alicja_ala
28.09.09, 14:04
Jest mi tak cholernie przykro,ze nie mam wsparcia u najblizszej mi
osoby-matki.Jestem jedynaczka wiec ten zwiazek miedzy mna a mama
jest silny.Kiedys bylam bardzo pod jej wplywem bo i wyjscia innego
nie mialam.Teraz jest juz lepiej, generalnie dobrze sie dogadujemy,
problemy zaczely sie kiedy powiedzialam,ze chcemy z mezem postarac
sie o drugie dziecko.Moja mama zamiast sie ucieszyc i powiedziec to
powodzenia, zaczela biadolic,ze sobie nie poradze, jak ja zniose
ciaze, ze taka malutka, slabiutka jestem itd

Nie ruszalo mnie to,
teraz zaczela najezdzac na mojego meza-ze nie nadaje sie na
ojca...Moj maz jak to facet raz na jakis czas lubi wyskoczyc na
meska wodke, ktora przeciaga sie do nawet godzin wczesno rannych,
ale jest to moze dwa razy w miesiacu i nigdy nie odczulam z tego
powodu jakiegos dyskomfortu-no moze poza lekkim smrodkiem alkoholu
maz nie odsypia nigdy w sobote, tzn wstaje o 9 i robimy to co
zazwyczaj, maz stara sie aby to jego piatkowe wyjscie nie mialo
wplywu na nasze zycie rodzinne.I ja uwazam,ze nie ma w tym nic
takiego strasznego.Moja matka tak to demonizuje i mowi,ze jestem
nieodpowiedzialna,ze w takiej sytuacji chce sie pakowac w dziecko...
Dodam tylko,ze maz ma wlasna firme, dobrze zarabia, kochamy
sie...Moze maz nie wyrywa sie jakos do prac domowych, ale gdy
konkretnie powiem zrob to i to- nie ma z tym problemu.Co o tym
myslicie? Takie to przestepstwo ze strony meza- te piatki?