"Pożyczanie" i psucie zabawek...

13.10.09, 09:31

Drogie Mamcie,
jak to jest? nie wiem już naprawdę czy to ja jestem przewrażliwiona
czy jaka cholera?
Mam 3 znajome z dziećmi w wieku przedszkolnym, powiedzmy sobie na
poziomie niższej niż średnia krajowa (do tej pory nie było to dla
mnie problemem)i tu zaczynają się schody...
Kupujemy z mężem dziecku drogie zabawki, których synek nie psuje
tzn. jeśli jest ewidentne badziewie to łamie się to dosłownie w
rękach, ale te lepsze służą długo.
W czy problem? Dwójka dzieci dwóch różnych znajomych - niszczyła
zabawki przy każdej wizycie (są zdziwione, że przekładam spotkanie z
nimi jak mogę), wkurza mnie to, ja nie po to kupuję...itd. wiecie o
co chodzi, ale najbardziej denerwuje mnie podejście tych znajomych -
"to u nas też mogą niszczyć" (tylko, że oni mają w domu zabawki w
ruinie z a przysłowiowe 3 złote), albo hasło " odkupimy" i na tym
się kończy..
Z koleicórka innej znajomej chciała ostatnio wziąć do domu zabawki i
miała wielki żal z awanturą, że tego zabroniłam. W takich sytuacjach
jest mi niezmiernie przykro, bo wiem, że te dzieci takich zabawek
nie mają, a z drugiej strrony to co ja jestem caritas czy co?
Jakie jest Wasze zdanie???????
    • tabakierka2 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:34
      yy...
      takie, że zabawki rzecz nabyta i nie ma co robić awanturę albo
      trzeba zacząć spotykać się u znajomych, tudzież chować kosztowane
      zabawki przez ich wizytą.
    • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:35
      Jeśli masz do czynienia z dziećmi typu demolka, to po prostu schowaj rzeczy,
      których ci szkoda.

      Pożyczać do domu nie musisz i nie czuj z tego powodu wyrzutów.
    • kali_pso Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:35

      Droga Mamciu, mamy dokładnie takie samo zdanie jak ty- znajomych
      nalezy dobierać według klucza dochodów. Ja się tam z patologią
      poniżej średnej krajowej nie zadaję. Poniszczy toto wszystko w domu,
      jeszcze i z lodówki będzie mi wyjadać, a fewink
      • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:41
        I po co ta złosliwość?
      • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:41
        No teraz to zostałam uznana za potwora...przeanalizujcie raz
        jeszcze - naprawdę się starałam, ale ileż można ustępować, tym
        bardziej, że ma się wrażenie wykorzystywania, a też się ma jeszcze
        dodatkowo wyrzuty sumienia, oj ciężko znaleźć kompromis...
        • tabakierka2 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:44
          badaczka75 napisała:

          > No teraz to zostałam uznana za potwora...

          eeee...no co Tywink
          ja zostałam uznana za większegobig_grin

          przeanalizujcie raz
          > jeszcze - naprawdę się starałam, ale ileż można ustępować, tym
          > bardziej, że ma się wrażenie wykorzystywania, a też się ma jeszcze
          > dodatkowo wyrzuty sumienia, oj ciężko znaleźć kompromis...

          no już Ci napisało kilka osób - chowaj te lepsze zabawki, których Ci
          szkoda, zostawiaj te, które ewentualnie można zniszczyć. Albo
          umawiaj sie u znajomych, a nie u Ciebie. Dzieci chyba niszczą
          zabawki, pewnie czasem złośliwie, a czasem jako 'wypadek przy pracy'.
        • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:45
          Kompletnie się nie przejmuj forumowymi złosliwościami.
          Normalna sprawa, że człowiekowi jest przykro, jak widzi, że ktoś nie szanuje
          jego rzeczy.
          Jak tak lubią, to niech pożyczają nawet własne auta i mężów - Ty nie musisz.
    • m.i.n.e.s Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:43
      Co te dzieci robia,ze psuja zabawki. Po co kupowac drogie, skoro nie
      nadaja sie do zwyklego uzytkowania przez dzieci. Bo wnioskujac z
      twojego postu, zalozenie jest takie, drogi=lepsze.
      Czy twoje dziecko pozwala na niszczenie? Moj syn wie, ze jak wymysli
      glupia zabawe z kolegami i konsekwencja tego, beda zniszczone
      zabawki, to on pozniej bedzie sie bawil takimi zabawkami.

      No i chyba czas najwyzszy zaprzyjaznic sie z takimi ludzmi, ktorych
      dziecie maja zabawki na twoim "poziomie", wtedy nie bedziesz miala
      dylematow.

      • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:48
        Po to, że się ma taki kaprys ...

        Sa niektóre takie dzieci, że co wezmą w ręce to się pali. Ot po prostu.

        Autorka nie narzeka na własne dziecko, które najwyraźniej potrafi uszanować
        swoje sprzęty.
    • deodyma Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:44

      > Mam 3 znajome z dziećmi w wieku przedszkolnym, powiedzmy sobie na
      > poziomie niższej niż średnia krajowa (do tej pory nie było to dla
      > mnie problemem)i tu zaczynają się schody...





      straszne rzeczy opowiadasz, naprawde...



      W czy problem? Dwójka dzieci dwóch różnych znajomych - niszczyła
      > zabawki przy każdej wizycie (są zdziwione, że przekładam spotkanie
      z
      > nimi jak mogę), wkurza mnie to, ja nie po to kupuję...itd. wiecie
      o
      > co chodzi, ale najbardziej denerwuje mnie podejście tych
      znajomych -
      > "to u nas też mogą niszczyć" (tylko, że oni mają w domu zabawki w
      > ruinie z a przysłowiowe 3 złote), albo hasło " odkupimy" i na tym
      > się kończy..






      no jak Ty przekladasz wizyty tylko dlatego, bo dzieci znajomych
      niszcza zabawki Twojego dziecka, to ja bym chyba nie chciala juz
      wiecej miec z Toba nic wspolnego.


      maz np ma jobla na punkcie drogich zabawek dla naszego dziecka i mu
      je namietnie kupuje a nasze dziecko namietnie je niszczy.
      i co teraz?
      mamy postawic zabawki gdzies wysoko na pokle, zeby dziecko je
      podziwialo?
      nawet gdyby jakies dziecko zniszczylo zabawke naszego dziecka, nie
      robilabym z tego powodu afery, bo nie ma w tym nic dziwnego.
      jedne dzieci niszcza, inne nie.
      • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:50
        A przyszło ci do głowy, że sa to może osoby, które wykorzystują sytuacje i
        wpraszają się do domu?

