dzieci psychologów/pedagogów

17.09.09, 11:04
czy opinia, że są najbardziej problematyczne jest prawdziwa?
jak wynika z Waszych doświadczeń? skąd taka opinia?
    • lila1974 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:09
      Dziecko psychologa znałam jedno - chłopak, popełnił samobójstwo.

      Dzieci nauczycieli znam kilkoro - każde inne.
      • margotka28 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:11
        znam troje dzieci nauczycielskich, jedno z nich to mój mąż. Żadne
        nie skończyło szkoły w normanym terminie.
        Dzieci psychologów znam dwoje. Jedno jest zbyt małe żeby cokolwiek
        powiedzieć, drugie wyrosło na przystojnego, inteligentnego i
        zaradnego życiowo faceta.
        Nie ma reguł.
        • echtom Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:14
          Nie ma reguł, ale sądzę, że psycholog, pedagog, lekarz to
          zawody "podwyższonego ryzyka". Bardzo angażują w problemy innych
          ludzi i czasem nie wystarcza siły i cierpliwości na problemy
          własnych dzieci.
          • matsuda Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:17
            mój kolega jest synem psycholożki, palił trawkę w domu-mama udawała,
            że nie widzi a prowadziła w liceum zajęcia 7 kroków, czy coś takiego-
            antynarkotykowe, ...
            • big.debora Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:24
              Znajoma pracuje z uposledzonymi, jest apodyktyczna, ziman,
              wymagajaca w stosunku do podopiecznych, a swojego czterolatka
              traktuje jak księcia, wychowuje go bez zakazów i nakazów, mały
              wyzywa, bije inne dzieci na jej oczach a ona go broni...raz przy
              mnie spoliczkowala swoje cudo, bo krzykną niespodziewnie. ale on tez
              ja leje wiec jest po równo...
            • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:25
              smile
              A ja znam palące trawkę dzieci: sprzedawczyni, handlowca,
              redaktorki, inżyniera elektronika, dyrektora technicznego, lekarza
              ortopedy, dentystki, hydraulika, gospodyni domowej, a nawet - nomen
              omen! - ogrodnika i rolnika...
              • hovawartka Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:31
                pewnie nie ma reguł, ale od takich dzieci więcej się wymaga - znaczy
                inni wymagają. Bo skoro dziecko psychologa czy nauczyciela to
                powinno być takie a siakie, od dziecka kafelkarza nie wymagamy, nie?

                Więc błędy/różne "dziwne" zachowania od razu będą rzucać sie w oczy,
                a zachowania poprawnego nikt nie zauwazy i nie doceni.
                • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:55
                  Własnie widzisz, wedle tej famy, której ślady tutaj widać, od takich
                  dzieci wymaga się, że właśnie będą problematyczne.

                  Dobra, ja i mój mąż skończyliśmy psychologię, ale nie pracujemy
                  stricte jako psycholodzy (kliniczny, rodzinni, terapeuci itp.).
                  Wcale nie wykluczam, że moje dziecko w przyszłości będzie paliło
                  trawę; choć pewnie jak zapali, to od razu ktoś powie "aha! to
                  dziecko psychologów, nic dziwnego, że pali trawę" big_grin

                  BTW dziecko kafelkarza ma wiedzieć, jak kafelki kłaść, a lekarza -
                  jakich produktów żywnościowych unikać; dziecko psychologa ma mieć
                  podstawowe umiejętności psychologiczne, jakie każdy człowiek w
                  zasadzie ma wink
                  • laminja Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:10
                    ale problemem nie było palenie trawki samo w sobie tylko podejście rodziców do
                    tego tematu.
                    • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:21
                      Że pozwalają? Czy też udają, że nie widzą?
                      Podejście rodziców jest indywidualne. Niezależnie od tego, jaki
                      rodzic ma zawód, może mieć liberalne podejście do trawy. I tyle.
                      Owszem, jesli ktoś jest zdecydowanie przeciwnikiem narkotyków,
                      twardych, miękkich, jakich bądź, i jest świadom tego, że jego
                      dziecko coś bierze, a uważa, że nie powinno, to powinien
                      zainterweniować.
                  • sanrio mniemanologia 17.09.09, 12:58

