ja chcę...

04.08.09, 19:05
Mój 3,5 latek od jakiegoś czasu powtarza to jak mantrę. "ja chcę..." i tu pada
litania rzeczy, które chce byśmy mu kupili. I tak w kólko i bez końca. czasem
wstydzę się z nim iść na plac zabaw, bo jak zobaczy u kogoś jakąś zabawkę
(zwłaszcza jeśli to koparka lub inna maszyna) to od razu jęczy "ja nie mam
takiej koparki, ja chcę mieć taką koparkę! Dlaczego nie kupisz mi takiej
koparki?" I nie wiem zupelnie co mam z nim robić...
Na dodatek jak ktokolwiek do nas przychodzi, łącznie z moim lub męża powrotem
z pracy, to młody wita stwierdzeniem "A co masz dla mnie?". A jeśli nic nie
dostanie to następuje seria fochów.
Nie miał kupowanych nagminnie prezentów- własciwie tylko z jakichś okazji
(typu urodziny, imieniny itp.) lub z rzadka w nagrodę (np. za dzielne
zniesienie nieprzyjemnego i bolesnego badania).
Niestety duzą rolę odgrywają tutaj dziadkowie- ciągle kupując mu wszystko co
chce i ulegając na każdym kroku (rozmowa z nimi nic nie daje).
I teraz nie wiem jak mam reagować na takie zachowania synka. probuję mu
tłumaczyć, ze przecież ma swoje zabawki, że przeciez ma swoje koparki (sztuk
trzy!!!) itd. ale nic to nie zmienia i nadal non stop słyszę "ja chcę ....".
    • edycja_kopiuj_wklej Re: ja chcę... 04.08.09, 19:38
      U mnie zadzialalo zrzucenie odpowiedzialnosci kupowania na babcie. Znaczy, jak
      cos mowi ze chce (a tez mamy taka faze) to razem ogladamy i ja jej tlumacze, ze
      ma babci powiedziec, zeby jej kupila. Ona przyjmuje to do wiadomosci kwitujac
      "babcia kupi konika pony"
      A pozniej albo w czasie rozmowy telefonicznej sobie przypomni i przekaze babci
      co ma kupic, albo zapomina wogole o sprawie.
      No tyle ze ona widuje babcie sporadycznie (no moze teraz w wakcje czesciej) wiec
      nie ma ryzyka, ze te wszystki zabawki dostanie.

      U ciebie to moze nei na babcie, ale Mikolaja, jakas rzadko spotykana ciocie lub
      osobe do ktorej dziecko chcialabys w przyszlosci nastawic pozytywnie i
      wytlumaczyc, ze nei wszyscy daja prezenty, tylko sa specjalne osoby od dawania
      prezentow i specjalne okazje
    • alika77 Re: ja chcę... 04.08.09, 21:16
      może to taki wiek, bo moja niespełna 3,5-latka też tak od niedawna
      ma. nigdy nie było problemu z nią z zakupami, a tu nagle pojawiło
      się "ja chcę"... Jeszcze mnie nie wita słowami "co dla mnie masz?",
      ale dziś w sklepie usłyszałam dokładnie taki tekst jaki Ty
      napisałaś "nie mam jeszcze takiego autka, ja chcę takie autko!"
      (taki już egzemplarz mi się trafił, że na lalkę nawet nie spojrzy, a
      autkiem za 2 zł z kiosku trzy dni potrafi się ekscytować smile ). U
      nas działa stwierdzenie "może jutro", albo "może następnym razem".
      Oczywiście trzeba uważać, żeby nazajutrz nie wejść do tego samego
      sklepu wink ale zwykle działa, młoda zapomina, ewentualnie minął już
      jakiś czas od kupienia ostatniej zabawki i można już jej to kupić.
      Na szczęście jak do tej pory nie mieliśmy jakichś scen, ale dzisiaj
      w sklepie było ciężko, jak musiała wybrać, czy woli klocki czy
      autko. Dała się przekonać, że z klocków też można zrobić samochód,
      bo w zestawie są kółka big_grin
      reasumując - ja trzymam się konsekwentnie, "nie, nie kupię ci, masz
      już dosyć zabawek" i tyle, czasami są fochy, ale trudno, nie z tego
      to z innego powodu będą wink
    • mama-ola Re: ja chcę... 04.08.09, 22:30
      Może spróbuj tak: dobra, wpiszemy to na listę. Weź kartkę i zapisz,
      odczytaj, upewnij się u syna, że dobrze zapisałaś. Gdy następnym
      razem o coś poprosi, zgadzaj się z całą skapliwością: dobra,
      podyktuj, dopiszemy to do listy.
      I tu dalsze ciągi są dwa. Albo zadowoli go samo wpisywanie na listę,
      albo nie. (Wariant pierwszy jest wbrew pozorom bardzo możliwy).
      Jak nie zadowoli, czyli będzie się dopominał kupienia tego, co jest
      na liście, to po uzberaniu np. 10 pozycji powiedz, żeby wybrał
      jedną. Każ się dobrze zastanowić, niech pomyśli do jutra - itd. graj
      na zwłokę. A jak już nie będzie wyjścia, to kup... No cóż, przecież
      od czasu do czasu coś tam dostać może smile Jak się dobrze "listę"
      rozegra, nie powinno to wypaść częściej niż raz w miesiącu.
      Ja stosuję wpisywanie na listę bardzo często, zawsze gdy syn
      marudzi, że czegoś nie ma. A on potem przewaznie o istnieniu listy
      zapomina i cała sprawa się na tym kończy.
      • alika77 Re: ja chcę... 04.08.09, 22:34
        świetny pomysł, pozwolę sobie wykorzystać smile
    • mika_p Re: ja chcę... 04.08.09, 23:52
      Jeżeli ma jakieś własne grosiki (bo moja córka ma - ja mam zwyczaj chować drobne
      do kieszeni, zwłaszcza tzw. końcówki, i oczywiście przy składaniu spodni mi
      wypadają, a co spadnie, to jej), to umów się, że jak bedzie miał połowę, to
      drugą mu dołożysz.
      Ryzyko: jeśli zabawka jest sezonowa i zniknie ze sklepu, to masz problem.
      Dzisiaj zamawiałam cholerna syrenkę-muszelkę przez allegro, bo pojawiają się w
      okolicach Dnia Dziecka i potem koniec dostaw, a mamy sierpień. Czyli w sklepach
      syrenek niet.
      Córka ma lata 4 i ćwierć, a zbieranie na coś przechodziłyśmy już trzeci czy
      czwarty raz.
      • cinus1974 Re: ja chcę... 05.08.09, 00:57
        moja corka taka faze miala w wieku trzech lat dzisiaj ma szeisc i
        ndal to trwa bo zona gwiazdke z nieba by jej kupila gdyby mogla i
        niczego nigdy jej nie odmawia,no ,ale efekt takiego postepowania juz
        jest,zreszta nie mam tu prawa zwalac calej winy na zone bo sam robie
        dokladnie tak samo,ale zdaje sobie sprawe,ze nie jest to najlepszy
        pomysl tylko tak serce boli jak masz odmowic i nie umiem tego robic.
        ostatnio bylem swiadkiem rozmowy miedzy matka a corka dziecko mialo
        moze cztery lata w kiosku wybieraly ksiazke do malowania bardziej
        matka niz corka i dlatego zwrocilem na nich uwage w koncu matka
        powiedziala ze kupia ja gdzie indziej corka nie protestowala,ale
        przy kasie chciala mambe za 80gr. i wtedy mama stwierdzila,ze ok
        kupi jej ,ale w takim razie malowanki nie bedzie dziecko nawet nie
        pisnelo wzielo gumy i bylo ok a mnie zrobilo sie zal dziewczynki
        pomyslalem jak tak mozna guma za grosze ta malowanka tez kosztuje
        kilka zl nawet teraz jak o tym pisze jest mi szkoda tego dziecka.po
        powrocie do domu sytuacje opowiedzialem zonie,ale jej slow w reakcji
        na to nie napisze bo byly niecenzuralne.mysle,ze nie ma co przeginac
        ani w jedna strone ani w druga tylko latwiej jest mi to powiedziec
        niz zrobic nie moge zniesc smutnej miny mojej corki mam za miekkie
        serce.
        • alika77 Re: ja chcę... 05.08.09, 09:06
          a dlaczego Ci było żal dziewczynki? była smutna, płakała, było jej
          przykro? nawet jeśli tak, to to są ludzkie, zwykłe uczucia i dziecko
          musi nauczyć się radzić sobie z nimi. ja całkowicie popieram tę
          matkę czterolatki, bo robię dokładnie to samo. jakiś czas temu moja
          córka wybierała pomiędzy lodem za złotówkę, a samochodzikiem za 1,90
          zł. stać mnie, żeby kupić jedno i drugie (na szczęście wink ) ale
          rzecz tu nie w pieniadzach, tylko w tym, żeby nauczyć dziecko, że
          nie można mieć wszystkiego i że trzeba umieć dokonywać wyborów i
          umieć rezygnować z czegoś. I właśnie dzięki temu ta czterolatka bez
          protestowania odeszła od kiosku, a dziecko które nie ma
          takiego "treningu" zrobiłoby scenę.
          • edycja_kopiuj_wklej Re: ja chcę... 05.08.09, 10:35
            Ja przylacze sie do stwierdzenia, ze raczej zalmi ciebie jako rodzica, ze nie
            potrafisz zrozumiec tak prostej sytuacji,
            Gdyby nie to, ze nie kupuje dziecku mamby,to pewnie sama bym mogla byc bohaterka
            tej opowiesci.
            Z corka 3 letnia dosc czesto chodze do osiedlowego sklepiku i tam wybieramy,
            czasami kolorowanke, czasami gazetke, czasami cos slodkiego. Jest zasada,
            wybiera jedna rzecz i kropka. Jesli spodoba sie jej cos innego to musi
            przeanalizowac co chce bardziej.
            Dziecko nie moze dostawac wszystkiego, musi umiec wybierac i musi zrozumiec z
            czasem konsekwencje swoich wyborow.
            I tu nie chodzi o to, czy cos warte jest zlotowke czy stowke, ale o forme
            wychowania.
            Czy zastanowiles sie nad tym, ze wiecej osob rozumie sytuacje tamtej matki, a
            nie rozumie twojego zalu?
        • ola_motocyklistka Re: ja chcę... 05.08.09, 09:31
          Mi za to jest żal Twojej córki. Nie umie wybierać, decydować, czekać cierpliwie
          na jakąs rzecz, ani cieszyć się z niej. Biedne dziecko. Moja 3latka potrafi
          decydować i wybierać, czasem nie zawsze trafnie, ale to jej wybór. Nie ma u nas
          tekstu co masz dla mnie? Przy kazdej wizycie gości jest autentyczna radość że
          dostała jakiś upominek. I jest to dla niej zaskoczenie. Wasze miękkie serce i
          nieuzasadniony żal córki dają podwaliny do egoistycznej księżniczki, i rodziców
          usługujących dziecku. Powodzenia życzę...

          Moja córka też zawsze mówi ja chcę....Ma swój portfelik a tam ma małą sumę, i
          zaczynam z nią robić takie zakupy-ona sobie wybiera jakąś rzecz i płaci za nią
          ze swoich pieniędzy.
          A gdy mówi ja chcę, to jej mówię: jak zobaczymy taki w sklepie to ci kupie.
          Doblasmile I za chwilę zapomina, i mam spokój.
    • dziub_dziubasek Re: ja chcę... 05.08.09, 11:04
      Pomysł z listą super- zpróbuję tak. Poza tym może faktycznie zacząć już dawać mu
      jakieś "końcówki"- kuma o co chodzi pieniążkami, i na czym polega kupowanie.
      Ostatnio jak coś chciał, powiedziałam, ze nie wzięłam z domu pieniędzy (bo
      faktycznie bez portfela wyszłam) to odpowiedział "mama to chodź do banku po
      pieniądze" smile
      • cinus1974 Re: ja chcę... 05.08.09, 12:09
        nie musicie mi tlumaczyc ja wiem,ze to jest nie tak jak powinno
        byc,ale nie ma sensu z tym walczyc bo moja zona to nie jest
        osoba,ktora powie dziecku nie nawet jak ja bym postanowil to zmienic
        pewnie szybciej by odeszla z dzieckiem niz mi ustapila,szkoda nerw
        czasu corka jest szczesliwa my tez po co to psuc.
Pełna wersja