Syropki - za nic w świecie!

12.10.09, 12:10
Asia jest chora, ma 15 miesięcy i bardzo stanowczy charakter. Za nic
w świecie nie chce przyjąć anybiotyku w syropku. Nie mam na nią
sposobu. Nie działa tłumaczenie, proszenie, nakaz, groźba - nic.
Wszystko kończy się kszykiem, machaniem rękami, wyginaniem się w
łuk, energicznym kręceniem głową. Próbowałam też ją oszukać wlewając
syropek do herbatmi - nie skuteczne. Wyrzuca butelke.
Niespodziewanie też nie można jej go podać, wypluwa zanim wyjmę jej
z buzi łyżeczkę. No i nic nie daje zakamuflowanie syropku w
jedzeniu - wypluwa.
I nie problem tu z syropem bo tak samo reaguje na przeciwgorączkowy
Ibufem, Apap, Ibum jak i na antybiotyk Ceclor czy zwykle bananowe
wapno.
Macie podobne problemy? Jak sobie z nimi radzicie, bo mi opadają już
ręce...
    • jk3377 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:14
      no nie mam takich klopotow,bo moje by zjadly ich wiecej niz moga,bo
      slodkie. ale tobie to chyba tylko zastrzyki w takiej syt zostały ...
    • emilatys Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:16
      Kiedyś, gdy moje dzieci nie chciały przyjąć zalecanego antybiotyku w syropie,
      musiały go dostawać w zastrzyku- to był jedyny sposób. Leki przeciwgorączkowe
      wtedy w czopku dostawały. Obecnie, gdy są chore, leczymy homeopatycznie kulkami
      z cukru wink pod język, albo kulkami z cukru rozpuszczonymi we wodzie (dodam, że
      pod okiem pediatry homeopaty).
      • embeel Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:20

        a nie da rady "wstrzyknac" pipeta i przytrzymac paszcze, az polknie?
        chociaz moje mniejsze, to moze jakos mi sie udaje..wiem, wredna
        matka jestem...
        • black-cat Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 16:32
          Pewnie da radę, ale co niektóre dzieci jak tylko połkną, zwracają z
          powrotemsmile
        • mariolka99 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 07:27
          Ja tak robię z kotem ;D Działa! wink
        • dorotti123 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 12:58
          Próbowałam dziś: leży niunia na płasko (nawet nie walczyła za
          bardzo, chyba była zaskoczona) + pipeta (poszło gładko, jak darła
          buźkę to zapaździeżyliśmy pipetę z antybiotykiem - stopniowo, nie
          cała dawkę na raz) + przytrzymać paszczę (reakcja: prrrrr). Coś tam
          połknęła bo nie sposób inaczej ale próbowała wypluć pokazując jak
          robi samochód. Potem próbowała trzymać głowę na bok (ten z którego
          wstrzykujemy antybiotyk) bo wiadomo, zawsze coś wypłynie. A i nie
          rzygała.
      • travka1 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 21:55
        tylko uwazaj zeby Ci tego homeopaty przed sadem nie postawili:p
    • przeciwcialo Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:17
      No to antybiotyk w zastrzykach a p/goraczkowe leki w czopkach i juz.
    • lidia341 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:27
      Ja nie mam takowego problemu, ale spotkałam się z takimi problemami. Mama
      takiego dziecka powiedziała, że zazwyczaj dostaje zastrzykismile
      • dorotti123 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 13:03
        Tego się obawiam.
    • jagaa Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:45
      Dajesz tak małemu dziecku sobą dyrygować ??? Obawiam się już tego, co będzie
      działo się później ...

