teściowa i jej córka

17.10.09, 12:59
Witajcie smile
Piszę, bo muszę się komuś wygadać...
Mianowicie sytuacja jest taka: ja z moim mężem i moja szwagierka ze
swoim mężem (siostra męża) właściwie w tym roku podjęliśmy starania
o dziecko. I efekt jest taki, że ja obecnie jestem w ciąży (2
trymestr), natomiast ona kontynuuje starania.
Problem jest w podejściu teściowej do ciąży mojej i szwagierki (jej
córki). Ciągle słyszę, że jak ona będzie w ciąży to to i tamto
(pępek świata)... zupełnie, jak ja bym już w ciąży nie była.
Rozumiem, że to jest jej córka i nigdy nie będziemy dla niej tak
samo równe (nasze dzieci w przyszłości pewnie też), ale mogła by się
powstrzymać od tych komentarzy w mojej obecności. Drażni mnie tym.
Jest różnica między nami głównie taka, że ja JUŻ jestem w ciąży a
ona będzie w bliżej nie określonym czasie i wydaje mi się, że moja
ciąża jest dla niej mało ważna. Liczy się tylko to, że jej córka
KIEDYŚ będzie w ciąży.
Pomijam też fakt ewentualnej opieki nad dzieckiem po powrocie do
pracy...ucięłam sobie z teściową kiedyś pogawędkę (jak jeszcze nie
byłam w ciąży) i oczywiście powiedziała, że zajęła by się dzieckiem
swojej córki, byleby ona mogła wrócić po macierzyńskim do pracy, nie
tracąc jej (teściowa nie pracuje). Ostatnio zapytała mnie, co
planuję zrobić z dzieckiem po macierzyńskim, no i oczywiście nie
zadziwiła mnie, bo takiej propozycji a'propos jej opieki nie
usłyszałam (zresztą nawet jej nie oczekiwałam) - byłam tylko
ciekawa, jak podejdzie do sprawy dziecka mojego i jej syna.
No i tyle, podsumowując teściowa wkurza mnie lekceważeniem mojej
ciąży i gada tylko o swojej córeczce i jej przyszłej, niedoszłej
ciąży. Czy one wszystkie takie są (teściowe)?
P.S.Jak teściowa wymagała opieki (choroba) to jej córka zawinęła
kitę i wyjechała, a skakałam koło niej ja - to tak żebyście nie
myślały, że wymagam wzamian nic od siebie nie dając.
    • lila1974 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:14
      Ale czego oczekujesz od kobiety?
      Jakiego rodzaju zainteresowanie, by Cię satysfakcjonowało?
      • umasumak Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 15:05
        Ja myślę, że autorce chodzi o zwykłe zainteresowanie i życzliwość ze strony
        teściowej, i że może nie mieć po prostu ochoty na ciągłe wysłuchiwanie o
        przyszłej ciąży szwagierki.
    • sadosia75 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:22
      Mam juz w domu 11-letnia panne i 4-letnia mloda dame. moja tesciowa
      nie reaguje na swoje wnuczki w ogole a jak reaguje to hmm smile
      szczegolnie delikatnie ujmujac. obecnie moja szwagierka stara sie o
      dziecko i wszelkie ich problemy z zajsciem w ciaze sa moja wina (
      nie wiem dlaczego ale tak juz jest i tyle )
      moja rada: olej, zajmuj sie soba, ciaza, mezem.szykuj sie na
      przyjecie potomka. jak sie juz urodzi nie bedziesz miala czasu na
      myslenie o tesciowej wink
    • czar_bajry Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:25
      Mianowicie sytuacja jest taka: ja z moim mężem i moja szwagierka ze
      > swoim mężem (siostra męża) właściwie w tym roku podjęliśmy starania
      > o dziecko.

      Razem się staraliście czy osobno?tongue_out

      Problem jest w podejściu teściowej do ciąży mojej i szwagierki (jej
      > córki). Ciągle słyszę, że jak ona będzie w ciąży to to i tamto
      > (pępek świata)... zupełnie, jak ja bym już w ciąży nie była.

      Nie rozumiem, na forum rodzinnym omawiacie kto jest w ciąży kto będzie itp. jak
      dla mnie to chore.
      Ciąża to prywatna sprawa między mężem a żoną( partneramismile)a nie wyścig kto
      pierwszy i komu szybciej się uda. Potem właśnie powstają takie chore sytuacje.


      Liczy się tylko to, że jej córka
      > KIEDYŚ będzie w ciąży.

      W końcu to jej córkasmile


      Ostatnio zapytała mnie, co
      > planuję zrobić z dzieckiem po macierzyńskim, no i oczywiście nie
      > zadziwiła mnie, bo takiej propozycji a'propos jej opieki nie
      > usłyszałam (zresztą nawet jej nie oczekiwałam) - byłam tylko
      > ciekawa, jak podejdzie do sprawy dziecka mojego i jej syna.

      Skoro nie oczekiwałaś to czemu jesteś rozczarowana? Może chciała sprawdzić czy
      Ty jesteś zainteresowana tym aby ona zajęła się Waszym dzieckiem.
      Najgorsza jest właśnie taka rywalizacja co dla nas a co dla nich.
      Ciesz się ciążą i nadchodzącym macierzyństwem i przestań porównywać z bratową a
      zachowania teściowej rozkładać na czynniki pierwszesmile

      Czy one wszystkie takie są (teściowe)?

      Bywają gorsze ale jak już wiadomo teściowa to najgorszy gatunek kobietysmirk

      P.S.Jak teściowa wymagała opieki (choroba) to jej córka zawinęła
      > kitę i wyjechała, a skakałam koło niej ja - to tak żebyście nie
      > myślały, że wymagam wzamian nic od siebie nie dając.

      I chwała Tobie za to, czy może opiekując się chorą teściową zakładałaś że kiedyś
      Ci się odwdzięczy?
      • arwena_11 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:37
        No niestety blizsza ciału koszula. Zawsze chyba jest tak, że dzieci
        córki są inaczej traktowane niż syna.
        Moja babcia miała 4 córki i jednego syna, którego uwielbiała i
        uważała za 8 cud świata. Jednak wnuki "ukochane" to były od córek a
        nie od syna. Tamte to jednak "obcej baby" a nie syna. I tak chyba
        jest. Mówi się że to córka przy matce zostaje, a syn idzie do żony.

        Ja jestem jedynaczką, mąż ma brata. Moi rodzice widzą dzieci
        codziennie, jak nie mogą to dzwonią itd. Rodzice męża mogą nie
        widzieć wnuków i dwa miesiące i jakoś nie ma przejęcia. I nie
        mieszkamy na drugim końcu świata, tylko obok siebie. Mamy taką samą
        droge do moich rodziców jak i teściów. Co lepsze to są na razie
        jedyne wnuki teściów, bo szwagier młody i jakoś się nie spieszy.

        Ja też mam syna i córkę. Na razie są mali, ale czas szybko leci. Ja
        już wiem, ze bardziej bede zainteresowana dziećmi córki niż synowej.
        Bo tak niestety jest i nie ma co się łudzić. Synowa będzie miała
        własną matkę. Mogę pomóc, ale nie kosztem córki.
        • angazetka Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:44
          > już wiem, ze bardziej bede zainteresowana dziećmi córki niż synowej.
          > Bo tak niestety jest i nie ma co się łudzić. Synowa będzie miała
          > własną matkę

          Trochę zgroza bierze, jak się takie rzeczy czyta. Synowa ma matkę, fakt. Ale
          Twój syn też ma, prawda? A wnuki będą ich wspólne, nie wiem, czy wiesz.
          • arwena_11 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 17:23
            Mój syn nie ma jeszcze dzieci i mama nadzieję że jeszcze dłuugo ich
            nie będzie miałsmile.
            Ale ja pamiętam jak urodziłam syna to chciałam w szpitalu widzieć
            moich rodziców, ale teściów już nie. Krepowaliby mnie. Jakoś w
            koszuli, z nieumytymi włosami nie miałam ochoty przyjmować, obcych w
            sumie ludzi. Zawsze córka to co innego. I nie bede miała pretensji
            do synowej, że ona nie bedzie chciała mnie widziec w takich
            chwilach.
            • chicarica Re: teściowa i jej córka 24.10.09, 15:07
              Mam nadzieję, że również opieki na starość będziesz wymagać głównie od swojej
              córki i syna, nie od synowej?
        • lisbeth25 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:17
          Boże, co za prymitywizm.
          • czar_bajry Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 23:50
            lisbeth25 napisała:

            > Boże, co za prymitywizm.

            To samokrytyka?
        • lisbeth25 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:19
          > Bo tak niestety jest i nie ma co się łudzić. Synowa będzie miała
          > własną matkę. Mogę pomóc, ale nie kosztem córki.

          Tak, bo dzieci kobiety same sobie robią. Kolejna forumka, której mąż ma
          dzieci gdzieś?
          • arwena_11 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 17:20
            NIe mój mąż nie ma dzieci gdzieś. Zajmuje sę nimi świetnie. To
            teściowie nie mają parcia na zajmowanie się wnukami.

            I ja to w jakis sposób rozumiem. Moi rodzice są bardzo związani z
            moimi dziećmi.

            Zasada jest taka, że to rodzice mają sie zajmować dziećmi a nie
            dziadkowie. Radzimy sobie sami, ale jak potrzebuję pomocy, to moi
            rodzice są w stanie rzucić wszystko mimo ze pracują. Teściowie,
            którzy nie pracuja i siedzą w domu zawsze mają "coś" ważniejszego.
            • moofka Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 18:14
              Radzimy sobie sami, ale jak potrzebuję pomocy, to moi
              > rodzice są w stanie rzucić wszystko mimo ze pracują. Teściowie,
              > którzy nie pracuja i siedzą w domu zawsze mają "coś" ważniejszego.
              >
              >

              zastanawiam sie co byo pierwsze wobec tego jajko czy kura
              masz tak idiotyczne poglady na babciowanie, matkowanie i tesciowanie
              ze ja jako twoja tesciowa bym sie tez do ciebie nie przebijala
        • heca7 Re: A jak synowa będzie półsierotą bez matki???n/t 17.10.09, 16:57

        • nolita to nie ludzkie. 17.10.09, 17:45
          Czy nie uważasz, że to niesprawiedliwe? Wobec syna? Masz przecież
          dwoje dzieci. Jedno kochasz bardziej niż drugie?

          A to gadanie "że to dzieci obcej baby będą"... straszne. Zakładacie,
          że co... że na pewno zdradzi i nie do końca będzie wiadomo, że
          to "krew z waszej krwi"? Jasne, "bo matka zawsze wie, że to jej
          dziecko a ojciec to już nie pewny".

          Nie zastanawiacie się, co syn będzie czuł? Nie? Powiem Wam. Mój
          ojciec jest w takiej sytuacji. Nikomu tego nie życze.

          Ma siostrę, która ma syna. Mój ojciec ma dwójke córek. My zawsze
          byłyśmy w oczach dziadków "te gorsze". Już jako małe dzieci. Nie
          rozumiałyśmy tego i strasznie to przeżywałyśmy. Teraz też tego nie
          rozumiemy. To ja i moja siostra jak coś trzeba było pomóc babci
          byłyśmy pierwsze. Do tego jesteśmy tymi wnuczkami, z których "można
          być dumnym" ( nie, nie chwale się jakby co). Skończone szkoły,
          porozmawiać można o wszystkim, uczynne etc.Nasz brat cioteczny? Z
          jednej drugiej, trzeciej wyrzuciny, do dziadków tylko biega po
          pieniądze i wydaje na jointy.
          No ale przecież to "synek córuni".

          A mój ojciec? Strasznie mi go szkoda. Ciągle wzgardzany przez własną
          matke, odpychany. Ale jak coś trzeba to do syna, bo "córeczka się
          przemęczy".

          Wiecie, jaką krzywdę musiała mu zrobić jego własna matka, skoro
          teraz, jako 48-letni mężczyzna powiedział mi : jeśli będziesz mieć
          własne dzieci i chcesz, żeby wierzyły, że je kochsz, nigdy tak nie
          rób.

          On po prostu uważa , że babcia nigdy go tak naprawdę nie kochała.
          Chcecie, żeby Wasze dzieci tak o Was mówiły? Chcecie im wyrządzić
          krzywde? Chcecie, żeby Was znienawidziły?

          Ja coraz bardziej nienawidze babci za to. A ostatnio już mnie szlag
          trafił, jak się dowiedziałam, że cały majątek chcą przepisać na
          córke " bo brat to się w życiu dorobił". Ciężko pracował na to co ma
          podczas gdy jego siostra od 20 lat nie pracuje i ma wymówke że "się
          dzieckiem zajmuje" - leniem co ma już 19 lat i nie robi nic.

          I nie chodzi tu o pieniądze. Nie potrzebujemy ich. Chodzi o
          niesprawiedliwe faworyzowanie córki. Wbijanie noż a w plecy. Dawanie
          do zrozumienia, że jest się tym "gorszym dzieckiem" pomimo, że przez
          całe życie dawało się z siebie tak wiele.

          Moi rodzice wiele z siebie dają, żeby ta sytuacja się nie powtórzyła
          w życiu moim i mojej siostry. Nie chcą, żebyśmy się nazwzajem
          znienawidziły, bo rodzice będą więcej względów okazywać jednej a nie
          drugiej.

          Drogie matki .... wasi synowie też mają uczucia. Jeśli chcecie mieć
          naprawdę w przyszłości RODZINE to pomyślcie o tym.
          • arwena_11 Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 18:03
            Wiesz co syna kocham bardzo, ale on sobie pójdzie do żony, prawda?
            Przecież tak to właśnie jest. Inaczej wszystkie narzekają, ze się
            syn nie odpępowił, ze teściowa się wtrąca, chce sie rządzić itd.
            A jak sie nie wtrąca, to jest zła i się nie interesuje.

            Mojej przyjaciółki mama przez jakis czas mieszkała ze swoim synem i
            jego żoną. Wytrzymała pół roku. I nie dlatego, że synowa była zła.
            Tylko miały różne podejście do podstawowych spraw ( kuchnia,
            porządek itd ). Z własną córką pewnie by sie pokłóciła porządnie w
            razie nieporozumień i potem byłoby ok. W końcu sama ją wychowywała i
            podejście do życia w wielu sprawach mają podobne.

            Ja też swojej mamie mogę powiedzieć co mi sie nie podoba, ale
            teściowej tego nie powiem, bo się obrazi.

            Nie znam przypadków, gdzie synowa byłaby traktowana na równi z
            córką.

            Inna rzecz, że niezależnie od wszystkiego i córkę i syna zamierzam
            tak wyposażyć, zeby byli niezależni i w razie rozstania nie zostali
            bez niczego. Niestety takie jest zycie, ze nie wiadomo jak sie
            potoczy.
            • nolita Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 18:11
              Nie chodzi o traktowanie na równi córki i synowej. Chodzi o
              traktowanie na równi swojej córki i swojego syna.Oraz wnuków które i
              z jednego i z drugiego się będzie miało.
              • burza4 Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 23:25
                ale syn nie będzie w ciąży, córka tak. To jest ta różnica. On "tylko" zostanie
                ojcem, ona będzie nosić w sobie wnuka. Jego dziecko na razie jest "wirtualne",
                do ciąży córki (nawet dopiero planowanej) odnosi się jak do własnej.
                • premeda Re: to nie ludzkie. 18.10.09, 15:29
                  A gdzie w tym wszystkim indywidualność i odrębność waszych córek?
                  Zapowiada się w przyszłości wysyp młodych matek, które będą pisać
                  rozpaczliwe posty pod tytułem: "Moja matka mnie we wszystkim
                  krytykuje i traktuje jak 5-letnie, niedrozwinięte dziecko!"
                  lub "Matka nie daje mi żyć moim własnym życiem, bo mam żyć pod jej
                  dyktando!" Gdyby moja matka przysszła i powiedziała, że do mojej
                  ciąży odnosi się jak do własnej to bym ja potraktowała jak wariatkę.
                  Nie jestem przedłużeniem macicy mojej matki i nie istnieję pot o aby
                  ona mogła poczuć się młoda, płodna, witalna czy jeszcze jakoś.
          • princy-mincy Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 18:10
            A ja uwazam, ze arwena ma racje.
            Jak sie tesciowa za bardzo interesuje i za czesto pyta, to zle, bo
            wscibska, bo pepowina nie odcieta, bo mlodym zyc nie daje itp.
            Jak sie nie interesuje i nie ekscytuje- tez zle, bo synowa sie czuje
            gorsza od rodzonej corki.
            Moj facet ma siostre i ja wiem, ze ich matka czesciej rozmawia z
            corka niz synem i dla mnie jest to zupelnie naturalne, w koncu matka
            i corka zawsze prawie sa blizej a syn wyszedl z domu i zaklada
            wlasna rodzine.
            • nolita Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 18:13
              ..a mi się wydaje, że taka opinia pokutuje często "jako
              usprawiedliwienie" faworyzowania córki.

              Ale jak już napisałam wyżej: nie chodzi o relacje teściowa- synowa,
              tylko matka- syn- wnuki (jego dzieci).

              Bo to, że teściowa się bardziej interesuje własną córką niż synową
              to normalne i jak nabardziej zdrowe.
              • princy-mincy Re: to nie ludzkie. 17.10.09, 18:17
                Ale wnuk sie jeszcze nie urodzil i nie wiadomo, jak bedzie go
                traktowac tesciowa.
                Ja nie widze nic dziwnego w tym, ze tesciowa nie przezywa tak ciazy
                synowej. Moze przezywa tylko tego nie pokazuje, bo nie chce byc
                posadzona o wscibstwo przez synowa?
        • chicarica Re: teściowa i jej córka 24.10.09, 14:38
          Ta wypowiedź rewelacyjnie mi do ciebie pasuje. Coś mi się widzi, że będziesz
          teściową z piekła rodem. A do kościółka latasz, nie? To też mi pasuje do
          wizerunku - synowa to nie bliźni przecież wink
          Na tej samej zasadzie zapewne nienawidzisz szwagierki. I jakoś wcale mnie nie
          dziwi, że twoja własna teściowa nie ma chęci oglądać twoich dzieci - bo z nimi w
          komplecie zapewne jesteś ty. Hehe smile
    • kropkacom Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 13:31
      Nie rozumiem czemu chcesz walczyć o zainteresowanie teściowej? Mi tam
      nadskakiwanie teściowej nie było nigdy potrzebne jakoś. Poza tym w konkurencji z
      jej córką nie wygrasz.
      • vibe-b Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:05
        kropkacom napisała:

        > Nie rozumiem czemu chcesz walczyć o zainteresowanie teściowej?

        o toto smile
        jak sie tak blizej zastanowic, to sie pewnie okaze, ze ilosc
        niecheci do tesciowej jest wprost proporcjonalna do laknienia
        milosci i akceptacji tesciowej smile
    • kol.3 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:06
      Współczuję, bo sytuacja jest toksyczna i może się zaostrzyć jeśli
      córka teściowej w ogóle nie zajdzie w ciążę. Dojdzie zawiść i
      dogryzanie.
      Co do opieki nad chorą teściową, to wiedz że dla teściowej najgorsza
      synowa jest najlepszą kandydatką na pomoc domową. Własną córkę się
      oszczędza, po co dziecko ma się narabiać. Nie daj się uwikłać w
      sytuację kiedy ona Ci nie pomoże przy dziecku a będzie oczekiwała, że
      Ty jej pomożesz na starość.
      • deodyma Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:34

        Co do opieki nad chorą teściową, to wiedz że dla teściowej
        najgorsza
        > synowa jest najlepszą kandydatką na pomoc domową. Własną córkę się
        > oszczędza, po co dziecko ma się narabiać.


        to tez prawda...
        jedna z moich dobrych kolezanek, opiekowala sie tesciowa, gdy ta
        powaznie zachorowala a wczesniej ta tesciowka przez ponad 20 lat
        intrygowala przeciwko niej i malo brakowalo, zeby nie doszlo przez
        nia do rozwodu.
    • lisbeth25 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:16
      > P.S.Jak teściowa wymagała opieki (choroba) to jej córka zawinęła
      > kitę i wyjechała, a skakałam koło niej ja - to tak żebyście nie
      > myślały, że wymagam wzamian nic od siebie nie dając.

      Za głupotę i naiwność się płaci. A tak w ogóle to dlaczego szanowny
      małżonek nie zajmował się kobietą, tylko Ty wokół niej skakałaś?
      Przecież to jego matka, a dla Ciebie obca kobieta.
    • deodyma Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:31

      i gada tylko o swojej córeczce i jej przyszłej, niedoszłej
      > ciąży. Czy one wszystkie takie są (teściowe)?



      sa sasmile
      moja tesciowa mowila jeszcze o ciazy swojej corki, gdy my z mezem
      nie myslelismy jeszcze o dzieciach.
      oczywiscie wybierala juz imiona dla swoich wnukow w przyszlosci a
      mialabyb to parka, czyli chlopiec i dziewczynkabig_grin
      mnie i meza to smieszylo i nic sobie z tego nie robilismy.
      na dzien dzisiejszy tesciowa twierdzi, ze jej corka a siostra meza,
      bedzie miala dzieci, ale tylko i wylacznie z "panem dochodzacym",
      poniewaz nie oplaca sie jej wychodzic za mazbig_grin
      tymczasem siostra meza nie mysli w ogole o dzieciach...
    • eilian Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 14:56
      Po przeczytaniu Twojego postu odnoszę wrażenie, że sama za bardzo przeżywasz
      swoją ciążę (to słowo pojawia się tyle razy, że aż razi) i o ile Ty i Twój mąż
      macie do tego jak najbardziej prawo, to chyba błędem jest oczekiwanie, że inni
      też będą to tak przeżywać, nawet rodzina. A jeśli wkurza Cię, że teściowa
      przejmuje się swoją córką bardziej to po prostu ogranicz kontakty, po co
      "skaczesz wkoło niej". Żyj swoim życiem, ciesz się nim a do reszty świata miej
      dystans, wtedy spotka Cię mniej rozczarowań.
    • franczii Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 15:28
      a tak poza tym, to jaka jest tesciowa jako czlowiek? Jesli poza tym nie masz jej
      nic o zarzucenia to nie narzekaj.
      Pisze tak bo mam fajna tesciowa, wprawdzie nieczesto sie widujemy bo dzieli nas
      spora odleglosc ale jest porzadnym czlowiekiem, interesuje sie wnukami, kiedy
      jestesmy to zabiega o uwage dzieci chce zaznaczyc swa obecnosc w ich zyciusmile Dla
      mie tez jest zyczliwa, poradzi, nauczy nie krytykuje mnie, bierze moja strone a
      nie rozczula sie nad syneczkiem czyli mezem moim. I mysle, ze od tesciowej na
      wiecej nie ma co liczyc, w koncu jestesmy dla siebie obcymi kobietami. Natomiast
      w stosunku do wlasnej corki moja tesciowa traci rozsadek. Wprawdzie mojej
      szwagierce nie macierzynstwo w glowie choc juz od dawna dorosla ale moge sobie
      wyobrazic co to sie bedzie dzialo kiedy bedzie cos na rzeczybig_grin W kazdym razie
      corusia jest dla tesciowej najwazniejsza, jest oczkiem w glowie, tesciowa sie
      zachwyca nad nia jak nad cudem, dalaby jej wszystko nic nie wymgajac, czesto
      przede mna chwali sie nia tak jakby bylo kim no ale ja slucham i staram sie byc
      wyrozumialatongue_out Czasami oczywiscie mnie wkurza, ze mojego meza traktuje inaczej
      niz corke, w stosunku do niego jest bardziej wymagajaca ale powiedzialam sobie,
      ze tak widocznie musi byc, ma kobieta swoje peferencje, corka jest jej blizsza
      choc sama corka ma w dupie matke i odkad stalo sie to dla mnie oczywiste zyje
      sie o wiele lepiej i nie ma bezzasadnych pretensji i zazdrosci i zalu. Wiec
      jesli poza ta jedna rzecza do twojej tesciowej nie masz zadnych innych watow to
      najlepiej zaakceptuj i niczego wiecej nie oczekuj. Nigdy nie bdziesz dla niej
      tak bliska jak corka A na pytanie o to, co zrobicie z dzieckiem po twoim
      powrocie do pracy powiedz ze jeszcze nie wiesz, ze to problem dla ciebie, cos w
      tym stylu ale tak, zeby dac do zrozumienia ze pomoc bylaby chetnie przyjeta.
      Albo powiedz, ze ale szczesciara ze szwagierki ze bedzie miala babcie do pomocy.
      Zobaczysz co powie, a moze ona chetnie pomoze ale nie smie sie narzucac?
    • anmoko Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 15:31
      Olej tesciowa, a jej glupie gadanie niech po Tobie splywa jak po
      gesi!
      amen
      smile
      • marzeka1 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 15:35
        "Jak teściowa wymagała opieki (choroba) to jej córka zawinęła
        kitę i wyjechała, a skakałam koło niej ja "- i po co? Mąż mógł,na przyszłość
        wiesz, jak postąpić i tyle.
    • diabel.lancucki Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 17:15
      > P.S.Jak teściowa wymagała opieki (choroba) to jej córka zawinęła
      > kitę i wyjechała, a skakałam koło niej ja - to tak żebyście nie
      > myślały, że wymagam wzamian nic od siebie nie dając.

      moze nie na temat, ale na twoim miejscu nie skakalabym kolo niej. sorry, polezy
      sama przez tydzien to moze jej sie oczy otworza.
    • princy-mincy Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 17:54
      ty naprawde wiekszych problemow nie masz?

      Czemu Cie to az tak bardzo dziwi, ze tesciowa bardziej sie przejmuje
      corka niz Toba?
      Z ewolucyjnego punktu widzenia, tesciowa ma racje. Dziecko corki
      jest na pewno jej dzieckiem, dziecko synowej niekoniecznie musi byc
      dzieckiem jej syna. Zawsze wieksza troska bedzie w stosunku do jej
      dzieci bo te na pewno nosza geny tesciow.

      Mnie by tam do glowy nie przyszlo, zeby wymagac od tesciowej, by sie
      dopytywala o moja ciaze. To, ze ekscytuje ona mnie i mojego faceta,
      nie oznacza ze musi tak samo ekscytowac jego rodzicow.
      • angazetka Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 19:14
        Jak czytam takie kawałki, to uważam, że socjobiologia powinna być
        zakazana.
        • nolita Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:05
          no cóż.... socjobiologia ma wiele racji. Altruizm krewniaczy, dobór
          naturalny... ale chyba dlatego jesteśmy ludźmi i mamy
          uczucia/inteligencję, żeby nasze pierwotne instynkty były "bardzie
          ludzkie" ;-]
          • angazetka Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:15
            No właśnie. Socjobiologia tłumaczy dość prymitywne ludzkie instynkty
            i wiele osób posługuje się nią jako wytrychem do tłumaczenia
            wszystkiego. A w końcu jesteśmy czymś więcej niż biologią.
            • princy-mincy Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:40
              Owszem, jestesmy czyms wiecej niz biologia, dlatego autorka powinna
              zrozumiec, ze jej ciaza nie jest wydarzeniem absorbujacym absolutnie
              wszystko i wszystkich.
              • chicarica Re: teściowa i jej córka 24.10.09, 15:06
                Podobnie jak choroba teściowej powinna być raczej rzeczą absorbującą wyłącznie
                własne dzieci teściowej - jej syna i córkę, nie synową.
        • echtom Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:15
          Zakazać możesz, pewnych nie do końca świadomych biologicznych mechanizmów nie przeskoczysz.
          • angazetka Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:27
            Gorzej, jak ktoś ma świadomość tych biologicznych mechanizmów i
            nadal uważa, że dzieci córki są "lepsze".
            • princy-mincy Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:35
              To dziecko sie jeszcze nawet nie urodzilo. Ba, nawet po narodzinach
              przez jakis czas bedzie jedynym wnuczeciem pani tesciowej. Nie wiemy
              jak bedzie tesciowa traktowac wnuka/ wnuczke. Mam nadzieje, ze
              dokladnie tak, jak traktowalaby dziecko corki.
              Nie zmienia to jednak mojego zdziwienia, ze autorka tak bardzo chce
              sie znalezc w centrum zainteresowania swojej tesciowej. Po co jej
              to? Czy to tak trudno zrozumiec, ze corka to corka a synowa to
              synowa?
              • nolita Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:41
                Może dlatego, że w tej chwili synowa i wnuczek/wnuczka stanowią
                jedno i pytanie się o zdrowie synowej to jedncześnie zainteresowanie
                przyszłym wnukiem/wnuczką ?
                • franczii Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:52
                  a skad wiadomo, ze tesciowa nie pyta o zdowie i samopoczucie synowej. Jakos
                  trudno mi sobie wyobrazic zeby nie interesowala sie komletnie ciaza zony
                  wlasnego syna. Moze sie nie eksytowac tak jak corka ale zainteresowanie jakies
                  chyba wykazuje. I z tego co zrozumialam to autorke drazni snucie wyobrazen na
                  temat przyszlej ciazy corki.
                  • princy-mincy Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 08:46
                    Dokladnie tak. W koncu jak to napisala autorka:
                    'No i tyle, podsumowując teściowa wkurza mnie lekceważeniem mojej
                    ciąży i gada tylko o swojej córeczce i jej przyszłej, niedoszłej
                    ciąży. '
              • kol.3 Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 08:49
                Teściowa to nie matka, a jednak synowa w chorobie teściowej pomogła,
                jako jedyna.
    • przeciwcialo Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 17:58
      To twoja ciąża a nie tesciowej.
      Córka a synowa to duza róznica emocjonalna dla tesciowej.
    • kicia031 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 18:31
      nastepnym razem kolo niej nie skacz. ma od tego 2 dzieci.
    • kali_pso Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 20:48


      Ech..tesciowa wpisuje się po prostu w schemat zachowań typu: córkę i
      jej dzieci traktuje się inaczej niż syna i jego dzieci. Przykre, ale
      ona wyjatkim nie jest.
      Z drugiej strony, pewnie bardziej martwi sie brakiem ciązy u córki,
      niż jest w stanie cieszyć z Twojego zaciążenia. Co nie oznacza, że w
      ogóle nie cieszy się z tego. Jednak pewnie troska o córkę jest
      silniejsza od tego, co czuje do Ciebie.
    • burza4 Re: teściowa i jej córka 17.10.09, 21:21
      Głupia sprawa. Wiadomo - przykre i niesprawiedliwe.

      Przyznam jednak że jestem absolutnie pewna, że ciążę córki przeżywałabym o niebo
      bardziej niż ciążę synowej (gdybym ją miała). Bo jeśli coś dolega mojemu
      dziecku, to dolega mnie. Jeśli coś je boli, to ja cierpię. Ona rodzi tak jak ja
      ją rodziłam, taki metafizyczny krąg życia, który z synową nigdy by mnie nie
      połączył.
      Nawet najmilsza sercu synowa nie wyzwoli takiego sposobu współodczuwania. Wnuk
      to inna sprawa.
      • verdana Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 16:49
        Ja juz prawie tesciową jestem, bo syn zareczonysmile
        No i teraz widze, ze nie ma dobrego wyjscia z sytuacji. Bo synowa,
        to nie corka, a przede wszystkim tesciowa - to nie matka. Swoja
        corkę moge zapytać o pewne intymne szczegóły ciąży, synowej - nie.
        Pamiętam post, gdzie dziewczyna żalila się, ze mąż powiedział
        przyszłej babci o jej złym samopoczuciu, a przeciez to nie tesciowej
        sprawa. Po urodzeniu dziecka, jakbym do niego przywiązana nie była,
        nie powinnam sie wtracać. Moge zaryzykowac mowiąc corce "Moim
        zdaniem, powinnas zrobić to i to", a synowej, o ile dzieciaka nie
        będzie dusić, nie skrytykuję.
        Poza tym jedna wazna sprawa. Gdyby mojej corce nie udawało się zajść
        w ciążę, to starałabym sie w jej obecnosci szczególnie nie zachwycać
        ciążą synowej...
        • nolita Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 17:03
          a może po prostu wziąść synową i pogadać szczerze?

          "Słuchaj, chcialabym uczestniczyć w twojej ciąży, cieszę się, że
          będe mieć wnuki, ale wiem, że możesz to potraktować jako wścibstwo
          podczas gdy mi sie będzie wydawało że daje dobre rady. Ustalmy
          granice i kiśmy w sobie złości".

          Jakie to proste...(?)
          • agatar-m Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 17:40
            kurcze normalnie jak bym czytała o swojej teściowej.... hehe, ja juz mam te
            dzieci i szwagierka też, moje są dla niej zupełnie nie ważne..tak
            uprzedzam,żebyś sie nastawiła, one się nie zmieniają wink
          • verdana Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 18:11
            Takie rzeczy to tylko w poradnikach.
            Tak potraktowana synowa zazwyczaj mysli "Stara gropa, zwyczajnie nie
            moze do mnie mówic? I to moja ciąża nie jej, nich sobie idiotka nie
            wyobraza,z e będzie w niej uczestniczyć."
            ja tam bardzo lubie moja potencjalna synową, ale zdaję sobie sprawę,
            ze cokolwiek tesciowa powie, przeciętna synowa jest albo wsciekla,
            albo zawiedziona albo jedno i drugie.
            No i cały cas zastanawiam się, czy nie chodzi o uczucia córki, ktora
            moze miec jakies klopoty z zajsciem w ciążę, a tu synowa cały czas
            domaga się uwagi, bo ona JUŻ zaszła.
            • nolita Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 18:44
              jednym słowem nie ma idealnego wyjścia... chociaż... może
              jednak...po prostu nie wychodzić za mąż ;-]

              Zauważacie jak się zmieniają relacje z matką syna jak związek jest
              oficjalnie usankcjonowany (ślub)?

              A tak... jest się albo na kumpelsko-przyjacielskiej stopie albo po
              prostu się ignoruje.

              Obrączka zacieśnia więzi nie tylko pomiędzy partenrami...ale też
              pomiędzy teściami ;-7
              • franczii Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 20:04
                Moj slub nic a nic nie zmienil w moich relacjach z tesciowa. Nadal jestesmy jak
                znajome, ktorych drogi sie przyadkowo zetknely niby jakas zazylosc sie
                wytworzyla, jest zyczliwosc i gotowosc pomocy w miare mozliwosci ale przede
                wszystkim uprzejmy dystans, kontrolowanie sie.
    • marycha1433 Re: teściowa i jej córka 18.10.09, 18:44
      Powiem tak, jako mężczyzna,mąż i ojciec. Moja mama ma dwie córki oprócz mnie,
      jedna z córek ma troje dzieci, druga nie ma wcale. Kiedy ożeniłem się, wszystkie
      dzieci siostry były juz na świecie więc mam porównanie. Moja mama bardzo
      emocjonalnie podchodziła do pierwszej ciąży córki, do następnych ciąż ( w tym
      również mojej żony)zachowywała dystans, już podchodziła w sposób opanowany i bez
      emocji. Kiedys się jej pytałem, czyje wnuki są dla niej ważniejsze.
      Odpowiedziała, że wszystkie kocha i traktuje jednakowo, ale dzieci córki są
      jakby troszkę jej bliższe ze względu na to, że urodziły się pierwsze no i że
      zawsze ze swoją córką miała większy i bliższy kontakt niż ze mną. Conie oznacza,
      że nie kocha dzieci żony. To nie jest tak, jak piszecie, że teściowe nie
      szwracają uwagi na wasze dzieci- po prostu zawsze matka z córka ma lepszy
      kontakt niż z synem.
      • azile.oli Re: teściowa i jej córka 19.10.09, 10:32
        Ja myślę, że w opisanej sytuacji ciąża synowej i przyszły wnuk są
        ważne, ale po prostu teściowa się nad tym nie rozczula bo : wnuk się
        jeszcze nie urodził, nie ma jakichś poważnych problemów z ciążą,
        więc i powodów do zmartwienia nie ma.
        Być może matka przeżywa to, że córce nie udało się jeszcze zajść w
        ciążę i martwi się tym.
        Sama mam syna i córkę i aczkolwiek zakładam, że wnuki będę
        traktować jednakowo, to jestem pewna , że ciążę i poród córki będę
        przeżywać bardziej, bo dotyczy mojego dziecka. W przypadku syna
        ciąża nie dotyczy go w sposób ściśle fizyczny.
        To normalne, że martwimy się bardziej o nasze dzieci, niż choćby o
        najwspanialszą synową. Chyba lepiej przyjąć do wiadomości fakt, że
        córka zawsze będzie bliższa. Co nie znaczy, że bliższe będą jej
        dzieci, tak być nie powinno.
    • kol.3 Re: teściowa i jej córka 19.10.09, 21:07
      Przeszłam przez bycie "tylko" synową, przez brak zainteresowania
      wnukami, za to na stare lata teściowej stałam się "córką", "córeczką",
      no bo ktoś się musiał zająć jej sprawami, gdy zniedołężniała.
      Żałosne są te dywagacje na temat "tylko" synowych, te zmiany frontu na
      stare lata, prymitywne manipulacje i szantażyki emocjonalne.
    • spacey1 Re: teściowa i jej córka 24.10.09, 15:37
      Wcale się nie dziwię, że twojej ciąży teściowa nie przeżywa tak, jak ewentualnej
      ciązy córki. Na razie to jeszcze nie jest wnuk/wnuczka, tylko stan
      fizjologiczny, w którym ty się znajdujesz, a córka będzie być może się
      znajdować. Logiczne, że stan, samopoczucie córki bardziej obchodzi matkę, niz to
      samo u synowej. Już w góry sie pewnie przejmuje tym, że córka będzie miała
      mdłości, będzie się czasem czuła gorzej, będzie jej ciężko. Raczej jest dość
      zrozumiałe, że nie martwi sie tak bardzo o Ciebie, bo nie jesteś jej najbliższą
      osobą. Ta ciąża z czasem przestanie być ciążą i stanie się wnukiem lub wnuczką,
      a wtedy normalna babcia kocha jednakowo dzieci syna, jak dzieci córki, a
      przynajmniej można tego oczekiwać. Jednak etap wczesnej ciąży, to zupełnie inna
      sprawa. Mówi się przecież, że nawet ojcowie mają zupełnie inny przebieg
      nawiązywania więzi z dziećmi, niż matki. Ojciec potrzebuje tego czasu więcej,
      często dzieje się to dopiero po porodzie i to nie od razu. Kobieta nosząc
      dziecko w sobie zwykle wykształca tę więź szybciej. Dlaczego oczekiwac od babci,
      że będzie od wczesnej ciąży związana z tym dzieckiem?
      Poza tym wiem z doświadczenia, że synowym ciężko dogodzić. Moja teściowa dość
      mocno przejmowała się moim samopoczuciem, ale ja wtedy czułam sie trochę jak
      inkubator na jej wnuka. Potwierdziło sie po porodzie - nagle moja forma
      przestała ją interesować smile
      Ale to są wszystko dla mnie rzeczy niezbyt zaskakujące. Radzę patrzeć na te
      sprawy z dystansem.
Pełna wersja