może powinnam odpuścić jednak???

15.09.09, 11:04
dziś był moj 3 egzamin...i znów niezdany...tyle jazd naprawę dobrze mi
idzie..i plac i wszystko..i znow w plecy...trafilam na chama...ktory plac
zaliczył mi, a potem gdy wyjeżdżalismy do miasta , już na mnie pokrzykiwal że
bląd, że za dlugo stoje żeby sie wlaczyć...a u nas w miescie stoisz i
wyjeżdzasz do przelotowej drogi, gdzie jest wjazd do miasta i jeżdzą autobusy,
tiry...w dodatku to drogha do szpitala wiec tez auta, karetki....w dodatku
jakas pani ktora też zdawala ustawila sie centralnie obok mnie...wiec nie
byłam pewna co ona zroi i ja przepusciłam...pan byl wyraznie
zniesmaczony...potem rondo, on mi w prawo...ja trzesąc się
wjeżdzam...przepuscilam pieszych..chcialam najpier o mylkowo podjechać z 2 ale
w końcu poprawiłam na jedynke..L-ka na rondzie jeszcze dalko...ja znow
wystrachana ze pan bedzie na mnie krzyczał jade bo zaraz mam skret...a Pan po
hamulcach i po egzaminie...dopiero jak sie rozplakałam....rudy kretyn spuscil
z tonu i zaczal spokojnie tłumaczyć...ze moze za bardzo mi zalezy i za bardzo
sie przejmuje...jest mi smutno i źle...wiem ze jezdze niezle...naprawde idzie
mi ok..dynamiki może nie mam super no ale....to się nabywa z czasem...moze
powinnam odpuscic??? zrezygnowac dziewczyny???dac sobie spokoj i przestać
narażac sie na ten stres....już tak mam że jak ktos pokrzykuje na mnie to mnie
od razu stres zjada...znów sie trzesłam...zalamana jestem..chcialam sie wyżalić...
    • paolka_82 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:14
      No co ty, nie rezygnuj!!!! Pomysl sobie jak to cudnie będzie jak zgłosisz się po
      odbiór prawka a później siądziesz za kierownica i pojedziesz wszędzie, gdzie
      tylko ci się zamarzy. Ja w chwilach zwatpienia własnie to sobie wyobrażam. Mam
      egzamin 22 września, nie wiem -może zdam. Jeżdżę wg. mnie całkiem dobrze, mąż
      tez tak twierdzi ale wiadomo -egzamin to zupełnie co innego.
      Głowa do góry, w końcu nam się uda, MUSI się udać. Zapisuj się z marszu na
      następny egzamin, pomyśl że jak zrezygnujesz, to tak jakbyś 1,5 tysiaka w błoto
      wywaliła- nie opłaca się.smile
    • fish_flesh_fowl Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:15
      Skoro już tyle przeszłaś, to dlaczego teraz odpuszczać. Ja zdałam za 6 razem. A
      jeśli masz chęci, by ruszać z 2, to rzeczywiście musisz jeszcze trochę
      poćwiczyćwink Dokup sobie godziny i ćwicz. I nie dziw się, że zbierasz ochrzan za
      brak dynamikitongue_out
      • phantomka Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:20
        Odpuszczac nie masz co, probuj. Natomiast dynamika jazdy jest
        niezwykle wazna na egzaminie. Wlaczanie sie do ruchu to kwestia dosc
        wrazliwa i nie wiadomo, jak komu dogodzisz. Znam takich
        instruktorow, ktorzy lubia w miare szybkie wlaczanie sie (nie
        ryzykowne) a widzialam i takich, ktorzy wstrzymuja kursanta do czasu
        calkowitej pustki na drodze - co jest totalna glupota, bo pozniej
        przez takie slimaki, korki robia sie niebotyczne.
        Zmien moze instruktora i przede wszystkim pracuj nad psychika.
    • kawka74 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:27
      Po trzecim niezdanym egzaminie i tak chyba musisz wykupić jazdy doszkalające, co trochę potrwa, a może to Ci trochę pomoże.
      Ale gdybym trzeci raz nie zdała (brak dynamiki plus brak panowania nad emocjami) chyba bym sobie odpuściła na jakiś czas, zanim nie nabiorę pewności siebie za kółkiem.
      Inaczej będziesz zdawała w nieskończoność, bo byle gó... wyprowadzi Cię z równowagi i leżysz.
      • a-ronka stres,stres,stres 15.09.09, 11:31
        weż chłopa,ojca,sąsiada i pojeżdzij po placu albo parkingu.Na
        pustym parkingu marketu pocwicz jazdę w stylu skręt w lewo na
        rondo,cofanie tyłem,jazda plus ruszanie.Skoro myli ci sie 1 i 2 to
        po takich "szkoleniach" będziesz ruszała płynnie a samochody obok
        nie bedą takie straszne.
        To pisałam ja-baba z 18 letnim stażem jako jeżdząca i bez mandatowa
        (o kurfa jaka ja stara jestem).
        • embeel Re: stres,stres,stres 15.09.09, 11:40
          o ile mozesz sobie pozwolic finansowo, to raczej wez jazdy
          doszkalajace niz chlopa, sasiada czy kogo tam...mnie moj tata czy
          malz jeszcze bardziej stresowali, jak sie gapili sepim wzrokiem
          (wymownie trzymajac sie uchwytu przy dachu) czy zaraz w cos nie
          wjade....a doszkalajace duzo daly. I powodzenia, nie zrazaj sie!
    • super-mikunia Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:37
      Wydałam na prawko ok. 4000 sad Uważam to za bardzo dobrze wydane
      pieniądze smile I nie żałuję ani grosza smile Jeżeli przerwiesz teraz
      zrobisz głupotę, której będziesz żałować do końca życia - IDŹ ZA
      CIOSEM smile

      Na egzaminie, którym zdałam instruktor zaraz po tym jak wyjechaliśmy
      z palcu rzucił do mnei hasło CO SIĘ TAK GAPISZ - jak się spojrzałam
      na niego wink Później już było tylko gorzej sad Dowiedziałm się, że
      głupia jestem (po jakimś tam błędzie) itd. Nie wiedziałam czy się
      sśmiać czy połakać z jego teksów. Przetłumaczyłam sobie, że no cóż
      ma taki styl bycia i myślałam o jeździe nei dałąm się mu wytrącić z
      równowagi i chyba dlatego zdąłam. Kierowca nie może dawać ujścia
      emocjom za kierownicą musi być skupiony na jeździe.
    • bri Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:40
      Ja zdawałam pięć razy. Zdawaj do skutku i nie przejmuj się chamskimi
      egzaminatorami. Przećwicz to z jakimś kolegą: niech on się wcieli w
      rolę chamskiego egzaminatora, żebyś mogła się nauczyć sobie z tym
      radzić. Mi zawsze pomaga też myśl, że przecież to nie zdać takiego
      egzaminu to nie jest żadna tragedia, jedynie niewielka strata
      finansowa.
    • lila1974 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:41
      Jeśli facet na Ciebie krzyczał to zgłoś reklamację.
      Wszak kamery są.

      Współczuję stresu, ale nie odpuszczaj!
      • paolka_82 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:50
        Pamiętam, że w tamtym roku miałam egzamin tydzień przed terminem porodu. Co
        prawda uwaliłam na mieście, ale miły egzaminator mnie pocieszał, żebym sie nie
        przejmowała i nie denerwowała. Na co odpowiedziałam, że egzamin i tak duuuuzo
        mniej mnie stresuje niz wizja niedługiego porodu. Śmiał się całą drogę.
    • turzyca Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 11:57
      A moze poszukaj innego instruktora?
      Poszlam do szkoly jazdy, na ktora uparl sie moj owczesny chlopak. Zdalam za
      pierwszym razem, slyszac, ze brakuje mi wyjezdzenia, ale podstawy mam swietne i
      bede sobie dobrze radzic na drodze. Moja siostra po tej samej szkole jeden
      egzamin oblala kretynskim bledem, ale uslyszala od instruktora, ze jest mu
      bardzo przykro, ze musi ja oblac, bo rzadko zdarza sie, ze ktos tak dobrze
      jezdzi. I ta moja szkola ma ogolnie bardzo wysoka zdawalnosc, rzadko sie zdarza,
      zeby ktos wielokrotnie oblewal egzaminy. A moja przyjaciolka chodzila do szkoly,
      ktora fundowala kursantowi 13 egzamin. Skorzystala z promocji, bo zdawala w
      sumie 15 razy. I nie byla wyjatkiem na swoim kursie. Naprawde wiele zalezy od
      uczacego i czasem wystarczy pare godzin z kims, kto umie lepiej wytlumaczyc,
      zeby czlowiek zaczal inaczej patrzec na droge i lepiej jezdzic.

      PS Facet z badziewnej szkolki tuz pod osrodkiem, u ktorego wykupilam jedna
      godzine jazdy tuz przed egzaminem, zeby sobie w dniu egzaminu odswiezyc
      umiejetnosci, byl przekonany, ze obleje. Strzelilam focha, gdy mi na placu
      przestawil lusterka, bo jego zdaniem nie dalo sie zdac placu z lusterkami
      ustawionymi do jazdy miejskiej. A tymczasem jako pierwsza z grupy wyjechalam na
      miasto.
    • elf_15 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 12:03
      > zaliczył mi, a potem gdy wyjeżdżalismy do miasta , już na mnie pokrzykiwal że
      > bląd, że za dlugo stoje żeby sie wlaczyć.

      Może faktycznie stałaś zbyt długo?
      Nie powinnaś się tak mocno stresować. Wiem, że to bardzo łatwo poradzić,
      trudniej zrobić. Jeśli uważasz, że jeździsz nieźle, to nie poddawaj się.

      > idzie..i plac i wszystko..i znow w plecy...trafilam na chama

      > hamulcach i po egzaminie...dopiero jak sie rozplakałam....rudy kretyn spuscil
      > z tonu
      • daga_j Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 14:05
        Ja uważam, że bezpieczeństwo przede wszystkim. Nalezy bez stresu stać tak długo, aż jest się pewnym sytuacji, a nie, że komuś zajadę wyjeżdżając z drogi podporządkowanej. Mówię to ja, która mam prawo jazdy i jeżdżę dość długo. Czasem ktoś za mną się niecierpliwi i naciśnie klakson, ale cóż, nie robiętegocelowo, czekam po prostu na jasną sytuację, mam zazwczyaj dzieci w samochodzie, nie będę wyjeżdżala na główną ulicę żeby mnie coś trzepnęło, tylko dlatego, że ktoś inny nie ma tyle cierpliwośći. Za to się nie dostaje mandatu - sądzę, że wystarczyoby powiedzieć policjantowi, że nie ruszałam, bo ciągle coś jechało i nie chciałam stwarzać zagrożenia. Mąż - bardziej doświadczony - też mi pwtarza, nie denerwuj się, nie myśl co inni o Tobie myślą, Ty jesteś u wyjazdu i Ty decydujesz kiedy jest bezpiecznie, olej innych.
        Także myślę, że jeśli facet oblał dziewczynę bo chciała jechać bezpiecznie to przesadził. Ale ona faktycznie za bardzo się stresuje, jeśli czeka aż on jej da znać kiedy ma ruszyć czy skręcić to on jej nie zaliczy.
        Trochę się doszkolić, parę dodatkowych godzin i podejść znowu, powodzenia
      • ally Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 14:16
        > Może faktycznie stałaś zbyt długo?

        mi instruktor mówił, że lepiej stać dłużej - ludzie oblewają, bo chcą już
        jechać, a egzaminator jest nadgorliwy i ocenia, że to wymuszenie pierwszeństwa i
        daje po hamulcach.
        • superslaw Re: dokładnie tak... 15.09.09, 14:18
          to jest wymuszenie pierwszeństwa i koniec egzaminu...
    • lilka69 [...] 15.09.09, 13:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kawka74 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 13:37
      Może Lilka pojechała za ostro, ale trochę racji ma.
      Pytanie tylko, czy stres wywołuje sama jazda, czy egzamin. Jeśli to pierwsze, to faktycznie lepiej sobie odpuścić na długo albo i na zawsze, ale jeśli to drugie - to jednak chyba warto powalczyć.
      Mnie osobiście stresuje sama jazda i nie zamierzam robić za etatowe zagrożenie na drogach stając na środku skrzyżowania i płacząc albo czekając, aż wreszcie ulica będzie pusta i będę mogła wyjechać, co w warszawskich warunkach może potrwać.
      Ale jeśli emocje wywołuje sam egzamin? Dlaczego nie próbować?
      • lacitadelle Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 13:43
        kawka74 napisała:

        > Może Lilka pojechała za ostro, ale trochę racji ma.

        Zgadzam się, sama zdawałam egzamin kilka razy, z instruktorem, a właściwie
        dwoma, bo potem zmieniłam, jeździłam świetnie, potrafiłam na placyku spędzić 2
        godziny i wszystkie manewry bez błędu, a na egzaminie nigdy nie wyjechałam na
        miasto. Coś mnie brało po prostu, próbowałam na różne sposoby, na luzaka, na
        tabletkach uspokajających. Dodam, że na wszelkiego rodzaju innych egzaminach
        stres działa na mnie motywująco, wypadam lepiej niż normalnie - a tu -
        odwrotnie. Więc w końcu doszłam do wniosku, że poczekam, może dorosnę smile

        Potem poznałam mojego męża, wspaniałego kierowcę, zauważyłam, że ja nawet jako
        pasażer mocno się irytuję w różnych sytuacjach na drodze i na razie jeszcze nie
        znalazłam okazji, żeby spróbować ponownie. Ale kiedyś na pewno to zrobię.
        • superslaw Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:16
          dziewczyny stres wywoluje egzamin..a raczej osoba egzaminująca..ja sobie ćwicze
          na placu lub jeżdzę z instruktorem to zero stresu...powiem wiecej ...drugi
          egzamin-ktory"prawie zdałam"bo już wracalam do osrodka był nawet
          przyjemnością...pan byl spokojny, mowil spokojnym tonem...nawet jak zrobilam
          blad mówił co cicho i spokojnie...bez zbednych komentarzy...tymczasem ten
          dzisiejszy...po prostu...był chamowaty i opryskliwy...dopiero jak na koniec sie
          rozplakałam to spuscil z tonu..z ronda uciekałam bo balam sie ze znów mnie
          zbeszta na całego.,..malo tego dowiedziałam sie że dopiero wczoraj miał sprawe o
          to samo...
          • superslaw Re: po prostu uwazam 15.09.09, 14:21
            ze za moją kase nie ma prawa drzeć sie na mnie ani do mnie odzywać w taki
            sposób.i mnie stresowac..niech odnotowuje blad i tyle..a swoje stresy zostawi w
            domu...
          • kawka74 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:26
            Kolejny egzaminator może być miły, ale może też być podobnie opryskliwy i nieprzyjemny. Nie możesz ich sobie wybrać, więc musisz się uodpornić i ogłuchnąć albo - w razie czego - wyrazić swoją dezaprobatę (nie płaczem!). Inaczej znów nie zdasz, bo zamiast skupiać się na jeździe, będziesz się skupiać na tym, jaki egzaminator jest niemiły.
            Oczywiście możesz złożyć skargę na dzisiejszego egzaminatora, ale może się okazać, że następny będzie taki sam.
          • lacitadelle Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:40
            superslaw napisał:

            > dziewczyny stres wywoluje egzamin..a raczej osoba egzaminująca..ja sobie ćwicze
            > na placu lub jeżdzę z instruktorem to zero stresu...

            Moim skromnym zdaniem kierowca powinien umieć panować nad samochodem właśnie w
            warunkach stresowych, na luzie to wiadomo, że większości dobrze się jeździ.

            Ja doszłam do wniosku, że za kierownicą zawsze się jakiś powód do stresu może
            przytrafić, a to pasażer cię wkurzy, a to będziesz musiała chore dziecko odwieźć
            do lekarza, a najczęściej - inny uczestnik ruchu stworzy zagrożenie na drodze. A
            ponieważ na głupim egzaminie, który jest zdecydowanie mniej stresogenny niż np.
            wbiegający Ci nagle pod koła pieszy, nie potrafiłam się skupić i panować nad
            samochodem, to stwierdziłam, że na kierowcę się nie nadaję.
            • elza78 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:41
              sluchaj ale w takim stresie jak na egzaminie to chyba nawet maz zony
              zaciskajacej nogi do porodu nie wiezie big_grin wez przestan
              odkad zdalam to przysiegam jeszcze nie zdarzylo sie abym osiagnela za kierownica
              chociaz 50% tego stresu ktory mialam na egzaminie big_grin
              • lacitadelle Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:46
                elza78 napisała:

                > sluchaj ale w takim stresie jak na egzaminie to chyba nawet maz zony
                > zaciskajacej nogi do porodu nie wiezie big_grin wez przestan
                > odkad zdalam to przysiegam jeszcze nie zdarzylo sie abym osiagnela za kierownic
                > a
                > chociaz 50% tego stresu ktory mialam na egzaminie big_grin
                >

                Pierwsza sprawa: zależy to od osoby, ja się dużo bardziej stresuję choćby jako
                pasażer, gdy ktoś próbuje się wcisnąć na trzeciego albo jak dyskutuję z mężem smile

                Druga sprawa, ważniejsza: mi chodzi o to, że trzeba umieć panować nad samochodem
                pomimo tego, że stres jest, bo zawsze kiedyś będzie. A koleżanka wyraźnie
                napisała, że jej do dobrej jazdy potrzebne są warunki idealne.
                • lila1974 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:52
                  Nie chodzi o warunki idealne.

                  Nie ma co ukrywać po kursie nie jest się jeszcze wprawnym kierowcą i różnych
                  rzeczy w aucie nie robi się automatycznie. Póki co wymagają jeszcze myślenia a
                  to idzie zdecydowanie lepiej jak się na Ciebie nikt nie drze smile

                  Podczas mojego egzaminu komfort psychiczny uzyskałam dopiero, jak egzaminator
                  przestał się do mnie odzywać. A on nie krzyczał. Gdybym dostała takiego burka
                  jak autorka, to nie wiem, czy dziś śledziłabym stronę mojego urzędu i czekała na
                  ten upragniony kawałek plastiku.
                • superslaw Re: nie idealne 15.09.09, 14:54
                  a ludzkie...podejscie dop czlowieka z kulturą i opanowaniem to chyba
                  naturalne...jak przedszkolanka/nauczycielka..krzyczy na dzieci-to podnosi sie
                  glos że nie ma prawa, ze to jej praca, ze stresy swoje powinna w domu
                  zostawic...a to sie niczym nie rozni..pana zadanie nie jest swoje frustracje
                  wylewac na osobie egzaminowanej tylko skupic sie na jej jezdzie i ewentualnych
                  blędachsmile))
                  • lila1974 Re: nie idealne 15.09.09, 14:57
                    To może przyjmij, że egzaminator krzyczy i się nastaw, że nie ma co go słuchać?
                    Najwyżej się miło rozczarujesz smile
                  • lacitadelle Re: nie idealne 15.09.09, 14:57
                    superslaw napisał:

                    > a ludzkie...podejscie dop czlowieka z kulturą i opanowaniem to chyba
                    > naturalne...jak przedszkolanka/nauczycielka..krzyczy na dzieci-to podnosi sie
                    > glos że nie ma prawa, ze to jej praca, ze stresy swoje powinna w domu
                    > zostawic...a to sie niczym nie rozni..pana zadanie nie jest swoje frustracje
                    > wylewac na osobie egzaminowanej tylko skupic sie na jej jezdzie i ewentualnych
                    > blędachsmile))

                    Oczywiście, podpisuję się obiema rękami.

                    Tylko mi chodzi o coś zupełnie innego - że zachowanie pana nie powinno mieć aż
                    takiego wpływu na Twoją jazdę. Bo na drodze spotkasz wielu, często dużo bardziej
                    sfrustrowanych i chamskich osobników.
                    • lila1974 Re: nie idealne 15.09.09, 15:00
                      Chamscy kierowcy nie stresują tak, jak egzaminator ... no, proszę Cię tongue_out
                      • kawka74 Re: nie idealne 15.09.09, 15:09
                        Stresują, przynajmniej jednostki mniej odporne - sama widziałam smile
                        • lila1974 Re: nie idealne 15.09.09, 15:21
                          Kłóciła się nie będę smile
                  • kawka74 Re: nie idealne 15.09.09, 15:03
                    Jasne, tylko że niewiele możesz zrobić. Egzaminatora masz przydzielonego losowo i kogo Ci ten los ześle, tego będziesz musiała znosić.
                    Twoim zadaniem jest jechać w miarę bezbłędnie. Jeśli będziesz skupiała się na odzywkach egzaminatora zamiast na jeździe, nie zdasz nigdy. Musisz nauczyć się nad tym panować.
                • kawka74 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:57
                  W dodatku oprócz chamskiego egzaminatora na ulicy jest mnóstwo mniej lub bardziej chamskich czy po prostu nerwowych kierowców, którzy będą poganiać, trąbić, czynić różne gesty, opierdzielać, itd. Co wtedy?
                  I jeszcze kwestia dynamiki jazdy - na ulicy trzeba podejmować decyzje szybko, niekiedy w ułamku sekundy. Czasem jest to kwestia wściekłych kierowców za plecami, którzy nie mogą wyjechać, bo ktoś czeka na czyste pole, a czasem znacznie poważniejsza.
                  Wiadomo, że na jazdach kursowych stres jest mniejszy, bo obok siedzi instruktor, który nie tylko powie, co masz robić, ale też w razie czego zareaguje.
                  Myślę, że prawo jazdy nie każdy musi mieć i czasem nie warto się upierać. Ale - wiadomo - trzeba to dobrze sobie przemyśleć.
                  Może warto powalczyć ze stresem, a może lepiej nie ryzykować swojego i cudzego bezpieczeństwa? No, ale to każdy musi rozważyć sobie sam.
                  • lacitadelle Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 14:59
                    kawka74 napisała:

                    > W dodatku oprócz chamskiego egzaminatora na ulicy jest mnóstwo mniej lub bardzi
                    > ej chamskich czy po prostu nerwowych kierowców, którzy będą poganiać, trąbić, c
                    > zynić różne gesty, opierdzielać, itd. Co wtedy?
                    > I jeszcze kwestia dynamiki jazdy - na ulicy trzeba podejmować decyzje szybko, n
                    > iekiedy w ułamku sekundy. Czasem jest to kwestia wściekłych kierowców za plecam
                    > i, którzy nie mogą wyjechać, bo ktoś czeka na czyste pole, a czasem znacznie po
                    > ważniejsza.
                    > Wiadomo, że na jazdach kursowych stres jest mniejszy, bo obok siedzi instruktor
                    > , który nie tylko powie, co masz robić, ale też w razie czego zareaguje.
                    > Myślę, że prawo jazdy nie każdy musi mieć i czasem nie warto się upierać. Ale -
                    > wiadomo - trzeba to dobrze sobie przemyśleć.
                    > Może warto powalczyć ze stresem, a może lepiej nie ryzykować swojego i cudzego
                    > bezpieczeństwa? No, ale to każdy musi rozważyć sobie sam.

                    amen.
                  • lila1974 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 15:02
                    Kawko
                    Wychodziłam z takiego założenia jak Ty i dlatego nawet nie próbowałam robić
                    prawa jazdy.
                    Jak zostałam postawiona przed faktem dokonanym okazało się, że ani kierowcy mi
                    nie straszni, ani piesi pałętający się Bóg jeden wie gdzie ... za to osoba,
                    która ze mną jechała i jej nastawienie miały na mnie wpływ zasadniczy.
                    • kawka74 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 15:06
                      Widzisz, ja zrobiłam prawo jazdy smile Nie zrezygnowałam na samym początku, żeby jednak dać sobie szansę.
                      A potem przeanalizowałam swoje umiejętności i odporność na różne czynniki, i doszłam do wniosku, że wolę komunikację miejską i męża-szofera wink
                      Lila, jeździłaś już samodzielnie, bez instruktora, bez męża?
                      • lila1974 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 15:20
                        Nie, czekam niecierpliwie.
                        Idzie mi o podejście - z założenia, ze "ja się nie nadaję" wpadłam w
                        samouwielbienie tongue_out
                        • kawka74 Re: nie czytałam lili bo ja skasowali ale 15.09.09, 15:38
                          Ja założyłam, że spróbuję, w końcu nie będzie mnie to kosztowało więcej niż pieniądze wink
                          IMO warto próbować, ale nic na siłę. Czasem trzeba się pogodzić z tym, że marny z nas kierowca. Ja się pogodziłam smile
                          Szerokiej drogi smile
    • elza78 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 14:19
      eee nie poddawaj sie
      jak ja za drugim razme oblalam to instruktor mi powiedzial "przeciez wy umiecie
      jezdzic, tysiac razy jezdzicie te trasy egzaminacyjne a na egzaminie stres i
      klapa - czy warto tak sie stresowac i nie zdac? moze lepiej troche odpuscic"
      na nastepnym olalam wszystko i zdalam
      mimo tego ze zgasl mi 1 raz na wzniesieniu
      • elza78 errata 15.09.09, 14:19
        egzaminator mialo byc big_grin
    • dzika41 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 14:54
      Nie rezygnuj
      Ślubny zdał z 5 razem.
      Czasem po prostu trafia się na debili.
      I zasada - niestety- jest jedna: jak idiota będzie Cię chciał uwalić to i tak to
      zrobi sad
    • margotka28 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 15:19
      po tym co opisałaś, to się nie dziwię, że oblałaś. Musisz pewnie
      wykupić jeszcze kilka dodatkowych godzin i poduczyć się.
      A co do egzaminatora: jeśli zachowywał się po chamsku, zgłoś to do
      ośrodka. W samochodach są kamery, można wszystko udowodnić.
      • fish_flesh_fowl Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 15:47
        Myślę, że to może narobić jednak szkód... prawda jest taka, że prawie każdy
        popełnia na egzaminie jakiś błąd, do którego można się przyczepić. Doniesienie
        na egzaminatora może spowodować krwawą vendettęsmile
    • tiuia Re: może powinnam odpuścić jednak??? 15.09.09, 16:01
      Nie odpuszczaj. Nie traktuj siebie jak ostatniej ofiary. Dokupuj godziny, zmieniaj instruktorów, zmieniaj samochody, na których się uczysz jeździć, jeździj w różnych warunkach pogodowych. Im więcej różnych sytuacji zaliczysz, tym pewniej poczujesz się za kierownicą.

      Moja historia zdawania prawa jazdy:
      -10 lat temu we Wroclawiu 4 podejscia i porazka...
      -rok temu w Warszawie 3 podejscia i sukcessmile

      Dodam, że 10 lat temu bylam nieprzygotowana i niepewnie czulam sie na drodze. Nie moglam zdac, bo nawet nie wyobrazalam sobie siebie w roli kierowcy.
      Teraz było całkiem inaczej. Byłam dobrze przygotowana i starałam się nie dać stresowi na egzaminie.
      Już za pierwszym podejściem mogłam spokojnie zdać, ale różne zdarzenia sprawiły, że dopiero za trzecim razem się udało. Tylko że ja byłam pewna, że w końcu mi się udasmile

      Ps: Bardzo pomogl mi mąż, ktory jest swietnym kierowcą i ja- jako pasazer - duzo sie od niego nauczyłam.
      Ps2: Jeżdżę dość często i choć do super kierowcy mi daleko, nie powoduję zagrożenia na drodze i coraz pewniej czuję się za kierownicą.
    • lilka69 odnosnie instruktora- grzecznie i milo 17.09.09, 11:28
      poprzedni moj post skasowano jednak uwazam, ze racja jest po mojej
      stronie. kto zdazyl przeczytac to ma fartasmile

      odnosnie istruktora- jak mozecie( do tych , co mowia , ze instruktor
      krzyczy i stresuje) pozwalac, zeby za wasze pieniadze ktos na was
      krzyczal i was obrazal?!! to nie do pomyslenia!
      trzeba zmienic instruktora. ale oczywoscie na takiego , ktory w
      kulturalny sposob zawiadomi was o popelnianych bledach. bo rozumiem,
      ze takie popelniacie.
      • anyx27 Re: odnosnie instruktora- grzecznie i milo 17.09.09, 11:34
        pomijajac samego instruktora, który powinien byc normalny i kulturalny, to
        uwazam, ze jesli ktos nie zdaje za 3 razem, to w ogóle nie powinien miec prawa
        jazdy albo dojrzeć do tego, odczekać i spróbować za jakis czas. Rozumiem, ze
        raz noga może się powinąc - stres itd, rozumiem, że drugi raz - złośliwość
        egzaminatora itd, no, ale , jeśli trzeci czy kolejny raz nie wychodzi, to
        widocznie nie umiemy jesczze jeżdzić. Ja bardzo obawiam się kierowców, którzy
        zdali prawko np. za 5 czy 7 razem.
        • undomestic_goddess Re: odnosnie instruktora- grzecznie i milo 17.09.09, 12:59
          No prosze Cie. Przeciez wszyscy wiedza, jak wyglada w Polsce egzamin na
          prawo jazdy. Oni oblewajac zarabiaja. A wystarczy, zeby egzaminator byl
          normalny i ludzki, i egzamin wyglada zupelnie inaczej.
          • kawka74 Re: odnosnie instruktora- grzecznie i milo 17.09.09, 13:11
            > No prosze Cie. Przeciez wszyscy wiedza, jak wyglada w Polsce egzamin na
            > prawo jazdy

            Mit i legenda.
            Kiedy mój stary zdawał, w jego grupie za pierwszym podejściem zdały trzy osoby, w tym on, nie korzystając z dodatkowych jazd ani nie trenując w cudzym aucie na pustym parkingu.
            Czasy, kiedy egzaminatorzy mogli sobie latać z linijką i mierzyć odległość od krawężnika, minęły, a przynajmniej mijają. Egzamin jest nagrywany, skargi fruwają gęsto. Już nie tak łatwo uwalić.
    • pszczolaasia Re: może powinnam odpuścić jednak??? 17.09.09, 13:04
      kiedys na innym forum zadalam pytanie jak i za ktorym razem udalo im sie zdac
      ten....egzamin na to....prawo jazdy. najberdziej wscierwiajace dla mnie rady to
      opanwoac stressuspicious a moja kuzynka to jeszcze mi powiedziala, ze zagadala
      egzaminator na smiercbig_grin
      dla mnie niewykonalne- opanowac stres, nie zagadanaie, to akurat jest mozliwewink
      ale jakos tak za tym trzecim razem powiedzialam sobie raz kozie smierc. jak
      weszlam do samochodu to do wyjscia gadalam gadalam gadalm, spiewalam sobie pod
      nosem piosenki dla dziecisuspicious zdalalm...a pan egzaminatro sie tylko co chwila
      mnie pytal czy gadanie mi nie przeszkadzasuspicious powiedzialam mu, ze musze gadac bo
      jak przestane to sie skonczy moja jazda i jak mu to przeszkadza to ma zatyczki
      kupicsmile powiedzial ze nie, raczej go smieszy...smile
    • anet81 Re: może powinnam odpuścić jednak??? 17.09.09, 15:41
      nie, nie odpuszczaj i nie rezygnuj. Ja uważam się za świetnego kierowce i jazdy
      też szły mi b. dobrze, instruktor za każdym razem zapewniał mnie, że zdam, a
      stres ze mną wyczyniał takie rzeczy, że dałam dopiero za 7 razem.
      Teraz jeżdżę już od 11 lat - nie miałam ani jednej stłuczki i nie dostałam
      żadnego mandatu i naprawdę dobry ze mnie kierowca smile
      dasz radę!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja