czuję że tracę moje dziecko:(

07.01.04, 14:01
Witam!
Słuchajcie zupełnie nie wiem jak sobie to wytłumaczyć
Jestem trochę zła i trochę a nawet bardzo zazdrosna
Od kiedy wróciłam do pracy spędzam automatycznie mniej czasu z synem ( w tej
chwili 8miesięcznym) Pracuję już 4 miesiące. Na początku jak był mniejszy
bardzo cieszył się jak wracałam do domu i tylko ze mną na ręce itd.. spłą
dobrze bawił się ....
Od mniej więcej 1,5 miesiąca zauważyłam, że mój powrót do domu nie robi na
nim większego wrażenia cieszy się i śmieje ale to nie jest to co dawniej.
Mało tego od momentu powrotu od ok. 16 cały czas jest ze mną. Bawimy się jemy
itd. ale nawet wtedy jak widzi swojego tatę jak nawet przechodzi korytarzem
to po prostu wariuje na jego widok, wyciąga ręcę przerywa ssanie cycusia (co
kiedyś było nie do pomyślenia)i ogólnie bardzooo wręcz uwielbia z nim być,
przytula się jak siedzą razem i nie jest zainteresowany za bardzo np. jak
siedzimy w trójkę zabawą ze mną tylko z tatą.
TRACĘ JEGO! nie wiem kompletnie co robić, nawet taka scena jak wczoraj w
nocy, ładnie po kąpieli spanie (przez 30min) a potem nic płacz, wyszlam z
pokoju, tata przyszedł wziął na ręcę, potem pokołysał , położył do łóżeczka i
pobujał i mały spał ze 3 godziny.
Zupełnie nie wiem co mam robić, jak postępowac, co się dzieje?
Czy gdzieś zdarzyło się coś podobnego?
    • ulala72 Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 14:07
      Hej, Cetebe, a kto zajmuje się Twoim synkiem, kiedy jesteś w pracy? Napisz coś
      więcej o sytuacji w Twojej rodzince, bo trochę mało tu danych. Pozdrawiam.
      • pieli1 Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 14:18
        A ja mysle ze nie masz sie czym przejmowac za bardzo. To chyba taki okres w
        zyciu kazdego dziecka ze zaczyna dostrzegac tez i inne osoby w swoim otoczeniu
        i juz nie bedzie "Tylko mama". Z moim Kubusiem jest tak samo. Ma on teraz rok i
        4 m-ce i tez ma etapy milosci do mamy, taty i babci, ktora nota bene sie nim
        zajmuje jak my z mezem jestesmy w pracy. To normalne. I kubus tez ma okresy ze
        jak wracam z pracy to mnie wita a czasami ucieka i nie chce "bo ne".
        Z drugiej strony - ciesz sie. Masz troche odpoczynku
        Glowa do gory, mamy i tak nikt nie zastapi, nikt przecie z nie da cycusia.

        Aneta
    • cetebe Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 14:46
      Faktycznie za mało danych
      Małym zajmuje się od kiedy wróciłam do pracy jego tata
      Chyba że mam dłuższe delegacje wtedy zajmuje się nim opiekunka (bardzo
      sporadycznie dopiero ok. 3 razy)
      Jesteśmy rodzinką 3 osobową
      Widujemy się także z rodziną mojej siostry. Za jej córką mały wprost przepada w
      okazuje to wyciąganiem rączek i jak się uda to gryzieniem a najbardziej lubi
      ich rybki w akwarium
    • szymanka Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 14:55
      Ojej cetebe, jakie bzdury opowiadasz smile
      Oczywiście, że nie tracisz synka, to tylko taki okres. Dziecko zaczyna coraz
      szerzej postrzegać to co się dookoła niego dzieje i odkrywa, że nie tylko
      mamusia istnieje. Ale zapewniam Cię, to TY zawsze będziesz dla niego
      najważniejsza.
      Na pociechę powiem, że mój syn też przechodził okres szczególnego
      zainteresowania tatą. Dochodziło nawet do tego, że gdy się uderzył lub w nocy
      obudził wołał odruchowo tatę a nie mnie. Minęło mu, ostatnio mi powiedział,
      że "nawet jak jestem bardzo zła to i tak jestem jego najukochańszą mamusią" Ma
      już siedem lat a nadal kilka razy w ciągu dnia przylepia się do mnie i mówi
      czułości smile
      • blesia Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 16:06
        o moj boze a gdzie jest napisane ze matka musi byc najwazniejsza???? a ojciec
        co? pies??? chyba nie chodzi tu o zazdrosc co? no przeciesz cieszy sie jak cie
        widzi prawda? wiec nie jestes mu obojetna a to normalne ze jak przebywa z
        ojcem ktory go tuli i uspokaja to wieczorem czy w nocy tez go wola. Pewnei ze
        moze byc przykro bo dotad ty bylas najwazniejsza a teraz jest maz ale ciesz
        sie ze ma dobry kontakt z ojcem i tyle.
    • vaana Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 16:42
      Hej, u mnie jest podobnie, kiedy jestem w pracy Krzysiem zajmuje sie jego tata.
      Zauwazylam to samo co Ty kilka miesiecy temu, przyznaje to jest bardzo bolesne
      ale przeciez nie o mnie tu chodzi, chodzi o stan zadowolenia mojego dziecka.
      Wytlumaczylam to sobie w ten sposb - skoro jemu jest dobrze, kocha swojego
      ojca, jest z nim duzo bardziej zzyty niz wiekszosc dzieci ze swoimi tatusiami,
      to fajnie smile Dobrze, ze tej roli nie pelni opiekunka, chyba wtedy oszalalabym z
      rozpaczy. Zanim wrocilam do pracy tez bylam dla Krzysia calym swiatem. Do
      polowy grudnia jeszcze karmilam piersia lecz nie zmienialo to jego nastawienia
      do mnie, po prostu nie bylo i nie ma mnie przy nim, kiedy poznaje swiat, kiedy
      cos go zasmuci, to nie ja go przytulam po kazdej porazce, no niestety taki jest
      koszt mojego powrotu do pracy... Nie zamartwiaj sie, popatrz - przeciez Twoj
      synek jest szczesliwy, tym razem nie Ty bierzesz bezposredni udzial w tym
      szczesciu ale przyczyniasz sie do niego, jest z nim Twoj partner, osoba rownie
      wazna jak Ty i majaca takie same mozliwosci dawania poczucia bezpieczenstwa jak
      Ty. Wiesz przeciez, ze to nie bedzie trwalo wiecznie? Kiedys oboje z mezem
      bedziecie pracowac, czy uwazasz ze wtedy oboje stracicie dziecko? A pozniej do
      grona "najwazniejszych" dolacza koledzy syna, jego swiat sie poszerzy jeszcze
      nie jeden raz smile
      Pozdrawiam
      • cetebe Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 18:55
        Ja w cale nie uważam że jest mu źle bo jest z włąsnym ojcem
        Chcę tylko być dla niego tak samo ważna, nikt kto tego nie przeżył nie wie co
        znaczy że maluch wyciąga rączki do taty zupełnie pomijając mame
        Gadam jakieś bzdury
        Nie jest źle synkowi tylko mnie!!
        Zrozumcie
        • joa_boa Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 21:24
          Rzeczywiście, gadasz bzdury, albo nie, to nie sa bzdury, ale jakś straszna
          potrzeba - czy ja wiem - posiadania swojego dziecka, własności czy coś takiego.
          To jest niebezpieczne - przede wszystkim dla twojego syna, i masz rację - to ty
          masz problem. Skoro tak strasznie przeżywasz to, że twoje dziecko już nie
          przylega wyłącznie do ciebie - to jest twój brak. Przyjrzyj się temu bacznie,
          skąd wypływa ta panika o utratę dziecka, gdy tylko uśmiecha się i odwraca do
          innego - do ojca. Skąd?
          • catalinka Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 22:39
            Czy wolałabyś mieć męża, który nigdy dziecku nie zmieniłby pieluchy, nie
            nakarmił i wogóle nie zrobił by nic żeby ci pomóc w domu. Znam takich wielu
            tatusiów. Z nimi dzieci kontaku nie mają właściwie żadnego. Moja siostra też
            poszła do pracy a mąż na wychowawczy. Też trochę było jej przykro gdy córka
            nie biegła pędem do drzwi na jej widok tylko zajęta była zabawą z tatą. Ale on
            był super tatą. Gotował zupki, przygotowywał mleko, przewijał( doda tetrowe
            pieluchy) itd. Pozdrawiam
            Kasia
            P.S
            Sama jestem na wychowawczym a moja córeczka najbardzej lubi być noszona przez
            tatę choć do wyboru mam mnie i dziadków.
          • jogo2 Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 01:00
            A jak się obecnie układa między Wami, tj. Tobą a Twoim mężem/partnerem. Jeżeli
            nienajlepiej, to wiele by tłumaczyło Twój ból związany z tym, że synek bardzo
            lubi tatę, a Ty musiałaś iść do pracy. Słowo daję, nie wiem co Ci doradzić.
            Twój partner powinien postarać się, żeby jakoś uzmysłowić Waszemu dziecku, że
            jesteś dla nich bardzo ważna, że idziesz do pracy, bo MUSISZ zarabiać i
            pracować na chleb dla Twojego synka, a jak jesteś w pracy to bardzo za nim
            tęsknisz, bo go KOCHASZ NAD ŻYCIE. Myślę, że częste mówienie dziecku o tym
            stanowiłoby dowód lojalności Twojego partnera jako rodzica wobec Ciebie. A
            jeżeli on tego nie chce/nie potrafi zrobić to Ty tak mów do dziecka. Na razie
            jest małe, ale potem albo zapamięta, albo zrozumie.
            Piszę tak, bo sama wychowywałam się w domu, w którym przez całe dzieciństwo i
            okres dorastania brałyśmy stronę mamy, bo była cały czas z nami, no i bo
            byłyśmy dziewczynami. Ale nie martw się, jeżeli Twój partner nie postępuje fair
            wobec Ciebie, to prędzej czy później zrazi do siebie również i dziecko. Tak to
            już jest, że w sferze uczuć najwięcej można zyskać dobrocią i
            bezinteresownoscią. Tyle tylko, że czasem trzeba długo czekać i mieć
            cierpliwość (wypływającą z uczucia).

            Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. Nie martw się,
            prawdziwa miłość zawsze znajdzie w końcu drogę do serca kochanej osoby,
            zwłaszcza jeżeli jest to własne dziecko.

            Joanna
    • madelaine6 Re: czuję że tracę moje dziecko:( 07.01.04, 18:53
      Cetebe,Bogu dziekuj,ze masz takiego faceta,ze Twoje dziecko ma z nim dobry
      kontakt i ze on sie potrafi nim zajac!!!Minie troche czasu,maly podrosnie,to
      zacznie i Ciebie ubostwiac.Nie badz zazdrosna,tylko ciesz sie tym.
      Bedzie dobrze!
    • addria Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 07:46
      Cetebe, na początku powiem, że ja Cię dokładnie zrozumiałam smile

      Naturalne jest to, że czujesz ukłucie zazdrości, że Twój ukochany syneczek, w
      Twoim oczuciu "woli" tatę. No, nie oszukujmy się, w każdym z nas jest trochę
      zdrowego egoizmu, który nieodłącznie nam w życiu towarzyszy. Poza tym, uczucie
      to niekoniecznie trzeba identyfikować z dziką zazdrością, bo nie sądzę, żeby
      tak było w Twoim przypadku, ale z pewnym niepokojem i najzwyczajnieszym
      uczuciem przykrości, no bo jak to, nagle "mój Skarb bardziej lgnie do taty,
      przecież ja go tak kocham"! To zwykłe, naturalne odczucia i tak je potraktujmy
      (a doszukiwanie się tu "winy" ojca, to już moim zdaniem przesada).

      Cetebe, ośmiomiesięczy maluszek to... maluszek. Niemowlę. Tak jest, że takie
      dziecko najbardziej może lgnąć do osoby, która się nim na co dzień opiekuje i
      która jest z nim mocno związana emocjonalnie. A tak jest u Was, bo Ty wcześnie
      wróciłaś do pracy. Tata karmi maluszka, przewija, tuli i daje ciepło - jak
      Ciebie nie ma w domu (to nota bene wspaniale, że tak jest). Synek po prostu go
      kocha, co nie znaczy, że nie kocha Ciebie. Daj Wam czas, niedługo synek będzie
      mądrzejszy, zacznie więcej rozumieć i zobaczysz, że być może sytuacja nawet się
      odmieni na Twoją korzyść, a jeśli nie, to na pewno się ustabilizuje. Poza tym w
      życiu dzieci często zdarza się, że miewają okresy, kiedy to jedno z rodziców
      nagle staje się "ważniejsze".
      My dorośli, powinniśmy byc świadomi złożoności rozwoju emocjonalnego dziecka i
      przyjmować to wszystko z miłością i zrozumieniem. Dziecko jest po prostu
      naturalne i szczere w swoich uczuciach.

      Nie słyszałam nigdy o przypadku, żeby dziecko przestało kochać matkę tylko z
      tego powodu, że wróciła do pracy zawodowej smile

      Pytasz jak masz postępować. Masz KOCHAĆ synka i mu to okazywać. Nie rezygnuj ze
      wspólnych zabaw, przytulanek, zajęć. Nie okazuj zniecierpliwienia i
      zdenerwowania. Wszystko się unormuje w swoim czasie. Bądź tego pewna i trzymaj
      się ciepło smile

      Pozdrawiam,
      • cetebe Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 09:50
        Piszę po raz kolejny że nie mam żalu do tay małego że się nim zajmuje jestem z
        tego powodu dumna gdyż z żadnym ze swoich dzieci tego nie robił. On nie
        wiedział co to małe dziecko, jak się nim zajmować. Jestem dumna, wdzięczna i
        często mówię jemu to oraz dziękuję mu za to. Nawet dziś jak mnie odprowadzali -
        mały na pieszosmile do drzwi to mu podziękowałam
        Dobrze że jego tata nim się zajmuje. Jest on bardziej kreatywny w wymyślaniu
        zabaw ostatnio się uśmialiśmy bo uczy go gdzie jet pomidor, marchewka itd. na
        zdjęciach i mówi ucz się jak przyjdę to cię przepytam i jak przyszedł to maly
        pokazał gdzie jest pomidor.
        Nie wiem czemu tak na mnie naskakujecie że co? że martwię się?
        Może wypowiadają się mamy które dzieci osobiście wychowywały lub też siedzą
        obecnie w domu z dziećmi.
        Ja to mówię w kontekście czegos co mi ucieka przez powrót do pracy- choć jestem
        też zadowlona że wróciłąm bo daję sobie radę i daje mi satysfakcję praca choć
        mam odpowiedzialne stanowisko i podjęta decyzja owocuje w przyszłości wynikami
        Kocham małego i jego tatę i jestem szczęśliwa że oni są razem i tak wiele się
        od siebie uczą
        To jest moje zdanie i może wiele mam ze mną się nie zgadzać ale to ja czuję i
        ja tak myślę
        może za miesiąc napiszę że synek chce być tylko ze mną ? Nie wiem może. Ale
        teraz jest z tatą
        Wiem że to taki okres w życiu małego opowiadają o tym koleżanki które wróciły
        do pracy, ale wiem też że taki okres mija i jest znów mama ta jedyna
        Więc poczekam a teraz ...
        • ewail Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 11:30
          Hejka!!!
          Chyba powinnaś być zadowolona (???), ponieważ twoje wsześniejsze posty
          wskazywały na coś zupełnie innego!!!
          Pozdrawiam.
        • betty_julcia Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 12:00
          Hej cetebe. Ja cię troszeczkę rozumiem. Znam takie uczucie zazdrości ale w
          zupełnie innym kontekście.
          Moi teściowie bardzo czekali na wnuka. Lubię ich ale nie odpowiada mi ich styl
          życia, myślenie, infantylność, gdyby nie byli rodzicami mojego męża nie
          chciałabym mieć z nimi żadnych kontaktów. Lubię ich bo dość daleko mieszkają i
          nie muszę ich często widzieć. Za to oni uwielbiają naszą córeczkę. Jak jestem u
          nich ciuciają, sruciają i wyrywają mi ja z rąk. Jak byłam dwa dni to mała
          miałam na rękach ze dwa razy. Zagłaskaliby nas na śmierć. Ja tego nie znoszę,
          ale zdaję sobie sprawę ze dziecko lubi takie nadskakiwanie i to mnie wkurzało.
          Z kolei moi rodzice tacy nie byli. Uwielbiają Julkę ale nie zagłaskują jej tak,
          nie narzucają się. Może dlatego że bardzo często się widzimy i mogą się nią
          cieszyć kidy chcą a tamci może chcą cieszyć się na zapas. Nie wiem. Jak
          mieszkałam obok nich jak byłam w ciąż też mało mnie nie zagłaskali, musiałam
          się ze wszystkiego tłumaczyć gdzie jestem, co robię, co jadłam i dlaczego nie u
          nich i w ogóle to dlaczego nie jestem właśnie u nich tylko u siebie. Koszmar.
          Tacy po prostu są.
          Obawiałam się że mała będzie ich bardziej lubiła, bardziej kochała od moich
          rodziców. Moja mama jest bardzo ciepła a tato nie okazuje uczuć jest raczej
          sztywny. Taki prawdziwy zawodowy wojskowy (choć przyznam że teraz kiedy Julia
          już ma ponad 6 miesięcy i jest bardzo kontaktowa i uśmiecha się ślicznie to mój
          tato baaaardzo zmiękł - nie do poznania. Jak to wnuki zmieniają dziadków).
          Podzieliłam się swoimi obawami z moją mamą. I wtedy do mnie dotarło, że czy mi
          się to podoba czy nie dziecko musi być otoczone miłością z każdej strony. I
          nigdy nie jest tak, że będzie kochało kogoś bardziej kogoś mniej. Każdego kocha
          iaczej ale to nie znaczy że mniej. Należy tworzyć dziecku takie warunki by
          wszyscy go kochali i jak najbardziej mu to okazywali.
          Teraz byliśmy dość długo u moich rodziców. Tak jak zawsze Julka cału czas
          chciała do mnie tak teraz moja mama jest na pierwszym miejscu, jeszcze jej nie
          widzi tylko słyszy i już nie może opanować radości. Istne szaleństwo. NAwet na
          mnie tak nie reaguje. A ja się cieszę bo wiem że jest otoczona miłością i jest
          jej dobrze.
          Myślę że nie chciałabyś aby twoje malństwo nie czuło się tak dobrze przy tacie.
          Przecież jak by go mniej kochało to nie byłoby takie szczęśliwe. Możesz być
          przynajmiej pewna że jest w najlepszych rękach. Zresztą mogłoby też tak być, że
          jakby przy twoim mężu dziecko grymasiło, źle się czuło on też nie czułby się
          dobrze w roli opiekunki i mniej by się starał. Nie na darmo mówi się że mama
          kocha dziecko za to że jest, a ojciec za to jakie jest. Nie myśl w kategoriach
          że to ty tracisz dziecko. Przecież trudno żeby sie z tausiem nie związało jak
          spędzają razem całe dnie. Jestes szczęściarą że twój mąż ma tyle cierpliwości
          żeby być z dzieckiem w domu, bo skoro tak bardzo mały go kocha to znaczy że ma
          dużo cierpliwości i wrażliwości. A nie każdy facet taki jest.
          Głowa do góry.
    • monika.zdz Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 11:57
      Mnie się wydaje,że wcale nie tracisz swojego dziecka, nic nie jest w stanie
      wyrzucić mamy z jego serduszka. Jednak chłopiec rośnie,rozwija się zaczyna
      dostrzegać również inne osoby poza tobą,twój cycuś nie jest już dla niego
      najważniejszy-pojawiają się inne zainteresowania i to jest normalne.Dziecko się
      odpępnia. Potrzebne są mu kontakty z tatą, być może chwilowo zachłystnął się
      nimi. Według mnie wszystko jest w porządku ale nie możesz oczekiwać ,że
      będziesz dla niego pępkiem świata tak jak to było w okresie wczesnego
      niemowlęctwa. Trzeba się cieszyć ,że syn z ojcem tak dobrze się "dogadują",że
      są sobie potrzebni.To bardzo umocni ich więź.Wiem to na przykładzie własnego
      syna i jego taty.Też czasami czułam (i czuję)się wyłączona z jakichś ich
      działań ale patrzę na to ze zrozumieniem.Szanuję to potrzebę syna do robienia
      czegoś tylko z tatą.Trochę sobie wtedy odpoczywam zresztą.Jednocześnie widzę
      ile razy to własnie ja jestem potrzebna mojemu dziecku,a tatuś idzie w
      odstawkę. A,gdyby dziecko faworyzowało wyraźnie ciebie ,a ignorowało twojego
      męża to byłoby okey?
    • rudi74 Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 14:28
      Cetebe,

      Rozumiem Cię w zupełności. Wracając do pracy też bałam się, że będąc matką nie
      będę najważniejsza dla mojego dziecka - co uważam, jest zgodne z naturą.
      Dziecko najbardziej potrzebuje matki do skończenia 3 lat i koniec. Dzisiejsze
      czasy są na tyle parszywe, że musimy wracać do pracy, żeby zapenić dzieciom
      jako taki byt. Z moją córcią została moja mama. I tu Cię nie pocieszę. Dominika
      ma aktualnie 2,4 i od 7 m-ca życia jest z babcią, a jednak jak wracam z pracy
      babcia może nie istnieć. Mówi jej cześć, papa i koniec. A od 16 stoją w oknie i
      czekają. Nie ma mowy o pracy w nadgodzinach, wiem, że Maluch czeka.wink.

      Ten medal ma też drugą stronę. Zastanawiam się czy Mała jest z babcią
      szczęśliwa. Pocieszam się, że nie płacze jak wychodzę do pracy, więc pewnie nie
      ma tragedii.

      Ściskam moco i ze zrozumieniem,

      Rudi
      • blesia Re: czuję że tracę moje dziecko:( 08.01.04, 16:01
        hej! ja rozumiem ze sie tak mozesz czuc, ale pytanie brzmi inaczej, dlaczego
        tak sie czujesz? sama sobie odpowiedz co jest takiego co cie tak bardzo boli?
        to ze nie jestes najwazniejsza? dlaczego? przeciez nie jestes wyrodna matka
        ktora nie zjamuje sie dzieckiem i nie jestes tez gorsza niz maz bo maly woli
        ojca i do niego wyciaga raczki. Pewnie ze trudno czasem cos przelknac ale
        przeciez masz inna role i tyle. I nie martw sie maly Cie kocha tyle ze teraz
        ma etap tatusia a jak bedzie twoj etap to wcale nei bedzie mnej kochal meza!
Pełna wersja