a takie jest
                  moje, niekoniecznie musi.
                  Mi nie odpowiada, uczestniczenie we mszy polegające na lataniu za
                  dzieckiem po kościele, albo dookoła niego. W związku z tym na razie
                  go nie zabieram.
                  • gosiek289 Re: Dyskusja polityczna 27.07.09, 15:05
                    sorki - nie chce mi się pisać - bo to zaczyna się robić przepychanką słowną
                    a nie mam ochoty się "stresować" - delikatnie powiedziane - wypowiedziami na forum
                    a więc miłego pisania smile - ja raczej nie będę się w tym wątku udzielać
                    wyraziłam swoją uwagę do autorki wątku - bo prosiła - a reszta dyskusji - typu
                    "kłótnie, przepychanki" mnie nie rajcują
              • zonkastonka Re: zabulin 27.07.09, 15:03
                też się zdenerwowałam jak mi jakaś prawdziwie prorodzinna katoliczka
                pisze, że nie wyobraża obie jak to można nie iść całą rodziną na
                jedną mszę, tylko na "zakladkę " z mężem/wymiennie???


                Po pierwsze: chyba nie jestem jakaś prawdziwie prorodzinna, bo jak na razie mamy
                tylko dwoje dzieci, z czego jedno żyjące. To tak pół-żartem.

                A serio: albo ja coś źle napisałam, albo ty źle zrozumiałaś. Chodziło mi o to,
                że my z mężem nie wyobrażamy sobie chodzić na zakładkę (chociaż tak chodziliśmy
                przez pierwsze 5-6 tyg. życia dziecka). Mam na myśli nas dwoje, a jak chodzą
                inni to ich/Wasza sprawa.
                Poza tym nasz synek ma 14 mies. i nie jest bardzo uciążliwy w kościele, ale nie
                wiem co będzie za rok czy dwa. Być może będziemy zmuszeni się wymieniać bo
                lepiej chodzić na zakładkę niż wcale bo dziecko hałasuje.

                I zgodzę się, że to z nas które się od połowy Mszy opiekuje dzieckiem
                (przeważnie do kazania wytrzyma w wózku) jest mniej skupione niż to drugie.
                Dlatego się tą opieką wymieniamy, będąc w kościele, więc jest to pewnie jakaś
                forma "zakładki". My jednak wolimy taką.



                • zabulin Re: zabulin 27.07.09, 15:30

                  > Po pierwsze: chyba nie jestem jakaś prawdziwie prorodzinna, bo jak
                  na razie mam
                  > y
                  > tylko dwoje dzieci, z czego jedno żyjące. To tak pół-żartem.
                  >
                  Jejku, zonkastonka aż mi ciary przeszły z tego twojego pół- żartu.
                  Współczuję.


                  > A serio: albo ja coś źle napisałam, albo ty źle zrozumiałaś.

                  No, chyba się nie zrozumiałysmy, ale ok. Najważniejsze, że sobie
                  wytłumaczyłysmy wink
                  Ja mam 18 miesięczniaka, który się do kościoła nie nadaje na 5
                  minut, bo go nie doganiam winkNie dość, że musiałabym po kosciele za
                  nim latać, to jesczze z zadyszka smile

                  Wierz mi, wolelibyśmy móc brać go do koscioła -żeby chociaż pod
                  kosciołem postał chwilę, (ale on daje dyla na ulicę) , bo takie
                  zakładki raczej uciążliwe i pol niedzieli , która moglibyśmy spędzić
                  razem ucieka, ale nie wszystkie dzieci sie nadają i tyle. A on na
                  dodatek jest glośny smile

                  Jak sie poprawi i wytrzyma choć pół mszy, przemysle sprawę- na razie
                  nie.
          • hanalui Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 12:49
            gosiek289 napisała:
            > można robić kilka rzeczy na raz smile
            > - ja np. w domu zawsze podczas oglądania telewizji albo robię na
            szydełku albo
            > ćwiczę na rowerku

            NO tak...to ja tez potrafie, ale to cos innego...tu masz
            zaangazowana glowe i miesnie. Podczas szydelkowania sluchasz tv i od
            czasu do czasu zerkasz, to samo jezdzisz na rowerku i patrzysz w tv.
            Ale...ciekawa jestem czy potrafisz szydelkowac i jezdzic na rowerku
            rownoczesnie lub np prowadzic z kims rozmowe i jednoczesnie czytac
            gazete, bo obydwie te czynnosci wymagaja zaangazowania miesni
            rownoczesnie lub glowy rownoczesnie. big_grin
            • gosiek289 Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 13:46
              mam koleżankę, która robi sweterek na drutach - stepując na steperze

              postanowiła ten sweterek robić TYLKO na steperze - już ma połowę
              a więc się da
              ja tak nie potrafię
              • hanalui Re: Najsmutniejsze jest to 27.07.09, 15:08
                gosiek289 napisała:
                > mam koleżankę, która robi sweterek na drutach - stepując na
                steperze

                Jako osoba zajmujaca sie zawodowo sportem musze powiedziec ze
                stepowanie tej kolezanki pewnie niewiele ma wspolnego z faktycznym
                cwiczeniem big_grin
    • truskawkowe_studio Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 12:50
      a ja myslalam ze gdzie jak gdzie ale w kosciele wszyscy powinni byc
      mile widziani. ale macie chrzescijanskie podejscie. pogratulowac
      • hanalui Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:05
        truskawkowe_studio napisała:

        > a ja myslalam ze gdzie jak gdzie ale w kosciele wszyscy powinni
        byc
        > mile widziani. ale macie chrzescijanskie podejscie.

        Alez oczywiscie ze wszyscy sa mile widziani. I po chrzescijansku
        trzeba miec na uwadze tez innych a nie koniec wlasnego nosa i
        wlasnie 4 litery. Mozna z dzieckiem chodzic na msze przeznaczone dla
        dzieci, ktore sa krotsze i biegajace, i rozrabiajace dziecko nikogo
        nie dziwi, poza tym przekaz jest ukierunkowany na dzieci.
        Jakos dziwnie wiekszosc pewnie tutaj bedzie zgodna ze na wieczor w
        filharmonii, spektakl teatralny, czy nawet do kina na seans dla
        doroslych dziecka nie wezmie. Sporo pewnie nawet nie zabierze
        dziecka 1.5 roku na wesele czy inna duza impreze rodzinna, bo bedzie
        twierdzic ze takie rzeczy nie dla dzieci wiec czemu bierze dzieci do
        miejsc w ktorych wiadomo ze takie dziecko moze przeszkadzac innym,
        moze sie zle zachowywac. Mozna w koncu to zorganizowac z glowa i nie
        miec tylko wlasnych 4 liter na uwadze
    • martasz123 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:01
      Nie dziwie Ci się, ze sie wkurzyłaś. Ja na szczescie nigdy nie bylam
      w takiej sytuacji, a mogłam być. Moja corka ma prawie dwa latka i
      odkąd skończyła miesiąc zawsze (z wyjątkiem chorób) jest z nami w
      kosciele. Dla mnie to jest bardzo oczywiste, ze ja zabieramy ze
      sobą, aby z nami uczestniczyla we mszy. A zachowuje sie naprawde
      roznie, czasami stoi grzecznie przy nas, czasami siedzi przy
      ołtarzu, a jeszcze innym razem biega, no ale wtedy staramy sie ją
      uspokajac. Ja uwagi typu, ze dziecka nie powinno sie brac na msze
      totalnie bym zignorowała.

    • asia8537 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:11
      Nie czytałam tutaj wszystkich postów, ale domyślam, się, że zdania
      odnośnie tematu wątku są mocno podzielone, i to bardzo...

