wieczkowwa
08.10.09, 14:50
Chce odejśc od mojego chłopaka. Mamy dziecko. Syn 4 lata.
Jestem mloda 24 lata i męcze sie. Po urodzeniu dziecka i jeszcze
troszke przed psuło się. Coraz rzadziej sie wowczas spotykalismy,
raz sie spotkalismy i ciąza. Miekszamy razem. On w domu sporo robi,
ja tez swoja działke robie i jestem, jesli o to chodzi zadowolona.
Nie sypiamy ze soba od ponad 3 lat. Kolega z roku ewidentnie sie mna
interesuje, wlasciwie nasze kontakty bylyby juz zaciesnione, gdyby
nie ta wpadka sprzed 4 lat. Tyle ze kolega mi sie nie podoba.. W
sumie to nigdy nie mialam nikogo innego niż ojciec mojego dziecka.
Nie czuje sie na niego skazana i dziecko tez nie jest dla mnie
argumentem zeby to kontynuowac. Dodam ze nie katuje mnie, nie bije,
nie krzyczy..itp. Jest ok, ale ja nie chce z nim byc. To typ nie dla
mnie. Nie pasujemy do siebie, coraz cześciej sie klocimy. Przez
niego zerwalam wiele znajomosci, jestem samotna. Chce do ludzi a on
ciagle ma z tmy problem, bo dla niego syn najwazniejszy, dziecka z
babcią nie zostawi.
Posprzatal, umyl okna, byl na psacerze, teraz obiad gotuje..
Sadze, ze on tez jest ze mna ze względu na syna. Dla niego dobro
dziecka jest najważniejsze. Ja chce sie uwolnic.. On nie wiem ze
mam mieskzanie, ze chce sie wyniesc..
Boze nie wiem co robic, przeczekac..? Co ja mam robic.
nIE MOWICIE O WYJEZDZIE WE DOWJE, BO SIE CIAGLE klocimy.. o to ze ja
cghce do ludzi, ze chce zostac do pozna, ze ja nie chce isc do
zajmoych, bo ot dla mnie zbyt meczace itp.. Jestesmy tak rozni, tak
inni.. Chcialabym byc sama.
Teraz wola mnie na obiad.