                    a co złego jest w paleniu trawy?big_grinbig_grinbig_grinbig_grin Moja Ty fanko Kalibra hahahbig_grin
                  • elf1977 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 13:04
                    Dziwne stwierdzenie, naprawdę. Ja i mój brat byliśmy dziećmi
                    nauczycielskimi, ja byłam super spokojna, mój brat jako
                    nastolatek "problematyczny". Teraz sama jestem nauczycielką - miałam
                    przyjemność uczyć nauczycielskie dzieci, przeważnie były zupełnie
                    normalne, może ze dwie czarne owce się zdarzyły.
                    Jedno mogę potwierdzić: w szkole stale kontroluję się, żeby nie dać
                    ujścia nerwom i chyba rzeczywiście czasem przez to bardziej
                    denerwuje mnie moje dziecko (tracę cierpliwość). Nikt jednak nie
                    jest doskonały.
            • bri Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:23
              Może mama nie uważała, że okazjonalne palenie trawki to coś
              wymagającego interwencji. W jakim wieku wtedy był?
            • bogoosia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 18:17
              matsuda napisała:

              > mój kolega jest synem psycholożki, palił trawkę w domu-mama
              udawała,
              > że nie widzi a prowadziła w liceum zajęcia 7 kroków, czy coś
              takiego-
              > antynarkotykowe, ...

              pod latarnią najciemniej?
          • aluc Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:24
            albo wręcz odwrotnie - zauważają potencjalne problemy, które tzw.
            cywilni rodzice by olali albo nie zauważyli, kiedyś rozmawiałam z
            kumplem lekarzem o zjawisku "przeleczania" lekarskich dzieci, które
            na pępka strzykanie mają robiony pełen zestaw badań i aplikowane
            piętnaście leków na wszelki wypadek, oraz zyskują sobie opinię
            wyjątkowo chorowitych

            oraz znam parę przypadków mocno dzisiaj dorosłych dzieci
            nauczycielskich, u których wystąpił wyjątkowo silny bunt przeciwko
            samosięnarzucającemu obowiązkowi porządności
          • a.nancy Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 09:56
            echtom napisała:

            > Nie ma reguł, ale sądzę, że psycholog, pedagog, lekarz to
            > zawody "podwyższonego ryzyka". Bardzo angażują w problemy innych
            > ludzi i czasem nie wystarcza siły i cierpliwości na problemy
            > własnych dzieci.

            ew. na odwrót - za bardzo się angażują w program wcielania w życie własnych
            teorii psychologicznych.
        • elza78 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:53
          margotka28 napisała:

          > Żadne
          > nie skończyło szkoły w normanym terminie.

          to juz nie wyniki a termin ukonczenia szkoly swiadcza o tym czy ktos jest dobry
          czy nie??

          ja jestem dzieckiem nauczycielskim, nigdy nie bylo ze mna problemow - powiedzmy
          do matury bo pozniej to juz moja broszka na jakie studia pojd ei co mi bedzie
          pasowac (z jednego kierunku zrezygnowalam wbrew protestom starszych - nie
          chcialam robic tego czego nie lubie)
          jedno jest pewne - mielismy w szkole z bratem 4x bardziej przesrane niz inne
          dzieciaki na zasadzie dawania dobrego przykladu tongue_out

          studiow rzeczywiscie w terminie nie skonczylam za to z doskonalym wynikiem tongue_out
          jakby wpisuje sie wiec w stereotyp nieterminowosci smile
          • e_r_i_n Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:55
            elza78 napisała:

            > jedno jest pewne - mielismy w szkole z bratem 4x bardziej
            > przesrane niz inne dzieciaki na zasadzie dawania dobrego przykladu

            O tak. Oraz udowadniania, że to, że się ma dobre oceny, to nie jest efekt protekcji.
        • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:58
          margotka28 napisała:

          > znam troje dzieci nauczycielskich, jedno z nich to mój mąż. Żadne
          > nie skończyło szkoły w normanym terminie.

          Holender, ja skończyłam szkołę wyższą po terminie, a mój mąż przed
          terminem. No ale nam wolno, nasi rodzice nie byli psychologami ani
          nauczycielami smile smile
          • margotka28 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:13
            raczej źle się wypowiedziałam: dwoje z nich nie skończyło żadnej
            zaczętej szkoły (poza podstawówką) i już raczej nie skończy, gdyż
            jeden ma lat 39 a drugi 34. I to nie dlatego, że są mało
            inteligentni czy coś w tym stylu, oni po prostu na zasadzie buntu i
            zmuszania ich przez matkę nie chcieli chodzić do szkoły (uczyć
            pewnie się chcieli, ale nic to, bo jeden humanista został wysłany do
            Mechanika, a drugi umysł ścisły uczył się w liceum).
            Trzeci zdał maturę mając lat prawie 30, po namowach żony.
            • tabakierka2 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:17
              margotka28 napisała:

              > raczej źle się wypowiedziałam: dwoje z nich nie skończyło żadnej
              > zaczętej szkoły (poza podstawówką) i już raczej nie skończy, gdyż
              > jeden ma lat 39 a drugi 34.

              - jedna moja koleżanka właśnie zaczęła 4 kierunek studiów -
              poprzednich nie skończyła, nawet do połowy nie doszła - jest
              dzieckiem złotnika i 'gospodyni domowej'
              - kolega męża podobną ma historię - kilka kierunków studiow, trochę
              pracował, rzucał prace i ponownie zatrudniał się - syn księgowej
              (nie wiem, kim jest ojciec)

              generalizowanie i stygmatyzacja...
              • margotka28 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:20
                ja nie generalizuję ani nie stygmatyzuję, dałam przykład jednej
                nauczycielki i jej trzech synów. Nie wiem, czy gdyby byli oni
                wychowani w innej rodzinie to by szkoły skończyli czy nie. Zdaję się
                na ich relacje z matką i życie w młodości.
      • e_r_i_n Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:53
        lila1974 napisała:

        > Dziecko psychologa znałam jedno - chłopak, popełnił samobójstwo.

        Nieprawda tongue_out
    • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:21
      Młody ma 2,5 roku.
      Póki co jest zupełnie nieproblematyczny. Wręcz zadziwiająco.
    • tabakierka2 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:27
      czyli co?
      stereotyp jak się patrzy?
      a skąd się wziął?
      może z podejścia, że jak psycholog/pedagog to żadnych absolutnie
      problemów być nie powinno.
      Ale w tę stronę patrząc równie dobrze można by oczekiwać, że dzieci
      lekarzy nie będą chorować...
      • e_r_i_n Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:32
        tabakierka2 napisała:

        > może z podejścia, że jak psycholog/pedagog to żadnych absolutnie
        > problemów być nie powinno.

        Oczywiście, że takie podejście to stereotyp.
        Teoretycznie powinnam być w grupie podwójnie podwyższonego ryzyka, bo mam mamę
        psychologa i ojca, który 20 lat był nauczycielem.
        Nie różnimy się z rodzeństwem od przeciętnych dzieci/młodzieży/dorosłych w
        zakresie zachowań typowych dla danego wieku.
        Ani nie byliśmy zbyt potulni, ani specjalnie problematyczni. A że kilka spraw,
        typu badanie predyspozycji zawodowych, miałam załatwionych w domu, to plus tylko.
        I teraz mam profesjonalny help desk przy Młodym wink
    • pieknalilith Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:29
      Na przykładzie swoim- dziecka nauczycielskiego, żadnych anomalii nie zauważyłam.
      Sama normalnośćsmile
    • mondovi Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:45
      > czy opinia, że są najbardziej problematyczne jest prawdziwa?

      nie. w poprawczakach/więzieniach/ośrodkach odwykowych dzieci
      psychologów/pedagogów nie stanowią większości. moja rodzina trzy pokolenia
      wstecz to w wiekszości nauczyciele. sama jestem dzieckiem nauczycieli, mój brat
      nauczycielem został. kończymy szkoły, mamy rodziny. problemy ze mną i z moim
      bratem były takie same jak z naszymi rówieśnikami.
    • xxe-lka Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:48
      Mój syn ma to "szczęście" posiadac w grupie dziewczynkę która jest
      naj we wszystkim i wszystkim dzieciom wytknie najmniejsze
      potknięcie. Koszmarnie antypatyczny dzieciak, zarozumiały i
      bezwględny do bólu. W dodatku syn z tą gwiazdą został usadzony przy
      jednym stoliku:/Reaguję alergicznie na tą pannę. Mama tegoż
      słodkiego dziewczęcia jest psychologiemsmile Zbieg okoliczności?smile
      • tabakierka2 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:49
        xxe-lka napisała:

        > Mama tegoż
        > słodkiego dziewczęcia jest psychologiemsmile Zbieg okoliczności?smile

        tak myślęwink
        wśród psychologów też są różni ludzie. Psycholog psychologowi nie
        równy.
      • elf1977 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 13:12
        Tak. zbieg okoliczności. Ja mam taką dziewczynkę w klasie i jest
        córką pani prokurator, miałam takiego ucznie parę lat temu i był
        synem pana dyrektora w radio. Cóż to za dziwne wnioski?
        Pracującw szkole widzę, że najbardziej problematyczne są te dzieci,
        w rodzinach ktorych dzieje się coś złego. Niezależnie od zawodu ich
        rodziciów.
        A taka gadka to jeszcze jeden z przejawów "nagonki" na leniwych i
        kiepskich nauczycieli.
        • xxe-lka Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 18:59
          ej no wiem, tak tylko żartowałam z ta upiorną dziewczynką. Jej mama
          zresztą też antypatyczna na maksa - widać takie genywink

          Znałam w życiu dwóch psychologów. Jeden był moim narzeczonym nawet i
          był na maksa pokręcony - coś na zasadzie lekarzu lecz się sam
          Kumpelę psychologa miałam i była koszmarna - analizowała wszystkich
          non-stop, obrabiała dupę za plecami, dochodziła do jakiś głębokich
          wniosków na podstawie jednego zdania - co okazywało się kompletną
          bzdurą. Zerwałam z nią kontakty bo raczej dlugo się nie męczę z
          osobami które mnie drażnią

          Ale ludzi są różni psycholodzy zapewne teżsmile
    • mamamonika Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 11:59
      Bez obrazy: znam kilku bardzo pokręconych psychologów, którzy studia
      wybrali żeby znaleźć receptę na swoje problemy. Ich dzieci miałyby
      zdrowo pod górkę. Na szczęście tylko jedna taka osoba jest "dzieciata",
      ale dzieci nie znam.
      • joanna.pio Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 22:57
        Standard. Mój ulubiony stereotyp dotyczący psychologów. Definiuje
        przedstawiciela tego gatunku, jako osobę wczesniej nie radzącą sobie z
        problemami, wybierającego ten kierunek studiów jako antidotum na zło świata. Heh...
    • dropkick_murphys Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:00
      zauważyłam coś innego. mam kilkoro znajomych pedagogów. nie ma reguły, ale
      widzę, że kilkoro z nich jest bardzo przeczulonych na punkcie swoich dzieci. tzn
      widzą u swoich dzieciaków zaburzenia, których te nie mają, każda anomalia budzi
      ich niepokój. mam też jedną znajomą pedagog, którą bardzo lubię, ale która
      strasznie "szkoli" swoją trzylatkę. widać, że bardzo kocha małą, nie chce jej
      skrzywdzić, ale próbuje z niej zrobić dziecko idealne. myślę, że w przyszłości,
      jeśli nic się nie zmieni, może mieć z nią problemy.
    • mniemanologia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:12
      Aha - a skąd taka opinia.
      Z "magii" psychologii smile
      Ludzie myślą sobie nie wiadomo co o psychologach. Ze na psychologię
      ida ludzie, którzy mają ze soba problemy. Że psycholog jest
      jasnowidzem, który czyta w człowieku. Że interpretuje sny.
      Studenci pierwszego roku pdtrzymują takie wrażenie.
      W dodatku na psychologię ciężko się dostać, więc jak ktoś się
      dostanie to wow (no dobra, KIEDYŚ było ciężko się dostać).
      No i jest fama taka. Jak psycholog ma dziecko, to nie jest to
      dziecko-dziecko, tylko dziecko-psychologa. Od razu wpada Ci w
      szufladkę. I jak coś zrobi, cokolwiek, to od razu pamiętasz, że to
      dziecko-psychologa. A pamięta się głównie negatywne cechy u ludzi i
      o nich się plotkuje. I legenda dzieci-psychologów rośnie.
    • mruwa9 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:17
      z obserwacji w najblizszym otoczeniu: sposrod 5 znanych mi dzieci
      nauczycielskich jedno ma temperament histeryczno-neurotyczny (po
      mamie-nauczycielce wink, ale dziecko dna tyle male, ze trudno cos
      przewidziec, co sie bedzie dzialo w przyszlosci. Pozostale dzieci
      nauczycielskie + 2 znanych mi dzieci psychologow i psychoterapeutow
      sa fantastyczne, w zasadzie bezproblemowe ( problemy w granicach
      normy i adekwatne do wieku), zdolne i w ogole swietnie. I maja
      dobrze w glowach poukladane smile
    • solaris31 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:18
      uważam, że nie ma co generalizować, ludzie sa różni wink ale fakt,
      dzieci osób zwiazanych z psychologią i pedagogiką czasem można
      rozpoznać na odległość wink acz to tez nie jest reguła.

      z czego to wynika? może z tego, że taki człowiek wie więcej, wpda w
      rutynę zawodową i nie widzi problemów na własnym podwórku? a może z
      tego, że ma zbyt wysokie wymagania w stosunku do dzieci?
      • e_r_i_n Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:57
        solaris31 napisała:

        > ale fakt, dzieci osób zwiazanych z psychologią i pedagogiką czasem > można
        rozpoznać na odległość wink

        A po czym?
        • tabakierka2 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 12:58
          e_r_i_n napisała:

          > solaris31 napisała:
          >

          >
          > A po czym?
          >

          pachną inaczejsuspiciousbig_grin
          • tomelanka Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 13:38
            wiekszosc nauczycieli nie jest pedagogami, nie mylic pojec wink tak jak nie kazdy
            prostokat jest kwadratem tongue_out
            pedagogiem jest osoba po studiach pedagogicznych
            a nauczyciele to przewaznie studia kierunkowe, np. geografia plus kurs
            pedagogiczny niezbedny do nauczania w szkole
            niewielu nauczycieli ma skonczona pedagogike i studia na kierunku "docelowym"
            • tabakierka2 tomelanka 17.09.09, 13:39
              a Ty gdzie się podziewałaś?
              • tomelanka Re: tomelanka 17.09.09, 20:11
                ja sie podziewam caly czas na slubie i weselu, tam mnie najlatwiej znalezc wink
                zreszta gg moje masz jakbys sie tak strasznie stesknila to bys napisala suspicious tak,
                specjalnosc nauczycielska rowniez wink
            • e_r_i_n Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 14:34
              tomelanka napisała:

              > a nauczyciele to przewaznie studia kierunkowe, np. geografia plus > kurs
              pedagogiczny niezbedny do nauczania w szkole

              A jeszcze częściej specjalność nauczycielska na danym wydziale.
            • elza78 Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 14:55
              moja matka skonczyla pedagogike przedszkolna studia stricte nauczycielskie, to
              dawalo jej mozliwosc nauczania w naszej podstawowce klas od zerowki do 4 wiec
              jestem powiedzmy dzieckiem pedagoga
          • solaris31 Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 00:49
            wink

            proste - specyficzne dziecko nauczycielskie idzie przed siebie jak
            sierota, bo wciąz słyszy - nie rusz. nie dotykaj. nie biegaj. nie
            skacz. nie wchodź na drabinki. nie idź do piasku. nie krzycz. nie
            wołaj. nie jedź rowerem bo sie przewrócisz - i tak jeszcze długo bym
            mogła wink mam na osiedlu conajmniej czwórkę takich dzieci i to
            naprawdę widać wink
            • rita75 Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 08:52
              specyficzne dziecko nauczycielskie idzie przed siebie jak
              > sierota, bo wciąz słyszy - nie rusz. nie dotykaj. nie biegaj. nie
              > skacz. nie wchodź na drabinki. nie idź do piasku. nie krzycz. nie
              > wołaj. nie jedź rowerem bo sie przewrócisz

              a operowanie stereotypami jest przede wszystkim domeną ludzi slabo
              wyksztalconych lub w pewien sposob ograniczonych poznawczo...
              • solaris31 Re: dzieci psychologów/pedagogów 18.09.09, 12:55
                te stereotypy to niby do mnie?

                ech, przeczytaj wyżej - i dokładnie to, co napisałam uncertain
      • bogoosia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 18:29
        solaris31 napisała:


        >a może z tego, że ma zbyt wysokie wymagania w stosunku do dzieci?

        albo też często na zbyt wiele pozwala, by nie ograniczać, nie
        podcinać skrzydeł itd...
    • allejoasia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 14:49
      Moje jest póki co wyjątkowo nieproblematyczne, chociaż to może ja
      nie widzę problemów( znając pewne psychologiczne prawidłowości nie
      panikuję). Zauważyłam, że ma wyjatkowe predyspozycje społeczne - co
      mnie cieszy, za to nie wyróżnia się jeżeli chodzi o wyniki - z tego
      nie robię problemu. Zauważyłam, że wiedza psychologiczna bardzo mi
      pomogła i wychowaniu i w małżeństwie.
    • super-mikunia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 15:57
      Obecnie w mojej szkole, najzdolniejsze, najmniej problemowe dzieci,
      najbardziej lubiane, z corocznymi nagrodami, najwyższymi wynikami z
      konkursów, olimpiad to właśnie dzieci nauczycielskie tongue_out
      • mal_art Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 17:31
        Jestem pedagogiem, córką nauczycielki, koleżanką liczych dzieci nauczycielskich,
        bo przyjaźnię się z wieloma dziećmi koleżanek z pracy mojej mamy, no i koleżanką
        licznych młodych pedagożek, wielu już dzieciatych. Nie zauważyłam żadnych
        znaczących prawidłowości ani podobieństw w naszym zachowaniu, charakterach itd.
        W większosci mieścimy się w granicach normy, chociaż znajdzie się również kilka
        "odchyłów" w którąś stronę. A moje własne dzieci sa na tyle do siebie niepodobne
        (pod względem zachowania, zdolności, predyspozycji), że nie podejmuję się
        wyrokować, kto z nich wyrośnie, jaką szkołę i kiedy skończy i jakie po drodze
        sprawi problemy wychowawcze.
        Myśle, że wiele osób uważa, że dzieci nauczycieli, pedagogów, psychologów,
        terapeutów itp nie mają prawa sprawiać jakichkolwiek problemów rozwojowych,
        wychowawczych ani żadnych innych. A jeśli sprawiają, to znaczy, że ich rodzice
        są do niczego i jako rodzice, i jako przedstawiciele swoich zawodów. Stereotyp,
        pewnie napędzany niechęcią do "wykształciuchów".
    • generation-me Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 17:58
      Stereotyp. Pracuję (m.in.) jako pracownik naukowy na uniwersytecie i zauważyłam
      dawno temu, że jedna Pani w przedszkolu mojego synka "baczniej" go lustrowała na
      okoliczność mojego zawodu (choć dziedzina, którą się zajmuję nie ma nic
      wspólnego z pedagogiką). Wydawało mi się, że przyjmują defensywną postawę, jak
      się o coś dopytywałam albo o coś (dotyczącego synka) prosiłam. Tak, jakby się
      czuły zagrożone. Może tu też jest coś na rzeczy. Myślę, o władzy ludzi,
      wykonujących społecznie wyżej cenione funkcje (stereotypowo:
      lekarz/prawnik/nauczyciel), mających "możliwości", "kontakty" i tym
      "drażniących" otoczenie. Każde podknięcie dziecka takiego rodzica jest
      odnotowywane z satyfakcją wink (taka niby "ważna persona", a dziecka nie umie
      wychować wink
    • figrut Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 18:10
      >skąd taka opinia?<
      Chyba nie są, ale z racji tego, że są to dzieci osób "na świeczniku", bardziej
      zwraca się na nie uwagę. Bardziej widoczny jest syn policjanta przyłapany na
      kradzieży, niż syn pani spod trójki i pana z zielonej bramy. Bardziej będzie
      rzucała się w oczy agresywna córka psychologów, niż grupa agresywnych jej
      rówieśniczek, których rodzice nie mają zawodów związanych z rozwiązywaniem
      problemów młodzieży.
    • bogoosia Re: dzieci psychologów/pedagogów 17.09.09, 18:25
      tabakierka2 napisała:

      > czy opinia, że są najbardziej problematyczne jest prawdziwa?
      > jak wynika z Waszych doświadczeń? skąd taka opinia?

      to jeszcze zależy "od czego" psycholog chyba... nie
      generalizowałabym... znam różne dzieci psychologów i są bardzo
      różne, mniej lub bardziej problematyczne... mówiło się, że dzieci
      psychologów, to "króliczki doświadczalne", na którym starzy różne
      metody wychowawcze testują... może coś w tym jest...
      • czar_bajry Re: dzieci psychologów/pedagogów 19.09.09, 00:54
        Różnie to bywa u mnie w rodzinie jedno z dzieci pedagoga a zarazem kuratora
        sądowego dla trudnej młodzieży było narkomanką, po latach wyszła na prostą
        skończyła studia ma dzieci.
        Inna nauczycielka odprowadzała swoją córkę do szkoły przez CAŁĄ podstawówkęsmile
        A dzieci mojej ulubionej pedagog szkolnej są super, ale to świetny fachowiec
        zaczynała jak ja chodziłam do podstawówki a potem przetrwała moje córkismilew
        szkole jest uwielbianasmile
    • kali_pso Tak, tak... 17.09.09, 19:42


      ...a jedynaki są egoistamiwinkP

      > czy opinia, że są najbardziej problematyczne jest prawdziwa?

      A ja myślałam, że to dzieci lekarzy sa najgorsze?winkP
      Nie mam pojecia skąd masz takie dane. Jak to potwierdzić, udowodnić?
      Czy w zakłądach poprawczych siedzą dzieci pedgaogów lub psychologów?
      No może jakies siedzą ale zdaje sie, że to ułamek.....


      jak wynika z Waszych doświadczeń


      Z moich doświadczeń wynika, że bardziej miarodajne jest miejsce
      zamieszkania niż zawód rodziców- porównując zachowania dzieci z
      malych miejscowości a tych z duzych, bardziej niekorzystnie
      wyglądają te z dużych.

      Dzieci pedagogów czy psychologów pewnie mają trochę przechlapane-
      odniosę się do swojej sytuacji- mój syn niestety jest niewolnikiem
      moich zaintersowań. Bardzoooooo trudnbo mi przejśc do porządku
      dziennego, nad tym, że zdrowe, kumate przeciez dziecko nie robi
      postępów tak szybko jakby nadambitna mamusia chciaławinkP Wiem jednak
      jedno- ani bycie psychologiem ani pedagogiem nie gwarantuje, że
      potrafimy radzić sobie z własnymi emocjami i nie wypaczamy swoich
      dzieci- ale to robią rodzice bez wzgledu na profesję, więc doprawdy
      nie pojmuję skąd ta nadproblematycznośc dzieci nauczycielskich.


      Niedawno zmarła moja uczennica, której ojciec jest psychologiem. Ten
      człowiek rozsypał się od chwili poznania diagnozy. Teraz po śmierci
      córki podobno szaleje....wykonywany zawód nie zawsze sprawia, że
      przestajemy być ludźmiwinkp
      • joanna.pio Re: Tak, tak... 18.09.09, 23:00
        wykonywany zawód nie zawsze sprawia, że
        przestajemy być ludźmi
        to jedno z najtrafniejszych spostrzeżeń w tym temacie.

        Ps. Moja ulubiona profesor mawiała: [i]"matka - psycholog, ojciec -
        psycholog, dziecko - psychopata"
        /i]] wink
        • patssi :) 18.09.09, 23:45
          Jestem pedagożką,moja córka jest zupełnie normalna smile.
          Jak trzeba to się zbuntuje,nie raz już dała w kość
          kolegom/koleżankom,nie zabraniam jej tego jakoś szczególnie,bo nie
          chcę by była uległą męczenniczką tylko w imię reguł pedagogicznych,o
          ile takie istnieją w praktyce.

          Najlepszy jest tekst ludzi na wieść,że nie planuję narazie więcej
          dzieci:
          "Pedagog i nie chce mieć dzieci,dziwne"
          Hahaha
          • marminia Re: :) 19.09.09, 21:36
            Nie zauważyłam, żeby moje dzieciaki były jakieś inne (a mogłyby,
            tym bardziej, że ja i psycholog i pedagogwinkZaskoczyłyście mnie tymi
            postami, bo nie przypuszczałam, że na dzieci psychologów jakoś
            inaczej się patrzy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja