Śmiechy z tatusiów...:)))

01.09.09, 21:15
Przeczyłałam dziś jak to jeden tata zawióżł dziecko do niewłaściwego
przedszkla..ach ci faceci..wszyscy tacy sami smile)) Mój mąż kiedyś
wrócił z małym od babci , wjechał samochodem do garażu i sruu do
domu...pyatm go , a gdzie Filip? A on "o cholera"...a mały dalej w
samochodzie ...dobrze ,że go gdzieś na zakręcie nie
zgubił...hehe....A wasi mężulkowie jakie numery odstawili??
    • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 21:21
      CytatPrzeczyłałam dziś jak to jeden tata zawióżł dziecko do niewłaściwego
      przedszkla..ach ci faceci..wszyscy tacy sami smile))


      To, że ojciec nie wie/nie pamięta, do jakiego przedszkola chodzi jego dziecko,
      to ma być niby śmieszne?
      I nie, nie wszyscy tacy sami. Niektórym zdarza się myśleć. Brak myślenia nie
      jest ani śmieszny, ani rozczulający.
      • deodyma Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:21

        > To, że ojciec nie wie/nie pamięta, do jakiego przedszkola chodzi
        jego dziecko,
        > to ma być niby śmieszne?



        zgadzam sie z toba kotula.
        gdyby cos takiego przytrafilo sie mojemu chlopu, pewnie wscieklizny
        bym dostala, chociaz wyrozumiala ze mnie niewiasta.
        wszystko ma jenak swoje granice.
        • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:25
          Cytatgdyby cos takiego przytrafilo sie mojemu chlopu, pewnie wscieklizny bym dostala, chociaz wyrozumiala ze mnie niewiasta.
          wszystko ma jenak swoje granice.


          Deodyma, ale my jesteśmy mało wyluzowane.
          Przecież, jak napisała Słonko niżej, to dziecko ma tatusia pilotować. A jak nie potrafi, to znaczy że jest tępe.
          • deodyma Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:29

            > Deodyma, ale my jesteśmy mało wyluzowane.
            > Przecież, jak napisała Słonko niżej, to dziecko ma tatusia
            pilotować.


            wole byc malo wyluzowana, niz po prostu glupiasmile
            osobiscie wiele rzeczy mnie bawi, lubie sie posmiac, pozartowac, ale
            bez przesady.
            tu raczej nie ma sie z czego smiac...
      • bacha1979 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:13
        Ano jakoś nie widzę nic śmiesznego w tym, że ojciec nie umie się zając swoim
        dzieckiem. Przykre to niesamowicie moim zdaniem, nie śmieszne.
      • axa-666 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 13:37
        "To, że ojciec nie wie/nie pamięta, do jakiego przedszkola chodzi jego dziecko,
        to ma być niby śmieszne?
        I nie, nie wszyscy tacy sami. Niektórym zdarza się myśleć. Brak myślenia nie
        jest ani śmieszny, ani rozczulający. "

        Niektorym ludziom takie rzeczy sie zdarzaja bardzo czesto.Sa roztrzepani i
        tyle.Ja mam troche tego w genach po swoim ojcu(on to juz wogole makabra...)Nie
        tylko tatusiowie takie rzeczy przerabiaja.Ale ludzie zyjacy z takimi
        "roztrzepancami" ich akceptuja i poprostu obracaja takie incydenty w zart.Bo nie
        taktem jest ciagle im powtazac,ze nie mysla.Nie jestes takim czlowiekiem wiec
        nic o takich ludziach nie wiesz.
    • aluc Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 21:23
      serdecznie współczuję mężulka, mój jakoś nie gubi dzieci, nie myli
      przedszkoli etc.
    • iwoniaw Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 21:51
      Kompletna bezmyślność ojca zostawiającego dziecko jak bagaż, o którym zapomniał
      to coś zabawnego?
      Mój M. na szczęście jest sprawny umysłowo i nie traktuje dzieci jak tobołów z
      brudnymi ciuchami.
      • aguniak821 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:17
        Widzę, że niektórym matkom brakuje poczucia humoru...ale
        cóż...pozostawie to bez komentarza.
        • aguniak821 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:21
          Dodam tylko, że współczucia nie potrzebuję...raczej waszym mężom
          jego potrzeba!
        • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:25
          aguniak821 napisała:
          > Widzę, że niektórym matkom brakuje poczucia humoru...ale
          > cóż...pozostawie to bez komentarza.

          No ale powiedz mi - co jest zabawnego w tym, że tatuś zawiózł dziecko do jakiegoś przypadkowego przedszkola? Zapewne to samo, co zabawne jest w tatusiu zakładającym dziecku pampersa tył na przód, za małą bluzkę albo buty lewy na prawą nogę i na odwrót.
          Poczucie humoru na miarę kretynskiego programu "Śmiechu warte".

          Wydawałoby ci się śmieszne, jakby kierowca autobusu sobie nagle, biedulek, pomylił trasę jazdy? No ale oni wszyscy tak mają, prawda. Albo jakby mąż twój miał zawieźć dziecko do okulisty, a zawiózł do laryngologa? Cha cha cha, boki zrywać.

          Zawsze, ale to zawsze mnie rozwalają panny, które uznają że to, iż ich partner "nie orientuje się" w sprawach dotyczących ich wspólnego dziecka, jest megazabawawne, a nawet milutko rozczulające, bo on taki "roztargniony" tongue_out.
          • aguniak821 Do mama_kotula 01.09.09, 22:43
            Jak przypuszczam, masz tak wyrafinowane i wyszukane poczucie humoru,
            że naprawdę niewiele rzeczy jest w stanie Cię rozbawić. Zresztą
            czytając Twoje inne wypowiedzi, widać ile uszczypliwości i
            złośliwości w Tobie siedzi. Nie wybieraj zatem tematów "śmiechy z
            tatusiów" , bo nie wiesz co to, tylko może "zgryźliwe mamuśki?!"
            • aluc Re: Do mama_kotula 01.09.09, 22:46
              ja nie mama-kotula, ale twoje aktualne zacietrzewienie bawi mnie
              znacznie bardziej niż historyjki o tatuśkach, ktore są zdecydowanie
              żenujące

              no ale ja z pewnością wyrafinowanego poczucia humoru nie mam
            • mama_kotula Re: Do mama_kotula 01.09.09, 22:55
              Ależ mylisz się smile. Bawi mnie bardzo wiele rzeczy. Niemniej nie bawią mnie rozczulający roztargnieni panowie. Powody podałam poniżej.

              Mnie by raczej wstyd było, że mój parter myli tak oczywistą rzecz, jak przedszkole własnego dziecka.

              I śmiechy z tego, że ma się niesprawnego umysłowo partnera też mnie nie bawią, sorry.
              • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:05
                "I śmiechy z tego, że ma się niesprawnego umysłowo partnera też mnie nie bawią,
                sorry."

                Mamo kotula przeginasz.Specjalnie prowokujesz ludzi,by potem wdawac sie z nimi w
                bezsesowna jadke.Twoje stwierdzenie tutaj naprawde mnie np zabolalo.Bo wyobraz
                sobie,ze tacy roztargnieni do przesady ludzi naprawde istnieja.I nie sa oni
                NISPRAWNI UMYSLOWO.Wyobraz sobie,ze wiele geniuszy i wielkich ludzi nauki tez
                tak mialosmile Ponadto sama odziedziczylam troche tego nierozgarniecia po wlasnym
                ojcu. Moj ojciec np.siedzac na poczekalni u lekarza mial saszetke obok
                siebie.Wyobraz sobie,ze mu ja ukradli,a on nie zauwazyl.Wielu ludzi mowi,ze to
                zalosne.Zdarzylo mu sie wsadzic telefon do lodowki(akurat rozmawial przez tel
                kiedy do lodowki zagladal...)a pozniej go szukal.Zapomnial psa wychodzac spod
                sklepu i biedak siedzial pod sklepem przywiazany smycza do poreczy,az ja z
                bratem nie przybieglismy po niego widzac ojca w drzwiach bez psa z mlekiem w
                reku.Tacy ludzie nie sa uposledzeni umyslowo!Moj ojciec jest profesorem fizyki
                jest bardzo madrym czlowiekiem.Bardzo sie ciesze,ze wszem i wobec oglaszasz,ze
                Twoje dziecko jest geniuszem i rozwiazuje zadania w ukladzie dwujkowym piszac po
                ziemi patykiem,bo dla niego to zabawa.I gratuluje Ci,ze nie jestes osoba
                roztargniona i Twoj maz rowniez.Coz musze przyznac,ze moj maz rowniez nie jest
                roztargniony ale za to ja jestem(no mniej niz moj ojciec napewno).Ale mozesz byc
                dumna ze swojej i rodziny idealnoscismile Zabolala mnie Twoja wypowiedz,bo wiem jak
                wielu ludzi nie rozumie jak mozna np.wsadzic telefon do lodowki,a chwilke potem
                go szukac po calym mieszkaniu.


                "Mnie by raczej wstyd było, że mój parter myli tak oczywistą rzecz, jak przedszk
                ole własnego dziecka. "

                to co mnie ma byc wstyd,bo mam podobnego ojca??
                Wstyd mi jest za ludzi,ktorzy z niego sie nabijaja lub uwazaja,ze brakuje mu
                piatej klepki...ma w glowie wiecej wiadomosci od tych wszystkich ludzi razem
                wzietychsmile

                • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:42
                  Axa, i akurat tutaj trafiłaś jak kulą w płot, bo ja należę do tych "roztargnionych", w stopniu znacznym, bo mam Aspergera jak mój syn. I być może jak twój ojciec. I też wiedzy mam więcej niż reszta ludzi, no i co z tego wynika, jak zapominam, że miałam zrobić zakupy na obiad?

                  I tak, uważam, że jest to jakaś niepełnosprawność i że trzeba nad tym pracować albo - jak praca nie daje efektu - to minimalizować skutki (wiesz, że muszę sobie wszystko zapisywać i rozpisywać w punktach? każdy dzień, każdą czynność, bo inaczej to katastrofa jest. dzisiaj taką samą rozpiskę z synem do szkoły zrobiliśmy: po przyjściu ma - otworzyć szafkę, przebrać buty, dać buty do szafki, dać kurtkę do szafki i tak dalej... - bo syn ustnie nie przyswaja i jest też taki "roztargniony").

                  I dlatego mnie to nie śmieszy, nie bawi, w żadnym stopniu mnie nie bawi. Żenuje mnie za to, jak ktoś uważa to za milutkie rozczulające roztargnienie, o jakie to śmieszne. Bo mi się czasem zapomniało - taaak, przez roztargnienie, przez zapomnienie - zapłacić rachunku za prąd. Takie śmieszne, co?
                  • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:45
                    żenuje
                    > mnie za to, jak ktoś uważa to za milutkie rozczulające roztargnienie,

                    a gdzie ktos tak napisał? nie zauważyłam chyba, ale dość pobieżnie przeglądałam...
                    • sabka22 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:52
                      Ludzie troche humoru!!!!Przeciez nie będziemy sie teraz rozczulać
                      nad kotulą że JEDNAK jest roztargniona ale u innego człowieka to już
                      jest coś paranormalnego...a może mąż od słonko też ma Aspergera ale
                      o tym nie wie a ty tak po nim jechałaś co wtedy?Zwrócisz honor?
                      • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 15:36
                        Gdzie ja ci się dziewczę drogie każę nade mną rozczulać? Czytaj dokładnie moje posty.

                        Jeśli mąż Słonko ma roztargnienie wynikłe z ZA i nad tym nie pracuje, to nie, nie zwrócę honoru. Tym bardziej nie zwrócę, jeśli jego roztargnienie nie jest chorobliwe.
                        • sabka22 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 18:54
                          Dlaczego zwracasz się do mnie dziewcze??Widze że wszystkich
                          traktujesz poniżej swojego poziomu.
                          Śmiechu warte.
                          • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 19:31
                            sabka22 napisała:
                            > Dlaczego zwracasz się do mnie dziewcze??Widze że wszystkich
                            > traktujesz poniżej swojego poziomu.
                            > Śmiechu warte.

                            Przepraszam, nie wiedziałam, że nie jesteś dziewczęciem. Ale jak wybieram opcję "odpowiedz cytując" to mi wyświetla twoją płec jako żeńską ("napisała"), więc się zasugerowałam.

                            Następnym razem prosiłabym jednak o odniesienie się do meritum postu, a nie do słownictwa.

                            I teraz ja się odniosę. Tzw. roztargnienie - wynikające z zaburzeń, czy charakteru, może być utrudnieniem dla innych, szczególnie dla rodziny. Bo o ile można sobie zapomnieć że się wsadziło telefon do lodówki, to już zapomnieć zapłacić rachunków czy zostawić psa przed sklepem (tak, że - sic! - inny członek rodziny musi po tego psa lecieć), jest dla tej rodziny uciążliwe. Nie mówiąc o tym, że przez "roztargnienie" zostaje się np. okradzionym.
                            Nie to jest jednak największym utrudnieniem. Generalnie chodzi o to, że kiedy pan mąż geniusz łazi z głową w chmurach, to myślenie i pamiętanie o wszystkim spada na panią żonę, co może powodować słuszną frustrację, bo w trudnych momentach wszystko jest na jej głowie. A rodzina się przyzwyczaja, że jak coś idzie nie tak, to fochy do matki/zony, bo przecież "tata już taki jest" - i w tytułowym poście padło coś podobnego "ach ci faceci, wszyscy tacy sami...!".

                            Akurat.

                            Większości panów najzwyczajniej w świecie NIE CHCE się pamiętać. Bo po co mają pamiętać, gdzie są ubranka dziecka, po co mają pamiętać do którego przedszkola chodzi dziecko i tak dalej. Jak nie będą pamiętać daty urodzenia dziecka i tego, na co jest uczulone, żona nie wyśle ich do lekarza z dzieckiem. Tak jest wygodniej - i ja się z tym najzupełniej zgadzam. Bo można się wykpić niewiedzą od wielu rzeczy.

                            Natomiast w sytuacji gdyby mój roztargniony mąż po raz kolejny zostawił psa przywiązanego pod sklepem, zakazałabym dzieciom palcem kiwnąć w tej sprawie, nawet jakby mąż był geniuszem do potęgi entej i wspaniałym człowiekiem. Dlaczego dzieci mają, za przeproszeniem, naprawiać uchybienia rodziciela? Mają pełne prawo się na to wypiąć. Bo jak rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że zapomina, przeoczy coś, nie pamięta o czymś, to albo niech ponosi tego konsekwencje - on sam, nie jego dzieci czy bliscy, albo niech pracuje nad tym, aby to zmienić lub zminimalizować skutki. A jak wszyscy na to machają ręką, to w sumie po co się starać. Tylko że w końcu ta bomba jednak wybucha.

                            Ja święta nie jestem. Zapomniałam przyjść do dziecka na występ w przedszkolu z okazji Dnia Matki, bo mi się dni popieprzyły (a jakże, nie zapisałam). I co, to może też zaliczymy w kategorii 'zabawne wpadki z roztargnienia'? No w sumie świat się nie zawalił, nieprawda...

                            I wracając wreszcie do postu tytułowego - nie, to że ojciec nie wie, do którego przedszkola chodzi jego dziecko, to nie jest życiowa błahostka, to jest brak podstawowej wiedzy na temat własnego dziecka (i, jak się okazało, komunikacji z żoną).
                            • sabka22 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 19:43
                              dzięki za referat,tylko w tym całym wątku chodzi o to żeby do tego
                              podejść z przymknięciem oka bo wiadomo że w realu to wcale takie
                              śmieszne nie jest ale już po fakcie można sie pośmiać z tego
                              prawda????????
                              • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 19:50
                                sabka22 napisała:
                                > dzięki za referat,tylko w tym całym wątku chodzi o to żeby do tego
                                > podejść z przymknięciem oka bo wiadomo że w realu to wcale takie
                                > śmieszne nie jest ale już po fakcie można sie pośmiać z tego
                                > prawda????????

                                To się śmiej. Pozwól jednak, że ja się śmiać nie będę ani oka przymykać, bo nie widzę powodu do przymykania oka.
                            • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:17
                              "I teraz ja się odniosę. Tzw. roztargnienie - wynikające z zaburzeń, czy
                              charakteru, może być utrudnieniem dla innych, szczególnie dla rodziny. Bo o ile
                              można sobie zapomnieć że się wsadziło telefon do lodówki, to już zapomnieć
                              zapłacić rachunków czy zostawić psa przed sklepem (tak, że - sic! - inny członek
                              rodziny musi po tego psa lecieć), jest dla tej rodziny uciążliwe. Nie mówiąc o
                              tym, że przez "roztargnienie" zostaje się np. okradzionym.
                              Nie to jest jednak największym utrudnieniem. Generalnie chodzi o to, że kiedy
                              pan mąż geniusz łazi z głową w chmurach, to myślenie i pamiętanie o wszystkim
                              spada na panią żonę, co może powodować słuszną frustrację, bo w trudnych
                              momentach wszystko jest na jej głowie. A rodzina się przyzwyczaja, że jak coś
                              idzie nie tak, to fochy do matki/zony, bo przecież "tata już taki jest" - i w
                              tytułowym poście padło coś podobnego "ach ci faceci, wszyscy tacy sami...!"."


