nikia00
09.09.09, 14:40
Czasem nie wiem co się ze mną dzieje, nigdy tak nie miałam. Od jakiegoś czasu muszę przynajmniej raz dziennie wypić filiżankę melisy, bo normalnie nie panuję nad nerwami. Szczególnie, kiedy moja córeczka, która ma dopiero 10 miesięcy uwiesi mi się na nodze i potrafi tak płakać godzinę czasu a ja w tym czasie muszę przyrządzić obiad, albo jak mała nie chce jeść, marudzi albo coś mi nie wyjdzie. Aż się tego boję, bo nie potrafię rozładować nerwów inaczej niż krzycząc albo wściekając się a wtedy lepiej zejść mi z drogi. Wstyd mi czasem samej przed sobą. Bo z reguły to dziecko jest przyczyną moich nerwów. I to z byle powodów.
Czy Wy dziewczyny też macie takie podbramkowe sytuacje, że są momenty kiedy najchętniej byście wyszły z siebie i stanęły obok?
Jak sobie radzicie z nerwami na dziecko?