        Przy czym, gdyby tak było bez żalu zrezygnowałabym ze znajomości.
        • deodyma Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:53

          lila1974 napisała:

          > A przyszło ci do głowy, że sa to może osoby, które wykorzystują
          sytuacje i
          > wpraszają się do domu?




          tylko ze nic tu o wpraszaniu sie do domu przez znajomych nie pisze.
          jesli natomiast tak jest, autorka watku ma problemy z asertywnoscia.
          • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:58
            Dość łatwo zauważyć, że ma skoro pyta nas o tak w sumie prostą sprawę jak
            schowanie zabawek, których zniszczenia się nie chce.
            • deodyma Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:59
              fakt.
      • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:51
        deodyma napisała:

        > no jak Ty przekladasz wizyty tylko dlatego, bo dzieci znajomych
        > niszcza zabawki Twojego dziecka, to ja bym chyba nie chciala juz
        > wiecej miec z Toba nic wspolnego.
        >
        Nie rozumiesz problemu...
        Dlaczego we własnym domu mam się czuć cały czas niekomfortowo? Mam
        chować zabawki? To co mam to co chwilę robić? To nie oto chodzi, że
        te zabawki są najważniejsze, ale o podejście tych rodziców, a
        mianowicie uczenie SZACUNKU DO CUDZEJ WŁASNOŚCI wg mnie, zepsułeś-
        odkup, jakoś moje dziecko nie podziwia tylko się nimi bawi i nie
        pamiętam, żeby u kogoś coś zniszczyło...
        I zauważyłam, że to działa na innych frontach "oni mają to można ich
        wykorzystać" I te moje wątpliwości pojawiły się po wielu wizytach, a
        nie po jednej, więć naprawdę się starałam..
        • tabakierka2 badaczka 13.10.09, 09:54
          badaczka75 napisała:


          > Nie rozumiesz problemu...
          > Dlaczego we własnym domu mam się czuć cały czas niekomfortowo? Mam
          > chować zabawki? To co mam to co chwilę robić? To nie oto chodzi,
          że
          > te zabawki są najważniejsze, ale o podejście tych rodziców, a
          > mianowicie uczenie SZACUNKU DO CUDZEJ WŁASNOŚCI wg mnie, zepsułeś-
          > odkup, jakoś moje dziecko nie podziwia tylko się nimi bawi i nie
          > pamiętam, żeby u kogoś coś zniszczyło...

          badaczka, nie ma sensu sie tłumaczyć.
          Kto miał, ten zrozumiał.
          Zaraz na Tobie psy powieszą, bo tutaj bardzo chętnie przypisuje się
          innym motywy, których nie mają, myśli, których nie mają, intencje,
          których nie mają.
          Wiesz już, co masz robić. Nie tłumacz sie i nie wdawaj w dyskusje.
        • kropkacom Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:54
          Jeśli nie odpowiadają Ci znajomi to się z nimi nie spotykaj. Tyle w temacie.
        • deodyma Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:55

          > Nie rozumiesz problemu...
          > Dlaczego we własnym domu mam się czuć cały czas niekomfortowo?





          to co to za ludzie, w ktorych to obecnosci we wlasnym domu czujesz
          sie niekomfortowo???
          jesli jest tak, jak piszesz, nie zapraszaj ich do domu i nie bedzie
          problemu.
        • lila1974 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:00
          Czyli co - gości masz "co chwila"?

          Rzeczywiście nie musisz chować.
          Możesz powiedzieć mamie takiej "demolki", że prosisz o odkupienie zabawki.
          Potrafisz?
    • serei Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:47
      może po prostu pochowaj te lepsze zabawki i problem z głowy? żeby unikać
      znajomych z takiego powodu? nonono
      • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:53
        już to wytłumaczyłam, to nie chodzi tylko o zabawki, a innych
        znajomych na razie nie mam...
        • deodyma Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:59
          czyli tacy znajomi z braku laku na razie...
        • a-ronka i nie będziesz mieć 13.10.09, 10:00
          jak bedziesz nad zabawę dzieci stawiac wartośc zabawek.
          Ja kupowałam i takie za 3 złote(do dziś pamietam spazm pod kioskiem
          i zakup auta za 2,50 w kolorze zielono-groszkowym)które kółka gubiły
          po przejechaniu pokoju i takie co do dziś służą młodszemu (action-
          many)
          Ważne są zabwaki i ich cena? Uprzedz na początku,że to dużo
          kosztowało i niech nie zniszczą i tyle.
          Rozumiem,że zabawki masz na pokaz,półka nad tivi i te sprawywink

          No i nie pisz mamunie,matulki,mamusie.
          • lila1974 Re: i nie będziesz mieć 13.10.09, 10:03
            "No i nie pisz mamunie,matulki,mamusie. "

            Gdyz?
            • a-ronka Lilianno!!! 13.10.09, 10:05
              a cóz dziecko Cie dzis ugryzło hę?
              Każdy post i Twa odpowiedź to jakiś sarkazm?
              Usmiech proszęsmile
              A niech nie pisze mamunie,matulki,mamuśki bo mię aż od środka coś
              zgrzyta.
              Matka,matka jest tylko jednasmile))
              • lila1974 Re: Lilianno!!! 13.10.09, 10:12
                Pająk?
    • m.i.n.e.s Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:56
      Post badaczki przypomina mi zachowanie znajomej.
      Kupuje dziecku drogie zabawki z zalozeniem, ze dziecko ma sie tak
      bawic zeby nie zniszczyc (bo kosztowalo duzo pieniazkow, bo inne
      dzieci takich mie maja itp). Sa dzieci ktore sie bawia zabawkami, bo
      zabawka sluzy do zabawy.
      Moze czas zastanowic sie, ze kupujesz drogie ale tez "badziewnie"
    • betty_julcia Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 09:58
      Złośliwościami się nie przejmuj. Niektórzy tak mają ze jak nie
      zaczna poranka od dowalenie komuś wirtualnie to cały dzień
      zmarnowanysmile

      Prawda jest taka, że to ty wychowujesz swoje dziecko. Jedni uczą
      dzieci szanować zabawki i nie tylko, za tym idzie szacunek dla
      drugiej osoby, pracy itd itp. Moja dzieci też mają fajne zabawki,
      zasługują na to by kuować im coś droższego, ciekawszego. Dbają o to,
      długo się bawią. Kupuję zabawki moim dzieciom zeby miały znich
      frajdę, a nie po to by inne dziecko w czasie jednorazowej wizyty w
      szale dobrej zabawy ją zepsuło.
      Z tymi zabawkami to jest tak, dziś zepsuje zabawkę, jutro pokręci w
      twoim sprzęcie grającym, pojutrze walnie pilotem, ściągnie obrus,
      wrzuci śmieci do akwarium z rybkami, powywala wszystko z szaf.
      Ciekawe czy wtedy mamusie forumowe byłyby tak wyrozumiałe. Przecież
      wszystko jest dla ludziwink
      Rada taka: jeżeli lubisz znajomych zapraszaj ich ale lepsze zabawki,
      takie które można zepsuć chowaj.
      • des4 ty nie chodzi o niszczenie zabawek 13.10.09, 10:06
        tylko to w jakim snobistyczna laleczka wypowiada się o
        znajomych "poniżej sredniej krajowej"

        słoma z gumofilców wyłazi, wieś tańczy i spiewa...
        • badaczka75 Re: ty nie chodzi o niszczenie zabawek 13.10.09, 10:11
          Trochę kultury panienko...i proszę nie szafować znaczeniami jakich
          się nie rozumie
        • deodyma Re: ty nie chodzi o niszczenie zabawek 13.10.09, 16:18

          des4 napisał:

          > tylko to w jakim snobistyczna laleczka wypowiada się o
          > znajomych "poniżej sredniej krajowej"



          otoz to.
          jakby tylko dzieci, ktorych rodzice zarabiaja "ponizej sredniej
          krajowej" psuly zabawkibig_grin
      • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:08
        no właśnie o to chodzi dzisiaj zabawka a jutro co innego (a też już
        były takie sytucje-sprzęt kuchenny czy akcesoria do pracy) i
        rzeczywiści przyznaję się ciśnienie mi rośni, ale nie umiem
        powiedzieć wprost tym rodzicom, lubie ich, ale ten aspekt naszej
        znajomości kuleje...
        piszę "mamcie" - ok już nie będę - tak złośliwie mówi mój mąż na
        swoją teściową wink
        • m.i.n.e.s Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:14
          badaczka75 napisała:

          > no właśnie o to chodzi dzisiaj zabawka a jutro co innego (a też
          już
          > były takie sytucje-sprzęt kuchenny czy akcesoria do pracy) i
          > rzeczywiści przyznaję się ciśnienie mi rośni, ale nie umiem
          > powiedzieć wprost tym rodzicom, lubie ich, ale ten aspekt naszej
          > znajomości kuleje...


          Skoro zabawek nie chcesz chowac, a nie umiesz powiedziec, ze
          przeszkadza ci zachowanie dzieci to umawiaj sie tylko z rodzicami,
          albo na neutralnym gruncie (np. plac zabaw)
        • des4 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:15
          zmień znajomych na przedzial powyżej średniej krajowej, albo
          najlepiej od razu 3x srednia krajowa, byle tylko było to srednia
          letko niższa od twojej, cobyś sie dobrze przy nich czuła...

          tacy znajomi na pewno nie zniszczą ci sprzetow domowych i akcesoriow
          do pracy, jakiekolwiek by one nie były, hehe...
          • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:18
            no rzeczywiści muszę sobie zrobić notatki co do zarobków znajomych i
            wrzucić alfabetycznie do kompa...
            widocznie nie potrzebujesz żadnych naukowych akcesoriów do pracy, ja
            tak, więc nawt nie przyszło mi to do głowy, że można nie uszanować
            czyjejś własności,a przede wszystki, że tego nie uczą rodzice...
            • des4 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:29
              jak dajesz swoim znajomym swoje akcesoria do pracy w czasie ich
              wizyt, licz się z tym, ze się zużyją...swoją droga zazdroszczę ci
              tych wizyt i akcesoriów, fajna zabawa musi być, hehe...

              no bo przecież nie jesteś aż taka głupia, zeby dawać je dzieciom,
              czy też zostawiać je na widoku...o takie coś nawet nie śmiem cię
              podejrzewać...
              • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:50
                Wiesz, akcesoria nie były na widoku, ja w tym czasie robiłam
                naleśniki a dzieci się bawiły, dopiero na drugi dzień sięgnęłam po
                przedmioty potrzebne do pracy (swoją drogą były za biurkiem, w kącie)
                i okazało się, że są lekko naruszone, nie głupia nie jestem...
                • tacomabelle Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 11:49
                  Ty dalej nie jarzysz, że des robi z ciebie wała niejednoznacznymi
                  aluzjami?

                  Widać ponadśrednia krajowa i bystrość nie ida ze soba w parze.
        • bea.bea Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:44
          myslę, ze jest to dobry moment by nauczyć własne dziecko poszanowania i poczucia
          własności własnych zabawek.
          Mój syn sam decydował, które zabawki mam schować bo przychodzą demolarze, kiedy
          zabierał zabawki do przedszkola sam musiał sie liczyć z tym, ze może mu zginąć,
          albo dzieci mu zepsują, sam decydował które zabawki chce pożyczyć ( wiedział, ze
          są może jej nie dostać z powrotem, albo może mu zostać zwrócona zepsuta - co tez
          nie było złe, bo dzięki temu nauczył się mówić, nie pożyczę ci bo mi już raz
          zepsułeś)
          polecam...
          a swoją droga kiedy przychodziły dzieciaki to ja jasno i wyraźnie na starcie
          mówiłam o poszanowaniu zabawek i ze chciałabym je widzieć w całosci po
          skończonej imprezie, i ja goniłam wszystkich do sprzatania gdy mamusia mówiła
          idziemy do domu...
    • gaskama Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:22
      Cóż, zabawki mają to do siebie, że się psują i gubią. Generalnie
      zlewam, jak ktoś coś popsuje, ale ja nie jestem zbytnio przywiązana
      do rzeczy materialnych, w szczególności zabawek. Mamy jednak
      sąsiadów, których dzieci, to prawdziwe szatany. Robią, co chcą, nie
      słuchają ani rodziców ani obcych. Kilka razy przyszły do syna i
      rozwaliły parę zabawek, w tym profesjonalną drogą lunetę mojego
      niemęża. Od tego czasu tym dzieciaczkom mówimy "nie". Nawet syn nie
      chce ich wpuszczać do domy. Tyle, że to nie nasi znajomi. Jeśli
      średnio lubisz tych znajomych a na zabawkach Ci zależy, to nie
      zapraszaj ich. Jeśli ich bardzo lubisz, to spotykajcie się u nich
      lub na mieście, albo chowaj takie zabawki, które łatwo uszkodzić a
      które mają dla Ciebie lub dla dzieci jakąś wartość.
      • yenna_m Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:46
        Ty nie jestes przywiazana - gorzej, gdy przywiazane jest dziecko,ktoremu te
        zabawke zniszczono

        tez mialam taka sytuacje - coreczka mojej kolezanki znoszczyla dosc droga
        zabawke mojego syna, którą dzieciak dostal od Mikolaja (i do ktorej byl bardzo
        przywiazany, a poniewaz moj dzieciak spi z tą zabawka - nie wpadl nam do glowy
        pomysl, zeby schowac zabawke przed goscmi - skad inad chowanie zabawek przed
        goscmi uwazam za dosc chory pomysl). Skutek - ja kupilam nową zabawkę i
        wywalilam dosc powazny pieniądz (bo moj rozzalony dzieciak zalewal sie lzami
        kilka dni), natomiast mama dziewczynki (ktora bardzo lubie, ale wiem, ze nie
        bylaby w stanie odkupic tej zabawki - dlatego nawet nie odwazylabym sie
        zaproponowac odkupienia) skwitowala sprawe z dosc glupim usmiechem, ze nie
        wiedziala, ze takie drogie, markowe zabawki sie tez psuja. I juz nie pojawila
        sie propozycja odkupienia zabawki (na ktora na bank zareagowalabym w stylu "wez
        nie wyglupiaj sie, to tylko zabawka"). Chodzi o pewna niefrasobliwosc i
        nieumiejetnosc chocby przeproszenia za szkody.