      Skoro musi dostać lekarstwo to musi. Jeden trzyma dziób, drugi wlewa na siłę.
      Proste. A że sobie trochę powrzeszczy to chyba nie problem ?
      • slonko1335 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 12:58
        Łączę się w bólu, choć z moim nie jest aż tak źle (nurofen czy paracetamol bez
        prolemu mu wcisnę). Sa po prostu rzeczy których do dzioba nie weźmie i tyle a ja
        sobie mogę gadać, krzyczeć, wciskać na siłę, zwraca wszystko sekundę później.
        Właśnie jesteśmy po akcji z podawaniem ZInnatu (zużyliśmy całą butelkę w jedną
        noc usiłując mu wcisnąć 5 ml antybiotyku), próbowaliśmy z jedzeniem, z
        zaskoczenia, na śpiocha, itd, efekt taki, że zarzygane wszystkie ubranka, łóżko,
        antybiotyku brak a młody dawki nie połknął...na szczęście po zmianie antybiotyku
        jest lepiej, kłopot tylko tym, że ten drugi nie działa chybasad
        • kranka76 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 14:42
          Zinnat to jedyny antybiotyk, który okazał się nie do przejścia
          (mimo, iż moje dziecko to raczej lekoman)- mały wymiotował po nim.
          Przestraszona poszłam na drugi dzień do lekarza, zmienił na
          Fromilid, i stwierdził przy okazji, ze najwidoczniej jest uczulony
          na jakiś składnik. Od tego czasu (minęło kilka lat) nie mam żadnych
          problemów z podawaniem leków, czy tez reakcją na nie. A w karcie
          mamy zapisane o nietolerancji zinnatu i pochodnych.
      • iwles Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 14:41

        jagaa napisała:

        > Dajesz tak małemu dziecku sobą dyrygować ??? Jeden trzyma dziób,
        drugi wlewa na siłę.



        A dziecko jeszcze szybciej wyrzyga.
        • robin2510 iwles święta prawda 12.10.09, 14:51
          moja właśnie tak ma. My też wszystkiego z mężem wypróbowalismy , nic nie
          pomagało, lek szybciej "wyjechał" niż wjechał w buzię wink. Córka na widok
          łyzeczki z lekarstwem ma odruch wymiotny. Nic nie pozostaje jak czopki i zastrzyki.
          • asia_i_p Re: iwles święta prawda 13.10.09, 16:08
            Spróbuj szprycą a nie łyżeczką i na wewnętrzną stronę policzka - mniejszy odruch
            wymiotny. U nas pomogło, a też już zastrzyki groziły.
      • black-cat Re: powrzeszczy i po problemie? 12.10.09, 16:37
        Jagaa, wrzeszczenie to nie problem. U nas też jedno trzymało dziób,
        drugie wlewało, dzieciak połykał i ... fruuu z powrotem. Przeszło
        jak skończyła 3 lata. Chociaż do tej pory leki pije przez słomkę.
      • takasobiebaba Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 23:33
        jagaa,
        masz własne dziecko?

      • dorotti123 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 13:13
        TO jest kwestia charakteru małego człowieka. Mam dwóch starszych
        synów z którymi nie było najmniejszego problemu. A później, będzie
        tylko lepiej bo mała będzie starsza i mądrzejsza. Teraz po prostu
        się zawzieła nie wiadomo dlaczego.
        Tak, tak, jeden trzyma, drugi wlewa i mała wypluwa idealnie. Nie
        pomaga zamykanie paszczy bo robi prrrr i jesteśmy wszyscy w syropku.
        Ponadto zaczyna wymuszać zwrotkę z organizmu.
        Fakt, nie jestem zwolenniczką sposobu: na siłę. Wiem, że czasami nie
        ma wyboru, ale pamiętam dobrze jak mojemu synkowi (2 latak), chcieli
        w wojewódzkim centrum stomatologii w W-wie wyrwać cztery ząbki
        (jedynki i dwójki górne) na siłę. Zanim zajrzała stomatolog do budzi
        dziecka to uzbroiła się w metalowe ochronki na palce, kazała mężowi
        usiąść na fotelu dentystycznym i mocno trzymać syna. Nic dziwnego że
        mały beczał jak dziki, aż się posikał ze strachu a pani doktor
        skierowała dziecko do usuwania zębów pod narkozą. Oczywiście nie
        zgodziliśmy się na to i więcej też tam się nie pokazaliśmy. Zęby (po
        dwa) wyrwał mu stomatolog w prywatnym gabinecie. Bez żadnej narkozy
        i płaczu. Rozmawiał z dzieckiem i po zabiegu kazał kupić dużego loda
        małemu. Kwestia podejścia. Małe dzieci szybko się zrażają i zostaje
        im to na długie lata.
        • asia_i_p Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 16:11
          Niekoniecznie charakteru. Niektórzy ludzi są dużo bardziej wrażliwi na gorzki
          smak i lepiej go wyczuwają we wszystkim.
      • nika_75 Re: Syropki - za nic w świecie! 14.10.09, 21:40

