vailima
13.08.09, 17:05
Nie daję sobie już rady w kwestii jedzenia mojego prawie 2,5
letniego synka. Zacznę od tego, że mały wciąż ma alergię, więc wielu
rzeczy i tak nie może jeść (np. jajka, części nabiału). Jest pod
opieką alergologa i dopiero niedawno udało nam się pozytywnie
przejść z Bebilonu Pepti na Bebilon Junior. Teraz chcę spróbować z
jakimiś serkami, próbowałam podać serek waniliowy Rolmlecz i żadnej
reakcji alergicznej nie było, więc chyba będzie dobrze. Ale ja nie o
tym chciałam...
Mały jest strasznym niejadkiem, waży tylko 12 kg, do niedawna jakoś
jeszcze to znosiłam, ale już mi ręce opadają. No bo ile można. On
nic nie chce jeść z wyjątkiem spaghetti. No ale przecież nie będę
dwuletniemu dziecku podawać spaghetti 3 razy dziennie...
Owoców ŻADNYCH nie zje, choć kiedyś jadł. Przykład od nas ma, bo my
pochłaniamy tony owoców i warzyw, ale to nie skutkuje. Mój sposób na
niego to miksowanie różnych owoców, wtedy łaskawie zjada. Ale nie ma
problemu z gryzieniem, to nie o to chodzi.
Generalnie nie chce spróbować nic nowego, np. zrobię coś dla nas i
podaję też małemu - mimo, że nawet nie spróbuje jednej łyżeczki to z
góry wrzeszczy, że nie chce. Kanapek nie zje, zup wspólnie z nami
też nie chce. Czasami z wielką łaską zje zupę jarzynową na mięsie,
którą gotuję specjalnie dla niego. Zje mięso z ziemniakami, ale to
też w niewielkich ilościach. Warzyw nie chce. Jestem załamana. Po
pierwsze dlatego, że według mnie je bardzo mało i są to rzeczy
bardziej odpowiednie dla niemowlaka, a nie dla dwuletniego chłopca.
Napiszę, co mniej więcej zjada w ciągu dnia - czy to według Was mało
czy nie?
Śniadanie - kaszka ryżowa na mleku (250ml), czasem skubnie trochę
chleba, wędliny, ogórka kiszonego (z warzyw wchodzą mu tylko ogórki).
II śniadanie - jajecznica z jajek przepiórczych lub zmiksowane owoce
(np. banan + brzoskwinia + morela), czasami kiełbaska frankfurterka.
Obiad - najczęściej zupa jarzynowa na mięsie (taka gęsta)
Kolacja - coś wspólnie z nami, mięso + ziemniaki, spaghetti. Jeśli
chodzi o spaghetti to potrafi zjeść porcję większą od mojej...
Przed snem - kaszka ryżowa na mleku (250 ml)
Dodam, że synek nie je żadnych słodyczy, podgryza czasem chlebek
chrupki Wasa lub płatki kukurydziane. Pije wodę, Bobofruty (max. 1
dziennie), herbatę zieloną.
No i drugi problem to taki, że ponieważ nic nie chce jeść, to wciąż
muszę go karmić i zagadywać, a chciałabym, żeby jadł już
samodzielnie. Jakbym go nie nakarmiła, nie zjadłby nic. Nie piszcie
tylko, żebym go przegłodziła, bo to się nie sprawdziło. Może nie
jeść cały dzień i już. Łaskawie wieczorem trochę chętniej zje
kaszkę. Martwi mnie, że nie chce próbowac nowości, rozumiem, że
można czegoś nie polubić, ale z góry nie chcieć nawet spróbować?
Ostatnio podałam mu ten serek waniliowy, tylko zobaczył, choć nigdy
wcześniej nie jadł, już krzyczał, że nie chce. Więc czasem tę
pierwszą łyżeczkę musze w niego wmusić, a nie chcę karmić go na
siłę.
Doradźcie coś, błagam, bo już mi koncepcji nie starcza...