ciaza córki, dylemat. . .

18.10.09, 19:12
Zostane babcia. Moja 19nastoletnia Córka za 7miesiecy zostanie matką.
Bylam 7tygodni w senatorium, wracam a tu Córka postanowiła (bez mojej
zgody) "zameldować" u nas jej chłopaka-przyszłego męża. Rozwiodlam
sie 5lat temu i szczerze chyba nie mam ochoty mieszkac teraz pod
jednym dachem z jakims facetem.
Ogolnie chodzi o to, ze boje sie ze cala odpowiedzialnosc za to
dziecko spadnie na mnie. Corka uczy sie , jej chlopak pracuje takim
systemem ze 3-4dni go nie ma potem tydzien jest -caly czas spi i znow
wyjezdza. Ja jestem na rencie i dorabiam sobie jako korepetytorka
języka rosyjskiego. Rozmawialam o tym z córka ale ona ciagle wzbudza
we mnie poczucie winy ze nie stac mnie zeby kupic im mieszkanie itp.
Nie wiem co mam zrobic i tak od trzech dni chodze sobie po róznych
forach szukając rady-wsparcia. Pozdrawiam.
    • marycha1433 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:15
      Proszę Pani, ja na Pani miejscu nie trzymałbym u siebie w mieszkaniu kochasia
      córki. Skoro zostanie tata, niech sam zarobi na mieszkanie i niech córka
      zamieszka z nim. To Pani mieszkanie i nie ma Pani obowiązku sublokatora zywić.
      • liliankaa77 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:21
        marycha1433 napisał:

        > Proszę Pani, ja na Pani miejscu nie trzymałbym u siebie w
        mieszkaniu kochasia
        > córki. Skoro zostanie tata, niech sam zarobi na mieszkanie i niech
        córka
        > zamieszka z nim. To Pani mieszkanie i nie ma Pani obowiązku
        sublokatora zywić.

        Obowiązek zapewnienia dziecku dachu nad głową spoczywa zarówno na
        matce jak i na ojcu.
        • czar_bajry Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:32

          > Obowiązek zapewnienia dziecku dachu nad głową spoczywa zarówno na
          > matce jak i na ojcu.


          Ale nie na babcitongue_out
          • liliankaa77 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:38
            Tak, odniosłam się tylko do tego co napisał Pan. Swoją drogą
            nieciekawie. Jak córeczka się oburzy i także wyprowadzi to może się
            starać na alimenty na siebie od matki. Horror. Swoją drogą jakby mi
            ktoś taki tekst zapodał jak szanowny chłopak córki- do końca życia nie
            miałby wstępu do mojego domu. Wywalić pasożyta jak najszybciej.
            • mariolka99 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 22:31
              liliankaa77 napisała:

              > Jak córeczka się oburzy i także wyprowadzi to może się
              > starać na alimenty na siebie od matki.

              Nie moze, bo pełnoletnia smile I ma (będzie miała) własne dziecko, a to
              załatwia sprawę alimentów na nią smile
              • liliankaa77 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 22:35
                > Nie moze, bo pełnoletnia smile I ma (będzie miała) własne dziecko, a to
                > załatwia sprawę alimentów na nią smile

                Nieprawda.
                • kasskossk Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 12:05
                  Ja bym takiego ziecia przez tyłek rozerwała! Rozumiem ze małolata
                  sie zakochała(ten głupi wiek jeszcze jak widac w jej przypadku). A
                  skad ona takiego chłoptasia wzieła?! Ja bym na Twoim miejscu
                  nalegała na kontakt z rodzicami tego typka.
                  A co do sprzedazy mieszkania to badz madra i absolutnie sie na takie
                  cos nie zgadzaj! Niech idzie do pracy nawet na 2 zmiany i
                  zapiernicza na 4 kąty a nie bedzie o Twoim mieszkaniu decydował.
                  Małolat i cwaniaczek..
            • czar_bajry Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 00:42
              Zgadzam się z Tobą w pełni. Jeżeli autorka teraz nie podejmie radykalnych kroków
              to do końca życia będzie miała nieproszonych lokatorówtongue_out
              Ja rozumiem że to córka ale w końcu dorosła, zafundowała sobie ciążę to niech
              teraz zadba i o resztęsmile
    • angazetka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:19
      Córka jest wobec Ciebie bardzo nie fair. Dlaczego nie skonsultowała
      z Tobą wprowadzenia faceta do domu? Jakim prawem teraz strzela
      fochy, że nie stać Cię na kupno mieszkania dla niej?
      Uświadamiaj młodym (a córce przede wszystkim), że to będzie ICH
      dziecko i ICH życie. Możesz im pomóc, ale nie wyręczać.
    • moofka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:21
      ciezarna corka zawsze by u mnie kat miala
      ale obcy chlop niekonieczenie
      postaw wiec sprawe jasno
      ze jesli chca byc razem
      a ty nie masz miejsca i ochoty na nowa rodzinke pod bokiem
      to niech sie zorganizuja zeby byc rodzina
      pomoc tak
      ale nie pasozytowanie
      • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:26
        Wczoraj mój przyszły zięć zaprezentował mi swój Plan dzilania. Podobno
        konsultował z jakims agentem nieruchomosci cene naszego mieszkania i
        oszacował ja na ok 400tysięcy. Powiedział ze ja za 100tysiecu kupie
        sobie kawalerkę w miasteczku za warszawą bo tam taniej a nie mam
        zadnych zobowiazać w stylu dojazdów do pracy itp. a oni kupią za
        300tysiecy małe dwa pokoje na przedmiesciach warszawy. Zabrakło mi
        słów.....
        • moofka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:28
          no no
          przedsiebiorczy mlodzi big_grin
          a rozmawialas z jego rodzicami?
          w koncu oni tez sa dziadkami
          • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:35
            nie znam jego rodziców on nie jest z Warszawy, pochodzi gdzies z pod
            Poznania. Mowi o sobie niewiele a córka nie chce zebym kontaktowala sie
            z jego rodzicami bo oni sa w podeszłym wieku, "a ja jestem histeryczką
            i mogłabym ich wyprowadzic z równowagi"
            • moofka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:39

              strasznie niefajnie to wszytsko wyglada
              a co ty chcesz z tym zrobic?
              co corka robi? uczy sie pracuje? ma jakies studia do skonczenia, jakie maja
              plany na najblizszych kilka lat?
            • letizia2 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:41
              Troche dziwne, że córka nie chce abyś skontaktowała się z jego rodzicami.
              Tamci nie wiedzą, ze syn będzie ojcem?
              Twoja córka długo się zna z tym chłopakiem?

              Powiedziałaś coś temu cwaniakowi, co myślisz o jego planach?
              Ja bym dała mu 2 dni na wyprowadzkę.
              Zacznij teraz dzaiłać, bo na głowe ci już weszli.

              A gdzie On do tej pory mieszkał???????
        • aluc Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:29
          rewelacja
          pokaz mu drzwi i wymien zamki, bo zaraz się okaże, ze nie mieszkasz we
          własnym mieszkaniu
        • liliankaa77 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:31
          Pogoń tego pana i to jak najszybciej. Córce jak się nie podoba pogoń z
          nim.
        • gryzelda71 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:37
          I co ty na to ?
        • angazetka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:43
          Po takiej "rozmówce" wystawiłabym panu walizki za drzwi.
        • deodyma Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:13

          basiakasiajoasia napisała:

          > Wczoraj mój przyszły zięć zaprezentował mi swój Plan dzilania.
          Podobno
          > konsultował z jakims agentem nieruchomosci cene naszego mieszkania
          i
          > oszacował ja na ok 400tysięcy.




          ze co prosze?????????????
          po czyms takim wywalilabym go z chalupy na zbity pysk!
        • ms135pt Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:33
          Bezczelny typ, pod Pani nieobecnosc oszacowal wartosc Pani mieszkania i jeszcze
          żąda zeby Pani zakupila mieszkanie IM wiec corce i obcemu facetowi. Szkoda ze
          zabraklo Pani slow, bo ja bym takiego typa wywalila z MOJEGO mieszkania w trybie
          natychmiastowym.
          Czy pani corka napewno jest w ciazy, tzn powiedziala to czy pokazala tez karte
          ciazy, usg, wynik beta? Czy Pani zna tego czlowieka, studiuje, pracuje czy
          zajmuje sie wyludzaniem mieszkan?
        • przeciwcialo Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:34
          No żesz...poginiełabym jeszcze szybciej niż się wprowadził.
        • a.nancy Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 22:10
          wywaliłabym gnoja na zbity pysk
        • czar_bajry Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 00:44
          Mnie też, pogoń pasożytów jak najszybciej!!!
        • zolza78 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 10:10
          Podobno
          > konsultował z jakims agentem nieruchomosci cene naszego mieszkania
          i
          > oszacował ja na ok 400tysięcy. Powiedział ze ja za 100tysiecu
          kupie
          > sobie kawalerkę w miasteczku za warszawą bo tam taniej a nie mam
          > zadnych zobowiazać w stylu dojazdów do pracy itp. a oni kupią za
          > 300tysiecy małe dwa pokoje na przedmiesciach warszawy. Zabrakło mi
          > słów.....


          Co Ty mu na to odpowiedziałaś?? Mam nadzieję, że nie coś w stylu:
          dobrze, pomyślę, zastanowię się.

          Podpisuję się pod większością rad, jakie tutaj Ci dziewczyny
          napisały. odtwórz gnojowi drzwi z głośny,m wyraźnym W-Y-P-I-[...]-
          [...]-[...]-A-L-A-j. Córka, jak zechce, może wyjść za nim.
          Gwarantuję Ci, że jeszcze szybciej wróci.
    • mearuless Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:23
      jak zameldowala???
      co ty opowiadasz, przeciez tylko wlasciciel/glowny lokator/najemca moze to
      zrobic??!?
      musiala by sfalszowac twoj podpis.

      a wracajac do tematu- zachowawczo i w celu nauczki wywal z domu oboje.

      co to znaczy wpedza cie w poczuie winy?
      chciala sie bzykac i rozmnazac to niech sie teraz troszczy o siebie i dziecko/meza.
      • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:28
        Zameldowała w " " nie dosłownie, chodzilo o to ze przewiezli jego
        rzeczy: ubrania, kosmetyki, jakies tam meble dostasł miejsce w szafie ,
        łazience itp.
        • mearuless Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:40
          corka jest wyjatkowo bezczelna.
          jesli teraz pozwala sobie na takie rzeczy to nie zdziw sie jak za chwile
          zostaniesz ich sluzaca albo bedziesz sie krepowala chodzic po wlasnym lokum.

          musisz to skonczyc jak najszybciej.
          jak chca mieszkac we dwoje to na swoim nie u ciebie -ty masz prawo do
          decydowania z kim i jak mieszkasz.

          pomoze ci dzielnicowy- idz do niego po porade.
        • delecta Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:41
          basiakasiajoasia napisała:

          >jakies tam meble dostasł miejsce w szafie ,
          > łazience itp.

          Nie dostał,bezprawnie je zajął.
          ZAŻĄDAJ opuszczenia lokalu przez tego pana. Może ewentualnie
          przychodzić jako gość do córki.
          Że Cię wyzwą od najgorszych? To więcej niż pewne. Ale i tak to
          zrobią, nawet jak nie zareagujesz na zamieszkanie chłoptasia bez
          pytania. Oboje bezczelni i bez ambicji.
      • totorotot Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:42
        Mearuless, Ty doskonale wiesz jak Cie lubie, ale musze to napisac: pie...ij sie babo w łeb!
        trutnia ptwierdzam wypierdzielic na zlamasa, ale ciezarna córke zostawic w domu. To jest taki moment, w którym autorka wątku może stracić córkę na zawsze - bo to, co radzisz, wyrzucić dziecko w najtrudniejszym momencie zycia- jest niewybaczalne.
        Pozdrawiam
    • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:45
      Rzadko się wypowiadam na forum, ale powiem Ci szczerze - basiukasiujoasiu - ze
      smutniejszego postu nie czytalam od tygodni. Jestem kilka lat starsza od twojej
      corki i nie wyobrazam sobie takie zachowania, a te teksty o mieszkaniu to ogole
      skandal. Coz masz zrobic,

      1) Przedzwon do rodzicow przyszlego "ziecia" i zapros ich do siebie aby
      przedystkutowac rodzinne sprawy, w koncu macie byc rodzina (wybacz ironie), jego
      rodzice z pewnoscia o niczym nie wiedza, i mlodemu z pewnoscia mina zrzednie jak
      sie dowie, ze jego rodzice o wszystkim wiedza (oni pewnie nie wiedza o twoim
      istnieniu, istenieniu twojej corki jak i o ciazy)
      2) Porozmawiaj z corka i przedstaw jej swoje stanowisko, prosze, nie doluj sie
      tekstami co do tego, ze rodzice maja obowiazek kupic dzieciom mieszkanie czy
      inne bzdurne wypowiedzi
      3) a mlodemu powiedz, ze jezeli chce z Wami mieszkac to tylko przez okreslony
      czas i ze to TWOJ DOM

      i badz konsekwentna, to najwazniejsze, jezeli powiesz im, ze np. maja sie
      dokladac do budzetu to w razie jak sie nie dokladaja stosuj sankcje, np. zmiana
      zamkow, konsekwencja to podstawa.

      A co na to ojciec twoje corki??
      • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:48
        powiem Ci jeszcze jedno, czasem najlepiej pomaga terapia szokowa: wywal ziecia,
        corka pewnie pojdzie z nim, po 2 miesiacach jak goracy romans sie skonczy ona
        wroci i jakos sobie we dwie, a wowczas juz trzy, ulozycie zycie na nowo.
      • superslaw Re:to się normalnie w głowie nie mieści 18.10.09, 19:51
        nie pozwól sobie wejsc na głowę...to twoje mieszkanie, a oni skoro się o dziecko
        postarali niech teraz główkuja, a ty możesz co najwyżej pomóc jesli bedziesz
        chciałasmile
        i przedzwoń koniecznie do rodzicow chłopaka i porozmawiaj z nimi bo rzeczywiście
        wygląda że oni nic nie wiedzą..
      • verdana Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:51
        Mysle, ze musisz teraz być zdecydowana i pokaż, ze nie dasz się
        zastraszyć. Zacznij od telefonu do jego rodziców (podejrzewam, ze
        telefon jest fałszywy, a facet jest zupelnie kim innym niz ten, za
        kogo sie podaje). Potem wezwij mlodych do sieie, powiedza, ze nie ma
        zadnych szans, abys wymienilam mieszkanie, że nigdy, w żadnych
        okolicznosciach na to nie moga liczyć, że nie życzysz sobie
        mieszkania z nowa rodzina i niech sobie poszukaja innego mieszkania.
        Crka będzie plakala, a zięć Cię wyzywał. Gdyby stawili opór - wezwij
        policję.
        Jesli teraz nie będziesz stanowcza, skonczysz pod mostem.
        • mearuless Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 19:56
          ja bym ich chyba pobila za sama propozycje rozdysponowania mojego majatku!!
          no w glowie sie nie miesci jak ludzie potrafia az tak byc bezczelni- kopa w dupe
          i to jak najmocniejszego.
          niech sie ocknie!!!- i wypiernicza!
        • schiraz Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:03
          Zdecydowanie nie podoba mi się ten chłopak, i te teksty, że starsi rodzice nie
          wiedzą i żeby nie dzwonić. Wybacz, ale to bzdura jakiej świat nie widział,
          chłopak pracuje kilka dni poza domem, jesteś pewna, że on nie ma drugiej
          rodziny? Być może to nieprawdopodobne co wymyślam, ale uwierz mi, życie
          wielokrotnie zaskakiwało mnie tak, że stałam wbita w ziemię powtarzając: ale to
          niemożliwe... Ile ten przedsiębiorczy młodzian ma lat? Uważaj na siebie i nie
          podejmuj żadnych nieprzemyślanych decyzji pod wpływem emocji, to twój dom, twoja
          córka i zadzwonienie do rodziców tego chłopaka jest na razie pierwszą rzeczą,
          którą powinnaś moim zdaniem zrobić.
          • caffe_mocca Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:07
            Zachowanie córki tez mi się bardzo nie podoba
            ona ciagle wzbudza
            we mnie poczucie winy ze nie stac mnie zeby kupic im mieszkanie ...


            No zesz kurna... zaraz zadzwonie do moich rodziców i tez im powiem ze wyrodni sa
            i wstretni bo na mieskzanie musiałam wziąc kredyt i wypruwam sobie na ten
            kredyt zyły (i bede to robic jeszcze przez ok 20 lat)
            O ja głupia - tzreba bylo fochy strzelac moze rodzice by kupili przytłoczeni
            poczuciem winy.
            Sorry, ale córka ci totalnie na głowę wlazła uncertain
            • caffe_mocca Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:10
              Aha - a za takie dyponowanie bez mojej zdgody MOIM mieszkaniem i snucie planów
              ze ja sobie za 100 tys kupie a oni za 300 - to normalnie chłoptas wyleciał by z
              hukiem przez drzwi frontowe ze sladem mojego obcasa na tyłku
              Co za CHAMSTWO!!! A ten pan co planuje wniesc do majatku rodziny? Pare spranych
              gaci i totalna bezczelnosc w dysponowaniu nie swoimi dobrami materialnymi?!
              Nosz normalnie - nie mnie dotyczy ta sytuacja - ale az sie zagotowałam!!! Co za buc!
    • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:06
      Córka studiuje, dostaje od swojego ojca 500zł alimentów. On do tej
      pory wynajmowal z dwoma kolegami mieszkanie na naszym osiedlu. Ale
      tak teraz sobie pomyslalam ze pewnie nie zaplacil za czynsz i ten
      własiciel ich wywalił bo bardzo szybko sie zebrali z tą
      przeprowadzką.
      Nawet nie mam pomysłu jak sie skontaktowac z jego rodziną - ani
      telefonu, ani adresu. Po samym nazwisku było by chyba ciężko.
      Rozmawialam z córka wczoraj o tym ze nie zgadzam sie na jego pobyt u
      nas w domu a ona mi na to ze jak ja go wywale to on sie obrazi i nie
      uzna dziecka i ze ona nie bedzie miala z czego zyc i ze ja bede
      musiala ją utrzymywac. Jest bezczelna (mysle ze to po czesci jego
      wpływ) nie wiem jak dotrzec do niej a nie chce wzywac policji i robic
      jakiejs draki...
      • caffe_mocca Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:12
        wiesz... nie masz obowiązku utrzymywania 19 letniej córki...
        • angazetka Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:13
          Ma o tyle, że córka może wystąpić o alimenty. Zwłaszcza jesli się
          uczy.
          • triss_merigold6 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:16
            Na siebie owszem, na dziecko już mniej, bo pierwszeństwo w
            utrzymywaniu dzieciątka mają jego rodzice.
          • caffe_mocca Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:18
            Wiesz co, gdyby moja córka byla w ciazy pewnie bym jej pomogla finansowo - niech
            by to i bylo formalnie poprzez alimenty, wiec strach przed sprawa sadowa by mnie
            nie przytłaczał.

            Niech córka zalozy sprawe w sadzie - od dorabiajacej sobie matki na rencie za
            duzo" nie wydoi" - wiec podejrzewam ze ta droga nie pojdzie
            lepiej sprzedac mieszkanie i miec za 300 wlasne a wycykana ze wszystkiego matke
            daleko pod warszawa coby sie czasem nie wtracała i dupy nie zawracala
            Jesli alternatywa jest sprawa w sadzie i alimenty - to chyba mniejsze zło.
          • beatrycze123 Re: ciaza córki, dylemat. . . 27.10.09, 21:05
            Gdy urodzi własne dziecko to traci prawo do alimentów na siebie, choćby się uczyła.
        • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:18
          wiem, ale wiem tez ze bym nie mogla zyc z taka swiadomoscia ze Córka
          tuła sie gdzies z moja wnuczką/wnukiem. Alimenty moze zaraz stracic jak
          tylko ojczulek sie dowie ze jest w ciazy. Boje sie tylko ze Córka mnie
          znienawidzi po tym wszystkim ze za swoje niepowodzenia zyciowe bedzie
          obarczala mnie....
          • caffe_mocca Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:21
            Boje sie tylko ze Córka mnie
            > znienawidzi po tym wszystkim ze za swoje niepowodzenia zyciowe bedzie
            > obarczala mnie....


            A czasem juz tak nie jest ? I to zupelnie nie z twojej winy?
            Sorry ale mam takie wrazenie z twoich postow ze cos takiego złego sie stało w
            waszych relacjach ze nawet jakbys jej złoty palac kupila to bedziesz ta złe i
            niedobra a wszystkie jej niepowodzenia w zyciu i zle decyzje - to twoja wina.
            Mi sie wydaje ze tylko terapia szokowa podzial - poza tym mozesz dac do
            zrozumeinia ze zarowno i corka jak i wnuk miejsce u ciebie w domu ma - wiec nie
            musza sie "tułac"
            No chyba ze na "złosc mamie odmroże sobie uszy"
          • figrut Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 07:28
            Boje sie tylko ze Córka mnie
            > znienawidzi po tym wszystkim ze za swoje niepowodzenia zyciowe bedzie
            > obarczala mnie....
            Jej niepowodzenia życiowe, to jej problem, nie Twój. Zrobiłaś to, co byłaś w
            stanie zrobić, reszta należy już do niej.
            Mam 19 letnią córkę i gdyby ona była w ciąży, pomogłabym jej na ile byłabym w
            stanie. Pomoc córce to jedno, a trzymanie w swoim domu pasożyta to drugie. Nie
            możesz całe życie obchodzić się z córką jaj z jajkiem. Zachciało się jej być
            dorosłą, to niech poczuje smak dorosłości na własnej skórze. Na każdy argument
            swojej córki dotyczący tego, co Ty jej dałaś lub nie dałaś, zapytaj, co ona
            zamierza OD SIEBIE dać swojemu dziecku - opieranie się na plecach, finansach,
            mieszkaniu babci, oraz na facecie, który już na starcie grozi, że alimentów nie
            będzie. Nie musisz być doskonała. Nie musisz wszystkiego córce dać, zapewnić, z
            wszystkiego wyręczyć. Ona już na samym początku poległa na całej linii, Ty nie.
            Wyrzuć faceta z mieszkania. Nie przejmuj się biadoleniem córki. Nawet jeśli
            facet zniknie, to będzie to z korzyścią dla Ciebie, Twojej córki i jej dziecka i
            swoją stanowczością zrobisz córce tylko przysługę, a alimenty (zasiłek dla
            dzieci bez ojca) córka może dostać z opieki społecznej.
      • triss_merigold6 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:14
        Weź Ty niuni pokaż Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.
        Pan nie uzna dziecka? Buahahhaha, na wniosek matki dziecka sąd zleci
        badanie DNA, ustali ojcostwo i zasądzi alimenty.
      • deodyma Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:18

        Rozmawialam z córka wczoraj o tym ze nie zgadzam sie na jego pobyt
        u
        > nas w domu a ona mi na to ze jak ja go wywale to on sie obrazi i
        nie
        > uzna dziecka i ze ona nie bedzie miala z czego zyc i ze ja bede
        > musiala ją utrzymywac. Jest bezczelna (mysle ze to po czesci jego
        > wpływ) nie wiem jak dotrzec do niej a nie chce wzywac policji i
        robic
        > jakiejs draki...






        gdyby mi cos takiego dziecko w przyszlosci powiedzialo, pokazalabym
        drzwi bez mrugniecia okiem.
        w tym wypadku chyba tylko terapia szokowa zadziala.
      • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:19
        Powiedz corce, ze uznanie dziecka to nie jego laska, ale skoro dziecko jest jego
        to jest JEGO i kropka. Ja nie uzna po dobroci, to uznania nastapi w drodze
        procesu i alimenty bedzie musial placic czy chce czy nie chce.

        Corka najwyrazniej sie boi, ze chlopak zostawi ja na lodzie i moim zdaniem
        powinnas przede wszystkim otworzyc jej oczy: ze chcesz jej dobra, ze bedziesz ja
        wspierac, ze jej pomozesz, i powinnas zaczac ja uswiadamiac, ze chlopak
        postepuje nie fair. Pewnie ona sama jest nieco skolowana, i sie boi, ze zostanie
        sama i musisz ja przekonac, ze dzialasz dla jej dobra i ze powinna zaczac
        wymagac od faceta okreslonego zachowania i odpowiedzialnosci. Powoli, powoli,
        malymi krokami otwieraj jej oczy, bo tego wlasnie jej trzeba. Uswiadamiaj jej,
        ze zachowanie faceta to chamstwo i sciema.

        W miedzyczasie badz konsekwentna, wymagaj okreslonego zachowania od ich obu
        (telefon do rodziców, placenie za rachunki etc.), przeprowadz male sledztwo:
        ustal gdzie pracuje, numer telefonu do rodzicow, ich adres etc. Nie dziwie sie,
        ze nie chcesz draki, ale jak okaze sie potrzebna nie boj sie podjac
        zdecydowanych krokow.
      • arwena_11 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:20
        Dziecko to on se może nie uznać, ale sąd mu każe uznać. Alimenty
        również przez sąd załatwi.

        Powiedz córce, że jej dach nad głową dasz ( w ramach alimentów), ale
        reszta to jej sprawa. Postrasz ja ze jak zawali studia to i te 500zł
        od ojca straci, bo teraz zmieniły sie przepisy i jak dziecko ma 18
        lat i sie nie uczy, to można wystąpić o zniesienie obowiązku
        alimentacyjnego.

        Skoro córka sie boi że facet ja zostawi, bo go wywalisz, to znaczy
        ze niezłe ziółko z niego. Szuka chaty za darmo, a córkę zostawi jak
        znajdzie lepszą i bogatszą dupe do dojenia.
      • sabka22 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:22
        Powiem ci że bardzo współczuje tej sytuacji,córka ślepo zapatrzona w
        faceta nie słucha Cie ale ty nie możesz trzymac tego gościa w domu
        tylko dlatego że on sie obrazi jak by mial sie wyniesc....a niech
        sie obraża,dziecka nie uzna to sa odpowiednie badania a skoro twoja
        córka tak podejrzewa to z góry mówie że ten związek nie ma
        przyszłości bo wygląda na to że ona jest z nim po to żeby mieć
        pieniądze po urodzeniu dziecka a nie tedy droga.


        Ja jestem pare lat starza od twojej córki i nie wyobrażam sobie żeby
        tak się do matki odnieść,też urodziłam w wieku 19lat ale całkiem
        inaczej myslałam i mimo że mieszkam z mamą to przy dzieciach robie
        wszystko ja,oczywiscie mama bardzo pomaga jesli trzeba ale obie
        jestesmy zdania że to moje dzieci a jej wnuki wiec znamy swoje role.

        Z tym mieszkaniem przegieli oboje masakra...nie daj sie namówić na
        takie żeczy wogóle jego to raczej nie słuchaj tylko za wczasu
        wywal,jest dorosły i to on ma zapewnic dom twojej córce i
        dziecku,niech cos wynajmą poporstu.Jest cwany przyznam,wygodnie mu u
        ciebie i tyle.

        Powodzenia i nie daj sie jemu,a z córką rozmawiaj bo jest ślepo
        zapatrzona w niego...
        • marzeka1 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:32
          "Rozmawialam o tym z córka ale ona ciagle wzbudza
          we mnie poczucie winy ze nie stac mnie zeby kupic im mieszkanie itp. "- nie masz
          obowiązku kupować córce mieszkania, jest roszczeniowa i bezczelna. Chłopak
          bardzo mi się z opisu nie podoba, no i ta chęć wysiudania ciebie z własnego
          mieszkania! No koszmar, smutne to. NIGDY, PRZENIGDY nie zgódź się za jego
          zameldowanie, córce nie powiesz, by się wyniosła, ale też nie masz obowiązku
          utrzymywania pannicy, która strzeliła sobie dziecko z niefajnym gościem.
          Zażądałabym wyprowadzki faceta, nie bawiłabym się w subtelności i powiedziała to
          WPROST, zanim będzie za późno i pan poczuje się pewnie, jak na swoim.
      • jomil Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:31
        A wyobraź sobie co będzie za rok, dwa? Będziesz niańką i służącą
        dla swojej córki i zięcia - niezięcia. Musisz coś zrobić teraz. Dla
        mnie to wygląda tak: Koleś zmajstrował dzieciaka, znalazł sobie
        ciepły, bezpłatny kącik i szansę na własne M (kupią nowe i on
        jeszcze Twoją corkę z tego nowego M wyroluje) Mam wrażenie, że to
        niezły cwaniak, który każdą sytuację potrafi obrócić na swoją
        korzyśc. Uważaj.
        Rozumiem, że nie chcesz robić draki, ale połśrodkami już się chyba
        nie da. Dziewczyna jest zaślepiona i trzeba jej otworzyć oczy.
        Tłumaczyłaś - nie pomogło. Trzeba działać.
        Ja bym zaprosila oboje do pokoju, wylegitymowałabym szanownego pana,
        spisała z dowodu a następnie poprosiła o kontakt do rodziców -
        natychmiast i przy nich zadzwoniła do przyszłych dziadków
        zapraszając ich w gości. Termin powiedzmy do 3 dni (byłabym skłonna
        nawet zafundować im podróż).Jeżeli nie dałby namiaru na rodziców
        kazałybam Panu zabierać manele i się wyprowadzić - natychmiast.
        Córka zrobi co będzie uważała za stosowne. Możliwe że za nim poleci
        trzaskając drzwiami ale wróci. Walcząc o siebie walczysz o córkę.
        Miejmy nadzieję, że się dziewczyna opamięta.
      • ms135pt Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:39
        Jak znasz imie ,nazwisko, wiek i miejscowosc z ktorej pochodzi sprobuj na Naszej
        klasie lub metoda tradycyjna- kasiazka telefoniczna i pare telefonow powinno
        zlokalizowac rodzine. Nie uwazam, zeby byla Pani histeryczka, wrecz odwrotnie
        zachowuje Pani spokoj w trudnej sytuacji- a rodzice tego pana powinni wiedziec o
        jego przeprowadzce, planach na przyszlosc a co najwazniejsze dziecku.
        • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:43
          A jeżeli nie znasz imienia/nazwiska/PESELu/adresu etc. popros o dowod osobisty,
          np. pod pozorem checi wypelnienia druku zameldowania (z pewnoscia wowczas
          chetnie udostepnismile i wtedy przeprowadz swoje wlasne sledztwo co do tego osobnika.
          • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:44
            albo przeszukaj jego rzeczy pod jego nieobecnosc, to juz niec mniej etyczna
            metoda, ale chyba w tym przypadku cel uswieca srodkismile
            • niamn Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:58
              aha, koniecznie porozmawiaj z bylym mezem, nie piszesz jakie macie relacje, ale
              chyba niezaleznie od sytuacji miedzy Wami powinnas z Nim porozmawiac, moze np.
              zapros go pod nieobecnosc mlodego i w obecnosci corki przeprowadzcie rozmowe.
              Corce sie wydaje, ze sie super ustawila, bo przeciez od matki moze wszystkiego
              wymagac, reakcji ojca sie boi, wiec moze to pomoze przemowic jej do rozumu.
      • przeciwcialo Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:42
        Dziecko niech odda do afdoppcji i nie bedzie mieć problemu.
        dziewczyna cię szantazuje okropnie.
      • ahhna Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 01:42
        a ona mi na to ze jak ja go wywale to on sie obrazi i nie
        > uzna dziecka i ze ona nie bedzie miala z czego zyc i ze ja bede
        > musiala ją utrzymywac.

        I pani daje się nabierać na takie gadki..? Pani nic nie musi. Tylko
        zadbać o siebie. Pomóc córce pani może, jak ładnie poprosi i wywali
        kochasia za drzwi.
      • zolza78 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 10:01

        a ona mi na to ze jak ja go wywale to on sie obrazi i nie
        > uzna dziecka


        nie musi uznać, żeby na nie płacić
    • lilka69 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:32
      rowniez dolacze sie do ostrzezen!

      chlopak moim zdaaniem wykorzystuje ciaze corki aby wyciagnac od ciebie
      pieniadze, potem rozwiedzie sie z woja corka i w latwy sposob bedzie mial polowe
      mieszkania.

      a corka pewnie zakochana w tym cwaniaku wiec robi to co on kaze!

      wymelduj ich oboje. corka zmadrzeje nawet jesli teraz bedzie sie odgrazac.

    • przeciwcialo Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 20:33
      Skoro sypiał z uczennicą to teraz na utrzymaniu bedzie miał 3 osoby
      a nie siebie samego.
      Szybko uswiadomic że sami musza sie o siebie zatroszczyc.
      Córka zachowała się bardzo nie fair.
      • gruzlica3334 serca nie macie 18.10.09, 20:48
        Zrob wszystko, zeby okciec corki nie dowiedzial sie o ciązy
        Pozwol mlodym razem mieskzac, nie kupuj zadnego miekszania!!!!!

        Rodzina ma mieskzac razem, a Ty masz obowiazke utrzymywac corke
        dopoki studiuje!!!!

        Nie mozesz jej wywalic, ani wymeldowac, bo ona moze sie psrzeciwic
        iwtedy moze byc tylko nakaz sadowy/wyrok

        Absolutnie nie zgadzaj sie na zadne kupna miekszan!!! Daj im sznase
        na wpsolne zycie!!!!!! Jesli sie rozyspie, to nie z Twojej winy!!

        I nie wywalaj 19 latki z brzuchem na ulice!
        Ona ma prawo miec rodzine.
        Nic sie nie stalo- jest w ciazy. Modl sie zeby ich zwiazek sie
        utrzymal!!!!
        • angazetka Re: serca nie macie 18.10.09, 20:53
          > Modl sie zeby ich zwiazek sie utrzymal!!!!

          O tak. Cudowny zwiazek z facetem, który nie chce nic o sobie mówić i
          dzieli majatek, do którego nie ma żadnego prawa. Modliłabym się o
          coś zgoła innego.
        • marzeka1 Re: serca nie macie 18.10.09, 20:54
          Nikt jej córki z brzuchem nie każe wywalić, ale wywalić zięcia-niezięcia, który
          ma zakusy na JEJ mieszkanie to owszem. Córka ma roszczeniową postawę i tyle.Nie
          ma obowiązku goszczenia w domu pana, który raczył zapłodnić córkę.
        • lilka69 gruzlica- a ty moze jestes corka autorki? 18.10.09, 20:54
          stad ta obrona?
          • ms135pt Re: gruzlica- a ty moze jestes corka autorki? 18.10.09, 20:57
            moze to ziec- nieziec sie wlaczyl do rozmowy?
            • sabka22 Re: gruzlica- a ty moze jestes corka autorki? 18.10.09, 21:07
              nie bo zięć by napisał-kup im koniecznie i szybko mieszkanie!haha!

              Ta dziwczyna raczej powinna otrzeźwieć a nie za wszelka cene być z
              tym dawcą nasienia bo tylko tak mozna tego faceta nazwać...
              • przeciwcialo Re: gruzlica- a ty moze jestes corka autorki? 18.10.09, 21:14
                Dawca- nie dawca ale przedsiębiorczy. Przuyjemnosc, naiwna omotana
                panienka, ciepły kąt z perspektywa własnego lokum. A dziecko....się
                wychowa jak trzeba.
        • triss_merigold6 Znakomite 18.10.09, 21:07
          Zwłaszcza pomysł, żeby ojciec córki nie dowiedział się o ciąży.
          Ciąża ma to do siebie, że z czasem ją coraz bardziej widać.

          W opisywanej sytuacji modliłabym się aby córka tatusia dziecięcia
          oglądała tylko w postaci comiesięcznego przelewu alimentów na konto.
        • caffe_mocca Re: serca nie macie 18.10.09, 22:22
          gruzlica3334 napisała: Rodzina ma mieskzac razem, a Ty masz obowiazke
          utrzymywac corke
          > dopoki studiuje!!!!


          Buahahaha - JAKA rodzina?! Jakis szemrany fagas z przypadku?

          A co do utrzymywania córki dopóki studiuje - zanim napiszesz bzdure - sprawdz
          bo sie kompromitujesz . Nie dopoki studiuje tylko dopóki studiuje i nie
          skończy iluś lat
          (25 albo 26 bodajże).
          45 letnia studentkę tez rodzice mają obowiązek utrzymywać?!?
          • liliankaa77 Re: serca nie macie 18.10.09, 22:37
            > A co do utrzymywania córki dopóki studiuje - zanim napiszesz bzdure
            - sprawdz
            > bo sie kompromitujesz . Nie dopoki studiuje tylko dopóki studiuje
            i nie
            > skończy iluś lat
            (25 albo 26 bodajże).
            > 45 letnia studentkę tez rodzice mają obowiązek utrzymywać?!?

            Ty się nie kompromituj. Nie ma ograniczenia wiekowego. Kiedyś było,
            teraz nie ma. A alimenty to może mieć zasądzona nawet 50 letnia córka
            od 80 letnich rodziców, jeśli nie posiada warunków do życia. Takie
            mamy beznadziejne prawo.
            • angazetka Re: serca nie macie 18.10.09, 22:41
              Może je dostać także ojciec dorosłego dziecka, na które sam nigdy
              nie łożył. Teoretycznie.
              • kasskossk angazetka 19.10.09, 12:31
                angazetka napisała:

                > Może je dostać także ojciec dorosłego dziecka, na które sam nigdy
                > nie łożył. Teoretycznie.


                To juz dawno sie zmieniło. Moi rodzice rozwiedli sie jak miałam
                kilka miesiecy(ojciec odszedł bo tesknił za swoim kawalerskim
                zyciem).Do 7 roku zycia miałam z ojcem kontakt weekendowy-pozniej
                kontakt sie urwał. Alimenty przestał płacic wiec płacił jeszcze
                wtedy fundusz alimentacyjny a on zwracał im kase albo ja sciagal od
                niego. Teraz mam 3dyszki wiec z ojcem nie mam kontaktu ponad 23
                lata. Niecały rok temu otrzymałam wezwanie do sądu bo ojciec na NK
                zobaczył moj profil i fotki,napisał tez do kilku moich znajomych i
                dowiedział sie ze prowadzimy luksusowe zycie(tak to tłumaczył w
                sadzie).W dodatku miał zaległe ponad 50tys zł za niepłacenie
                alimentow ktore musiał zwrocic do funduszu alim. załatwił tez sobie
                zwolnienie od lekarza ze jest niezdolny do pracy i chcial abym jego
                długi płaciła oraz płaciła alimenty.
                Sad juz na pierwszej rozprawie go wysmiał-jesli jest brak kontaktu
                ponad 5-10lat oraz ojciec niepłaci lub niechetnie płacił alimenty to
                dziecko niemaobowiazku płacic na niego alimentow.
          • angazetka Re: serca nie macie 18.10.09, 22:39
            > Nie dopoki studiuje tylko dopóki studiuje i nie
            > skończy iluś lat
            (25 albo 26 bodajże).

            Zanim napisz bzdurę - sprawdź. Nie ma zapisu o konkretnym wieku, do
            którego trzeba utrzymywać dorosłe dziecko. Wszystko zależy.
            • arwena_11 Re: serca nie macie 19.10.09, 08:47
              Teraz jak dziecko przestaje się uczyć, lub nie ma wyników w nauce, a
              ma 18 lat, to można wystąpić do sądu o zniesienie obowiązku
              alimentacyjnego.
            • caffe_mocca Re: serca nie macie 19.10.09, 16:56
              Podaj mi podstawe prawna gdzie jest zapisane ze np. 40parolatka - zdrowa
              (i studiujaca ) ma prawo sadownie od rodziców wymagac utrzymywania przez rodziców.
        • czar_bajry gruzlica3334 21.10.09, 00:26
          > Zrob wszystko, zeby okciec corki nie dowiedzial sie o ciązy

          Pogięło Cię?- a niby czemu ma się nie dowiedzieć? Nie wiem czy wiesz ale ciąża
          jest to stan dość trudny do ukryciatongue_out a skoro córcia postanowiła być dorosła i
          jest dumna z siebie to tatusiowi chyba też zechce się pochwalićsmile

          Pozwol mlodym razem mieskzac, nie kupuj zadnego miekszania!!!!!
          >
          > Rodzina ma mieskzac razem, a Ty masz obowiazke utrzymywac corke
          > dopoki studiuje!!!!

          Przecież autorka nie zabrania młodym mieszkać razem, tylko nie ma żadnego powodu
          aby mieszkali u autorki wbrew jej woli na dodatek.
          A obowiązek utrzymania córki skończy się w chwili jak ta urodzi własne dziecko,
          wtedy ten obowiązek przejmie tatuś maleństwatongue_out

          > Nie mozesz jej wywalic, ani wymeldowac, bo ona moze sie psrzeciwic
          > iwtedy moze byc tylko nakaz sadowy/wyrok

          Autorka nie nie córki chce się pozbyć tylko jej kochasia a jak młoda pójdzie za
          ukochanym to już jej wybór w końcu dorosła jesttongue_out

          > Absolutnie nie zgadzaj sie na zadne kupna miekszan!!!

          Popatrz tu zgadzamy się obiebig_grin

          Daj im sznase
          > na wpsolne zycie!!!!!! Jesli sie rozyspie, to nie z Twojej winy!!

          Przecież nikt im tego wspólnego życia nie bronismile

          I nie wywalaj 19 latki z brzuchem na ulice!
          > Ona ma prawo miec rodzine.
          > Nic sie nie stalo- jest w ciazy.

          Nikt nie wyrzuca bezbronnej 19 latki z brzuchem na ulicę, sądzę ze autorka
          chętnie pomogła by córce, tylko córka stawia żądania i nie przyjmuje do
          wiadomości tego że matka też ma prawo do swojego życia i sprowadzanie bez jej
          zgody do domu faceta i to takiego który z marszu stawia żądania jest chyba
          jakimś totalnym nieporozumieniem.
          Owszem ciąża w całej tej sytuacji jest najmniejszym problemem.

          Modl sie zeby ich zwiazek sie
          > utrzymal!!!!

          Tak i na msze daj w tej intencjitongue_out
        • culebre Re: serca nie macie 21.10.09, 21:04
          Chyba cię po....ło, forumowiczki wyjątkowo stanęły na wysokości zadania i dają
          cenne rady - jeżeli już się modlić (zaiste skuteczna taktyka), to o ciążę
          urojoną/rychłe poronienie i "wypadki chodzą po ludziach" względem uroczego
          szantażysty. Może mały egzorcyzm nad opętaną córką byłby skuteczniejszy - matka
          jest skołowana przez źle pojętą lojalność i podłego manipulanta, pakuje się w
          totalną wieloletnią patologię a ty pie.....sz debilne farmazony z cyklu
          olabogasercaniemaciejakośtobędzie. Owszem, jakoś to będzie - tego typu historie
          zwykle kończą się horrorem udekorowanym krwawą czcionką na stronach Faktu lub w
          Expressie Reporterów. Gnój brzmi jak niezły hochsztapler z doświadczeniem w tego
          typu przekrętach, jak również potencjałem do potraktowania niedoszłej teściowej
          toporkiem. Tu trzeba działać - wezwać policję i za jej pomocą usunąć intruza, a
          bezczelnej córuni zafundować terapią szokową, czyli ultimatum: walizki i drzwi
          albo moje zasady. Skoro taka wygadana i zorientowana w rynku nieruchomości, to
          proszę bardzo, niech docieka swoich praw alimentacyjnych przed sądem, rura
          szybko zmięknie. W przeciwnym razie cała sytuacja aż prosi się o monumentalna
          tragedię i zgadzam się że, niezależnie od panujących stosunków, należy spróbować
          włączyć w obieg ojca córki i wspólnym frontem wyciągnąć ją z ewidentnego bagna,
          które już teraz zachacza o interwencję właściwych służb. Na przyszłość polecam
          mniej telenowel argentyńskich, więcej rzeczywistości.
      • azile.oli Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 09:26
        Co do zachowania córki, to ja bym tu wzięła pewna poprawkę.
        Dziewczyna niekoniecznie jest zla i wyrachowana, ona jest po prostu
        sterowana przez cwanego faceta, który ją szantażuje, że odejdzie. A
        ona nie chce, żeby odszedł, bo albo go kocha, albo po prostu nie
        chce zostać samotną matką. A pan dyktuje jej warunki.
        Myślę, że potrzebna byłaby rozmowa z córką, taka szczera. Może i
        jest zaślepiona, ale pewnym faktom nie zaprzeczy, np temu, że facet
        wyrzucony z mieszkania nie uzna dziecka. Więc na czym mu zależy, na
        rodzinie, czy mieszkaniu? Nie obawiałabym się też, że córka z nim
        pójdzie - on jej nigdzie nie zabierze, bo i po co?
        Trzeba uświadomić dziewczynie, że nie da się pani zastraszyć
        alimentami, bo po pierwsze, wielkiej sumy nie dostanie i sama się za
        to nie utrzyma, po drugie - i tak do momentu zakończenia nauki
        byłaby finansowana. Co do alimentów na dziecko, to ojcostwo można
        ustalić sądownie.
        A ciekawa jestem, jak by zareagowali na propozycję, że pani sprzeda
        mieszkanie i kupi dwa, ale na siebie, po czym spisze z córką umowę
        najmu, zobowiazujaca najemców tylko do tego, że będą sami opłacali
        czynsz? Założę się, że facetowi nie będzie to odpowiadało i to też
        argument do rozmowy z córką.
        Oczywiście to tylko taki wybieg - absolutnie nie radzę sprzedawać
        mieszkania.
    • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 21:22
      Porozmawiaj spokojnie z córka i jej przekaz, ze po prostu na
      wspolne mieszkanie zgody nie wyrazasz, bo ci to nieodpowiada.
      Daj im czas na wynajecie lokum.
      Ja bym nie stawiala sprawy na ostrzu noza- twoja wlasna corka
      jest w ciazy, zapewne nieplanowanej(jakie pole do popisu dla
      prolajfowcow- moze pomoga?), cala ta sytuacja tez ja pewnie stresuje.


    • burza4 Re: ciaza córki, dylemat. . . 18.10.09, 21:25
      no dobrze, to co powinnaś zrobić napisaly dziewczyny.

      a ja ciekawa jestem co ty sama zamierzasz, bo jak na razie to robisz za potulną
      owieczkę, która dusi w sobie łzy goryczy i nic poza tym.
      Chciałabym usłyszeć, co ty odpowiedziałaś bezczelnemu gnojkowi, bo co
      powinnaś - to dość jasne
    • diabel.lancucki Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 08:19
      a nie mozna tej ciazy usunac? nie maja gdzie mieszkac, nie maja z czego utrzymac
      dzieciaka, corka sie uczy. jest jeszcze czas. co corka na to. chce urodzic,
      bo... (jaki ma powod)? czy powiedziala z czego bedzie zyla i gdzie bedzie
      mieszkac? jak mowisz cala odpowiedzialnosc spadnie na ciebie. ile masz renty?
      przypuszczam, ze niewiele. jezeli spadnie na ciebie obowiazek wychowania dziecka
      to nie dorobisz. czy oni maja tego swiadomosc?
      poza tym co to za teoria, ze rodzice maja kupic dziecku mieszkanie? rodzice maja
      obowiazek zapewnic dziecku utrzymanie do czasu ukonczenia nauki oraz zapewnic
      poziom edukacji adekwatny do mozliwosci intelektualny i tyle. na mieszkanie
      kazdy zarabia samodzielnie.
    • mamamonika Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 08:58
      Powiem tak: gdyby jakich g...niarz zaczął sprzedawać moje
      mieszkanie, szybko by zobaczył, z której strony zamykają się drzwi.
      Niech się obraża i robi co mu się podoba. Córka ewidentnie jest pod
      jego wpływem, a wygląda na to, że twoje niezdecydowanie w tej
      sytuacji pogłębia kłopoty - "młodzi" chyba uważają, ze przejęli
      kontrolę - mają chatę z opierunkiem i pewnie szykują sie na opiekę
      do dziecka.

      Ja bym postawiła sprawę twardo:
      - tatusia sobie nie życzę z kilku względów w moim domu. Pa, pa
      definitywnie, zwłaszcza za próby sprzedaży TWOJEGO mieszkania i bark
      jakiejkolwiek SWOJEJ inicjatywy.
      - córka jest dorosła i facetów jej nie będziesz wybierać (nie wiem,
      czy darowałabym sobie opinie o "zięciu" - chyba bedzie ze mnie
      wredna teściowa - ale to totalny lewus i bezczelny typ z tego co
      piszesz). Dom jest jej domem, dziecka oczywiście też. Ale
      pasożytowania nie popierasz, nie zamierzasz utrzymywać całej rodziny
      do pięćdziesiątki.
      - to wszystko szybko...
    • bea.bea Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 09:40
      jak nic przypomina mi się film sweet, tulipan..czy jakoś tak...
      polecam puścić córce, jako "lekturę" obowiązkową..i pogonić kolesia
      • bea.bea Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 10:14
        znalazłam
        www.youtube.com/watch?v=MVGvNtigdlI
    • pitahaya1 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 10:52
      Czytam, czytam i takie pytania mi się nasuwają:

      1. Nie znasz danych osobowych faceta, który wprowadził się cichcem do Twojego
      mieszkania?

      2. I tych danych (imię, nazwisko, adres zameldowania, ew. rodzice) nie zna
      również Twoja córka? Czy też nie chce zdradzić?

      3. Słowem mieszka u Ciebie w domu zupełnie obcy Ci facet?

      Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. A co w przypadku ew. kradzieży? Kto u Ciebie
      mieszka??? Nieznajomy?? To znaczy w zasadzie znajomy córki, w zasadzie ojciec
      jej przyszłego dziecka o którym Ty nic nie wiesz. Nie wiesz skąd jest, jak się
      nazywa, kim jest (może kryminalistą)...Ale wiesz już, że wycenił Twoje mieszkanie.

      Nie wierzę choć różne cuda w życiu widziałam.

      Może po prostu wezwij policję i każ eksmitować dzikiego lokatorasmile))


      A teraz o mieszkaniu i zakusach na nie:

      1. mówisz córce, że sprzedaż nie wchodzi w grę
      słyszysz (do wyboru):
      * no i widzisz, wszystko przez Ciebie, on mnie zostawił, jakbyś nie mogła tego
      cholernego mieszkania sprzedać, przecież do grobu nie zabierzesz, my mielibyśmy
      gdzie mieszkać a Tobie i tak wiele nie trzeba...
      2. sprzedajesz mieszkanie i 3/4 kwoty dajesz córce
      * gwarantuję Ci, że na te 1/4 też mieliby zakusy, od razu, póki gotówka w ręce,
      przecież mamusia może u nas zamieszkać, kupiłoby się pokoik więcej, mama byłaby
      pod ręką bo to i przy dziecku pomóc i obiad ugotować, i jeden czynsz do
      opłacenia, a i jak byśmy wyskoczyli to mamusia by z dzieckiem została...To po co
      kupować dwa mieszkania, lepiej jedno większe...byle na nas przepisane...

      Szantaż emocjonalny jest wtedy skuteczny, gdy jest jego odbiorca.

      Córka albo sobie życie ułoży albo wróci do Ciebie. Jeśli sobie ułoży, plus dla
      niej. Jeśli wróci, będziesz miała ją gdzie przyjąć.

      Trochę stanowczości.

      W przeciwnym razie młodzi nie tylko mieszkanie zadysponują ale i emeryturąsmile)))
      I jak nic wylądujesz w domu opieki.
      • a-inka Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:17
        nie bądź naiwna,bo za naiwnośc płaci się dość wysoką cenę..
        jak na mój gust to cwaniak nieźle ściemnia i ma coś do ukrycia(vide sprawa z
        biednymi,starymi rodzicami),i jak juz ktoś napisał-wyjazdy na 2-3 dni,to pachnie
        jakąś całkiem legalną żoną w innym zakątku kraju...
        na twoim miejscu zadzwoniłabym na policję i powiedziała,że pod moja nieobecność
        do mojego mieszkania wprowadził się jakiś obcy facet-już oni powinni
        zadziałać,jak trzeba...a córka jak tak bardzo zakochana,może wyprowadzić się z
        panem,zaręczam ci,że bardzo szybko wróci.I nie pozwól sobie na żadne manipulacje
        itp.
        Swoją drogą,co za bezczelność ze strony córki...powodzenia życzę i trzymam kciukismile
        p.s czasem trzeba radykalnych środków,pozdrawiamsmile
    • freederike Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:28
      Szukając rady i wsparcia na forum szukasz jakiejś obiektywnej prawdy
      o swojej sytuacji, a tych prawd jest tyle, ilu wypowiadających się.
      Przeczytałaś już pewnie kilkadziesiąt opinii, większość osób kracze,
      że masz córkę egoistkę, że jej facet to przygodny fagas, Wasza
      wspólna przyszłość nie będzie kolorowa, a najlepsze rozwiązanie to
      pokazać córce drzwi. I może w 99% przypadków to trafne rozwiązanie,
      w moim byłby to gwóźdź do trumny. Moja mama postąpiła zupełnie na
      odwrót.

      Dziewięć lat temu byłam w takiej sytuacji jak Twoja córka, moje
      małżeństwo trwa do dzisiaj i ma się dobrze. Mamy dwoje wspaniałych
      dzieci, mieszkanie, ale bez pomocy mojej mamy nie dalibyśmy rady,
      podejrzewam nawet, że ni byłoby żadnych "nas".
      Będąc w takiej sytuacji jak Twoja rodzina, zdecydowałyśmy z mamą-
      wspólnie, że zamienimy nasze mieszkanie na dwie kawalerki, tym
      bardziej że i u mamy na horyzoncie pojawił się mężczyzna jej życia.
      Ja nie wyobrażałam sobie mieszkać z obcym facetem mojej mamy, a ona
      z moim i naszym dzieckiem. Dzięki tej zamianie my dostaliśmy
      szansę, własny kawałek podłogi i grunt, od którego mogliśmy się
      odbić, a mama cóż, także nabrała wiatru w żagle.
      I żeby nie było tak kolorowo, po zamianie mieszkania zostaliśmy ze
      wszystkimi obowiązkami sami, weszliśmy w dorosły świat nie mając
      pracy i perspektyw, a rachunki rosły. Relacje z mamą na jakiś czas
      oziębiły się, ale powolutku wszystko wróciło do normy. Z czasem mama
      stała się kochającą babcią, która lubi nas odwiedzać i gościć u
      siebie. Jak córka miała dwa lata zamieniliśmy kawalerkę na
      dwa pokoje, po następnych dwóch kupiliśmy samochód, a niedawno
      działkę pod budowę domu. Nasze marzenia powoli się spełniają i choć
      na początku miałam do mamy cichy żal, że zamiana mieszkania jest dla
      niej pozbyciem się kłopotu i mnie, to dzisiaj wiem, że to było
      najlepsze co mogło nam się przydarzyć, bo trzymając nas pod kloszem
      i "opiekując" się nami zrobiłaby nam krzywdę, teraz bylibyśmy dużymi
      dziećmi z dziećmi. Być może to nie jest dobre rozwiązanie w Twojej
      sytuacji, może lepiej by było odciąć się od córki, albo pozwolić
      stworzyć rodzinę pod Twoim dachem. Nie wiem, opisałam Ci tylko swoją
      historię, żeby pokazać, że czasmi ten 1% niestandardowych rozwiązań
      może się sprawdzić. Życzę powodzenia i przemyślanych, trafnych
      decyzji.
      • vincentyna Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:42
        Ja nie rozumiem, jak sie zgodzilas na to by obcy facet (z ulicy niemalze) wzial
        i zamieszkal w Twoim domu????? Szok, normalnie!!!!

        Wolasz fagasa do pokoju, dajesz mu sluchawke i prosisz o polaczenie z rodzicami.
        Jesli robi uniki, pokazujesz mu drzwi. Proste i szybkie pozbycie sie problemu.
      • pitahaya1 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:47
        To wypowiedź założycielki wątku:

        "Wczoraj mój przyszły zięć zaprezentował mi swój Plan dzilania. Podobno
        konsultował z jakims agentem nieruchomosci cene naszego mieszkania i
        oszacował ja na ok 400tysięcy. Powiedział ze ja za 100tysiecu kupie
        sobie kawalerkę w miasteczku za warszawą bo tam taniej a nie mam
        zadnych zobowiazać w stylu dojazdów do pracy itp. a oni kupią za
        300tysiecy małe dwa pokoje na przedmiesciach warszawy. Zabrakło mi
        słów..... "

        Podejrzewam mimo wszystko, że u Was wyglądało to nieco inaczej.

        Może siedliście wspólnie, porozmawialiście i zmierzyliście się z problemem.
        Rozpatrzyliście "za" i "przeciw".

        Ale przyznasz chyba, że "wejście" wspomnianego wyżej pana jest zgoła...dziwne.

        Czym innym jest zastanowienie się nad problemem a czym inni dzielenie skory na
        niedźwiedziu.

        Ja 18 lat temu byłam w bardzo podobnej sytuacji. Teściowa wystawiła męża za
        drzwi. Mąż zamieszkał u moich rodziców. Wkrótce potem stanęliśmy na własnych
        nogach, choć od samego początku musieliśmy pracować i zarabiać na własną
        rodzinę. Problemem było mieszkanie, które musieliśmy sobie sami kupić. I tak też
        zrobiliśmy, biorąc sobie na młody grzbiet nie tylko koszt studiów ale i
        niemiłosiernie duży na ówczesne czasy kredyt.
        Gdyby jednak mój obecny mąż na "dzień dobry" wycenił dom moich rodziców...cóż,
        mnie rodzice by pomogli, jemu pokazali drzwi.
      • lubie.garfielda Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 11:54
        jest drobna różnica między postawieniem przed faktem dokonanym a wspólną debatą.
        Wyobraź sobie minę twojej mamy gdybyś 10 lat temu wleciała do domu z nieznanym
        facetem i on powiedział że będzie tu mieszkał ale żeby się nie martwiła bo
        będziecie się tek gnietli niedługo bo już wycenił mieszkanie i więc mama ma się
        wynosić z własnego mieszkania w którym jest jej wygodnie i może sobie kupić
        kawalerkę na jakimś kompletnym zadu.iu (bo przecież nie musi nigdzie z owego
        mieszkania wychodzić) a wam sprezentować mniejsze mieszkanie.

        Brzmi to inaczej?
        • freederike Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 12:48
          wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, to są
          bardzo subiektywne odczucia. U nas też było mnóstwo zgzrytów, w całą
          sprawę zaangażowały się ciotki i pociotki, które mnie np. mówiły, że
          moja mama nie liczy się ze mną, sprowadziła sobie faceta bez
          uprzedzenia, tymczasem ja mam większe prawa naszego mieszkania, bo
          to ja spodziewam się dziecka, jestem we własnym domu (mieszkanie
          obydwie odziedziczyłyśmy po dziadkach, z którymi mieszkałyśmy przez
          całe życie, to dziadkowie mnie wychowywali, gdy mama przeżywała
          swoją kolejną "pierwszą" miłość rok po roku), a z drugiej strony
          były głosy ciotek i koleżanek mamy, które twierdziły, że jestem
          bezczelną gó...arą, ku..., która dała sobie dzieciaka zmajstrować i
          kłopot matce do domu przyniosła i to wtedy, kirdy ona po śmierci
          dziadków nareszczie może odżyć. U nas też nie obyło się bez
          sytraszenia policją, bo raz mama pozwalała nam mieszkać, za tydzień
          straszyła, że wezwię na męża policję, bo on tu przebywa bez
          meldunku. Ja oczywiście w odwecie twierdziłam, że jako przyszły
          ojciec i mój mąż może przy mnie przebywać, a policję to ja mogę
          wezwać na jej partnera bo też przebywa u nas bez meldunku. Było
          bardzo burzliwie i gorąco. Doszło w końcu do tego, że obydwaj
          panowie byli skłonni, dla wspólnego bezpieczeństwa i atmosfery w
          domu wyprowadzić się (chociaż nie wiem, dokąd miałby iść mój mąż, bo
          rodzice wyrzucili go z domu, jak tylko dowiedzieli się o mojej
          ciąży). Wtedy dopiero, nie słuchając podszeptów "przyjaciół"
          usiadłyśmy i ustaliłyśmy co nastąpiło wink

          Tak naprawdę tylko autorka wątku wie, jak mocna więź łączy ją z
          córką i na ile mogą sobie zaufać.
          Ja nie byłam jakoś mocno zżyta z moją mamą, miałam do niej żal o
          wiele rzeczy, a jednak udało nam się tak ułożyć nasze relacje, że
          szczerze mogę napisać, że są dobre. Moja mama ma świadomość, gdzie
          popełniła błędy wychowawcze, ja mam świadomość, że bardzo ją
          skrzywdziłam różnymi słowami i obydwie od tych kilku lat próbujemy
          zbliżyć się do siebie.
          Moja historia może brzmieć naprawdę różnie, od skrajnej patologii,
          po wzruszający happy end. Nie wierzę, jak pewnie większość, że
          opisany problem można ocenić obiektywnie na forum internetowym, a
          jednak nie powstrzymuje to niektórych przed bardzo mocnymi słowami,
          które wbrew temu co się wielu wydaje, mogą bardzo wpłynąć na decyzję
          autorki wątku.
          Ja nie wezmę na siebie takiej odpowiedzialności, chciałam tylko
          pokazać, że rozwiązanie problemu może odbiegać od forumowego
          obiektywizmu i jednocześnie być strzałem w dziesiątkę.
          Tak czy inaczej bardzo trudna decyzja stoi przed autorką wątku i
          jedyną radę, jaką mogę służyć, to aby przemyślała sprawę ze sto
          razy, a w swoich wyborach kierowała się uczuciami i intuicją, a nie
          prawdą obiektywną i tym co ludzie powiedzą.

          Przepraszam z góry, że się tak rozpisałam i ujęłam to wszystko nieco
          chaotycznie, ale ta sprawa naprawdę bardzo mnie poruszyła.
      • zolza78 Freederike 19.10.09, 12:15
        śmiem przypuszczać, że jednak nie byłaś w takiej samej sytuacji.

        Bo nie o sam fakt ciąży dwojga młodych i niegotowych do życia ludzi
        tutaj chodzi.

        No, chyba, że byłaś równie bezczelna, co nasza córka-bohaterka i
        Twój mąż przedstawił Twojej mamie od razu gotową wycenę mieszkania
        do sprzedaży. i oczywiście ukrywał swoich rodziców...

        Podejrzewam, że ja też bym pomogła swojej córce, gdyby się znalazła
        w takiej sytuacji.
        Można się dogadać i tutaj nawet trzeba bardziej, ale - na Boga-
        koleś powinien przyjść z podkulonym ogonem i grzecznie prosić, co ja
        mówię, powinien błagac, żeby pozwoliła mu zamieszkać u siebie z
        ciężarną partnerką. A on ma święte przekonanie, że mu się to NALEŻY.
        Za jednego plemnika.
        • lola211 Re: Freederike 19.10.09, 12:27
          > No, chyba, że byłaś równie bezczelna, co nasza córka-bohaterka i
          > Twój mąż przedstawił Twojej mamie od razu gotową wycenę mieszkania
          > do sprzedaży. i oczywiście ukrywał swoich rodziców...

          Rany,ja sama niejednokrotnir podpowiadalam wlasnej matce takie
          wlasnie rozwiazanie- zamiane czy sprzedaz mieszkania, by jej syn
          mial swoj wlasny kąt.ZAPROPONOWAŁAM pewne rozwiazanie, tak jak tu
          uczyniono.czy to jest rownoznaczne z żądaniem realizacji?

          Co do ukrywania rodzicow- moze miec tysiac powodów ku temu.

          >A on ma święte przekonanie, że mu się to NALEŻY

          Rozmawialas z nim, ze wiesz?
          • kasskossk Re: Freederike 19.10.09, 12:35
            Ale jesli cwaniaczek ukrywa swoich rodzicow to trudno takiemu zaufac
            prawda? Diabli wiedza jakie on ma plany..
          • zolza78 Re: Freederike 19.10.09, 12:38
            a czemu według Ciebie np. nie wynajął z jej córką mieszkania? bo nie
            ma pieniędzy.

            Przecież córka wyraźnie powiedziała, że jak matka wyrzuci jej
            chłopaka, to on się obrazi. Ale niby za co???

            Niestety, mam takiego w rodzinie. Więc z tym wcale nie muszę
            rozmawiać, żeby wiedzieć, co kombinuje. Mechanizm działania jest
            kropka w kropkę ten sam.
            • lola211 Re: Freederike 19.10.09, 16:03
              > Przecież córka wyraźnie powiedziała, że jak matka wyrzuci jej
              > chłopaka, to on się obrazi. Ale niby za co???

              Ja bym sie równiez obrazila, gdyby mnie ktos bezceremonialnie
              wyrzucił.
              Co innego omówienie na spokojnie warunkow.
              Ja najwieksza wine widzialabym w córce- moze chlopakowi powiedziala,
              ze matka nie bedzie miala przeciwko? Zostal byc moze bez dachu nad
              głowa.Musi na nowo sobie zycie ulozyc, zarobic na trójke.
        • freederike Re: Freederike 19.10.09, 13:07
          A on ma święte przekonanie, że mu się to NALEŻY.
          > Za jednego plemnika.

          No wiesz, czasem jeden plemnik potrafi zdziałać cuda, przykładem
          jest moja córka wink

          Co do bezczelności, trudno ocenić, czy to była chęć wyłudzenia
          mieszkania, czy bezradność, lęk i ... głuputa, która autorkę
          uraziła. Może w rodzinie tego chłopaka tak załatwia się sprawy? Nie
          wiem. Co do jego rodziców, nie wiem, czemu tak się zachowuje. Mój
          mąż np także stronił od rodziców, bo wiedział, że jak już przyjadą
          do nas z wizytą to nie obędzie się bez awantury. Wiedział też, że na
          nich liczyć nie może, więc wolał kontakty z nimi sobie odpuścić. To
          ja go nakłoniłam do rozmowy z nimi i poczułam na łwasnej skórze, że
          przeczucia miał trafne...

          Co do tego, czy byłam a takiej samej sytuacji. Na pewno nie, choćby
          dlatego, że mnie z matką niewiele łączyło i łatwo mi było sprawić
          jej przykrość, do tego moja mama przyprowadziła do domu swoją nową
          miłość bez zapowiedzi, a mieszkanie było nasze, wspólne, więc
          rościłam sobie do niego prawa. I w końcu zarówno dla mnie, jak i
          mojej mamy nowe mieszkania, choć mniejsze, pozwoliły nam zacząć
          życie na własny rachunek.
          W tym przypadku, odnoszę wrażenie, że autorka wątku zamieniając
          mieszkanie mogłaby zostać z poczuciem krzywdy i klęski, a dla mojej
          mamy zamiana to było nowe życie, w końcu sam na sam z ukochanym,
          więc choćby z tej perspektywy nasze sytuacje są zupełnie inne.
          • mamamonika Re: Freederike 19.10.09, 15:34
            Dla mnie przede wszystkim niedopuszczalny jest szantażyk w
            stylu "jak nie będzie po jego myśli to sobie pójdzie i dziecka nie
            uzna".
            Dla mnie to pierwszorzędny kandydat do kopa w d... a nie poważny
            partner dla córki.
            Rodzinę może faktycznie mieć niewyraźną, ale on sam mi się
            zdecydowanie nie podoba - taki bazarowy cffaniak sad
      • kasskossk Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 12:43
        No tak ale Twoja mama znała(wiedziała cos wiecej a nie tylko to jak
        sie nazywa)o Twoim chłopaku,pewnie Wasi rodzice sie zapoznali ze
        soba a tutaj??? Chłopak ukrywa to gdzie mieszka,ukrywa rodzicow,mało
        włascicielka watku wie o nim-to juz cos dziwnego jak dla mnie.Moze
        cos ukrywa? A moze ma juz jakies dzieci?w tych czasach trzeba bardzo
        uwazac bo sa ludzie i ludziska
    • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 12:23
      Widze, ze wiekszosci właczyły sie krwiozercze instynkty.
      Dziewczyna ma 19 lat, nadal jest córka własnej matki.Wraz z
      uzyskaniem pełnoletnosci nie stala sie obca osoba, która nalezy
      pogonic z domu, bo zaczeła sprawiac problemy.Dziewczyna jest w ciazy
      i w ramach poukladania zycia wszystkim nalezy do sprawy podejsc na
      spokojnie, zamiast wyrzucac kogokolwiek za drzwi, nasyłac policje i
      tym podobne wyczyniac głupoty.
      Facet jak ja zrozumialam, zaproponował jakies rozwiazanie, a
      nie zażądał sprzedazy mieszkania.

      Trzeba tak sprawe zalatwic, by nie byklo wojny.
      Co z tego, ze wyrzci wszystkich za drzwi, jak pewnie pozniej bedzie
      sie gryzła, ze córka z zieciem i dzieckiem nie utrzymuja z nia
      kontaktu( bo pewnie beda uwazali, ze postapila egoistycznie).

      • zolza78 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 12:34
        powiedzmy, że to jest tylko propozycja rozwiązania sytuacji. niech
        będzie. To czy nie uważasz, że jest jednak MEGA bezczelnością, że
        koleś zaproponował SPREZENTOWANIE mu MIESZKANIA????

        Czemu nie zaproponował, że pójdzie do pracy i weźmie na to
        mieszkanie kredyt ?? A babcia, ewentualnie pomoże przy dziecku?
        Nie, on od razu walnął z grubej rury.

        Jest po prostu śmierdzącym leniem i ma nadzieję się nieźle ustawić.
        • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 15:56
          >SPREZENTOWANIE mu MIESZKANIA????

          Jemu, czy wlasnej córce i wnukowi?

          On wcale nie musi miec tytułu prawnego do tego mieszkania.

          A poza tym- ze wszystkich mlodych malzenstw jakie znam,jedna strona
          tylko wnosila wklad pt mieszkanie.Z reguły sa to faceci.Otrzymuja
          mieszkania od rodzicow, ci sie zenia i o zgrozo, ich dziewczyna/zona
          w tym mieszkaniu nagle mieszka.
          • mamamonika Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 15:59
            Duża nierówność finansowa wywouje komentarze - jak świat światem...
            Ale ten facet wygląda na naciągacza i to bezczelnego.
          • zolza78 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 16:02
            lola211 napisała:


            >
            > Jemu, czy wlasnej córce i wnukowi?
            >
            No, ale właśnie o to chodzi, że jemu. Przecież, jak go wyrzucą, to
            się obrazi.
            • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 16:05
              Fajnie jest tak potraktowac kogos, kto w zasadzie juz jest rodzina?
              O tej obrazie matka wie od córki, a czy to prawda? Moze mloda to
              zmyslila, zeby matke odwiesc od tego zamiaru.
              • zolza78 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 16:12
                lola211 napisała:

                > Fajnie jest tak potraktowac kogos, kto w zasadzie juz jest
                rodzina?
                > O tej obrazie matka wie od córki, a czy to prawda? Moze mloda to
                > zmyslila, zeby matke odwiesc od tego zamiaru.

                O czym Ty na Boga piszesz?? Jaką rodziną? Jak to w zasadzie?
                • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 17:48
                  Zauwaz, ze on bedzie ojcem tego dziecka.Juz sa ze soba zwiazani.Ona
                  bedzie miala wnuka, ktorego ojcem bedzie ten facet.Nieistotne nawet,
                  czy formalnie bedzie zięciem czy nie.
      • soffia75 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 13:03
        lola211 napisała:
        > Dziewczyna ma 19 lat, nadal jest córka własnej matki.Wraz z
        > uzyskaniem pełnoletnosci nie stala sie obca osoba, która nalezy
        > pogonic z domu, bo zaczeła sprawiac problemy.
        Nikt tu nie każe dziewczyny wyrzucać - raczej pozbyć się amanta, który
        prezentuje postawę pasożytniczą i roszczeniową, przy czym chyba na partnerce i
        dziecku zależy mu najmniej. Jak większość osób tu piszących mam wrażenie, że
        pozbycie się owego delikwenta przywróciłoby dziewczynie zdolność logicznego
        myślenia.

        > Facet jak ja zrozumialam, zaproponował jakies rozwiazanie, a
        > nie zażądał sprzedazy mieszkania.
        Poniekąd tak, ale wszystko zależy od sposobu, w jaki propozycja została złożona.
        Co innego, gdy - jak to już zostało wcześniej powiedziane - wszyscy
        zainteresowani usiądą się razem i stwierdzą: "Mamy taki a taki problem; jakie
        rozwiązania proponujecie?", a co innego, gdy pan amant, nie znany nawet do końca
        z nazwiska i pochodzenia, informuje przyszłą/niedoszłą teściową, że jej
        mieszkanie już wycenił, podział zysku zaplanował... tak, że wszystko jest już
        ustalone, może się mamusia powoli pakować.
        Pan amant ani nie proponuje, ani nie współpracuje, tylko informuje (mam
        wrażenie, że głównie za pośrednictwem córki autorki wątku) i grozi obrazą majestatu.

        A wskazane gdzieś wyżej podobieństwo amanta do "Tulipana" jest niepokojąco trafne...
        • gruzlica3334 ten chlopak 19.10.09, 14:21
          to ojciec jej dziecka!
          drugiej wnuka..

          a moze dba o przyszlosc swojej rodziny, co??

          przeciez nikt tu nie kaze na niego nie przepisywac!
          • arwena_11 Re: ten chlopak 19.10.09, 14:27
            A jak dba o ta przyszłość? Zwalając sie obcej kobiecie na kark? No
            bez przesady. Jakby dbał o rodzinę, to ruszyłby dupę do pracy i
            zapewnił sam mieszkanie.
            Ja bym go wypieprzyła na pysk z mojego domu. No bez przesady, ale
            jakim prawem OBCY facet szwęda się po MOIM domu bez MOJEJ zgody? No
            i pewnie za darmo chce pomieszkać.
            • lola211 Re: ten chlopak 19.10.09, 16:11
              Jakby dbał o rodzinę, to ruszyłby dupę do pracy i
              > zapewnił sam mieszkanie

              No popatrz.Ale ile na ematce rodzin mieszkajacych z tesciami?
              A ile synowych z pretensjami, ze tesciowa sie szarogęsi?

              A do pracy i zarabiac na swoje, zamiast siedziec starszym na glowie.
          • mal_art Re: ten chlopak 19.10.09, 15:00
            Tak, jasne - ojciec dziecka, rodzina pod jednym dachem i w komplecie, hip hip
            hurra. Ojciec dziecka, który grozi (jak donosi jego partnerka), że jak nie
            dostanie od nieteściowej mieszkania, to porzuci jej córkę z nienarodzonym
            potomkiem, którego uznawać nie zamierza, jako i alimentów płacić. (A propos -
            jakoś mniejszą mam wiarę w ściągalność alimentów z tego pana, niż większość
            wypowiadających się w tym wątku).
            Nie ma co, cudowny przyszły mąż i ojciec, wymarzony zięć, pełen troski, z głową
            na karku, zaradny - ale tylko we własnych sprawach. Nic tylko takiego gościć we
            własnym domu.
            • mamamonika Re: ten chlopak 19.10.09, 15:26
              Trzeba jeszcze dobre obiadki gotować, bo się chłopak zdenerwuje i
              rozpije i kochankę biedak znajdzie... Ko-niecz-nie
            • lola211 Re: ten chlopak 19.10.09, 16:12
              Ojciec dziecka, który grozi (jak donosi jego partnerka), że jak nie
              > dostanie od nieteściowej mieszkania, to porzuci jej córkę z
              nienarodzonym
              > potomkiem

              Rownie dobrze moze to byc wymysl panny, z obawy przed zrealizowaniem
              planu przez matke.Dziewczyna pewnie chce byc blisko z chlopakiem i
              rozłaka ja przeraza.
              • mal_art Re: ten chlopak 19.10.09, 17:20
                Wzruszyłam się i łzy ocieram chusteczką. Toż to Romeo i Julia, rozłąka z winy
                paskudnych waśni rodzinnych i bezlitosnego serca niegodziwych rodziców. Pewnie w
                grę wchodzi jeszcze nocne śpiewanie serenad pod okienkiem ukochanej.
                Niestety, jeśli chodzi o sceny balkonowe, to prędzej uwierzę w taką, w której
                tatuś in spe wychodzi, trzaskając drzwiami, a jego wybranka (gdy już otrzeźwieje
                z gorącego uczucia) jeszcze z balkonu dopytuje się, o której wróci i do której
                kochanki się wybiera.
                Fakty są takie, że pan wprowadził się do cudzego mieszkania bez wiedzy i zgody
                właścicielki, wycenił je i proponuje tejże właścicielce drastyczną zmianę
                warunków mieszkaniowych na gorsze (tu już mój domysł: za moim oknem wisi slogan
                reklamowy "marzenia mieszkają w Parzniewie" - zapewne w takim miejscu w
                marzeniach tego pana pojawia się jego nieteściowa, w miejscowości ze 20 km od
                stolicy, gdzie nie zatrzymuje się pociąg podmiejski, a pks czy inne środki
                komunikacji pzejeżdżają ze cztery razy dziennie - niestety, to w takich
                miejscach kawalerki są tak tanie, jak sobie to pan wyobraża. Bo w Piasecznie,
                Pruszkowie czy innych miastach, gdzie dojazd jest w miarę dobry, ceny mieszkań
                bywają wyższe.) Pan nie czyni też - albo my o tym nie wiemy - żadnych wysiłków w
                kierunku znalezienia pracy i zapewnienia swojej rodzinie bytu, tylko wydaje się
                czekać na to, aż założycielka wątku zapracuje na kolejne dwie gąbki do
                wykarmienia. Nawet jeśli uczucie młodych jest gorące i boi się rozłąki, to chyba
                8-godzinną, na pracę, daliby jakoś radę wytrzymać?
                Dalsze fakty są takie, że pan nie chce, aby jego nowa rodzina skontaktowała się
                z rodziną pochodzenia, co budzi podejrzenia, że coś przed kimś ukrywa. Może
                fakt, że zostanie tatusiem przed rodzicami (może im się to nie spodobać,
                zwłaszcza jeśli mieli w stosunku do jego osoby inne plany). A może istnienie
                jakiejś innej narzeczonej albo dziecięcia?
                I cokolwiek w tej sprawie mówi jego partnerka, nawet jeśli groźby porzucenia są
                bezpodstawne - to sytuacja budzi spory niepokój.
                Ja też byłam młodą mamą-studentką i wiele rozumiem, ale ani mi, ani mojemu
                mężowi nie przyszłoby do głowy żądać od rodziców czy teściów pomocy, zwłaszcza w
                takiej formie!
                • lola211 Re: ten chlopak 19.10.09, 17:52
                  > Fakty są takie, że pan wprowadził się do cudzego mieszkania bez
                  wiedzy i zgody
                  > właścicielki, wycenił je i proponuje tejże właścicielce drastyczną
                  zmianę
                  > warunków mieszkaniowych na gorsze

                  Standard w Polsce.
                  Synek sie zeni i przyprowadza mamusi zonke, potem pojawia sie
                  przychowek.Sytuacja mamusi ulega zmianie- na gorsze- musi codziennie
                  znosic obecnosc synowej, zamiast mieszkac jak lord we wlasnym domu.
                  • mal_art Re: ten chlopak 19.10.09, 18:00
                    A Twoim zdaniem standardem jest, że synek żeni się bez wiedzy mamusi i sprowadza
                    do mieszkania nową lokatorkę pod nieobecność pozostałych domowników?
                    Chyba sytuacja wyglądałaby trochę inaczej, gdyby młodzi mamę poprosili o
                    wsparcie, a nie uznali z góry, że im się należy...
                    • lola211 Re: ten chlopak 19.10.09, 18:54
                      Roznie jest.
                      Najwiecej wymagalabym tu od dziewczyny- zna chlopaka, zna wlasna
                      matke.
                      > Chyba sytuacja wyglądałaby trochę inaczej, gdyby młodzi mamę
                      poprosili o
                      > wsparcie, a nie uznali z góry, że im się należy...

                      Smutne, ze wlasna córka tak sie zachowuje.

                      Uwazam, ze postepuja źle, natomiast absolutnie jestem przeciw
                      awanturom i wywalaniu na bruk.
                • freederike Re: ten chlopak 20.10.09, 09:34
                  Pan nie czyni też - albo my o tym nie wiemy - żadnych wysiłków
                  > w
                  > kierunku znalezienia pracy i zapewnienia swojej rodzinie bytu,
                  tylko wydaje się
                  > czekać na to, aż założycielka wątku zapracuje na kolejne dwie
                  gąbki do
                  > wykarmienia

                  Nie biorę człowieka w obronę, nawet go nie znam, ale wydaje mi się,
                  że na wstępie było napisane, że chłopak ma pracę kilka dni poza
                  domem, potem kilka dni wolnego. Poza tym, może źle odebrałam słowa
                  autorki postu, ale wydaje mi się, że w całej tej sytuacji najmniej
                  chodzi jej o pieniądze, a najbardziej o zrzucenie odpowiedzialności
                  na nią i oczekiwanie, że ona zajmie się sprzątaniem tego bałaganu.
          • zolza78 Re: ten chlopak 19.10.09, 15:07

            > to ojciec jej dziecka!

            Nie wystarczy spłodzić dziecko, żeby nazywac się ojcem.

            > a moze dba o przyszlosc swojej rodziny, co??

            Bardzo. Ale nie swoim kosztem.

            >
            > przeciez nikt tu nie kaze na niego nie przepisywac!

            Jak to nie? Mamusia kupi sobie mniejsze, a MY większe.

            Żartujesz sobie, nie?
        • lola211 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 16:08
          Tia, wyobraznia pracuje..
          Przeczytalam ponownie wszystkie posty autorki i widze, zae wiekszosc
          sobie dosc swobodnie sprawe interpretuje.
          Gdzie tu jakas próba wyłudzenia, żądanie, napastliwosc? No gdzie?

          > A wskazane gdzieś wyżej podobieństwo amanta do "Tulipana" jest
          niepokojąco traf
          > ne...
          He he.Tulipan bral sie za majetne panny, a nie golce bez majatku z
          matka na rencie.

          • mamapodziomka Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 16:48
            300 tys zl. piechota nie chodzi wink dla mnie to kupa kasy, nawet mimo znosnych
            zarobkow wink wink wink
      • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 18:51
        Najwazniejsze: ja chce i mogę miec własne zycie. Mieszkanie kupiłam
        za własne, ciężko zarobione pieniadze, nie mialam szansy (tak jak ona
        studiować), wyjezdzac na wakacje za granicę- ja tam jezdzilam do
        pracy w wieku 26kupilam mieszkanie i wtedy adecydowalam sie na
        dziecko. Teraz mam juz swoje lata i tez potrzebuje spokoju. Nie
        chcialam poruszac tego tematu wczesniej, bo jest to osobista sprawa
        ale mam przewlekła depresje (renta od psychiatry). Potrzebuje
        poprostu spokoju. Teraz, kiedy wyszłam z kredytów chcialabym sobie
        troche pozwiedzac, odpocząc a nie pchac się w nerwówke. NIGDY NIE
        BYLAM EGOISTKA I DLATEGO MOCNO DOSTALAM OD ZYCIA, wykorzystał mnie
        njajpierw mąż a teraz własne dziecko próbuje.
        • mal_art Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 22:51
          Popatrz na to swoje dziecko - o ile to możliwe - jak na głuptasa 5-letniego,
          tupiącego nóżką, że chce nową zabawkę. Płacze, robi scenę, ogromnie jej zależy.
          I nie umie inaczej. To dla niej ogromnie trudny czas: ciąża, hormony,
          perspektywa przerwania studiów lub znacznych utrudnień w ich kontynuacji, mocno
          niejasna wizja związku i relacji z Tobą i jej Ojcem. To wszystko to aż nadto,
          żeby kompletnie stracić głowę. Ty - jej Matka - zawsze będziesz dla niej osobą
          ważną, na którą jakoś będzie liczyć, punktem odniesienia - i tak jak 5-latka
          przybiegała z rozbitym kolanem, tak teraz przy swoich kłopotach przychodzi do
          Ciebie. Można jej współczuć, bo jej sytuacja jest ciężka. Inna sprawa, że na
          żadne żądania z jej ani jej partnera strony nie powinnaś się godzić - tak we
          własnym interesie, jak i dla ich dobra, bo skoro założyli rodzinę, to muszą
          próbować sami stanąć na nogi i nadmierna pomoc im w tym nie pomoże.
          Oddziel sobie w głowie córkę od jej chłopaka: córkę będziesz zapewne - w miarę
          chęci i możliwości - wspierać. O ile ładnie poprosi. Jego nie tylko nie musisz,
          ale nawet nie powinnaś. Nie swoim kosztem, jak on to sobie zapewne wyobraża.
          Powtórzę - sama byłam mamą-studentką, ale w głowie by mi nie postało tak
          wykorzystywać rodziców lub teściów.
    • ida771 Re: ciaza córki, dylemat. . . 19.10.09, 17:16
      proszę postawić córuni granice i to teraz póki nie jest za późno. to że oboje są
      odhamowani nie znaczy ze pani ma stracić prawo do własnego domu, spokoju i
      mieszkania bez lokatorów. pomóc trzeba owszem, ale w zakresie i w sposób który
      zaakceptują obie strony.
      • bezzznaczenia czesc 19.10.09, 19:42
        Moim zdaniem zastanaiwasz sie nad problemme ktory nie istnieje.
        Twoja corka prawdopodobnie rzuci chlopaka, rozejda sie, a Ty
        zostaniesz z nią i noworodkiem pod jendym dachem. I to Twoje
        myslenie o tym, ze chcesz sobier pojezdzic swiadczy tylko o tym, że
        brkauje Ci wyobrazni. Twoja corka zaszla w ciaze jak 19latka, jest
        jeszcze pod Twoja opieką prawna, studiuje i ma prawo niestety żadać.
        ŻADAC:
        dachu nad glowa
        jedzenia
        ubrania
        Tego ma prawo chciec. Nic poza tym.
        Obcy facet w domu? No coz.. przelkniesz?.
        Depresje odloz na bok, a wyjazdy tym bardziej, zacznij sie rozglądac
        za wyprawka, a corke poinfomuj ze DOPKI NIE KSONCZY STUDIOW nie ma
        mowy o kupnie mieszkania!!!!!
        Ze teraz dziewczyna bedzie miala problem, bo:
        z kim dziecko zostawi
        jak bedzie kontynuowala studia

        To wszystko łupnie o Twoja głowe!! Pierdloly typu 'mamo kup nam
        mieskzanie' odloz do lamusa! Odczekaj pol roku tego zwiazku i wtedy
        decyduj..
        • basiakasiajoasia Re: czesc 19.10.09, 19:57
          oczym ty wogole mowisz? moze dasz mi konkretna rade jak odłozyc
          depresje na bok?? lecze sie 15lat i jakos nie przechodzi, widac ze o
          niczym nie masz pojecia. Córka nie jest juz pod moja opieką prawna bo
          jest pełnoletnia i nie ma prawa niczego odemnie żądac (chyba ze
          alimetów) wiec tutaj tez zbytnio wiedzą sie nie popisaleas. a obowiazku
          studiowania nie ma, mozna wziac urlop albo przerwac, a o kupnie
          mieszkania i tak i tak nie ma mowy, bo mnie nie stac, chyba malo kogo
          stac zeby kupic od tak poprostu.
          • burza4 Re: czesc 19.10.09, 20:04
            ale nadal nie napisałaś nic o tym, jak zareagowałaś na "propozycje" niedoszłego
            zięcia.

            Powiedziałaś w ogóle coś? że nie może tu mieszkać, że musi poszukać sobie
            mieszkania, że musi wziąć odpowiedzialność za swojej i jej życie?

            on powiedział swoje - co ty na to powiedziałaś jemu?
          • angela539 mieszkanie nigdy 19.10.09, 21:14
            Witam,
            pewnie nie wiele pomogę, ale podam przykład mojej sąsiadki, która
            miała piękne mieszkanie i dzięki "pomocy" córki znalazła się bez
            środków do życia.
            Kasia opuściła dom i zamieszkała z chłopakiem, gdy miała 19 lat.
            Szybko się pobrali i na świat przyszły dzieci. Wtedy Kasia
            postanowiła "pogodzić się z mamą". Przyjeżdżała z mężem i dziećmi,
            zawsze z prezentami. Mamusie potrafiła zagłaskać na śmierć. Sąsiadka
            jest osobą ze stwardnieniem rozsianym i wymaga opieki, więc córeczka
            obiecała, że teraz ona się mamą zaopiekuje, że o nic się nie musi
            martwić. Zaproponowała, żeby mama sprzedała mieszkanie i zamieszkała
            z nimi. W tym czasie sąsiadka mieszkała ze starszą córką i jej
            dwójką dzieci (mała miała wtedy 3 miesiące). Kasia tak "oczarowała"
            mamę, że ta zgodziła się sprzedać mieszkanie. Starsza córka musiała
            się wyprowadzić i zamieszkać u narzeczonego w jednym maleńkim (9
            metrowym pokoju) w 4 osoby. Wszyscy sąsiadkę ostrzegali, że
            mieszkanie, to zawsze mieszkanie, jej własność najważniejsza rzecz
            na świecie. No ale nic nie działało. Mieszkanie sprzedała i całe
            pieniądze oddała Kasi, druga córka nic nie dostała. Sąsiadka czuła
            się bezpiecznie, ponieważ w umowie darowizny zastrzegła sobie, że
            córka ma obowiązek pomagać jej do końca życia. No ale córunia
            urządziła jej taki "raj na ziemi" (bicie schorowanej matki, wyzwiska
            itd.), że po niecałym roku kobieta wylądowała w domu opieki
            społecznej, nie mając nic. Z 300 tys za mieszkanie nie zobaczyła ani
            grosza.
            Tak więc miłość do dziecka miłością, ale zawsze trzeba zostawić
            sobie furtkę bezpieczeństwa.
            • volta2 Re: mieszkanie nigdy 19.10.09, 23:39
              nic autorka nie pisze o tym swoim mieszkaniu, podaje jego wartość
              tylko.
              ja bym jednak rozważała propozycję młodych odnośnie sprzedaży
              mieszkania.

              tylko że córce kawalerkę a sobie nieco większy metraż.
              to, że mieszkanie ma być zapisane na autorkę - bo nie na córkę(jej
              bym jednak nie zaufała , skoro zafundowała sobie dziecko w tym
              czasie i z tą osobą znaczy że godna zaufania nie jest) to
              oczywistość.

              można oczywiście wyłożyć kasę na kawalerkę i zaproponować, że jak
              się chce większe, to niech chłopak bierze kredyt na siebie, ew,
              niech mu rodzice dołożą(też mogą sprzedać mieszkanie i zamienić na
              mniejsze?)
              ja bym jednak w to nie szła, bo gdy coś nie wypali, to kwestie
              mieszkaniowo-prawne będą do rozwiązania dużo trudniejsze.



              w sytuacji gdy związek córki się sypie, córka skruszona i bez faceta
              wraca do matki, a kawalerkę oczyszcza się z "zięcia" i wynajmuje.
              pieniądze z wynajmu można podzielić między córkę i matkę, coby miały
              się z czego utrzymać.

              i nie wiem, czemu utrzymuje się tutaj autorkę w pewności, że rodzice
              nic nie muszą pomagać na starcie - owszem nie muszą, ale normalni,
              kochający rodzice jednak starają się pomóc, wedle możliwości
              portfela oczywiście, a jak ten jest za skąpy to chociaż w
              jakikolwiek inny sposób.
              no ja przynajmniej nie znam nikogo, kto by od rodziców niczego nie
              dostał.

              mój kuzyn tak jak córka autorki, zafundował dziecko 19 latce,
              rodzice kupić nic nie mogli/nie chcieli może nawet bardziej coby
              młodych odpowiedzialności nauczyć, to żeby im się nowa rodzina pod
              dachem nie zagnieździła, to sami wynajęli im mieszkanie i za pół
              roku opłacili wynajem. głodem przymierali, ale do rodziców nie
              wrócili, radzili sobie sami, ale jak już stanęli na nogi to rodzice
              pomogli w kupnie mieszkania, niewiele dali, ale coś tam
              dali.małżeństwo przetrwało mimo biedy i młodego wieku, są nim już z
              15 lat.
              fakt, że byli parą kilka lat przed ślubem, że rodzice się znali i
              nikt nie był anonimowy to może okoliczności wyjaśniające? no i nikt
              przed ślubem u nikogo się nie meldowałsmile


              swoją drogą dziwię się ludziom, że tkwią latami w za dużych
              mieszkaniach - skoro autoraka dorabia do jakiejś renty to znaczy, że
              jej środków nie starcza, mieszkać jak widać z nową rodziną nie
              zamierza, ale metrażu broni jak niepodległości.
              owszem, jest to jej majątek, ale właśnie nierozsądnie zarządzany.
              chciałoby się zapytać, dlaczegoś biedny?

              mniejsze mieszknie to mniejsze koszty
              mieszkanie na przedmieściach to też zwykle mniejsze koszty
              w przypaku osoby niepracującej - dojazd do centrum, czy do ucznia na
              korki nie powinien być strasznym problemem.
              • beatulek Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 00:01
                Córce bym pomagała na tyle na ile bym mogła. Zięcia bym wyrzuciła.
                Mieszkania bym nie zamieniała - bynajmniej nie po takiej propozycji
                młodych. Chłopakowi pozwalałabym na kontakty z córką i zięciem ale
                jak chcą mieszkać razem jak rodzina to niech sie postaraja sami o
                własny kąt. Jakbym widziała, ze naprawdę robia co mogą/pracują,
                wynajmują mieszkanie odmawiaja sobie przyjemnosci by uzbierać na
                własne - to ponownie rozważyłabym opcję zamiany własnego mieszkania.
                Teraz jednak nie wpajałabym córce, że wszystko czego potrzebuje od
                mamusi dostanie. Zrobili sobie dziecko niech poniosa tego
                konsekwencje.
                • beatulek Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 00:04
                  zapomnialam jeszcze dodać, ze przy poxniejszej ewentualnej zamianie
                  mieszkania musi byc jeszcze uwzględniona cześć dla rodzeństwa córki
                  o ile rodzeństwo istnienie.
              • soffia75 Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 09:14
                volta2 napisała:
                > i nie wiem, czemu utrzymuje się tutaj autorkę w pewności, że rodzice
                > nic nie muszą pomagać na starcie
                Ależ skąd! Nie chodzi o to, żeby nie pomagać w ogóle (chociaż i tak ostateczna decyzja, czy i w jaki sposób pomóc młodym, należy do rodziców - jest to ich dobra wola, a nie obowiązek); chodzi o to, w jaki sposób młodzi żądają tej pomocy. Jest różnica pomiędzy dojrzałym postawieniem sprawy: "Mamo, nie mamy pieniędzy/mieszkania, czy możesz nam pomóc?", a postawą roszczeniową rodem z piaskownicy: "Matka, daj, a jak nie, to się obrazimy!".
                Myślę, że autorka wątku na pewno zastanowiłaby się nad propozycją zamiany/sprzedaży mieszkania, gdyby młodzi zachowali się bardziej taktownie, a nie postawili ją niemal przed faktem dokonanym.
              • pitahaya1 Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 10:07
                volta2 napisała:

                > ja bym jednak rozważała propozycję młodych odnośnie sprzedaży
                > mieszkania.

                A ja decyzję o sprzedaży własnego domu wolałabym podjąć sama, nie pod wpływem
                tupiącej nogami synowej. Bo ta sobie wydumała, że teściówkę do mieszkania 40km
                od W-wy wyrzuci, żeby daleko i bezpiecznie była a różnicę w cenie...sama
                zagospodaruje.
                Chciałabym na takie decyzje mieć wpływ a nie działać pod przymusem.
                Co nie znaczy, że z głodu umrę a nie sprzedam...


                a kawalerkę oczyszcza się z "zięcia" i wynajmuje.
                > pieniądze z wynajmu można podzielić między córkę i matkę, coby miały
                > się z czego utrzymać.

                I kto w razie czego takiego delikwenta z mieszkania córki wyrzuci??
                Moja ciotka kupiła mieszkanie dla syna. Syn wprowadził do mieszkania dziewczynę,
                zameldował. Mają dziecko. Tylko, że teraz ani związku ani wspólnego mieszkania
                nie ma. Ona wpada do mieszkania raz na jakiś czas, dzieckiem zajmuje się ciotka
                i reszta rodziny. On ułożył sobie życie z inną, ona z innym. Pozostaje dziecko,
                mieszkanie, które jest własnością chłopaka, była partnerka i meldunek (jej i
                dziecka), z którego nie chce zrezygnować...


                >
                > swoją drogą dziwię się ludziom, że tkwią latami w za dużych
                > mieszkaniach - skoro autoraka dorabia do jakiejś renty to znaczy, że
                > jej środków nie starcza, mieszkać jak widać z nową rodziną nie
                > zamierza, ale metrażu broni jak niepodległości.

                Niech więc mieszkanie sprzeda a nadwyżkę odłoży na konto. Ty zaś proponujesz,
                by od razu owego nadmiaru gotówki się wyzbyła. Powinna wręcz, nie będąc skąpą i
                chytrą, kupić sobie mniejsze na obrzeżu, dalej do lekarza, autobusu. Słowem na
                własne życzenie powinna sobie obniżyć standard życia...A jedynym powodem tej
                zmiany byłaby ciąża córki...

                Już moje rodzeństwo tak rozparcelowało dom rodziców, nie pytając ich o zdanie. I
                też argumentowało to tym, ze "po co rodzicom na starość". Na starość to tylko
                skromna kawalerka z dala od ludzi, z dala od cywilizacji. A reszta na nową drogę
                życia dzieci.

                Ja mam przed sobą 18 lat spłacania kredytu. I już teraz rodzina coś gada, że jak
                spłacimy to będzie w sam raz dla dzieci. My sobie kupimy jakąś kawalerką
                kilkadziesiąt kilometrów pod W-wą a dzieci dom dostaną.

                • furioza Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 10:31
                  nawet przez głowę by mi nie przeszla sprzedaz mieszkania
                  "zięcia" wyprowadziłabym od razu
                  córce dałabym do wyboru, czy chce mieszkać ze mną(i tu bym jej
                  pomagała), czy woli z ojcem dziecka
                  nawiązałabym kontakt z rodzicami chłopaka i razem starała sie jakoś
                  pomóc
                • volta2 Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 17:16
                  A ja decyzję o sprzedaży własnego domu wolałabym podjąć sama, nie
                  pod wpływem
                  > tupiącej nogami synowej

                  sorry, kobita ma 20-letnią córkę i nie zdążyła pomyśleć, co będzie,
                  gdy córka założy swoją rodzinę?
                  zaskoczona jest tym, że nie jest w stanie pomóc córce na starcie?
                  no luuuudzie, litości.

                  wyobrażała sobie, że córka znajdzie faceta z mieszkaniem i ona nie
                  będzie miała okazji by się w tym zakresie wykazać?
                  normalni rodzice rozważają różne opcje, znają swoje możliwości,
                  wiedzą co się dzieje z ich dziećmi.

                  autorko wątku, ile razy mówiłaś córce, że będzie zdana na własne 2
                  ręce i ewentualnego partnera, bo na matkę liczyć nie będzie mogła.
                  bo matka nie życzy sobie komplikowania życia choćby poprzez zmianę
                  metrażu i córce wydaje na odchodne walizeczkę z jej rzeczami?
                  oczywiście, że tak można, matka ma do tego prawo, ale czy ostrzegła
                  córkę, że tak będzie wyglądał jej start, jeśli przedwcześnie zaciąży?

                  mamusia ma depresję, i to ma ją usprawiedliwić? pewnie, najlepiej
                  nie robić nic i się skarżyć, że się córka nie upilnowała na starcie.
                  oczywiście, dziewczyna ma też ojca, który dobrze żeby też włączył
                  się w jakąś pomoc, może on zapewni córce dach nad głową, skoro u
                  matki miejsca nie ma?

                  mnie tam rodzice jak miałam 14lat uśiwiadomili, które miejsce będzie
                  dla mnie jeśli założę rodzinę, przygotowali się odpowiednio do tego
                  by pomóc. pewnie, że mogli to zrobić, gdyby nie mogli mi pomóc w
                  żaden sposób - to zapewne też by mi o tym powiedzieli. przecież
                  dorosłe dzieci nie spadają z nieba.
                  inna sprawa, że dziewczę autorki powinno sobie zdawać sprawę na ile
                  może liczyć na rodziców - ojaca z wyrokiem alimentacyjnym i matkę w
                  depresji.

                  naprawdę, żadna forumka nie zamierza swoim dzieciom pomóc w starcie
                  życiowym ponad zdobycie wykształcenia?
                  być może za 15-20 lat nasze dzieci nie będą potrzebowały pomocy w
                  zakresie zdobycia podstawowych dóbr, bo kredyty będą dostępne i dla
                  menago po studiach i fryzjera po zawodówce w powiatowym mieście
                  poski c, ale jeżeli będzie tak jak jest teraz?
                  i co jeśli dziecko z jakichś powodów się nie da wykształcić? bo mu
                  norma intelektualna ledwo do średniej będzie dobijać? naprawdę, nie
                  pomożecie nic ponad dobre słowo?
                  • iwles Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 17:26

                    Volto, a jak oceniasz wobec tego postawę tych dziaci, zeby nie
                    mieszać rodzicow chłopaka ?

                    skoro od matki dziewczyny domagaja się 300 tyś. to drugie tyle niech
                    dołożą rodzice chlopaka. Logiczne i sprawiedliwe.
                    • volta2 Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 18:23
                      nie da się postawy dzieci ocenić pozytywnie, to jasne jak słońce
                      szkoda, ale autorka nie pisała ile lat ma chłopak, to w/g mnie dość
                      istotne
                      to, że znaleźli jakieś rozwiązanie to znaczy, że myślą o sobie
                      poważnie - oczywiście dla matki niekomfortowy jest ten plan, ale o
                      wyzbywaniu się majątku bym nie mówiła - matka zawsze może to drugie
                      mieszkanie kupić tylko na siebie.

                      oczywiście, że skoro od matki domagają się pomocy to żeby było
                      logicznie i sprawiedliwie, od rodziców faceta też tej pomocy powinni
                      wymagać(czy coś uzyskają, to inna sprawa)

                      realia życia w polsce, od mieszkania zaczynając są bardzo trudne, bo
                      rynek wynajmu jest zdecydowania inny niż w cywilizowanej części
                      europy, nigdzie nie jest tanio ale w stosunku do zarobków ten aspekt
                      jest strasznie niekorzystny, niestety.
                      i mało kto bez pomocy rodziców lub banku dysponuje w wieku 20 lat
                      kasą na własne m.
                      albo uzyskuje się w tym wieku mieszkanie drogą spadku, albo kupują
                      rodzice, innych opcji dla 20latków nie znam.
                      banki tak młodym, często studiującym ludziom kredytów raczej nie
                      dają.

                      jedyne co mi tu nie gra, to ci młodzi jako para - matka o tym
                      chłopaku nie wie nic(nie wiem, czy zna jego nazwisko nawet) i z tego
                      punktu widzenia rozumiem jej niechęć do głębokich zmian życiowych,
                      bo to może kaprys małolatów, taka zabawa w dom?
                      ale jak zamieszkają wszyscy razem na kupie(a już teraz tak jest) to
                      to się prędzej posypie niż jak dostaną szansę.
                    • lola211 Re: mieszkanie nigdy 21.10.09, 13:14
                      to drugie tyle niech
                      > dołożą rodzice chlopaka. Logiczne i sprawiedliwe.

                      Moze on wcale nie ma rodziny.Moze jest biedna jak mysz koscielna i
                      nie dolozy sie nic.Moze ma 5 rodzenstwa.

                      W znanych mi przypadkach, tym moim osobistym, nie bylo po
                      równo.Jedno ma mieszkanie, drugie sie po prostu wprowadza.

                      Moja córka bedzie wyposazona w lokum.Zdaje sobie sprawe, ze jak
                      bedzie juz miec chlopa, to on zamieszka razem z nia.Jesli jego
                      rodzice nie wyposaza go odpowiednio rozumiem, ze mam go pogonic?
                      Zdecydowanie wolalabym, zeby córka po prostu ulozyla sobie zycie z
                      ukochanym i mieszkala z nim pod 1 dachem, czyja by nie byl
                      wlasnoscia.
                  • ms135pt Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 17:31
                    Super ze pani rodzicom powodzi sie dobrze finansowo, ale naprawde nie kazdego
                    stac, zeby kupic mieszkanie, samochod lub inneniezbedbe rzeczy swojemu dziecku.
                    Autorka prawdopodobnie liczyla na to ze corka skonczy studia, znajdzie kogos z
                    mieszkaniem lub bez i na poczatku bedzie im pomagac, ale nie pozbywac sie
                    wlasnego majatku
                    19- letniej kobiety chyba nie trzeba uswiadamiac jak wyglada sytuacja finansowa
                    w jej wlasnej rodzinie, powinna wiedziec to sama. 19- latka powinna tez byc
                    swiadoma podejmowanych przez siebie decyzji i ponoszenia ich konsekwencj a nie
                    przerzucania odpowiedzialnosci na matke.
                  • pitahaya1 Re: mieszkanie nigdy 20.10.09, 23:03
                    Wiesz co, mam dwóch synów, w tym niemal dorosłego.

                    Od samego niemal początku uświadamiamy ich, że mogą na nas liczyć. Pomagamy im
                    finansowo w ukończeniu dobrych szkół, opłacamy dodatkowe języki, pomagamy
                    realizować pasje.
                    W kwestii przyszłych mieszkań chłopcy dobrze wiedzą, że sami mamy na głowie
                    hipotekę, która zakończy się, gdy starszy będzie dobrze po 30-ce.
                    Od lat mówimy, że postaramy się im pomóc ale na gotowe mieszkanie raczej nie
                    mogą liczyć. Musiałabym, poza spłatą domu, wysupłać jeszcze na dwa mieszkania.
                    Wybacz, na takie wydatki po prostu mnie nie stać.
                    Do d... ze mnie matka.


                    Twoje słowa:

                    sorry, kobita ma 20-letnią córkę i nie zdążyła pomyśleć, co będzie,
                    > gdy córka założy swoją rodzinę?

                    A córka kiedy pomyśli? Moi synowie myślą, przynajmniej ten starszy, młodszy ma
                    jeszcze czas.


                    > mamusia ma depresję, i to ma ją usprawiedliwić?

                    Ta mamusia to też człowiek, z krwi i kości. Ma swoje życie, marzenia
                    i...podejrzewam, że trudne lata za sobą. Pozwól jej złapać oddech.
                    Odbierasz jej prawa do depresji??? Pewnie z lekkiego życia jej to się wzięło.
                    Nie miała co mamusia robić to sobie depresję uroiła i teraz wrak jest a nie
                    człowiek. Mieszkania nie zapewniła, obecnego nie chce sprzedać.
                    Do d...z taką matką.

                    > naprawdę, żadna forumka nie zamierza swoim dzieciom pomóc w starcie
                    > życiowym ponad zdobycie wykształcenia?

                    Zamierzam ale...życie potrafi płatać figle. Dlatego dzieci wiedzą, że jeśli
                    tylko będę w stanie to pomogę. I nie zrobię tak, że będę gadała ale w ostatnim
                    momencie drzwi zamknę. Dzieci wiedzą o wszelkich zmianach w naszym domu. Wiedzą,
                    gdy jest ryzyko utraty pracy i wiedzą, gdy jest w domu choroba.
                    Ja jestem chora i ku gorszemu idzie, nie ku lepszemu.

                    i co jeśli dziecko z jakichś powodów się nie da wykształcić? bo mu
                    > norma intelektualna ledwo do średniej będzie dobijać? naprawdę, nie
                    > pomożecie nic ponad dobre słowo?

                    Otóż drugie dziecko jest tym, któremu prawdopodobnie trzeba będzie w inny sposób
                    pomóc. I starszy też o tym wie. Co nie znaczy, że młodszy dostanie mieszkanie a
                    starszy ma sobie jakoś poradzić.


                    Odniosłam wrażenie po Twoim poście, że dzielisz rodziców na tych, którzy kupują
                    dzieciom mieszkania i tę całą, nic nie wartą, resztę. Ta reszta była na tyle
                    bezmyślna, że najpierw spłodziła dzieci zamiast w nieruchomości zainwestować.

                    My, pomimo braku wsadu do kotła, jakoś dajemy sobie radę.
                    I kredyt dostaliśmy będąc na ostatnim roku studiów. Kredyt przy 26% (tak, tak,
                    10 lat temu takie oprocentowania były), żadne tam marne 3-6%.
                    Da się, uwierz mi.

                    Pewnie byłoby fajniej i przyjemniej dostać gotowe mieszkanie. Ale jakoś
                    nienawiścią nie pałam z tego powodu.
                    Po prostu nie ma i tyle.
                    • zuzanna56 Re: mieszkanie nigdy 21.10.09, 20:50
                      pitahaya1 napisał:

                      > Wiesz co, mam dwóch synów, w tym niemal dorosłego.
                      >
                      > Od samego niemal początku uświadamiamy ich, że mogą na nas liczyć.
                      Pomagamy im
                      > finansowo w ukończeniu dobrych szkół, opłacamy dodatkowe języki,
                      pomagamy
                      > realizować pasje.
                      > W kwestii przyszłych mieszkań chłopcy dobrze wiedzą, że sami mamy
                      na głowie
                      > hipotekę, która zakończy się, gdy starszy będzie dobrze po 30-ce.
                      > Od lat mówimy, że postaramy się im pomóc ale na gotowe mieszkanie
                      raczej nie
                      > mogą liczyć. Musiałabym, poza spłatą domu, wysupłać jeszcze na dwa
                      mieszkania.
                      > Wybacz, na takie wydatki po prostu mnie nie stać.


                      U mnie podobnie chociaż dzieci mam młodsze, w podstawówce. Na pewno
                      będą miały zapewnioną edukację, ale teraz spłacając kredyt na dom
                      nie jestem w stanie w przeciągu najbliższych 10-15 lat kupić jeszcze
                      dwóch mieszkań. No niestety. My z mężem poradziliśmy sobie finansowo
                      sami, płacąc też za studia. Dzieci dostaną od nas to co będziemy w
                      stanie im dać. Pewnie jest łatwiej po prostu dostać mieszkanie. My
                      pomimo tego że sami na nasze lokum zarobiliśmy, nie narzekamy.
          • freederike straszne słowa 20.10.09, 09:56
            Córka nie jest juz pod moja opieką prawna bo
            > jest pełnoletnia i nie ma prawa niczego odemnie żądac (chyba ze
            > alimetów)

            Straszne są Twoje słowa, abstrahując od całej sytuacji, współczuję
            Twojej córce. Jak to nie ma prawa niczego od Ciebie żądać, całe jej
            życie to hów kontrolowany? Dziecko kończy 18 lat i basta? Chyba
            sobie nie zdajesz sprawy, jak okrutne są to słowa, a może ona
            właśnie nie potrzebuje alimentów, bo z kasą jakoś by sobie
            poradzili, gdyby miała wsparcie matki - kogoś najbliższego sercu, na
            kogo zawsze można liczyć, kto kocha nas bezwarunkowo. Błedy można
            wybaczyć, można je naprawić, tylko trzeba chcieć. Rozumiem, że taka
            sytuacja może być dla Ciebie szokiem, miałaś inne plany, inne
            nadzieje, ale spróbuj wyobrazić sobie Was za 5, 10 lat. Emocje w
            końcu opadną i wtedy będzie się liczyć to, co Was łączy. Jeżeli
            córka nie otrzyma od Ciebie wsparcia (i znowu nie mówię o
            pieniądzach), nie odczuje Twojej miłości, to stracisz ją na zawsze.
            I nie chodzi tu też o to, że masz się na wszystko bezwolnie zgadzać,
            masz jej przyklaskiwać i krzyczeć hurra. Zgadzam się z Tobą, że
            należy Ci się spokój, że masz prawo do swojego życia, ale masz też
            obowiązek wesprzeć córkę w trudnych chwilach, jedno nie wyklucza
            drugiego. Nie czujesz tego? Naprawdę chcesz, żeby córka przerwała
            studia, wierzysz, że kiedyś łatwiej jej będzie skończyć? Naprawdę
            chcesz, żeby jej facet się wyprowadził? Ile to zgodnych małżeństw,
            zaplanowanych i kochających się dociera się latami? Chcesz już na
            początku stwarzać jej schody? Chcesz ją ukarać i wpędzić w poczucie
            winy? I może wnuczek też ma być wychowywany w takim poczuciu winy,
            niech wie, gdzie jego miejsce, niech wie, że jest pomyłką matki,
            najgorszym co jej się w życiu wydarzyło. Może przejaskrawiam, ale z
            Twoich wypowiedzi, rysuje mi się powoli taki obraz Waszej rodziny.
            • mal_art Re: straszne słowa 20.10.09, 12:48
              Dorosła córka nie ma prawa żądać. Może prosić. Matka może spełnić prośbę
              lub nie, to już jej wolna wola. Nie ma obowiązku oddawania całego swojego
              majątku w ręce partnera córki, którego właściwie nie zna.
              Zupełnie inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby córka - zamiast stawiać matkę przed
              stanem dokonanym - przedstawiła jej swoje plany/problemy i poprosiła o pomoc. I
              takiego postępowania należałoby się spodziewać po osobie, chcącej nazywać się
              dorosłą. Bo na razie jest bardzo dorosła, ale na cudzy koszt.
              • basiakasiajoasia Re: straszne słowa 20.10.09, 19:29
                Dokładnie tak. Ona ani razu nie przyszła do mnie, nie powiedziała co
                czuje, jak jest jej cięzko, jakie ma plany, nadzieje. Od początku
                żądania i pretensje, kłótnie awantury. Ona nie chce wsparcia
                emocjonalnego tylko pieniadze, A OKRUTNA MUSZĘ BYĆ (NIESTETY) BO
                ULEGAJĄC JEJ DO NICZEGO NIE DOJDE.
                • beata3211 Re: straszne słowa 20.10.09, 19:39
                  Bardzo ci współczuje, znalazlaś sie naprawde w nieciekawej sytuacji.
                  niepowinnaś się poddawać i iść na ustępstwa. rodzice też mają prawo
                  do własnego życia a nie byc cały czas na usługi dzieci.
                  Postawiłaś sprawę jasno i działasz. Brawo! Trzymam za ciebiee
                  kciuki. I niezgadzaj się w żadnym wypadku na zameldowanie
                  darmozjada. Zameldujesz i dopiero będzie problem.\
                  trzymaj się i naidaj się!!
                  Pomoc dizeciom jak najbardziej ale nie podawanie wszystkiego na
                  tacy.
        • makurokurosek Re: czesc 20.10.09, 00:12
          "Twoja corka zaszla w ciaze jak 19latka, jest
          > jeszcze pod Twoja opieką prawna, studiuje i ma prawo niestety żadać.
          > ŻADAC:"

          Tu się panienko mylisz, osoba pełnoletnia z chwilą urodzenia dziecka tworzy nową
          rodzinę za którą jest odpowiedzialna. obowiązek alimentacyjny rodziców wobec
          dziecka pełnoletniego, uczącego się mija z chwilą założenia przez niego
          rodziny. Teraz to samotna młoda mamusia musi zadbać o to aby jej dziecko miało
          co jeść.

          "> Depresje odloz na bok, a wyjazdy tym bardziej, zacznij sie rozglądac
          > za wyprawka, a corke poinfomuj ze DOPKI NIE KSONCZY STUDIOW nie ma
          > mowy o kupnie mieszkania!!!!! > Depresje odloz na bok, a wyjazdy tym bardziej,
          zacznij sie rozglądac
          > za wyprawka, a corke poinfomuj ze DOPKI NIE KSONCZY STUDIOW nie ma
          > mowy o kupnie mieszkania!!!!! "

          Za wyprawką to oglądać się ma przyszła mamusia , bo to jej dziecko i jej
          obowiązek. Babcia Nie MUSI lecz MOŻE pomóc, a młoda panna pomocy to może żądać
          od ojca dziecka.

          "Ze teraz dziewczyna bedzie miala problem, bo:
          > z kim dziecko zostawi
          > jak bedzie kontynuowala studia
          > "

          No cóz trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Tak roszczeniowym panną jak
          ty i córka autorki należałoby wystawić walizeczki za drzwi.
          • bezzznaczenia Re: czesc 20.10.09, 16:48
            makurokurosek napisała:

            > "Twoja corka zaszla w ciaze jak 19latka, jest
            > > jeszcze pod Twoja opieką prawna, studiuje i ma prawo niestety
            żadać.
            > > ŻADAC:"
            >
            > Tu się panienko mylisz, osoba pełnoletnia z chwilą urodzenia
            dziecka tworzy now
            > ą
            > rodzinę za którą jest odpowiedzialna. obowiązek alimentacyjny
            rodziców wobec
            > dziecka pełnoletniego, uczącego się mija z chwilą założenia
            przez niego
            > rodziny.

            bzdura. Obowiazkek taki z mocy prawa wygasa, gdy dziecko zawrze
            związek malżenski, a o innych przeslanach decyduje sad.
            Itak np. gdy matka nie wychowuje swojego dziecka, tylko ojciec, gdy
            ojciec i matka dziecka nie sa razem, to ona uczac sie nad pozostaje
            pod opieka rodzicow

            A alioenty-Kasiu, to nie tylko forsa, ale teraz.. dawanie miskzania,
            oplacanie itp w zakreie swoich mozliwosci.
            Oczywiscie tendencja jest taka jaka jest.. zwlaszcza po zmianach
            koderksu, dlatego uważam ze np. inofrmowanie ojca corki o tym ze
            bedzie miała dziecko jest hmmm ryzykowne, bo sad moze roznie
            zadecydowac....
            • makurokurosek Re: czesc 20.10.09, 17:04
              nie bądz śmieszna lepiej zapoznaj się z prawem zanim coś napiszesz. To że takie
              osoby jak ty są święcie przekonani ze rodzice mają na nie łożyć do końca życia
              to tylko i wyłącznie ich pobożne życzenie.

              "Oczywiscie tendencja jest taka jaka jest.. zwlaszcza po zmianach
              > koderksu, dlatego uważam ze np. inofrmowanie ojca corki o tym ze
              > bedzie miała dziecko jest hmmm ryzykowne, bo sad moze roznie
              > zadecydowac...."


              ciekawe czy jesteś tak głupia czy tylko bezmyślna, jak w jednym poscie można
              zaprzeczać sobie.według ciebie matka ma obowiązek alimentacyjny do końca życia
              podczas gdy ojciec podlega pod Polskie prawo i jego obowiązek alimentacyjny
              kończy się wraz założeniem przez córkę rodziny ( patrz urodzeniem dziecka).
              Ciekawe pod jakie prawo podlega matka pewnie pod prawo roszczeniowych i
              rozwydrzonych córeczek
              • bezzznaczenia Re: czesc 20.10.09, 18:03
                Misiek, nie ma czegos takiego o czym piszesz. Nie masz nawet
                wyksztalcenia prawniczego, a tym bardziej doswiadczednia.

                To sad kazdorozawo uznaje czy dziecko jest juz smaodzielne czy nie:
                warunkiem jest kontynuowanie nauki w szkole wyzszej

                I tylko sad moze wydac orzeczenie o tym, ze obowiazkek alimentacyjny
                wygasl. W ustawie tego nie ma.
                TO, ze ona jest w ciązy nie znaczy że dziecko sie urodzi.
                Samo urodzenie dziecka nie pozbawia swiadczen alimentacyjnym, bo o
                tym decyduje sad..
                Czy np. dziewczyna mieksza z ojcem dziecka, prowadza wspolne
                gospodarstwo, czy dziewczyna pracuje np. na czarna....

                Blgam nie kompromituj sie!! Nawet w internecie.
                • makurokurosek Re: czesc 20.10.09, 18:22
                  świadczenia alimentacyjne działają tak samo jak renta odbierana jest dziecku
                  niezależnie czy sie uczy czy nie w chwili gdy jest pełnoletnie i założyło
                  rodzinę. Osoba samotnie wychowująca dziecko tworzy osobną komórkę społeczną,
                  tworzy osobną rodzinę. Zamiast domagać się od teściów mieszkania najpierw
                  poznaj swoje prawa i obowiązki, bo ich obowiązek tak jak obowiązek autorki postu
                  wobec córki wygasł
                  • bezzznaczenia Re: czesc 21.10.09, 11:40
                    Swiadczenia rodzinne odbierane sa, gdy 'dziecko ma dziecko', gdyz
                    można je pobierac jedynie na jedna osobę - jedno ''dziecko''.
                    Mozna oczywiscie stosowac analogie do alimentow, ale robi to sad i
                    to sad baczy na indywidualną sytuacje córki. I wydaje w tej sprawie
                    stosowne orzeczenie. Nie dzieje sie to automatycznie tzn. z mocy
                    prawa.

                    Poza tym swiadczenia alimetacyjne nie podlegają zwrotowi!!!!
                    Tzn. mogą podlegac do 3 lat wstecz, ale to TEZ SAD O TYM DECYDUJE!!!

                    P.S nie mam teściow.
        • czar_bajry Re: czesc 21.10.09, 00:32
          Osoba mająca lat dziewiętnaście nie jest już pod niczyją opieką prawną, sama o sobie decyduje.
          Ma dowód, może głosować, kupić alkohol i papierosy iść do więzienia a jak zostanie zatrzymana to nikt nie dzwoni po rodziców aby odebrali ją z komisariatu może także bez niczyjej zgody wyjść za mąż oraz wziąć kredyt.
          Jest Dorosła
          • bezzznaczenia Re: czesc 21.10.09, 11:41
            Mezyczyzn chyba nie moze sie żenić. Tylko od 21 roku życia.

            A to, że jest ktos dorosly: jest, ale nie jest smaodzielny, a o to
            tu chodzi. W ocenie sądu!!!
            • pitahaya1 Re: czesc 21.10.09, 12:02
              Może, jak najbardziej.
              Wprawdzie to sąd wydaje zgodę, po rozmowie z kandydatem, ale mamusia nie ma tu
              nic do powiedzenia.
              Sąd pyta, gdzie będą mieszkali (np. wynajem), z czego planują się utrzymać (np.
              z pracy, którą zamierzają podjąć).
              I tyle.

              Po 18 r.ż. tak to wygląda.
            • wrobelek0403 Re: czesc 27.10.09, 20:55
              bzdura, od kilku dobrych lat - facet moze zawrzec zwiazek małz od 18 r.z. Tylko
              dziewczyna moze wnosic od taką zgode miedzy 16 a 18 r.z.
    • w_miare_normalna Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 18:06
      no kurde, jak nie jesteś trollem to ja już we wszystko uwierzę.
      • bezzznaczenia Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 18:13
        w_miare_normalna napisała:

        > no kurde, jak nie jesteś trollem to ja już we wszystko uwierzę.


        chodzi o to, czy ojciec powinien lozyc na corke, ktora ma swoje
        dziecko?

        tak, jesli o tym zadecyduje sad, ba nawet jesli corka zawrz zw.e
        malzen., to W WYJATKOWYCH OKOLICZOSCIACH RODZIC moze byc zobligowany
        do tego by lozyc na utrzymanie corki

        Ale to chyba zdarza sie rzadko.
        • bezzznaczenia jesli sie cor 20.10.09, 18:14
          ka uczy, czyli NIE OSIAGNELA SAMODZIELNOSCI
          • czar_bajry Re: jesli sie cor 21.10.09, 12:13
            Ale osiągnęła dorosłość tym bardziej w ciąży jest więc jak na samodzielność to jeszcze za młoda a na seks w sam raztongue_out
        • makurokurosek Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 18:25
          Taki sam obowiązek alimentacyjne spada na pełnoletnie dziecko. Jeżeli stan
          materialny rodziców nie pozwala im na przeżycie wówczas nakazem sądu to dziecko
          ma obowiązek płacić alimenty. Moze zastanów się więc czy warto domagać się od
          teściów mieszkania, bo może okazać sie że zaraz będziesz płaciła im alimenty
          • bezzznaczenia Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 19:20
            makurokurosek napisała:

            > Taki sam obowiązek alimentacyjne spada na pełnoletnie dziecko.
            Jeżeli stan
            > materialny rodziców nie pozwala im na przeżycie wówczas nakazem
            sądu to dziecko
            > ma obowiązek płacić alimenty. Moze zastanów się więc czy warto
            domagać się od
            > teściów mieszkania, bo może okazać sie że zaraz będziesz płaciła
            im alimenty



            O czym ty do diaska bredzisz?
            przeczytaj sobie watek od poczatku, bo juz nie imbecyl, a kretyn z
            ciebie


            p.s. nie odpowaidaj
            • basiakasiajoasia Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 19:35
              Tak sie składa w opiece społecznej i zasięgnełam rady prawnika
              specjalizującego sie w prawie rodzinnym i on mi jasno powiedział, ze
              Córki wymeldowac nie mogę, ma prawo mieszkac u mnie z dzieckiem ale
              TYLKO z dzieciem, ale kupno wyprawki to tylko moja dobra wola.
              Alimenty od ojca najpawdopodobniej zostały by zabrane, bo rodzice nie
              ponoszą odpowiedzialnosci za decyzje pełnoletniego dziecka. Innymi
              słowi nie mam obowiazku na nią łożyc. Ewntualnie mógłby mi sąd
              zasądzic płacenie jej częsci za czynsz w mieszkaniu. Wiec ty nie pisz
              głupot.
    • basiakasiajoasia Duzo. 20.10.09, 19:23
      Dziekuje za duzy odzew, motywujecie mnie do działania. Rozmawiałam z
      Corką, zaproponowałam ze razem z rodzicami chłopaka zapłacimy im za
      wynajem kawalerki, ale musze miec kontakt do jego rodziców zeby
      wszystko ustalic. Córka wpadla w furię, zaczeła drzec sie ze ona ma
      mieszkanie i nie bedzie tułac sie gdzies po obcych, na co ja
      postawiłam sprawe jasno i stanowczo ze jezeli nie poda mi kontaktu
      do "tesciów" w piatek wzywam policje ze jej chłopak mieszka u nas
      nielegalnie. Obraziła się. Chłopaka akurat nie ma. Popytalam wsród
      jej kolezanek, zdobyłam ogolne dane chłopaka i tak jak któras mi
      radzila znalazłam jego brata na NK. Narazie nie dostałam od niego
      odpowiedzi ale mam nadzieje ze odpisze. zaniepokoiłam sie jednak
      jedną sprawą, któras z kolezanek Córki powiedziała mi ze ten chłopak
      nie pracuje tylko na te trz dni zawsze jezdzi do domu, wiec nie
      pracuje . . . Coraz gorzej to wszystko widzę.
      Dzis rano Córka zmienila front, zażądała zebym go tu zameldowała bo
      chca sie starac o mieszkanie socjalne a musi byc iles tam osób na m2
      zameldowane i takie bzdury. Nie zgodzialm sie. Córka jest coraz
      bardziej opryskliwa a ja nie mam siły sie kłócic. Do tego juz na
      poczatek stycznia mają wyznaczoną date slubu (o to tez byla awantura
      bo córka myslała ze jej wesele wyprawie) na moje nieszczescie wie ze
      mam troche pieniedzy na koncie i za wszelka cene próbuje je odemnie
      wydębić. . .
      • marzeka1 Re: Duzo. 20.10.09, 19:39
        "na moje nieszczescie wie ze
        mam troche pieniedzy na koncie i za wszelka cene próbuje je odemnie
        wydębić. . . "- a ty zastosuj metodę zdartej płyty i mów "nie", nie tłumacz, nie
        wyjaśniaj. Po prostu NIE.
        Nie melduj, bez twoje zgody nie jest w stanie go zameldować. Córka jest okropna,
        trudno, ale jest też dorosła, więc adieu. A na pewno pogoniłabym chłopaka.
      • mamamonika Re: Duzo. 20.10.09, 23:15
        W momencie zamążpójścia córki przestajesz być pierwsza w kolejności
        do jej alimentowania tongue_out Z tego co kojarzę nawet po ich ślubie nie
        masz żadnego obowiązku przyjąć go pod swój dach.
        Trzymaj się mocno, mam nadzieję, że "zięć" nie zacznie podskakiwać.
        Jaki status prawny ma mieszkanie? To tylko Twoja własność (gdzieś
        tam się plącze jeszcze ojciec córki...)?
      • mgla_jedwabna Re: Duzo. 20.10.09, 23:45
        "Córka wpadla w furię, zaczeła drzec sie ze ona ma
        > mieszkanie i nie bedzie tułac sie gdzies po obcych"

        Ona ma mieszkanie? Chyba to ty masz mieszkanie, a nie ona?

        Poza tym na bruk jej nie wyrzucasz, określenia "tułać się po obcych" to czysta demagogia. Nie będzie przecież mieszkać kątem u sąsiada. W wynajetym na zasadach rynkowych mieszkaniu jest się u siebie i nie jest to żadne tułanie się ani też nikt obcy nie przebywałby z nią od jednym dachem.

        Poza tym jak tak bardzo przywiązana jest do domu rodzinnego, to przecież jej stamtąd nie wyrzucasz. Ma wybór: u mamy albo z fagasem w wynajętym mieszkaniu. Wiele młodych par może tylko pomarzyć o tym, żeby rodzice wynajeli im coś, a twoja córka reaguje jak rozwydrzony trzylatek.

        Proponuję powiedzieć coś w rodzaju: "nikt cię stąd nie wyrzuca, mieszkaj sobie, ile chcesz. Ale fagasa nie mam zamiaru w MOIM mieszkaniu tolerować i mam o tego prawo". Po czym odbyć krótką, jednozdaniową rozmowę z facetem: albo się wyniesiesz sam w ciągu trzech dni albo - po upływie tego terminu - w asyście policji. I nie przejmuj się, co ci odpowie. To jest zupełnie bez znaczenia.

        Nie zastanawiaj sie w ogóle nad czynnikami w rodzaju trudna sytuacja, biedni rodzice, bla bla bla. Gdyby był uczciwy, a tylko w nagłej potrzebie, to wprowadzenie się go wyglądałoby inaczej. Córka przede wszystkim zadzwoniłaby przed faktem, przedstawiła trudną sytuację (gdyby naprawdę miała miejsce takowa) i zapytałaby o twoje pozwolenie. X oczywiscie zadeklarowałby, ze to na krótko, maksimum do znalezienia nowego lokalu, maksimum miesiąc. Poza tym zadeklarowałby, że poniesie koszt swojego przebywania przynajmniej w wysokości 1/3 czynszu, oplat za wodę, energię, telefon itd. Nigdy nie ośmieliłby się dysponowac cudzym mieszkaniem, szantażować porzuceniem swojego dziecka oraz jego matki itd.

        Jeśli kiedykolwiek przyjdzie ci do głowy, że twoja córka i jej fagas to przyzwoici ludzie, a tylko biedni, bo mam im mieszkania nie kupiła, to przeczytaj mój post jeszcze raz dla porównania, jak naprawdę zachowują sie ludzie biedni, ale PRZYZWOICI.
      • soffia75 Re: Duzo. 21.10.09, 09:00
        Brawo, tak trzymaj! Nie daj się wciągnąć w kłótnię i słowne przepychanki, po prostu konsekwentnie trzymaj się swojego zdania: "Pomogę Ci, ale na moich zasadach". Niech oni sobie krzyczą - Ty zachowaj spokój, to Ci da psychologiczną przewagę. Ktoś wcześniej wspomniał o metodzie zdartej płyty; to też dobra taktyka.
        Wiem, że nie jest Ci łatwo - ale myślę, że jeśli wytrzymasz i nie dasz sobie wejść na głowę, córka kiedyś zrozumie i jeszcze Ci podziękuje (zapewne już wtedy, kiedy "kochaś odejdzie w siną dal").
        A propos kochasia: co oni się tak do tego ślubu spieszą? Czy po to, żeby kochaś mógł "wżenić się" w mieszkanie i ewentualne dodatkowe zasoby finansowe?...
        Znajomi opowiadali mi o podobnej sytuacji: parka młodych ucząca się, bez pracy, mieszkania itp. zaliczyła "wpadkę". Chłopak (naciskany przez rodziców) poszedł się dziewczynie oświadczyć, a ona na to: "Mowy nie ma! Poczekam, aż się dziecko urodzi; jak się sprawdzisz jako ojciec, możemy wrócić do tematu." Jak powiedziała, tak zrobiła. Chłopak na szczęście stanął na wysokości zadania: w międzyczasie znalazł pracę, bardzo interesował się dzieckiem i partnerką. Kiedy opowiadano mi tę historię, oni byli już po ślubie i całkiem dobrze im się wiodło. Znaczy - można... wink
        • lubie.garfielda Re: Duzo. 21.10.09, 10:42
          obawiam się że córka autorki jest jeszcze w fazie śmiertelnego
          zakochana i co gorsza jest to jej pierwsza miłość a w takiej to się
          głuchnie na mądre argumenty bo z jej perspektywy to wygląda tak że
          matka zazdrosna o to że córka jest szczęśliwa i dlatego jest
          przeciwko.
      • bezzznaczenia Baska upadlas na glowe 21.10.09, 11:15
        U jakiego ty prawnika bylas? Co?
        Praktykanta?

        Baska,
        Jakie wesele, jaki slub! w jakim styczniu i jaka kawalerka!!!!!
        Chcesz doplacac do tego interesu? Przecież jesli dziewczyna wyjdzie
        za mąz odbiorą jej alimenty!
        Rzuca studia, chce isc do pracy? Kto z jej dzieckiem w tym czasie
        bedzie?
        Nawet nie znasz tego chlopaka, ich sytuacji rodzinnej.. Moze jego
        rodzice nie chcą wynajmowac kawalerki z toba? I do czego to
        doprowadzi?
        Mozesz zameldowac chlopaka, ale znając twoją orientacje prawną,
        meldunek upoważni go do przebywania w lokalu-chociaz nie ma do tego
        prawa.
        Poza tym w opiece, licza sie metry.. Jesli masz mieszkanie w jakiejs
        dziurze za 400.000, to tam jest z 50 metrów - 50:4= 12,5..
        musialabym cała hordę zmaledowac, by się liczby przypadające na
        gloweę się zgodziły...i tym samym zeby corka dostala ojclane.

        Corka jest teraz w ciązy. Uzalasz sie nad jakś wydumaną depresją, a
        nad jej stanem nie. Przpyasuj baska.
        Nie podejmuj zadnych decyzji.
        A po co ty w ogole chcesz sie z jego rodzicami konktatowac? Myslisz,
        że bedą sie chcieli układac? ukladaj sie z corka. I nie tocz z nia
        wojen, to nie depresja w jej glowie, tylko ciąza. twoja corka
        spodziewa sie dziecka.
        Chlopak jest pelnoletni?
        • mamamonika Re: Baska upadlas na glowe 21.10.09, 11:26
          To kto jest w ciąży? Autorka wątku?
          Córka jak urodzi będzie miała 20 lat. To duża dziewczynka.
          Autorka oferuje pomoc, ale za nią życia nie przeżyje, dziecka nie ma
          obowiązku wychowywać i myśleć za córkę.
          Tatuś dziecka mocno podejrzany - nie chciałabym z nim
          mieszkać.Autorka też nie musi. Jeśli chce z nim mieszkać córka,
          niech sie zastanowi gdzie - bo niekoniecznie z definicji u matki.

          Przykro mi, ale sama pleciesz jak potłuczona.

          A depresji nie da sie odwiesić do szafy - jak jest, to jest i tyle,
          cokolwiek otoczenie o tym myśli. To poważniejsza sprawa niż sadzisz.
        • basiakasiajoasia Bezznaczenia, piszesz ciągle takie głupstwa ze szk 21.10.09, 12:36
          Po pierwsze na ślub juz nie mam wpływu, moja zgoda jest nie potrzebna.
          Alimenty i tak przepadną jak Córka urodzi dziecko.
          A wogole jak juz rozmawiamy o sprawach prawnych to - nawet gdybym miala
          mieszkanie 50m2 to nie jest liczona przez liczbe osób powierzchnia
          całego mieszkania tylko powierzchnia pokojów , wiec jak juz tak sie
          wychylasz na forum to miej jakiekolwiek informacje o czymkolwiek.
          • bezzznaczenia Re: Bezznaczenia, piszesz ciągle takie głupstwa z 21.10.09, 17:55
            basiakasiajoasia napisała:


            > Alimenty i tak przepadną jak Córka urodzi dziecko.

            kto ci to powiedzial?

            a z tymi pokojami to jest roznie.. jak gmina liczy.. tego akurta nie
            wiem...

          • burza4 Re: Bezznaczenia, piszesz ciągle takie głupstwa z 21.10.09, 19:35
            problem polega na tym, że ten gość ma taki tupet, że bardzo wątpię,
            czy dobrowolnie się wyprowadzi. Córka będzie dolewać oliwy do ognia,
            stając po jego stronie, i niezależnie od kwestii meldunkowej - mam
            poważne obawy że tak łatwo się go nie pozbędziesz. W końcu jak
            wystawisz mu walizki - to córka go wpuści. Wątpię czy zdecydujesz
            się na rozwiązanie siłowe.

            dodatkowo - kwestie meldunkowe mają znaczenie - choć nie jest to
            zgodne z przepisami. Mają dla naszej niedouczonej Policji. Zresztą
            tu wchodzą w grę również zapisy o ochronie praw lokatorów, dlatego
            jest tak ważne, żeby nie było cienia dowodu na to, że ten gość u
            ciebie mieszka. Bo prawnie nie można wywalić ani kobiety w ciąży,
            ani bezrobotnego nie-zięcia, jeśli on się powoła na to, że się tam
            wprowadził to kanał...

            kupno kawalerki dla córki - ryzykowne, bo gość wygląda na żłoba,
            który patrzy jak tu się ustawić, moze wyciągnąć od niej
            współwłasność. Na siebie - wbrew pozorom też - bo będziesz
            odpowiedzialna za wszystkie rachunki. Jak nie zapłacą - guzik im
            zrobisz. I tak źle i tak niedobrze.

            zastanawiam się, czy gość nie ma gdzieś drugiej rodziny przypadkiem,
            że tak obsesynie unikają twojego kontaktu z jego rodziną
      • deodyma Re: Duzo. 21.10.09, 13:21
        bron boze nie melduj tego chlopaka w swoim mieszkaniu, bo kiedys
        mozesz znalezc sie na ulicy!!!
        chce im sie bawic w dom?
        niech ida na swoje!
    • net79 Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 23:16
      czy córka miała prawo kogokolwiek zameldować... czy ona formalnie jest
      właścicielem mieszkania???
      Fajnie gdyby udało jej się skończyć szkołę, ale wielkiej części młodym rodzicom
      nikt mieszkania nie daje, wynajmują, albo kredyty jak się troszkę ustawią
      biorą... nie pytała czy może zostać mamą i czy uzyska pomoc przed aktem
      prokreacyjnym, to też nie fair tak stawiać sprawę...ciężkie... bo przecie to
      Twoje dziecko...ale w dorosłość weszła na własne życzenie i musi się z nią
      zmierzyć, bardzo niezdrowo z babcią na spółę dziecię wychowywaćsmile
      • mamamonika Re: ciaza córki, dylemat. . . 20.10.09, 23:19
        Ona pana po prostu wprowadziła do łoża i stołu, tak bez papierów tongue_out
        • bezzznaczenia poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 11:31
          nieekonomicznie jest oplacac lokum 19latce.
          i co na ona tam bedzie robila?

          przeciez dziewczyna musi sie uczyc:
          kto bedzie w tym czasie siedzial z dzieckiem?

          Baska te rady, twoich forumowych kolezanek sa tak niezyciowe i
          stosujac je w zyciu po prostu zachorujesz na 20stą depresję.

          Masz wesprze corke, a nie sie dokładac do 'nieszczęscia':
          a) nie pozwól by zabrano jej alimmenty od ojca-nie uświadamiaj go o
          jej ciązy..

          b) niech nie wychodzi za mąz!, na cholere? zabiorą jej alimenty,
          popsuje sobie 'status', a nawet jako 'samotna' matka bedzie mogla
          brać pomoc z opieki-jeśli pozwie kolesia (ojca dziecka) o alimenty,
          a on bedzie 'nieściagalny'. Warto sie tym zainteresować.

          c) może brac stypendium z uczelni, są naprawdę dogodne warunki, nie
          wiem na jakich zasadach, ale jesli ty masz male dochody, to będą się
          one teraz dzieliły na 3, jako że mając pod soba córkę masz tez jej
          dziecko... Oczywiscie (powtarzam) kazda uczlenia ma inne kryteria.

          d) zostaw corke przy sobie! nie nzasz nawet rodzicow tego koelsia!
          Nie znasz jego! Od kiedy ona go zna> Jaki jest? JAK SIE W TYM
          WSZYSTKIM ODNAJDZIE!
          bOZE, BASKA JEST TYLE PYTAN, A TY SRASZ PO GACiach, że ci zięc w
          domu zostanie. POZA TYM DLACZEGO NIE MAJĄ MEISKZAC U CIEBIE? razem?
          Przeciez to jest juz rodzina? Dlaczego nie chcesz psrobowac?
          Za co corka sie utrzyma. Przeicez kawalerka to jedno,a wydatki
          zwiazen z życiem, dzieckiem. Razem bedzie wam latwiej.

          Baska ta depresja ci w glowie poprzerwracala

          Przperaszam, za bardzo sie angazuje.
          • panistrusia Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 13:01
            bezzznaczenia napisała:

            > nieekonomicznie jest oplacac lokum 19latce.
            > i co na ona tam bedzie robila?
            >
            > przeciez dziewczyna musi sie uczyc:
            > kto bedzie w tym czasie siedzial z dzieckiem?
            >
            > Baska te rady, twoich forumowych kolezanek sa tak niezyciowe i
            > stosujac je w zyciu po prostu zachorujesz na 20stą depresję.
            >
            > Masz wesprze corke, a nie sie dokładac do 'nieszczęscia':
            > a) nie pozwól by zabrano jej alimmenty od ojca-nie uświadamiaj go o
            > jej ciązy..
            >
            > b) niech nie wychodzi za mąz!, na cholere? zabiorą jej alimenty,
            > popsuje sobie 'status', a nawet jako 'samotna' matka bedzie mogla
            > brać pomoc z opieki-jeśli pozwie kolesia (ojca dziecka) o alimenty,
            > a on bedzie 'nieściagalny'. Warto sie tym zainteresować.
            >
            > c) może brac stypendium z uczelni, są naprawdę dogodne warunki, nie
            > wiem na jakich zasadach, ale jesli ty masz male dochody, to będą
            się
            > one teraz dzieliły na 3, jako że mając pod soba córkę masz tez jej
            > dziecko... Oczywiscie (powtarzam) kazda uczlenia ma inne kryteria.
            >
            > d) zostaw corke przy sobie! nie nzasz nawet rodzicow tego koelsia!
            > Nie znasz jego! Od kiedy ona go zna> Jaki jest? JAK SIE W TYM
            > WSZYSTKIM ODNAJDZIE!
            > bOZE, BASKA JEST TYLE PYTAN, A TY SRASZ PO GACiach, że ci zięc w
            > domu zostanie. POZA TYM DLACZEGO NIE MAJĄ MEISKZAC U CIEBIE? razem?
            > Przeciez to jest juz rodzina? Dlaczego nie chcesz psrobowac?
            > Za co corka sie utrzyma. Przeicez kawalerka to jedno,a wydatki
            > zwiazen z życiem, dzieckiem. Razem bedzie wam latwiej.
            >
            > Baska ta depresja ci w glowie poprzerwracala
            >
            > Przperaszam, za bardzo sie angazuje.


            Taaak. Uczenie 19 latki kłamania, oszustw finansowych i wysępiania
            pieniędzy od bogu ducha winnych ludzi, tudzież od państwa to jest
            ogromne dobro dla dziecka.

            19latka spokojnie już może ponosić konsekwencje swoich czynów. Należy
            jej pomóc, ale z głową. Zmobilizować do pracy, do myślenia i
            planowania a nie wskazywać rozwiązania 'jakoś to będzie, za kasę
            tatusia i wyłudzone stypendium'.
            • lola211 Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 13:18
              > 19latka spokojnie już może ponosić konsekwencje swoich czynów

              To brzmi, jakby popełnila przestepstwo.
              To juz wiadomo, dlaczego tyle mlodych decyduje sie na aborcje.
              • myelegans Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 13:53
                Bezznaczenia, Ty naiwna jestes, albo malo jeszcze w zyciu przezylas.
                Taaaa, i prawie 20 letnia panna w ciazy poslucha poslusznie co mama
                jej powie i sie zastosuje: czyli: bedzie kontynuowala nauke, pogoni
                tatusia dziecka, a pozniej pogoni go o alimenty, wespol wzespol
                bedzie wychowywala z babcia dziecko i jeszcze prace na drugi etat
                wezmie, a slubu nie wezmie.
                Ona jest w okresie ostrego buntu i pojdzie w zaparte i zrobi
                DOKLADNIE na odwrot niz Pani Matka radzi, bo Pani Matka stala sie
                wrogiem no. 1. Teraz najwazniejszy jest dla niej facet i zrobi stoi
                za nim murem. DZiewcze nie mysli pragmatycznie i racjonalnie, tylko
                hormonalnie.

                Do autorki:
                Wiesz co, strasznie mi przykro. Nawet nie umiem sobie wyobrazic jak
                to jest okazywac dziecku twarda milosc i robic to z milosci i co
                musisz Ty przezywac. Wszystkie tutaj jestesmy teoretykami i nikt nie
                moze wyobrazic sobie emocji w jakich jestes. Masz jakis system
                wsparcia, kto bedzie za Toba stal? Ktos z rodziny, przyjaciolka,
                terapeuta, ktos kto moze spojrzec na sprawe z zewnatrz i wspierac i
                Ciebie i corke?
                W takich przypadkach przydalby sie jakis rozjemca, kto moglby
                jednoczesnie wysluchac i Ciebie i corki, same mozecie sie zaplatac.
                Corka juz i tak jest zaplatana. Ja bym jak najbardziej wciagnela w
                cala sprawe eksa. NIech on wniesie nowy glos do dyskusji, jest
                szansa, ze chlopak corki moze zmienic front przy mezczyznie.
                Nie podejmuj sama zadnych decyzji pod wplywem emocji bez konsultacji
                z kims z zewnatrz.

                Nie wiem jak ja bym sie w takiej sytuacji zachowala. Rady forumowe
                nic nie kosztuja i wszyscy sa tu madrymi teoretykami i wiedza co by
                dokladnie w Twojej sytuacji zrobily. Co jest bzdura.
                Zadbaj przede wszystkim o siebie, jak o siebie nie zadbasz, to i o
                corke tez nie dasz rady.
                • raczek47 Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 19:42
                  Wybacz, ale wydaje mi si,ze po części spijasz piwo, które sobie
                  sama nawarzyłaś-jak mogłas wychowac córkę w taki sposób, by bez
                  twojej zgody wprowadzała faceta do domu,wydzierała się i robiła ci
                  awantury za to,że nie chcesz dac jej kasy? To z pewnoscią nie jest
                  sytuacja, która nie ma wcześniejszych korzeni-może byłas zbyt zajęta-
                  rozwodem depresją,leczeniem?Z postu wynika,że to twoja jedynaczka-z
                  pewnością ukochana córunia,oczko w głowie, któremu wszystko było
                  wolno.Musiałaś dac sobą wcześniej pomiatać-nie wiem, z poczucia
                  winy,ze skrzywdziłaś dziecko rozwodem? W każdym bądź razie teraz dla
                  córki twoje zachowanie z pewnoscią jest szokiem-do tej pory
                  dostawała, czy moze wymuszała wszystko, co chciała, teraz napotkała
                  opór.Z jednej strony-to nie fair, najpierw wychowywać dziecko w
                  przekonaniu,ze wszystko jej się nalezy, a gdy jest w trudnej
                  sytuacji dac jej po nosie, z drugiej zaś-pora skończyć z pomiataniem
                  i twardo określic warunki-moim zdanie głupio robisz,że TY chcesz jej
                  opłacać kawalerkę, TY szukasz kontaktu z rodziną tego bumelanta,TY
                  dajesz do zrozumienia,ze bardzo Ci na córci zalezy i boisz się ją
                  stracić-obrazi sie-za co?-co to w takim razie za córka,która jest
                  dorosła i nie rozumie,ze to starszej, schorowanej matce nalezy się
                  pomoc? Wg mnie macie od bardzo długiego czasu chore relacje, i stąd
                  to wszystko, a ty ciągle z jakiegos powodu masz wyrzuty sumienia,ze
                  jej życie spaprałaś, Nie tędy droga.Moze idź do dobrego
                  psychologa,żeby Ci wyjasnił, jak powinnyscie dalej życ,ze by się nie
                  krzywdzić-bo krzywdzicie się nawzajem, a zdeje się,że macie tylko
                  siebie.
              • panistrusia Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 22:45
                lola211 napisała:

                > > 19latka spokojnie już może ponosić konsekwencje swoich czynów
                >
                > To brzmi, jakby popełnila przestepstwo.
                > To juz wiadomo, dlaczego tyle mlodych decyduje sie na aborcje.


                Przesadzasz. 19latkowie w większości sami już sobie wybierają
                kierunki studiów, podejmują pracę, układają sobie relacje z innymi
                ludźmi. Możnaby się więc spodziewać, że jesli ktoś uprawia seks, to
                jest przygotowany także na ewentualność wpadki. A nawet jeśli nie
                jest, to jest się w stanie szybko przeorganizować.

                A akurat w konkretnym przypadku ciąży, to lepiej pokazać (stopniowo),
                z czym się wiąże dorosłość zamiast przedłużać iluzję dzieciństwa, i
                potem wymagać skoku na głęboką wodę.

                Ciąża to oczywiście nie jest przestępstwo, ale nie można udawać, że
                to nie jest wielka odpowiedzialność, konieczność zrezygnowania z
                dotychczasowego trybu życia ( w tym i z alimentów).
          • angazetka Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 20:50
            Lepiej już nic nie pisz...
          • culebre Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 21.10.09, 21:16
            Fakt, za bardzo się angażujesz, za mało myślisz. Gratuluję systemu wartości, w
            którym resztki nieskundlonego społeczeństwa haruje na wyłudzone świadczenia dla
            zdemoralizowanych bękartów. To co masz do powiedzenia to prędzej rzygi z d..y
            niż "zyciowe porady".
          • makurokurosek Re: poza tym: dobre rady cioci krysi 27.10.09, 21:56
            > Masz wesprze corke, a nie sie dokładac do 'nieszczęscia':
            > a) nie pozwól by zabrano jej alimmenty od ojca-nie uświadamiaj go o
            > jej ciązy..
            >

            Nie sądzisz, że to naciągactwo i oszustwo. Panna sama zadecydowała, że chce być
            dorosła teraz pomoc rodziców to ich dobra wola.

            "> b) niech nie wychodzi za mąz!, na cholere? zabiorą jej alimenty,
            > popsuje sobie 'status', a nawet jako 'samotna' matka bedzie mogla
            > brać pomoc z opieki-jeśli pozwie kolesia (ojca dziecka) o alimenty,
            > a on bedzie 'nieściagalny'. Warto sie tym zainteresować."

            Alimenty zabiorą niezależnie od jej stanu cywilnego, założyła niezależną
            jednostkę społeczną.

            "
            > c) może brac stypendium z uczelni, są naprawdę dogodne warunki, nie
            > wiem na jakich zasadach, ale jesli ty masz male dochody, to będą się
            > one teraz dzieliły na 3, jako że mając pod soba córkę masz tez jej
            > dziecko... Oczywiscie (powtarzam) kazda uczlenia ma inne kryteria."


            Co ty za bzdury wypisujesz w chwili urodzenia przez córkę autorki dziecka tworzy
            ona własną rodzinę i jej dochody dzielą się na 2, w przypadku samodzielnego
            macierzyństwa,lub 3 w przypadku ślubu


            "POZA TYM DLACZEGO NIE MAJĄ MEISKZAC U CIEBIE? razem?
            > Przeciez to jest juz rodzina? Dlaczego nie chcesz psrobowac?
            > Za co corka sie utrzyma. Przeicez kawalerka to jedno,a wydatki
            > zwiazen z życiem, dzieckiem. Razem bedzie wam latwiej.
            >
            > Baska ta depresja ci w glowie poprzerwracala

            właśnie jak napisałaś to jest już rodzina, zauważmy oddzielna rodzina.
            dziewczyna nie ma 15 lat ma 19, skończoną szkołę średnią więc spokojnie może iść
            do pracy aby utrzymać własną rodzinę. Jeżeli ktoś decyduje się na dziecko
            decyduje się na wszystkie konsekwencje a 19 latka to nie zasmarkany gó...arz
    • kol.3 Re: ciaza córki, dylemat. . . 21.10.09, 19:31
      Dla mnie ten "zięciulo" wygląda na takiego co chce przejąc Twój
      majątek. Zaproponował abyś im kupiła mieszkanie za 300 tys. za sobie
      za 100 tys., czyli rozumiem, że coś nieco lepszego od psiej budy.
      Ponieważ wielkiego uczucia między młodymi nie widać, może zaistnieć
      taka opcja, że on wkrótce Twoją córkę z dzieciakiem pogoni, żeby
      sobie mieszkała z Tobą w tej małej norze, a sam zaanektuje to
      mieszkanie za 300 kawałków i będziesz się chamrać, żeby mu je
      odebrać. Nic o tym gościu nie wiadomo, może to jakiś gangster? Obie
      zostaniecie bez dachu nad głową.
      Pomogłabym dziecku, ale Twoja córka wydaje się mocno roszczeniowa,
      uważaj żeby małe dziecko nie wylądowało pod Twoją opieką i na twoim
      utrzymaniu.
      Muszę powiedzieć że szokują mnie głosy forumek, którym matki pomogły
      a one jeszcze na nie plują.
      Jest faktem że jeśli rodzice dają za dużo na starcie, to nigdy nie
      zostanie to docenione i uszanowane.
    • basiakasiajoasia Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:07
      2godziny temu wrócił chłoptas Córki, od razu wzięłam go na rozmowę.
      Powiedziałam mu ze nie mam zamiaru tolerowac jego u siebie w domu,
      powiedziałam tez zeby nie szantazował mojej Córki odejsciem, bo ona
      ma mnie, rodzine i jej pomozemy w wychowaniu dziecka. Na to on
      beszczelnie odparł, ze jezeli ja ich rozłacze to on odbierze jej
      dziecko po porodzie bo nie pozwoli zeby jego dziecko wychowywała
      babcia z depresją. Zachowywałam spokój bo chciałam z niego cokolwiek
      wyciagnąc- wyegzekwować. Niestety, bezskutecznie... Do tego ten
      chłopak z NK odpisał zebym nie wtracała sie w sprawy rodzinne i ze on
      wogole nie wie o co chodzi.... Mam Ich nazwisko, nazwe
      miejscowosci... Sprawdzilam w internecie ze nie jest to duza
      miejscowosc , mam zamiar tam jechac w piatek, popytam ludzi moze cos
      uda mi sie ustalic i przedewszystkim porozmawiac z jego rodzicami.
      Córka oswiadczyła ze jezeli jej przyszły Mąż sie wyprowadzi to ona
      razem z nim i juz nigdy sie do mnie nie odezwie.... Za nic na swiecie
      nie chciałabym jej stracic, ale nie zatoleruje tego faceta. Nigdy.
      • triss_merigold6 Bez przesady 21.10.09, 20:18
        Żaden sąd nie odbierze matce noworodka o ile matka nie ma psychozy
        poporodowej lub nie jest mocno niewydolna.
        Wyprowadzi się? A niech się panna wyprowadza tylko ciekawe za co
        będzie żyła.
        • raczek47 Re: Bez przesady 21.10.09, 20:28
          Kobieto, po co chcesz tam jechać, chodzić po ludziach, pytać o
          rodzinę?Mozesz to jakoś racjonalnie wytłumaczyc?Tak pojmujesz troskę
          o córkę? Błąd .Nie jedź nigdzie, pokaż im ,że masz to głęboko w ...
          a koleś niech NATYCHMIAST pakuje walizkę(o ile ją ma), poza ty chyba
          nie wierzysz w jego bełkot,że dziecko odbierze-bo komu/Babci z
          depresją?przeciez to dziecko córki, nie twoje, wiec jak może Ci je
          odebrac? Myslisz w ogóle racjonalnie, czy może jesteś trollem, bo mi
          się nie chce wierzyć,żeby dać sobą tak manipulować, mając dzieści
          (esiąt?)lat i bagaż życiowych doświadczeń.Jakim prawem obcy koleś w
          twoim własnym domu, stojąc na TWOJEJ podłodze robi ci awantury a Ty
          nie wiesz , jak sobie z nim poradzic?!
      • mamamonika Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:19
        I ona z nim dalej jest? Powiedziałaś córce co on powiedział? Masakra
        jakaś.
        Niby jakim cudem jej dziecko zabierze?
        Dałabym mu kopa w doopę jeszcze dzisiaj
        • basiakasiajoasia Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:22
          On sie wyprowadza w poniedziałek, tyle ze ona razem z nim. Powiedziała
          mi ze mnie nienawidzi i ze zerwie ze mna kontakt. Córka ze mna nie
          rozmawiała, ale wiem ze ten cymbał jej nakłamał o tresci naszej
          rozmowy. Juz nie wiem co robic, siłą jej nie zatrzymam, a do rozsądku w
          tym stanie tez jej nie przetłumacze.
          • mamamonika Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:24
            Może jutro/pojutrze zdołasz z nią porozmawiać. Niestety, może
            będziesz musiała pozwolić się jej wyprowadzić i otrzeźwieć.
            • bea.bea Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:34
              mam jakies wewnętrzne wrażenie , ze cała ta historia wyprodukowana pod forum
              jest, ale może się mylę...
              podziwiam cię, że ty temu kolesiowi pozwalasz po własnym domu się szwendaczyć,
              ok może odwiedzać córkę , ale mieszkać??
              czasem najlepsza pomocą jest nie pomagać, więc może daj jej się
              wyprowadzić,przekonując ją, ze bardzo ja kochasz i niezależnie co postanowi
              twoje drzwi zawsze będą dla niej otwarte, i zawsze może liczyć na twoją
              pomoc....a jeśli prawdą jest to co piszesz, to panna prędzej czy później (a
              raczej prędzej) wróci ze skulonym ogonem...
              kolesia kompletnie bym olała....

              przypominasz mi historie mojej koleżanki, której córka zaszła z kolesiem
              poznanym przez internet...dla niego rzuciła studia i pojechała w polskę, do
              niego....
              teraz kończy studia, a babcia bawi wnuka.....
              --
              kobiety nie można zmienić, można ją zamienić, ale to i tak niczego nie zmieni....
              • lola211 Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 22:48
                > mam jakies wewnętrzne wrażenie , ze cała ta historia wyprodukowana
                pod forum

                Im wiecej postow zalozycielki tym moje przekonanie wzrasta, ze tak
                wlasnie jest.
          • myelegans Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:26
            Nie, nie zatrzymasz, to dorosla osoba. Jedynie co mozesz zrobic to
            powiedziec, ze ja kochasz i tego zadne okolicznosci nie zmienia i
            jezeli bedzie potrzebowala Twojej pomocy ONA i DZIECKO to moze na
            Ciebie liczyc, ale teraz sa rodzina wiec powinni do tej roli
            dorosnac.
            Jak Ci jest trudno rozmawiac, to napisz list.

            Zachowanie chloptasia ponizej .....

            BTW, nikt jej dziecka nie odbierze, a juz na pewno nie odda pod
            opieke bezrobotnemu ojcu. Nie daj sie zaszantazowac.
          • triss_merigold6 Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:28
            Spokojnie. Skoro ich stac na wynajem mieszkania to doskonale.
            Panienka jak parę razy oklep dostanie od ukochanego to też zacznie
            inaczej patrzeć. Siłą nie zatrzymuj, do poniedziałku jeszcze daleko
            i teraz będzie gra na litość. Twoją litość.
            • basiakasiajoasia Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:35
              jA DOSKONALE WIEM O TYM, ze dziecka by nie odebrała ale chodzi o sam
              fakt jego bezczelnośći. Dałam mu czas do poniedziałku, nie chce go
              wywalac dzis bo po pierwsze, nazwoził ze soba jakis mebli, wiem ze
              teraz tego nie zabierze, a nie chce zeby tu wracał. Po drugie, bylam u
              dzielnicowego i ma przyjsc w poniedziałek ewentualnie mnie wspomóc po
              trzecie mam nadzieje ze Córka do poniedziałku cos przemysli.
              Zaproponowałam ze moze pojdziemy jutro razem zrobić usg, ale ona
              odparła ze ze zdrajczynią nie bedzie nigdzie wychodzic....
              • mamamonika MEBLI nawoził??? 21.10.09, 20:39
                Teraz to już zbieram szczękę z podłogi przyznam...
                • triss_merigold6 Re: MEBLI nawoził??? 21.10.09, 20:44
                  Obrotny chłopak trzeba mu przyznać. O ile prawdziwy oczywiście.
                  Skoro pani była kilka tygodni w sanatorium to miał czas żeby się
                  wprowadzić tak po całości.
                  • kol.3 Re: MEBLI nawoził??? 24.10.09, 00:35
                    On się raczej nie wyprowadzi.
              • raczek47 Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:40
                no, teraz piszesz rozsądnie, zrób tak, jak radzą dziewczyny wyzej-
                (wyjątkowo się zgadzam z Triss), pozwól jej się wyprowadzić, sama
                wróci , jak nie przed porodem, to zaraz po nim.Trzymaj się mocno,
                pozdrawiam.I nigdzie nie jedź, po żadnych rodzinach kolesia!
                • triss_merigold6 Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 20:48
                  Też odradzam jeżdżenie gdziekolwiek. Skoro ślub w styczniu to pewnie
                  szczęśliwa rodzina chłopaka się pojawi a jeśli nie to kij z nimi.

                  Pełnoletnia panienka? Pełnoletnia. Dość dorosła żeby podjąć decyzję
                  o współżyciu i urodzeniu dziecka? Dość dorosła. Podjęła decyzję o
                  ślubie? Podjęła. Nie chce kompromisowej formy pomocy? Nie chce.
                  No to qrde wypad i niech żyje jak uważa za stosowne.
                  • bea.bea Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 21:03
                    nic dodać nic ująć...racja w 100%
              • burza4 Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 22:22
                ja wiem że czujesz się paskudnie, że trudno to wszystko znieść, ale
                poczekaj, zachowaj dystans, to wszystko jest za świeże.

                nie licz że do poniedziałku coś się zmieni, bo w parę dni nie
                dojrzeje - załóż, że to potrwa parę miesięcy.

                daj sobie i córce czas, żeby ochłonąć. Nie wiesz, co on jej
                powiedział, ale nie wiesz tez, co ona nadawała na ciebie jemu.
                Przekaż tylko że ONA może liczyć na twoją pomoc, ON nie ma wstępu do
                twojego domu. Daj im poczuć konsekwencje swoich zachowań, a nie
                podawaj pomocy na tacy. Niech wypiją choć ciut piwa, którego
                nawarzyli, niech się zastanowią nad sytuacją, POTEM dopiero
                wyciągnij rękę.
              • staan2 Re: Powoli się załamuje. . 28.10.09, 13:22
                Czytam Twoją historię i bardzo mi żal Ciebie i Twojej córki.
                Zastanawiając się co bym zrobiła na Twoim miejscu to po pierwsze:
                - pozwoliłabym wyprowadzić się jej razem z tym chłopakiem informując ją, że
                zawsze może do Ciebie wrócić i zawsze może na Ciebie liczyć pomimo tego jak to
                teraz wygląda lub co teraz sobie o Tobie czy o tej sytuacji myśli.
                Córka jest młodziutka, zakochana, świata pewnie poza tym chłopakiem nie widzi.
                Widocznie taki kubeł zimnej wody jest jej potrzebny.
                Daj jej czas, nie nalegaj.
                Jak się wyprowadzi to zadzwoń do niej od czasu do czasu. Nie wszczynaj awantur
                tylko ogranicz się do zwykłej rozmowy i do zapewnień, że bardzo ją kochasz i
                zawsze może liczyć na Twoją pomoc.
                Jak opadną z Ciebie emocji, a z niej przede wszystkim sytuacja zapewne się polepszy.
      • deodyma Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 22:25

        > Córka oswiadczyła ze jezeli jej przyszły Mąż sie wyprowadzi to ona
        > razem z nim i juz nigdy sie do mnie nie odezwie.... Za nic na
        swiecie
        > nie chciałabym jej stracic, ale nie zatoleruje tego faceta. Nigdy.





        nie boj sie...
        coreczka zmieni zdanie i to szybko, a przypedzi do Ciebie jeszcze
        szybciej.
        jak na razie to panna szantazuje Cie emocjonalnie i tyle.
        • bezzznaczenia puśc . 21.10.09, 22:41
          Puśc ją.

          A tym co sa tacy hardzi i mi mowia o swiadczeniach to niestety, ale
          te swiadczenia 19latce, uczacej sie (a nawet nie) 'się nalezy'.
          sa to:
          stypendia z uczelni,
          becikowe,
          drugi tysiac za zerowe dochody za rok poprzedni, jesli nie
          pracowala,
          zasiłek jesli dochody sa zerowe..
          potem moze starac sie o alimety od ojca dziecka, a jesli nie zaplaci
          jest fundusz alimentacyjny.
          co do alimentow na nią - od jej ojca, to jesli bedzie je brala,
          fundusz odpadasad
          Jesli corka sie bedzie uczyla, możesz brac na nią zwrot podatku.

          Sa to kwoty w wiekszosci jednorazowe, ale fajnie sie tak
          dofinansować.
          Wiem też że w poszczegolnych gminach sa jakies dodatkowe bonusy, czy
          to na raz, czy jakies 'male' regularne pieniązki.

          Motywuj corkę. Corka, jesli teraz odejdzie, to niestety szybko sie
          sparzysad
          Ale lepiej teraz niz z noworodkiem, prawda..
        • mal_art Re: Powoli się załamuje. . 21.10.09, 22:46
          Nic dodać, nic ująć. Młoda się obraziła, hormony jej na głowę padły, kochaś kitu
          nawciskał - ale otrzeźwieje jeszcze, otrzeźwieje. I wtedy do kogo przybiegnie po
          pomoc?
          Czy Twój były mąż nie powinien dowiedzieć się o sprawie i to najlepiej przed
          poniedziałkiem? W końcu on jest ojcem córki, łoży na jej utrzymanie, niezależnie
          od tego, jak wyglądają Wasze relacje, może uda Wam się stworzyć wspólny front
          dla dobra wspólnego dziecka? Bo nasz Romeo czuje się silny, mając przeciwko
          sobie tylko "babcię z depresją", bez męskiego ramienia do oparcia - jakby musiał
          z tatusiem oblubienicy pogadać, to by mu mina na 100% zrzedła.
          Tekst buca bucowaty do granic możliwości, oj, długo z nim normalna dziewczyna
          nie wytrzyma. Znudzi jej się zabawa w dom z burakiem, bo raczej książę z bajki
          to to nie będzie.
          Do żadnej rodzinki nie próbuj jeździć, możesz spróbować ustalić numer telefonu
          (skoro to nieduża miejscowość, to chyba nie powinno to być trudne) i zadzwonić.
          Chociaż zapewne będzie się to wiązało z przykrościami.
          Trzymaj się dzielnie - robisz to dla dobra własnego, córki i przyszłego wnuka!
          • may-xi Re: Powoli się załamuje. . 24.10.09, 09:13
            nie mnie Was oceniać ani doradzać bo Was nie znam ale... moja sąsiadka, dziś
            80-letnia kobieta miała sytuację identyczną.. córka zaszła w ciążę, chłopak się
            do nich wprowadził, wzięli szybki ślub. on oczywiście okazał się
            leserem,pracował dorywczo w sezonie,większość wydawał na zabawę,córka stała za
            nim murem a wszystkie rachunki i wydatki były na głowie matki, kupowała im
            ciuchy, żywiła,wychowywała dziecko. dali jej najmniejszy pokoik, sami zajęli
            resztę mieszkania, a kiedy zachorowała mieli pretensje, że w ogóle z niego
            wychodzi i zakłóca im spokój! nie było jej wolno przyjść na tv (jej
            telewizor),jeśli gotować to dla wszystkich itp. w końcu zięciowi w ogóle
            teściowa zaczęła przeszkadzać i kazał się jej wymeldować, odmówiła (bo dokąd
            miała pójść?)więc zgotował jej piekło, awantury, zamykał ją w tym pokoiku na
            całe dnie.. w efekcie kobieta przez sąsiadkę skontaktowała się ze swoją dalszą
            rodziną i z policją wyprowadzała się ze swojego domu (!)bo zięć powiedział, że
            nic do niej nie należy. teraz ta pani wynajmuje mieszkanie od obcych ludzi (jest
            naszą sąsiadką), jest schorowana i sama, święta spędza u nas a od córki nie
            doczekała się do tej pory dobrego słowa, jedynie same pretensje. ot historia, z
            życia wzięta.
            • aintha dziś już wtorek 27.10.09, 19:54
              I jak tam? Wyprowadzili się oboje? Powiadomilaś eksa?

              Mam nadzieję, że wszystko się ułoży po twojej myśli!
              ---------------------------
              https://m3.lilypie.com/Rlnhp2.png|https://m1.lilypie.com/dGpNp2.png
              Dzieciaczkowo|Filmowo|Piosenki i wierszyki dla Dziecióf
              • bezzznaczenia Re: dziś już wtorek 27.10.09, 20:11
                aintha napisała:

                Powiadomilaś eksa?


                a: zabral już corce alimnety?
                > ---------------------------
                > https://m3.lilypie.com/Rlnhp2.png|http://m1.lilypie.com/dGpNp2.p
> ng
                > Dzieciaczkowo|Filmowo|Piosenki i wierszyki dla Dziecióf
                • makurokurosek Re: dziś już wtorek 27.10.09, 22:15
                  alimenty może zabrać gdy urodzi, poczytaj trochę o sprawach alimentacyjnych, a
                  nie pieprzysz co ci ślina na język przyniesie. Jest jej ojcem i nie tylko ma
                  prawo wiedzieć co się z córką dzieje ale również powinien pomóc byłej w
                  rozwiązaniu problemu.
                  • bezzznaczenia [...] 29.10.09, 23:31
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • makurokurosek Re: dziś już wtorek 29.10.09, 23:47
                      czy ty w ogóle wiesz czym są alimenty. To że ktoś płaci alimenty nie oznacza, że
                      nie interesuje się dzieckiem czy że jest złym rodzicem, oznacza to formalne
                      załatwienie spraw finansowych ( ludzie z rożnych powodów decydują się na rozwód
                      i nie zawsze jest to wina faceta) .
                      cóż ta wypowiedz zresztą tak jak i wątek przez ciebie założony wiele mówi o
                      tobie i twojej dojrzałości. Jeżeli zabierasz głos w jakiej dyskusji warto
                      najpierw zapoznać sie z tematem.
                      • bezzznaczenia [...] 30.10.09, 11:54
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • makurokurosek Re: dziś już wtorek 30.10.09, 12:11
                          Sprawy alimentów muszą być formalnie załatwiane , choćby po to aby samotne matki
                          ( a takimi stają się kobiety po rozwodzie) mogły korzystać z zasiłków.

                          "Sama autorka pisze, że te alimenty zostana corce-powtarzam corce
                          > odebrane. To corka bierze je do rąk wlasnych. Nie matka. Odciąza
                          > jednak w pewien sposob matkę. Informowanie ojca o tym fakcie
                          > (ciąży), spowoduje że corka utraci prawo do alimentow..
                          > '

                          jak widać nigdy nie miałaś styczności z tą sprawą.

                          "> No bo przeciez ojciec nie wystartuje z propozycja: kochanie dam wam
                          > mieszkanie, oplace stancje i poblogoslawie."

                          matka też nie wystartuje z tą propozycją

                          "> Przestan odpisywać, bo wszedzie gdzie sie udzielasz wieje glupota.
                          > Sprawdzalam."

                          Ojciec dziewczyny nie został pozbawiony praw rodzicielskich, ma więc prawo
                          wiedzieć co się dzieje. Druga sprawa autorka wątku nigdzie nie pisała o
                          relacjach z ojcem, a to że może wystąpić do sądu o wstrzymanie obowiązku
                          alimentacyjnego jest tak samo normalne jak to że autorka wątku nie musi godzić
                          się na utrzymywanie córki i jej gacha.

                          "> Nawiązujesz sie do moralnosci ojca, ktory lozy na utrzymanie corki w
                          > postaci laimentow, i po ktorym matka ma udawaną depresję..."

                          No cóż twoje wypowiedz mówi wszystko o tobie
                        • basiakasiajoasia Bezznaczenia, pieprzysz jak potłuczona 30.10.09, 14:51
                          Przy rozwodzie, sąd przydzielił mi alimenty. Eks zgodził się na 500zł
                          dobrowolnie. Oprócz tego zawsze cos jej tak kupił, zabrał na wakacji
                          itp.
                          Zycze ci zeby kiedys twoje dziecko ciagnęłe od ciebie pieniadze.
                          Skoro podjela decyzje o wyprowadzce, skoro byla tak bezczelna i skoro
                          pozwolila zeby jej gach mieszał sie w nasze sprawy to nie ona i on
                          poniosa tego konsekwencje. Ja sama nie zadzwonie do eksa aloe jezeli
                          mnie zapyta, to kłamać nie bede.
                          Nie masz o niczym pojecia, ojciec mojej córki to nie jest zły
                          człowiek, myslisz ze kazdy facet który rozowdzi sie i wyprowadza od
                          rodziny jest draniem i ma płacic na niedojrzałe decyzje swoich
                          dzieci, tak??
                • makurokurosek to chyba twój wątek 27.10.09, 22:20
                  wcześniej porównałam twoją pazerność i postawę do córki autorki, udałaś że nie
                  wiesz o czym piszę.
                  To chyba twój wątek. Jak ulał pasuje do naszego tematu, przedstawienie
                  roszczeniowej postawy drugiej strony, macie mi dać bo mi się należy. Dla twojej
                  informacji w chwili założenia rodziny, pomoc to tylko i wyłącznie dobra wola
                  rodziców, a nie ich obowiązek

                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,101780722,101784482,Re_dajcie_mi_odpowiedz_nt_mojego_parntera.html
    • basiakasiajoasia I stało się. 29.10.09, 22:16
      W poniedziałek, wyprowadzili się. Córka zostawiła mi liscik ze dokona
      aborcji.
      Nic nie zapowiadało tego, ze sie wyprowadzą, nie widziałam żadnych
      walizek, kosmetyki stały w łazience, o 15 poszłam udzielic
      korepetycji. wróciłam przed 19 nie było ich juz. Zabrali częśc rzeczy
      no i ten liscik od Córki, ze mnie nienawidzi, ze opowie sasiadom jaką
      to ma okropną matke, ze prawdopodobnie dokona aborcji i to wszystko
      moja wina, ze nie pozwolilam jej sobie ułozyc życia, tak jak ona
      chciała. Ogólnie do D..
      Nie pisałam wczesniej, dopadła mnie grypa no i to okropne poczucie
      winy....
      • czar_bajry Re: I stało się. 29.10.09, 22:21
        Zwariowałaś przecież o to Twojej Córce chodzi - żebyś miała poczucie winy, żebyś ją błagała o powrót do domu. Daj spokój to jej życie, urodzi czy nie to i tak tylko ich decyzja i nie daj na siebie winy zwalić.
      • soffia75 Re: I stało się. 29.10.09, 22:35
        basiakasiajoasia napisała:
        (...) ze nie pozwolilam jej sobie ułozyc życia, tak jak ona chciała.
        No, przecież właśnie sobie układa tak, jak chciała! Nie dała sobie pomóc na sensownych warunkach, więc zrobiła po swojemu, tak, jak jej odpowiada - nikt jej przecież z domu nie wyrzucał. W jej pojęciu Twoje przyzwolenie na "ułożenie sobie życia, tak jak chciała" oznaczałoby ni mniej ni więcej, tylko to, że pozwoliłabyś młodym wejść sobie na głowę.
        Nie daj się wpędzić w poczucie winy.
        A "buntowniczka bez powodu" wróci szybciej niż myślisz; zwłaszcza, że ognista miłość amanta pewnie wkrótce wygaśnie, skoro mieszkanie niedoszłej teściowej przeszło mu koło nosa.
        • mamamira Re: I stało się. 29.10.09, 22:53
          Nie szukaj w sobie winy,córka żyje tak jak chciała a wróci prędzej niż się tego
          spodziewasz.
      • makurokurosek Re: I stało się. 29.10.09, 22:58
        To był jej wybór, jest dorosła. Co do układania sobie życia, przecież teraz je
        sobie układa po swojemu i teraz bierze na siebie odpowiedzialność za swoje decyzje.
        Co sie tyczy aborcji, to również jej decyzja o ile w ogóle jest w ciąży.
      • judyta2000 Re: I stało się. 29.10.09, 23:06
        "Córka zostawiła mi liscik ze dokona aborcji."

        No i masz dowód, że gościu liczył na lekkie życie przy boku
        teściówki. Teraz jak sprawy zaczęły się komplikować, to najszybszym
        dla nich rozwiązaniem jest "zabicie" problemu.
        Nie daj sobą manipulować, a opiniami sąsiadów się nie przejmuj.

      • evee1 Re: I stało się. 30.10.09, 00:27
        Twoja corka jest dorosla. Nie jest Twoja wina, ze zaszla w ciaze,
        nie bedzie Twoja wina jezeli dokona aborcji.
        Jezeli nawet corka twierdzi, ze Cie nienawidzi, to nie jest to Twoja
        wina - to jedynie dowodzi, ze jak bardzo jest niedojrzala. Ale to
        jest jej zycie i ona sama musi ponosic konsekwencje swojego
        postepowania, zamiast zrzucac odpowiedzialnosc na matke. Im predzej
        zda sobie z tego sprawe, tym lepiej i dla niej, i dla Ciebie. A ze
        lekcja nie bedzie latwa, ani przyjemna - trudno.
        Ty mozesz jej tylko powtarzac, ze ja kochasz i mozesz jej pomoc, jak
        tego bedzie potrzebowala (na przyklad jak zostanie sama z
        dzieckiem), ale nie bedziesz sie dala wykorzystywac.
        • aintha Re: I stało się. 30.10.09, 08:44

          Popieram Przedmówczynie, nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina! To ona od początku tylko wymagała, a nie prosiła. I nie chciała myśleć o Tobie i Twoich potrzebach, czy prawach.

          Wróci skruszona niedługo. A przy okazji może się jej uda dorosnąć?
          ---------------------------
          https://m3.lilypie.com/Rlnhp2.png|https://m1.lilypie.com/dGpNp2.png
          Dzieciaczkowo|Filmowo|Piosenki i wierszyki dla Dziecióf
          • alba27 Re: I stało się. 30.10.09, 08:55
            Napisz jej sms w stylu, że nadal ja kochasz i zawsze będzie mile
            widziana ze swoim dzieckiem. Myślę, że córka wróci ale teraz czuje
            sie zdradzona ale niech ma poczucie, że zawsze może do Ciebie
            wrócić. Podejrzewam, że dziecka nie usunie, chciała Ciebie
            wprowadzić w poczucie winy. Ty nie jesteś winna!!! To jej życie i
            jej wybór! Ty zrobiłaś najlepsze co mogłaś zrobić. Facet okaże się
            świnią i ona się o tym przekona. Będzie Ci ciężko ale wszystko się
            ułoży!
            • joooooooana Re: I stało się. 30.10.09, 14:41
              Pani corka nie poradzi sobie bez Pani pomocy. Może zostac samotna
              mamą. Za duże brzemie i brak wyobraźni o życiu.
              • triss_merigold6 Re: I stało się. 30.10.09, 14:46
                No i? Jak sobie wyobrażasz udzielenie w takiej sytuacji pomocy
                pełnoletniej i nieubezwłasnowolnionej kobiecie?
Pełna wersja