        Dlatego rozumiem ciebie doskonale, Autorko wątku.
        Jak reagowac? Rzeczywiscie zrezygnowac z wizyt takich gosci. Nie dlatego, że sa
        ubozsi (bo to imho zupelnie nie ma znaczenia dla rozwoju przyjazni miedzy
        dziecmi albo miedzy doroslymi), a dlatego, ze Ciebie nie szanuja.

        Mi po prostu bylo szkoda mojego dziecka, bo wiem, jaką wagę przyklada do faktu,
        ze ta konkretna zabawka to byl prezent od Mikolaja. I ze odkupiona ode mnie to
        juz nie bedzie ta konkretna zabawka (bo tę konkretną on kochal i traktowal jako
        swojego zabawkowego przyjaciela i powiernika).

        Nie przejmuj sie atakami z forum.

        Uwazam, ze dzieci od poczatku nalezy szanowac szacunku dla cudzej wlasnosci. I
        jesli nawet dziecko cos zniszczy, nalezy je nauczyc tego, ze zniszczenie zabawki
        pociaga za soba konsekwencje, chocby w postaci przeproszenia gospodarzy za
        szkody. Tylko tyle i az tyle.
        • yenna_m Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:49
          PS: Zabawek, samochodu, męża, ciuchów, dużej kasy i te pe nie pożyczam znajomym tongue_out
          Mawiaja - "dobry zwyczaj - nie pozyczaj".
          (Niektorzy uzupelniaja te maksyme stwierdzeniem "jeszcze lepszy - nie oddawaj" wink )
        • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:52
          Dziekuję, widzę, że mnie rozumiesz, ulżyło mi...
    • franczii Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:43
      jesli niszcza celowo a rodzice ich nie upominaja to nie zapraszalabym. mam
      gdzies, niby zabawki to rzeczy ale zeby tolerowac demolke dla samej demolki? Co
      to to nie. Poza tym, ja sama sie zmagam z tym, zeby syn celowo nie niszczyl
      zabawek, bo niestety ma instynkt niszczyciela i wkladam w to wiele wysilku a
      jeszcze wiecej kiedy syn dostaje w piecze cudza zabawke, wiec potrzebujemy
      raczej dobrych a nie zlych wzorcow. Z tym nieprzywiazywaniem do rzeczy to jest
      tak, ze rozpaczac sie nie rozpacza jesli cos sie zniszczy przypadkowo,ale tez
      szanujemy przedmioty codziennego uzytku i dzieci tez tego uczymy.
    • sofi84 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:56
      Wcale Ci się nie dziwie wiesz.. Niektórzy ciężko pracują na to, żeby dzieciak miał zabawki na których mu zależy, szczególnie jeśli ich nie niszczy, jeśli je szanuje to tym chętniej dziecku się te zabawki kupuje samemu rezygnując nierzadko z czegoś dla siebie. Wpada Ci sąsiadka jedna, druga i ich dzieci psują coś, na co TY pracowałaś (a nie one) i z czego cieszy Twoje dziecko. Też byłabym wkurzona. Nie rezygnowałabym jednak ze znajomości, jeśli nie chcą odkupić to spotykaj się z nimi tam, gdzie zabawek których szkoda zniszczyć nie będzie. Nie chowaj ich przy dziecku, nie ucz samolubstwa. Po prostu unikaj sytuacji, w których będą psute. Idź z młodym do piaskownicy albo do tych sąsiadek (czy kim one tam są).
      Może jednak dziecku wcale nie przeszkadza, że ktoś mu niszczy te zabawki? Jeśli tak jest, to może warto kupić jednak tańsze, których nie szkoda i się nie denerwować tak? Bo jeśli dzieciak ma zabawki w nosie, to może to bardziej Twoje zabawki a nie jego? To nie złośliwość - mój mąż kupuje SOBIE ZABAWKI DLA DZIECKA smile) z reguły jakieś zdalnie sterowane, których sam nie miał w przeszłości smile Przyznam się szczerze, że takie to i ja bym schowała przed dzieciakami, które mogłyby je popsuć, albo bawiła się razem z nimi obsługując sprzęt osobiście smile.
    • sofi84 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 10:56
      Wcale Ci się nie dziwie wiesz.. Niektórzy ciężko pracują na to, żeby dzieciak
      miał zabawki na których mu zależy, szczególnie jeśli ich nie niszczy, jeśli je
      szanuje to tym chętniej dziecku się te zabawki kupuje samemu rezygnując
      nierzadko z czegoś dla siebie. Wpada Ci sąsiadka jedna, druga i ich dzieci psują
      coś, na co TY pracowałaś (a nie one) i z czego cieszy Twoje dziecko. Też byłabym
      wkurzona. Nie rezygnowałabym jednak ze znajomości, jeśli nie chcą odkupić to
      spotykaj się z nimi tam, gdzie zabawek których szkoda zniszczyć nie będzie. Nie
      chowaj ich przy dziecku, nie ucz samolubstwa. Po prostu unikaj sytuacji, w
      których będą psute. Idź z młodym do piaskownicy albo do tych sąsiadek (czy kim
      one tam są).
      Może jednak dziecku wcale nie przeszkadza, że ktoś mu niszczy te zabawki? Jeśli
      tak jest, to może warto kupić jednak tańsze, których nie szkoda i się nie
      denerwować tak? Bo jeśli dzieciak ma zabawki w nosie, to może to bardziej Twoje
      zabawki a nie jego? To nie złośliwość - mój mąż kupuje SOBIE ZABAWKI DLA DZIECKA
      smile) z reguły jakieś zdalnie sterowane, których sam nie miał w przeszłości smile
      Przyznam się szczerze, że takie to i ja bym schowała przed dzieciakami, które
      mogłyby je popsuć, albo bawiła się razem z nimi obsługując sprzęt osobiście smile.
    • yenna_m Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 11:11
      A gdyby post rozpoczynający wątek napisać inaczej, na przykład tak:

      Drogie Mamcie,
      jak to jest? nie wiem już naprawdę czy to ja jestem przewrażliwiona
      > czy jaka cholera?
      Mam 3 znajome, powiedzmy sobie na poziomie niższej niż średnia krajowa (do tej
      pory nie było to dla mnie problemem)i tu zaczynają się schody...
      Kupujemy z mężem drogie ubrania, które ja szanuję
      tzn. jeśli jest ewidentne badziewie to pruje się to dosłownie w
      rękach, ale te lepsze służą długo.
      W czy problem? Koleżanki niszczyły moje ubrania przy każdej wizycie - chciały
      przymierzyć, jak będą w nich wyglądać i albo wypaliły dziurę papierosem, albo
      rozdarły ubranie - (są zdziwione, że przekładam spotkanie z
      nimi jak mogę), wkurza mnie to, ja nie po to kupuję...itd. wiecie o
      co chodzi, ale najbardziej denerwuje mnie podejście tych znajomych -
      "to u nas też mogą niszczyć" (tylko, że one mają ciuchy codzienne zniszczone za
      przysłowiowe 3 złote), albo hasło " odkupimy" i na tym
      się kończy..
      Z inna znajoma chciała ostatnio pożyczyć kilka moich ciuchów na imprezę i
      miała wielki żal z awanturą, że się nie zgodziłam. W takich sytuacjach
      jest mi niezmiernie przykro, bo wiem, że moje koleżanki takich cichów
      nie mają, a z drugiej strrony to co ja jestem caritas czy co?
      Jakie jest Wasze zdanie???????


      czy zmieniłoby się Wasze podejście do tematu?
      ja nie widzę różnicy między niszczeniem cudzych ciuchów, sprzętu agd czy zabawek.
      • gabrielle76 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 11:17
        Nie dziwię się autorko ze sie wkurzasz, tez bym była zła, na Twoim miejscu przed
        wizyta chowałbym cenniejsze zabawki i już wink pozyczania zabawek tez nie
        rozumiem, nigdy sie na to nie zgadzałam i nie pozwalałam moim dzieciom zeby
        pozyczały komus lub od kogoś zabawki
      • franczii Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 11:36
        no dokladnie, ja tez roznicy nie widze. Poza tym ja jestem przywiazana do
        rzeczy, tzn. szanuje, nie niszcze celowo i chcialabym, zeby moje rzeczy byly
        traktowane odpowiednio to dlaczego moje dziecko nie ma sie przywiazac do
        ulubionych zabawek. I jest jeszcze jedna kwestia, moje dziecko karcimy lub nawet
        karzemy jesli niszczy celowo. Czasami cos rozkreci i zdemontuje to nic sie nie
        dzieje choc oczywiscie cieszylabym sie, gdyby potem sam probowal zmontowac, ale
        jesli rzuci zabawka o podloge to na te zabawke jest szlaban przez jakis czas
        (oczywiscie krotki bo chodzi o 3latka) I pewnie zanim bym zerwala kontakt z
        niszczycielami to sprobowalabym troche wychowac te dzieciaki ze tak napisze na
        wlasne potrzeby tongue_out czyli bym sie jakos sprezyla i dogladala dzieci czesciej i
        pilnowala co robia i na pierwsze oznaki demolowania ostrzeglabym, ze zabawke
        zabiore a potem naprawde bym zabrala. Moze po kilku takich incydentach by sie
        nauczyly.
        A pozyczac, to ucze mojego syna zeby nie byl zaborczy wiec pozycza najczesciej w
        parku lub sie wymienia zabawka ale tez staram sie go nauczyc, zeby nie byl
        rozlazly i pamietal o oddaniu cudzej i poproszeniu oi zwrot wlasnej zabawki.
        oczywiscie w procesie uczenia jakies troche zabawek sie zagubilo, niektore
        zostaly zabrane przez niefrasobliwych rodzicow razem z pociechami ktorym
        pozyczylismy, o co placzu troche czasem bylo ale nikt szat nie rozdziera. Teraz
        dziecko pamieta o zabawkach, oddaje mi na przechowanie lub pamieta gdzie odlozyl.
    • bebe52 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 12:29
      Doskonale cie rozumiem bo sama mam troje znajomych których dzieci jak przychodzą
      to nie tylko zabawki ale pokój moich dziewczynek wygląda jak po przejściu tornada.
      Doszło nawet do zbicia wazonu,dziur w panelach,pisania po ścianach itd.
      Przez jakiś czas chowałam zabawki i inne kosztowne rzeczy jak spodziewałam się
      wizyty tych małych armagedonów smile(tak zostały nazwane przez mojego M)
      ale ostatnio zwróciłam uwagę że mają swoje dzieci pilnować bo robią za dużo
      szkód w moim mieszkaniu i niestety ale będą musieli zwrócić za te popsute rzeczy
      kasę.

      Przyjęli to dość spokojnie i jak na razie pilnują swoje pociechy na każdym kroku.

      Pozdrawiam
    • teraz_asia Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 12:31
      Zupełnie nie zwracam uwagi na ceny zabawek moich dzieci, tzn
      zazwyczaj zapominam o tym kilka godzin po kupieniu. Nie kojarzę też
      zbyt dokładnie zarobków moich znajomych, a ich dzieci klasyfikuję
      niemal wyłącznie z punktu widzenia gospodyni- kłopotliwe i nie.
      Niekłopotliwe wymyślają razem z moimi fajne zabawy, czasami
      bałaganiąc niemiłosiernie, czasem coś rozlewając czy plamiąc, ale na
      moje polecenie razem karnie sprzątają. Kłopotliwych mamy kilka sztuk-
      nie jestem w stanie nic zrobić w czasie ich wizyty, tylko co
      sekundę musze sprawdzać, czy chałupa jeszcze stoi. Zanim
      doświadczenie boleśnie mnie tego nauczyło, miałam już ściany
      oklejone papierem (przyklejone superglue, niektóre kawałki trzymają
      się do dziś), pluszaki poupychane w najbardziej błotnistych
      zakątkach ogrodu, ulubione zabawki córki zrzucane z balkonu do
      ogródka (część poszła od razu do kosza), zniszczony nieodwracalnie
      fotel, podarte ubranie, pocięte nożyczkami moje papiery. Może to
      kwestia niezwykłej dziecięcej wyobraźni, a może totalnego luzu
      wychowawczego, szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie to obchodzi- dla
      mnie to było bardzo uciążliwe. Nigdy nie wypominałam koleżankom
      zniszczonych przez ich dzieci rzeczy (moje pewnie też mają coś na
      sumieniu), ale też nauczyłam potomstwo, że jeśli im na czymś zależy,
      mają tego pilnować, a nie radośnie pozwalać, żeby Basia czy Ola
      zrzucały je z balkonu. Trochę asertywności nie zaszkodzi.
    • agniesia331 jak moje dziecko było małe miałam takie sytuacje i 13.10.09, 12:32
      1) przychodziły do mnie i dawały swoim dzieciom kubki z dzióbkiem i
      sokiem z marchwi-dzieci latały po moim domu i rozlewały po
      wykładzinach, demolowały pokój mojego syna.
      2) do siebie zapraszały rzadko- wynik? przestałam odpowiedac na
      czeste nagabywania, kiedy moga wpaść, czekałam na zaproszenie.

      3) koleżanka jest z tych, co to nie uważa na rzeczy innych, potrafi
      zalac jasny dywan ciemnym alkoholem, bo nie chce jej sie siedziec
      przy stole, tylko położy się na kanapie z drinkiem, nawet porzadnie
      nie powie przepraszam, lubi uszczęśliwiac mnie wizytą swoich dzieci-
      i twierdzi przy tym, że dzieci innych koleżanek są kłopotliwe. A to
      jej dzieci ze wzgledu na brak zainteresowań sportem , ruchem
      czymkolwiek nie stanowia fajnego materiału na gości.
      powoli sie z tego wymiksowuję, kolezankę lubię, ale dzieci niezbyt,
      udaję, że nie słyszę jak chce do mnie wpaść z nimi

      4) kolejna kolezanka _ samotna matka przychodzi do mnie ze swoim
      synem, który demoluje pokój mojemu synowi.biega po mieszkaniu,
      jeździ na deskorolce, mówi, ale tu fajnie duze mieszkanie. matka
      jego tłumaczy to tym, że oni mieszkaja w klitce.
      klitka klitką, ale kultury dziecko trzeba uczyc.
      do siebie lubi zapraszać wtedy, gdy ona jest sama na zasadzie ty też
      przyjdź sama.


      jestem z tych, co to ma dziecko takie, ze nie rozwala u innych, nie
      biega, ładnie organizjue innym zabawę.
      Jako, że syn ma fajnych kolegów na osiedlu,i rozwydrzenie tamtych
      dzieci mu przeszkadza, to ja powoli unikam spotkać u mnie na
      zasadzie: mozna posiedziec u ciebie w ogródku? itd.
      wolę spotykac sie na miescie

      • tabakierka2 Re: jak moje dziecko było małe miałam takie sytua 13.10.09, 13:09
        agniesia331 napisała:


        >
        > jestem z tych, co to ma dziecko takie, ze nie rozwala u innych,
        nie
        > biega, ładnie organizjue innym zabawę.
        > Jako, że syn ma fajnych kolegów na osiedlu,i rozwydrzenie tamtych
        > dzieci mu przeszkadza, to ja powoli unikam spotkać u mnie na
        > zasadzie: mozna posiedziec u ciebie w ogródku? itd.
        > wolę spotykac sie na miescie
        >

        i tak mówi/twierdzi każda matka; skąd zatem te rozwydrzone dzieciaki?
        hmm...
    • jakostak5 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 12:47
      badaczko rozumiem o co chodzi. Moje dziecko w pewnym okresie psulo
      wszystko, co w raczki mu sie dostalo, i rzeczywiscie wytrzymalo to
      tylko kilka zabawek. Niewiele czasu minelo i bardzo szanuje swoje
      rzeczy teraz. Nigdy nie pozwalalam psuc u kogos, pilnowalam
      tlumaczylam i dziecko rozumialo, ze u kogos trzeba byc
      grzeczniejszym niz u siebie. Raz zdarzylo sie, ze cos zepsulo,
      drobiazg kupiony juz uzywany, ale wzielismy to do domu i
      naprawilismy. Niewazne czy cos drogie czy tanie, jak zniszcze to
      albo odkupuje albo naprawiam. Mialam takich znajomych, jak ty tez.
      Mnie nie obchodzilo czy dziecko zniszczylo cos taniego czy drogiego,
      czy wlazilo do mojej sypialni i probowalo wywlekac rozne rzeczy z
      szafy. Zdarzylo sie to. Z tymi znajomymi przestalam sie u siebie
      widywac. Spotykalismy sie na placu zabaw, w plenerze, u nich. O
      dziwo u siebie te dzieci zachowuja sie inaczej. Ja tez nie chcialam
      sie czuc niekomfortowo we wlasnym domu. Nie tlumaczylam czemu nie
      zapraszam do siebie. Po prostu mowilam, ze wole sie umowic poza
      domem. Nie warto ciagnac pewnych znajomosci na sile, a jesli pomimo
      to chcesz, to wykrzesaj z siebie troche asertywnoscismile Mi nie bylo
      latwo czasem, ale duzo lepiej czuje sie jak nie robie czegos wbrew
      sobie.
      • phantomka Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:06
        Problem niszczenia rozumiem, to brak poszanowania cudzej wlasnosci i
        na to bym sie nie zgadzala. Natomiast caly ten post "smierdzi"
        wywyzszaniem sie. Odnosze takie wrazenie, ze dowartosciowujesz sie
        tymi kolezankami, moze dlatego sa ci one tak niezbedne? Bo innego
        celu spotykania sie z nimi, nie widze.
        Co do pozyczania, zabawki sa syna, nie twoje, jezeli ma ochote
        pozyczyc, to niech to robi. Nie mam absolutnie nic przeciwko
        pozyczaniu, pozyczalam, pozyczam i nadal bede pozyczac (swoje rzeczy
        oczywiscie, cudzymi wlasnosciami nie rozporzadzam)
    • koralik12 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:03
      Ja Cię rozumiem, też mnie wkurza coś takiego, nie uważam że zabawki są po to
      żeby się niszczyły. Zabawkami tez trzeba się umieć bawić. Do syna przyszedł
      kiedyś kolega który nie umiał się bawić zabawkami zgodnie z ich przeznaczeniem i
      nie reagował na moje i mojego syna próby wytłumaczenia na czym zabawa ma
      polegać. Piłkę która służyła do rzucania i łapania (w powietrzu zmieniała
      kształty) namiętnie kopał, nie pomagały tłumaczenia że ją się tylko rzuca a od
      kopania się zapsuje, musiałam zabrać. Potem podobny problem z samochodem na
      sterowanie, włączał przycisk biegu wstecznego i pchał na siłę do przodu
      dociskając do podłogi, w aucie coś trzeszczało, też zabrałam... potem zabrałam
      młotek który miał służyć do wbijania "gwoździ" w drewnianą zabawkę a był używany
      do innej zabawki którą składało sie z elementów przy użyciu narzędzi: kluczy,
      śrubokrętów itp ale młotka w zestawie nie było. Tłumaczyłam że ten młotek nie
      służy do wbijania śrub do tego jest śrubokręt ale nie pomogło musiałam młotek
      zabrać. Syn juz zaczął się denerwować i zamiast się fajnie bawić patrzył
      podejrzliwie co kolega bierze do ręki. W końcu zarządziłam wyjście do piaskownicy.
      To była jednorazowa wizyta kolegi syna, syn sam stwierdził że woli się z nim
      bawić w przedszkolu niż w domu smile
      • franczii Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:50
        > do innej zabawki którą składało sie z elementów przy użyciu narzędzi: kluczy,
        > śrubokrętów itp ale młotka w zestawie nie było. Tłumaczyłam że ten młotek nie
        > służy do wbijania śrub do tego jest śrubokręt ale nie pomogło musiałam młotek
        > zabrać.


        Ucze dzieci dbania o rzeczy ale nie zabraniam im eksperymentowania i odkkrywania
        jakie mozliwosci daje dana zabawka. Strasznie jestes drobiazgowa. Zabawa tylko
        zgodnie z przeznaczeniem zabawki? To juz jest nuda i brak fantazji. Bo mlotek
        nie jest do przybijania srubek, no wez big_grin Nic dziwnego, ze syn sie zaczal
        denerwowacbig_grin
    • koza_w_rajtuzach Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:06
      wink ale masz problem.
      Jeśli te zabawki są takie drogie, to dziwne, że tak łatwo inne dzieci mogą je
      zniszczyć. Mojej córce kilka zabawek inne dzieci popsuły, ale to były one
      znacznie starsze od niej. Głównie piaskowe zabawki niszczą, ale wcale nie
      zamierzam je z tego powodu chować, czy się dąsać.
      Druga sprawa to co jest złego w pożyczeniu dziecku zabawek? Następnym razem
      Twoje dziecko będzie mogło jakąś pożyczyć i będzie po równe. Poza tym jeśli tak
      Ci na tych zabawkach zależy, to możesz chować je na czas przychodzenia dzieci.
      Nie wyobrażam sobie tego, żebym z powodu zabawek rezygnowała ze znajomości. To
      strasznie próżne.
      • jakostak5 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:21
        koza ja tu nie chce bronic nikogo, ale autorce chyba nie chodzi o
        same zabawki, tylko brak reakcji rodzicow i brak szacunku do czyjejs
        wlasnosci. Z doswiadczen z wlasnym dzieckiem wiem, ze dobrej jakosci
        zabawki dostosowane do wieku dziecka rzadko sie beda psuc. Moje
        dziecko dostawalo rozne zabawki czesto niedostosowane do wieku.
        Pomino dobrej jakosci psulo, a ja zrezygnowalam z tlumaczen dajacym
        prezenty ze zabawka od 3 lat niekoniecznie jest dobra dla dziecka
        poltorarocznego. Ale prawda jest taka, ze jak sie zabawka rzuca,
        kopie, uderza w cos twardego, to i te najbardziej wytrzymale sie
        zepsuja. Jak sie jest w gosciach to trzeba pilnowac wlasnego
        dziecka. Ja chodzilam w gosci do ludzi bezdzietnych ktorzy mieli w
        zasiegu mojego dziecka rozne sprzety. Meczylo mnie to strasznie, jak
        cos malego bylo to pytalam, czy moge wysoko przelozyc bo dziecko
        zniszczyc moze. I pilnowalam zeby innych rzeczy nie poniszczylo.
        Czasami po takiej wizycie u kogos byla bardziej zmeczona niz
        zrelaksowana, ale to ja za dziecko odpowiadam. I nie rozumiem czemu
        mialabym pozwolic na zniszczenie drogiego sprzetu, bo mi sie chce
        kawke w spokoju wypic. Nie przyjmuje tlumaczen 'bo to tylko
        dziecko'. No i co ma zrobic autorka, jak rodzic dziecka nie reaguje?
        Chodzic za cudzym dzieckiem we wlasnym domu?
        • badaczka75 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:34
          Widzę, że niektóre osoby nadają naprawdę na innych faach...ale
          cóż...po pierwsze nigdy bym nie miała na myśli chęci wywyższenia się
          (w pierwszym poście napisałam, że nie stanowiło to dla mnie
          problemu) i rzeczywiście chodzi mi o szacunek dla cudzej własności.
          Tak naprawdę nie chodzi tylko o zabawki - ja tych ludzi gościłam u
          siebie i mam wrażenie, że żerowali na tym (w różnych sytuacjach nie
          proponowali nawet aby się do czegoś dołożyć) a ja machałam reką na
          zniszczone zabawki, ale miarka się przebrała i czas zażyć
          asertywności.
          Nadmienię,że ludzi naprawdę lubię i nie jest to tylko
          znajomość "byle by była". Nie podoba mi się sposób wychowywania
          dzieci - przecież ja ich wychowywać nie będę...
          • kropkacom Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 13:55
            Nie rozumiem, z jednej strony piszesz że ich lubisz a z drogiej że nie.
            Dorosłych chcesz wychowywać?
          • phantomka Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 14:02
            badaczka75 napisała:

            > Widzę, że niektóre osoby nadają naprawdę na innych faach...ale
            > cóż...po pierwsze nigdy bym nie miała na myśli chęci wywyższenia
            się
            > (w pierwszym poście napisałam, że nie stanowiło to dla mnie
            > problemu) i rzeczywiście chodzi mi o szacunek dla cudzej
            własności.

            To w takim razie wytlumacz mi wtret o tej "nizszej sredniej
            krajowej" bo nijak nie potrafie tego dopasowac do problemu, jaki
            pozniej opisujesz.
            • iwoniaw A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 14:12
              - są ludzie, którzy sami co prawda jakichś rzeczy (w tym przypadku drogich
              zabawek) swoim dzieciom nie kupią, bo ich na to nie stać zwyczajnie, ale że owe
              dzieci niszczą w gościach coś takiego, to dla nich żaden problem bo skoro
              "bogacza stać" na to, to niech sobie radzi z gościem - demolką "to tylko dziecko
              i tylko zabawki".
              • badaczka75 Re: A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 14:16
                to jest tak jak napisała poprzedniczka, mam wrażenie coraz większe,
                że po cichu mówią "stać ich to można niszczyć" o to mi chodzi stąd
                wkret o zarobkach (do tej popry machałam ręką bo było mi głupio
                upomminać się o odkupienie zniszczonych rzezcy-"bo mają ciężką
                sytuację...", ja ich lubiłam, ale teraz mam mieszane uczucia a nie
                podoba mi sie ich sposób wychowywania potomstwa...
              • iwoniaw A w kwestii głównej wątku 13.10.09, 14:17
                - gdyby mi goście lub ich dzieci zaczęłi demolować chałupę (nieważne, czy chodzi
                o zabawki, czy co innego), to bym zwróciła uwagę, a gdyby nie pomagało,
                zabrałabym daną rzecz z zasięgu.
                Skoro autorka lubi jednak (mimo dzieci niewychowanych i niepilnowanych) tych
                znajomych i są oni fajni, tzn., że jednak z nimi się da pogadać, więc bym w
                ostateczności (tzn.gdyby dziecię nie reagowało na uwagi moich dzieci ani moje)
                uderzyła do nich z tekstem "kochani, poskromcie nieco niszczycielskie zapędy
                Julci/ Zosi/ Krzysia/ Kazia, bo straty już przekraczają mój budżet na ratowanie
                się z katastrof żywiołowych"
              • kropkacom Re: A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 14:18
                > "bogacza stać" na to, to niech sobie radzi z gościem - demolką "to tylko dziecko
                > i tylko zabawki".

                Drugi "bogacz" też tak może myśleć. Ta przywara nie jest zarezerwowana dla
                biedniejszych.
              • jakostak5 Re: A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 14:36
                tez sie z tym spotkalam 'a co, nie stac cie?' wypowiedziane
                zaczepnie, slyszalam kilka razy i mam stala odpowiedz: mnie nie
                stac, jak cie stac to MI kup. to juz moze w sytuacjach niezwiazanych
                z zabawkami dzieciecymi. mowie to niezaleznie od tego czy mnie stac
                czy nie. to ja decyduje, co kupuje za ile. moze byc mnie na cos
                stac, a kupie tanszy odpowiednik nieustepujacy jakoscia albo
                ustepujacy w takim stopniu, ze nie wplywa to na funkcjonalnosc. i
                jak mi potem ktos chce to zniszczyc to protestuje. i tak cos sie
                czasem zniszczy przypadkowo, ale celowo pozwalac dziecku na demolke
                w czyims domu bo 'go stac' to jest dla mnie nie do pomyslenia. i
                znajomosc kulawa jakas.
                • phantomka Re: A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 15:20
                  Matko Boska, co Wy wszyscy macie za znajomych? Mi sie zawsze
                  wydawalo, ze znajomych dobiera sie pod siebie, tzn. ja jestem
                  kulturalna, to z podobnymi ludzmi przebywam. A wy tu wstawiacie
                  kwiatki "a co, nie stac cie" Zmiencie towarzystwo.
                  Brak kultury to nie jest domena biedniejszych warstw spolecznychsmile
                  • jakostak5 Re: A ja rozumiem wtręt o zarobkach 13.10.09, 15:40
                    a to ja wcale nie mowie, ze jacys 'biedni' mi z takimi tekstami
                    wyskakiwali. chamscy i tyle, no i jak sie na nich poznalam to juz
                    znajomymi nie sa. ale ja nie zyje w szklanej kuli poznaje nowych
                    ludzi i chetnie znajomosci nawiazuje. Nie kazdy od razu daje sie
                    poznac od tej negatywnej strony. wiec i zdarzaja sie
                    takie 'kwiatki'. dla mnie kolejne doswiadczenie zyciowewink dzieki
                    ktoremu jednak ucze sie reaogowac na pewne zachowania. przebywam z
                    ludzmi ktorych lubie, ale bywa ta ze zupelnie nie akceptuje sposobu
                    wychowywania dziecka przez niektorych. Podany juz byl przyklad, w
                    domu dziecko zachowuje sie normalnie, u kogos jak ze smyczy
                    spuszczone i brak reakcji rodzicow. to nie zmienia faktu, ze lubie
                    tych rodzicow. nie zerwe znajomosci, bo minie jakis czas i dzieci
                    sie zaczynaja zachowywac inaczej i rodzice moze troche juz wiecej od
                    nich wymagaja. przyznasz chyba, ze nie wszystkie zachowania
                    znajomych ci zawsze odpowiadaja. pomijam oczywiscie przejawy
                    chamstwa, bo to u mnie zwykle prowadzi do zakonczenia znajomosci. i
                    jakos sobie trzeba z tym poradzic tez. podam przyklad moze. znajoma
                    kiedys uwielbiala dzwonic i nawijac godzinami. jak mialam czas i
                    ochote to nawijalysmy. ale bywalo, ze musialam sie na chwile oderwac
                    od telefonu, cos zrobic, ktos do drzwi pukal, drugi telefon, m o cos
                    pytal, no wiele roznych sytuacji. Najpierw mowilam, zeby poczekala,
                    bo musze odejsc od telefonu. Zorientowalam sie, ze ona tego nawet
                    nie przyjmowala do wiadomosci, ja odchodzilam, ona nawijala. jak
                    wracalam ciagnela dalej. zaczelo mnie to meczyc, wiec po pewnym
                    czasie w takich sytuacjach mowilam, ze musze konczyc, zegnalam sie i
                    umawialam na oddzwonienie w dogodnym momencie. teraz z roznych
                    powodow juz tak nie rozmawiamy dlugo. ale przeciez nie zerwe fajnej
                    znajomosci, bo kolezanka ma dziwna 'maniere telefoniczna'. w realu
                    zupelnie inaczej sie z nia rozmawia.
    • sueellen Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 15:25
      Nie przejmuj sie glupimi zlośliwymi komentarzami. Normalne, ze dbasz o to za co
      placisz i na co ciezko pracujesz. Inaczej sie patrzy na zabawke zniszczona przez
      wlasne dziecko a inaczej jak te sama zabawke zniszczyloby dziecko znajomych.

      Ktoś Ci dobrze napisał - chowaj drogie zabawki przed przybyciem dzieci demolka,
      a ze znajomymi którzy robia awanture o odmowe pożyczenia zabawki po prostu sie
      pożegnaj albo po prostu wiecej nie zapraszaj do domu.
      • jakostak5 Re: "Pożyczanie" i psucie zabawek... 13.10.09, 15:56
        sueellen hi hi ja zrozumialam, ze to dziecko znajomej zrobilo
        awanture. Dziecku to jednak mozna pewne rzeczy wybaczyc, zalezy jak
        sie w czasie tej awantury dzieciecej zachowywala mama dziecka. Ja
        tam nie lubie pozyczac swoich rzeczy. To dziecko mialabym uczyc,
        zeby lubilo? Jakos nigdy sie nie spotkalam z propozycja pozyczenia
        zabawek. Po co?
        • oxella Podsumowując....... 13.10.09, 16:44
          w imię ch.... wie czego zacznij droga autorko kupować dziecku gó... które się rozlatuje.
          Bo przecież NIE WYPADA zwrócić uwagi że nie życzysz sobie niszczenia czegokolwiek w Twoim domu.
          Powalające są niektóre opinie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja