myelegans
04.08.09, 15:01
Moj skoordynowy inaczej prawie 5-latek w koncu zaczal plywac sam.
Pol roku lekcji z instruktorem bez zadnego postepu, zaczelismy go
brac na otwarty basen 3-4 razy w tygodniu po kilka godzin miesiac
temu. Zaczelo sie od kurczowego trzymania za szyje w wodzie, pozniej
skakania z lapaniem, bez moczenia glowy. W koncu przelom jak
nalozylismy kamizelke do plywania, dziecko zaczelo unosic sie na
wodzie, przemieszczac samodzielenie, skakac do wody z brzegu i ze
slupkow, zanurzac glowe, katapultowac przez nas, odbijac od brzegow
i przeplywac z zanurzona glowa. W koncu kilka dni temu poprosil o
zdjecie kamizelki i .... przeplynal kilka metrow sam. Do wody tez
juz skacze bez kamizelki i to wszystko na 1.5-metrowym basenie,
gdzie nie dostaje do dna.
Nie wiem, dlaczego sie tak zaparlam z tym plywaniem, bo generalnie
nie jestesmy z tych pchajacych w sporty. Moze dlatego, ze brat byl
zawodowcem i jakos po calej rodzinie sie roznioslo i balam sie, ze
okienko sie zamknie.
Wiec jak chcecie sposobu na nauke plywania... kamizelki rulezzzz.
Moze jest szansa na lyzwy i narty tej zimy, bo jak do tej pory, to
nawet nie chcial sprobowac.