      Jeśli chodzi o mnie, to mi obecność dzieci (tych dużych, czy całkiem
      malutkich - a i takie widzialam na mszy) w kościele nie przeszkadza,
      nie drażni mnie. Co prawda uważam, ze np. bieganie po kościele nie
      bardzo wypada, ale dziecko to przecież dziecko, szczególnie takie
      małe, które jeszce nie jest w stanie zrozumieć, że tu biegać nie
      powinno. Co do chrupków (czy ogólnie jedzenia przez dzieci w
      kościele) to nigdy mój synek nie jadł na mszy (a też go zabieram do
      kościoła tongue_out), ale widziałam mnóstwo dzieci z
      bułką/paluszkami/chrupkami/skórkami chleba lub innym jedzonkiem + do
      tego herbatka w kubeczku/butli, czasami jedno dziecko zobaczyło, że
      drugie wsuwa coś innego i włączało syrenę... - dodam tutaj, że to
      były zwykłe msze, nie specjalne dla dzieci - i nikomu to chyba
      wyraźnie nie przeszkadzało, nikt nigdy nie zwrócił nikomu uwagi.
      Pamiętam nawet jedną sytuaję, że raz na sam koniec mszy wyszłam z
      synkiem przed kościół bo chciał (na dworze też stali ludzie
      uczestniczący we mszy), a jedna pani zdziwiona, pyta się, dlaczego
      go wyprowadziłam, przeciez to normalne, że dziecko nie siedzi
      spokojnie (synek sam chciał wyjść na dwór, nie dokuczał, ani nie
      przeszkadzał). Tak więc dla innych to normalne, że dziecko może
      uczestniczyć we mszy i że może zachowywać się inaczej od resztywink
      Dziwi mnie w ogóle, ze zastrzeżenia mają osoby starsze, które
      przecież same miały kiedyś dzieci, teraz wnuki i powinny mieć więcej
      zrozumienia i cierpliwości. Nie można przeciez mieć wymagań w stylu:
      ja tu przychodzę i inni też mają siedzieć grzecznie...
      Byłam w wielu kościołach, czasami można było zobaczyc dzieci w
      gondolkach paromiesięczne, albo takie, które jeszcze nie umiały
      chodzić i rodzice musieli je zabawiać, były piszczki i grzechotki...
      Nie przeszkadzało to ani mnie, ani innym, ja bym takiego maleńkiego
      dziecka nie wzięła do kościoła, ale jeśli ktoś chciał to proszę
      bardzo, kościół jest dla wszystkich - także dla tych najmłodszych.
      Na bramie kościoła w naszej parafii jest wielki szyld z
      napisem: "POZWÓLCIE DZIECIOM PRZYCHODZIĆ DO MNIE", o czymś to jednak
      świadczy...

      Pozdrawiam.
    • agnieszkam_s Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:11
      Ile ludzi tyle opinii.
      Łatwiej by Ci było na mszy dziecięcej, bo tam więcej zrouzmienia
      (CHOĆ NIE ZAWSZE I NIE WSZĘDZIE!!!).

      Mój 3 latek też nie może usiedzieć. Nie trzymam go na siłę, choć
      ksiądz w parafii uznaje,że do kościoła mogą chodzić jedynie dzieci
      grzeczne. Jak brykają to przypomnia, że obowiązek kościelny jest od
      7 roku życia. (wytłumacz siedmiolatkowi, że tyle lat nie musiał a
      teraz proszę - co niedziela do kościoła! - prawie jak kara)


      Syenk umie już alleluja, hosanna, znak pokoju, więc czegoś się uczy,
      a nie tylko biega po kościele. Myślę, że Panu Bóg ma dla
      namniejszych osobne "kryterium" dlatego nie obchodzi mnie co myślą
      inni. Mogą wybrać mszę na inną godzinę - ja chodzę na 11 na mszę z
      udziałem dzieci (bo tak to się ponoć zwie).
    • anew3 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:13
      Moze uda mi sie dokladnie zacytowac, Jezus powiedzial"pozwolcie
      dzieciom przyjsc do mnie"Jesli msza jest dla ciebie wazna to chodz
      razem z dzieckiem, liczac sie jednak z tym, ze czaasem moze je
      trzeba wyprowadzic.Pozdrawiam cie serdecznie!
    • jagabaga92 Re: Dziecko nie ma prawa być w kościele??? 27.07.09, 13:27
      Ciesz się, że w Waszej parafii nie ma tego typu komentarzy. Jeśli Ci zalezy,
      żeby zabierać dziecko do kościoła, to rób to bez wzgledu na uwagi innych. Ja
      zabierałam swojego malucha od początku - czasem był grzeczny, czasem marudził
      (wtedy wychodziłam z kościoła), nie zabierałam do kościoła jedzenia, picia,
      zabawek (jedyną zabawka małego był smoczek i łańcuszek od smoczka). Dość szybko
      zakumał, że kościół to nie stołówka ani plac zabaw. Jedynym problemem - gdy
      zaczął mówić było głośne nazywanie rzeczy i zadawanie pytań.
Pełna wersja