        > Dajesz tak małemu dziecku sobą dyrygować ??? Obawiam się już tego, co będzie
        > działo się później ...
        >
        > Skoro musi dostać lekarstwo to musi. Jeden trzyma dziób, drugi wlewa na siłę.
        > Proste. A że sobie trochę powrzeszczy to chyba nie problem ?


        Przecież wypluwa albo wymiotuje? Czytałaś. A skoro tak to co ma robić? Bić aż
        równo spuchnie? To nie jest dyrygowanie matką, to obronna reakcja malucha na coś
        obrzydliwego jego zdaniem. Kłopot wielki ale żadna straszliwa przepowiednia na
        przyszłość.
    • paskudek1 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 13:16
      witam w klubie. Mój co prawda ma 5 lat już i mozemy przejść na tabletki wszelkiego rodzaju ale nadal jest to problem w niektórych przypadkach. Jak był młodszy jedynym sposobem podania leku w płynie to była strzykawka. Nabierasz dawkę do strzykawki i wlewasz dziecku do buzi, tak trochę skosem, na wewnętrzną stronę policzka. Inaczej nie da rady a i to bywa trudne jak dziecko silne. Wiem co to znaczy bo, jak mówiłam, z własny tak sie bujałam z KAŻDYM płynem. Musi mu juz koszmarnie dokuczać jeżeli sam nie mrpzymuszony zawoła o syrop
    • alabama8 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 13:48
      Strzykawka (ew. dozownik do leków w formie "strzykawkowej"), do tego
      tak zwany "pacjent" którego kładziemy na kozetce, przytrzymujemy
      ryjek i wlewamy lek strzykawką w kącik ust pod policzek. Następnie
      zaciskamy pacjentowi paszczynga albo nos i musi połknąć.
      Za drugim czy trzecim razem pacjent łyknie sam, bez oporów.
      • embeel Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 13:56
        o, jakbym siebie widziala...
      • dorotti123 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 13:17
        Prawie wszystko połknęła - stosując tą metodę. Wyleciało jedynie to
        co udało jej się wypchnąć robiąc prrrrr.
    • alabama8 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 13:51
      To jeszcze patencik na tabletki:

      Kupujemy opakowanie miśków - żelków firmy Jutrzenka (są bardziej
      miękkie i śliskie niż Haribo), żelka nacinamy i do środka ładujemy
      tabletkę (albo pół - na dwa razy). Dziecko zwilża żelka śliną i
      połyka. Tak jest o wiele łatwiej połknąć szorstką tabletkę. U mnie
      działało bez zarzutu, odkąd odkryłam, że młody nie zjada żelków
      tylko je połyka w całości (a gdzie delektowanie się smakiem?!).
      • ledzeppelin3 Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 15:02
        elków firmy Jutrzenka (są bardziej
        > miękkie i śliskie niż Haribo), żelka nacinamy i do środka ładujemy
        > tabletkę (albo pół - na dwa razy). Dziecko zwilża żelka śliną i
        > połyka.

        O, to fajny patent, dzięki!
    • zdziwik Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 13:52
      a probowalas strzykawka?
      ja zawsze tak podaje dzieciom leki strzykawka
    • w_miare_normalna Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 14:15
      Ja daje mojej strzykawką, daje smoka, a jak małą już otwiera buźkę to
      wstrzykuje lek, mała połyka, a potem dopiero się dziwi wink)
    • black-cat Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 16:00
      Na początek pocieszę- przejdzie gdzieś około 3 roku życia. Ja
      dawałam wszystko w czopkach i stawiałam bańki. Na szczęście nie
      miałam sytuacji, gdy musiałam podać antybiotyk, ale dowiedziałam się
      na wszelki wypadek w aptece, że antybiotyk można zrobić na podstawie
      recepty i przepisu od lekarza. Robią to nieczęsto, ponieważ takie
      antybiotyki mają bardzo krótki okres przydatności do spożyciasmile
      Raz podawałam, paskudny zresztą, Eurespal 3 razy dziennie w
      czekoladowym Monte. Jadła chętnie przez kilka dni, bo słodycze
      dostawała rzadko, a tu taka gratka, ale teraz na Monte patrzeć nie
      może.
    • marta.tp Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 16:14
      no to witam w klubiesmileMój synek ma 16 miesięcy i jedyne co mogę mu
      podać bez odruchu wymiotnego z syropów to wit.C i D. Próbowałam
      strzykawką, na łyżeczkę, w butelce, i jakkolwiek inaczej - wszystko
      kończy się wymiotami. Tak długo próbuje aż zawartość
      wyleci...Ostatnio lekarz zaproponował mi leki wziewne na
      kaszel,syropy odpadają bo dodatkowo syn nie lubi słodyczy - też
      rzyganko na sam zapach.
    • free-ula Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 16:21
      Mam tak samo, cieszę że nie tylko ja wink
      Moje sposoby to:

      Uwielbia rodzynki-do syropu na łyżeczce ma prawo samodzielnie wrzucić jedną
      rodzynkę- działało do czasu...

      Wobec oprotestowania łyżeczki zaczęłam podawać syrop w plastikowym kieliszeczku
      z podziałką, też działało do czasu

      Syrop piją również wszystkie lale i misie zgodnie z zasadą raz Ula raz miso smile

      Walcząc z kaszlem sama piłam syrop, dzięki czemu ona też, zgodnie z zasadą co
      mama to i ja smile

      W nagrodę za wypicie antybiotyku ma prawo do samodzielnego "przyrządzenia"
      mikstury z acidolak czy inny lakcid (i to smakuje najlepiej)

      No i oczywiście każdy syrop sama wyjmuje z kartonika, potrząsa butelką, razem
      nalewamy, jak wypije to chowa butelkę itd.

      A jak nic nie pomaga to daję na siłę i już.

      A swoją drogą zinnat jest tak OBRZYDLIWY, że nawet jak uda mi się skłonić do
      samodzielnego wypicia to widzę że "rośnie" jej w buzi
    • mika_p Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 17:02
      Podawałam strzykawką i o dziwo, lepiej radziłam sobie sama niż mając do pomocy
      męża - jedna porcja na raty, na wewnętrzną stronę policzka, żeby cieżko było
      wypluć. Zanim leczenie się skonczyło, mała skapitulowała i przestała się tak
      strasznie wyrywać - chyba wyczuła, że walka nic nie da, więc prościej po dobroci.
      No, ale te pierwsze to były siłowe - dziecko na kolanach, głowa przytrzymana
      zgięciem łokcia, łapa przytrzymana dłonią, druga ręka operowała strzykawką.
    • takasobiebaba Re: Syropki - za nic w świecie! 12.10.09, 23:38
      opis rozwiązań siłowych jest straszny, dodatkowo istniej ryzyko, że
      dawka się cofnie

      zostają zastrzyki - będzie ryk ale trauma zdecydowanie mniejsza
      • kasia191273 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 00:02
        moja tez nie wypije niczego- czy slodkie, czy gorzkie, bez znaczenia

        od tesciowej z Polski (lekarz) dostaje regularnie miliony syropkow
        niby na przeziebienie, wiec kiedy przeziebienie sie przyplatywalo,
        probowalam dawac. Koszmar. Ani prosba, ani grozba, ani sposobami,
        ani sila- plula, krztusila sie, zadna strzykawka itd. nie pomagala

        syropki wiec poszly do smieci, bo mi tylko apteczke zasmiecaly, w
        razie goraczki podaje paracetamol w czopkach i tyle- jak sie
        okazuje, przy zwyklym przeziebieniu (nie pisze o infekcji
        bakteryjnej, ktora wymaga antybiotyku, ale to na ogol marginalne
        wypadki) bez syropkow tak samo sie zdrowieje jak z syropkami
    • evee1 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 02:56
      Moj syn tez tak robil. Dawanie w paszcze i przytrzymywanie bylo o
      tyle nieskuteczne, ze dzieciak prostu zmuszal sie do wymiotow i
      mikstura ladowala na sliniaku lub na podlodze.
      Przemyt w herbatkach i soczkach tez nie dzialal, ale znalazlam
      sposob, ktory dzialal na mojego syna. Otoz wstrzykiwalam lekarstwo
      do kartonika z soczkiem i dziecko nie podejrzewalo, ze cos tam
      dolalam (no, bo jak wink) i wypijalo.
      Ja mam traume z dziecinsta, bo rzygalam wapnem i jakiekolwiek
      lekarstwa musujace nadal maja dla mnie ten sam (paskudny) smak.
      Dostawalam wiec zastrzykowe wapno w ampulkach, ale do picia.
    • elza78 Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 14:45
      jest jeden brutalny sposob - trzeba zatkac nos...
      mam tez taka histeryczke w domu z poczatku ulegalam, ale iedy bylysmy w szpitalu
      lekarka mi powiedziala ze nie moze miec miejsca taka sytuacja, nei mozna za
      kazdym razem dziecka szpitalnei leczyc bo ona nei chce antybiotyku i wypluwa...
      moja jest jeszcze lepsza, potrafi zmusic sie do wymiotow jak jej nie podpasuje
      cos...
    • asia_i_p Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 16:07
      Ja najpierw próbowałam stanowczo nalegać, żeby brała, równocześnie okazując
      zrozumienie, że niedobre, zapewniając zagryzkę i popitkę, mieszając z czymś
      smacznym. Według wszystkich artykułów w gazetach miało zadziałać. Nie zadziałało.
      Skończyło się na metodzie siłowej - lekarstwo do tej specjalnej strzykawki, a
      nie na łyżeczkę, podawać na wewnętrzną stronę policzka, nie na język, dziecko
      mniej czuje ten obrzydliwy smak i nie ma odruchu wymiotnego. Jak przełknie,
      szybko podać coś do zapicia lub do zagryzienia. Dla niektórych dzieci lekarstwo
      jest tak obrzydliwe, że nie są w stanie się przełamać i spróbować go wypić -
      staram się zachowywać łagodnie i spokojnie mimo stosowania przemocy i widzę, że
      dziecko ile może, to współpracuje (po paru porcjach już otwierała usta zamiast
      zaciskać).
    • laminja Re: Syropki - za nic w świecie! 13.10.09, 17:54
      jestem mistrzem w krojeniu tabletek :p Podaję je na łyżeczce z danio lub czymś w
      tym stylu. Raz spróbowałam dać na siłę i nigdy więcej tego nie zrobię.
      • aggy80 Re: Syropki - za nic w świecie! 14.10.09, 16:49
        a moze nasaczyc chleb tym syropkiem?
        • kocianna Re: Syropki - za nic w świecie! 14.10.09, 17:03
          Podczas czarnej serii antybiotyków ostatnim, który miał zadziałać, był zinnat.
          Po ósmej wyplutej dawce (z zastosowaniem popitek, strzykawek, zagryzek,
          przekupstw) straciłam panowanie nad sobą i zastosowałam haniebną przemoc, której
          się wstydzę do tej pory. Podziałało (następne dawki były już bez protestów), ale
          więcej nigdy w życiu tego nie zrobię.
          Jeżeli stanę przed takim oporem dziecka jeszcze raz, poproszę o zastrzyki.

          Dość skuteczne było podawanie przez sen, strzykawką po 0,5 cm co minutę. Ale
          potem był już odruch wymiotny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja