ako17
15.09.09, 17:34
Jestem w 37 t.c. od ponad tygodnia na zwolnieniu, ale zostawilam 'rozgrzebane' projekty w pracy (prowadze badania marketingowe), zatem dzwonią do mnie z różnymi pytaniami.
No i jeden z tych projektów niestety nie idzie dobrze... nie wdając się w szczegóły, jest w tym sporo mojej winy - jeszcze będąc w pracy nie dopilnowałam wszystkiego - polowe sierpnia bylam na urlopie, potem jak wrocilam ukradli nam samochód i tez nie byłam za bardzo wydajna...
Poza tym osoba, której miałam przekazać projekt, i która miała o nim jakies pojecie, akurat zachorowała, przekazywałam zaocznie komus kto nic nie wiedzial, czegos nie dopowiedzialam no i teraz jest problem. Klient wkurzony, dzwonila szefowa. Jutro pojde do firmy i sprobujemy cos ustalic, co zrobic aby wybrnac z tej sytuacji.
Dodam, ze szefowa generalnie nie zadzwonila z megapretensjami tylko pytaniami co i jak, nie chodzi o to ze mnie opieprzyla, tylko ja sie czuje strasznie niekomfortowo, generalnie jestem odpowiedzialną osobą i pracownikiem i źle znoszę sytuacje, w których nawalam, a tu nie moge powiedziec ze ja wszystko pieknie zrobilam a cos tam innego zaszwankowalo. A wiadomo, jak jest kryzys, to trzeba raczej dbać o klientów i projekty a nie robić jakieś niedoróbki...
Pewnie, ze niby jak sobie nawarzylam to powinnam wypic, ale wiecie ciezko mi tak w stresie...