ola_motocyklistka
13.10.09, 21:30
Chronologiczne, krótkie wprowadzenie do tematu:
stara znajoma mojego męża, z którą kiedyś próbował być ale ona nie chciała.
Ich drogi rozeszły się, potem się spotkali, by znowu się rozeszły. Jak
spotkali się po raz drugi przypadkiem to już mój był ze mną. I to tak na
wstępie. Tamta dziewczyna bardzo chciała zbliżyć się do mojego męża, ale on
ignorował jej smsy, za to nasz wspólny przyjaciel nawiązał z nią bliższą
krótkotrwałą znajomość. No i minęło parę lat.
Teraz wiem, że dzięki portalowi nk ta dziewczyna znalazła owego przyjaciela no
i mojego męża. Mąż raczej się z nią nie kontaktuje z braku czasu, natomiast
kumpel nawiązał z nią korespondencyjną znajomość. Ona wypytuje się o mnie,o to
czemu mój mąż nie odzywa się do niej.
Wiem, że kumpel/przyjaciel nagadał na mój temat, że nie pozwalam mojemu mężowi
na nic, kontroluję go i jestem chorobliwie zazdrosna.
No i w ostatnim zdaniu problem pogrzebany...Dlaczego tak powiedział?
Dodam, że nie jestem zazdrosna o męża, nie kontroluję go, nie mam obsesji na
tym punkcie, nie pilnuję jego telefonu i tym podobne rzeczy...Zawsze sobie
ufaliśmy. Ja utrzymuję wiele znajomości z byłymi, kiedyś bliskimi dla mnie
facetami. Skoro mi wolno, to dlaczego jemu nie? Uważam że mam zdrowe
podejście, a chorobliwa zazdrość nie uchroni go przed ew. zdradą. Wyznaję
zasadę-co ma być to będzie.
Dziś zaczęłam delikatnie i sprowadziłam rozmowę na tory zazdrości. No i
dowiedziałam się że według niego i nie jestem zazdrosna, a jego partnerka jest
bardzo zadzrosna w przeciwieństwie do mnie....
No i wiem, że kłamie. Jestem zaskoczona, że po tylu latach znajomości, nie raz
doradzania sobie wzajemnego, wspierania się wzajemnego, okłamuje mnie.
Dlaczego zrobił ze mnie potwora? Czy ktoś ma jakąś teorię?