może się uda - od Marmyrka

08.01.04, 10:05
Wczoraj długo rozmawialiśmy - kilka godzin - taki ping pong - ja swoje on
swoje. I wiecie co - tak naprawdę on nosi w sobie obraz swojej matki jako
ideału żony i matki - ona nie dopuściłaby do spleśnienia chleba w szafce.
Szanuję ją bardzo, typ kobiety, która faktycznie dbała o dom perfekcyjnie, ze
wstawaniem o 4 rano, by przygotować obiadek dla męża, nigdy nie narzeka. Co z
tego skoro mąż jej za to bardziej nie kocha - nawet nie dostaje od niego
prezentu pod choinkę, bo po co. Efektem naszej rozmowy jest obietnica z jego
strony że pójdziemy razem do specjalisty (on wierzy że ja nie mam racji i
ktoś to potwierdzi - nie ważny jest powód, byleby poszedł - ja nie
popuszczę). Liczę że jakoś się pozbieramy, skoro bardzo mnie kocha- jak
zapewnia. Została jakas rysa we mnie i rzeczywiście potrzebuję wsparcia
psychologa. Zależy mi jednak na utrzymaniu rodziny pod warunkiem, że nie
będzie w niej miejsca na przemoc, pod jakąkolwiek postacią. Dziękuję raz
jeszcze za wsparcie, dzięki temu wczoraj po raz pierwszy podczas tak długiej
rozmowy nie rozbeczałam się. Wierzę, że się uda. Marmyrek
    • edytahph Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 10:57
      Super, że doszło do rozmowy. Bez tego ani rusz. Mój mąż tez przedstawiał swoja
      mame jako ideał i dochodziło do kłótni. Moim argumentem (niepodważalnym) na
      moją korzyść było to, że kobieta daje z siebie wszystko ale w zamian nic nie
      ma. Rzadko, albo w ogóle nie może liczyć na dziękuję. Nie rzadko maja miejsce
      jeszcze jakies zarzuty, wytyki, że nie tak, że za gruba, itp. Dlatego zawsze
      trzymałam jej stronę i na denne nibyżarty teścia nie skapiłam złośliwych
      docinek. Teraz jest delikatniej. Kobiety niestety często są poniżane i
      absolutnie nie należy tego tolerować i trzeba tłumić w zarodku. Mój mąż jeśli
      ma zły dzień, to rzeczywiście się czepia, ale wie, że na wiele nie może sobie
      pozwolić.
      A psycholog nie zaszkodzi. Pójdźcie. Może mąż pod wpływem specjalisty przejrzy,
      że w małżeństwie nie ma głosu tylko mąż, a ważna jest współpraca i wzajemna
      pomoc.
      Gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • jagasz Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 11:04
      Marmyrek, napiszę tylko tyle: DZIELNA JESTEŚ!
      Pozdrawiam
      Aga
      • mrufkaa Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 11:10
        marmyrku, bardzo Cie podziwiam. Tak trzyamc.
        Uda sie na pewno
        buziaki
    • monika.zdz Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 16:54
      Ja bym tak nie idealizowała teściowej jako ideału matki i żony. Ważniejsze jest
      aby wychować dziecko na przyzwoitego człowieka dającego innym ciepło i poczucie
      bezpieczeństwa ,a nie wypielęgnowany do połysku dom i zawsze obiadek dla
      gderliwego męża. Nie pokazała synowi jakie powinny być prawidłowe relacje żony
      z mężem skoro on grozi swojej "daniem w oko".Sam powinien sprzątać skoro tak
      bardzo porządek lubi.Cieszę się,że zgodził się iść za twoją namową do
      specjalisty.Może on naświetli mu jego problem.Życzę ci wszystkiego najlepszego
      ale bądź czujna.I nigdy więcej nie pozwól mu aby w ten spośób się do ciebie
      zwracał. Ci mężowie sadyści zwykle to co robią -robią jak mówią z miłości.A,dla
      dziecka lepiej nie mieć ojca niż takiego.
    • knabi-ann Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 18:43
      Trzymam kciuki, zeby Wam sie udało. Na pewno będzie to wymagać czasu, życzę Ci
      więc cierpliwości i pewności siebie. Nie poddawaj się!
      Pzdrawiam ANN
    • gusia29 Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 21:06
      Trzymam kciuki, to jest wielki krok dla niego zwlaszcza, ze jest przekonany o
      swojej racji. Bardzo sie zdziwi i moze to jest wlasnie to czego mu potrzeba,
      opinii kogos obcego.
    • mama_lukaszka Re: może się uda - od Marmyrka 08.01.04, 23:39
      Trzymam za Was kciuki. To świetnie, że udało Ci się namówić męża na tę wizytę.
      Jesteś dzielna.
    • mamamonika NIE ODPUSZCZAJ 09.01.04, 11:49
      Hej, Marmyrku,
      bardzo się cieszę, że doszło do takiej rozmowy i że mąż zgodził się na
      spotkanie ze specjalistą. Ale to dopiero początek drogi. Przede wszystkim
      musicie pójść do mądrej i doświadczonej osoby, nie daj Boże np do pierwszej z
      brzegu poradni w parafii (wczesniej wspominałaś, że mąż jest bardzo wierzący i
      chyba taki specjalista najbardziej wchodzi w grę). Niestety często siedzą tam
      osoby z bardzo archaicznymi poglądami na temat układów w małżeństwie, które
      mogą Wam narobić więcej szkody niż pożytku. No i on jeszcze nie wie, że ma
      problem - na razie według niego to Ty masz jakieś pretensje. Rozmawiajcie jak
      najwięcej, a ikonę teściowej niech sobie czym prędzej z głowy wybije - z mamą
      się nie żenił... Ani z robotem domowym (sorry) Wy tworzycie zupełnie inna
      rodzinę, nie może do niej przenosić jakiś starych schematów.
      No i przede wszystkim - nie pozwalaj na jakiekolwiek objawy agresji.

      Trzymaj się cieplutko, pisz jak się sprawy mają. Bardzo trzymam za Ciebie
      kciuki

      Monika
    • martaurb Re: może się uda - od Marmyrka 09.01.04, 18:03
      Marmyrek! Jestem z Toba duchem, trzymam kciuki i mam nadzieje, ze ktos
      uzmyslowi Twojemu mezowi, gdzie sa granice!!!!
      A jego mama nie jest idealem matki - skoro on tak sie zachowuje i tak grozi, to
      nie zostal dobrze wychowany!!!!!!! Wrecz przeciwnie!!!!
      I gratuluje dzielnosci!!
      • esteel Re: może się uda - od Marmyrka 09.01.04, 19:14
        Na pewno sie uda Marmyrku, trzymam kciuki. Bardzo dobrze postepujesz ze sie
        starasz, mysle ze jak to jest dobry specjalista to Twoj maz przejzy na oczy. A
        swoja droga to rowniez tesciowa jest winna wychowania synka w ten sposob.
        pozdrawiam E.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja