czy byłybyście złe???

    • mila.85 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 00:36
      Co innego, gdyby autorka naprawdę musiała zostać w domu - ciężka choroba albo
      brak opieki nad dziećmi. Ale skoro zostaje tylko dlatego że ma zasmarkane
      dziecko a drugie nie lubi przedszkola, to sorry... Ale nie ma sensu się złościć.
      Możesz jechać. Jak nie chcesz, to nie. Ale katar to nie koniec świata, a dzieci
      powinny się uczyć rozłąki z rodzicami. Jeśli masz zdrowo myślącego męża to nie
      dziwię mu się, że chce pojechać na ślub kuzyna - przecież to ważne wydarzenie
      członka rodziny. Głupio by mi było nie spędzić z (nawet dalszą) rodziną tak
      ważnego dnia z powodu kataru dziecka.
      • franczii Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 08:20
        A dla niej najwidoczniej podane przez nia powody sa wystarczajacym
        uzasadnieniem, zeby na wesele nie jechac. Ja mojego przedszkolaka po pierwszym
        tygodniu przedszkola tez bym z innymi ne zostawila na 2 dni bo widzialam jakie
        emocje nim targaja i sobie z nimi nie radzi. Rozlaki sie uczy przez 5 dni w
        tygodniu, na razie wystarczy. Ale fakt, ze do meza pretensji miec nie powinna.
    • mruwa9 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 01:40
      ..zrobisz mezowi awanture, a maz bedzie mial uzasadnione pretensje
      do Ciebie, ze sama nie wiesz, czego chcesz. na przyszlosc jasniej i
      jednoznaczniej mow, o co Ci chodzi, zamiast deklarowac jedno, a
      robic cos zupelnie przeciwnego, bo dajesz w ten sposob otoczeniu
      podstawy, zeby traktowac Cie jako osobe niezrownowazona i ktorej
      zdania nie nalezy brac na serio.
    • lafio-rka dzieki za opinie ... 27.09.09, 07:13
      wszystko przyjmuje do wiadomości.
      i przeanalizuje
      smile

      a w ramach wyjasnienia wszystkim zbulweresowanym:
      - panstwo młodzi zostali poniformowani o mojej nieobecności w
      pierwszy weekend wrzesnia jak wiedziałam co sie szykuje (płaczace i
      zasmarkane starsze, ktore tak jak przewidziałam zarazi młodsze)
      - mężowi nie powiedziałam "tak, jedz i baw sie dobrze" tylko "zrób
      jak uwazasz" i w sumie spodziewałam sie, ze tak postapi
      (i chyba właściwie o to mam jakis żal - chociaz juz sama nie wiem.)

      a po dzisiejszej nocy (5 razy wstawałam do dzieci - 2 razy do
      starszego i 3 do młodszego) to juz nie tylko na niego jestem zła wink
      ale i na teściów, ze zamiast podpowiedziec mężowi jaka powinien
      podjac decyzje skoro sam nie wiedzial (wink) to w ubiegła niedziele
      przyjechali namawiac mnie zebym moze jeszcze sie zastanowiła i
      jechała.

      i spokojnie .... mezowi marudzic w kółko o tym nie bede bo ja nie
      ten tym. ot pożale sie komus i na tym koniec.


      Ps. i tak sie zastanawiam czy wszystkie panie , które twierdza, ze
      nie chciałam jechac na to wesele bo miałam taki KAPRYS a dzieci to
      wymyslony powód, pojechałyby na wesele 200km od domu i dobrze sie
      bawiły wiedzac ze maja w domu 2 małych dzieci z których jedno płacze
      non stop bo przezywa pójscie do przedszkola (ale co to za powód -
      troche popłacze i tyle) a drugie marudzi non stop bo wychodza mu
      zabki i podłapało katar od starszego tak, ze nie moze oddychac i
      frida jest w uzytku co godzine.
      napewno tak - bo dzieci przeciez przezyja!!!

      pozdrawiam


      • franczii Re: dzieki za opinie ... 27.09.09, 08:15
        ja bym w takiej sytuacji nie pojechala jest to dla mnie oczywiste. Ale tez
        mezowi bym powiedziala jasno, czego od niego oczekuje gdybym przypuszczala, ze
        prawdopodobnie sobie nie poradze sama. Moj maz tez raz byl na weselu swojego
        kuzyna, ja w ostatniej chwili zrezygnowalam tez ze wzgledu na chorobe dziecka,
        ale ja mialam swiadomosc tego na co sie decyduje i wiedzialam, ze bede miec
        dzieci na glowie. Dla mojego meza slub tego kuzyna byl bardzo wazny bo z tym
        kuzynem jest zwiazany bardziej niz z wlasna siostra, to oczywiste, ze mu
        zalezalo zeby pojechac. Ja tez bylam sama na weselu brata, maz w tym okresie nie
        mogl ze wzgledu na prace i zostawilam go na 2 dni. Uzgadnialismy wszystko razem,
        oczekiwalam ze mi jasno powie czy sobie poradzi. Gdyby mi wtedy powiedzial
        "rob jak chcesz" to bym sie na niego obrazila bo to takie zlewanie i w
        dupiemanie. Decyzje sie razem podejmuje a jak cie na to nie stac to nie trzeba
        miec potem pretensji do calego swiata, to wszyscy dokola maja wiedziec czego
        tobie potrzeba oprocz samej zainteresowanej?
      • kali_pso Re: dzieki za opinie ... 27.09.09, 10:17
        > - mężowi nie powiedziałam "tak, jedz i baw sie dobrze" tylko "zrób
        > jak uwazasz" i w sumie spodziewałam sie, ze tak postapi
        > (i chyba właściwie o to mam jakis żal - chociaz juz sama nie wiem.)



        Nawet surowe i absolutnie nie-nowoczesne "Nie chcę abyś jechał" jest
        uczciwsze niż "rób co chcesz" a w domyśle.."Byle byłoby to zgodne z
        tym, czego ja chcę i co mam na myśli"winkP
        • triss_merigold6 Re: dzieki za opinie ... 27.09.09, 10:27
          Bo trzeba powiedzieć "RÓB JAK CHCESZ" odpowiednim tonem.P
          • kawka74 Re: dzieki za opinie ... 27.09.09, 11:57
            Do tego właściwa mowa ciała ;p
            Ale tak, jak niżej napisałam, w sprawie dla mnie ważnej nie bawiłabym się w 'Zgadnij, co myślę', w mniej istotnych - czasem nie zaszkodzi wink
    • triss_merigold6 Nie przesadzasz 27.09.09, 09:31
      Nie przesadzasz. Pomysł skasowałabym w zarodku. Ale ja nie jestem
      tolerancyjna i wyrozumiała.
      • ledzeppelin3 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:18
        Dużo jest rozkosznych mamuś, co uważają katar niemowlaka za błahostkę i ciągają
        go na wesela, bo dobra zabawa i BYCIE W ZGODZIE Z RODZINĄ (nie masz, jak
        weselicho) przede wszystkim.
        Dużo jest rozkosznych mamuś, które mają gdzieś pory snu dziecka, i gdy goście
        zwalają się w tej właśnie porze, mówią : "Oj to dzidzi pójdzie spać 2 godziny
        później, a przyjamniej rodzina/przyjaciele sie nie obrażą."
        Dużo jest rozkosznych mamuś, które boją się cokolwiek powiedzieć misiowi, bo miś
        może się pogniewać.
        Dużo jest rozkosznych mamuś, które i same się do porodu zawiozą, byle tylko miś
        mógł pielęgnować swoje hobby.


        A misiom w to graj.

        Ja nie jestem rozkoszną mamusią. Mój facet ma jaja i chromoli wesela, gdy wie,
        że ja wsatję do dzieci 5 razy w nocy. A gdyby przypadkiem nie chromolił,
        zostałby szybko uświadomiony w tej materii, jak równiez jego (zaniepokojeni o
        synka) mamma z tatkiem.

        Ale ja nie lubię cierpieć. Nie jestem typem męczennicy, Stachanowca ani doktora
        Judyma.
        I jeszcze jedno: te rozkoszne mamuśki są zazwyczaj bardzo wkurzone, gdy okazuje
        się, że inne od misiów wymnagają. Gdy okazuje się, że samotne wstawanie do
        dzieci, podczas gdy miś się bawi, nie jest normą europejską. Gdy stwierdzają, że
        misie kochają też podłe zołzy, które czegoś od nich wymagają.
        Rozkoszne mamusie sa wtedy złe (choć ich posty roją się od takich znaczków:
        "smile", ale pocieszają się, że biedne uciemiężone misie na pewno zdradzają zołzy i
        odchodzą do takich, co nie wymagają.
        Otóż, drogie Rozkoszne: Niestety, nie jest to regułą.
        Podrawiam cieplutko smile
        • mila.85 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:21
          Ale kto tu mówi o ciągnięciu dziecka ze sobą? Przecież załatwić opiekę na jedną
          noc to nie jest żaden problem.
          Z treści postu wnioskuję, że autorka sama zaproponowała mężowi że ona zostanie,
          a później ma pretensje. Nie łatwiej powiedzieć: "Misiu, zostajemy w domu bo
          dzieci chore"? Po co takie gierki?
          • triss_merigold6 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:31
            Pan w ogole nie powinien był wyskakiwać z takim pomysłem. Oszalał
            chyba, że jedzie się bawić na wesele zostawiając żonę na weekend z
            niemowlakiem i dwuipółlatkiem.
            • mila.85 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 12:09
              A żona oszalała, że mu to zaproponowała. I jest po równo smile
        • 18_lipcowa1 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:25
          Dobre wink
          Zgadzam sie w 100000%
        • triss_merigold6 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:29
          I papatkismile
          Bardzo mnie wzruszają posty dobrych i wyrozumiałych ematek, ktore są
          zwolenniczkami wyrażenia zgody na mężowski tygodniowy wyjazd
          hobbystyczny miesiąc przed terminem porodu. Oraz nieśmiało pytają
          czy spędzanie przez mężulka 3 wieczorów i weekendu na realizowaniu
          jakiejś pasji to nie jest zbyt dużo i czy mają prawo czuć się ch....
          i samotnie. A także tych, którym drogi mąż regularnie zaprasza
          rodzinę/kolegów bez uprzedzenia i oczekuje, że cierpliwa i gościnna
          żona ugości oraz przenocuje towarzystwo.
          Cudowne są wszechstronne ematki, które nie tylko zajmują się dziećmi
          i pracą zawodową ale również malują, układają glazurę, tapetują,
          wbijają gwoździe, skręcają meble i naprawiają kran, bo misiowi się
          nie chce albo nie potrafi zarobić na fachowca.

          I faktem jest, że najbardziej rzucają się te z wgraną opcją
          stachanowca. Bo nieelegancko jest wymagać i stawiać konkretne
          oczekiwania.Wymaganie może misia wpędzić w kompleksy i urazić jego
          delikatne ego.
        • mruwa9 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 11:53
          ale jest roznica miedzy sytuacja, gdy rozkoszna mamusia najpierw
          daje misiowi wolna reke, a potem trzaska fochy, ze misio podjal
          decyzje niezgodna z oczekiwaniami mamusi, nie domysliwszy sie
          rzeczywistych oczekiwan partnerki, a sytuacja, gdy mamusia mowi
          misiowi wprost, na przyklad tak: bedzie mi bardzo ciezko samej z
          dwojka wiszacych na mnie dzieci i wolalabym, zebys zostal. Olej to
          wesele, w domu jestes bardziej potrzebny w tym momencie.
        • margerytka69 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 12:28
          :
          "po drugie mój mąż oczywiscie nie da sobie rady z dziecmi - w tej
          kwestii udaje "niedorobionego" ( miesiac temu pojechałam na
          calodniowe zakupy to dzwonił do mnie z 10 razy z każda pierdołą) "

          nosz ku... mać, ręce opadają, skad wy tych facetów bierzecie

          prawie każda kobieta na foryum pisze, że jej biedny miś sobie z
          dziećmi nie poradzi, że misia z dziećmi nie wolno zostawić (jeszcze
          się ZMĘCZY), że jak jedzie na uczelnie, to misiowi musi zostawić
          przygotowany obiadek, bo przecież misio sam sobie nie może
          przygotować

          a potem się skarżycie, że macie życie do dupy

          ja nie wiem, skąd się biorą takie kobiety
          a biednym misiom w to graj


          my mamy dwoje dzieci i NIGDY, powtarzam NIGDY w życiu nie
          zastanawiałm się, czy przypadkiem mój mąż może zostać z dziećmi, gdy
          ja musiałam wyjść, tak samo on się nie zastanawiał, czy może mnie
          samą z dziećmi zostawić

          to było NATURALNE, OBOJE jesteśmy rodzicami i OBOJE wychowujemy
          dzieci

          i mąż nie raz z nimi siedział, krzywdy im nie zrobił jakoś, a i się
          nie przemęczył, rączki mu nie odpadły


          poza tym, ledzeplin popieram Cię w 100%
          • margerytka69 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 12:34
            aha, i ja też nie jestem rozkoszną mamusią, której mąż realizuje
            swoje pasje, ma swoje wypady, wyjścia, a ja zapie...m na 4 etaty,
            żeby szanowny miś mógł sobie pożyć

            i tak jest od zawsze i jak dzieci się urodziły, nie zrobiłam
            podziału, że od dzieci jestem ja, a mąż może ewentualnie POMÓC

            pomóc to mi może koleżanka, babcia, znajomy
            a mąż jest ojcem, tak jak ja matką


            i co do tematu wątku - to autorko jesteś następną umęczoną,
            niezadowoloną, styraną, poiswięcającą się matką polką

            ale Twojemu mężowi to pewnie odpowiada, skoro jedzie na weekend
            bawić się, zostawiając w domu chore dzieci - mnie się to w głowie
            nie mieści
            • margerytka69 Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 12:36
              i jestem ciekawa, co byście napisały, gdyby odwrócić sytuację,
              gdyby to matka zostawiła chore dzieci z ojcem, a sama pojechała się
              bawić

              I CHYBA WIEM< JAKA BY BYŁA WIĘKSZOŚĆ OPINII NA TEMAT TEJ MATKI smile
        • ally Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 18:40
          ledzeppelin, całkowicie się z Tobą zgadzam. tylko czegoś nie rozumiem. w wątku o
          wypowiedzi Środy zżymałaś się, że dokopywać kobietom jest łatwiej; że to one są
          pokrzywdzone, bo od maleńkiego uczone odpowiedzialności za innych i odsuwania na
          bok własnych potrzeb. a Twój post tutaj to niby co innego jak pastwienie się nad
          innymi kobietami?
        • rodriga Re: Nie przesadzasz 27.09.09, 20:13
          ledzeppelin3 napisała:

          > Dużo jest rozkosznych mamuś

          No i jest tu przynajmniej jedna osoba, która lubi nadinterpretować w
          celu autolanserki. Albo nie jest w stanie zrozumieć słowa pisanego,
          co byłoby opcją jednak gorszą, więc zostaję przy pierwszej.

          Moja droga, jeśli to Twoje do mnie, to przyswój proszę, że jesteś w
          błędzie. Zapewniam Cię, że chciałabyś, aby Twój facet zajmował się
          tyle dziećmi, co mój. Ja nie wstawałam do młodszego dziecka prawie w
          ogóle, robił to mąż. I poważnie Ci współczuję tych 5 razy na noc -
          wolę facetów z większymi jajami.
    • kawka74 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 11:55
      Byłabym zła przede wszystkim na siebie, że w sprawie dla mnie ważnej pozwoliłam mężowi pobawić się w zgadywanki i realizowanie własnych konceptów zamiast twardo postawić sprawę: nie, qrwa, nie jedziesz na żadne wesele, bo nie będę siedziała dwa dni sama w domu z dwójką dzieci, z czego jedno roztrzęsione, a drugie zasmarkane. I nie dlatego nie jedziesz, że skoro sama nie jadę, to i tobie nie dam, tylko dlatego, że nie jestem jakimś cholernym wyrobnikiem z napisem "400% normy to dla mnie betka" na czole i nie mam zamiaru sama użerać się z potomstwem, które jako żywo spłodziliśmy wspólnie, a które w tej chwili ma kłopoty.
      Gdyby nie zrozumiał, pozostałoby mi walnięcie go w potylicę.
      Na niego też byłabym zła, mniej niż na siebie, ale jednak - nie tyle za brak intuicji i zdolności wróżbiarskich, ile za brak wyobraźni.
      Nie chcąc jednak dopuścić na przyszłość do takich sytuacji, zalecałabym jednak jasne komunikaty. W trening intuicji można się bawić, jeśli chodzi o rzeczy mniej istotne.
      • czar_bajry dałaś mu popalić:) 27.09.09, 22:37

        Chyba już wrócił do tej porysmile
    • lisbeth25 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 14:10
      Ja nie byłabym zła. Tyle że ja wyjeżdzam, podczas gdy mój mąż zostaje z
      młodym. I odwrotnie. No ale jak się jest przyspawaną do dziecka, a mąż
      to tylko niezaradny misio co to własnymi dziećmi nawet się nie potrafi
      zająć- cóż, wtedy pisze się właśnie takie oto wątki na forum.
      • ledzeppelin3 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 15:47
        A moim zdaniem w sytuacjach, jakby nie było, podbramkowych (choroba progenitury)
        dobrze jest, jak małżeństwo na zmianę te gile wyciera. ŁAtwiej i przyjemniej w
        towarzystwie a i seks jest w zestawie.
        Ale są (jak widać z poprzedniego postu) związki, gdzie wspólny łikend jest dla
        małzonków wyzwaniem zdecydowanie ponad ich siły.
        Łikend bez znajomych. Bez osobnych wyjść. Razem.
        Kiła, nie?
        • triss_merigold6 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 15:58
          IMO kiła.
          Wolę robić coś razem z facetem i dzieckiem w zestawie. Znajomi w
          weekend na ogół są mi doskonale zbędni, mam sporadycznie potrzebę
          towarzystwa innych ludzi niż partner i syn. Wolę iść z nimi na np.
          dziecięcą bajkę w teatrze/spacer/do muzeum niż do pubu z
          koleżankami. Zwłaszcza, że w pracy mam WYŁĄCZNIE kontakty z ludźmi
          i odczuwam przesyt.
          • gryzelda71 Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 16:11
            jakos wczesniej nie miałam do tego zadnych zastrzezen ale teraz
            siedze sama w domu (no z dziecmi) i tak sobie mysle, ze zostałam
            zlekcewazona i jestem zła na męża,

            Czyli zaczyna do ciebie docierać,że mąz się bawi a ty nie?
            Nie byłabym zła.Mieliście dużo czasu na decyzję(nawet od początku września,kiedy
            zadecydowałaś,ze nie pojedziesz),decyzja zapadła więc...
            • lafio-rka Re: czy byłybyście złe??? 27.09.09, 16:21
              gryzelda71 napisała:
              > Czyli zaczyna do ciebie docierać,że mąz się bawi a ty nie?

              raczej nie.
              to dotarło do mnie o 4 w nocy gdy czwarty raz wstawałam do dzieci.

              wczesniej to było wkur...nie po całym dniu noszenia jeczacych dzieci
              które narasta z kazda chwila (bo szanownego eM nie ma do tej pory bo
              zeby jechac samochodem to trzeba byc w formie)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja