Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach

24.09.09, 18:58
Ogólnie jest psiejsko czarodziejsko ale znudziło mi się mieszkanie
samej z dzieckiem. Zalety chłopa w systemie dochodzącym są duże ale
ponieważ mam ciśnienie na ciążę w jakiejś przewidywalnej
perspektywie to nienerwowo rozmawiamy o wspólnym zamieszkaniu.
Nienerwowo, bo ludzie 30+ mają swoje schizy, urazy, wątpliwości etc.
Kwestie finansowe też - uważam - nalezy ustalić z wyprzedzeniem i
bardziej szczegółowo, bo znajomość poglądów drugiej osoby owszem
ważna ale praktyczna realizacja niekiedy później zawodzi.
Cóz, powiedziałam aktualnemu, że dobrze by było aby sobie lepszej
pracy poszukał, bo na razie (przy płaceniu za studia) jest tak
sobie. A dokładać do niego nie będę, bo utrzymuję siebie i dziecko i
IMO wystarczy. I dobrze by było gdybysmy obydwoje zarabiali tyle,
żeby w razie chwilowego niefartu zawodowego móc utrzymać się z
jednej pensji.
I szuka, w poniedziałek dwa miejsca ma ustawione.P
Może niezbyt elegancko to brzmi ale za stara i za pragmatyczna
jestem, żeby się bawić w subtelności.
    • shellerka Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:07
      podoba mnie sięsmile
      ja bym tak nie umiała. prędzej bym poszukała "lepszej opcji", niż "zraniła"
      słowamibig_grin
    • verdana Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:09
      Cóz i rozumiem i nie rozumiem. Z jednej strony - dobrze jak obie
      strony sa niezalezne. Z drugiej, skoro wyartykulowalas zasadę " ja
      do ciebie dokladac nie będe" powinnaś zastanowic się, czy nie jest
      to broń obosieczna. Bo mam nadzieję, ze wychodzisz tez z zalozenia,
      ze Twój mąz nigdy do Ciebie nie dolozy. Nawet w razie niefartu, bo
      własciwie w imię czego?
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:24
        To nie jest mój mąż i nie zamierzać brać ślubu, wystarczy mi
        dotychczasowych.
        Biorąc pod uwagę, że na mnie spoczywa i będzie spoczywać wiekszośc
        obowiązków domowych (dziecko + tryb pracy dający wiecej czasu) to
        uważam, że facet powinien dokładać do budżetu konkretnie. Zresztą
        mężczyznom dobrze zwykle robi jak mogą się wykazać.
      • ledzeppelin3 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:49

        Z drugiej, skoro wyartykulowalas zasadę " ja
        > do ciebie dokladac nie będe" powinnaś zastanowic się, czy nie jest
        > to broń obosieczna.

        Zaraz zaraz, Triss ma dziecko. I jest zrozumiałe, że dokładanie do partnera
        odbywałoby się (przynajmniej po części) kosztem dziecka.
        Moim zdaniem, to świetnie ustawione priorytety i bardzo uczciwe postawienie
        sprawy. bez niedomówień, bez czułostkowości. Kazdy wie, na czym stoi. Z
        niedomówień biora się tylko kwasy.
      • aandzia43 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 14:36
        verdana napisała:

        > Cóz i rozumiem i nie rozumiem. Z jednej strony - dobrze jak obie
        > strony sa niezalezne. Z drugiej, skoro wyartykulowalas zasadę " ja
        > do ciebie dokladac nie będe" powinnaś zastanowic się, czy nie jest
        > to broń obosieczna. Bo mam nadzieję, ze wychodzisz tez z zalozenia,
        > ze Twój mąz nigdy do Ciebie nie dolozy. Nawet w razie niefartu, bo
        > własciwie w imię czego?

        Myślę, że nie chodzi tu jakiś przypadkowy niefart. Chodzi o to, by nie dokładać
        do partnera permanentnie, bez tego niefartu. Bo niedokładanie do partnera
        permanentnie daje im obojgu poczucie bezpieczeństwa, że jeśli już ten niefart
        nastąpi, to nie posypią im się finanse w stopniu tragicznym.
    • figrut Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:11
      Finanse to bardzo ważna rzecz i warto wszystko obgadać zawczasu. Jednak związek
      to nie tylko układ na zasadzie "ścisłego zarachowania".
      Nawiążę przy okazji do wątku "portretu psychologicznego foremek" i napiszę, że
      na początku myślałam, że Ty naprawdę tak bardzo pewna siebie jesteś, a tu mnie
      się nowy obraz wyłania tongue_out
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:27
        Nie, nie układ ale bez kasy lub z niedoborem to źle się czuję i
        rzutuje mocno na relację. Poczucie bezpieczenstwa finansowego ze
        strony pana z którym zamierzam mieszkac musze jakieś mieć.
        A co do pracy, w budżetówce tną teraz na oślep i nigdy nic nie
        wiadomo, wprawdzie fuchy mam nagrane ale ryzyko jest.
        • ledzeppelin3 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:50
          Związek to przyjaźń, seks i finanse przede wszystkim, pewne rzeczy muszą być
          dogadane i dograne, inaczej wszystko siada
          • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:56
            No więc dokładnie. Z romantycznego podejścia "uczucie wszystko
            załatwi" wyleczyłam się dawno temu. Stachanowcem być nie zamierzam
            ani głównym filarem finansowym związku,czułabym sie wykorzystywana
            tym bardziej, że moim zadaniem jest przede wszystkim inwestować w
            dobre warunki życia dziecka.
            Szkoda, że w tym kraju dziewczynki i kobiety nie są uczone
            rozmawiania o pieniądzach i finansowych układach w taki sposób, żeby
            powiedzieć jasno i nie mieć poczucia niezręczności czy winy.
            • kawka74 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 19:59
              Dziewczynki są uczone mówić: 'nie martw się, kochanie, jakoś to będzie', nawet wtedy, kiedy są w ciąży, a mąż, zamiast szukać pracy, użala się nad swoim ciężkim losem.
              Chore.
    • super-mikunia Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 20:46
      Moje refleksje po dzisiejszych postach na emamie wink

      Myslenie 30+ jest obdarte z wszelkich złudzeń i mrzonek. I wychodzi
      na to, że od drugiego dawcy nasienia wymaga się już nie tylko
      ładnego usmiechu, bujnej czupryny i poczucia humoru wink Tylko
      zasobnego portfela wink

      A gdy ma się 40+ i dzieci odchowanego to wtedy powrót do
      młodzieńczych ideałów i znów liczy się młody, brunet, kwiatki,
      czekoladki i szampan na łące wink
      • marzeka1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 20:52
        Mam 40+ i dalej nie zachwycałby mnie facet, który romantyczny wieczór zapewni,
        ale "rzeczywistość skrzeczy" i nie zapewniłby wspólnie sensownego standardu
        życia.Jakoś pięknoduchy natchnione nigdy mnie nie pociągały, na "swojej"
        polonistyce swego czasu naoglądałabym się takich mężczyzn za wszystkie czasy-
        nie, dziękuję.
        • super-mikunia Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 20:59
          Ale gdyby rzeczywistość nie skrzeczała wink To kto wie co by do główki
          przyszło wink A tak poważnie to polonistykę są jacyć faceci wink
          • marzeka1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 21:05
            Byli, byli- wyobraź sobie facetów zainspirowanych "poetami przeklętymi", z głową
            w chmurach, mówiących tak, że dziewczynom "nie z polonistyki" dreszcze po
            plecach szły, tylko byli dla mnie jacyś tacy romantycznie niemęscy... w
            rzeczywistym życiu ich nie widziałam.Bajer jednak opanowany mieli supersmile
            • super-mikunia Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 21:13
              Qrcze a ja w klasie humanistycznej na 30 dzewczyn miałam zaledwie
              pół faceta w klasie uncertain A na studiach na 40 dziewczyn miałam najpierw
              3, potem, 2 a na końcu 1 się ostał, ale przynajmniej można było
              sobie z nim pogadać o dietach i solarium big_grin Myslałam, że na
              wszystkich humanistyczncyh kierunkach tak jest wink
            • kawka74 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 21:42
              Pamiętam swoich kolegów z rocznika, nie dość, że było ich jak na lekarstwo, to jeszcze bajerowali cudzesami i byli obrzydliwie nieżyciowi. wink
          • ahhna Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 21:14
            No nie wiem, na "mojej" polonistyce było kilku i fajni. Robią teraz
            kariery: jeden u niemieckiego wydawcy, drugi w WSiP, trzeci jako
            krytyk literacki w ogólnopolskiej gazecie, czwary jako krytyk
            muzyczny... Z głodu nie umierają, przeciwnie smile
            • ahhna Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 21:16
              A kilku to nawet świetny kabaret założyło i za celebrytów dziś
              robią smile))
            • falka32 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 22:49
              Robią teraz
              > kariery: jeden u niemieckiego wydawcy, drugi w WSiP, trzeci jako
              > krytyk literacki w ogólnopolskiej gazecie, czwary jako krytyk
              > muzyczny... Z głodu nie umierają, przeciwnie smile

              Coś mi to znajomo zabrzmiało, ten zestaw... Czy krytyk muzyczny pracuje teraz z
              krytykiem literackim w jednej gazecie? smile
    • wierzba_placzaca Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 20:59
      Triss, myślę, że demonizujesz. My nigdy z mężem nie mieliśmy nieporozumień czy
      konfliktów z pieniędzmi w tle. A jesteśmy razem od prawie 11 lat. I pewnie nie
      jesteśmy jedyni. Przy czym ja nie jestem potulną kobietą. Gdybym czuła się
      przeciążona, nie miałabym problemów z wyartykułowaniem tego. My akurat jesteśmy
      w takiej sytuacji, że utrzymalibyśmy się z jednej pensji, ale nie zawsze tak
      było. W tej chwili zarabiam znacznie więcej od męża, ale bywało odwrotnie, i nie
      było to problemem, podobnie jak nie jest teraz.
    • 18_lipcowa1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 24.09.09, 22:07
      I dobrze.
      Ja sie z mezem na oplate za mieszkanie i rachunki skladam na pol
      zawsze.
      Zakupy robimy na zmiane.
      Poza tym reszte kazdy ma na swoje wydatki + kupujemy sobie prezenty.
      Za romantyczne kolacje i jakies cuda dla dziecka placi on,a co!
      Ogolnie zarabiamy po rowno mniej wiecej i taki uklad jest calkiem ok.

      Z jednej pensji tez sie potrafilismy utrzymac.
      • anna_geras Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 08:26
        No i prawidłowo. Wiadomo,że jak jest problem z kasą to są kwasy.
    • bri Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 08:54
      Też uważam, że takie sprawy lepiej mieć dobrze omówione, ale
      szczerze powiedziawszy zaniepokoiłoby mnie, gdybym to ja musiała o
      takich oczywistościach swojemu partnerowi mówić, szczególnie jeśli
      jest już 30+. Oczekuję od partnera opiekuńczości, także w sferze
      zabezpieczenia materialnego naszej rodziny, co oczywiście nie
      znaczy, że zamierzam rzucić pracę i przejść na jego wyłączne
      utrzymanie.
    • jola8181 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:29
      Głosuje że autorka zostanie w przyszłości znowu sama. Pewnie już z dwójką dzieci.
      • bacha1979 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:32
        A czemuż to ma zostać sama? Bo jasno stawia kwestie finansowe????

        Wiele poglądów triss jest mi kompletnie obcych, ale zdrowe podejście do finansów
        w związku akurat podzielam, tym bardziej jasne postawienie sytuacji z góry.
        • bri Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:39
          Bo po raz kolejny wybrała sobie faceta, który nie ma własnej
          inicjatywy w tym temacie i zmuszona jest kopać go w tyłek, żeby coś
          zrobił. Na razie jest "psiejsko czarodziejsko", pan ma dużo
          entuzjazmu i jest posłuszny. Za parę lat może dojść do wniosku, że
          wolał niewymagającą pracę, która nie dawała dużych dochodów. Triss
          będzie powtarzać prośby, a następnie groźby, żeby go nakłonić do
          finansowych ambicji, a jeśli on będzie je ignorował, ona będzie
          zmuszona odejść.
          • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:46
            Jeszcze raz: dopóki z kimś nie planuję mieszkać, nie mieszkam, żyję
            w luźnym układzie to jego sprawy finansowe są mi obojętne. W
            przypadku juz konkretnych planów wolę mieć z góry ustalone co i jak -
            koszty, opłaty, wydatki stałe teraz (np. studia), ryzyko utraty
            pracy etc. W poprzednich związkach, ładnych parę lat temu takich
            ustaleń nie prowadziłam z prostych powodow: naiwność, kod kulturowy,
            niechęć do urażenia drugiej osoby, wrażenie wspólnoty poglądów.
            Teraz pierwszy raz mam zamiar ustalić z góry, asekurancko, żeby nie
            było niedomówień.
            • bri Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:06
              Triss, w takim razie kiedy sobie wybierasz partnera to bierz pod
              uwagę, że możesz kiedyś z nim chcieć zamieszkać czy założyć rodzinę,
              zamiast wymagać od niego, żeby się zmienił w momencie, kiedy Ty
              podejmiesz taką decyzję.
              • triss_merigold6 Że co? 25.09.09, 10:25
                Że co? Nie oczekuję, żeby się zmienił tylko żeby za jakiś czas
                zarabiał więcej w celu pokrycia kosztów zrzutki do wspólnego
                budżetu. Proste, klarowne.
                Nie należę do panienek wizualizujących ślub i różowe pulchne
                niemowlę po pierwszym pójściu do łóżka z gościem, bardzo powoli się
                angażuję i rozważać coś więcej niż regularne spotykanie się zaczynam
                po roku-dwóch. Ten układ wyewoluował z romansu na zimno, bez
                zobowiązań akurat.P
                • bri Re: Że co? 25.09.09, 10:54
                  Triss, nie uważam, że to źle, że mu powiedziałaś, że ma sobie
                  znaleźć lepszą pracę, jeśli macie założyć rodzinę. Słabo, że sam na
                  to nie wpadł. Od swojego partnera oczekuję raczej, że mając w
                  perspektywie dzieci weźmie pod uwagę konieczność zapewnienia im
                  godziwego utrzymania. Fakt, że rzecz tak oczywistą trzeba mu
                  przekazywać, jako warunek wspólnego zamieszkania, dużo mówi na temat
                  jego charakteru, podejścia do życia i dojrzałości.
                • zdzichu-nr1 Re: Że co? 26.09.09, 16:04
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ten układ wyewoluował z romansu na zimno


                  Parę postów wcześniej pisałaś, że to nie jest układ wink
                  IMHO mimo że jestem w Twoim wieku nie bardzo wierzę w prawdziwe miłości, które
                  biorą się z "wyewoluowanych romansów na zimno".
                  • triss_merigold6 Re: Że co? 26.09.09, 16:38
                    Teraz to nie jest układ. Teraz to znaczy od niespełna dwóch lat,
                    wcześniej spotykaliśmy się bez zobowiązań i deklaracji uczuciowych a
                    romans był jeszcze wcześniej (w kilku rzutach, bo znamy się bardzo
                    długo).
                    • zdzichu-nr1 Re: Że co? 26.09.09, 16:44
                      Taki bieg wypadków wróży raczej dobrze. U tego faceta diagnozuję jakieś długie
                      niespełnione uczucie. Tym bardziej radziłbym teraz na niego dmuchać i chuchać.
                      Drugi podobny raczej się nie trafi. pzdr.
                      • triss_merigold6 Re: Że co? 26.09.09, 17:05
                        Nie trafi się, nie mam złudzeń. O ile zwykle powstrzymuję się od
                        opisu stanów uczuciowych to stosując metaforę literacką, to jest
                        Bohun, któremu w końcu udało się z Kurcewiczówną. I dbam, akceptuję
                        różne ograniczenia, nie wtrącam się w kwestie, ktore mnie nie
                        dotyczą, nie wymagam zachowań, których nie znosi, wiem też czego
                        oczekiwać mogę i co leży w zakresie możliwości partnera. Ale
                        podkreślam, my jesteśmy już zmęczeni intensywnym życiem,
                        introwertyczni i mało ufni.
        • jola8181 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:47
          Pan nie wytrzyma ciśnienia. Sprawy finansowe ważne. Jednak stawianie warunków
          typu "zmień natychmiast pracę" to jasny komunikat "nie starasz się" albo nawet
          "jesteś nieudacznikiem skoro tak mało zarabiasz".
          • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:57
            Wytrzyma, nie takie rzeczy wytrzymywał. Rozmowa o tym, że w
            perspektywie przyszłego mieszkania razem, lepiej aby zmienił pracę
            nie jest stawianiem warunków tylko informacją. Nie musi już, mnie
            się aż tak nie spieszy.
            Zresztą litości, kobieta z dzieckiem powinna dbać o to aby partnera
            werbalnie nie urazić zamiast o własne dobrze pojęte bezpieczeństwo?
          • wieczna-gosia Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 11:14
            Jak mojemu mezowi mowie od 18 lat ze za malo zarabia (cyklicznie to
            mowie) to odpowiada "chyba masz racje, trzeba cos z tym zrobic". I
            robi- moze nie od razu ale ja zazwyczaj ciesnienie lapie w ciazy a
            nie przed. Niemniej lapie skutecznie i wszystkie fundamentalne zmiany
            byly w moich czasach blogoslawionych smile
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:37
        Hm... a z czego wnosisz? Budżet faceta z którym nie mieszkam jest mi
        obojętny, w momencie zamieszkania razem oczekuję, że przynajmniej
        nie będę miała gorzej i więcej obowiązków.
        • slonko1335 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:38
          Moim zdaniem bardzo rozsądne podejście w tym wypadku.
          Mam męża i wspólne z im dzieci więc sprawy finansowe wyglądają zupełnie inaczej
          ale w tym jak tutaj postawiła sprawę Triss nie widzę nic złego w końcu dba o
          siebie i dziecko.
          • mamaemmy Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:42
            i bardzo dobrzesmile
            A facet widze bardzo zaangażowany,skoro już zaczął coś robić w tym kierunku-to
            tylko dobrze rokuje.

            a Triss,mam pytanie, Twój syn mówi do niego po imieniu,czy per wujek?
            • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:47
              "Wujek" kojarzy mi się z patologią. Po imieniu.
              • mamaemmy Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:50
                triss_merigold6 napisała:

                > "Wujek" kojarzy mi się z patologią.
                No nie wink?
                Mam takie samo zdaniesmile))
      • anna_geras Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:43
        jola8181 napisała:

        > Głosuje że autorka zostanie w przyszłości znowu sama. Pewnie już z
        dwójką dziec
        > i.

        Ale przynajmniej ze swoją kasą a nie jak większość emam kiedy misio
        pysio odejdzie zostaje z dziećmi, bez kasy i mieszkania.
        • jola8181 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:50
          No tak z kasą zawsze prościej. Najlepiej jednak tworzyć związki które się po
          chwili nie rozpadają. No chyba że ktoś lubi takie klimaty.
          • mamaemmy Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:52
            jola8181 napisała:

            . Najlepiej jednak tworzyć związki które się po
            > chwili nie rozpadają.

            Myślisz,że t zależy od mechanizmu "tworzenia związku"?
            A ja Cie zapewniam,że od dobrania się w pare odpowiednich,pasujących osób.
            • bri Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:54
              Napsuć w kwestiach uczuciowych jest bardzo łatwo. Czasem wystarczy
              jedno zdanie.
      • wieczna-gosia Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 11:12
        a jakies uzasadnienie nam podasz zy obstawiasz ze skoro 17 baniek
        wczoraj nie wygralas to tu ci sie poszczesci?
      • aandzia43 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 14:58
        jola8181 napisała:

        > Głosuje że autorka zostanie w przyszłości znowu sama. Pewnie już z dwójką dzieci

        Może. I ma na to dokładnie takie same szanse, jak pani taktownie (tchórzliwie?)
        przemilczająca tak podstawowe kwestie, jak finanse.
    • gryzelda71 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 09:58
      Triss,a jak pan mimo szczerych chęci nie znajdzie nic korzystniejszego
      finansowo?To cały misterny pan ze wspólnym gniazdkiem i potomkiem da w łeb?
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:02
        To poczekam jeszcze parę miesięcy aż skończy studia i odpadną te
        koszty. Dlaczego miałby nie znaleźć? Każdy jak się postara bardzo i
        odpowiednio długo może znaleźć pracę za lepsze wynagrodzenie. Przy
        czym pod pojęciem "lepsze" rozumiem konkretniejsze pieniądze niż
        średnia krajowa, takie za które da się utrzymać w razie potrzeby 3
        osoby.
        • gryzelda71 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:04
          Każdy jak się postara bardzo i
          > odpowiednio długo może znaleźć pracę za lepsze wynagrodzenie

          No chodzi mi jak długo jesteś w stanie czekać.
          • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:06
            Biorąc pod uwagę, że dla mnie mieszkanie samej jest naprawdę wygodne
            to jeszcze spokojnie z parę miesięcy. Seks mam, wspólne spędzanie
            czasu w weekendy mam, dzieckiem się zajmie jak trzeba, techniczno-
            remontowe w domu robi.
            • gryzelda71 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:08
              Nie te sprawy to wiem,ze fajnie(tak piszesz),ale jak długo będziesz czekać bo
              przecież chcesz się rozmnożyć z tym właśnie panem.
    • bazylea1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:06
      no cóż, ogólnie rzecz biorąc się zgadzam. najlepiej jak się ma
      jasność i panuje szczerosc w kwestiach finansowych a nie polega na
      niedomówieniach. z drugiej strony stawianie jako warunek związku
      wyższych zarobków jest nieco... hm brutalne. u mnie z pensji męża z
      pewnością nie utrzymalibyśmy się ale wiem że gdybym nie mogła z
      jakiejś przyczyny zarabiać on stanąłby na głowie i ew. zmienił pracę
      żeby nas utrzymać. i to mi wystarczy. zarabia mniej niż ja ale praca
      jest jego pasją, ma elastyczne godziny i bardzo dużo zajmuje się
      dziecmi i domem. a na życie zarabiam głównie ja. więc mój feminizm
      nie jest gołosłowny smile
      kiedyś czułam się przeciążona byciem filarem finansowym rodziny. ale
      okazało się że to kwestia pracodawcy. zmieniłam pracę i jestem
      szczęśliwa.
    • gaskama Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:09
      Cóż, wszystko to brzmi mało romatycznie i bardzo zdroworozsądkowo.
      Pewnie w pewnym wieku tak jest lepiej.
      • arwena_11 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:40
        Kiedyś związki zaczynały sie od pieniędzy. Rodzice młodych określali
        między sobą warunki intercyzy itd. Jeszcze moja babcia mówiła, że
        ona wnosiła w posagu dwie kamienice i całe wyposażenie, a mąż musiał
        zapewnić jej godziwe życie do jakiego przywykła. Taki był świat.

        Potem nastały czasy, że sie nie mówiło o pieniądzach, bo nie wypada
        ( w myśl zasady "dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach ).
        Wszystko było piękne, romantyczne, nikt nic nie miał, więc nie było
        teoretycznie róznic, można było żyć od pierwszego do pierwszego,
        dorabiać się latami. A jak po kilku miesiacach uniesień dopadła
        proza życia, to sie zaczynały schody. Bo oni myśleli że bedzie
        inaczej.

        Teraz znowu zaczynamy mówić o pieniądzach w związku. Coraz wiecej
        osób ma jakiś dorobek i nie chce go tracić. I to ma sens. Bo
        niestety kiedyś ta proza życia nadejdzie i klapki zauroczenia
        spadną. I wtedy, jak się ludzie nie dogadają wcześniej, zaczynają
        się problemy. I to nie tylko na płaszczyźnie finansowej, ale też na
        innych. Jedni chcą dzieci, inni nie i już problem, a można było
        wcześniej ustalić i nie pakować się w taki związek.

        Triss masz rację, że ustalasz wszystko wcześniej. Potem nie będzie
        rozczarowań, ze ktoś nie spełnia twoich wyobrażeń. Wszystko jasne i
        proste, przynajmniej w kwestiach finansowych. A jeszcze jak
        planujesz kolejne dziecko, to dobrze wiedzieć na czym stoisz, bo
        musisz myśleć juz nei tylko o swojej przyszłości ale i już dwójki
        dzieci. Dobrze, ze partner staną na wysokości zadania, a nie się
        obraził.
        • ledzeppelin3 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 14:48

    • aluc Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 10:45
      no i dobrze
      ino dlaczego niefeministycznie? w utrzymywaniu dorosłego chłopa przez
      dorosłą kobietę, która nie jest jego matką, nie widzę niczego
      feministycznego
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 19:06
        Bo w tym kraju feministyczne jest parcie na całkowitą samodzielność
        i samowystarczalność kobiet co w praktyce oznacza zdjęcie z panów
        ciśnienia na utrzymanie rodziny i pozwolenie na ich samorealizację
        cokolwiek to oznacza (w praktyce oznacza zarabianie na własne
        zabawki).
        Zresztą tak konkretnie to jeśli mam z kimś mieszkać to ma być mi
        LEPIEJ niż samej z dzieckiem. Lepiej, nie gorzej. IMo zdrowe
        podejście.
        • czar_bajry Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 19:30
          triss uważam że bardzo ale to bardzo mądra kobieta z Ciebiesmile
          Takie sprawy jak finanse powinno się uzgadniać wcześniej, tak samo jak wiele
          innych spraw związanych z życiem codziennym.
          Po prostu dzięki temu można uniknąć wielu rozczarowań.
          Szczególnie jak się jest po jakiś przejściach i młodzieńcze różowe okulary ma
          się za sobąsmile
        • beatrycja.30 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 19:30
          Mówicie że mąż czy partner zarabia niewiele. Czyli ile? 4 tysiące?
        • zdzichu-nr1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 16:18
          triss_merigold6 napisała:

          > Zresztą tak konkretnie to jeśli mam z kimś mieszkać to ma być mi
          > LEPIEJ niż samej z dzieckiem. Lepiej, nie gorzej. IMo zdrowe
          > podejście.


          No owszem, zdrowe podejście. Z tym, że jak wiesz zapewne z lektury męskich
          forów, u facetów owe 'zdrowe podejście' w związku oznacza świeżą, zdrową d..ę u
          boku. I za to są skłonni owszem płacić. Czasem wszystkim co mają.

          No ale z czasem... Męskie "zdrowe podejście" może sie okazać bezlitosne dla
          starej (w przenośni i dosłownie) partnerki. Zwłaszcza gdy ów mężczyzna czuje
          się traktowany instrumentalnie


          Rozumiem potrzebę rozmów o finansach, ale w ten sposób jak to piszesz, to brzmi
          w uszach każdego faceta w sposób nieakceptowalny.
          Reasumując - treść Twojej wypowiedzi akceptuję, formę nie. Miej to na uwadze
          przy kolejnych rozmowach z partnerem, bo takie rozmowy są dla mężczyzn mniej
          więcej tym, czym dla kobiet wytknięcie im faktu, że znowu utyły. wink
          • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 16:56
            Wszystko wskazuje na to, że partner nie poczuł się potraktowany
            instrumentalnie i ustalanie konkretów trwa.
            Widzisz, ja już dokładnie wiem, zdążyłam sprawdzić jakie zachowania
            i sytuacje są dla mnie nieakceptowalne. I określam konkretnie w
            normalnych rozmowach prowadzonych bez specjalnych subtelności.
            Nieakceptowalna jest np. praca wyjazdowa faceta czy czasochłonne
            hobby, z wielu powodów. I albo ktoś się godzi albo nie. NIE MUSI.
            Wybór. Jestesmy dorośli, po przejściach, po wielu różnych związkach,
            zmęczeni, skłonni do odpuszczenia wielu rzeczy ale są kwestie
            istotne, ktore rzutują mocno na poziom satysfakcji ze związku i jego
            trwałość. Facet nie musi ze mną być, ja z nim też nie.
            I zasadniczo mało mnie interesuje podejście innych mężczyzn, kogo z
            jakich powodów wybierają i na co się godzą albo nie.
    • lusitania2 Re:off topic 25.09.09, 20:02
      ciekawewink, że w tym wątku brak dyskutantów z tego:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,98856841,98856841,Partnerski_model
      _rodziny.html , na czele z księciem_olsztyna, czy jak mu tam.
      • triss_merigold6 Re:off topic 25.09.09, 20:07
        Spoko, pewnie się pojawią i z góry stwierdzą, że mają do czynienia z
        materialistyczną, roszczeniową jędzą.P
        Co innego bredzić sobie o iluzorycznym cudownym układzie w którym
        pan dba o byt rodziny a pani z uśmiechem tuli niemowlę, rysuje z
        przedszkolakiem i piecze ciasteczka na święto szkoły dla starszego
        potomka a co innego zarabiac konkretne pieniądze na utrzymanie tejże
        rodziny w standardzie powyżej minimum socjalnego.
        • verdana Re:off topic 25.09.09, 20:56
          Konkretnie, to albo sie chce miec partnerską rodzine, gdzie raz pan
          a raz pani zarabia wiecej i do tego drugiego doklada, a jak się
          poszczęści to zarabiaja rowno, albo sie chce rodziny, gdzi facet
          jest ustawiony finansowo, liczy się głównie ile zarabia, ale wtedy o
          partnerstwie mowy nie ma. Przykro mi, nie mona miec obu rzeczy na
          raz.
          Co będzie, jesli po slubie Ty zacniesz gorzej zarabiac, a facet
          powie - albo zmieniasz prace na lepsza albo do widzenia, ja do
          Ciebie nie dołożę, bo w imię czego?
          Chcesz mieć jednoczesnie partnerstwo, byc niezalezna i miec faceta,
          ktory dobrze zarabia i nigdy nie liczy na Twoja kasę, bo to twoja.
          Tak się nie da, po prostu.
          • bri Re:off topic 26.09.09, 00:26
            Masz moim zdaniem dużo słuszności.
          • ledzeppelin3 Re:off topic 26.09.09, 15:42

            albo sie chce rodziny, gdzi facet
            > jest ustawiony finansowo, liczy się głównie ile zarabia, ale wtedy o
            > partnerstwie mowy nie ma.
            Naprawdę Twoim zdaniem, jeśli facet jest ustawino finansowo, to liczy się
            głównie ile zarabia? To raczej forma prostytucji, a nie związek.
            Naprawdę uważasz, że jesli facet myśli o rodzinie poważnie i przynosi do domu w
            imię dobra tej rodziny duże pieniądze, to w związku brak partnerstwa/liczy się
            tylko jego kasa?
            Chyba masz straszne doświadczenia.

            > Chcesz mieć jednoczesnie partnerstwo, byc niezalezna i miec faceta,
            > ktory dobrze zarabia i nigdy nie liczy na Twoja kasę, bo to twoja.
            > Tak się nie da, po prostu.

            A moim zdaniem po prostu nie miałaś szczęścia.
            Można mieć wszystko. A przynajmniej trzeba się próbować. Ci, co mówią "tak się
            nie da", zostają zawsze w czarnej dupie.
            • zdzichu-nr1 Re:off topic 26.09.09, 16:27
              ledzeppelin3 napisała:

              > Naprawdę Twoim zdaniem, jeśli facet jest ustawino finansowo, to liczy się
              głównie ile zarabia? To raczej forma prostytucji, a nie związek.
              > Naprawdę uważasz, że jesli facet myśli o rodzinie poważnie i przynosi do domu
              w imię dobra tej rodziny duże pieniądze, to w związku brak partnerstwa/liczy się
              tylko jego kasa?


              Chyba trochę nie rozumiesz. Gdy facet ma naprawdę duże pieniądze, kobieta musi
              się pod niego dostosować. Pod każdym względem. Wielkie pieniądze szczęścia może
              nie dają, ale pewność siebie tak. Poczytaj sobie pamiętniki znanych kobiet które
              zadały się z wielkimi bogaczami
              • triss_merigold6 Re:off topic 26.09.09, 16:35
                Spoko, ani mnie ani aktualnemu nie grozi zarabianie naprawdę dużych
                pieniędzy.P Predyspozycji nie mamy. Bycie bardzo średnią klasą
                średnią mi wystarczy. Z facetem z górnej półki finansowej bym się
                nie związała, nie lubię być zależna, za duże ryzyko.
    • fajka7 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 21:10
      A jak tam ojciec dziecka, bo kiedys pisalas, ze sie zbiesił i zaczal
      nawalac z opieka? Ulozylo sie?
      Jesli chodzi o kase w zwiazku, rowniez uwazam, ze lepiej, gdy jest
      niz nie ma. Nie wiem tylko jak to jest kazac facetowi zarabiac, bo
      moj zarabia z wlasnej inicjatywy. Troche to zabrzmialo jakbys mu
      wydala polecenie, a on posluchal grzecznie, ale rozumiem, ze jemu
      tez ta idea pasuje.
      • verdana Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 22:42
        A jak facet wyglosi takie samo zdanie "Wiesz co, jak chcesz zwiazku,
        to musisz lepiej zarabiac, bo ja do Ciebie nie będę dokladal" to
        wyjdziecie za niego?
        Przypuszczam, ze nie. Bo równoupranienie jest dobre, poki facet ma
        uczesniczyc w pracach domowych albo wychowaniu dziecka. Przy
        finansach równouprawnienia nie ma. To facet ma wiecej zarabiać, a
        gdyby wymagal tego od kobiety - uuu, swinia...
        • aandzia43 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 22:57
          verdana napisała:

          > A jak facet wyglosi takie samo zdanie "Wiesz co, jak chcesz zwiazku,
          > to musisz lepiej zarabiac, bo ja do Ciebie nie będę dokladal" to
          > wyjdziecie za niego?

          Trudno mi powiedziec z całą pewnością, jak bym się zachowała w takiej sytuacji,
          bo chłopa mam tego samego od ćwierćwiecza i jakoś nie przymierzam się do zmian w
          tej materii. Mam wrażenie jednak, że gdyby mi bardzo zależało na jakimś zwiąku z
          licznych powodów, to mocno zastanowiłabym się, czy nie zabrać się do roboty nad
          dziedziną swojego życia, która nie do końca satysfakcjonuje mojego partnera.
          Trzeba by się oczywiście zastanowić, czy jego postulaty są w ogóle realizowalne,
          czy gościu nie przesadza, czy zmiany będą korzystne dla mnie i takie tam inne
          dywagacje. Nie widzę jednak powodów do obrażania się, gdy bliski nam człowiek
          sugeruje nam pracę nad sobą. Podnoszenie kwalifikacji i szukanie lepiej płatnej
          pracy to przecież też praca nad sobą.
          • verdana Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 23:01
            Nie prace nad soba, tylko zarabianie. To sa dwie zupelnie rózne
            rzeczy.
            Zdanie "Zmień moze pracę, bo ta cie ogłupia i w dodatku mało
            zarabiasz' - jasne, czemu nie . Zdanie "Zmień prace, bo jak bedziesz
            tak mało zarabiała, to nici ze zwiazku" - to dla mnie koniec
            związku. Bo tu nie chodzi o zainteresowanie moim rozwojem tylko
            kasa, jaka do domu będę przynosić.
            Facet kwalifikacje podnosi, bo studiuje. Tu chodzi tylko o
            pieniądze.
            • aandzia43 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 23:36
              Zdanie "Zmień prace, bo jak bedziesz
              > tak mało zarabiała, to nici ze zwiazku" - to dla mnie koniec
              > związku.

              A i owszem. Ale przemowa: "Chciałbym bardzo, byś w niedługim czasie rozpoczęła
              działania w kierunku zmiany pracy na lepiej płatną. Zależy mi na utrzymaniu
              dotychczasowego poziomu życia i bezpieczeństwa finansowego. Dla mnie to jeden z
              komponentów harmonijnego związku. Jeden z wielu, ale bardzo istotny"
              już brzmi lepiej i dla mnie jest do przyjęcia. I do rozpatrzenia.

              > Facet kwalifikacje podnosi, bo studiuje. Tu chodzi tylko o
              > pieniądze.

              A po co podnosi te kwalifikacje? Zapewne po to, by między innymi lepiej zarabiać
              lub/i mieć stabilniejszą sytuację zawodową. Pięknoduchostwo i erudycję (jakże
              urocze, ozdobne i autentycznie wzbogacające) można uprawiać i pielęgnować
              również bez dyplomu.
              • evee1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 05:58
                > A i owszem. Ale przemowa: "Chciałbym bardzo, byś w niedługim
                czasie rozpoczęła
                > działania w kierunku zmiany pracy na lepiej płatną. Zależy mi na
                utrzymaniu
                > dotychczasowego poziomu życia i bezpieczeństwa finansowego. Dla
                mnie to jeden z
                > komponentów harmonijnego związku. Jeden z wielu, ale bardzo
                istotny"
                > już brzmi lepiej i dla mnie jest do przyjęcia. I do rozpatrzenia.
                Ale dlaczego zarabianie coraz lepiej jest obowiazkiem faceta?
                Kobieta tak samo powinna sie rozwijac, ksztacic i coraz lepiej
                zarabiac (tak, o zarabianie tez glownie chodzi).
                Ja wiem, ze to forum emama i sila rzeczy piszemy tu z kobiecego
                punky widzenia, ale jakos tak wynika z wypowiedzi, ze to jakby
                bardziej faceta obowiazkiem jest utrzymanie rodziny.
                Ale byc moze punt widzenia zalezy od punktu siedzenia, bo my oboje z
                mezem zaraniamy mniej wiecej tyle samo i jezeli JA uwazam, ze w
                sumie za malo zarabiamy i MI to przeszkadza, to JA szukam lepszej
                pracy, zeby bylo wiecej pieniedzy. Oczywiscie, jak jedna z Was
                napisala, w razie czego jakbym nie mogla pracowac, to maz stanalby
                na glowie, zeby nas utrzymac.
        • fajka7 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 25.09.09, 23:01
          Nie mam pojecia verdana jakby wygladala moja rozmowa z facetem lub
          jego ze mna, gdybym byla w sytuacji triss, czyli po 2 nieudanych
          malzenstwach i byc moze innych niefajnych przezyciach. Po prostu nie
          wiem. Byc moze dopuszczalabym tego rodzaju cynizm w obie strony, bo
          akurat doswiadczenia zyciowe tak by mnie uksztaltowaly.
          Dlatego nie bede tego oceniac.
          Natomiast uwazam absolutnie, ze dobra sytuacja finansowa obojga
          partnerow daje pewne poczucie bezpieczenstwa, przynajmniej jesli
          chodzi o wizje codziennosci, bo poza tym bywa zludne jak wiadomo
          chyba kazdemu.
          Triss napisala, ze nie interesuje ja elegancja w tych sprawach,
          tylko konkrety - no ma prawo i widocznie swoje powody.
          Pisze, ze na slub sie nie zanosi, ale w przypadku, gdyby mial
          nastapic czyms naturalnym bylaby chocby intercyza - a to dziala w
          obie strony.
          Poza tym znajduje u Triss takie uzasadnienie swoich oczekiwan, ze to
          ona poswieca wiecej czasu domowi i tym wszystkim obowiazkom, w
          zwiazku z tym widzi chetnie wiekszy wklad finansowy pana i to chyba
          w sumie calkiem gra? Sytuacja odwrotna zdarza sie rzadko, ale jednak
          sie zdarza i istnieja rodziny, gdzie pan nianczy dzieci, a zona
          zarabia i wszyscy zadowoleni.
          Takze to chyba nie kwestia podziału ról, tylko ewentualnie sposobu
          postawienia sprawy- sama zwrocilam uwage na forme. Ale moze to
          kwestia stylu pisania i tyle.
          • bri Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 00:25
            Moim zdaniem problem leży zupełnie gdzie indziej. Triss ma kolejnego
            faceta, który nie spełnia jej oczekiwań i musi korygować jego plany
            jeszcze zanim nawet razem zamieszkają. Oby tym razem się udało, ale
            brzmi jak powtórka z rozrywki.
            • nangaparbat3 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 15:55
              Oby tym razem się udało, ale
              > brzmi jak powtórka z rozrywki.

              Moze raczej dmuchanie na zimne?
              Tak czy owak - grunt, zeby sie udalo, i tego goraco zyczę.
              • zdzichu-nr1 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 16:39
                A ile lat ma ten Pan? Skoro mowa o tym, że studiuje, to mniemam, że jakiś
                młodszy egzemplarz. wink

                Ps. Powiem jako doświadczony facet, że najwięcej zarobkowego poświęcenia,
                wszelakich świadczeń i pieniędzy do wydania kobieta może uzyskać od chłopa nie
                poruszając werbalnie w ogóle kwestii kasy. Najlepiej mówić wręcz, że się tej
                kasy nie chce... tym bardziej będzie się starał. Natomiast rozmowy w stylu
                przekazu Triss działają jak płachta na byka.
                Ps2. Uwaga niefeministyczna do tego co napisałem powyżej - Oczywiście trzeba
                mieć czym kusić i czarować... wink

                • beatrycja.30 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 16:51
                  Zgadzam się ze zdzichem.
                • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 17:14
                  Mentalnie mamy razem ze 300 lat.P
                  Rok młodszy, studiuje bo chce, z czystego zainteresowania, bo mało
                  prawdopodobne, żeby w branży pracował. Czasem tak bywa, że ludzie
                  idą na studia jako mocno dorośli.
                  Widzisz, jestem mocno niezależna finansowo. To zaznaczałam i
                  zaznaczam, żadnych klimatów w stylu naciąganie na prezenty czy inne
                  materialne świadczenia, żadnego sugerowania, że mąż znajomej kupił
                  futro etc. Natomiast kłamać nie będę - facet ma świadomość, że
                  zasuwam konkretnie i utrzymuję siebie i dziecko. Potrzebuję nieraz
                  pomocy organizacyjnej i ją mam, np. w soboty mam dobrze płatną fuchę
                  i on zostaje z dzieckiem co drugi tydzień. Fuchę wzięłam tylko pod
                  warunkiem, że bedę miała opiekę do potomka.
                  • verdana Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 17:17
                    Triss, bo ja czegos nie rozumiem. Tzn, rozumiem, ze Ty utrzymujesz
                    siebie i dziecko i rozumiem nawet, ze po slubie masz zamiar robic
                    tak samo.
                    Ale jesli chcesz miec z facetem dziecko, to uklad typu - jedno
                    dziecko finansowo zalezy tylko od Ciebie, a drugie jest wspolne - to
                    nie jest dobry uklad dla dziecka. Żadnego.
                    • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 17:26
                      Eee już pisałam, że żaden ślub nie wchodzi w grę. Mowy nie ma o
                      ślubie. Zostały mi resztki poczucia obciachu to raz, a dwa, że
                      stanowczo bardziej trwałe mam konkubinaty niż małżeństwa.
                      Co do dziecka/dzieci - obydwoje mamy wnosić konkretną działkę
                      finansową ze swojej strony, z pracy przecież rezygnować nie
                      zamierzam, żeby przerzucić obciążenie na partnera.
                    • kajak75 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 17:50
                      O ile dobrze rozumiem Triss nie szuka sponsora, ktory utrzyma rowniez dziecko z
                      poprzedniego zwiazku. To uwaza za sprawe swoja i ex.
                      To jest moim zdaniem szczery uklad.

                      I jako myslaca matka bedzie musiala dbac o to, by zadne z dzieci nie bylo
                      faworyzowane ( czy to finansowowo czy emocjonalnie).

                      Oczywiscie nie mozna zmusic partnera by kochal i swoje i przysposobione( bez
                      wzgledu na status prawny) dziecko tak samo. Jesli sie tak zdarzy - to swietnie.
                      Jednak dojrzaly zwiazek i rozsadny wybor parnera wymaga zastanowienia sie czy
                      jest szansa, ze parter bedzie traktowal dziecko przynajmniej fair. Oczywiscie,
                      dopoki nie bedzie dziecka wspolnego odpowiedz nie bedzie znanasmileale oceniajac
                      zachowania czlowieka w innnych sytuacjach zyciowych pewne wnioski mozna probowac
                      wyciagnac.
      • triss_merigold6 Re: Niefeministyczne rozmowy o pieniądzach 26.09.09, 17:20
        Na razie odpukać z eksem w kwestiach dziecka się układa dobrze tzn.
        jak sie umawia to przyjeżdża i jest w porządku.
Pełna wersja