Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobietom!

15.09.09, 20:38
Zignoruję i oleję. W ciągu ostatniego roku zdarzyły mi się trzy
przypadki kobiet, które były bite przez mężów- dwie dobre koleżanki i
sąsiadka. Pierwsza koleżanka- pomieszkiwała u nas z dzieckiem,
załatwiłam jej pracę- postanowiła dać szansę i wróciła do
awanturnika. Podobno znów jest to samo. Druga koleżanka- za każdym
razem, gdy mąż użyje wobec niej przemocy, nocuje u nas a później
wraca do "domu" i "kochającego męża" bo "przecież on nie chciał".
Trzeci przypadek- sąsiadka z mieszkania naprzeciwko. Wzywaliśmy z
mężem policję nieraz. Jakiś czas temu wzywaliśmy też pogotowie bo
była cała zalana krwią.No i tydzień temu byliśmy z mężem świadkami
pobicia sąsiadki bo awantura przeniosła się na korytarz, wypchnął ją
z domu za drzwi. Policja przyjechała, sąsiadka powiedziała, że kłamię
i wróciła do męża. Dziś znów awantury, krzyki, odgłosy bicia.
Świadomie to ignoruję (mąż by pewnie nie zignorował ale pojechał z
małym do teściów). Nie obchodzi mnie już co ten palant jej zrobi.
Śmiem twierdzić, że bite przez mężów kobiety z mojego otoczenia nie
chcą pomocy- i co najśmieszniejsze, wszystkie te rodziny to ludzie z
tzw. "dobrych domów", z wyższym wykształceniem.
Z premedytacją podjęłam decyzję, że nie będę już pomagać żadnej z
nich. Nie zamierzam mieć w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia.
Pomagałam i jeszcze dostałam za swoje.
Dziękuję za wysłuchanie.
    • mila.85 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 20:41
      Kobiety, które wybierają sobie (często podświadomie) takich mężów są po prostu
      zakompleksione i przekonane o tym, że na nic innego nie zasługują. Pomoc takim
      ludziom jest bardzo trudna, czasem niestety prędzej dojdzie do tragedii niż taka
      kobiecina się opamięta. To bardzo przykre, ale jedyny sposób na coś takiego to
      wsadzić ch..., który jej to robi do więzienia. A to niemożliwe, gdy ofiara go broni.
    • kawka74 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 20:45
      Takim kobietom można pomóc doraźnie - przenocować, pożyczyć kasę. Wezwać gliny. Można wskazać miejsca, w których mogą szukać pomocy.
      Ale długofalowo - nie ma szans, jeśli same nie będą tego chciały.
      • marzeka1 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 20:58
        Pomogłam RAZ i nigdy więcej już nie wtrąciłam się w żaden związek. Bliską
        koleżankę facet lał, poprosiła o pomoc w wyprowadzce, pomagałam cały dzień,
        byłam przy niej, by chłop nic jej nie zrobił (jakoś czuł respekt, nawet mięchem
        przy mnie nie rzucał). Pomogłam, po tygodniu "dała szansę", bo "on się zmieni".
        Tkwiła w palantem jeszcze 10 lat, gdy dotknęła dna (rozchorowała się z
        długotrwałego stresu), rzuciła raz, a skutecznie. Nie jest z nim od 2 lat, sama
        się dziwi, jak mogła tyle lat życia zmarnować, ale do tego MUSIAŁA DOJŚĆ SAMA.
        Dlatego: nie mój cyrk, nie moje małpy. Trudno taki lajf: zabije, mąż pójdzie
        siedzieć, dzieci po rodzinie lub do domu dziecka i tak tkwiąc przy kimś takim
        funduje dzieciom traumę. No ale "dzieci muszą mieć ojca".
        • echtom Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 21:07
          Też znam kilka nieudanych prób takiej interwencji. Cóż, jak głosi mądrość ludowa, "jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije" tongue_out
        • liliankaa77 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 21:17
          Wiesz, to naprawdę miłe, gdy próbujesz pomóc takiej kobiecie i w
          efekcie dowiadujesz się, że próbujesz rozbić rodzinę i kłamiesz. sad
          • bogusiamaria Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 21:40
            Kochanie,gdybym ja choć raz spotkała taką kobietę-takich sąsiadów!!!!
            No, ale nie będę się na ciebie rzucać- ochłoniesz i na Boga -rób swoje!
            Jeżeli nie ona to jej dzieci będą Ci wdzieczne bo moje powiedziały sąsiadom
            grzecznie co o nich myślą i o ich bierności..
            Jesteś wspaniała i nie zrażaj się.
            Ona ogarnięta jest strachem .
            • pensioner63 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:34
              Znam faceta co pobiegł piętro wyżej ratować kobietę wzywającą
              pomocy, bo była bita przez swego męża. Jej mąż rzucił się na niego i
              zaczęli się bić, a kobieta zobaczywszy, że obcy bije jej męża
              chwyciła wałek i zaczęła pomagać mężowi. Oboje wybili mojemu
              znajomemu chęć pomocy bitym żonom.
          • joly.roger Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 23:14
            > Wiesz, to naprawdę miłe, gdy próbujesz pomóc takiej kobiecie i w
            > efekcie dowiadujesz się, że próbujesz rozbić rodzinę i kłamiesz. sad

            Na drugi raz wzywaj policję nie do "przemocy rodzinnej" tylko do pijackiej
            awantury na korytarzu. I składaj to Ty zawiadomienie składaj. A babie jak taka
            mądra powiedz: "proszę bardzo niech cię nawet zatłucze ale w waszym domu i po
            cichu bo moje dzieci waszych burd nie muszą wysłuchiwać"
        • kunegunda32 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 17:08
          Widzisz, nie pomaga w tym dodatkowo fakt że zazwyczaj taka kobieta oprócz tego
          że jest bita, to jeszcze ma zrobione pranie mózgu przez swojego mężusia, że jest
          nikim, że bez niego zginie, że on jest jedynym panem jej życia lub śmierci. Po
          za tym jest jeszcze tak zwana opinia społeczna która wszem i wobec trąbi o braku
          odpowiedzialności, niedojrzałości i braku powagi jeśli chodzi o instytucję
          małżeństwa, że teraz tyle rozwodów, że jak ktoś zawarł związek małżeński to na
          dobre i na złe, jak sobie wybrałaś tak masz itp. Ja znam to z autopsji. Ileż ja
          się nasłuchałam, od różnych ludzi, bliskich, znajomych i nie znajomych, jaka to
          jestem nieodpowiedzialna, bo się rozwiodłam z facetem który znęcał się nade mną
          fizycznie i psychicznie, zdradzał i pił.Mój własny ojciec powiedział mi, że
          musiałam chłopinę zdenerwować że podniósł na mnie rękę, a po za tym nie było
          śladów więc chyba tak mocno nie dostałam.
          Więc jeśli kobieta maltretowana nie otrzyma wsparcia i pomocy od kogoś bliskiego
          jest bardzo trudno. W moim przypadku były to słowa mojej siostry, która była
          świadkiem jak mój pijany małżonek tak mną trząchną, że mi mało łeb nie odpadł.
          Powiedziała mi wtedy" Siostra ty się zastanów, bo on Cię w końcu zabije."
          • shina27 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 19.09.09, 20:45
            kunegunda32 napisała:

            > Widzisz, nie pomaga w tym dodatkowo fakt że zazwyczaj taka kobieta
            oprócz tego
            > że jest bita, to jeszcze ma zrobione pranie mózgu przez swojego
            mężusia, że jes
            > t
            > nikim, że bez niego zginie, że on jest jedynym panem jej życia lub
            śmierci. Po
            > za tym jest jeszcze tak zwana opinia społeczna która wszem i wobec
            trąbi o brak
            > u
            > odpowiedzialności, niedojrzałości i braku powagi jeśli chodzi o
            instytucję
            > małżeństwa, że teraz tyle rozwodów, że jak ktoś zawarł związek
            małżeński to na
            > dobre i na złe, jak sobie wybrałaś tak masz itp. Ja znam to z
            autopsji. Ileż ja
            > się nasłuchałam, od różnych ludzi, bliskich, znajomych i nie
            znajomych, jaka to
            > jestem nieodpowiedzialna, bo się rozwiodłam z facetem który znęcał
            się nade mną
            > fizycznie i psychicznie, zdradzał i pił.Mój własny ojciec
            powiedział mi, że
            > musiałam chłopinę zdenerwować że podniósł na mnie rękę, a po za
            tym nie było
            > śladów więc chyba tak mocno nie dostałam.
            > Więc jeśli kobieta maltretowana nie otrzyma wsparcia i pomocy od
            kogoś bliskieg
            > o
            > jest bardzo trudno. W moim przypadku były to słowa mojej siostry,
            która była
            > świadkiem jak mój pijany małżonek tak mną trząchną, że mi mało łeb
            nie odpadł.
            > Powiedziała mi wtedy" Siostra ty się zastanów, bo on Cię w końcu
            zabije."
            szczęściara, ja nie mam do kogo pójść po pomoc. niczego innego ni
            pragnę jak odejść od faceta, który ma mnie za nic. w osrodku można
            przebywać 3 mce, a co dalej. z dzieckiem na ulicę.szukałam wszedzie
            pomocy-ale nie ma wolnych mieszkań komunalnych.do domu też nie mogę
            wrócić-ostatni raz gdy tam się znalazłam,matka pozamykała przede mną
            szafki,poodłączała prąd.dała mi do zrozumienia bym nie sedziała jej
            na głowie.jestem załamana bo nie wiem już co robić.
            • kunegunda32 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 22.09.09, 16:57
              Ja miałam tą komfortową sytuację, że mieszkanie było tylko moje, więc małżonek
              nie miał wyboru i musiał się wyprowadzić do mamusi. Powiedziałam bierz co sobie
              chcesz, to był błąd bo zostałam bez stołu i krzeseł ale bez tego da się żyć. Nie
              wiem jak jest w Twoim przypadku ale ja bym zaczęła od rozejrzenia się za pomocą
              prawną. U mnie tak naprawdę to największe wsparcie okazali ludzie z pracy
              (dostałam namiar na dobrego psychologa i duuuże wsparcie)moja siostra i
              przyjaciele (moi ze studiów). Rozejrzyj się wokoło może ktoś z dalszej rodziny,
              koleżanki, przyjaciółki będą mogły Ci pomóc. Z tym że jak się robi ten pierwszy
              krok to trzeba konsekwentnie iść dalej, czyli nie ma dawania fafnastej szansy,
              wierzenia że on się zmieni i tak dalej. I nie daj się zastraszyć że zabierze Ci
              dziecko, że sobie nie poradzisz i zginiesz marnie. Naprawdę w trakcie okazuje
              się ilu jest przy Tobie życzliwych Ci ludzi gotowych Ci pomóc.
            • bogusiamaria Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 29.09.09, 21:01
              Są domy dla matek samotnych -skierowanie z MOPR-u,zawiadomić ,założyć sprawę
              karną o znęcanie ale dopiero z ośrodka,założyć sprawę w śadzie rodzinnym o
              alimenty i pozbawienie praw rodzicielskich.Nie tkwić w bagnie!
              Przytulam .Dasz radę!
    • wieczna-gosia Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 21:40
      no ale czego sie spodziewalas w zasadzie? Bite kobiety jednak maja
      pewien rys charakteru w ktorym nie lezy ani zdecydowanie, ani
      przedsiebiorczosc ani instynkt samozachowawczy- sa uzaleznione, boja
      sie zman. No po prostu i tyle.
    • bri Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 21:41
      Pomagaj dzieciom bitych kobiet, one wyboru nie mają.
      • marzeka1 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 22:19
        A gdy taka matka z podbitym okiem nie chce pomocy, bo "dzieci muszą mieć
        ojca"??? Co zrobisz? NIC, literalnie nic.
        • bri Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 10:35
          Biorę ją za fraki tak jak jej mąż i mówię, że jeśli sama ma takie
          życzenie może dać się bić, ale ja nie mam zamiaru stać bezczynnie i
          patrzeć jak marnuje życie swoim dzieciom i zamierzam za każdym
          razem, kiedy usłyszę awanturę dzwonić na policję i zawiadamiać
          opiekę społeczną.
          • bogusiamaria Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 29.09.09, 20:54
            Brawo !Dlaczego ja nie miałam takich sąsiadów?
            Jedyny rozsądny głos.
    • nangaparbat3 Nie pamietacie? Bo to tez o pomaganiu: 15.09.09, 22:39
      To przypowieść o siewcy, który wyszedł na pole i zaczął siać. Część ziaren padła
      na drogę, ale nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne ziarna padły na miejsca
      skaliste, gdzie nie było wystarczająco dużo gleby, by zapuściły korzenie.
      Dlatego gdy wyrosły, szybko spaliło je słońce. Kolejne padły między ciernie, a
      te zdusiły rośliny. I w końcu część ziaren padła na ziemię żyzną i wydała plon.
    • avvg Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 15.09.09, 23:21
      Jedyny sposób, w jaki możesz im pomóc, to załatwić terapię i zaciągnąć
      za uszy na pierwsze spotkanie. Potem będzie chodzić lub nie, na siłę
      terapeutyzować się pacjenta nie da.
      Jeśli w rodzinie są dzieci, ja bym się nie wahała.
      • stelladimare Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 18.09.09, 23:09
        a jak sobie wyobrażasz "zaciągniecie dorosłej kobiet na siłę gdziekolwiek"?
        Zmusić ja siłą ? Uderzyć?Widać ,że nie masz pojęcia o czym mówisz.
    • umasumak Lepiej wyciągnąć do kogoś rękę o 100 razy za dużo 15.09.09, 23:34
      niż o jeden raz za mało.
      • szyszunia11 Re: Lepiej wyciągnąć do kogoś rękę o 100 razy za 15.09.09, 23:35
        ładnie powiedziane, Sumaksmile
        • bi_scotti Re: Lepiej wyciągnąć do kogoś rękę o 100 razy za 16.09.09, 01:08
          Nie przestawaj pomagac. Nawet jesli wydaje Ci sie to nielogiczne i
          niedoceniane, nie przestawaj.
        • okrent9 Re: Lepiej wyciągnąć do kogoś rękę o 100 razy za 19.09.09, 03:52
          Do założycielki wątku: rozumiem, że po opisanych doświadczeniach
          ogarnęła cię frustracja. Ale spójrz na to z dystansu. Ty zmagasz się
          z frustracją. Tamte kobiety z codziennym domowym piekłem, poczuciem
          bezwartościowości, poczuciem winy wobec własnych dzieci, strachem o
          to, co przyniesie kolejny dzień. Ty masz stabilny, spokojny dom,
          normalnego męża; twoje dziecko normalne dzieciństwo. Pomyśl o
          dzieciach tych kobiet, one niczym nie zawiniły. I nawet o ich
          matkach, które być może są gorzej od ciebie wykształcone, na pewno
          mniej pewne siebie, często w klinicznej depresji, a prawie na pewno
          miały dzieciństwo nie lepsze niż to, które teraz trafiło się ich
          dzieciom. Tyle, że powiedzmy dwadzieścia-trzydzieści lat temu normy
          społeczne były o wiele bardziej sztywne, akceptowalny model rodziny
          bardziej tradycyjny, nikt nie chodził na terapię, ludzie harowali
          tak samo jak teraz za o wiele mniej, nie mieli czasu interesować się
          życiem sąsiadów, i nie było internetu. TY masz szansę zmienić
          dzieciństwo kilkorga dzieci na o wiele lepsze. Może kiedy matki tych
          dzieci przeżywały gehennę ze swoimi rodzicami te trzydzieści lat
          temu, nikt taki jak ty nawet w okolicy nie mieszkał. Ale TY jesteś w
          pobliżu kilku takich rodzin i masz możliwość zmienić świat na
          lepsze. Pomyśl sobie, że może twoje dziecko kiedyś w przyszłości
          zakocha się w osobie, która pochodzi z domu w którym była przemoc, i
          której nikt wtedy nie pomógł. Po co twojemu dziecku problemy w
          związku z osobą, która na pewno będzie miała problemy emocjonalne? A
          więc jeśli pomagasz, robisz to także dla siebie, dla swojego
          dziecka. Kobiety maltretowane rzadko są w stanie opuścić męża czy
          partnera "za jednym razem". Boją się, że same sobie nie poradzą, nie
          chcą być ciężarem dla innych (z mężem łączy je ślub i zobowiązania,
          a z tobą czy inną osobą z zewnątrz tylko twoja dobra wola, która,
          jak sama widzisz, łatwo się wyczerpuje... i te kobiety na pewno mają
          tego świadomość). Ale odmowa pomocy komuś kto jest w tak toksycznym
          związku, i najwyraźniej PRÓBUJE jakoś się z niego wydostać, tylko
          pogrąża takiego człowieka bardziej. Tylko uświadamia mu, że nie ma
          nikogo, na kogo może liczyć. I błędne koło się zamyka. Te kobiety
          NIE SĄ głupie czy tępe. Fakt, że nie potrafią z dnia na dzień zerwać
          takiego toksycznego związku wcale nie znaczy, że są mało
          inteligentne albo są masochistkami. Psychologia opisała mechanizm
          pogrążania się w toksycznych związkach; to coś podobnego do syndromu
          sztokholmskiego, którego ofiary (np. ofiary uprowadzeń) stopniowo
          przywiązują się do swoich oprawców. To bardzo LUDZKIE. Tak samo
          ludzkie jak fakt, że kobiety "zakochują się" w swoich dzidziusiach.
          Pomyśl proszę o tym w ten sposób. Te kobiety różnią się od ciebie,
          ale nie są kosmitkami. Kiedyś pewnie zakochały się w mężczyznach,
          którzy je teraz maltretują, i pewnie nie dlatego, że ci mężczyźni je
          od początku bili czy poniżali. Na pewno były romantyczne momenty,
          może kwiaty, obietnice. To nie wina tych kobiet, że mężczyźni
          okazali się psychopatami czy po prostu okrutnikami. A pewnie byli
          już wtedy po ślubie, zdążyli urządzić rodzinne gniazdko, może były
          już na świecie wspólne dzieci. To LUDZKIE, że ludzie chcą mieć
          rodzinę i potrafią wiele wybaczyć i wierzyć, że ukochana niegdyś
          osoba, z którą tyle ich łączy, jeszcze się zmieni. Fakt, że ty się
          od nich odwrócisz, nie pomoże im podjąć decyzji o ostatecznym
          zerwaniu toksycznego związku, w którym tkwią.
      • k1k2 dawno nie przeczytalam nic co by mi bardziej 21.09.09, 17:18
        trafialo do serca. Zgadzam sie z toba. Co prawda czesto nasze
        pomaganie jest nietrafione i przez to niewiele komus daje, ale
        odpuszczenie sobie w zupelnosci to chyba najgorsze co mozna zrobic.
    • asica74 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 01:21
      Wiesz co, ale to wlasnie jest piekne, ze umiesz zdobyc sie na pomoc.
      I moze poprzestan na tym, a nie na skutkach twojej pomocy. Bo cos
      czuje, ze chodzi ci o to, ze z twojej pomocy nic nie wyszlo, tak? Z
      praktyki zawodowej mam sygnaly, ze w sytuacji przemocy domowej,
      oprocz niemoznosci dostrzezenia problemu przez ofiare, jedna z
      najbardziej doskwierajacych rzeczy, to lek przed brakiem perspektyw
      na pomoc praktyczno-dorazna. A z tego co piszesz, to wlasnie to owym
      osobom oferujesz. I to jest bardzo duzo.
      Jezeli jakokolwiek rade moge dac, to sprobuj nabrac dystansu do
      sytuacji ofiary - tj. ofiaruj pomocne patrzenie z boku, ale wstrzymaj
      sie od komentowania badz wymuszania decyzji.
      Przemoc domowa a raczej bycie jej ofiara daje OGROMNE poczucie
      bezpieczentwa i panowania nad sytuacja. Paradoksalnie. I dopoki owe
      kobiety nie zrozumia, dlaczego tkwia w takich zwiazkach, to nawet
      kraty nie pomoga i wroca do oprawcow. Agresja jest narkotyk i mozna
      sie od niej uzaleznic.
      Glowa do gory, zrobilas wiecej niz Samarytanin.
    • kicia031 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 09:58
      Pomagałam i jeszcze dostałam za swoje.

      A co niby dostalas? ktos cie pobil?

      Problem w tym,, ze chcialas kontrolowac te kobiety, tak jak je
      kontroluja stosujacy przemoc mezowie. Dawalas pomoc, ale pod
      warunkiem, ze podporzadkuja sie twojemu widzeniu swiata. A to sa
      decyzje, ktore one same musza podjac.

      Dla porzadku dodam, ze uwazam, ze od przemocowca nalezy odejsc asap.
      Ale to musi byc decyzja kobeity, a nie podjeta za kobeite przez
      kogolwiek innego, chocby mial jak najlepsze intencje. A twoich
      intencji jakos nie jetem pewna.
      • pitahaya1 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 11:03
        W przypadku rodzin z dziećmi jedynym wyjściem jest zgłoszenie do opieki. Żal mi
        takich kobiet ale dzieci mi bardziej żal. Dzieci nie są niczemu winne.
      • pitahaya1 I zmiana przepisów 16.09.09, 11:05
        Bezwzględny zakaz zbliżania się przemocowca do rodziny (w sytuacji udowodnionej
        przemocy) i eksmisja z domu. Przy czym udowodnienie nie leżałoby tylko w gestii
        wiecznie zastraszanej kobiety (sporadycznie mężczyzny).

        • joly.roger Re: I zmiana przepisów 17.09.09, 23:31
          > Bezwzględny zakaz zbliżania się przemocowca do rodziny (w sytuacji udowodnionej
          > przemocy) i eksmisja z domu. Przy czym udowodnienie nie leżałoby tylko w gestii
          > wiecznie zastraszanej kobiety (sporadycznie mężczyzny).

          Hm ja rozumiem szlachetne intencje, ale nie rozpędzaj się. To co: oskarżony
          miałby udowadniać niewinność? Hm od czasów rzymskich jest odwrotnie i niech może
          tak zostanie (bo eksperyment kiedy tą zasadę zniesiono zwany komunizmem jakoś
          się specjalnie nie udał)
          • pitahaya1 Re: I zmiana przepisów 18.09.09, 00:02
            Pewnie co innego miałam na myśli a co innego spod pióra wyszło.

            Chodziło mi o to, że nakaz eksmisji wydawany byłby wtedy, gdyby istniały dowody
            popełnionego przestępstwa (obdukcja, zeznania świadków, zeznania poszkodowanych,
            zgłoszenia na policji...).

            I nie ma tu szlachetnych intencji. Po prostu ofiara ma prawo czuć się
            bezpieczną/ym. Nie musi uciekać z dziećmi i tułać się po kątach u rodziny, czy
            też w ośrodkach dla samotnych matek/ojców.

            Z reguły jednak ofiara nie ma dokąd uciec. Tak to u nas wygląda.
            • denay Re: I zmiana przepisów 20.09.09, 12:30
              to troche inaczej wygląda
              Czasami wygląda to tak, że nie jest stosowany tymczasowy areszt
              wobec sprawcy pod warunkiem, że się wyprowadzi z miejsca
              zamieszkania.

              Zresztą ostatnio widzę u siebie w robocie, że
              rzeczywiście albo idą z mieszkania albo trafiają do aresztu,
              ale może to taki rejon tylko wink

              Z uwagi na swój zawód i "misyjne" podejście do tematu przemocy
              w rodzinie, uważam, ze za każdym razem trzeba informować odpowiednie
              służby. Tym bardziej jeśli w rodzinie są dzieci. Kobitę informować o
              grupach wsparcia, o ośrodkach interwencji kryzysowych, o terapiach,
              WSPIERAĆ poprzez podtrzymywania jej nikłych resztek poczucia własnej
              wartości.
              Nianię mojego dziecka "rzuciło" dopiero wtedy jak dałam jej
              książkę "Taniec wysokiego ryzyka" (opisane historie życia kobiet z
              przemocowcami). I hasła dotyczące dzieci (mają skomplikowaną
              historię ze starszą córką).
              Za ścianą jeszcze nie mam, ale okolicę mam malowniczą, więc czasami
              służę za źródło informacji "co robić?"

              POMAGAJ!
    • broceliande Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 11:05
      Jejku, znam jedną osobę regularnie laną, ale ona już sie dawno
      rozwiodła.
      Druga, walnięta sporadycznie, żyje jak żyje, a ja się nie wtrącam.
      Ona sobie radzi.
      Ale bałabym się nie pomóc, bo może to ten raz, kiedy ją zabije albo
      okaleczy...
      • fra_mauro Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 12:00
        lilianko, wielkie slowa uznania dla Ciebie, ze odwazylas sie w ogole
        zauwazyc te kobiety z ich problemami i podjac probe zrobienia czegos
        dla nich. A ze nie osiagnelas zamierzonego efektu nie jest wina ani
        ich ani twoja. Pomoc ofiarom przemocy rodzinnej jest sprawa
        niezwykle trudna,wymagajaca specjalistycznej wiedzy i
        profesjonalnego podejscia. W tych przypadkach czesto-gesto nie
        spotkasz sie z wdziecznoscia "ratowanych", moze byc wrecz odwrotnie-
        ofiary przemocy sa od niej niejako uzaleznione, tak jak w przypadku
        wspoluzaleznien alkoholowych. Tak wiec jak minie bezposrednie
        zagrozenie -moga Ci miec nawet za zle,ze chcesz zmieniac ich zycie.
        Sa zastraszone, zaszczute i zalezne.Ale nie znaczy to,ze tej pomocy
        nie potrzebuja.
        Nie obrazaj sie wiec na nie- w sytuacji krytycznej przygarniaj, w
        lepszych momentach probuj rozmawiac, podsuwaj wlasciwe adresy,
        numery telefonow do osrodkow/ specjalistow swiadczacych pomoc i
        wsparcie dla ofiar przemocy.A czasem wystarczy ze po prostu bedziesz
        w poblizu.
        • malgo115 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 13:49
          Można jeszcze cos zrobić - wysłac zawiadomienie o przestepstwie do
          prokuratury - nawet nie osobiście, wystarczy list polecony - w
          ustawie o przeciwdziałaniu przemocy jest napisane, że świadek
          przemocy ma nawet nie prawo, ale OBOWIĄZEK zawiadomienia.
          Można wczesniej powiedzieć kobiecie, że zamierzasz to zrobić.
          Tak jak pisza dziewczyny - kobieta sama musi dojrzeć do decyzji...
          A to jest trudne, to WSPÓŁUZALEŻNIENIE
    • iziula1 Re: Lillianka 16.09.09, 13:55

      Bardzo Cię prosze nie przestawaja nigdy dzwonić i zgłaszać na
      policje awantur i bicia.
      Prosze Cie jako dziecko, które doświadczyło przemocy w domu rodzinym.
      Do dziś nie rozumiem jak sąsiedzi moich rodziców mogli spać
      spokojnie, gdy krzyczałam o pomoc!
      • giwertyna Re: Lillianka 22.09.09, 16:14
        U MOICH ZNAJOMYCH to nastoletnie dzieci odważyły się zadzwonić na policję i
        przerwać piekło jakie robili w domu kłócący się rodzice. Poniewierana przez ich
        ojca matka się wstydziła upubliczniać rodzinne sprawy... Dopiero LATA
        psychoterapii (oraz kochanek do którego uciekła) zmieniły jej podporządkowanie
        się we wszystkim mężowi-przemocowcowi.

    • deodyma Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 15:51
      ja tez bym olala.
      skoro im dobrze, niech ich tluka.
      probowalas pomoc, nie udalo sie.
      trudno.
      • umasumak Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 15:58
        Najbardziej bezsensowny tekst jaki przeczytałam ostatnio. Tak może pisać tylko
        osoba, która nie ma pojęcia o przemocy w rodzinie, a na do datek za grosz
        wrażliwości.
        • deodyma Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 17:44
          skad mozesz wiedziec, ze jie mam o tym pojecia?
          przeciez mnie nie znaszsmile
          sama znam przypadki, gdzie kobiety sa prane przez mezow i mimo to,
          siedza z nimi.
          dawno temu, gdy bylam nastolatka, jednen z takich mezow zakatowal na
          smierc swoja zone i dostal za nia tylko 15 lat odsiadki.
          Pan juz dawno wyszedl z pudla za dobre zachowanie i ulozyl sobie na
          nowo zycie z inna pania.
          co do zakatowanej zony, byla kobieta wyksztalcona, maz ja zdradzal i
          juz wczesniej z lapami do niej startowal a ona wciaz do niego
          wracala.
          znam ta historie stad, bo kobieta byla zaprzyjazniona z moja rodzina
          i zadne tlumaczenia do niej nie docieraly.
          z tymi kobietami jest podobnie, niestety.
    • turzyca Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 15:57
      Lilianko, masz moj szczery podziw i uznanie za caly wysilek jak wlozylas w pomoc
      innym.

      A ze mimo pomocy kobiety wracaja do sprawcow przemocy? Bo my - jako
      spoleczenstwo - nie wiemy, co to jest przemoc. Ze przemoc to nie tylko pobicie,
      ze przemoc zaczyna sie duzo wczesniej. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, ze
      przemoc to takze zdania typu "jak mnie kochasz, to zrobisz to i owo", "nie
      jestem Ciebie wart, takiego smiecia jak ja to tylko zabic, ide po noz", "ja nie
      chcialem, ale tak mnie zdenerwowalas". Nie umiemy sobie z przemoca radzic,
      eskalujemy ja i stajemy sie wspolwinne. A potem druga strona tak nas udepcze, ze
      okazuje sie, ze jestesmy jedyne winne. I wracamy do oprawcow. Bo to przeciez
      wszystko z naszej winy.

      Wyplatac da sie tylko jesli uswiadomimy sobie, jak dziala przemoc i jak na nia
      reagowac, zeby jej nie podsycac. Ale to musi byc praca tej osoby, Ty nie mozesz
      tej pracy za nia wykonac. Bo nawet jak palcem pokazesz, gdzie w jej zwiazku jest
      przemoc, to i tak ta druga osoba nie przyjmie do wiadomosci, z tym bardzo trudno
      sie pogodzic. Choc mozesz pomoc, obiecujac realna pomoc w razie czego (o czym
      ktos wyzej pisal) i naprowadzajac te osoby na wlasciwy trop. Kolezankom podrzuc
      jakies madre lektury - "zwierciadlo" miewa takie sensowne artykuly na ten temat.
    • figrut Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 16:09
      Nie chcesz, nie pomagaj. Ja będę jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, choćbym
      miała pomagać po raz enty i po raz enty ta osoba będzie wracać do oprawcy, dawać
      szansę, wierzyć w zmianę, poprawę. Nie mnie oceniać DLACZEGO tak samo, jak inni
      nie powinni byli oceniać mojego postępowania.
      • liliankaa77 Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:18
        momentem przełomowym, w którym zdecydowałam się, że nie będę więcej
        pomagać sąsiadce było nazwanie mnie w obecności policji kłamczuchą,
        oskarżenie mnie o rozbijanie ich wspaniałej rodziny i robienie z jej
        męża kryminalisty. I to wszystko za szczerą chęć pomocy, za
        przyjmowanie jej i dzieci pod mój dach, za pomoc psychiczną i
        finansową. Powiem brutalnie: widocznie ta kobieta lubi być bita, skoro
        dalej tkwi w tym związku.
        • marzeka1 Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:31
          A ja postawie Lilianki się nie dziwię, też wkurzyłabym,gdybym kobietę pod dach z
          dzieciakami przyjmowała, bo pan oklep spuszczał regularnie, a potem została
          nazwana kłamczuchą, która rozbija rodzinę.
        • figrut Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:33
          > momentem przełomowym, w którym zdecydowałam się, że nie będę więcej
          > pomagać sąsiadce było nazwanie mnie w obecności policji kłamczuchą,
          > oskarżenie mnie o rozbijanie ich wspaniałej rodziny i robienie z jej
          > męża kryminalisty. I to wszystko za szczerą chęć pomocy, za
          > przyjmowanie jej i dzieci pod mój dach, za pomoc psychiczną i
          > finansową. Powiem brutalnie: widocznie ta kobieta lubi być bita, skoro
          Nie przyszło Tobie do głowy, że ta kobieta musiała grać kochającą żonę przy
          swoim mężu ? Ta kobieta wróci do domu w którym jest jej mąż i boi się, że jeśli
          przy mężu potwierdzi to, co Ci powiedziała, będzie miała jeszcze większe piekło
          w domu ? Ona tam wróci. Wybór ma bardzo ograniczony - być z katem i dojrzewać do
          ostatecznego kroku, lub uciec od niego w zupełnie nieznany świat. Tobie łatwo
          jest oceniać przez pryzmat własnego spokoju i myśli "za nic w świecie nie
          pozwoliłabym sobie na takie traktowanie".
          • marzeka1 Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:36
            A możesz zrozumieć, że NAPRAWDĘ trudno pojąć "jak można sobie na to pozwolić",
            szczególnie mając dzieci, które dorastając w takiej rodzinie, wejdą
            pokiereszowane w dorosłe życie???? Że można nie mieć siły, by samej wyjść z
            takiej sytuacji, ale DLA DZIECI kobieta powinna to zrobić.
            • figrut Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:42
              > A możesz zrozumieć, że NAPRAWDĘ trudno pojąć "jak można sobie na to pozwolić",
              Oczywiście, że mogę zrozumieć, bo sama kiedyś tak mówiłam, a jednak życie
              zażądało ode mnie trochę pokory po tym, jak musiałam zrozumieć co czuje, a
              przede wszystkim czego się boi kobieta w takim związku.
              • marzeka1 Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 16:49
                Mnie już nie chodzi o kobietę, ale o jej dzieci. Dlaczego taką fikcją "kochanej
                rodziny i cudnego męża" utrzymuje, mając dzieci , które ta agresja dotyka na co
                dzień. Wiem, że dla dzieci, kobieta jest w stanie zdobyć się na wiele.
                • okrent9 Re: Gwoli ścisłości: 19.09.09, 04:06
                  marzeka1 napisała:

                  > Mnie już nie chodzi o kobietę, ale o jej dzieci. Dlaczego taką
                  fikcją "kochanej
                  > rodziny i cudnego męża" utrzymuje, mając dzieci , które ta agresja
                  dotyka na co
                  > dzień. Wiem, że dla dzieci, kobieta jest w stanie zdobyć się na
                  wiele.

                  Dla dzieci kobieta jest zdolna zdobyć się na wiele, o ile ma
                  jakiekolwiek szczątki poczucia własnej wartości. A może mąż tej
                  sąsiadki wieloletnim maltretowaniem doprowadził ją do takiego stanu,
                  że kobieta jest przekonana, że bez niego nie zdobędzie żadnej pracy,
                  że dzieci nie będą miały dachu nad głową ani co jeść? To typowa
                  taktyka przemocowców; poniżają swoją ofiarą tak długo, aż przestaje
                  ona widzieć świat wokół siebie takim jakim on jest, a przyjmuje
                  katastroficzną wizję roztaczaną przez oprawcę za własną, nie zdając
                  sobie z tego nawet sprawy. Dlatego tak ważne jest wzmacnianie
                  poczucia własnej wartości u ofiar, wskazywanie im możliwości
                  utrzymania siebie i dzieci, dawanie im wsparcia emocjonalnego.
                  Zastanówcie się na chwilę: te kobiety przeżywają codziennie horror,
                  zamartwiają się o dzieci, a potem słyszą jeszcze od ludzi,
                  że "widocznie im to odpowiada". Przecież to tylko pogłębia w nich
                  poczucie winy i przekonanie o własnej bezwartościowości. Błędne koło.
              • joanna35 Re: Gwoli ścisłości: 16.09.09, 19:13
                Nie dość, że współuzależniona jest żona to musi nią być i sąsiadka?
                A wszystko dla dobra damskiego boksera.
              • azalia44 Re: Gwoli ścisłości: 17.09.09, 22:00
                Nie oceniam tej kobiety dlaczego wraca do mężka który ją żle
                traktuje,bije bo trzeba by być na jej miejscu ,żeby zrozumieć.Wiem
                jedno nigdy nie mów nigdy.Było tak w moim życiu ,że byłam pewna ,że
                czegoś tam nie zrobię,że mam już swoje zdanie i go nie zmienię.
                Potem nawet nie wiem kiedy miałam taką sytuację i zmieniłam zdanie i
                zrobiłam tak ,jak kiedyś mówiłam ,że nie zrobię.Takie jest życie ale
                wierzę też,że Cię zabolało co powiedziała sąsiadka,wybacz jej strach
                przed mężem kazał jej się tak zachować.
    • nangaparbat3 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 16:54
      Jedno jest pewne - nie pomoze sie nikomu, kogo traktuje sie - nawet tylko we
      wlasnych myślach - z wyzszoscią i lekka pogardą.
      • figrut Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 17:07
        > Jedno jest pewne - nie pomoze sie nikomu, kogo traktuje sie - nawet tylko we
        > wlasnych myślach - z wyzszoscią i lekka pogardą.
        Trafnie smile Kobiety przemocy, wstydzą się przed takimi, które twierdzą "ja w
        życiu bym sobie na coś takiego nie pozwoliła". Wstydzą się, bo przynajmniej 90%
        z nich też kiedyś tak mówiła i pamięta, jak patrzyła z góry na te, które sobie
        na to pozwalają. Wstydzą się pokazać, że sobie nie radzą przy tych wszystkich,
        które zmagać się z tym nie muszą. Wstydzą się wizyt kuratora, wyciągania brudów
        przed sądem, a najbardziej wstydzą się głaskania po główce jak dzieci przez
        osoby, które niby współczują, a czują się lepsze od nich.
        • marzeka1 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 17:13
          I w imię tego wstydu, tego, że kiedyś mówiły inaczej po prostu spieprzą własnym
          dzieciom życie, bo oglądają one ojca w szle jak katuje matkę, że zalewa się
          krwią albo same są bite do krwi, żyją w panicznym strachu, kiedy samiec alfa
          wpadnie w szał?????
          • turzyca Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 17:22
            Ech, gdyby zycie bylo takie czarno-biale, to byloby latwiejsze.

            To nie chodzi o wstyd. Ale jesli nigdy nie zalapalas sie na spirale przemocy, to
            nie jestes w stanie zrozumiec, dlaczego te kobiety nie odchodza, nie ratuja
            dzieci, siebie, nie zachowuja sie logicznie. I one swietnie wiedza, ze ich
            dzieciom dzieje sie krzywda i to je jeszcze bardziej doluje, ale wcale nie
            ulatwia wyjscia. Strasznie mi zal, ze nie mozna ludziom na chwile odstapic
            swoich emocji, wspomnien, doswiadczen, ze nie mozesz choc na chwile zajrzec w
            dusze takiej kobiety i zobaczyc, co sie tam dzieje. One naprawde sa juz skopane
            i takie reakcje w zaden sposob nie pomagaja, wrecz przeciwnie dobijaja tylko.
            Osadzajac, nie pomozesz, tylko pogorszysz sytuacje.
            • marzeka1 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 17:38
              Nie osądzam, zwyczajnie nie rozumiem.Fakt- nigdy nie doświadczyłam ze strony
              bliskiego faceta nawet cienia przemocy. Mam za to dzieci i wiem,że gdyby działa
              im się krzywda, duuuużo potrafiłabym znieść.
              Ta sąsiadka założycielki wątku mogła liczyć na pomoc, nie została przecież sama,
              była pomoc, użyczanie jej i dzieciom domu..bo gorzej, gdy jest tak, że znikąd
              pomocy.
              • turzyca Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 18:20
                Tylko nie wiesz, czy tej sasiadce maz nie zapowiedzial, ze jak pisnie choc
                slowkiem, to on sie dziecmi zajmie tak samo jak nia. Dopoki milczy, dzieci sa
                bezpieczne, slowo honoru. I niech nie mysli o ucieczce, niewazne dokad ucieknie,
                to on ja i tak znajdzie, a wtedy zobaczy, co to znaczy, jak sie go zdradza. Bo
                odejscie to zdrada. A znajdzie ja na pewno, bo on ma kontakty w sadzie, policji,
                wszedzie, w kazdej mysiej dziurze ja znajdzie.

                Wiem, dla zdrowo myslacej osoby to brzmi jak stek bzdur. Ale jak sie wkrecisz w
                spirale, to nie umiesz myslec zdrowo. I wierzysz. I sie boisz. I modlisz sie,
                zeby sie skonczylo samo z siebie, jakos, jakkolwiek, zeby on mial wypadek, zeby
                znalazl sobie nowa, cokolwiek.

                Nie zaplatalam sie az tak daleko, zaliczylam moze ze dwa pierwsze zakrety tej
                koszmarnej spirali. I to mimo wsparcia rodziny i przyjaciol i przy braku
                powaznych zobowiazan wobec tego czlowieka. Potem potrzebowalam sporo czasu i
                pomocy madrych osob, zeby sobie poukladac, zrozumiec, co sie stalo i dlaczego
                dalam sie wplatac. Teraz umiem sobie juz z takimi sytuacjami poradzic, ale
                wczesniej grzeczna dziewczynka dala sie zaszantazowac. I dlatego nie bede
                krzyczec na ofiary przemocy, bo wiem jak koszmarne byly te moje, poczatkowe
                przeciez, zakrety. A kazdy nastepny zakret jest jeszcze gorszy, jeszcze bardziej
                niszczacy, jeszcze bardziej uwiklajacy. I po kazdym nienawidzi sie siebie coraz
                bardziej.
                • mamamonika Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 18:29
                  Piszecie o poczuciu wyższości...
                  Ale bez przesady, przecież "normalna" wink osoba nie będzie się na siłę
                  utożsamiać ze stopniem wkręcenia ofiary przemocowca. Zwyczajnie chce
                  pomóc, robi to według swojej logiki i najlepszego rozeznania.
                  Czasem w leczeniu narkomanów tez pozwala się ludziom zaliczyć dno,
                  żeby się odbili. Ale w przypadku przemocy domowej w grę wchodzi nie
                  tylko pan i pani, ale też dzieci. Gdybym wiedziała, że leje,
                  dzwoniłabym na policję. Zawiadomienie ma obowiązek też zgłosić
                  lekarz, nauczyciele. Owszem, kobieta niech sobie dojrzewa, ale ktoś
                  musi bronić dzieci, bo im pani bita i pan bijący właśnie przesrywają
                  życie brzydko mówiąc.
                  • turzyca Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 16.09.09, 19:07
                    Gdybym wiedziała, że leje,
                    > dzwoniłabym na policję. Zawiadomienie ma obowiązek też zgłosić
                    > lekarz, nauczyciele.

                    To oczywiste. Chcialam tylko pokazac, nie wiem na ile udolnie, skad sie bierze
                    takie irracjonalne zachowanie ofiar przemocy, dlaczego wracaja do przemocowcow,
                    dlaczego sie nie postawia, dlaczego nie skorzystaja z oferowanej pomocy. Co nie
                    oznacza, ze osoby z zewnatrz nie moga czy nie powinny podejmowac prob pomocy.
    • generator_komentarzy Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 10:27
      olej to, że ona nie ma sily się sama z tego wyrwać. dzwoń po policję za kazdym
      razem, skoro nie zrozumieli dotąd ze to nienormalne, to w końcu zrozumieją.
      i naprawdę gratuluję Ci braku obojętności! obojętności, która powoduje że
      dookoła panuje powszechny wdupizm
      dzwoń, dzwoń do skutku!
    • veszta Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 10:35
      to wspaniale ze chcialas pomoc i pomagalas.

      czy slyszalas o wspoluzaleznieniu zon: alkoholikow, awanturnikow,
      seksoholikow, piesciarzy i takie tam te?

      wspoluzaleznione ofiary przemocy potrzebuja bardziej pomocy psychologa niz
      pomocy doraznej
      wiec nastepny raz moze delikatnie zasugeruj rozmowe z specjalista?
    • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 10:54
      Mnie zaś uderzyło coś innego w tych komentarzach, które przeczytałam. Że odpowiedzalność za przemoc zwala się na kobietę. I dzieci również. Bo nie potrafiła uciec, bo nie potrafiła o siebie zadbać, bo wogóle coś z nią jest nie tak. Próbuje się usunąć kolejną ofiarę sprzed nosa oprawcy a potem będzie następna. Problem leży w tym, żeby kryminalizować zachowania oprawców a nie z ofiar robić freaków.
      • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:04
        I jeszcze dopowiem jedną istotną rzecz: dopóki będziemy dyskutowali o tym, co OFIARA zrobiła źle, żeby się uwolnić, a to jest właśnie wałkowane na tym forum, to nigdy ofiarom nie pomożemy.
        • kloktat_dehet Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 18:39
          Zgadzam się z Tobą. Najmądrzejsi są zawsze ci, którzy mają najmniejszą styczność
          z takim problemem. A już zdania typu "ja na miejscu takiej kobiety odeszłabym po
          pierwszym uderzeniu" traktuję jako igranie z losem - naprawdę nikomu nie życzę,
          żeby życie zweryfikowało te przekonania, które niektórzy tu rzucają z taką
          pewnością siebie.

          Myślę, że problem poruszony przez autorkę wątku dotyczy jeszcze jednej rzeczy, a
          mianowicie tego, jak pomagać ludziom w trudnych sytuacjach.

          Wydaje mi się wręcz, że to kluczowy temat, a jakoś pominięty. A chodzi o to, że
          pomagać innym jest strasznie trudno i jeżeli chcemy coś takiego zrobić, to
          najpierw musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego chcemy pomóc i co chcemy
          tym osiągnąć.

          Jeżeli oczekujemy natychmiastowych rezultatów naszego działania i wdzięczności
          od tych, którym pomagamy, to chyba lepiej w ogóle zrezygnować, albo wpłacać
          datki na organizacje dobroczynne - inaczej mamy sytuacje takie jak opisana
          powyżej, że osoba pomagająca ma pretensje do osoby, której udziela pomocy, że ta
          nie potrafiła należycie z niej skorzstać i okazać wdzięczności, ba, jeszcze
          obraziła dobroczyńcę.

          To jest dość zrozumiała i ludzka reakcja "ja taka szlachetna, a tak mi się
          odpłacają, no to więcej nie pomogę". Niby trudno się dziwić, ale myślę, że kiedy
          decydujemy się pomóc komuś w tragicznej sytuacji, to powinniśmy zdobyć się na
          dojrzałość i wznieść się ponad te "ludzkie" a w gruncie rzeczy małostkowe odruchy.

          Nie twierdzę, że to łatwe. Przeciwnie, sądzę, że pomaganie innym to jedna z
          najtrudniejszych rzeczy, jakich może się podjąć człowiek, tym bardziej szanuję
          autorkę wątku za wiele prób, które podjęła i odwagę i mam nadzieję, że jednak
          nie zobojętnieje na nieszczęście, któego jest świadkiem.
    • eas_y nie reagować! 17.09.09, 10:56
      uwazam ze nie należy pomagac. Ostatnio sąsiadka przerażona
      przeskoczyła przez płot do nas. Mąz zafundował jej ostrą śliwke pod
      okiem i zlał ją nieziemsko. Mój ojciec sie wk...ł zadzwonił po
      policje...A potem co? Potem był najgorszym sąsiadem bo chciał jej
      pomóc-a oni sie przecież tak kochają. Teraz mam ją w nosie. Choćby
      sąsiedzi sie pozabijali -mam to w ...
      Njalepsze w tym wszystkim ze jak potem oglądam takie rzeczy w TV to
      sąsiedzi są najgorsi BO NIE ZAREAGOWALI NA KRZYWDE. A wiecie co?
      Mnie to nie dziwi-teraz juz tez nie zareaguje, a spo.kojnie czekam
      kiedy pod dom sąsiadów zajedzie TVN24
    • lena_madzia Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:10
      mój Ś.P dziadek wspominał, jak szedł ulicą i zobaczył jak jakiś
      chłop leje kobiete. Dziadek rzucił sie jej na pomoc i odepchnął
      przemocowca. Na to kobieta jak nie zacznie dziadka zwymyslać -ty
      taki nie taki, odwal sie od mojego męża!
      • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:16
        Ciągle nie rozumiesz, że ona za 5 minut musi wrócić do domu i dostanie takie manto, jeżeli powie coś źle, że jej się w głowie nie śniło. Siekiery, noże i wszystko czyha za wejściem. Strach powoduje takie reakcje u ofiar. OFIAR.
        • big.debora Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:19
          Pomoz jej, dzwoń... możesz uratować jej zycie!!!!
          • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:21
            Nie uratowałam, popełniła samobójstwo.
    • tojatojatoja Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:18
      liliankao77 - chciałam powiedzieć, że podziwiam Cię za to, co dotychczas zrobiłaś dla swoich koleżanek oraz sąsiadki. Wiem z własnego doświadczenia, że bycie świadkiem przemocy to bardzo obciążające psychicznie, a nawet fizycznie doświadczenie.

      Wiele osób wypowiadających się w tym wątku powiedziało wiele mądrych rzeczy nt. zjawiska przemocy w rodzinie oraz cech charakterystycznych ofiar przemocy.

      Ja chciałabym Ci podpowiedzieć jeszcze kilka rzeczy, które możesz zrobić, by chronić dzieci swojej sąsiadki:
      1. Możesz powiadomić o przemocy właściwy ośrodek pomocy społecznej.
      2. Możesz złożyć we właściwym sądzie rodzinnym "wniosek o wgląd w sytuację dziecka lub rodziny".
      3. Złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 207 kk.

      Kilka innych sugestii znajdziesz np. tutaj:
      www.dzieckokrzywdzone.pl/informacje/jestes_swiadkiem/
      lub tutaj:
      www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=swiadkowie
      • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:38
        I takie podejście jest dobre. Interweniować, Interweniować dopóki się da. Zwykła bezmyślność i podejście 'mam ich dość', 'olewam durną idiotkę' (ale nie olewam 'durnego' faceta, bo a nuż mi wybije okna w szybach, gdy mu się zamarzy), to zwykły prosty proces, żeby znaleźć najprostsze wyjaśnienie. I każda pomoc jest cenna.

        Przepraszam, jeżeli brzmię sztubacko. wink
    • annika.h syndrom kobiety maltretowanej 17.09.09, 11:27
      one sobie same nie poradzą bez odpowiedniej terapii, podobnie jak żony
      alkoholików i ich dzieci. Poczytajcie sobie nieco na ten temat. Życie z damskim
      bokserem niszczy psyche. Może obejrzyjcie film z Julią Roberts "Sypiając z
      wrogiem". Kobieta wytrzymała z mężem ładnych parę lat zanim zdecydowała się coś
      zmienić.
    • sonia.2009 Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:43
      liliankaa77 masz absolutna racje!!!!!!!!!!
      nie pomagaj
      i tak wiem jak to sie skonczy
      on ja zatlucze na smierc
      ucieknie
      ona zacznie gnic w mieszkaniu
      smrod
      sasiedzi wezwa pomoc - ale nie ty
      przyjedzie policja
      jego posadza
      a ty bedziesz miala znow swiety spokoj smile

      wystarczy odczekac smile

      pozdrawiam cieplutko
      • sanciasancia Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 17:28
        Posadzą, ale niestety na krótko, bo ktoś bedzie musiał się dziećmi zająć, i go
        wypuszczą.
    • bea.bea Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:48
      to bardzo dobrze, ze pomagałaś.
      byłam w podobnej sytuacji, po kolejnej nocy z nasza znajomą, zadzwoniłam do
      ośrodka w moim mieście by porozmawiać ze specjalistą co zrobić, by nie stać się
      ofiarą ofiary, a jednocześnie nie pozostawać obojętną..i co mi powiedziano:
      - żeby nie przyjmować, tylko zawsze przywieźć do ośrodka interwencji
      niezależnie która godzina, albo dać na taksówkę....

      i tak zrobiłam i skończyło sie..a ja mam czyste sumienie
      • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:53
        A sprawca zostal w domu?
        • mamamonika Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 11:56
          No własnie...
          Mam nadzieję, ze za jakiś czas to sprawca będzie obligatoryjnie
          wylatywał z domu na ryj bez prawa zbliżania się, a nie pobita kobieta
          uciekała gdzie może.
          • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 12:09
            Zaraz dostaniesz kolejny stek bzdur, że kobiety sobie załużyły na taki los, że proszą sie o bicie i że nosza za krótkie spódniczki i w ogóle są fe. Juz pierwszy głos sie pojawił.
            • mamamonika Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 12:17
              Łatwiej jest szukać winy w kobiecie niż narazić się silnemu gburowi.
              Dlatego szczególnie na wsi sąsiedzi jak najbardziej podają takiemu
              rękę i mówią dzień dobry, chociaż za plecami mamroczą co innego.
              Pozornie nie ma na takiego siły, a ludzie instynktownie wolą nie
              zadzierać z silnym i nieobliczalnym. To i dla samouspokojenia szukają
              choć trochę winy w kobiecie która jest bita.
              Taki facet dopóki ktoś mu właśnie w łeb nie da, nie zrozumie, tylko
              to do niego dociera. A większość ludzi wcale się nie pali do
              konfrontacji z takim, zwyczajnie się boi. Do tego prawo jest takie,
              że pożal się Boże, a tak naprawdę kilka zmian by bardzo poprawiło
              sytuację. Dlaczego ich nie ma? Trudno mi powiedzieć. Może lobby za
              słabe, o problemie się już dużo mówi i przestaje być "sprawą
              rodzinną" - a na "święte terytorium" się nie wkracza. Przecież takie
              myślenie jeszcze wielu ludziom w głowach siedzi.
              Kobiety które z wałkiem ruszają na osobę broniącą jej przed biciem ty
              chyba naprawdę margines i folklor. Takim to już nikt nie pomoże bo
              one w sumie tego nie chcą tongue_out
              • grey_hound Re: Nie będę już pomagać pobitym przez męża kobie 17.09.09, 12:20
                Doskonale ujęte; sama bym lepiej nie powiedziała.
Pełna wersja