gandzia4
10.01.04, 23:49
Wkurzyłam się wczoraj.A było to tak: byliśmy na zakupach w największym sklepie
w naszej mieścinie, jest tam stoisko samoobsługowe z zabawkami. Chciałam
synkowi kupić jakąś zabawkę i próbowałam wjechać między półki wózkiem, ale
oburzona sprzedawczyni wyprosiła mnie. Po pierwsze przy tym stoisku nie ma
miejsca gdzie można by było zostawić wózek tak by nie przeszkadzał innym
kupującym, po drugie kiedyś byłam tam z synkiem, który biegał samodzielnie i
też zostałam obfukana przez panią (dziecko ruszało zabawki na półkach). Nigdy
więcej tam nic nie kupię. Ponadto wkurzają mnie wszechobecne schody bez
podjazdów. Sklep z największą ofertą obuwia dla dzieci bardzo wysoki parter i
schody zewnętrzne pokryte bardzo śliską terakotą, można przewrócic się samemu,
a co dopiero dźwigając wózek (dzisiaj sprawdziłam i gdyby nie pomoc w
ostatniej chwili pewnie byłabym w szpitalu ja i synek). Gdy tak obserwuje to
miasto z perspektywy dostępności dla wózka już wiem dlaczego nie widać na
ulicach osób na wózkach inwalidzkich, a wiem że jest tu takich osób sporo. Te
wszystkie krawęzniki i dziury w chodnikach, te schody prawie do każdego sklepu
zmuszają ich do pozostania w domu.