                              prawdopodobnie Ci ludzie nad soba nie pracuja,bo nie wiedza jak i zapewne nie
                              maja zielonego pojecia,ze maja tego Asperberga.Owszem mame czesto szlak trafial
                              ale w zadnym wypadku rodzina nie miala do niej pretensji.Ojciec sie staral tez
                              zapisywal wazne rzeczy do zrobienia ale czasem takie wpadki sie zdarzaly.Nikt z
                              nas nie pomyslal nawet przez chwile,ze to moze byc jakas dolegliwosc,ktora da
                              sie leczyc i nad nia pracowac.Ale co jak co o urodzinach swoich dzieci zawsze
                              pamieta,bo nosi ze soba zawsze kalendarzyk z notesemsmile
                              • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:24
                                CytatNikt z nas nie pomyslal nawet przez chwile,ze to moze byc jakas dolegliwosc,ktora da sie leczyc i nad nia pracowac.

                                Oczywiście, dopóki wszystkim to pasuje i nikogo aż taki szlag nie trafia, to jest ok.
                                Nie chodzi mi o "pretensje" do mamy - ale jak coś trzeba było załatwić, coś ważnego, to zwykle szłaś z tym do mamy, czy do taty? wink
                                • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:43
                                  powiem szczerze,z ejesli chodzilo o wywiadowki to oczywiscie do tatybig_grin A noz by
                                  zapomnialbig_grin Ale niestety rzadko zapominal o tym akurat...ale i tak lepiej,bo
                                  mama nigdy,by nie zapomnialasmile Mama zawsze placila rachunki za gaz,bo pracyje w
                                  kancelarii zakladu gazowniczego.I reszte tak naprzemiennie.Ale trzeba bylo
                                  przypominac.I dzwonila np z pracy i sie pytala,a on lecial czesto na ostatnio
                                  chwile.Ja raczej nie przychodzilam do rodzicow z czyms waznym.Zreszta w sumie
                                  nie wiem tego akurat nie pamietamsmile
                                • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:43
                                  Wiesz co ja myślę, że bolą Cie takie wątki właśnie dlatego, że takie wtopy
                                  dotyczą Ciebie i Twojego dziecka z powodu choroby i nie możesz przeżyć, że ktoś
                                  może się z tego śmiać tak po prostu a ktoś kto te numery wykręca niekoniecznie
                                  musi być od razu chory, ot bardziej roztargniony, zabiegany, zamyślony niż inni
                                  i nie zawsze trzeba się doszukiwać czegoś..
                                  • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:55
                                    ale choroba od razu??Jka dziecko ma dyslekcje to juz jest chore? Ja uwazam,ze to
                                    dolegliwoscsmile
                                    • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:56
                                      axa-666 napisała:
                                      > ale choroba od razu??Jka dziecko ma dyslekcje to juz jest chore? Ja uwazam,ze to dolegliwoscsmile

                                      ZA jest odmianą autyzmu. Autyzm nie jest chorobą, jest zespołem zaburzeń.
                                      • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:14
                                        No tego nie wiedzialam.Corka kolezanki ma autyzm ale nie wiem w jaki rodzaj i w
                                        jakim stopniu.Tak sobie kiedys myslalam o tym autyzmie.I moja mama mi mowila
                                        kiedys,ze jak bylam jeszcze niemowleciem,tak do dwuch lat to bylam
                                        "zlote"dziecko.Gdzie mnie posadzili tam siedzialam,lubilam sama sie bawic,nie
                                        przytulalam sie,nie zwracaalm uwagi na innych.I w pewnym momencie juz tak sie
                                        zmartwila,ze chciala isc do lekarza i myslala o autyzmie.Ale pozniej zaczelam
                                        cos dzialac wiec odpuscila.A jak bylam starsza to mialam takie momenty,ze
                                        umialam sie w zupelnosci wylaczyc,nic nie slyszec.Patrzec sie w jeden punkt
                                        przez dluzszy czas i o niczym sensownym nie myslec.Lubilam to.Glupie to ale tak
                                        wlasnie mialam.I robilo sie ciemno przed oczami i tylko ten punkt co sie na
                                        niego gapilam widzialam(np kwiatek na dywanie).Heh mocno zeszlam z tematu zaraz
                                        pewnie ktos na mnie naskoczy co za bzdury wypisuje ale tak wlasnie mialamsmileI mam
                                        pytanie jak zrobic sobie badania na cos takiego.To jest jakos wykrywalne??
                                  • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:56
                                    Słonko, mnie taki wątki nie bolą, tylko żenują. Ale to fakt, może nie mam aż takiego poczucia humoru jak inni.

                                    Szczerze powiem, że punktem zapalnym było jedno zdanie z postu tytułowego "ech faceci, wszyscy tacy sami..." - czy jakoś tak. Tak, jakby sikanie na stojąco (metafora, żeby nie było) usprawiedliwiało pewne rzeczy (np. brak wiedzy w temacie swojego dziecka). Jakby to matka nie pamiętała daty urodzenia swojego dziecka albo nie wiedziała, na co dziecko jest uczulone, to by została zmieszana z błotem. A panowie najczęściej mają na to przyzwolenie. Oraz na wiele innych rzeczy.
                                    Polecam wątek:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,29799737,29799737,Maz_potrafi.html
                                    I tak, może dla kogoś to i jest zabawne, jak pan nie wie, co to jest seler, albo jak ubiera dziecko w sweterek laleczki tego dziecka. Obiektywnie jest to sytuacja zabawna (dziecko w lalczynym sweterku idealnie nadaje się do komedii), natomiast praktycznie zastanawiam się, jak bardzo trzeba być hmmm sprawnym umysłowo, aby ubrać własne dziecko w sweter lalki.
                                    • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:02
                                      Kotula a może faceci na swoich forach tez zakładają wątki pod tytułem
                                      "kobieta-potrafi" "eh, te baby" i nabijają się, że poprosili o młotek a żonka
                                      śrubokręt przyniosła.
                                      • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:07
                                        slonko1335 napisała:
                                        > Kotula a może faceci na swoich forach tez zakładają wątki pod tytułem "kobieta-potrafi" "eh, te baby" i nabijają się, że poprosili o młotek a żonka śrubokręt przyniosła.

                                        Słonko, a poczytaj tamtem wątek, ok? smilesmile Serio mówię. Tam też ta argumentacja padła.
                                        I również uważam, że jeśli pani nie odróżnia młotka od śrubokrętu to jest to mało zabawne.
                                        • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:10
                                          oki to już jutro, bo idę dziecię do przedszkola spakowaćsmile
                                          a młotek od śrubokręta to chyba każdy odróżnia, co? to tylko przykład był.
                                          dobrej nocki
                                          • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 23:09
                                            Cytata młotek od śrubokręta to chyba każdy odróżnia, co?

                                            No tak samo jak kalafior od pora wink
                                        • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:24
                                          a u mnie facet jest bardzo rozgarniety i intyligentny ale akurat dziedziny prac
                                          meskich nie zaglebia.W sumie ja wykonuje prace domowe chodz jestem roztargniona
                                          to wiem do czego sluzy mlotek,a do czego srubokret i sama skrecam
                                          lozka,szafki,przybijam gwozdzie.Zadna filozofiasmile
                                  • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:04
                                    "niekoniecznie
                                    musi być od razu chory, ot bardziej roztargniony, zabiegany, zamyślony niż inni
                                    i nie zawsze trzeba się doszukiwać czegoś.. "

                                    ale nikt sie nie doszukuje.Kotula mowila o sobie,nie doszukiwala sie czegos w
                                    innych.W sumie napisala,ze mozliwe,ze moj ojciec to mial ale tutaj akurat nie
                                    mam za zle nic,bo moj ojciec naprawde baaardzo zapominal i wiecznie widac bylo
                                    jego roztargnienie.Ja akurat zamierzam zglebic ten temat,bo to utrudnia
                                    zycie.Mnie utrudnia a jak bylo ciezko moim rodzicom podejrzewam...nie weim jak
                                    Ty ale ja wolalabym nie zostawiac komus swoich pieniedzy w bankomacie w formie
                                    "prezentu" albo nie gubic telefonow,kart kredytowych,kluczysmile
                                    • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:09
                                      Cytatnie weim jak Ty ale ja wolalabym nie zostawiac komus swoich pieniedzy w bankomacie w formie "prezentu" albo nie gubic telefonow,kart kredytowych,kluczysmile

                                      ...bądź też nie wyrzucać przez przypadek do śmieci dowodu osobistego, który wyjęło się tylko na chwilę aby spisać numer i potem zgarnęło się z resztą papierów z biurka smile
                        • memphis90 Re: Do mama_kotula 05.09.09, 20:39
                          Wiesz, może nie wie, że ma Aspergera? Miałam taką rodzinkę w szpitalu
                          - dopiero przy rozpoznaniu autyzmu u dziecka zainteresowano się
                          rodzicami i zdiagnozowano ZA u tatusia. A przez całe życie tatuś był
                          po prostu "specyficzny".
                  • axa-666 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:04
                    po przeczytaniu tej wypowiedzi "oddaje honor"smileO Aspergerze nie slyszalam ale
                    przyznam szczerze,ze byc moze moj ojciec to wlasnie mial.Ja nie mam zapominam o
                    zakupach na obiad ale u mnie co innego.ja np.wyciagalam ostatnio pieniazki z
                    bankomatu(30f bo w UK mieszkam)i nie wzielam tych pieniedzy.Karta wyszla wyjelam
                    schowalam i poszlam.Zapomnialam poczekac na pieniadze!To jest dopiero masakra,bo
                    takie rzeczy od czasu do czasu mi sie przytrafiaja i strasznie utrudniaja
                    zycie.I staram sie byc caly czas skupiona ale mi nie wychodzi.Bo jak mam zapisac
                    na kartce,ze musze poczekac na pieniadze z bankomatu.Zrobic plan dnia to
                    rozumiem ale poza tym to nie wiem ja sobie pomoc.Mam zamiar zglebic wiec ten
                    temat Aspergera.Dzieki w sumie z ata wypowiedz,bo nic o czyms takim nawet nie
                    wiedzialambig_grin
                    • mama_kotula Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:22
                      CytatBo jak mam zapisac na kartce,ze musze poczekac na pieniadze z bankomatu.

                      No więc to są ciężkie sytuacje. Mi generalnie pomaga mptrójka z czymś, co zagłusza bodźce z otoczenia (u mnie jest to cokolwiek, co nie ma tekstu, bo tekst piosenki to też dodatkowy bodziec) i skupienie na tym, co się robi - w jakiś irracjonalny sposób, np. w formie zabawy ("ciekawe, czy któryś z numerów banknotów będzie podzielny przez 9") - mi to pomaga, ale każdy musi chyba wypracować swoje metody.

                      Plan dnia to określenie bardzo ogólne, to są raczej szczegółowe podziały czynności. Jak mam coś takiego przed sobą, to się uspokajam.

                      Aaa - i zasada jest taka - jak dowiesz się, że masz co zrobić i masz taką możliwość - zrób to od razu. Czyli załóżmy, dostajesz maila ze szkoły/przedszkola, że dziecko ma zabrać na pojutrze cośtamcośtam, momentalnie idziesz i sprawdzasz, czy masz w domu, jak masz - pakujesz do plecaka dziecka (a niech i ponosi 2 dni albo zostawi w przedszkolu) albo stawiasz na widocznym miejscu, najlepiej tak, aby tarasowało ci przejście big_grin. Bądź też - przypominam sobie, że dziecko ma za 3 dni występ w przedszkolu - 3 minuty na wyprasowanie koszuli, OD RAZU (jak nie zrobię od razu, będę na bank prasowała i donosiła koszulę na 5 minut przed występem).

                      I ja sobie doskonale zdaję sprawę, jak takie "zapominanie" utrudnia życie rodzinie - być może nie odczuwałaś tego w przypadku ojca, bo byłaś dzieckiem, ale jestem przekonana, że twoja mama odczuwała, bo była zmuszona myśleć za dwoje.

                      Ja mam ochotę czasem urwać łeb własnemu dziecku. Dzisiaj dzieciątko miało w szkole dwie rzeczy - plecak i kurtkę. Z busa wysiadło z samym plecakiem, miejsca pobytu kurtki nie zna ("czy została w szafce?" - "nie wiem, może w szafce" - "a na lodowisko szedłeś w kurtce?" - "nie pamiętam, może szedłem" i tak dalej).

                      Moja matka przez wiele lat była bliska zamordowania mnie, jak mi to niedawno wyznała.

                      I tak, sobie zdaję sprawę, że to nieuleczalne, albo bardzo trudno uleczalne (dodatkowo, aby coś stało się nawykiem - trzeba miesiąca, aby stało się stylem życia - przynajmniej roku) - no i jest to proces długotrwały i chwilami wydaje się beznadziejny. I faktycznie, jak ktoś to niżej dobrze napisał - to jest przestawienie mózgu na inny sposób myślenia.
                      Przez takie przestawienie mózgu przez 2 miesiace łaziłam bez dowodu osobistego, bo mi wylatywało z głowy że mam zrobić zdjęcia - dosłownie, wylatywało, przypominałam sobie w momencie położenia się spać.
                • kannama Re: Do mama_kotula 02.09.09, 20:40
                  Fizyk to po prostu inna kategoria ludzismile Trzeba po prostu żyć z
                  kimś taki, żeby zrozumieć. A jeśli się już zrozumie to pewnie
                  roztrzepanie i niedociągnięcia przestają być postrzegane jako
                  efekt "niesprawności" umysłowej tylko po prostu pracy mózgu na
                  innych płaszczyznach. I gdyby nie tacy ludzie dalej byśmy krzesali
                  ogień krzemieniem i umierali z powodu braku antybiotyków.
            • zabulin Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:10
              A ja uważam jak mama_kotula, ze to nie smieszne. Moim zdaniem
              żenujące.
              A co do poczucia humoru- ciekawe - rozśmieszyłoby cie gdyby cię
              małżonek pomylił z inna ? Bo jak tatusiowie tacy roztargnieni co do
              dzieci , to może pójść w zła strone takie gapiostwo smile
              • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 14:20
                no ale chyba tutaj żaden tatuś dziecka nie pomylił i nie przyprowadził innego,
                co? widzisz różnicę?
                • zabulin Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:40
                  Widzę- więc uściślę, bo dokładnie trzeba jak widzę. A jak pewnego
                  dnia tatuś pójddzie do innego domku, bo się pomyli to też będzie
                  śmieszne?
                  To, ze tatko nie wie do jakiego przedszkola zaprowadzić dziecko
                  świadczy o noedorozwoju umysłowym tatki i nie ma co do tego dorabiac
                  ideologii, że to niby takie śmieszne.
                  Niezły ubaw, rzeczywiście.No ale jak sie ma takie egzemplarz w domu,
                  to sadze, że trzeba się jakoś ratowac i wmawiać sobie, ze to było
                  śmieszne a nie żałosne.
                  Można i tak.
                  Tylko matuchna powinna pilnować jak np. dzieciak nóżkę złamie, zeby
                  tatuś zamiast na ortopedię nie zawiózł na ginekologię albo
                  psychiatrię .
                  • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 21:47
                    A wiesz, niedawno, winda była nieczynna, zagadałam się przez telefon i owszem
                    weszłam do sąsiadów z piętra niżej, sąsiad akurat obiad niósł, bez mrugnięcia
                    okiem zapytał czy przyszłam coś zjeść i owszem śmialiśmy się z tego bardzo długo...
                    • zabulin Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:04
                      Ale super extra przygoda wink I jaka zabawna wink
                      Niezwykle zabawna, wprost niezwykle wink
                      Urzekła mnie ta historia.
                      Weszłas do sąsiadów a on zapytał czy przyszłaś coś zjeść.Niesamowite.
                      Super śmieszne. Dzięki. Mogę to opowiadać jak będę chciała kogoś
                      zanudzic na amen?wink
                      • slonko1335 Re: Do mama_kotula 02.09.09, 22:06
                        cieszę się, że ci się podobaławink
                        • zabulin Re: Do mama_kotula 02.09.09, 23:16
                          też się cieszę wink
          • ola_motocyklistka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 19:54
            Aha, kiedyś jechałam autobusem linia 416 dawno temu w wawie i kierowca naprawdę
            pytał się pasażerow jak ma jechać, bo nie wiedział. Ludzie go pokierowali.
            Zdarza sięsmile
            • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 19:57
              ola_motocyklistka napisała:
              CytatAha, kiedyś jechałam autobusem linia 416 dawno temu w wawie i kierowca naprawdę pytał się pasażerow jak ma jechać, bo nie wiedział. Ludzie go pokierowali. Zdarza sięsmile

              Heh, dobrze że się nie zdarza, że lekarz pyta pacjentów, jak ma leczyć, bo nie wie. To by było dopiero zabawne.
              • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 20:00
                > Heh, dobrze że się nie zdarza, że lekarz pyta pacjentów, jak ma leczyć, bo nie
                > wie. To by było dopiero zabawne.
                >
                no musze cię zmartwić, bo i owszem ja się z takim spotkałam....lekarka po tym
                jak przedstawiłam problem i powiedziałam, że koleżanki dziecko też to ma
                spytała: "a jaki lek ta Pani koleżanka dla dziecka dostała? może byśmy to samo
                przepisały, pamięta Pani, nie? to moze Pani zadzwoni?" pani była na zastępstwie
                naszej chorej pediatry....
                • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 21:26
                  No i co, śmiałaś się? Przecież to tylko brak podstawowej wiedzy na temat tego, co się powinno wiedzieć smile, taka życiowa błahostka. Zdarza się.
                  • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 21:34
                    No i co, śmiałaś się?

                    Wtedy nie ale teraz owszem dość często się z tego śmieję i opowiadam jako
                    anegdotkę, tak samo jak wtopy małża czy nieliczne moje...
          • memphis90 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 05.09.09, 20:37
            Oj, przesadzacie. Ja też kiedyś próbowałam założyć pampersa wkładem
            chłonnym na zewnątrz, zalożyłam dziecku za małą koszulkę - i jednak
            nie czuję się jak kompletna idiotka.

            > Wydawałoby ci się śmieszne, jakby kierowca autobusu sobie nagle,
            biedulek, pomy
            > lił trasę jazdy?
            Tak,raz byłam w sytuacji, kiedy kierowca tramwaju pytał pasażerów
            jak ma jechać. wtedy mnie to rozbawiło.
    • 1-patka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:36
      i mamy też są roztargnione więc i one opowiedzą czasem zabawą historię ze swoim
      i dziecka udziałem, ech dzisiaj jakaś powaga na forum...prawie powszechne oburzenie
      • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:49
        Wiesz, bo mnie tacy "zabawni" roztargnieni tatusiowie doprowadzają do piany na ustach.
        Przez takiego "zabawnego" tatusia moja córka wracała z przedszkola w butach o 2 numery za dużych, bo tatuś półeczki pomylił... w sumie to i tak bardziej współczuję jego córce, która wracała w butach o 2 numery za małych. W dodatku taka sytuacja zdarzyła się nam kilka razy. A kiedyś przez takiego zabawnego tatusia mój 4-letni wówczas syn wracał w przymałej dziewczęcej kurtce.
        Dzisiaj moje dziecko po raz pierwszy jechało do szkoły. Ubiłabym takiego zabawnego tatusia, który by je przez roztargnienie i pomyłkę zawiózł do innej.

        Nie mówiąc już o zabawnych roztargnionych tatusiach, którzy nie pamiętają np. daty urodzenia własnego dziecka. Takich to moja mama - pediatra - kocha szczególnie, jak przyjeżdżają na ostry dyżur jako nagły przypadek, bez książeczki zdrowia (no ok, zdarza się, jak się wybiega z domu w tym, w czym się jest).
        • aguniak821 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 22:58
          Bo widzisz to miał być temat na "rozbawienie"- same dziś wątki o tym
          jak to nam strasznie smutno ,że dziecko posżło do przedszkola...Mnie
          też szlag trafia jak ktoś kogo najbardziej powinno obchodzić dobro
          własnych dzieci zaniedbuje je... ale są sytuacje ważne , ale i
          małe , codzienne błachostki, z których można się raczej pośmiać, niż
          robić wielką tragedię życiwą. Dla mnie akurat te historie wydały się
          zabawne, ale każdy ma swój gust, którego się nie krytykuje...
          • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 01.09.09, 23:13
            Agunia, ale pomylenie przedszkola/szkoły - szczególnie pierwszego września - to nie jest błahostka życiowa. Jak mówię, ubiłabym gdyby dzisiaj mój facet zawiózł dziecko do innej szkoły, bo to był dziecka pierwszy dzień, najważniejszy, na który młody czekał od dawna i gęba mu się nie zamykała w temacie - a mimo to dzisiaj dostrzegłam, że jest z lekka zestresowany (kto by nie był smilesmile.
            No i teraz wyobraź sobie, że zajeżdża taki tatuś przed szkołę, idą z dzieckiem... a tu się okazuje, że to nie ta szkoła, dziecka nie ma na liście, więc pędem do właściwej, dziecko się denerwuje, pierwszego dnia przychodzi spóźnione, więc denerwuje się jeszcze bardziej, i tak dalej. A tatuś rozbrajająco tłumaczy - aaa, pomyliłem przedszkola. Szlag by mnie trafił. I nie wiem, czy taka wizja byłaby w stanie mnie rozbawić, kiedy byłoby mi smutno że dziecko poszło do przedszkola pierwszy raz, a tu mu tatuś zafundował dodatkowy stres.

            POza tym poważnie, mnie się w głowie nie mieści, jak można POMYLIĆ PRZEDSZKOLE gdzie chodzi własne dziecko, często jedyne (przy szóstce czy siódemce dzieci łaskawie mogłabym wybaczyć wink)).

            Ja doskonale rozumiem, że może być smutno, że dziecko idzie do przedszkola - pierwszy raz. Ja w zeszłym roku wyłapałam taki klimat, co najśmieszniejsze - nie byłam debiutantka, dzieci chodziły do żłoba odkąd skończyły rok, i to był dla jednego czwarty, a dla drugiego trzeci rok kariery przedszkolnej. W tym roku jednak się rozkoszuję ciszą w domu, cieszę się z synem z jego debiutu w "prawdziwej szkole", cieszę się, że córka wreszcie nie będzie się nudzić z braku towarzystwa. I bardzo chętnie posłużę radą i pocieszeniem tym, co się martwią. No ale nie w taki sposób.
            • kasik2222 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 08:34
              nieraz różne rzeczy sę zdażaja. To mamy teraz siąść i płakać???
              lepiej sie posmiać, odrobinkę luzu dziewczyny. Tym bardziej że
              żadnej tragedii z tego nie było.
              • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:17
                kasik2222 napisała:
                To mamy teraz siąść i płakać???
                > lepiej sie posmiać, odrobinkę luzu dziewczyny.


                Zgadzam się zupełnie, bo tylko to pozostało. To mój małż taki zdolny z tym
                przedszkolem, wywijał lepsze numery ale ma to po mamusi chyba bo ona czasami
                bije wszystko i wszystkich na głowę....

                Mamusiu.kotula zdziwiło mnie to co napisałaś o szkole, wiesz co jakby moje
                dziecko w wieku szkolnym było tak tępe że dałoby się zaprowadzić do innej szkoły
                to bym nad tata już się nie roztkliwiała bo po kimś musiałoby to mieć, moja 3
                latka uświadomiła ojca, ze przedszkola pomylił bo ona chodzi do tego dalej (tak,
                tak mamy dwa koło siebie, jedno państwowe, drugie prywatne i to do tego
                prywatnego małż córkę zawiózł, nigdy wcześniej w jej przedszkolu nie był, nie
                dostała się do tego które wybraliśmy do tego drugiego trafiła z losowania i on
                był przekonany, że to właśnie to do którego ją usiłował zaprowadzić).

                Nie zmienia to faktu, że wywinął mnóstwo mało ciekawych numerów w swoim życiu
                (łącznie z połamaniem jedynki przed samym ślubem, pomyleniem porodówek,
                przychodni, lekarzy, zgubieniem portfela, kluczyków od auta w lesie, czy
                dokumentów dziesiątki razy w tym dzień przed podpisaniem umowy kredytowej z
                bankiem - zgubił wszystkie dokumenty jakie miał, jeździł bez przeglądu miesiąc
                bo przegapił datę, eh mogłabym pisać i pisać) i co się naprzeklinałam już jego
                to nasze...na szczęście ma mnóstwo zalet i jak to mówią kocha się pomimo.....
                • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:24
                  CytatMamusiu.kotula zdziwiło mnie to co napisałaś o szkole, wiesz co jakby moje dziecko w wieku szkolnym było tak tępe że dałoby się zaprowadzić do innej szkoły to bym nad tata już się nie roztkliwiała bo po kimś musiałoby to mieć

                  Może też mieć po mamusi wink.

                  Dlaczego od razu tępe. Wystarczy sytuacja, kiedy dziecko wysiada z ojcem z samochodu, rozgląda się i krzyczy "tato, ale to nie moja szkoła". Kilkanaście minut w plecy, spóźnienie, stres. A u nas byłoby jeszcze ciekawiej, bo szkoła dziecka jest w innej miejscowości.

                  A poza tym wybacz, ale sytuacja w której 6-latek pilotuje tatusia do swojej szkoły, jest dla mnie żenująca. Dziecko ma myśleć za ojca?

                  Uprzedzam komentarze: nie, nie każdy 6-latek zna drogę do swojej szkoły, szczególnie samochodem i nie każdy od razu rozpozna, że jedzie gdzie indziej.
                  • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:42
                    Zgadzam się znać drogi absolutnie nie musi, nawet jak jest w tej samej
                    miejscowości i po mamusi tez tępe być może.
                    Sytuacja, że dziecko krzyczy "tato to nie moja szkoła" jest jednak trochę inna
                    niż sytuacja gdy daje się do tej szkoły zaprowadzić grzecznie i czeka aż tatuś
                    znajdzie klasę na listach bo nie zauważyło, że szkoła nie ta. Tatuś w niej być
                    nie musiał ale zakładam, że dziecko swoją szkołę kiedyś widziało.
                    • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 11:27
                      CytatTatuś w niej być nie musiał ale zakładam, że dziecko swoją szkołę kiedyś
                      widziało.


                      A czemuż to zakładasz, że dziecko na bank widziało swoją szkołę, a ojciec tegoż
                      dziecka nie musiał w niej być (a więc ewentualna pomyłka "z roztargnienia" jest
                      usprawiedliwiona)?
                      • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 14:06
                        Czemu zakładam? bo to chyba dziecko będzie chodziło do tej szkoły a nie tatuś?
                        nie bardzo sobie wyobrażam, żeby moje dziecko nawet nie zobaczyło miejsca gdzie
                        spędzi dużą część z najbliższych 6 lat życia..
                        Małż w tym przedszkolu akurat nigdy wcześniej nie był, zebranie dla rodziców był
                        owszem w porze pracy więc byłam ja, był na dniu otwartym z Alką w przedszkolu
                        które wybraliśmy a do którego się nie dostała.
                        • mama_kotula Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 14:45
                          CytatMałż w tym przedszkolu akurat nigdy wcześniej nie był, zebranie dla rodziców był owszem w porze pracy więc byłam ja,

                          Od razu mi się nasunęło:
                          Proszę pani, ja tego nie umiem, bo wtedy miałem grypę...!
                          • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 14:49
                            Do końca chyba nie zrozumiałaś, bo małż nie pomylił przedszkola przez
                            roztargnienie, choć owszem roztargniony jest. On był po prostu święcie
                            przekonany, że ona chodzi do tego do którego ją zawiózł, to nie było tak, że on
                            wiedział, że chodzi do innego i w jakimś napadzie ciemnoty zawiózł ją gdzieś
                            indziej....ubzdurał sobie, ze ona chodzi do tego i tego i koniec, tam ją
                            zawiózł, ot tyle na ten temat.
            • estragonka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 11:53
              mama_kotula napisała:


              > POza tym poważnie, mnie się w głowie nie mieści, jak można POMYLIĆ PRZEDSZKOLE
              > gdzie chodzi własne dziecko

              kotula ciiiiiiiichoooooo..... ja pomylilam wczoraj <ops> smile

              przenioslam dziecko do innej placowki i bylam swiecie przekonana ze od drugiej
              strony jedzie sie tak samo jak od tej, ktora zawsze jezdze. zajechalam,
              zadowolona, a ze dawno tam nie bylam to nie zwrocilam uwagi ze plac zabaw jakis
              mniejszy, budynek tez bardzo podobny, no to idziemy.
              przed drzwiami zonk - zamiast tablicy 'szkola spoleczna X' wisi 'przedszkole
              miejskie Y'....
              not o do auta i dawaj dookola znana droga smile

              czyli ze mozna i prosze mi tu kitow nie wciskac tongue_out

              i fakt faktem mysmy sie z corka usmialy....
    • deodyma Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 09:15
      moj by opiernicz dostal od razu, gdyby powiozl mi dziecko nie do
      tego przedszkola, co trzebasmile
      na dniach dostasalo mu sie ode mnie i to porzadnie za to, ze
      zostawil dziecko samo na parapecie, zeby sobie posiedzialo i to przy
      otwartym oknie...
      ja akurat poszlam z psem na dwor, zobaczylam malego na parapecie,
      jak sobie siedzial na poduszce, wolam meza a meza niet...
      w koncu uslyszal mnie, podszedl laskawie do okna, ja wparowalam do
      domu i byla potworna awantura.
      wiecej juz takiego numeru nie wywinie.
      • zonkastonka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:04
        Też uważam, że z całkiem niewinnego wątku zrobiło się śmiertelnie poważnie.
        Słonko, ten Twój małż to jakiś mega zakręcony jest smile Gratuluje cierpliwości.
        Ja niestety się w temacie wątku nie pochwalę. Mam baaaaardzo odpowiedzialnego i
        przewidującego męża i to prędzej ja jakiś numer wywinę a nie on.
        • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:26
          Oj zakręcony, zakręcony....czasami mam ochotę mu łeb ukręcić no ale nie rozwiodę
          się przecież z powodu pomylenia przedszkola , choć jak kiedyś wsiadł nie w ten
          samolot to miałam ogromną ochotę .....
          Jakbym zaczęła tutaj wypisywać wszystkie numery które wykręcił to byście chyba
          nie uwierzyły. Poza tym to fajny facetsmile
          Ja z tych co zawsze o wszystkim pamiętają, nic nie gubią i maja wszytko
          poukładane dokładnie, widać przeciwieństwa się przyciągają.
        • agutka28 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:29
          Współczuje wszystkim kobietom, które mają nieodpowiedzialnych męzów,
          a ten Pan, który posadził dziecko na parapecie przy otwartm oknie to
          powinien sie leczyć, albo miec zakaz przebywania z dzieckiem sam na
          sam dopóki nie dojrzeje do rodzicielstwa. Masakra. Doceniam jeszcze
          bardziej mojego męża, który dba i pilnuje naszego synka jak oczka w
          głowie i nie muszę się martwić, że zostawi dziecko w aucie, albo
          pomyli przedszkola, ufff
        • ola_motocyklistka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:29
          Mój ojciec jak byłam niemowlakiem zawiózł mnie do mojej mamy do pracy ( taki
          system wymiany dziecia, pracowali na 2 zmiany). Wszystko byłoby OK, gdyby nie
          to, że miałam na pieluszce majtki mojej mamy.....
          Albo moja mama w tamtych czasach była mega szczupła, albo ja miałam wielką pupę.
          Mnie to do tej pory śmieszysmile
          Mój mąż kiedyś przywiózł mi córkę do karmienia w bluzce tył naprzód.

          A co do przedszkola, to mój mąż nie mógł sobie przypomnieć do jakiej podstawówki
          w dzielnicy sam chodził, i co ja zrobię?

          Corki rzeczy by też nie rozpoznał. Nawet jeśli mu codziennie pokażę, on i tak
          nie zapamięta. No taki jest. Dla mnie ważne jest to, że jak mamy kłopoty,
          poważne, coś się w naszym życiu dzieje-stajemy ramię w ramię i możemy na siebie
          liczyć. Że staje po mojej stronie a nie teściowej, mnie muszę się borykać z
          nieodciętą pępowiną. A takie pierdoły.....
          Miałabym się jeszcze 3 miesiące pienić za to że pomylił przedszkole? ostałby
          opiernicz, a potem bym się śmiała. Szkoda życia.

          Pewnych rzeczy on z dzieckiem nie zrobi: np. nie pójdzie do lekarza....owszem w
          gabinecie mi pomoże poda pampersa, potrzyma kurtkę, ale nie potrzyma dziecka do
          szczepienia, bo zemdleje i upadnie na podłogę razem z dzieckiem. Wiem o tym i
          akceptuję te jego słabości, nie będę go zmuszać na siłę.
          Kiedyś runął w przychodzi pod jakimś gabinetem ( trochę oddalonym od innych)
          nadziała się na niego emerytka, która myślała, że to trup, mało sama co nie
          padła na zawał. Śmiesznie wtedy nie było, wręcz groźnie to mogło się dla tej
          starszej pani skończyć, ale już w domu to oboje śmialiśmy się do rozpuku, no bo
          ile można to przeżywać?
    • edit38 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 10:42
      Największy numer jaki wykręcił mój mąż był taki że gdy o 4 rano obudziłam go bo
      zaczęły odchodzić mi wody to on spojrzał tylko na zegarek, powiedział że jest
      tak wcześnie a jemu się spać chce, odwrócił się na drugi bok i zasnął. Spał tak
      do godziny 7 kiedy to ja już nie wytrzymałam i siłą go z łóżka zwlekłam bo
      zaczęłam zwijać się z bólu przy każdym skurczu. Fakt jest taki że zdążyliśmy bez
      problemu bo urodziłam dopiero o 15:30 ale tak wściekła nie byłam na niego nigdy
      wcześniej ani później chociaż on jest z tych ludzi którzy najpierw robią a potem
      myślą więc „dziwne rzeczy” mu się przytrafiają.
      Pomimo że od tego czasu minęły już 2 lata mnie nadal nie jest do śmiechu ale
      teściowa uważa że to była super zabawna sytuacja.
      Może teściowa ma lepsze poczucie humoru niż ja.
      • iggymama Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 11:49
        Ja mam tak samo jak słonkosmileMoj dosyc czesto "przegina" czasami nawet juz nie
        komentuje i sie nie wkurzam bo nic to nie da. Jest taki jak tesc, wiec rodzinne
        choc ja trzymam go krotko w przeciwieństwie do teściowej.Kobieta lubi rządzić i
        załatwiać wszystko za synów, meza, wiec co sie dziwić ze chłop nie mógł dorosąc
        i stac sie odpowiedzialnym, uff ale i tak sie wyrobił w przeciwieństwie do bratasmile
    • ania175 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 11:45
      Mój mąż jest z tych poukładanych i to mnie raczej zdarza się coś
      przeskrobać, ale spokojnie, nic poważnego. Natomiast właśnie wczoraj
      miał pechowy dzień: zgubił ulubioną torebkę mojej córki na placu
      zabaw (po pracy poszłam jej szukać i znalazłam) a dzisiaj rano w
      przedszkolu (dzień drugi) znalazłam sweterek małej położony na
      półeczce nad przegódką innego dziecka. Nawet nie wiedziałam, ze
      swterka nie ma w domu.
      Pośmiać się można, czemu nie? Szczególnie gdy się coś takiego zdarza
      innym a nie nam smile
    • karro80 z przeszłosci 02.09.09, 12:03
      mój dziadek pojechał zarejestrować w urzędzie swoją nowonarodzoną
      córką, co jak wiemy wiąże się z podaniem imienia latorośli - hmmm -
      se zapomniał(pijany nie byłwink) i podał pierwsze z brzegu co mu do
      głowy wpadło - moim zdaniem mama na tym dobrze wyszłasmile, nie mówię,
      że tamto imię było nieładne, ale to co dziadek wymyslił bardziej mi
      się podoba...
    • mama_nikodemka Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 13:02
      a slyszalyscie jak sie niedawno dziecko w samochodzie udusilo bo ojciec poszedl
      do pracy, o dziecku zapomnial, samochod zostawil na sloncu i dziecko
      zmarlo...mysle ze gdyby maz pomylil przedszkole to tez bym sie smiala ale gdyby
      zapomnial wyciagnac go z samochodu to bym sie wkurzyla! duzo jest rodzicow
      ktorzy zapominaja o dzieciach w centrum handlowym, jak slysze ze "3-letni Jas
      czeka na swoja mame" albo "mama czeka na Jasia" to az mnie szlag trafia!
    • mim288 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 15:40
      Nie nie odstawia numerów. Wozi do przedszkola i szkoły i na
      róznorakie zajęcia, kupuje buty i odzież i chadza na plac zabaw,
      kapał i kładł spać itd dośc nagminnie , gdy wracałam z pracy często
      gęsto w środku nocy, albo gdy jestem w delegacji. W ogóle ze
      wszystkim poza karmieniem piersia sobie radzi.
      • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 15:44
        No i super, mój też sobie radzi na co dzień, czasami tylko jakiś numer odwija
        ale nie ciągle znowu bo tego bym chyba psychicznie nie wytrzymała, za to jak juz
        odwali to zwykle z grubej rurywink Przez 3,5 roku córkę wykąpałam może z 5 razy i
        jakoś jej nie utopił jeszczewink
    • mutti_hautameki Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 17:15
      mnie akurat nie przeszkadza roztargnienie, gapiostwo. Jesteśmy tylko ludźmi. Co
      mi przeszkadza to seksistowski wymiar dyskusji. Zawsze dobijały mnie koleżanki
      swoimi opowieściami o swoich "niedorozwiniętych" mężach, którzy sobie skarpetek
      rano nie potrafią znaleźć. Jakby miały następne dziecko do wychowania. Bleee,
      matriarchat
      • marsupilami25 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 19:48
        Zostawienie dziecka w samochodzie nie wydaje mi sie zabawne, z tym przedszkolem tez nie.
        Dla poprawy humoru przytocze historie G. Markowskiego z zespolu Perfect na porodowce: Z sali gdzie rodzila jego zona wyszla polozna. Markowski w napieciu zadal kluczowe pytanie: SYN ????
        Na co polozna: NIE.
        Markowski: TO CO ?????
    • marcik-844 Teściowa ;)) 02.09.09, 19:49
      Co tam tatusiowie, moja teściowa jak mąż był niemowlakiem to go pod sklepem w
      wózku zostawiła. Jak przyszła do domu to czegoś jej zaczęło brakować i się
      kapnęła, że dziecia brak wink
      Wróciła a ten sobie smacznie spał!!
      Więc nie tylko tatusiowie ale i rodzona matka może być zakręconawink)
      • mama_kotula Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 19:53
        CytatWięc nie tylko tatusiowie ale i rodzona matka może być zakręcona wink)

        Zakręcona...?! o_0
        • sabka22 Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 20:46
          No i widzisz znowu sie czepiasz....tragedii nie było więc po latach
          można się pośmiać.
          • mama_kotula Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 20:51
            sabka22 napisała:

            > No i widzisz znowu sie czepiasz....tragedii nie było więc po latach
            > można się pośmiać.

            No ba. Bo jak nie ma tragedii, to zostawienie niemowlaka pod sklepem jest taaaakie śmieszne. Ale jakby była, to by taka pani tu na forum została ochrzczona nie "zakręcona" tylko "pie...ięta". Patrz jak to śmieszność i nieśmieszność czynu jest względna, nie? wink
            • sabka22 Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 21:31
              Nie, bo gdyby była z tego tragedia to ten post by się nie pojawił w
              tym wątku poprostu i na tym polega różnica.
              • mama_kotula Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 21:35
                sabka22 napisała:
                > Nie, bo gdyby była z tego tragedia to ten post by się nie pojawił w tym wątku poprostu i na tym polega różnica.

                Czyli zostawienie niemowlaka przed sklepem ogólnie jest śmieszne, a przestaje być śmieszne i przestaje pasować do wątku, jak jest z tego tragedia smile. Już zakumałam, dziękuję smilesmile
                • slonko1335 Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 21:37
                  łoo boże, wyjście do cyrku też jest fajne, a jak się cyrk zapali i spłonie 100
                  osób to chyba jakoś fajnie nie będziesz wspominać. Od razu uprzedzam
                  przeciwników cyrku, akurat na myśl mi pierwszy wpadł bo osobiście też nie lubię...
                  • mama_kotula Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 22:01
                    Słonko, nadal nie rozumiesz. A twoja analogia, wybacz, jest nieco bez sensu.

                    Cyrk z założenia jest rozrywką i jest zabawny. Jak się spali, to wydarzenie pt. spalenie się cyrku nie jest zabawne, ale cyrk (jako pojęcie ogólne, sam w sobie, idea cyrku) nadal pozostaje rzeczą zabawną.
                    Teraz pytanie: czy uważasz, że zostawienie niemowlęcia pod sklepem z założenia jest rzeczą zabawną?
                    • slonko1335 Re: Teściowa ;)) 02.09.09, 22:05
                      W danym momencie nie, ale po jakimś czasie nie widzę przeszkód aby się z tego
                      pośmiać, miałabym wypominać i robić awanturę o to przez kilka lat jeszcze?
                      Pewnie się delikwentowi oberwało w momencie zdarzenia i wystarczy.
                    • dariafox Kotulo odpowiedz proszę 03.09.09, 21:33
                      na pytanie: dlaczego tak bardzo nienawidzisz mężczyzn i ludzi nie-chorych na ZA,
                      ludzi, którzy mają dzieci nie-chore na ZA i ogólnie większości ludzi? A jeśli
                      nie-nienawidzisz to skąd u Ciebie ta zgorzkniałość, złośliwość i poczucie
                      wyższości? pastwisz się tu nad ludźmi, pokazujesz, że są tacy głupi podczas gdy
                      Ty taka inteligentna (bo cierpisz na ZA a to, jak wiadomo przynosi
                      ponadprzeciętną inteligencję) i taka "ponad to wszystko", a jednocześnie nie
                      potrafisz się zdystansować i np.nie odwiedzać tego forum. WHY?wink
                      • mama_kotula Re: Kotulo odpowiedz proszę 03.09.09, 22:19
                        A bo ja zła kobieta jestem, Dario droga.

                        A dodatkowo, będę rozbrajająco szczera - jak mam dziki PMS/zły nastrój/dobry nastrój/nudzę się/niepotrzebne skreślić to z rozkoszą wchodzę na to forum i szukam okazji do poplucia, powywyższania się, złośliwości i przysrania temu, kto się pierwszy nawinie, niezależnie od tematu. Po czym przechodzę sobie do porządku dziennego, słodko i gruchająco, zapominając nawet nick osoby, której dojebałam i idę poczytać książkę albo popracować.

                        I co gorsza, czuję się z tym doskonale, taki już mam parszywy charakter.
                        I źle mnie oceniłaś, to nie jest tak, że ja nie lubię kogoś tam jak nie ma czegoś tam, ja po prostu w ogóle nie lubię ludzi. A ludzie nie lubią mnie. Obu stronom taki układ pasuje.
                        • dariafox Re: Kotulo odpowiedz proszę 03.09.09, 22:22
                          hahahaha, no to było całkiem dobre, rozładowało mi napięciesmile Tylko jaka jest
                          prawda...?
                          • aguniak821 Re: Kotulo odpowiedz proszę 04.09.09, 22:25
                            Hmmm...jaka jest prawda...wystarczy poczytać inne wypowiedzi autorki
                            i chyba od razu wiadomo,że u niej pod sufitkiem nie wszystko gra....
    • frestre Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 20:01
      czytając wstępne posty już prawie odechciało mi się pisać....

      ale co tam wink

      Mąż zakładając kartę choroby dziecka w szpitalu zapytany
      -Imię ojca?
      odpowiada...LECH, a nie, nie X
      -Imię matki...ZOFIA, a nie,nie Y
      Lech i Zosia to rodzice męża! z przyzwyczajenia podawał ich dane wink
      • agnieszka369 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 09.09.09, 12:44
        nam zdażyła się podobna historia ,jak mój maz zapisywał naszą córkę
        do przychodni to podał swoje imię do karty ,imiona rodziców,dopiero
        przy dacie urodzenia kobieta kapnęła się że coś jest nie taksmile
    • zona_mi Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 20:28
      Mój mąż kiedyś wysłany w środku lata po owoce sezonowe - grymasiłam
      ciążowo - przyniósł mi... dziesięć bananów smile

      Ja z kolei podczas tych wakacji miałam jakieś zaćmienie umysłowe i
      do nietórych znajomych, oraz własnej matki, wysyłałam kartki z
      pozdrowieniami wpisując tam ich nazwiska panieńskie - nie wiem
      dlaczego smile

      Szczytem godnym najwiekszego forumowego potępienia było to, jak
      kiedyś zapomniano mnie odebrać ze żłobka i spędziłam noc u
      kucharki... Darujcie babci - rodzice wyjechali, a ona po prostu
      zapomniała, zorientowała się dopiero kiedy oni wrócili poźnym
      wieczorem, w czasach przedkomórkowych itd. smile
    • mama-ola Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 20:30
      Nas ubawił kiedyś mój teść, który na pytanie w przychodni, kim jest
      Antek dla niego, odparł, że... synem. Przejęzyczył się po prostu.
      Zobaczyć minę pielęgniarki - bezcenne smile 70-latek i taki mały
      synek smile A teściowi nie chciało się już prostować smile
      • zuzuua Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 02.09.09, 20:34
        uwazam ze numer z przedszkolem jest rewelacyjny. zdaza sie
        moj maz wypelniajac wczoraj deklaracje kogo upowazniamy my rodzice do
        odbioru dziecka w przedszkolu wpisal... SIEBIE <lol> a ma wyzsze
        wyksztalcenie.
        natomiast moj dziadek zostal obudzony przez babcie w nocy: "ewuni chce
        sie siusiu" (ewunia moja mama, byla wtedy bardzo mala), "ewuni chce sie
        siusiu" i dziadek wstal, spuscil wode w lazience i... poszedl dalej
        spac smile
    • zebra12 Czasem to się końzy tragicznie 02.09.09, 20:39
      Jakiś czas temu czytałam o tatusiu, który zostawił dziecko w aucie na parkingu,
      bo zapomniał zawieźć go do przedszkola. Dziecko zmarło w upału. A tatuś nie
      poniósł winy, bo nieumyślnie zapomniał... Masakra.
      • aguniak821 Re: Czasem to się końzy tragicznie 03.09.09, 21:16
        Istnieje jeszcze coś takiego jak baezpośrednie narażenie na utratę
        życia lub zdrowia i tu nieumyślność nie ma nic do rzeczy...więc
        chyba czegoś nie doczytałaś, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby
        taki "tatuś" nie poniósł odpowiedzialności...
    • nstemi Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 04.09.09, 23:46
      Mój to raczej spoko. Pewnie robi śmieszne rzeczy z taką samą częstotliwością jak
      ja smile
      Dziś trochę mnie rozbawił. Kupował skarpetki dla naszej 3letniej córki. Gdy je
      przywiózł to coś mi nie grało, jakieś takie duże były... Okazało się, ze
      pomerdał mu się numer buta ze skarpetką. Kupił takie oznaczone 23 (cm
      oczywiście), czyli przy pewnej dozie wysiłku sama je na swoją nogę wcisnę smile

      aguniak821 napisała:

      > Przeczyłałam dziś jak to jeden tata zawióżł dziecko do niewłaściwego
      > przedszkla..ach ci faceci..wszyscy tacy sami smile)) Mój mąż kiedyś
      > wrócił z małym od babci , wjechał samochodem do garażu i sruu do
      > domu...pyatm go , a gdzie Filip? A on "o cholera"...a mały dalej w
      > samochodzie ...dobrze ,że go gdzieś na zakręcie nie
      > zgubił...hehe....A wasi mężulkowie jakie numery odstawili??
      • slonko1335 Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 05.09.09, 20:45
        A to całkiem jak moja teściowa. Ostatnio dostałam dziesięć par skarpet na 24 cm
        długości. Nie wiem gdzie ona ma oczy ale to akurat mój rozmiar więc się nie
        zmarnują.

        Mój małżonek nie wywinął żadnego numeru od pechowego wtorku, dziecko do
        właściwego przedszkola wozi, u lekarza był tego co trzeba po receptę na mleko i
        nawet na właściwe mleko wziął sam z siebie bez dzwonienia do mnie i pytania,
        zarejestrował dzieci do właściwego gastrologa, no nic cisza przed burząwink
        • vvipp Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 09.09.09, 11:48
          Myślałam, że się trochę pośmieję, a tu wątek zboczył na inne tory.
          Dla przeciętnej osoby takie zdarzenia po fakcie są jednak śmieszne,
          przeczytajcie ten wątek:
          forum.gazeta.pl/forum/w,384,15103368,0,Czego_robic_nie_nalezy_.html?s=0
    • adzia_p Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 09.09.09, 13:47
      pomyślałam,że poprawię sobie trochę humor czytając wątek,a zastałam
      co zastałam wink ale i tak dopisze od siebie smile

      moj maz niestety jest roztrzepany,od zawsze,trudno mi z tym czasem
      bo jestem uporzadkowaną osobą i to jego zachowanie czasem doprowadza
      mnie do szału,ale on stara się nad tym pracować,a ja nad nim
      pracuję smile
      z córą radzi sobie dobrze,czasami zapomina albo robi cos na opak,ale
      zawsze sa to sytuacje do naprawienia. myslę,że mogłby byc tym,ktory
      odwiezie dziecko nie do tej szkoły smile muszę się śmiac z takich
      rzeczy bo inaczej byłabym cały czas wsicekła,a raczej nie o to
      chodzi smile
      przykład jego roztargnienia: musielismy przewieźć kota wraz całym
      jego ekwipunkiem z jednego domu do drugiego. kot nie znosił jazdy
      samochodem i bardzo się przed tym bronił (nie moglismy go nawet do
      klatki wsadzic).w czasie jazdy jakis kierowca migał do niego,ale nie
      wiedział o co mu chodzi. jak wysiadł z samochodu,to okazało się,że
      jechał przez całe miasto z kuwetą kota (wypełnioną jego zwirkiem) na
      dachu smile))))
      • hellious Re: Śmiechy z tatusiów...:))) 09.09.09, 15:38
        hmm... moj to chyba sie jeszcze miesci w normie, bo tylko raz przyniosl mi
        fasole na grochowke..
Pełna wersja