drzoana
25.08.09, 20:59
Moj 20 miesieczny synek jest bardzo do mnie przywiazany choc od 8
miesiaca zycia regularnie zostaje po opieka babci i dziadka. Nigdy
nie bylo problemow jak wychodzilam z domu. Nigdy nie przechodzil
typowego leku rozlaku w tym okresie. To sie zmienilo bo od 17
miesiaca zycia nie moge praktycznie nic z nim zrobic w domu. Chce
byc ze mna w kazdej chwili a jak znikam to mnie szuka. Czesto chce
na rece, chce robic to co ja, trzymac to co ja, isc tam gdzie ja.
Nie moge ugotowac obiadu, bo tez chce mieszac w garnkach tak jak
ja. Najlepiej sie bawi jak jestem (fizycznie siedze) kolo niego.
Bawi sie sam ale musze byc bardzo blisko i niczym ciekawszym nie byc
zajeta. Ja wychodzimy z domu jest niesmialy, nie spuszcza mnie z
oka, stoi kolo mnie, nigdzie sam nie wedruje - tak jak to robia inne
dzieci w tym wieku. Wypuszcza sie na 2-3 metry i zaraz wraca. W
ogole obce jest mi 'ganianie' za dzieckiem po wszystkich katach - to
dziecko za mna gania. Okazuje mu duzo czulosci i milosci. O co tu
chodzi? Taki okres? Taki typ?
Do tego doszlo ataki wscieklosci i frustracji jak nie umie czegos
zrobic lub nie dostaje tego co chce. Bardzo trudna kombinacja.
Prosze o komentarze lub rady jesli Panie przezyly to samo.