debilna dyskusja w ddtvn

22.10.09, 09:19
właśnie siedzi Falandyszowa, Kościkiewiczowa i jakiś babsztyl z
fundacji mama i próbują przekaoną, że należy płacić kobietom za
przcę w domu; i jeszcze próbują przekonać ludzi ile to pracy w domu;
    • kropkacom Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:23
      Olaboga, straszne tongue_out
      • wtopek Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:28
        za ogladanie TV rano tez bedą płacić???
        • miska_malcova Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:32
          wtopek napisał:

          > za ogladanie TV rano tez bedą płacić???

          oj, to ja bym wiele nie zarobiła wink
      • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:29
        no właśnie przełączyłam na tvn 24, bo rzeczywiście przegięcie się
        nad tym zastanawiać smile; tylko mnie zbulwersowało, bo ja właśnie w
        domu siedzę i cała moja praca polega na przeglądaniu netu i piciu
        kawysmile może mi też ktoś zapłaci?
        • paolka_82 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:33
          To sie za robotę weź. W zadnej pracy nie płaca za picie kawy i siedzenie na kanapie.
          • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:35
            dokładnie to samo mam na myśli; kto zweryfikuje czy pani pije kawę
            czy coś robi? sanepid będzie wpadał i sprawdzał czy posprzątane? smile
            • moofka Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:37
              nie no sorry
              za fakt obrobienia wlasnej chalupy to sie placic nie powinno
              ja pracuje, maz pracuje i sami sobie obejscie omiatamy
          • kropkacom Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:39
            > W zadnej pracy nie płaca za picie kawy i siedzenie na kan
            > apie.

            A ja mam wątpliwości czy faktycznie takiej nie ma jak czasami patrze ile piszą
            pracujące forumki smile Na przykład tabakierka tongue_out
            • paolka_82 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:45
              Co prawda, to prawda. smile Jak ktoś dużo sie udziela to zawsze myślałam, że nie
              pracujhe, póżniej zaczęło do mnie dochodzić, że duża część forumek smaruje na
              forum właśnie w pracy wink
              • moofka Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:52
                no tak
                w domu to sie tyle czasu nie ma niestety wink
                • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:55
                  no te wredne leniwe baby poszły do pracy się opier..., a biedaczki w
                  domu cały dzień zaganiane smile
                  • kropkacom Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:02
                    Ja tam do zaganianej nie pretenduje tongue_out Co nie zmienia faktu że w pracy też można
                    się opylać jak widać. A sam pomysł to woda na młyn i tyle.
                    • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:08
                      jasne, że tak; sama czasem w pracy miewałam dni luźne i miałam czas
                      na fora internetowe; ale to już sprawa na inną dyskusję; dla mnie po
                      prostu szokujący jest pomysł, żeby płacić za siedzenie w domu;
                      • kropkacom Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:12
                        A teraz odetchnij i pomyśl czy ten pomysł ma jakąś szansę na realizację w Polsce?
                        • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:17
                          nie jest ważne ma czy nie ma, po prostu głupi pomysł, a ja mam czas
                          i mogę sobie o tym popisać
    • moofka Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 09:35
      nie ma na stronie jeszcze
      ale jak to mialoby byc zorganizowane?
      bo przeciwko platnym urlopom wychowawczym ja nie mam nic
      do pewnego wieku dziecka - przedskzolnego powiedzmy
      w tej chwili krzwydzace jest to, ze platne one nie sa

      placenie za 'zwykle siedzenie w domu' czyli sam fakt niepracowania
      niekoniecznie
    • lilka69 istotnie, debilna dyskusja! 22.10.09, 09:37
      ja jzu zakonczylam ydzien mojej pracy zawodowej. dzis i jutro maz w pracy,
      dziecko w przedzskolu. przez te 7 godzin miedzy wieszaniem prania, odkurzania,
      gotowania zdaze jeszcze wypaczac, poczytac, posiedziew necie. uwielbiam te dni
      byci gospodynia domowa.

      choc powiem wam, ze jak 3 lata bylam na wychowawczym to juz dosc chetnie
      wracalam do pracy zawodowej. a teraz lacze jedno z drugim bez problemu i zmeczenia.
    • cherry.coke Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:09
      Ale kto ma placic? Panstwo, jak pensje? Czy tez kobieta ma otrzymywac czesc
      dochodow domowych do dyspozycji, skladki emerytalne itp?
      • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 10:16
        nie było powiedziane, Falandyszowa wspomniała tylko, że z własnych
        środków to nie, ale gdyby zewnętrzny fundusz to bardzo chętnie,
        wnioskuję więc, że chodzi o kasę od państwa (czyli tych pań, które
        piją kawę w pracy i mogą zrzucić się na kawę dla tych w domu), ten
        aspekt nie był kontynuowany; gdyby chodziło o podział kasy
        zarabianej przez męża i jego składek emerytalnych nie byłoby takich
        kontrowersji (no może mężowie mieliby coś przeciw, bojak tu znaleźć
        nowszy model będąc ograbionym z połowy emerytury i pensji)
        • zonkastonka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 10:26
          Mam takie dni, kiedy nie wiem w co włożyć ręce, a fora czytam tylko podczas
          drugiego śniadania (czyli koło 14.00, bo wcześniej latam jak z pieprzem). Mam
          też takie dni (ba - tygodnie!) kiedy szef wyjedzie do Chin (a jako jego
          asystentka zazwyczaj wtedy nie mam co robić) i siedzę po 2-3-4 godziny w necie.
          Opie...m się? Może, chętnie bym popracowała, tylko...nikt mi zadać nie przydziela.
          Zasadę mam taką: jest zadanie do wykonania - robię, jest zrobione - siedzę w
          necie. NIGDY nie kosztem pracy zawodowej. Swoją pracę cenię i się jej trzymam.
          • zonkastonka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 10:39
            No i dodam jeszcze, że w domu już nie włączam komputera, chyba że w weekend żeby
            pocztę ściągnąć. Wracam z pracy - obiad - zabawa z dzieckiem - położenie go spać
            (na zakładkę z mężem) - ogarnięcie chaty - przygotowanie obiadu na dzień
            następny - czas dla męża - czas na pomalowanie paznokci/zrobienie maseczki/ew.
            inną przyjemność smile...i o 23.00 padam na nos. Zdecydowanie w domu nie mam czasu
            na fora internetowe.
            p.s. a w temacie wątku - u nas nie ma pieniędzy na operacje ratujące życie a na
            płacenie kobietom za sprzątanie własnego domu będą??? Moje wnuki tego nie dożyją...
            • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 10:47
              Debilna jesteś TY bo uwazasz ze praca w domu to nie praca jak sie ma
              jedno dziecko to ma sie sporo czasu .jak ma sie czworo to juz sie
              nie ma czasu na pierdoły.Ja uwazam ze mamy ktore siedza w domu i
              zajmuja sie domem i dziecmi powinny miac za to wynagrodzenie bo
              praca w domu nie stety jest bardzo monotonna i wymaga wiecej to
              praca na 24 h bez urlopów a najgorsze w tym jest to ze jest przez
              wielu nie doceniana .Kazdy ma prawo wyboru jeddna mam bedzie ilka
              kawe w domu inna w zakładzie pracy.
              • 18_lipcowa1 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:47
                to super
                to znaczy ze ja bede miala dwie pensje taak?
                jedna za prace w domu ,druga za prace do ktorej wychodze?

                • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:54
                  18_lipcowa1 napisała:

                  > to super
                  > to znaczy ze ja bede miala dwie pensje taak?
                  > jedna za prace w domu ,druga za prace do ktorej wychodze?
                  >

                  Ty lipcowa o ile mi wiadomo nie mieszkasz w PLsmile
              • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:01
                > Ja uwazam ze mamy ktore siedza w domu i
                > zajmuja sie domem i dziecmi powinny miac za to wynagrodzenie bo
                > praca w domu nie stety jest bardzo monotonna i wymaga wiecej to
                > praca na 24 h bez urlopów a najgorsze w tym jest to ze jest przez
                > wielu nie doceniana .

                Zgadzam sie - taka mama calodobowa powinna dostawac udzial z pensji/skladek
                meza. Musi miec zabezpieczenie za to, ze poswieca swoja kariere na rzecz rodziny.

                Panstwu zasadniczo nic do tego, mamom pracujacym tez nie bedzie przeciez placic
                za pol etatu za to ze jak wracaja, to gotuja i sprzataja.
                • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:04
                  z pensji męża to jasne, że tak; tylko tym paniom nie o to chodzi,
                  one uważają, że to co zarabia mąż to i tak jest ich i chcą jeszcze
                  dodatkowej kasy i to jest absurd
                  • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:08
                    kosmitos napisała:

                    > z pensji męża to jasne, że tak; tylko tym paniom nie o to chodzi,
                    > one uważają, że to co zarabia mąż to i tak jest ich i chcą jeszcze
                    > dodatkowej kasy i to jest absurd

                    Oj matusiu na niebie asurdem jest to co Ty wypisujesz skad w Tobie
                    tyle jadu nienawisci do kobiet ktore pracuja w domu .Oj kochna
                    zazdrosc przez Ciebie przemawia.
                    • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:10
                      ale dlaczego zazdrośc? i kogo ja nienawidzę? siedzę własnie w domu
                      tak jak te zapracowane 24 na dobę tylko, że ja sobie w necie siedzę
                      a nie tyram
                    • echtom Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:29
                      Ale czemu zazdrość? Po prostu uważam to za niesprawiedliwe, bo sama
                      zasuwałam do pracy przy trójce małych dzieci. Jeśli małżonkowie
                      wyliczą, że bardziej im się opłaca, by żona została w domu, to wtedy
                      mąż staje się jej "pracodawcą" i składka na jej emeryturę powinna
                      iść z jego pensji.
                      • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:39
                        echtom napisała:

                        > Ale czemu zazdrość? Po prostu uważam to za niesprawiedliwe, bo
                        sama
                        > zasuwałam do pracy przy trójce małych dzieci. Jeśli małżonkowie
                        > wyliczą, że bardziej im się opłaca, by żona została w domu, to
                        wtedy
                        > mąż staje się jej "pracodawcą" i składka na jej emeryturę powinna
                        > iść z jego pensji.
                        >


                        I tu sie zgodze ,zle to ujełam wcześniej.
                      • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:50
                        > Jeśli małżonkowie
                        > wyliczą, że bardziej im się opłaca, by żona została w domu, to wtedy
                        > mąż staje się jej "pracodawcą" i składka na jej emeryturę powinna
                        > iść z jego pensji.

                        Otoz to, wszedzie sa zyski i straty. Za opieke dla malego dziecka trzeba
                        niestety placic, i to sporo.

                        Jesli matka nie zarabia duzo, rodzinie oplaca sie, zeby zostala na dluzej w domu
                        - oszczedza sie na kosztach opiekunki, dojazdow itp., jest czas na dokladne
                        wykonanie prac domowych.

                        Jesli matka zdecyduje sie pracowac i wynajac opiekunke dla dziecka, to wszystkie
                        dodatkowe koszta zrownowaza pewnie w budzecie wplywanie jej pensji.

                        W obu sytuacjach finansowo wychodzi sie na z grubsza to samo, wiec dlaczego
                        tylko pierwsza matka mialaby otrzymywac place od panstwa?
                • jowita771 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 19:15
                  > Panstwu zasadniczo nic do tego, mamom pracujacym tez nie bedzie przeciez placic
                  > za pol etatu za to ze jak wracaja, to gotuja i sprzataja.

                  Ale jakie pół etatu? Ja przez to, ze pracuję zawodowo, nie mam wcale mniej
                  prania ani nie opuszczam co drugiego, tylko po prostu, muszę się bardziej
                  sprężyc, żeby wszystko zrobić. Obiad też mam codziennie, czasem gotuje na dwa
                  dni, ale to moja sprawa, obiad jest? jest. Niech praca będzie rozliczana
                  zadaniowo, wtedy leserki nie skorzystająwink
                • karla134 Re:w pracy jak w pracy 26.10.09, 15:26
                  > Ja uwazam ze mamy ktore siedza w domu i
                  > zajmuja sie domem i dziecmi powinny miac za to wynagrodzenie bo
                  > praca w domu nie stety jest bardzo monotonna i wymaga wiecej to
                  > praca na 24 h bez urlopów a najgorsze w tym jest to ze jest przez
                  > wielu nie doceniana .

                  Oczywiście ja, wręcz gardzę i uważam za największą bzdurę, bo jak można chcieć
                  pieniądze za siedzenie w domu, chcesz pieniądze to się weź za robotę. tongue_out
                  Powinnaś skonfrontować tą rozmowę z rodzicami którzy słono płacą za leczenie i
                  leki dla chorych dzieci, bo Państwo nie pokrywa w niektórych przypadkach tego
                  więc zejdź na ziemię bo nieróbstwo ci rozum odebrało tongue_out
              • memphis90 Re:w pracy jak w pracy 24.10.09, 23:54
                > Debilna jesteś TY bo uwazasz ze praca w domu to nie praca
                A, księżniczko, jak myślisz - za kobiety pracujące zawodowo prace
                domowe odrabiają krasnoludki? Ja też muszę posprzątać, ugotować,
                wyprać, wyprasować i obowiązki małżeńskie załatwić. Ale mam na to o
                jakieś 9h/d mniej, bo oprócz tego pracuję zawodowo.

                Kazdy ma prawo wyboru jeddna mam bedzie ilka
                > kawe w domu inna w zakładzie pracy.
                Ja się w pracy nie opier..., tylko pracuję. Na forach nie siedzę,
                przerwy na kawusię nie mam.
              • karla134 Re:w pracy jak w pracy 26.10.09, 14:27
                gabi683 napisała:

                > Debilna jesteś TY bo uwazasz ze praca w domu to nie praca jak sie ma
                > jedno dziecko to ma sie sporo czasu .jak ma sie czworo to juz sie
                > nie ma czasu na pierdoły.Ja uwazam ze mamy ktore siedza w domu i
                > zajmuja sie domem i dziecmi powinny miac za to wynagrodzenie bo
                > praca w domu nie stety jest bardzo monotonna i wymaga wiecej to
                > praca na 24 h bez urlopów a najgorsze w tym jest to ze jest przez
                > wielu nie doceniana .Kazdy ma prawo wyboru jeddna mam bedzie ilka
                > kawe w domu inna w zakładzie pracy.

                Nie rozumiem tych "DEBILNYCH" wyzwisk. tongue_out
                Praca to nie jest siedzenie w domu. JASNE?!!!!
                • karla134 Re:w pracy jak w pracy 26.10.09, 15:29
                  Oczywiście gardzę takim głupim gadaniem, żeby było jasne.
                • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 27.10.09, 08:34
                  karla134 napisała:

                  > gabi683 napisała:
                  >
                  > > Debilna jesteś TY bo uwazasz ze praca w domu to nie praca jak
                  sie ma
                  > > jedno dziecko to ma sie sporo czasu .jak ma sie czworo to juz
                  sie
                  > > nie ma czasu na pierdoły.Ja uwazam ze mamy ktore siedza w domu i
                  > > zajmuja sie domem i dziecmi powinny miac za to wynagrodzenie bo
                  > > praca w domu nie stety jest bardzo monotonna i wymaga wiecej to
                  > > praca na 24 h bez urlopów a najgorsze w tym jest to ze jest
                  przez
                  > > wielu nie doceniana .Kazdy ma prawo wyboru jeddna mam bedzie
                  ilka
                  > > kawe w domu inna w zakładzie pracy.
                  >
                  > Nie rozumiem tych "DEBILNYCH" wyzwisk. tongue_out
                  > Praca to nie jest siedzenie w domu. JASNE?!!!!


                  Tak jak siedzenie w pracy na necie,to tak samo nie jest praca i
                  pierdzene w krzesełko
            • ledzeppelin3 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 10:49
              Oszustki takie jak Kosmitos, okradające pracodawcę i siedzące w godzinach pracy
              na forum internetowym:
              Dlaczego ja, pracująca większość czasu w domu (mam 1/4 etatu - tzn pracy, za
              która dostaję pieniądze, poza tym wychowuję 3 dzieci), mam czas na wejście na
              forum emama raz dziennie na 10 minut?
              Dlaczego panie pracujące zawodowo na cały etat, siedzą na rozmaitych forach
              przez cały dzień (mam podawać nicki?)
              Dlaczego te, co dostają kasę za swoją pracę, okradają pracodawcę?
              Dlaczego nikt ich z tego nie rozlicza?
              Co robicie na forum? Jest 10.46 rano. Godziny pracy.
              Dlaczego uważacie się za lepsze od tych, które za ciężką pracę nie tylko nie
              dostają grosza, ale i nie mają emerytuty i ubezpieczenia?
              Odpowiem Wam w Waszym stylu. W stylu, którym obrażacie kobiety pracujące w domu
              za darmochę.
              Zabierzcie leniwe dupska z forum i weźcie się za robotę.
              Przestańcie bezczelnie oszukiwać i obrażać inne kobiety.
              Amen.
              • zonkastonka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:05
                Nikt nie neguje tego, że praca 24/h na dobę z 3 dzieci w domu JEST ciężka, ale
                każdy sam podejmuje wybory w swoim życiu. Ty wybrałaś taki model a nie inny,
                dlaczego narzekasz?
                Nie rozumiem, dlaczego należałoby płacić mamom za wychowywanie dzieci? Przecież
                to jest wpisane w macierzyństwo? A za sprzątanie? Chwila, ja też piorę, sprzątam
                i gotuję w moim domu, a nikt mi za to nie płaci. Praca na dwa etaty
                (zawodowa+domowa) sprawia, że nie pamiętam kiedy książkę przeczytałam całą, nie
                wyrywkowo i w czasie takim, który pozwoli na końcu książki pamiętać co było na
                początku. Ale sama sobie takie życie wybrałam smile
                A co do pracy...Przykład pani portierki u mnie w firmie. Jej obowiązek to
                wydawanie i przyjmowanie kluczy oraz rozdzielenie poczty, która przychodzi raz
                dziennie. W portierni jest komputer. Jak wyglądałaby moja praca gdybym tam
                pracowała (za pewnie jakieś 1000 zł na rękę)? Forum -wydać klucze- forum
                -odebrać klucze-forum-klucze - forum - poczta- klucze - forum.
                Po czy po tygodniu dostałabym na łeb smile
                • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:21
                  Prawda jest taka ze wiele kobiet pracuja bo musza i wcale nie lubia
                  tego co robia (kredyty)i jednej pęsii nie wyciagaja wiec dlatego
                  pracuje dwoje .Ale co z dziecmi klucz na szyje i powrót do pustego
                  domu nie wrózy to nic dobrego,ale kazdy wybiera to co chce za parae
                  lat okaze sie ze tak naprawde to zarzynanie sie dla kasy nie mialo
                  sesu(oby tak nie było).
                  Wczym jest mama pracujaca w domu gorsza od tej ktora pracuje
                  zawodowo ?
                  Ja wsatje o 5 rano pije mala czarna budze meza ,potem dzieci
                  zaprowadza do szkoly i przedszkola z mała coreczka w wózku .Zakupy
                  obiad i znow ubiranie malucha i do przeszkola po sredniaczke .Obiad
                  najstarasza wraca do domu zje i zmyka na zajęcia dodatkowe.na koniec
                  wraca mąz je obiado kolacje i zjamuje sie maluchami a ja pedze po
                  najstarsza .Potem kąpiel kolacja 20 spia a Ja mam chwile dla siebie
                  choc nie zawsze bo mam prasowanie pranie i sprzatanie i tak w kolo
                  macieju ale nienarzekam .mam czas na czytanie na siedzenie na forum
                  i mamm czas przedewszystkim dla SWOICH DZIECI,nie mam niani
                  sprztaczki ,nauczycielki ,babci Ja robie to sama codziennie .
                  • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:26
                    w niczym; mamie przcującej płaci szef, któremu jest potrzebna jej
                    praca; a tej co siedzi w domu kto ma płacić jedynie mąż, bo nikomu
                    innemu ta praca potrzebna nie jest i tyle.
                    • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:34
                      kosmitos napisała:

                      > w niczym; mamie przcującej płaci szef, któremu jest potrzebna jej
                      > praca; a tej co siedzi w domu kto ma płacić jedynie mąż, bo nikomu
                      > innemu ta praca potrzebna nie jest i tyle.

                      I tu sie mylisz i to brdzo .
                      • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:37
                        no to mamy odmienne zdanie; ja właśnie jestem w domu, mąż w pracy,
                        dziecko w przedszkolu; uważasz, że ktoś powinien mi za ten dzień
                        zapłacić i do czego i komu potrzebne jest moje siedzenie w domu?
                        • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:42
                          A czy ty uwazasz ze wychowywanie natepnego pokolenia jest niczym .
                          • moofka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:47
                            gabi683 napisała:

                            > A czy ty uwazasz ze wychowywanie natepnego pokolenia jest niczym .

                            zdecydowanie jest zadaniem trudnym i godnym uznania
                            jednak trud ten ponoasza rowniez pracujace kobiety
                            i zaryzykuje nawet twierdzenie, ze jest to wiekszym wyzwaniem
                            • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:53
                              moofka napisała:

                              > gabi683 napisała:
                              >
                              > > A czy ty uwazasz ze wychowywanie natepnego pokolenia jest
                              niczym .
                              >
                              > zdecydowanie jest zadaniem trudnym i godnym uznania
                              > jednak trud ten ponoasza rowniez pracujace kobiety
                              > i zaryzykuje nawet twierdzenie, ze jest to wiekszym wyzwaniem

                              Wiesz mysle ze mama pracujaca w dom i mama pracujaca zawodowo ponosi
                              to sama odpowiedzialnosc i trud .Z tym ze róznica polega na tym ze
                              mama pracujaca w domu nie dotaje awansu nagrod za swój trud ,a mama
                              pracujaca zawodowo to dostaje.Dlaczego mama praca jakpo KURA DOMOWA
                              jest niczym czy jestem mniej wartosciowa kobieta .Czy moj wklad w
                              nauke wychowywanie kształcenie jest niczym,nie bo wychowuje
                              przyszlych obywateli tego kraju i przyszlych podatników.
                              >
                              • moofka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:01
                                gabi683 napisała:

                                > moofka napisała:
                                >
                                > > gabi683 napisała:
                                > >
                                > > > A czy ty uwazasz ze wychowywanie natepnego pokolenia jest
                                > niczym .
                                > >
                                > > zdecydowanie jest zadaniem trudnym i godnym uznania
                                > > jednak trud ten ponoasza rowniez pracujace kobiety
                                > > i zaryzykuje nawet twierdzenie, ze jest to wiekszym wyzwaniem
                                >
                                > Wiesz mysle ze mama pracujaca w dom i mama pracujaca zawodowo ponosi
                                > to sama odpowiedzialnosc i trud .Z tym ze róznica polega na tym ze
                                > mama pracujaca w domu nie dotaje awansu nagrod za swój trud ,a mama
                                > pracujaca zawodowo to dostaje.

                                jesli dostaje awanse to za aktywnosc zawodowa
                                ktora czesto z trudem i pomoca wielu osob laczy z opieka nad dziecmi

                                w domu ja tez awansow nie mam
                                mam satysfakcje ze mam szczesliwe dzieci i cieply przytulny dom
                                i ze mi dobre slowo powiedza jak cos ugotuje
                                i ciasto zjedza ze smakiem
                                ale o dom i dzieci moge zadbac w okrojonym czasie
                                okrojonym o te prace zawodowa wlasnie

                                uwierz mi siedzialam w domu z malymi
                                i zadna to orka nie byla
                                jak mi sie ktores rozlozylo z katarem to nie mialam problemu
                                a maz przychodzil z pracy prosto na parujacy obiad



                                Dlaczego mama praca jakpo KURA DOMOWA
                                > jest niczym czy jestem mniej wartosciowa kobieta .Czy moj wklad w
                                > nauke wychowywanie kształcenie jest niczym,nie bo wychowuje
                                > przyszlych obywateli tego kraju i przyszlych podatników.
                                > >

                                nikt tutaj nie wartosciuje
                                kazdy dokonuje takiego wyboru na jaki go stac
                                i jaki jest dla niegow owym czasie najlepszy
                                z wartoscia nie ma nic wspolnego

                                w ciagu ostatnich tygodniu odkad poszlam do pracy nie uwierzysz ile nasluchalam
                                sie od uczonych ciotkow i znajomkow i na foro a jakze
                                jak mozna dziecko do zlobka poslac
                                i ze zua matka jestem
                                co zreszta mam w glebokim nosie
                                wczesniej siedzac w domu wciaz slyszalam pytania kiedy wreszcie do pracy
                                ide wink
                              • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:02
                                mama pracująca dostaje nagrody za to co robi w pracy, a za
                                wychowywanie przyszłych potencjalnych podatników nikt jej nie
                                nagradza tak samo jak w przypadku siedzących w domu; poza tym
                                dlaczego ktoś ma płacić za to, że mam wyprane ubrania i wytarte
                                kurze- nadal nie umiecie mi odpowiedziec; i proszę nie pisz o
                                kształceniu dzieci, bo zazwyczaj polega to na tym, że dziecko jest w
                                szkole i na zajęciach dodatkowych a mama siedzi w domu (co robi w
                                tym czasie to już jej problem - sprząta czy pije kawę)
                                • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:07
                                  kosmitos napisała:

                                  > mama pracująca dostaje nagrody za to co robi w pracy, a za
                                  > wychowywanie przyszłych potencjalnych podatników nikt jej nie
                                  > nagradza tak samo jak w przypadku siedzących w domu; poza tym
                                  > dlaczego ktoś ma płacić za to, że mam wyprane ubrania i wytarte
                                  > kurze- nadal nie umiecie mi odpowiedziec; i proszę nie pisz o
                                  > kształceniu dzieci, bo zazwyczaj polega to na tym, że dziecko jest
                                  w
                                  > szkole i na zajęciach dodatkowych a mama siedzi w domu (co robi w
                                  > tym czasie to już jej problem - sprząta czy pije kawę)



                                  heheheh nie wim w jakim wieku masz dziecko czy dzieci bo z tego co
                                  piszesz nie masz kopletnie pojecia nad praca w domu z dziecmi oraz
                                  pomocy w nauce .Szkola nie wychowuje ona kształci mlodego czlowieka
                                  a odpowiedzialnasc za przygotowanie dziecka oraz wychowanie Go
                                  ponosza rodzice.
                                  • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:12
                                    jasne, ale dziecko przez ileś godzin jest w szkole i na zajęciach,
                                    więc mamy domowe raczej wówczas się tymi dziećmi nie zajmują; mam
                                    rację czy siedzicie na lekcjach z dziećmi?
                                  • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:22
                                    > heheheh nie wim w jakim wieku masz dziecko czy dzieci bo z tego co
                                    > piszesz nie masz kopletnie pojecia nad praca w domu z dziecmi oraz
                                    > pomocy w nauce .Szkola nie wychowuje ona kształci mlodego czlowieka
                                    > a odpowiedzialnasc za przygotowanie dziecka oraz wychowanie Go
                                    > ponosza rodzice.

                                    No przy takim poziomie jaki tu prezentujesz, to odpowiedzialna kwestie
                                    wychowania dzieci zostawilabym jednak raczej szkole.
                                    • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:25
                                      cherry.coke napisała:

                                      > > heheheh nie wim w jakim wieku masz dziecko czy dzieci bo z tego
                                      co
                                      > > piszesz nie masz kopletnie pojecia nad praca w domu z dziecmi
                                      oraz
                                      > > pomocy w nauce .Szkola nie wychowuje ona kształci mlodego
                                      czlowieka
                                      > > a odpowiedzialnasc za przygotowanie dziecka oraz wychowanie Go
                                      > > ponosza rodzice.
                                      >
                                      > No przy takim poziomie jaki tu prezentujesz, to odpowiedzialna
                                      kwestie
                                      > wychowania dzieci zostawilabym jednak raczej szkole.


                                      No widze ze Pani idealna sie odezwała smile
                                      Juz przwykłam do Takich Kobiet jak TY smile
                                  • karla134 Re:w pracy jak w pracy 27.10.09, 13:07
                                    gabi683 napisała:

                                    > heheheh nie wim w jakim wieku masz dziecko czy dzieci bo z tego co
                                    > piszesz nie masz kopletnie pojecia nad praca w domu z dziecmi oraz
                                    > pomocy w nauce .Szkola nie wychowuje ona kształci mlodego czlowieka
                                    > a odpowiedzialnasc za przygotowanie dziecka oraz wychowanie Go
                                    > ponosza rodzice.
                                    >
                                    >

                                    To mam rozumieć że mamy pracujące mają zaniedbywane i "NIEDOUCZONE" dzieci bo jak twierdzisz siedząc w domu one lepiej się uczą(bzdura!), raczej musiałabyś siedzieć w szkole. big_grin
                                    Takim podejściem jakie masz nie wróżę moim dzieciom dobrej przyszłości czy karieryuncertain najwyżej podstawówka jak dobrze pójdzie big_grin
                              • pieskuba Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:09
                                Nie jesteś ani trochę mniej wartościowa. Tylko wytłumacz, dlaczego
                                widzisz swój wkład w wychowanie następnego pokolenia a mojego wkładu
                                nie dostrzegasz? Też mam dzieci, też je wychowuję. Kosztem chwili
                                wypoczynku, kosztem zrobienia czegoś dla siebie, kosztem snu. Ty
                                tych kosztów nie ponosisz, prawda?

                                pies
                                • karla134 Re:w pracy jak w pracy 27.10.09, 13:11
                                  pieskuba napisała:

                                  > Nie jesteś ani trochę mniej wartościowa. Tylko wytłumacz, dlaczego
                                  > widzisz swój wkład w wychowanie następnego pokolenia a mojego wkładu
                                  > nie dostrzegasz? Też mam dzieci, też je wychowuję. Kosztem chwili
                                  > wypoczynku, kosztem zrobienia czegoś dla siebie, kosztem snu. Ty
                                  > tych kosztów nie ponosisz, prawda?
                                  >
                                  > pies

                                  masz cholerną racje
                                  • pieskuba Re:w pracy jak w pracy 27.10.09, 13:19
                                    Dzięki :o))
                              • memphis90 Re:w pracy jak w pracy 24.10.09, 23:57
                                Z tym ze róznica polega na tym ze
                                > mama pracujaca w domu nie dotaje awansu nagrod za swój trud ,a mama
                                > pracujaca zawodowo to dostaje.
                                Możesz sobie oprawić w ramki laurki dla "najlepszej mamy". Jakiej
                                innej nagrody za wychowywanie dzieci oczekujesz? Pieniędzy?
                          • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:47
                            uważam, że dla reszty społeczeństwa nie ma znaczenia jak sobie
                            radzicie (jako rodzna) z obowiązkami domowymi; argument dotyczący
                            wychowania jest z lekka smieszny, bo dzieci są w szkole, na
                            zajęciach pozalekcyjnych, mniejsze w przedszkolu, więc przez
                            większość dnia raczej ich nie wychowujesz; może okres urlopu
                            wychowawczego, częściowo odpłatnego nie jest najgorszy, ale nie
                            widzę powodu płacenia matkom dzieci w wieku przedszkolnym i starszych
                          • echtom Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 16:21
                            > A czy ty uwazasz ze wychowywanie natepnego pokolenia jest niczym .

                            Znaczy, dzieci matki niepracującej zawodowo są wartościowe dla społeczeństwa, a moje bezwartościowe? smile
                    • laminja pod jednym warunkiem 22.10.09, 23:42
                      że z podatków mojego męża nie będą utrzymywane przedszkola i żłobki, z których
                      nie korzystamy. Bo póki co dokładamy się do edukacji innych dzieci. Jestem w
                      domu, zajmuję się swoimi dziećmi, a mój mąż pracuje m.in. na żłobki do których
                      posyłają dzieci matki pracujące na etacie i dostające za tę pracę wynagrodzenie.

                      Nie potrzebuję wynagrodzenia za pracę w domu czy zajmowanie się własnymi
                      dziećmi, ale wiem że nie dostanę za to emerytury. Prowadzenie domu to jedno -
                      każda z nas to robi niezależnie od tego czy pracujemy czy nie, ale pełnoetatowe
                      wychowywanie dzieci to już zupełnie inny temat.
                      • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 23.10.09, 08:48
                        laminja napisała:

                        > że z podatków mojego męża nie będą utrzymywane przedszkola i
                        żłobki, z których
                        > nie korzystamy. Bo póki co dokładamy się do edukacji innych
                        dzieci. Jestem w
                        > domu, zajmuję się swoimi dziećmi, a mój mąż pracuje m.in. na
                        żłobki do których
                        > posyłają dzieci matki pracujące na etacie i dostające za tę pracę
                        wynagrodzenie
                        > .
                        >
                        > Nie potrzebuję wynagrodzenia za pracę w domu czy zajmowanie się
                        własnymi
                        > dziećmi, ale wiem że nie dostanę za to emerytury. Prowadzenie domu
                        to jedno -
                        > każda z nas to robi niezależnie od tego czy pracujemy czy nie, ale
                        pełnoetatowe
                        > wychowywanie dzieci to już zupełnie inny temat.



                        Zgadzam sie z Tobą smile

                        Poztym wyszło na to że mamy ktore pracują w domu to PASOZYTY,
                        LESERKI ,DARMOZJADY i jestśmy złem całego świata.Kazdy sam wybira
                        sój model rodziny i nikomu nic dotego.Świadczenia zdrowotne płcimy
                        spore choc sami leczymy sie prywatnie,do złobków moje dzieci nie
                        chodzą.Nie dostaje wyprawek szkolnych nie otrzymuje
                        rodzinnego.Jestesmy rodzina i takim modelu zyjemy .
                        • moofka Re: pod jednym warunkiem 23.10.09, 08:56
                          > Poztym wyszło na to że mamy ktore pracują w domu to PASOZYTY,
                          > LESERKI ,DARMOZJADY i jestśmy złem całego świata.Kazdy sam wybira
                          > sój model rodziny i nikomu nic dotego.Świadczenia zdrowotne płcimy
                          > spore choc sami leczymy sie prywatnie,do złobków moje dzieci nie
                          > chodzą.Nie dostaje wyprawek szkolnych nie otrzymuje
                          > rodzinnego.Jestesmy rodzina i takim modelu zyjemy .
                          >

                          cudownie
                          ale czy ty nadal po stu szescdziesieciu postach nie zaczailas o czym jest ta
                          dyskusja?
                      • memphis90 Re: pod jednym warunkiem 24.10.09, 23:59
                        > że z podatków mojego męża nie będą utrzymywane przedszkola i
                        żłobki, z których
                        > nie korzystamy. Bo póki co dokładamy się do edukacji innych
                        dzieci. Jestem w
                        > domu, zajmuję się swoimi dziećmi, a mój mąż pracuje m.in. na
                        żłobki do których
                        > posyłają dzieci matki pracujące na etacie i dostające za tę pracę
                        wynagrodzenie
                        > .
                        Ja pracuję na etacie, a miejsca dla mojego dziecka w żłobku nie ma.
                        Więc ja też nie chcę płacić.
                        • laminja Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 01:03
                          i to jest problem, bo nie dość, że płacisz podatki to jeszcze musisz sporo
                          zapłacić za opiekę nad dzieckiem. Dlatego dopóki nie ma odpowiedniej ilości
                          żłobków dotowanych zachwiana jest równość w dostępie do opieki nad małymi
                          dziećmi. Powinnaś dostawać za to jakąś rekompensatę od państwa. Czemu masz być w
                          gorszej sytuacji niż inne pracujące matki?
                          • iwles Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 01:23

                            nie rozumiem,
                            uważasz, że matka, która nie posyła dziecka do żłobka/przedszkola powinna dostać za to pieniądze, a matka, której dziecko uczęszcza do żłobka/przedszkola i musi jeszcze za to płacić - nie powinna dostać nic ??????????????
                            To może nie szukajmy pośredników, tylko od razu bezpośrednio niech matki dzieci "oświatowo-placówkowych" płacą matkom siedzącym ze swoimi dziećmi w domu ?
                            • moofka Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 06:59
                              pomysl jest swietny big_grin
                              a co z matkami ktore chcialabyby a nie dostaja miejsc w zlobkach
                              w naszym zlobku wiecej dzieci sie nie dostaje niz dostaje
                              a jednoczesnie idac do roboty angazuja nianie na lewo
                              im placic czy one placa? surprised
                            • laminja Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 07:34
                              NIE, uważam, że skoro nie ma równego dostępu do publicznych placówek to osoby,
                              których dzieci się nie dostały do żłobka czy przedszkola powinny dostać jakąś
                              formę rekompensaty, bo nie sprawiedliwe jest to, że jedni mogą płacić
                              symboliczne kwoty za państwowe przedszkola a inni znacznie większe za placówki
                              prywatne lub kilkakrotnie większe za nianie. Chodzi równie dobrze o osoby, które
                              pracują. Matki "siedzące" w domu mają nikłe szanse na to, żeby ich dzieci
                              zostały przyjęte do przedszkola publicznego.
                          • echtom Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 08:35
                            > i to jest problem, bo nie dość, że płacisz podatki to jeszcze musisz sporo
                            zapłacić za opiekę nad dzieckiem.

                            Ja też 40 % dochodów oddawałam niańce i jeszcze musiałam po godzinach pracować,
                            żeby mi starczyło na życie. Taki lajf po prostu. I co, mam teraz pozwać gminę o
                            odszkodowanie, że mi we wsi żłobka nie pobudowali?
                            • laminja Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 13:13
                              tak, takie jest życie. Uważam, że matki mogłyby być wspierane. Co jest złego w
                              mojej propozycji, że tak oponujesz? Co jest głupiego w uldze podatkowej dla
                              rodziców małych dzieci, które nie korzystają z publicznych placówek?Rozumiem, że
                              gdyby taka ulga była to nie chciałabyś z niej korzystać... Różne mamy poglądy,
                              różne padają propozycje. Nie musimy się ze sobą zgadzać, ale w dyskusji warto
                              argumentować. Chciałabym przeczyta argumenty przeciw takiej formie wspierania
                              rodziców.
                              • moofka Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 18:18
                                laminja napisała:

                                > tak, takie jest życie. Uważam, że matki mogłyby być wspierane. Co jest złego w
                                > mojej propozycji, że tak oponujesz? Co jest głupiego w uldze podatkowej dla
                                > rodziców małych dzieci, które nie korzystają z publicznych placówek?


                                aha
                                a jakie jest spoleczne jej uzasadnienie?
                                ja wobec tego postuluje ulge stomatologiczna, bo wylacznie prywatnie zeby lecze
                                • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 18:27
                                  > ja wobec tego postuluje ulge stomatologiczna, bo wylacznie prywatnie zeby lecze

                                  Ja się w ogóle leczę prywatnie. Odciążam budżet państwa, czy tak? A ulgi ani widu, ani słychu.
                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 25.10.09, 22:10
                                    rodzić też będziesz prywatnie? A jak ulegniesz wypadkowi to też wybierzesz
                                    klinikę prywatną? Nie. I tu jest pies pogrzebany. Ja też z publicznej służby
                                    zdrowia nie korzystam. Jest jednak różnica między służbą zdrowia a edukacją.
                                    Inne też jest źródło ich finansowania...

                                    BTW zdecydowanie wolałabym sama opłacać ubezpieczenie zdrowotne w prywatnej
                                    firmie niż wrzucać pieniądze do czarnej dziury jaką jest NFZ.
                                    • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 07:42
                                      > rodzić też będziesz prywatnie? A jak ulegniesz wypadkowi to też wybierzesz
                                      > klinikę prywatną? Nie.

                                      A czemu nie? Skoro będę miała taką możliwość...

                                      Jest jednak różnica między służbą zdrowia a edukacją.
                                      > Inne też jest źródło ich finansowania...

                                      Niemniej skutek jest ten sam. Odciążam to nasze biedne państwo. Za wszystko płacę sama.
                                      To, co proponujesz, sprowadza się do nagradzania za to, że się nie korzysta z publicznych instytucji. Ja nie korzystam, Ty nie korzystasz - więc nagroda należy się nam obu.
                                      • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 08:35
                                        Póki co nie masz takiej możliwości - bez prywatnego ubezpieczenia rachunek może
                                        wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych.
                                        • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 09:25
                                          A kto powiedział, że nie mam prywatnego ubezpieczenia?
                                          • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 09:34
                                            Błagam... Nie jestem na tym forum od wczoraj smile) Na systemie edukacyjnym znam
                                            się dość słabo, ale o służbie zdrowia zarówno publicznej jak i prywatnej wiem co
                                            nie co :p
                                            • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 09:38
                                              Ale co ma czas Twojej bytności na forum do tego, że mam wykupione prywatne ubezpieczenie szpitalne? Nie rozumiem, możesz mi wyjaśnić?
                                              • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:29
                                                nic big_grin rozumiem, że dzieci będziesz rodzić w szpitalu prywatnym?
                                                • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:39
                                                  Dlaczego nie?
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:42
                                                    ja nigdzie nie napisałam, że nie będziesz tam rodzić. Zapytałam tylko...
                                                • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 07:09
                                                  laminja napisała:

                                                  > nic big_grin rozumiem, że dzieci będziesz rodzić w szpitalu prywatnym?

                                                  a co w tym dziwnego ze kotos urodzi dziecko w klinice prywatnej
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:45
                                                    nic, nie wycinaj zdań bez kontekstu...
                                    • moofka Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 08:35
                                      no dobrze - a jezeli twoje wyniuniane w domu dziecko bedziesz kiedys chciala na
                                      panstwowa uczelnie poslac?

                                      bez sensu w ogol jest twoja argumentacja
                                      • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 09:44
                                        moje dziecko nie siedzi w domu. Chodzi do prywatnego przedszkola. Pójdzie do
                                        prywatnej szkoły, bo ta placówka spełnia nasze oczekiwania. Nie dlatego, że jest
                                        prywatna. Drugie dziecko chodzi do prywatnego "żłobka" - do państwowego nie
                                        miałby szansy się dostać. Nie ma też opcji "raz w tygodniu", a ja tyle
                                        potrzebuję żeby spokojnie pracować.

                                        Jakbyś poczytała ze zrozumieniem i odrobiną dobrej chęci to co pisałam wcześniej
                                        to byś pewnie zrozumiała :p Ale jeszcze raz zreasumuję: uważam, że matki
                                        opiekujące się w domu dziećmi nie powinny dostawać za to pieniędzy. Jestem
                                        jednak zdania, że państwo powinno pracującym na etacie i niepracującym na etacie
                                        rodzicom jakoś rekompensować KONIECZNOŚĆ korzystania z prywatnych placówek.
                                        Konieczność wynikającą z niewystarczającej liczby miejsc w publicznych. Wg mnie
                                        najrozsądniejsza byłaby ulga podatkowa - dostawaliby ją Ci, którzy pracują i
                                        płacą podatki. Sprawa jest prosta - nie pracujesz - nie dostajesz, posyłasz
                                        dziecko do publicznej placówki - przestajesz korzystać z ulgi. Co jest w tym
                                        takiego trudnego do zrozumienia? Nie ma wystarczającej ilości publicznych
                                        przedszkoli i żłobków, to wielu rodziców zmusza do ponoszenia wyższych nakładów
                                        - sprawiedliwości nie ma w tym obszarze. Np pierwszeństwo mają dzieci samotnych
                                        matek. 2/3 moich koleżanek jest "samotnymi" matkami, bo żyją w konkubinacie.
                                        Taka ulga nie byłaby wybitnym obciążeniem dla budżetu państwa, natomiast dla
                                        rodziców wydających pieniądze na prywatne przedszkola, bo ich dzieci nie dostały
                                        się do państwowych z braku miejsc byłaby to jakaś forma rekompensaty. Może tak
                                        samo śmieszna jak ulga na dzieci, ale zawsze smile)

                                        Co ma z tym wszystkim wspólnego "wyniuniane dziecko"? Nie rozumiem...
                                        • echtom Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 09:58
                                          > Jestem jednak zdania, że państwo powinno pracującym na etacie i
                                          niepracującym na etacie rodzicom jakoś rekompensować KONIECZNOŚĆ
                                          korzystania z prywatnych placówek. Konieczność wynikającą z
                                          niewystarczającej liczby miejsc w publicznych.

                                          Ok, to brzmi sensownie, o ile miałoby dotyczyć rodziców pracujących
                                          w jakimkolwiek wymiarze godzin, których podanie o miejsce w
                                          publicznym żłobku-przedszkolu zostało odrzucone z braku miejsc. Nie
                                          należy się natomiast moim zdaniem rodzicom, którzy kręcą nosem na
                                          standard tych placówek i od razu zapisują dzieci do prywatnych.
                                          Widzę tu jednak pole do nadużyć - rodzice mogli by dla uzyskania
                                          ulgi złożyć podanie do placówki publicznej z założeniem, że i tak
                                          nie poślą tam dziecka.
                                          • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:28
                                            myślisz, że komuś to by się opłacało? Teraz i tak jest pole do nadużyć, bo kilka
                                            moich niepracujących koleżanek podało fikcyjne zatrudnienie - w firmach innych
                                            koleżanek, żeby ich dzieci dostały się do publicznego przedszkola... Podobnie
                                            jest z samotnymi matkami, które de facto nie są samotne. Oczywiste jest dla mnie
                                            to, że skoro ulga na dziecko wynosi 1200zł to tego typu ulga byłaby również
                                            niezbyt wysoka, więc pole do nadużyć chyba znikome. A prawda jest taka, że jest
                                            o wiele za mało miejsc w publicznych przedszkolach niż chętnych, a żadna ugla
                                            nie dałaby radę zrekompensować wydatków na przedszkole. Ja płacę 1300zł
                                            miesięcznie - takie są stawki w naszej okolicy...
                                        • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 10:03
                                          państwo powinno pracującym na etacie i niepracującym na etaci
                                          > e
                                          > rodzicom jakoś rekompensować KONIECZNOŚĆ korzystania z prywatnych placówek.
                                          > Konieczność wynikającą z niewystarczającej liczby miejsc w publicznych.

                                          Tylko jak sprawdzić, czy edukacja w prywatnej placówce wynika z konieczności? A może jest to fanaberia rodzica? Albo skutek przemyślanej decyzji?
                                          Kryterium dochodowe można o kant dupy potłuc, bo w wielu placówkach niepublicznych są dzieci, których rodzice twardo na taką placówkę ciułają. I są rodzice, których spokojnie stać na posłanie do takiej szkoły czy przedszkola piątki dzieci, bez szczególnego obciążenia budżetu domowego.
                                          Nie ma możliwości odróżnienia konieczności od wyboru.
                                          • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:32
                                            ale po co sprawdzać, żadna ulga nie zrekompensuje wydatków ponoszonych na
                                            przedszkola prywatne. Oczywiste jest dla mnie, że to ulga symboliczna,
                                            pozwalająca dostać trochę większy zwrot podatków lub mniej dopłacić.
                                            • moofka Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 19:54
                                              laminja napisała:

                                              > ale po co sprawdzać, żadna ulga nie zrekompensuje wydatków ponoszonych na
                                              > przedszkola prywatne. Oczywiste jest dla mnie, że to ulga symboliczna,
                                              > pozwalająca dostać trochę większy zwrot podatków lub mniej dopłacić.

                                              jakie widzisz spoleczne uzasadnienie dla takiej ulgi?
                                              bo 'nie korzystam' to troche malo
                                              • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 20:09
                                                nierówny dostęp do edukacji w żłobkach i przedszkolach. W chwili obecnej w wielu
                                                miejscach zmusza się rodziców do wydawania sporych kwot na prywatne żłobki i
                                                przedszkola, bo miejsc w publicznych jest za mało. Społeczne uzasadnienie tej
                                                ulgi jest mniej więcej takiej jak ulgi na dziecko :p Tylko dotyczyłaby rodziców,
                                                których dzieci - z braku miejsc nie dostały się do placówek publicznych.
                                                • iwles Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 20:21

                                                  idąc dalej - państwo powinno dopłacać rodzicom dzieci chodzących:
                                                  do prywatnych szkół podstawowych
                                                  prywatnych gimnazjów
                                                  prywatnych szkól ponadgimnazjalnych
                                                  na prywatne uczelnie
                                                  itd.
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 21:13
                                                    nie, ponieważ nie ma opcji pt.: brak miejsca w szkole podstawowej czy gimnazjum,
                                                    liceum. Potem nauka już nie jest obowiązkowa. A w przedszkolach i żłobkach są
                                                    permanentne problemy z miejscami.

                                                    Widzę, że za wszelką cenę chcesz mi udowodnić, że mój pomysł jest zły. Masz
                                                    prawo, ale czekam na jakieś rozsądne kontrargumenty... Zamiast się nad nim
                                                    chwilę zastanowić szukasz czegoś do czego się można przyczepić. CO tak na prawdę
                                                    masz przeciwko takiej uldze podatkowej?
                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 21:18

                                                    bo jest to promowanie prywatnych przedszkoli i żłobków, a na takie
                                                    cos państwo nie może sobie pozwolić. Bo byłoby to
                                                    niegospodarne.
                                                    No i jak juz pisały dziewczyny - nie wszystkie dzieci w prywatnych
                                                    placówkach są dlatego, że nie dostaly sie do państwowych. Duża
                                                    liczba to dobrowolny wybór rodziców. I dlaczego te matki też
                                                    miałyby miec dofinansowanie ???
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 23:59
                                                    ależ promowanie, hehehe smile Kilkaset złotych odpisane od podatku - w skali roku
                                                    big_grin Promocja nie do przegapienia!

                                                    Różnica między Twoją a moją postawą leży w tym, że Ty uważasz, że rodzice małych
                                                    dzieci nie powinni być wspierani przez państwo, a ja szukam rozsądnych i niezbyt
                                                    obciążających budżet opcji, które choć odrobinę odciążyłyby rodziców.

                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 00:46

                                                    oczywiście, że tak, bo danie ulgi za korzystanie z prywatnych
                                                    przedszkoli/żlobkow oznaczałoby, że rząd je w ten wlasnie sposób,
                                                    wspiera i dofinansowuje. A niby czemu miałby to robić ?

                                                    No widzisz - kilkaset złotych w skali roku - to dla placącego 1000
                                                    zł/miesiecznie za przedszkole - i tak niewiele da, żadna to pomoc
                                                    finansowa. A pomnozona przez dziesiątki tysięcy dzieci - daje już
                                                    jakąś pokaźną kwotę i jest sporym obciążeniem dla budżetu. No i
                                                    pomyśl, dlaczego osoby odprowadzające podatki, ale nie mające
                                                    dzieci w wieku przedszkolnym, albo korzystajace z państwowych
                                                    placówek, albo nie mające dzieci wcale - muszą się godzić na takie
                                                    przeznaczenie ich podatków ?
                                                  • moofka Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 06:05
                                                    > Różnica między Twoją a moją postawą leży w tym, że Ty uważasz, że rodzice małyc
                                                    > h
                                                    > dzieci nie powinni być wspierani przez państwo, a ja szukam rozsądnych i niezby
                                                    > t
                                                    > obciążających budżet opcji, które choć odrobinę odciążyłyby rodziców.

                                                    no chwilka
                                                    ale dlaczego rodzicow
                                                    moja emerytowana sasiadka rowniez z przedszkola nie korzysta
                                                    co wiecej jest zaangazowana babcia i prawie codziennie widuje u niej wnuki
                                                    tez juz nie przedszkolaki
                                                    nie uwazasz, ze i jej nalezy sie przedszkolno-zlobkowa ulga?
                                                    na pewno odciazy jej niewielka emeryture
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:51
                                                    dlatego, że to jest wątek o sprawach rodziców, a nie emerytów. Oczywiste jest
                                                    to, że rodzice ponoszą bardzo duże nakłady na wychowanie swoich dzieci. Państwo
                                                    powinno dbać o rodziców, bo od nich m.in. zależy jacy będą przyszli podatnicy i
                                                    ilu ich będzie smile)

                                                    Oczywiście cała ta dyskusja jest czystko teoretyczna i traci już sens, bo każda
                                                    z nas ma swoje - odmienne racje i przekonania.
                                                  • moofka Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 09:02
                                                    a jednak konstytucja gwarantuje rownosc
                                                    skoro ulga wynika z faktu nie korzystam wiec nie place
                                                    to i emeryt ja powinien dostac
                                                    przyda mu sie

                                                    chyba ze postulujemy to co korwin-mikke juz dawno temu
                                                    podatki zlikwidowac, wszystko w cholere sprywatyzowac i placic tylko za to co
                                                    nam potrzebne
                                                    co w sumie glupie nie jest wink
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 09:32
                                                    hehehe, widzę, że stajesz się obrończynią interesów emerytów :p
                                                    Ich interesy są zależne od tych, którzy pracują i płacą podatki, więc gdyby
                                                    więcej kobiet pracowało to przełożyłoby się też na obszary ważne dla emerytów.
                                                    Teraz wielu kobietom nie opłaca się wracać na część etatu lub pracować na
                                                    zlecenia, bo dostęp do publicznej = taniej, bo dofinansowanej, opieki nad małymi
                                                    dziećmi, mają niemal wyłącznie dzieci matek pracujących na pełnym etacie.
                                                    Pracując na zlecenie płacę wyższe podatki niż niejedna kobieta pracująca na
                                                    pełnym etacie. Tylko moje dziecko nie dostanie się do publicznego przedszkola -
                                                    czy to jest równość?
                                                  • moofka Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:00
                                                    nie jest - dlatego dziwie sie
                                                    ze zamiast postulowac z tego tytulu jakies dziwne zapomogi dla wybranych na
                                                    niejasnych zasadach beneficjentow, ktore ty blednie nazywasz ulga podatkowa
                                                    nalezaloby sie od panstwa domagac rownego dostepu dla wszystkich dzieci do
                                                    publicznych placowek - jako wyrownanie szans eudkacyjnych dla dzieci jak
                                                    najwczesniej
                                                    i zwiekszenie szans matek na rynku pracy
                                                    spelniaja one standardy wyzsze i jakosc nauczania czesto maja lepsza niz
                                                    niepubliczne 'przechowalnie'
                                                    przeladowane sa tylko dlatego, ze jest ich zwyczajnie za malo
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:17
                                                    tia, to jakie są zasady przyznawania ulg zależy od przepisów. Myślę, że nie ma
                                                    szans na to, że wkrótce powstaną dziesiątki publicznych placówek - to NIEREALNE
                                                    skoro w wielkich warszawskich dzielnicach trudno się ludziom doprosić choćby o
                                                    jedno dodatkowe przedszkole, a Miasteczko Wilanów, w którym ma mieszkać
                                                    kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców nie ma takiego przedszkola wcale, ba nawet
                                                    szkoły tam póki co nie ma...

                                                    A ja uważam, że coś mi się od państwa należy. Pracuję, płacę podatki, ale szans
                                                    na przedszkole publiczne nie mam, bo żaden zakład pracy nie może mi podbić
                                                    pieczątki na podaniu. Wołałabym wydawać na edukację naszych dzieci 300-400zł
                                                    zamiast 2000zł. Niestety nie mam wyjścia. Tj. mam, ale nie chcę się fikcyjnie
                                                    zatrudniać, ani rozwodzić wink Chodźmy może do wątku o przedszkolach - bo pojawił
                                                    się taki wczoraj :p
                                                • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 20:21
                                                  Pięknie, tylko jest jeden minus - przedszkola ani żłobki nie są obowiązkowe. Konieczność posłania dziecka do przedszkola może wynikać z prywatnych układów rodzinnych i zawodowych, nie zaś z konstytucyjnego obowiązku. Nie musisz posłać dziecka gdziekolwiek, możesz nie posyłać wcale. Dlatego wątpię, żebyś się doczekała takiej ulgi.
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 21:16
                                                    tak, ale jest ściśle powiązany z pracą zawodową wielu kobiet. Osoby nie
                                                    pracujące na pełnym etacie są niemal skazana na wyższe wydatki poprzez opłacanie
                                                    niani lub prywatnego przedszkola/żłobka. Pewnie się takiej ulgi nie doczekam,
                                                    ale uważam, że ten sposób pomocy ze strony państwa jest rozsądniejszy niż
                                                    płacenie za wychowywanie dziecka w domu.
                                                  • kawka74 Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 21:23
                                                    > tak, ale jest ściśle powiązany z pracą zawodową wielu kobiet.

                                                    Zwróć uwagę, że przymusu pracy też nie ma. Państwo nie zakłada konstytucyjnego obowiązku ani chodzenia do pracy, ani posyłania dziecka do przedszkola. Masz prawo, ale nie masz obowiązku. A to, że musisz pracować, żeby mieć co do gara włożyć, to nikogo nie obchodzi.

                                                    uważam, że ten sposób pomocy ze strony państwa jest rozsądniejszy niż
                                                    > płacenie za wychowywanie dziecka w domu.

                                                    O to akurat nietrudno - uważam pomysł płacenia za pracę w domu za wyjątkowo pomylony.
                                                  • laminja Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 00:01
                                                    pewnie, że nie ma smile) Ale nie rozumiem czemu się tak bronisz przed opcją choćby
                                                    symbolicznego wspierania przez państwo ludzi, którzy mają dzieci.
                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 26.10.09, 21:54

                                                    > ... skazana na wyższe wydatki poprzez opłacanie
                                                    > niani lub prywatnego przedszkola/żłobka.


                                                    a osoby mieszkające w dużych miastach są skazane na płacenie wyższej
                                                    ceny za metr kwadratowy mieszkania i nie dość, ze im nikt nie
                                                    doplaca, to jeszcze zlikwidowano ulge budowlaną.
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 07:18
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    > > ... skazana na wyższe wydatki poprzez opłacanie
                                                    > > niani lub prywatnego przedszkola/żłobka.
                                                    >
                                                    >
                                                    > a osoby mieszkające w dużych miastach są skazane na płacenie
                                                    wyższej
                                                    > ceny za metr kwadratowy mieszkania i nie dość, ze im nikt nie
                                                    > doplaca, to jeszcze zlikwidowano ulge budowlaną.
                                                    >
                                                    >


                                                    To przeprowadz sie do mniejszego miasta
                                                  • echtom Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 07:48
                                                    > To przeprowadz sie do mniejszego miasta

                                                    To idź do pracy i poślij dziecko do publicznego przedszkola.
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:31
                                                    echtom napisała:

                                                    > > To przeprowadz sie do mniejszego miasta
                                                    >
                                                    > To idź do pracy i poślij dziecko do publicznego przedszkola.
                                                    >

                                                    Nie ma takiej potrzeby za twoja kase moje dziecko do przedszkola nie
                                                    chodzi
                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:24

                                                    a ty piszesz tak apropo dyskusji czy po prostu chciałaś cokolwiek
                                                    powiedzieć ?
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:32
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    > a ty piszesz tak apropo dyskusji czy po prostu chciałaś cokolwiek
                                                    > powiedzieć ?
                                                    >
                                                    >
                                                    >


                                                    ja nie placze ze jest mi żle
                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 08:45

                                                    ale piszesz bez sensu, nie wczytując się nawet w dyskusję.
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:48
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    > ale piszesz bez sensu, nie wczytując się nawet w dyskusję.
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    nie no czywiscie nie czytalam wcale tego watku i wcale w nim nie
                                                    pisałam.Przestań gadac bzdury
                                                  • pieskuba Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:53
                                                    Nie odpowiadałaś na zadawane bezpośrednio Tobie pytania, stawiałaś
                                                    bzdurne zarzuty, ośmieszałaś się raz za razem, pisałaś takie
                                                    brednie, że aż skóra cierpnie. I byłaś mocno niesympatyczna.

                                                    Tak, można odnieść wrażenie, że nie masz pojęcia o co chodzi w tej
                                                    dyskusji.

                                                    pies
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:55
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Nie odpowiadałaś na zadawane bezpośrednio Tobie pytania, stawiałaś
                                                    > bzdurne zarzuty, ośmieszałaś się raz za razem, pisałaś takie
                                                    > brednie, że aż skóra cierpnie. I byłaś mocno niesympatyczna.
                                                    >
                                                    > Tak, można odnieść wrażenie, że nie masz pojęcia o co chodzi w tej
                                                    > dyskusji.
                                                    >
                                                    > pies


                                                    a Ty znow sie pojawiłaś zmorowink
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 10:58
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Nie odpowiadałaś na zadawane bezpośrednio Tobie pytania, stawiałaś
                                                    > bzdurne zarzuty, ośmieszałaś się raz za razem, pisałaś takie
                                                    > brednie, że aż skóra cierpnie. I byłaś mocno niesympatyczna.
                                                    >
                                                    > Tak, można odnieść wrażenie, że nie masz pojęcia o co chodzi w tej
                                                    > dyskusji.
                                                    >
                                                    > pies


                                                    wiesz noramlni ludzie daja sie wypowiedziec kazdemu bezwglądu na to
                                                    co ma dopowiedzenia.Czy Ci sie to podoba czy nie ,ale sie drugiej
                                                    strony niedyskryminuje i nie stara sie jej osmieszyc .A Ty to robisz
                                                    podobno wychowana wierze,zal zal zal
                                                  • pieskuba Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 11:22
                                                    Gabi, ja nie staram się Ciebi ośmieszyć, Ty ośmieszasz się sama.

                                                    Wierz mi, od początku do końca ogromnie szanuję Twoją pracę w domu,
                                                    podziwiam to, że wychowujesz czwórkę dzieci, jest to ogrom zajęć nie
                                                    do ogarnięcia, wielkie poświęcenie i odpowiedzialność. To piękne, że
                                                    to robisz i że Cię to uszczęśliwia. Nie napadam na to, że utrzymuje
                                                    Cię mąż - zauważ, że nie przyłączyłam się do tej części dyskusji w
                                                    którym wmawiano Ci, że Cię porzuci lub odejdzie z tego świata i
                                                    zostaniesz z niczym i nie poradzisz sobie. Uważam, że to wspaniałe,
                                                    że masz męża tak pracowitego i przedsiębiorczego, że potrafi
                                                    utrzymać liczną rodzinę na dobrym poziomie i zabezpieczyć jej
                                                    przyszłość. Do tej pory wszystko super, prawda?


                                                    Dwie rzeczy, którymi mnie irytujesz - zarzuty, że moje dzieci będą
                                                    dziećmi ulicy (Młoda - finalistka olimpiady polonistycznej,
                                                    Trzykrotna mistrzyni ortografii, uczennica najlepszej klasy
                                                    językowej w swoim gimnazjum. Jako jedna z najlepszych w szkole z
                                                    fizyki wczoraj spędziła pół dnia na Uniwersytecie Warszawskim na
                                                    doświadczeniach z fizyki - taka nagroda za osiągnięcia w nauce.
                                                    Bierze udział we wszystkich możliwych akcjach społecznych i
                                                    charytatywnych w jej szkole. Wakacje przepracowała za darmo w Azylu
                                                    dla Ptaków w zoo. Młody - pierwszoklasista interesuje się
                                                    minerałami, numizmatyką a w wolnych chwilach dla własnej rozrywki
                                                    czyta! Ostatnio odkrył, jak fajny jest mikroskop! Dzieci ulicy,
                                                    prawda? Razem ze mną gotują dania na mój blog...


                                                    I drugie - czepiasz się mojej wiary. A ja po prostu się bronię.
                                                    Przyznaj, że przegięłaś z dziećmi ulicy i tym wypoczynkiem matek,
                                                    które pracują, ja spokojnie przeproszę Cię za to, co w emocjach
                                                    wywaliłam Tobie i będzie po sprawie. Bo przepychać się możemy
                                                    jeszcze długo, tylko po co?

                                                    pies
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 12:49
                                                    Powiedz mi jedno skoro Twoje dzieci sa tak zdolne i jest wszystko
                                                    bardzo dobrze miedzy Tobaa NImi ,to czemu Ciebie tak to
                                                    ruszło.Napisałam ze wiele dzieci pracujących rodzicow tak właśnie
                                                    kończay bo rodzice zpracowani nie maja czasu dla Nich.Nie napisłam
                                                    ze Towje,pozatym mam prawo miec inne zdanie od Ciebie.Czepialstwo
                                                    nie jest dobrą cechą ale skoro Ty do mnie w ten sposób to czemu się
                                                    dziwisz (moich postów nie usunieto).
                                                    Ja juz o tym zapomialam i przepraszam Cie za moje uszczpiwosci
                                                  • pieskuba Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 13:14
                                                    Poruszyło mnie, bo jest niesprawiedliwe. Widzisz, tak mam, że
                                                    porusza mnie niesprawiedliwość w ogóle, a nie tylko ta skierowana
                                                    bezpośrednio w moją stronę. Poza tym - ja też kiedyś byłam
                                                    dzieckiem, dzieckiem OBOJGA pracujących rodziców, tak samo mój mąż
                                                    (edukację zakończył na doktoracie). Więc wrzuciłaś mnie i moją
                                                    rodzinę do wspólnego worka tych gorszych, gorzej wychowującyh -
                                                    pracujących poza domem. I możesz mi wierzyć lub nie, ale znam
                                                    rodzinę z niepracującą mamą trojga dzieci, które w wieku kilkunastu
                                                    lat stoczyły się zupełnie - papierosy, narkotyki, nie ukończone
                                                    gimnazja, ciąża w wieku lat niespełna 15. A mama w domu. I zauważ,
                                                    nie twierdzę, że tak będzie w Twojej rodzinie, bo znam JEDEN raki
                                                    przypadek.

                                                    Gabi, nie rzucaj oszczerstw, nie lekceważ innych a sama nie będziesz
                                                    lekceważona. W tamtej usuniętej wypowiedzi napisałam, że myślę, że
                                                    jesteś głupia, co jest oczywistą nieprawdą - napisałam to w
                                                    emocjach, (i przepraszam) bo tak naprawdę nie uważam, że jesteś
                                                    głupia - uważam, że mylisz się w Twoich radykalnych osądach.

                                                    Wychowywanie dzieci to nie tylko bycie w domu. To także
                                                    zorganizowanie im czasu, to spędzenie z nimi (a nie "obok nich")
                                                    weekendu, to pójście na spacer, na basen, do muzeum, do kina, do
                                                    lasu, na rower, rolki. To wspólna kolacja i rozmowa. I jeśli masz
                                                    inne zdanie, to jest to zdanie błędne, bo dziecko można wychować
                                                    pracując, tylko trzeba chcieć. Jeśli ktoś nie wychowuje,to znaczy,
                                                    że nie chce, że się nie stara, albo po prostu nie umie, a nie
                                                    dlatego, że pracuje. I nie wychowałby nawet, gdyby nie wyściubiał
                                                    nosa z domu na krok.

                                                    Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, co mam na myśli.
                                                  • echtom Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 14:06
                                                    > Napisałam ze wiele dzieci pracujących rodzicow tak właśnie
                                                    > kończay bo rodzice zpracowani nie maja czasu dla Nich.

                                                    Tak nie kończą dzieci rodziców pracujących. Tak kończą co najwyżej dzieci rodziców zimnych emocjonalnie, którzy uciekają przed życiem rodzinnym w pracę. Widzisz różnicę?
                                                  • iwles Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 11:10

                                                    > nie no czywiscie nie czytalam wcale tego watku i wcale w nim nie
                                                    > pisałam.Przestań gadac bzdury
                                                    >

                                                    megalomania.
                                                    Wyobraź sobie, że nie każdy post Ciebie, twojej sytuacji i twojego
                                                    myślenia dotyczy.
                                                  • moofka Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 14:24
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    > > nie no czywiscie nie czytalam wcale tego watku i wcale w nim nie
                                                    > > pisałam.Przestań gadac bzdury
                                                    > >
                                                    >
                                                    > megalomania.
                                                    > Wyobraź sobie, że nie każdy post Ciebie, twojej sytuacji i twojego
                                                    > myślenia dotyczy.
                                                    >
                                                    >

                                                    jopowa powrocila jako gabi 876
                                                  • gabi683 Re: pod jednym warunkiem 27.10.09, 07:16
                                                    kawka74 napisała:

                                                    > Pięknie, tylko jest jeden minus - przedszkola ani żłobki nie są
                                                    obowiązkowe. Ko
                                                    > nieczność posłania dziecka do przedszkola może wynikać z
                                                    prywatnych układów rod
                                                    > zinnych i zawodowych, nie zaś z konstytucyjnego obowiązku. Nie
                                                    musisz posłać dz
                                                    > iecka gdziekolwiek, możesz nie posyłać wcale. Dlatego wątpię,
                                                    żebyś się doczeka
                                                    > ła takiej ulgi.


                                                    Tak wyslj dziecko w kosmos bo nie pracujesz ,i nie wolno poslac do
                                                    prywatnego przedszkola bo ble ble ble i tak mozna do konca zycia
                  • braat1 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:30
                    gabi683 napisała:

                    > Prawda jest taka ze wiele kobiet pracuja bo musza i wcale nie
                    lubia
                    > tego co robia (kredyty)i jednej pęsii nie wyciagaja wiec dlatego
                    > pracuje dwoje .Ale co z dziecmi klucz na szyje i powrót do pustego
                    > domu nie wrózy to nic dobrego,ale kazdy wybiera to co chce za
                    parae
                    > lat okaze sie ze tak naprawde to zarzynanie sie dla kasy nie mialo
                    > sesu(oby tak nie było).
                    > Wczym jest mama pracujaca w domu gorsza od tej ktora pracuje
                    > zawodowo ?
                    > Ja wsatje o 5 rano pije mala czarna budze meza ,potem dzieci
                    > zaprowadza do szkoly i przedszkola z mała coreczka w wózku .Zakupy
                    > obiad i znow ubiranie malucha i do przeszkola po
                    sredniaczke .Obiad
                    > najstarasza wraca do domu zje i zmyka na zajęcia dodatkowe.na
                    koniec
                    > wraca mąz je obiado kolacje i zjamuje sie maluchami a ja pedze po
                    > najstarsza .Potem kąpiel kolacja 20 spia a Ja mam chwile dla
                    siebie
                    > choc nie zawsze bo mam prasowanie pranie i sprzatanie i tak w kolo
                    > macieju ale nienarzekam .mam czas na czytanie na siedzenie na
                    forum
                    > i mamm czas przedewszystkim dla SWOICH DZIECI,nie mam niani
                    > sprztaczki ,nauczycielki ,babci Ja robie to sama codziennie .
                    >
                    >

                    No dobrze, ale kto ma za to Tobie zapłacic?
                    • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:36
                      Państwo a dla czego nie,moge odprowadzac podatki tak jak jest to
                      rozwiązane we Francji.
                      Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                      wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                      utrzymującego sie za rodzicow kase .
                      • kosmitos Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:39
                        no właśnie uczysz go, że można nie pracować i kasę też się dostaje,
                        może nawet pokazujesz, że szkoda czasu na naukę w szkole, bo można
                        zarabiać siedząc w domu
                        • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:44
                          kosmitos napisała:

                          > no właśnie uczysz go, że można nie pracować i kasę też się
                          dostaje,
                          > może nawet pokazujesz, że szkoda czasu na naukę w szkole, bo można
                          > zarabiać siedząc w domu


                          Tak sie dzieje w patoligicznych rodzinach
                          • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:06
                            System, ktory proponujesz jest wlasnie patologiczny.

                            Uwazam, ze mamy domowe powinny jak najbardziej miec udzial w zarobkach i
                            skladkach emerytalnych meza. Ale panstwu nic do tego.
                      • moofka Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:41
                        gabi683 napisała:

                        > Państwo a dla czego nie,moge odprowadzac podatki tak jak jest to
                        > rozwiązane we Francji.
                        > Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                        > wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                        > utrzymującego sie za rodzicow kase .

                        lol
                        ja oczywiscie tez obiema rekami podpisuje sie pod tym, zeby opieke nad dzieckiem
                        w jego pierwszych latach moglo sprawowac ktores z rodzicow bez pomocy nian czy
                        placowek jesli ma tazkie zyczenie
                        ale to jest najdurniejszy argument jaki kiedykolwiek czytalam w tym temacie
                        i dosc przewrotny
                        nierób chili kto z definicji? wink
                      • braat1 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:42
                        gabi683 napisała:

                        > Państwo a dla czego nie,moge odprowadzac podatki tak jak jest to
                        > rozwiązane we Francji.
                        > Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                        > wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                        > utrzymującego sie za rodzicow kase .


                        Rozumiem. Czyli wydaje Ci sie, ze jakiekolwiek Panstwo stac na to,
                        zeby, zrezygnowac z przychodow od polowy podatnikow i jeszcze
                        zwiekszyc wydatki niewiem o jaka sume, ale wydaje mi sie ze dosyc
                        spora.
                        Idac dalej moze mezczyznom tez placic za prace w domu? Wtedy moze by
                        sie okazalo, ze wszyscy obywatele siedza w domach i zajmuja sie
                        dziecmi bo maja np po osmioro, a panstwo im placi, tylko, ze takie
                        rozwiazanie ma jeden slaby punkt...
                        • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:48
                          Nie wchodzmy w skrajnosc ,jesli jedna osoba sie decyduje na bycie w
                          domu i realizuje swoje plany zwiazane zdziecmi to co jest w tym
                          zlego .Druga osoba pracuje nad dochodami bo prawda jest taka ze nikt
                          nie da trzeba na to wszystko zapracowac.
                          • braat1 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:53
                            gabi683 napisała:

                            > Nie wchodzmy w skrajnosc ,jesli jedna osoba sie decyduje na bycie
                            w
                            > domu i realizuje swoje plany zwiazane zdziecmi to co jest w tym
                            > zlego .

                            Nie ma w tym nic zlego, niech kazdy robi to na co ma ochote.

                            > Druga osoba pracuje nad dochodami bo prawda jest taka ze nikt
                            > nie da trzeba na to wszystko zapracowac.

                            Tylko ty chcesz zeby to nie druga osoba na to zapracowala, tylko
                            chcesz dostac te kase od panstwa.
                            Jesli umowisz sie z mezem, ze on pracuje i utrzymuje rodzine, a ty
                            zajmuesz sie dziecmi i domem to ok. Ale jsli oczekujesz za panstwo
                            ci za to zaplaci to prowadzi to do sytuacji opisanej przeze mnie.
                            • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:24
                              > Jesli umowisz sie z mezem, ze on pracuje i utrzymuje rodzine, a ty
                              > zajmuesz sie dziecmi i domem to ok. Ale jsli oczekujesz za panstwo
                              > ci za to zaplaci to prowadzi to do sytuacji opisanej przeze mnie.

                              Dokladnie tak, dobrze powiedziane.
                          • cherry.coke Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 12:30
                            Ale zgodnie z twoim postulatem dlaczego niby oboje rodzice nie mieliby siedziec
                            w domu i otrzymywac placy za wychowywanie dzieci? Bylaby cala Polska rodzin
                            zastepczych, tyle ze z wlasnymi dziecmi. Sielanka.

                            Tylko jest jeden maly problem...
                          • jowita771 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 19:28
                            > Druga osoba pracuje nad dochodami bo prawda jest taka ze nikt
                            > nie da trzeba na to wszystko zapracowac.

                            I tej drugiej osobie odciągają 85%, żeby starczyło na wynagrodzenie dla tej
                            pierwszej osoby, dzięki czemu ta druga osoba musi siedzieć w pracy o połowę
                            dłużej. I tym to cudownym sposobem każde dziecko ma jednego rodzica, ale za to
                            dobrego, z dużą ilością wolnego czasu.
                      • iwles Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 17:09

                        > Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                        > wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                        > utrzymującego sie za rodzicow kase .


                        a jesli dzecko wda sie w mamusię ? I na czym polega roznica nieroba
                        żyjacego za kase rodziców od nieroba utrzymujacego się za kasę
                        wpólmałżonka ? (słowo "nierób" jest cytatem z twoich wypowiedzi)
                      • jowita771 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 19:24
                        > Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                        > wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                        > utrzymującego sie za rodzicow kase .

                        Ja tez nad tym pracuję i łączę to z pracą zawodową. Dlaczego Ty miałabyś być za
                        to wynagradzana, a ja nie?
                      • memphis90 Re:w pracy jak w pracy 25.10.09, 00:01
                        > Poztym siedzac wdomu pracuje nad tym aby młody człowik ktorego
                        > wychowuje potem poszedl do pracy a nie wrastał na nieroba
                        > utrzymującego sie za rodzicow kase .
                        Czy chcesz przez to owiedzieć, że dzieci pracujących rodziców
                        wyrastają na nierobów??? Hmm...
                  • pieskuba Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:49
                    Gabi, nie każdy wybiera to co chce, czasem życie decyduje. Pracuję,
                    ale wierz mi, kasy z tego nie ma za wiele, w zasadzie na przeżycie z
                    miesiąca na miesiąc. Tak więc pracować MUSZĘ. I też MUSZĘ
                    zaprowadzić dziecko do szkoły, zrobić zakupy, ugotować obiad,
                    poprać, posprzątać, popracować, dopilnować, by młode odrobiły lekcje
                    a i odebrać z kończących się późno zajęć dodatkowych. I na to
                    wszystko mam po prostu z każdej doby o 10 godzin mniej niż Ty. Bo
                    osiem godzin pracuję, dwie godziny spędzam w autobusie. Robię w domu
                    to co Ty, tylko że mam już wtedy za sobą wykańczający dzień w pracy.
                    Będę bardzo wdzięczna, gdy ktoś (kto?, Kto?) zechce zapłacić mi za
                    to, co robię w domu. Przecież robimy to samo, to czemu Tobie tak a
                    mnie - nie?

                    pies
              • gabi683 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:07
                DOKLANIE to co piszesz jest prawdą świeta prawda ,podpisuje sie pod
                tym zdecydowanie .

                www.fundacjamama.pl/
                sluchalam calej tej rozmowy i nie mysle ze to bylo debilne
              • szyszunia11 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 11:14
                ledzeppelin3 napisała:


                > Dlaczego uważacie się za lepsze od tych, które za ciężką pracę nie tylko nie
                > dostają grosza, ale i nie mają emerytuty i ubezpieczenia?

                no własnie, dobrze powiedziane.
              • jamesonwhiskey Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 16:15
                > Dlaczego te, co dostają kasę za swoją pracę, okradają pracodawcę?

                ty im placisz ? nie sadze, wiec swoj wydumany argument schowaj do kieszeni


                > Dlaczego ja, pracująca większość czasu w domu (mam 1/4 etatu - tzn pracy, za
                > która dostaję pieniądze, poza tym wychowuję 3 dzieci), mam czas na wejście na
                > forum emama raz dziennie na 10 minut?


                widocznieje jestes rozlazla i malo zorganizowana


                > Dlaczego uważacie się za lepsze od tych, które za ciężką pracę nie tylko nie
                > dostają grosza, ale i nie mają emerytuty i ubezpieczenia?

                to se zarob, wybacz ale wyciaganie lap po pieniadze od pracujacych to lekkie
                chamstwo
              • echtom Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 16:42
                > Dlaczego te, co dostają kasę za swoją pracę, okradają pracodawcę?

                Widocznie pracodawca się nie przejmuje i wlicza to w koszta, bo gdyby chciał, łatwo zrobiłby z tym porządek.

                > Dlaczego uważacie się za lepsze od tych, które za ciężką pracę nie tylko nie dostają grosza, ale i nie mają emerytuty i ubezpieczenia?

                Ubezpieczenie chyba mają z racji pracy męża, razem z dziećmi. Emerytury nie mają, bo nie pracowały zarobkowo i nie odprowadzały składek. Pensję za pracę wypłaca pracodawca, dla którego tę pracę świadczymy. Kto jest pracodawcą kobiety zajmującej się wyłącznie domem?
              • jowita771 Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 19:19
                Niektóre maja pracę rozliczano za wykonane zadanie, inne (np. ja) maja taką
                pracę, która polega w dużej mierze na "byciu na miejscu" i gotowości do pracy.
                Koleżanka czyta wtedy kolorowe pisma, ja siedzę na forum. To nie jest okradanie
                pracodawcy.
                • echtom Re:w pracy jak w pracy 22.10.09, 19:30
                  Dokładnie - np. wszelka praca typu "obsługa klienta". Czasem klientów przewinie się 100, czasem 10.
    • kurdkowa oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzianie... 22.10.09, 11:06
      także kawkę odstawiamy, forum zamykamy, opis na gg tworzymy "znowu
      praca fuuuuu" i tak do nastepnego razu.....
      Ja wstalam o 5 rano, dzieciaki przygotowane do szkoły- porozwożone,
      zakupy, okna umyte, jeszcze tylko kurze i odkurzanie, sterta
      prasowania, z 3 pralki puszczę, potem gotowanie, odbiór dzieciaków,
      takie podstawowe czynności, ale czas mam teraz na kawe - dosłownie z
      10 minut- poczte odbiorę, ulubione fora oblukam i do
      roboty.....AAAAAAAAAA i od 16-22 praca w domu, ale taka praca, za
      która mi płacą....
      • vincentyna Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 11:19
        Jako byly pracownik socjalny juz widze te wynagrodzenia dla mam siedzacych w
        domu. Caly margines i patologia szybko strzela po bachorze, bo teraz nie tylko
        becikowe by wpadlo do kieszonki, ale stala miesieczna wyplata. Miodzio! Mozna by
        bylo wtedy zlikwidowac opieke spoleczna i wszelkie zasilki, polowa spoleczenstwa
        by zyla z wyplat mamusiek.

        A do tych co czepiaja sie siedzenia na f pracujacych kobiet:
        skoro w pracy tak fajnie, to dlaczego nie rzucicie kieratu domowego ?

        Problem braku emerytur dla mam domowych istnieje w kazdym panstwie. Coz, jeszcze
        idealnego rozwiazania nie znaleziono. Jedyne co zostaje to samemu sobie zadbac o
        przyszlosc.
        • kropkacom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 11:27
          > A do tych co czepiaja sie siedzenia na f pracujacych kobiet:
          > skoro w pracy tak fajnie, to dlaczego nie rzucicie kieratu domowego ?

          Bo to dla mnie nie kierat. Kierat to również praca zawodowa którą się średnio
          lubi, gdzie średnio płacą ale trzeba tam codziennie być. A pomysły z płaceniem
          za pracę w domu to sztuka dla sztuki i młyn na woda dla takich dyskusji.
          • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 11:40
            Dlaczego zaraz patologja ma kozystac z tego tpu wynagrodzenia nie
            rozumiem po co to podciagac.Ja naprzklad nie dostaje rodzinnego i
            innych tego typu zasiłków bo mi nie przsługują ,jdno dore w tym
            karuju jest to ze moge dzieci odpisac od podatku.becikowe to
            smieszna suma na wciki wink
            • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 11:43
              dlatego, że większość normalnych ludzi pracuje, a poza tym wszelkie
              kwoty pomocowe są niewielkie i największą wartość mają właśnie dla
              patologii
              • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:01
                kosmitos napisała:

                > dlatego, że większość normalnych ludzi pracuje, a poza tym
                wszelkie
                > kwoty pomocowe są niewielkie i największą wartość mają właśnie dla
                > patologii

                Bo to stre nawyki z PRL czy sie stoi czy sie lezy.
                Powiem Wam tak smilejestem mama pracujaca w domu ,gdyby tak bylo ze
                dali by mi wynagrodzenie za to co robie to fajnie winkAle do tego nie
                dojedzie jest to nieralne wink
                naprawde lubie to co robie jestem szczesciara ze sie nie martwie co
                bedzie pierwszego ,czy moje dzieci maja ksiazki do szkoły czy mam co
                ugotowac poprostu nie mam tych dylematów.
                nie podoba mi sie tylko to ze krytykuje sie mamy siedzace w domu i
                chrujace jak woły 24 h.To nie fajne jak juz wczesniej napislm ja nie
                dostaje od PL nic jedyne co mam to ze moge te moje pociechy odpisac
                od podatku .
                • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:09
                  ale nikt Was nie krytykuje; po prostu pomysł płacenia takim osobom
                  kasy przez państwo jest idiotyzmem; a to że ktoś siedzi to jego
                  sprawa; ja właśnie też teraz siedzę i super mi z tym i właśnie
                  zastanawiam się czy mi też należy zapłacić; a tak z ciekawości
                  spytam- dlaczego harujecie 24 na dobę? (pomijam samotne matki, bo
                  wiadomo, że same wszystko muszą); mąż siedzi za biurkiem 8 godzin a
                  wy 24 to chyba w związkach coś nie tak? może nad tym się lepiej
                  zastanowić a nie nad docenianiem sprzątania po sobie?
                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:13
                    kosmitos napisała:

                    > ale nikt Was nie krytykuje; po prostu pomysł płacenia takim osobom
                    > kasy przez państwo jest idiotyzmem; a to że ktoś siedzi to jego
                    > sprawa; ja właśnie też teraz siedzę i super mi z tym i właśnie
                    > zastanawiam się czy mi też należy zapłacić; a tak z ciekawości
                    > spytam- dlaczego harujecie 24 na dobę? (pomijam samotne matki, bo
                    > wiadomo, że same wszystko muszą); mąż siedzi za biurkiem 8 godzin
                    a
                    > wy 24 to chyba w związkach coś nie tak? może nad tym się lepiej
                    > zastanowić a nie nad docenianiem sprzątania po sobie?


                    Wiesz jak sie nie ma argmentow to sie pisze cos takiego> wy 24 to
                    chyba w związkach coś nie tak
                    • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:18
                      ok więc napiszę co o tym sądzę; jeżeli mając dzieci w wieku pow. 3
                      lat ktoś pracuje w domu 24 na dobę to po pierwsze nie umie się
                      zorganizować a po drugie chyba lubi i to nie mi brak argumentów; to
                      że pani obsługuje pana 24 godziny to powód aby pan jej za to zapłacił
                      • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:22
                        kosmitos napisała:

                        > ok więc napiszę co o tym sądzę; jeżeli mając dzieci w wieku pow. 3
                        > lat ktoś pracuje w domu 24 na dobę to po pierwsze nie umie się
                        > zorganizować a po drugie chyba lubi i to nie mi brak argumentów;
                        to
                        > że pani obsługuje pana 24 godziny to powód aby pan jej za to
                        zapłacił


                        Ja niewiem jakie Ty masz wybrazenie o kobiecie ktora wychowuje
                        dzieci.I co za frmulowanie Pani obsluguje PanawinkTak to raczej
                        kobiety pracuje w bu... a nie w domach.
                        • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:27
                          no jeżeli obsługa polega na usługach sexualnych to zgadzam się, że w
                          burdelu, ale osoby o których mówimy raczej wykonują całkiem inne
                          prace; a co do wychowywania dzieci to mam normalne wyobrażenie-
                          dziecko wraca z przedszkila/szkoły i wtedy bawimy się, rozmawiamy/
                          odrabiamy lekcje ( w zależności od wieku dzieci) , wychodzę na
                          spacer (córka ma 4 lata i samej jej nie wypuszczam); gramy w coś
                          najczęściej, kąpiel, kolacja, czytanie bajki
                          • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:37
                            kosmitos napisała:

                            > no jeżeli obsługa polega na usługach sexualnych to zgadzam się, że
                            w
                            > burdelu, ale osoby o których mówimy raczej wykonują całkiem inne
                            > prace; a co do wychowywania dzieci to mam normalne wyobrażenie-
                            > dziecko wraca z przedszkila/szkoły i wtedy bawimy się, rozmawiamy/
                            > odrabiamy lekcje ( w zależności od wieku dzieci) , wychodzę na
                            > spacer (córka ma 4 lata i samej jej nie wypuszczam); gramy w coś
                            > najczęściej, kąpiel, kolacja, czytanie bajki

                            Czyli robisz to samo co ja ze swoja 4 latka ale mam jeszcze coreczk
                            ktora ma 10 lat i najmlodsza ma 3 miesiace smileA najstarszy syn ma lat
                            16 smile
                            Kazde z nich ma inne zainteresowania i kazde3 z Nich potrzebuje
                            czasu,nie jestesmy typem rodziny ze najstarsze dziecko wychowuje
                            młodsze.Wiec praca przy czworce wymaga wiecej czasu niz przy jednym
                            dziecku.Zaraz powiesz to nie moja wina ze mam jedno a Ty jestes
                            dzieciorobem i to napewno patologja winkPowiem ci ze my zawsze
                            chcilismy miac spora rodzine smileA jesli nas na tpo stac to co jest w
                            tym złego ,ze jedno z rodzicow poświęca dla nich czas ,a tata jak ma
                            czas to pomaga smileUtrzymanie tak licznej rodziny kosztuje smile
                            • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:43
                              no to jesteś na macierzyńskim i nie ma to związku z paniami mającymi
                              dzieci w wieku szkolnym i jest to inna sytuacja bo małe dziecko jest
                              z Tobą; ale okres niemowlęcy nie trwa wiecznie
                              • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:48
                                kosmitos napisała:

                                > no to jesteś na macierzyńskim i nie ma to związku z paniami
                                mającymi
                                > dzieci w wieku szkolnym i jest to inna sytuacja bo małe dziecko
                                jest
                                > z Tobą; ale okres niemowlęcy nie trwa wiecznie


                                Mam swoje pasje i zainteresowania wiec tak żle nie będziesmile
                                Nie jestem na macierzńskim smileI czy uwarzasz ze strsze dzieci nie
                                potrzebuja opieki i pomocy rodzica.oczywiście nie przez cąłe zycie
                                ale wik dorastania jest naprawde trudny.
                                • moofka Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:51
                                  I czy uwarzasz ze strsze dzieci nie
                                  > potrzebuja opieki i pomocy rodzica.oczywiście nie przez cąłe zycie
                                  > ale wik dorastania jest naprawde trudny.
                                  >

                                  i oczywiscie wszytskie matki natenczas powinny zawiesic prace zawodowa na kolkach??

                                  ja naprawde rozumiem twoja misje w chalupie
                                  ale naprawde nie rozumiem argumentacji
                                • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:51
                                  a czy ja piszę, że nie potrzebują? ale od rana są w szkole i na
                                  zająciach, więc i tak mama ma z nimi kontakt po południu, więc do
                                  południa ma wolne
                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:53
                                    kosmitos napisała:

                                    > a czy ja piszę, że nie potrzebują? ale od rana są w szkole i na
                                    > zająciach, więc i tak mama ma z nimi kontakt po południu, więc do
                                    > południa ma wolne

                                    No to chyba Ty masz wolne czego zdroszecze smile
                                    • kosmitos Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:01
                                      no ale żeby nie było tak słodko, to ruszam cztery litery i odkurzę,
                                      bo kocie kłaki latają mi po mieszkaniu smile
                                      • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:03
                                        kosmitos napisała:

                                        > no ale żeby nie było tak słodko, to ruszam cztery litery i
                                        odkurzę,
                                        > bo kocie kłaki latają mi po mieszkaniu smile


                                        matko juz dawno nie widzilm na forum normalnej rozmowy dziekuje za
                                        rozmowe zmykm pranie powiesic bo mala zasnełasmile
                                    • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:02
                                      Gabi,jeśli ty pracujesz 24 na dobę i nie masz czasu wolnego(pewnie w tej chwili
                                      nogą kurze ścierasz) to jesteś źle zorganizowana.Z roboty byś poleciała
                                      dawno,więc na kasę od państwa też nie zasługujesz.
                                      • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:06
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > Gabi,jeśli ty pracujesz 24 na dobę i nie masz czasu wolnego(pewnie
                                        w tej chwili
                                        > nogą kurze ścierasz) to jesteś źle zorganizowana.Z roboty byś
                                        poleciała
                                        > dawno,więc na kasę od państwa też nie zasługujesz.


                                        Rozczaruje Cie na dzień dzisiejszy zostaly mi drobne spray do
                                        zrobieniasmile
                                        • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:09
                                          Czyli jednak masz ten wolny czas?Jak nie ugotujesz obiadu to nic się nie
                                          stanie,nie to co w robocie jak zadania nie wykonasz prawda?
                                        • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:27
                                          Oooo, zobacz, o tak wczesnej porze zostały Ci same drobiazgi i
                                          duuużo czasu na relaks, ja natomiast teraz się natyram, potem w domu
                                          z wywieszonym jęzorem znów będę tyrać. Padnę spać o 0.30 zmęczona do
                                          nieprzytomności, wstanę o 6.45 i od nowa...

                                          Ubezpieczenie opłacane przez pracującego partnera - tak, haracz z
                                          moich pieniędzy w postaci kolejnego podatku dla pań pozostających w
                                          domu to raczej niedobry pomysł.

                                          pies
                                          • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:31
                                            pieskuba napisała:

                                            > Oooo, zobacz, o tak wczesnej porze zostały Ci same drobiazgi i
                                            > duuużo czasu na relaks.

                                            Tak napeno z maluchm trzy miesięcznym jest mase relaksu smile
                                            • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:38
                                              A to zależy jakie dziecko :o) Są trzymiesięczniaki całkiem
                                              niekłopotliwe. Poza tym sama piszesz, że tylko drobne rzeczy Ci
                                              zostały... A mnie wprost przeciwnie.
                                            • moofka Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 13:44
                                              gabi683 napisała:

                                              > pieskuba napisała:
                                              >
                                              > > Oooo, zobacz, o tak wczesnej porze zostały Ci same drobiazgi i
                                              > > duuużo czasu na relaks.
                                              >
                                              > Tak napeno z maluchm trzy miesięcznym jest mase relaksu smile
                                              >

                                              dlatego matki trzymiesiecznych dzieci z zasady nie pracuja
                                              i to na koszt panstwa
                                              na ogol siedza na pelnoplatnych urlopach macierzynskich
                                              ja tez siedzialam i ta pani i tamta
                                              mowa o niepracujacych przewlekle, ze tak to nazwe
                                              a ty strzepisz paluchy zupelnie od czapy mam wrazenie
                                              • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 15:40
                                                mowa o niepracujacych przewlekle

                                                Ja jestem taka mama z wyboru i co to znaczy ze jestm czyms gorszym wink
                                                Lubie to co robie dobrze mi z tym nie potrzebuje kasy od
                                                państwa .Wiekszośc z Was pobiera wszelkie swiadcznia jakie sie tylko
                                                da Ja ich niebiore .
                                                • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 15:58
                                                  Wiekszośc z Was pobiera wszelkie swiadcznia jakie sie tylko
                                                  > da Ja ich niebiore

                                                  Chętnie posłucham o tych świadczeniach, masowo pobieranych przez
                                                  pracujące kobiety. I mam do Ciebie propozycję - nie ucz dzieci
                                                  ortografii.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 16:13
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Wiekszośc z Was pobiera wszelkie swiadcznia jakie sie tylko
                                                    > > da Ja ich niebiore
                                                    >
                                                    > Chętnie posłucham o tych świadczeniach, masowo pobieranych przez
                                                    > pracujące kobiety. I mam do Ciebie propozycję - nie ucz dzieci
                                                    > ortografii.


                                                    A co większosc z Was nie pobiera zsiłkow rodzinnych (zaraz ktos
                                                    powie ze zsilki rodzinne i nne tego typu pobiera patolgja)

                                                    A Ty czego swoich dzieci nauczysz wtykania komuś słabości i
                                                    beszczelnosci ?To w takim razie smutny ich los...
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 16:21
                                                    Bezczelności nie. (Nie "beszczelności" - nawet tu zrobiłaś błąd :o))
                                                    Ortografii tak. Nie istnieje coś takiego jak automatycznie
                                                    przyznawany zasiłek rodzinny, obowiązuje kryterium finansowe - nie
                                                    więcej niż 504 zł na osobę w rodzinie. Tkwisz mentalnie w
                                                    poprzedniej epoce, kobieto.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 18:47
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Bezczelności nie. (Nie "beszczelności" - nawet tu zrobiłaś
                                                    błąd :o))
                                                    > Ortografii tak. Nie istnieje coś takiego jak automatycznie
                                                    > przyznawany zasiłek rodzinny, obowiązuje kryterium finansowe - nie
                                                    > więcej niż 504 zł na osobę w rodzinie. Tkwisz mentalnie w
                                                    > poprzedniej epoce, kobieto.


                                                    Hheheh nie interesuje sie tym bo tego nie pobieram ,a Ty jak widac
                                                    pobirasz .
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:40
                                                    Nie, niczego nie "pobiram" moja droga, bo PRACUJĘ I ZARABIAM. Twoja
                                                    zaś wiedza o świecie opiera się na mitach, bredniach i wierze w
                                                    dobrodziejstwa poprzedniego systemu. Nie umiesz rozmwiać, nie umiesz
                                                    dyskutować, umiesz tylko wymyślać głupoty. I oprócz tego nie umiesz
                                                    nawet pisać. Nic dziwnego, że NIE PRACUJESZ.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:46
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Nie, niczego nie "pobiram" moja droga, bo PRACUJĘ I ZARABIAM.
                                                    Twoja
                                                    > zaś wiedza o świecie opiera się na mitach, bredniach i wierze w
                                                    > dobrodziejstwa poprzedniego systemu. Nie umiesz rozmwiać, nie
                                                    umiesz
                                                    > dyskutować, umiesz tylko wymyślać głupoty. I oprócz tego nie
                                                    umiesz
                                                    > nawet pisać. Nic dziwnego, że NIE PRACUJESZ.


                                                    Czy Ja gdzis napisłam ze Ja cos chce,nie obrazaj mnie bo kim Ty
                                                    jesteś ze masz prawo w ten sposob do kogos napisac .jests złykla
                                                    prostaczką jeśli w ten sposob traktujesz ludzi! Jakos z dziwczynami
                                                    mogłysmy pogadac,a ty siejsz ferment jak trolica i wsumie nie na
                                                    temat.
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:48
                                                    Wbrew pozorom bardzo na temat. Boli?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:54
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Wbrew pozorom bardzo na temat. Boli?


                                                    Mnie nic nie boli ale Ty masz jakieś zale,maz cie zostawil czy co?
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:00
                                                    Dowcip marny, Ale w Twoim przypadku należy cieszyć się i z takiego...
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:52
                                                    A kim Ty jesteś, że lekko zarzucasz mi (dwukrotnie!!!) branie
                                                    zasiłków? Nie jestem pasożytem!
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:55
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > A kim Ty jesteś, że lekko zarzucasz mi (dwukrotnie!!!) branie
                                                    > zasiłków? Nie jestem pasożytem!


                                                    Zabolało wink
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:59
                                                    O tak, zabolało. Bo to wstrętne oszczerstwo.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:04
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > O tak, zabolało. Bo to wstrętne oszczerstwo.



                                                    Ptup moze to cos pomoze podpisłas sie nidawno pies no moze jestes
                                                    facetem co i tak z braku laku latasz po forach dla kobiet smile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:07


                                                    Podpisuję się "pies" bo mam login "pieskuba". Spójrz sobie na taki
                                                    napis "autor" przy każdej mojej wypowiedzi, może coś Ci się wyjaśni.
                                                    Używam go od ośmiu lat na forum gazety.

                                                    pies
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:08
                                                    Sama sobie ptup. Ja nie wiem, co to znaczy ptupać. Albo czytaj to,
                                                    co piszesz.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:10
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Sama sobie ptup. Ja nie wiem, co to znaczy ptupać. Albo czytaj to,
                                                    > co piszesz.

                                                    zapewne nie przecztalas calosci a wrywkowo mozna wrwac zeby smile
                                                    Pozdrawiam i wyluzuj a brak toleracji to jest nie fajna cecha
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:18
                                                    Zagadnienie wyrywania zębów jest mi obce. PRACUJĘ i MAM na dobrego
                                                    dentystę :o) Tobie ktoś wyrywkowo wyrwał jakiś ząb? Współczuję :o(
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 16:24
                                                    I jeszcze jedno - jak się komuś WTYKA słabość? I - pardon - gdzie?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 18:50
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > I jeszcze jedno - jak się komuś WTYKA słabość? I - pardon - gdzie?
                                                    >
                                                    >

                                                    napisla bym Ci gdzie winkAlbo lepiej odpowiedz sobie samawink
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:47
                                                    O nie. W naszym zgranym tandemie ja jestem specjalistką od
                                                    WYTYKANIA. Jeśli zaś o WTYKANIE chodzi, musisz sobie poradzić sama,
                                                    słonko. Przyjemnej zabawy!
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:55
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > O nie. W naszym zgranym tandemie ja jestem specjalistką od
                                                    > WYTYKANIA. Jeśli zaś o WTYKANIE chodzi, musisz sobie poradzić
                                                    sama,
                                                    > słonko. Przyjemnej zabawy!
                                                    >

                                                    Słonko zlotko co jeszcze powiesz
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:58
                                                    Króliczku, misiu, kotku, laleczko, głuptasku... mogę tak długo, tak
                                                    długo jak będziesz zachowywała się jak rozzłoszczony przedszkolak.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:59
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Króliczku, misiu, kotku, laleczko, głuptasku... mogę tak długo,
                                                    tak
                                                    > długo jak będziesz zachowywała się jak rozzłoszczony przedszkolak.


                                                    Lubie tak smile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:04
                                                    Dobitnie to udowadniasz, niestety. Bardzo żenujące zachowanie.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:07
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Dobitnie to udowadniasz, niestety. Bardzo żenujące zachowanie.


                                                    Tak Ty doprowadzila do tego co Ty myslalaś ze mozna na kims jecha ot
                                                    tak a podobno jesteś wychowana wierze.Tylko zastanawia mnie w jakiej.
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:16
                                                    Napiszę po Twojemu, może zrozumiesz: Ja nie doprowadziła, Ty sama
                                                    dała sie dptwodczić, boo Ty pizsaqua, że Twoja praca lepsia, Twoja
                                                    dzicci lepi wychowane i oni w pszysłości lepszi obywatel dla ta
                                                    kraj". Zrozumiałaś? Tym mnie wkurzyłaś, bo pracuję ponad siły w domu
                                                    i w pracy, dzieci są super i nie powątpiewaj więcej w możliwości
                                                    matek, które godzą pracę i dom. I będą go bronić nie jak jeden
                                                    nieduży pies, tylko jak prawdziwy lew.

                                                    Wychowana jestem w wierze chrześcijańskiej. Nie zastanawiaj się.
                                                  • memphis90 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 25.10.09, 00:12
                                                    > A co większosc z Was nie pobiera zsiłkow rodzinnych (zaraz ktos
                                                    > powie ze zsilki rodzinne i nne tego typu pobiera patolgja)
                                                    Nie
                                                • lisbeth25 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 19:25
                                                  Dla społeczeństwa jesteś kimś gorszym, bo nie wkładasz do wspólnego
                                                  worka nic, a jedynie z niego wyciągasz.
                                                  W dodatku osoby, które robią jak najmniej (nieroby) zawsze najgłośniej
                                                  domagają się zapłaty, za to za co dostają już zapłatę od męża.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 20:09
                                                    lisbeth25 napisała:

                                                    > Dla społeczeństwa jesteś kimś gorszym, bo nie wkładasz do
                                                    wspólnego
                                                    > worka nic, a jedynie z niego wyciągasz.
                                                    > W dodatku osoby, które robią jak najmniej (nieroby) zawsze
                                                    najgłośniej
                                                    > domagają się zapłaty, za to za co dostają już zapłatę od męża.


                                                    Jaka zplata od meza dziewczyno oczym Ty mowisz ,poztym Ja kasy nie
                                                    chce bo mi jest nie potrzebna.Ale jak by byla to dla czego niby nie
                                                    powinna sie cieszyc ?
                                                    Nie uwazam ze jestem nierobem bp swoja prace dobrze wykonuje i robie
                                                    to codzinnie bez urlopu wink
                                                  • lisbeth25 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 20:16
                                                    No, a kto cię utrzymuje, daje pieniądze na jedzenie, ubrania, dach
                                                    nad głową? Mąż w ten sposób daje ci zapłatę za to że zajmujesz się
                                                    dzieckiem i obowiązkami domowymi. Masz więc już wynagrodzenie, za to,
                                                    że jesteś w domu, i jeszcze chcesz 2 raz kasę od społeczeństwa dostać
                                                    za to samo. W takim razie postuluję o zapłatę wszystkim za prace
                                                    domowe. A że to skończy się hiperinflacją i innymi takimi, to już nie
                                                    mój problem, ja sobie poradzę.
                                                  • nikki30 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 09:18
                                                    lisbeth25 napisała:
                                                    > No, a kto cię utrzymuje, daje pieniądze na jedzenie, ubrania, dach
                                                    > nad głową?

                                                    Sama się utrzymuje!Zgodnie z prawem praca kobiety w domu jest traktowana na
                                                    równi z pracą zawodową męża.
                                                  • jamesonwhiskey Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 10:51
                                                    > Sama się utrzymuje!Zgodnie z prawem praca kobiety w domu jest traktowana na
                                                    > równi z pracą zawodową męża.

                                                    sama sie utrzymuje ? ciekawe
                                                    czy po zniknieciu meza tez sie sama utrzyma ?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:12
                                                    jamesonwhiskey napisał:

                                                    > > Sama się utrzymuje!Zgodnie z prawem praca kobiety w domu jest
                                                    traktowana
                                                    > na
                                                    > > równi z pracą zawodową męża.
                                                    >
                                                    > sama sie utrzymuje ? ciekawe
                                                    > czy po zniknieciu meza tez sie sama utrzyma ?

                                                    A dla czego ma zniknąc zawiśc przez Ciebie przemawia,jestem
                                                    zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:19
                                                    > A dla czego ma zniknąc zawiśc przez Ciebie przemawia


                                                    Bo porwą go kosmici.

                                                    jestem
                                                    > zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile

                                                    A na jak długo tego zabezpieczenia starczy?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:24
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > > A dla czego ma zniknąc zawiśc przez Ciebie przemawia
                                                    >
                                                    >
                                                    > Bo porwą go kosmici.
                                                    >
                                                    > jestem
                                                    > > zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile
                                                    >
                                                    > A na jak długo tego zabezpieczenia starczy?

                                                    Nie mam sie czego obawiac wstarczy i jeszcze na godna starosc smileA
                                                    Czy ty jestes zabezpieczona tak aby się nie bac przyszłości?Czy masz
                                                    problem z tym ze ktos pracuje w domu i ma zapewniony byt i godne
                                                    zycie ?A Ty biedna musisz chrowac i spłacac kredyty ,ale kazdy ma
                                                    swoje zycie.
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:28
                                                    A co znaczy chrowac?

                                                    Każdy pracuje w domu.Niektórzy potrafią nieco więcej i pracuja zarobkowo.No ale
                                                    nie tysmile
                                                  • kropkacom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:34
                                                    > Niektórzy potrafią nieco więcej i pracuja zarobkowo.No ale
                                                    > nie tysmile

                                                    Jak przekupki na targu a obie równo ... smile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:35
                                                    Gryzeldo, ona nie zrozumie! Już zrezygnowałam, nawet napisałam
                                                    jedego posta w języku gabiowym i też nie zrozumiała. Szkoda
                                                    klawiatury.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:43
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Gryzeldo, ona nie zrozumie! Już zrezygnowałam, nawet napisałam
                                                    > jedego posta w języku gabiowym i też nie zrozumiała. Szkoda
                                                    > klawiatury.
                                                    >

                                                    Co do Ciebie Ty jestes doś trudnym przypadkiem bo krowa która duzo
                                                    ryczy mło mleka dajesmileProponuje Ci pogotuj troszke opisz moze
                                                    frustracje Ci przejdą smile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:53
                                                    Wiesz co? Szkoda mi Ciebie. Wystarczyłoby przeprosić za głupoty,
                                                    które wypisywałaś o zasiłkach branych masowo przez kobiety, które
                                                    pracują, o marnych perspektywach dzieci wychowywanych przez takie
                                                    matki i o owych urlopach, których Ty nie masz od zajęć domowych.
                                                    Zrozumieć, że robimy wszystko to co Ty (gotowanie, pranie,
                                                    prasowanie, sprzątanie, wychowywanie i pierdylion innych rzeczy)
                                                    tylko musimy to robić szybciej, sprawniej by wyrobić się w krótszym
                                                    czasie. I że urlop podczas którego mamy na głowie "tylko" dom zdaje
                                                    się nam sielanką.

                                                    A Ty dalej swoje. Gdybyś zrozumiała i ustosunkowała się
                                                    merytorycznie do którejś wypowiedzi, to ta dyskusja byłaby dawno
                                                    skończona.

                                                    pies
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:38
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > A co znaczy chrowac?
                                                    >
                                                    > Każdy pracuje w domu.Niektórzy potrafią nieco więcej i pracuja
                                                    zarobkowo.No ale
                                                    > nie tysmile



                                                    widze ze masz z tym problem;
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:42
                                                    Z czym mam problem?
                                                  • kannama Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:39
                                                    Mówienie, że kobieta w domu to leń i siedzi w domu bo nic innego nie
                                                    potrafi to przegiecie. Podziwiam mamy siedzące w domu, bo po
                                                    macierzyńskim jak wróciłam do roboty to mi troche ulżyło. Jakoś nie
                                                    jestem w stanie siedzieć 24h tylko z dzieckiem, mimo, że za nim
                                                    szaleje. Temat płacenia mamom w domu jest jałowy, choćby dlatego, że
                                                    kto miałby płacić, bo naszego państwa na pewno nie stać. Czy jest to
                                                    temat zasadny to inna sprawa. Ja uważam, że tak jak wspominano
                                                    wcześniej- każda kobieta powinna miec prawo do składek swego męża,
                                                    jeśliby zmarł. W końcu chłop całe życie pracował i to są JEGO
                                                    pieniądze i ma prawo je dac żonie a nie jakims pasozytom z ZUS-u.
                                                    To, że mąż utrzymuje rodzine to jest umowa miedzy nim a żona i
                                                    nikomu nic do tego. Kiedys mi jeden polityk podniósł ciśnienie
                                                    tekstem, że emerytura męża nie może sie należeć niepracującej żonie
                                                    bo nie można wspierac nierobów. Noż...a co go to obchodzi? On to
                                                    zarobił? Nie. A jak mąz chce opłacac żone, ktora nawet jest nierobem
                                                    to jego sprawa.
                                                  • kropkacom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:41
                                                    kannama, dobrze gadasz smile
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:45
                                                    Przegięciem nie jest uważanie,że matka pracująca nie wychowuje własnych dzieci?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:46
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > Przegięciem nie jest uważanie,że matka pracująca nie wychowuje
                                                    własnych dzieci?


                                                    ja Ci to gdzies napisłam .
                                                    Uwazam ze mamy pracujace maja mniej czasu dla swoich dzieci.No nie
                                                    stety taka jest prawda .
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:51
                                                    sorki,ale nudzisz mnie.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:54
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > sorki,ale nudzisz mnie.

                                                    A Ty mnie tybardziej,bo zkładasz najgorsze i nie liczysz sie ze ktos
                                                    moze pracowac w domu i jest szczesliwym człowiekiem
                                                  • iwles Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:51


                                                    > Uwazam ze mamy pracujace maja mniej czasu dla swoich dzieci.No nie
                                                    > stety taka jest prawda .


                                                    i stąd wyciągnęlas wniosek, że matki pracujące wychowaja gorszych
                                                    obywateli ? Że państwo na takich dzieciach tylko straci w
                                                    przyszlości ?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:56
                                                    iwles napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > > Uwazam ze mamy pracujace maja mniej czasu dla swoich dzieci.No
                                                    nie
                                                    > > stety taka jest prawda .
                                                    >
                                                    >
                                                    > i stąd wyciągnęlas wniosek, że matki pracujące wychowaja gorszych
                                                    > obywateli ? Że państwo na takich dzieciach tylko straci w
                                                    > przyszlości ?
                                                    >
                                                    >


                                                    To Ty to napislaś .
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:59
                                                    > To Ty to napislaś .

                                                    Ty to od początku insynuujesz. I wykręcasz się od uczciwej odpowiedzi.
                                                  • iwles Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:18

                                                    nie to ty gdzies wyżej napisalas, że wychowujesz obywateli tego
                                                    kraju i przyszłych podatników.
                                                    I nie pracujesz zawodowo, żeby lepiej wykonać swoje zadanie.
                                                    czyli wniosek nasuwa sie sam: uważasz, ze lepiej wychowasz
                                                    przyszłych podatniów i na lepszych obywateli.
                                                  • kannama Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:06
                                                    Mama mnie urodziła dośc późno, do tego miała problemy zdrowotne i
                                                    jak byłam w przedszkolu poszła na rente. Wracając do domu ze szkoły
                                                    zawsze miałam obiad, miałam komu sie wypłakać jak coś było źle itp.
                                                    Ale przez to, że mama siedziała ze mną w domu troche
                                                    straciła "nowości" ze świata. Pracowała jako ksiegowa- znała sie na
                                                    wielu sprawach, a potem już tylko poświeciła sie mnie. Myślę, że
                                                    troszke uwsteczniła sie przez to. I to jest aspekt na którym tracą
                                                    dzieci- aktywna zawodowo mama ma inne patrzenie na świat. Wiadomo,
                                                    że jak sie ma kilkoro dzieci w róźnym wieku to one trochę
                                                    dokształcają człowieka, ale to nie do końca to samo co
                                                    działalnośc "na zewnątrz". Tak więc każdy kij ma dwa końce.
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:11
                                                    Dlatego optymalnym rozwiązaniem jest praca w niepełnym wymiarze etatu.
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:57
                                                    Ale co z tego Twoim zdaniem wynika? Że z dzieci matek niepracujących wyrasta kwiat społeczeństwa, a pracujących - socjopaci?
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:35
                                                    To jak to w końcu jest? Jesteś zabezpieczona finansowo do końca życia, świadczysz usługi wyłącznie na rzecz własnego gospodarstwa domowego i jeszcze kasę z budżetu państwa byś za to chciała? smile
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:44
                                                    echtom napisała:

                                                    > To jak to w końcu jest? Jesteś zabezpieczona finansowo do końca
                                                    życia, świadczy
                                                    > sz usługi wyłącznie na rzecz własnego gospodarstwa domowego i
                                                    jeszcze kasę z bu
                                                    > dżetu państwa byś za to chciała? smile
                                                    >


                                                    Ja nie napisłam ze chce,nie czytalas calego watku.
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:48
                                                    > nie czytalas calego watku.

                                                    Taki długi, że się pogubiłam smile Mam prośbę: streść w kilku zdaniach, o co w takim razie walczysz.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:58
                                                    echtom napisała:

                                                    > > nie czytalas calego watku.
                                                    >
                                                    > Taki długi, że się pogubiłam smile Mam prośbę: streść w kilku
                                                    zdaniach, o co w tak
                                                    > im razie walczysz.


                                                    ja niewalcze
                                                  • echtom Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:01
                                                    To w jakim celu ta setka postów?
                                                  • cherry.coke Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:18
                                                    > Czy ty jestes zabezpieczona tak aby się nie bac przyszłości?Czy masz
                                                    > problem z tym ze ktos pracuje w domu i ma zapewniony byt i godne
                                                    > zycie ?A Ty biedna musisz chrowac i spłacac kredyty ,ale kazdy ma
                                                    > swoje zycie.

                                                    Widziesz, taka biedna a jeszcze mialaby placic jakiejs zabezpieczonej domowej
                                                    mamie wiodacej godne zycie?
                                                  • moofka Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 13:11
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > > Czy ty jestes zabezpieczona tak aby się nie bac przyszłości?Czy masz
                                                    > > problem z tym ze ktos pracuje w domu i ma zapewniony byt i godne
                                                    > > zycie ?A Ty biedna musisz chrowac i spłacac kredyty ,ale kazdy ma
                                                    > > swoje zycie.
                                                    >
                                                    > Widziesz, taka biedna a jeszcze mialaby placic jakiejs zabezpieczonej domowej
                                                    > mamie wiodacej godne zycie?

                                                    ale ta kobita od samego poczatku nie dyskutuje na temat
                                                    ona nie postuluje zeby jej placic
                                                    bo ona ma
                                                    duzo ma
                                                    i lepiej ma
                                                    i dzieci lepiej wychowuje
                                                    na obywateli lepszych
                                                    i lekcje z nimi robi
                                                    i one ortow nie robia
                                                    i w ogole meza ma lepszego
                                                    i pieniadzow duzo
                                                    tu sie poafirmuje
                                                    a na innych forum kupuje uzywane buciki

                                                    ta dyskusja od dawna od dawna nie jest na temat
                                                    a felieton w koncu obejrzalam
                                                    i kobiety w ani jednym slowie nie powiedzialy zeby im placic za prace domowe
                                                    to bylo o czyms zupelnie innym mam wrazenie
                                                  • jamesonwhiskey Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:25
                                                    > A dla czego ma zniknąc zawiśc przez Ciebie przemawia,jestem
                                                    > zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile


                                                    nie bardzo mnie ineteresuje twoja sytuacja,
                                                    chodzi mi o stwierdzenie ze nie pracujaca zawodowo kobieta SAMA sie utrzymuje,
                                                    wiec moje pytanie jest czy nie pracujaca zawodowo kobieta gdy maz zniknie
                                                    rowniez SAMA sie utrzyma
                                                    wedlug mnie co by nie mowic utrzymuje ja maz, wiec ciekawi mnie w jaki to sposob
                                                    sama sie utrzyma skoro nie pracuje

                                                  • nikki30 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:34
                                                    jamesonwhiskey napisał:

                                                    > chodzi mi o stwierdzenie ze nie pracujaca zawodowo kobieta SAMA sie utrzymuje,
                                                    > wiec moje pytanie jest czy nie pracujaca zawodowo kobieta gdy maz zniknie
                                                    > rowniez SAMA sie utrzyma

                                                    Dotyczy to tylko sytuacji, gdy mamy do czynienia z małżeństwem i to jeszcze
                                                    pozostającym we wspólności majątkowej małżeńskiej.
                                                    Jak mąż odejdzie to dostanie połowę majątku bez względu na to czy pracowała
                                                    zawodowo, czy nie.I tu jej praca w domu jest traktowana na równi z pracą
                                                    zawodową męża.Sporo takich kobiet dostaje też alimenty od męża.
                                                  • jamesonwhiskey Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:49
                                                    > Jak mąż odejdzie to dostanie połowę majątku bez względu na to czy pracowała
                                                    > zawodowo, czy nie.I tu jej praca w domu jest traktowana na równi z pracą
                                                    > zawodową męża.Sporo takich kobiet dostaje też alimenty od męża.

                                                    ok , rozumiem juz, alimenty od meza, znacza ze SAMA sie utzymuje
                                                  • cherry.coke Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:30
                                                    > jestem
                                                    > zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile

                                                    Gabi ale sie SAMA nie zabezpieczylas, tylko maz cie zabezpieczyl.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:48
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > > jestem
                                                    > > zabezpieczona na zycie i jkoś sie tego nieobawiam smile
                                                    >
                                                    > Gabi ale sie SAMA nie zabezpieczylas, tylko maz cie zabezpieczyl.

                                                    No widzisz i tu sie mylisz smile
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:54
                                                    Gabi zanim założyła rodzinę sama się zabezpieczyła finansowo po wsze czasy.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:00
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > Gabi zanim założyła rodzinę sama się zabezpieczyła finansowo po
                                                    wsze czasy.


                                                    A Ty masz jakies zale ,tak jestem zabezpieczona tak aby
                                                    strczyło.Masz jakis problem z tym,ze maz niedał.
                                                  • gryzelda71 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:03
                                                    Czyj mąz i komu nie dał?
                                                  • cherry.coke Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:00
                                                    Zdaje sie, ze pisalas, ze jestes zabezpieczona polisa na zycie meza?
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:02
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > Zdaje sie, ze pisalas, ze jestes zabezpieczona polisa na zycie
                                                    meza?
                                                    Polisa swoja drogąsmile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:14
                                                    A czy tak naprawdę ma to znaczenie? Gabi wyszła za mąż za
                                                    przedsiębiorczego faceta, on zapewnia godne życie jej i dzieciom na
                                                    bieżąco oraz zabezpieczył ich przyszłość. I to jest super, tylko
                                                    pogratulować. Szczerze.

                                                    Irytujące jej jawna pogarda dla innego modelu życia.
                                                  • pieskuba errata 23.10.09, 12:17
                                                    Miało być : Irytuje :o)
                                                  • nikki30 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 12:48
                                                    Nic jej mąż dawać nie musiałsmileTo że szanowny małżonek pracuje a żona nie to nie
                                                    znaczy, że Pani nic się nie należy, że nie jest w należyty sposób
                                                    zabezpieczona.Należy się i to dużo o czym moi klienci niestety w niemiły sposób
                                                    się przekonują podczas rozprawy rozwodowej.W kodeksie rodzinnym i opiekuńczym
                                                    jest wyraźnie napisane, że praca żony w domu jest traktowana na równi z pracą
                                                    zawodową męża!Wychowywanie dzieci,utrzymanie domu ustawodawca potraktował jako
                                                    pracę i tyle!
                                                    Poza tym kobieta może mieć jako zabezpieczenie majątek odrębny, który został
                                                    pozyskany chociażby przed zawarciem małżeństwa.
                                                    Sama polisa na życie męża jest marnym zabezpieczeniem...
                                                  • nikki30 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 23.10.09, 11:29
                                                    A utrzyma się wtedy wspólność majątkowa małżeńska?
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:45
                                                    To znaczy według Ciebie ja mam kiedykolwiek urlop od zajęć
                                                    związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci? Co według
                                                    Ciebie dzieje się z moim domem i rodziną gdy mam URLOP? W moim
                                                    pojęciu, moja droga, TY MASZ URLOP ZAWSZE, bo mój właśnie polega na
                                                    tym, że nie muszę lecieć do pracy, tylko zajmuję się wyłącznie domem
                                                    i rodziną. Ja mam tylko trzy tygodnie w roku takiej laby, jaką Ty
                                                    masz na codzień, złotko.
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:53
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > To znaczy według Ciebie ja mam kiedykolwiek urlop od zajęć
                                                    > związanych z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci? Co według
                                                    > Ciebie dzieje się z moim domem i rodziną gdy mam URLOP? W moim
                                                    > pojęciu, moja droga, TY MASZ URLOP ZAWSZE, bo mój właśnie polega
                                                    na
                                                    > tym, że nie muszę lecieć do pracy, tylko zajmuję się wyłącznie
                                                    domem
                                                    > i rodziną. Ja mam tylko trzy tygodnie w roku takiej laby, jaką Ty
                                                    > masz na codzień, złotko.
                                                    >
                                                    >


                                                    No nie coraz lepiej schodzi rozmowa na psy ,zjesc sie nie dam takim
                                                    jak TY.
                                                    Warczysz jak pies zerwany z łńcuchawink
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 21:56
                                                    Prawda w oczy kole. Już nie próbujesz szukać argumentów, już się
                                                    tylko ciskasz bez sensu.

                                                    Mój (od wielu lat niezawodny) login nie ma żadnego związku z tematem
                                                    rozmowy.

                                                    pies
                                                  • gabi683 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:02
                                                    pieskuba napisała:

                                                    > Prawda w oczy kole. Już nie próbujesz szukać argumentów, już się
                                                    > tylko ciskasz bez sensu.
                                                    >
                                                    > Mój (od wielu lat niezawodny) login nie ma żadnego związku z
                                                    tematem
                                                    > rozmowy.
                                                    >
                                                    > pies



                                                    No i walnij w stół ...... wiesz tak jak i Toje czepialstwo
                                                    gwiazdeczkosmile
                                                  • pieskuba Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 22:09
                                                    Przepraszam, czemu mam walić w stół?
                                                • memphis90 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 25.10.09, 00:11
                                                  > Ja jestem taka mama z wyboru i co to znaczy ze jestm czyms gorszym
                                                  wink
                                                  > Lubie to co robie dobrze mi z tym nie potrzebuje kasy od
                                                  > państwa
                                                  No to czemu przez cały wątek optujesz za płaceniem pensji mamom
                                                  nieprzcującym zawodowo?

                                                  Wiekszośc z Was pobiera wszelkie swiadcznia jakie sie tylko
                                                  > da Ja ich niebiore .
                                                  Ciekawe jakie? Może o czymś nie wiem?
                                              • gabi683 No Ja szefa nad soba nie mam ;) 22.10.09, 15:43

                            • cherry.coke Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 22.10.09, 12:56
                              > Powiem ci ze my zawsze
                              > chcilismy miac spora rodzine smileA jesli nas na tpo stac to co jest w
                              > tym złego ,ze jedno z rodzicow poświęca dla nich czas ,a tata jak ma
                              > czas to pomaga smileUtrzymanie tak licznej rodziny kosztuje smile

                              No to super, ze was stac, a jesli jeszcze maz zabezpieczyl cie polisa na zycie,
                              to w ogole odpowiedzialnie i wzorowo. Serio.

                              Tylko ze ma sie to nijak do otrzymywania kasy od panstwa (poza tym ze kaska za
                              darmo nie boli, ale to dotyczy kazdego).
                            • memphis90 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 25.10.09, 00:10
                              Powiem ci ze my zawsze
                              > chcilismy miac spora rodzine smileA jesli nas na tpo stac to co jest w
                              > tym złego ,ze jedno z rodzicow poświęca dla nich czas
                              No to jak kogoś stać, to po co mu kasa od państwa?
            • memphis90 Re: oj ucichło, szef pewnie wpadł niezapowiedzian 25.10.09, 00:07
              > Dlaczego zaraz patologja ma kozystac z tego tpu wynagrodzenia
              Bo patologia nasza ma to do siebie, że tylko patrzy co zrobić, żeby
              się nie narobić. tak to by musieli iść do roboty, a po robocie
              zadbać o dzieciaki i porządek w obejściu. A gdyby płacono za
              siedzenie w domu, to z obowiązków odeszłaby 8h prawa zawodowa, a
              została kasa. Proste? Logiczne? Zrozumiałe? A że tak by było, to
              jest na 100% pewne- wystarczy poczytać jak polskie cwaniaczki ciągną
              kasę w GB...

              Ja naprzklad nie dostaje rodzinnego i
              > innych tego typu zasiłków
              Ja też nie dostaję i nie marudzę.
    • iwoniaw Faktycznie postulaty od czapy i mające na celu 22.10.09, 12:05
      napuszczanie na siebie matek (!) pracujących także poza domem i tych
      "tylko" w domu - i widać w niniejszym wątku z jak pięknym skutkiem.

      Oczywiście o tym, że rodzina powinna być samowystarczalna i jak najmniej
      (a najlepiej wcale) zależna od państwa - ani słowa. A jeśli już mówić o
      regulacjach prawnych i zapewnieniu "osłony" tzw. gospodyniom domowym (które
      przecież wcale nie muszą być matkami! - ina sprawa, że bezdzietna "niepracująca"
      to już w ogóle zgroza, ruja i porubstwo w opinii powszechnej...), to dlaczego
      nikt się nie zająknie np. o wspólnych składkach emerytalnych i emeryturach w
      małżeństwach, gdzie istnieje wspólnota majątkowa? Bez względu, jak się
      podzielili robotą przy obrządzaniu gospodarstwa i przynoszeniu środków materialnych?

      Pomysł, że "państwo" miałoby płacić za to, że umożliwiam mężowi pracę w takiej a
      nie innej formie (i pozwala to na generowanie takich a nie innych zysków
      rodzinie - nie tylko finansowych, choć też) jest głupi, populistyczny i
      demoralizujący
      . Natomiast druga stroną tego medalu jest chamskie, niemoralne
      i krótkowzroczne pyskowanie choćby przez pp. z takiej KPP "Lewiatan" na
      emerytury/ renty wypłacane wdowom (po pięćdziesiątce bodajże) po mężach, na
      których "utrzymaniu" pozostawały.
      • kosmitos Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 12:13
        dobre podsumowanie dyskusji; popieram
      • cherry.coke Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 12:32
        Dokladnie.

        Niestety jakos nie znajduje sie nikt, kto zorganizowalby mamy domowe - ktorym
        chwala i czesc - tak aby mogly one skutecznie domagac sie udzialu w dochodach
        domu i skladkach. To nic, ze swoj udzial tez pewnie wydadza na zycie - ale beda
        mialy swoje pieniadze chocby przez chwile. A praca w domu zostanie rowniez
        doceniona w momencie liczenia emerytury.

        Tymczasem mamy godza sie na siedzenie w domu latami, a potem kiedy mezowi cos
        sie stanie albo odejdzie - wielkie zdziwko i rozpacz. Przeciez tak sie poswiecila.
        • gabi683 Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 12:44
          Tymczasem mamy godza sie na siedzenie w domu latami, a potem
          kiedy mezowi cos
          sie stanie albo odejdzie - wielkie zdziwko i rozpacz. Przeciez tak
          sie poswiecila.



          Dlaczego odrazu zkladasz najgorsze,czy nie przejdzie Ci przez glowe
          ze sa ludzi szczesliwi.
          Nie wiesz co to sa polisy na zycie.
          • cherry.coke Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 12:53
            > Dlaczego odrazu zkladasz najgorsze,czy nie przejdzie Ci przez glowe
            > ze sa ludzi szczesliwi.

            Z calym szacunkiem - naprawde dobrze Ci zycze - ale nie sposob wiedziec, co
            bedzie po latach. Wiekszosc zwiazkow sie utrzyma, czesc sie rozpadnie albo kogos
            zabraknie. Jesli chodzi o zabezpieczenie finansowe, ucierpia cisi, ufni i
            poswiecajacy sie.

            > Nie wiesz co to sa polisy na zycie.

            Super, ze sie tym zajeliscie. Wdowy po gornikach niestety jakos nie sad
            • gabi683 Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 12:58
              Sluchaj normalne rodziny nie zyją dniem dzisiejszym ale patrza co
              bedzie w przyszlosci,co moga zostawic dziecia jak je zabezpieczyc
              przed nasza śmiercia bo roznie w zyciu bywa (przyklad gornicy)szkoda
              mi tych kobiet ale wydaje mi sie dziwne ze wykonując tak trudny
              zawód ,niezabezpiecza sie rodziny.
              Co do mnie wiesz mysle ze na strosc usiade z moim mezem na wyradzie
              w cieplych kapiach i bedziemy czekac na przyjazd naszych dzieci smile
              • cherry.coke Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 13:03
                > Sluchaj normalne rodziny nie zyją dniem dzisiejszym ale patrza co
                > bedzie w przyszlosci,co moga zostawic dziecia jak je zabezpieczyc
                > przed nasza śmiercia bo roznie w zyciu bywa (przyklad gornicy)szkoda
                > mi tych kobiet ale wydaje mi sie dziwne ze wykonując tak trudny
                > zawód ,niezabezpiecza sie rodziny.

                Otoz to, ale wydaje mi sie, ze wlasnie w tym kierunku powinna isc "emancypacja
                mam domowych". Wiekszy udzial w dochodach domu, skladka emerytalna,
                ubezpieczenia i polisy. A nie manna z nieba.

                > Co do mnie wiesz mysle ze na strosc usiade z moim mezem na wyradzie
                > w cieplych kapiach i bedziemy czekac na przyjazd naszych dzieci smile

                Szczerze zycze, brzmi fajnie.
                • gabi683 Re: Faktycznie postulaty od czapy i mające na cel 22.10.09, 13:08
                  cherry.coke napisała:

                  > > Sluchaj normalne rodziny nie zyją dniem dzisiejszym ale patrza co
                  > > bedzie w przyszlosci,co moga zostawic dziecia jak je zabezpieczyc
                  > > przed nasza śmiercia bo roznie w zyciu bywa (przyklad gornicy)
                  szkoda
                  > > mi tych kobiet ale wydaje mi sie dziwne ze wykonując tak trudny
                  > > zawód ,niezabezpiecza sie rodziny.
                  >
                  > Otoz to, ale wydaje mi sie, ze wlasnie w tym kierunku powinna
                  isc "emancypacja
                  > mam domowych". Wiekszy udzial w dochodach domu, skladka emerytalna,
                  > ubezpieczenia i polisy. A nie manna z nieba.
                  >
                  > > Co do mnie wiesz mysle ze na strosc usiade z moim mezem na
                  wyradzie
                  > > w cieplych kapiach i bedziemy czekac na przyjazd naszych
                  dzieci smile
                  >
                  > Szczerze zycze, brzmi fajnie.


                  Wisze masz racje w tym co napislaś smileMysle wlasnie tak jak piszesz
                  żle to ujełam smile
    • kawka74 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 12:56
      Pytanie, czy w tym wszystkim chodzi o to, żeby utrzymywać z państwowej kasy panie, które zdecydowały się zostać w domu (dzieciate? niedzieciate? płacimy za wychowanie dzieci czy za pracę nad ogarnięciem chałupy?), czy o to, żeby zapewnić tym kobietom sensowną emeryturę?
      To pierwsze nie podoba mi się, bo generuje więcej problemów, niż korzyści.
      Jak zrobić to drugie - nie mam pojęcia.
      • kosmitos Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 12:59
        z tą emeryturą to raczej proste; dodatkowy druczek do zusu i ofe, że
        żona nie pracuje i część składki pana na konto pani
        • gabi683 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 13:04
          kosmitos napisała:

          > z tą emeryturą to raczej proste; dodatkowy druczek do zusu i ofe,
          że
          > żona nie pracuje i część składki pana na konto pani

          raj malo pradopodobne ze dojdzie to do skutku ale milo by bylosmile
          • gryzelda71 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 13:10
            Nie raj tylko z mężem to ustal.
            • iwoniaw Mąż raczej nie ma wpływu na to 22.10.09, 13:21
              jakie są przepisy odnośnie ZUS i emerytur. Co z tego, jeśli nawet się z żoną
              umówi, że np. on przynosi kasę, ona dba o wszystko inne, a na emeryturze będą
              żyć z jego świadczenia + oszczędności? Przecież jeśli mu się zejdzie np. po 20
              latach pracy, to żona nie ma udziału w jego stażu ani składkach - a tu właśnie
              widzę pole do zmian. Dlaczego i tu nie miałaby działać wspólnota majątkowa?
              Skoro ponoć dochód w czasie trwania małżeństwa (mającego wspólnotę oczywiście)
              jest wspólny? No ale to oczywiście za proste - lepiej rozkręcać głupią
              kampanię szczującą na siebie ludzi, zamiast odnieść się racjonalnie do takich
              właśnie postulatów.
              • gryzelda71 Re: Mąż raczej nie ma wpływu na to 22.10.09, 14:53
                tu właśnie
                widzę pole do zmian. Dlaczego i tu nie miałaby działać wspólnota majątkowa?
                Skoro ponoć dochód w czasie trwania małżeństwa (mającego wspólnotę oczywiście)
                jest wspólny? No ale to oczywiście za proste

                Masz rację,tylko,ze to jest tak proste,ze aż trudne.
            • gabi683 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 13:32
              gryzelda71 napisała:

              > Nie raj tylko z mężem to ustal.

              co mam ustalic
        • kawka74 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 13:16
          Czyli istnieje rozwiązanie, bez konieczności chandryczenia się o pensję dla kobiet, które pozostają w domu.
          Ale, oczywiście, najprostsze rozwiązanie - nie do wykonania.
          • iwoniaw Może czas zacząć lobbować? 22.10.09, 13:24
            Rozwiązanie proste, niekosztowne i nie dyskryminujące nikogo (w końcu działałoby
            to w dwie strony, mogłyby się tak dzielić składki obojga małżonków, a
            dlaniechętnych/ sceptycznych - wspólnota majątkowa nie jest przecież
            obowiązkowa). Ciekawe, czy ktoś by potrafił wskazać minusy tego rozwiązania?
            • gabi683 Re: Może czas zacząć lobbować? 22.10.09, 13:34
              zapewniam cie ze ktos sie znajdzie.
              • kosmitos Re: Może czas zacząć lobbować? 22.10.09, 13:47
                ja kiedyś słyszałam wypowiedź przeciwniczki takiego rozwiązania; to
                było u Pospieszalskiego; pani powiedziała, że emeryturę męża to ona
                i tak będzie miała, po prostu chciała czegoś ekstra
                • iwoniaw Pani była zwyczajnie głupia i roszczeniowa 22.10.09, 14:08
                  co nie zmienia faktu, że chyba jednak przeciwniczką rozwiązania nie była, skoro
                  była przekonana (nie wiem, na jakiej podstawie co prawda), że emeryturę męża
                  będzie miała "i tak".
                  Ja uważam, że to rozwiązanie nie ma minusów. Jest świetne dla pracujących i
                  niepraujących, dla chcących mieć wspólnotę majątkową i wolących wszystko "na
                  własne konto" wypracowywać. Może istnieją jakieś argumenty przeciw -
                  chętnie bym je usłyszała.

                  Co zaś do idiotek postulujących "coś ekstra", to ja jestem zdecydowanie
                  przeciw dodatkoweemu opodatkowaniu zarobków mego męża celem wypłaty świadczeń
                  siedzących w domu pani Krysi, Zdzisi i Jasi
                  , ale te postulujące niewątpliwie
                  chętnie części mężowskiej pensji się na ten cel pozbędą? big_grin
                  • braat1 Re: Pani była zwyczajnie głupia i roszczeniowa 22.10.09, 14:15
                    > Ja uważam, że to rozwiązanie nie ma minusów. Jest świetne dla
                    pracujących i
                    > niepraujących, dla chcących mieć wspólnotę majątkową i wolących
                    wszystko "na
                    > własne konto" wypracowywać. Może istnieją jakieś argumenty
                    przeciw -
                    > chętnie bym je usłyszała.


                    Pewnie minusem jest to, ze teraz ta kasa po smierci meza zasila ZUS.
                    Jesli by byla wyplacana malzonce to ZUSowi by sie powiekszyl deficyt.
                    • mama-tyma Re: Pani była zwyczajnie głupia i roszczeniowa 22.10.09, 14:40
                      myślę, ze świetnym rozwiązaniem byłby płatny urlop wychowawczy, dla wszystkich
                      pracujących, niezależnie od dochodu współmałżonka, biorąc pod uwagę, że średni
                      koszt utrzymania dziecka w żłobku wynosi 1000zł, to za te pieniądze niejeden
                      rodzić mógłby sam dziecko podchować do czasu przedszkola
                      • memphis90 Re: Pani była zwyczajnie głupia i roszczeniowa 25.10.09, 00:23
                        Jakby wychowawczy był płatny, to pewnie 100% kobiet/mężczyzn byłoby na
                        wychowawczym. No bo dlaczego chodzić do pracy, skoro można mieć kasę
                        bez chodzenia do pracy? Spójrz na fora ciążowe- po co chodzić do
                        pracy, skoro można być na lewym L4 przez całe 9 m-cy? I nie są to
                        sporadyczne przypadki, ale ustaliła się pewna norma "bo mi się
                        należy". Nasz budżet nie udźwignie kilkuletnich płatnych
                        wychowawczych.
                        • laminja Re: Pani była zwyczajnie głupia i roszczeniowa 25.10.09, 07:37
                          myślę, że jest masa kobiet, które wracają do pracy, bo czują taką potrzebę. Nie
                          ze względu na pieniądze. Ale wychowawczy nie powinien być płatny w 100%. W
                          naszych realiach nawet 10% byłoby trudne do udźwignięcia dla państwa.
            • nikki30 Re: Może czas zacząć lobbować? 23.10.09, 09:40
              Jest jedno ale przy takim systemie wspólnych emerytur(notabene system taki miał
              już w Polsce obowiązywać w 1995 roku!)Nie ma zrównanego wieku emerytalnego
              kobiet i mężczyzn to po pierwsze a po drugie kobiety statystycznie żyją dłużej
              niż mężczyźni.
              Dobrym pomysłem byłoby aby kapitał zgromadzony na koncie emerytalnym wchodził do
              masy spadkowej.Wtedy spadkodawca sam decydowałby komu przekaże kapitał po swojej
              śmierci.Można wprowadzić ulgi podatkowe dla takich rodzin.
              Kilka lat temu Gus wyliczył ile jest warta praca kobiety w gospodarstwie domowym
              (kwota od której mogłyby być odprowadzane składki) i wyszło 1300zł biorąc pod
              uwagę kobietę która nie pracuje i wychowuje czwórke dzieci...
      • laminja Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 23:55
        a co zrobić z matką, która wychowuje dziecko, nie korzysta z pomocy państwa - w
        postaci dotacji, które otrzymują żłobki i przedszkola? I to z podatków płaconych
        przez jej męża. Czemu takie osoby nie powinny dostawać jakiejś "rekompensaty"
        choćby w postaci ulgi podatkowej.
        • lisbeth25 Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 01:03
          > a co zrobić z matką, która wychowuje dziecko, nie korzysta z
          pomocy państwa - w
          > postaci dotacji, które otrzymują żłobki i przedszkola? I to z
          podatków płaconyc
          > h
          > przez jej męża. Czemu takie osoby nie powinny dostawać
          jakiejś "rekompensaty"
          > choćby w postaci ulgi podatkowej

          Dlatego, że nie płacą podatków. W rodzinie, w której dzieci chodzą
          do żłobka, najczęściej obydwoje pracują na dobrobyt społeczeństwa i
          zapłacili sobie za żłobek swoją pracą. U ciebie tylko mąż pracuje, a
          u nich dwie osoby.
          • laminja Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 06:22
            ja też płacę podatki od swojej pracy, choć nie jest pracą etatową. Korzystam z
            placówek prywatnych - niedotowanych. Dokładam się więc, sama nie korzystając
            nawet w małym stopniu. Płacimy najwyższe podatki, więc nie zależnie od tego czy
            ja pracuję czy nie to i tak utrzymujemy nawet przy podziale na dwoje nie jedno
            dziecko, rodzica pracującego...
            • moofka Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 08:36
              laminja napisała:

              > ja też płacę podatki od swojej pracy, choć nie jest pracą etatową. Korzystam z
              > placówek prywatnych - niedotowanych. Dokładam się więc, sama nie korzystając
              > nawet w małym stopniu. Płacimy najwyższe podatki, więc nie zależnie od tego czy
              > ja pracuję czy nie to i tak utrzymujemy nawet przy podziale na dwoje nie jedno
              > dziecko, rodzica pracującego...

              ocierasz sie o absurd w tej chwili
              podatek rozni sie nieco od rachunku
              podatkow nie placisz za konkretna usluge
              tylko do budzetu panstwa
              odsylam do definicji
              ulge podatkowa na dzieci odliczy sobie pracujacy maz niezaleznie od tego czy
              zona pracuje czy nie
              i niezaleznie od tego podatek ten moze rozdzielic na dwie glowy

              • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 10:35
                Ja też nie rozumiem tych komplikacji. Z tego, co mi wiadomo, cała rodzina pracującej osoby ma prawo do ubezpieczenia; niezależnie od tego, czy drugi rodzic pracuje, ten pierwszy ma prawo do ulgi na dziecko, oboje mogą wspólnie się rozliczać z US, dochód pracującej osoby jest rozliczany na wszystkich członków rodziny przy przyznawaniu świadczeń rodzinnych itp. Sprostujcie, jeżeli mam nieaktualne informacje, bo nie rozumiem, na czym miałaby polegać podatkowo-świadczeniowa krzywda niepracujących żon.
                • ledzeppelin3 Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 12:15
                  nie rozumiem, na czym miałaby polegać podatkowo-świadczeniowa
                  > krzywda niepracujących żon.
                  >

                  Na tym, że za ciężką pracę z dziećmi, bez wyręczania się niańką i żłobkiem,
                  nawet nie mają emerytury?
                  • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 13:02
                    Czy ciężka praca z dziećmi w wieku żłobkowym trwa 30-40 lat?
                    • echtom PS 23.10.09, 13:19
                      Poza tym, jeżeli mąż uznał, że żona nie musi pracować, bo on jest w stanie zapewnić jej utrzymanie, powinien także zabezpieczyć ją materialnie do końca przewidywanej długości życia, czyli odkładać na nią odpowiednik składek emerytalnych. Wytłumacz mi, kto inny i z jakiej racji miałby to robić?
                      • jamesonwhiskey Re: PS 23.10.09, 14:27
                        > Poza tym, jeżeli mąż uznał, że żona nie musi pracować, bo on jest w stanie zape
                        > wnić jej utrzymanie, powinien także zabezpieczyć ją materialnie do końca przewi
                        > dywanej długości życia


                        ze co ?
                        w danej chwili uznal ze ja utrzymuje no i ok, ale zeby do konca zycia ? z jakiej
                        racji

                        • echtom Re: PS 23.10.09, 14:48
                          Z takiej, że na jego życzenie zrezygnowała z pracy i prawa do własnej emerytury.
                          • jamesonwhiskey Re: PS 23.10.09, 15:41
                            > Z takiej, że na jego życzenie zrezygnowała z pracy i prawa do własnej emerytury


                            ze co , co znaczy na jego zyczenie ?
                            chyba ze jest jakims bezwolnym mulem no to wtedy moze i tak
                            siedzi w domu nic nie robi i mam ja utzymywac do konca zycia , bo zrezygnowala z
                            pacy na moje zyczenie

                            jestes w top 5 najbardziej debilnych postow na tym forum
                            a uwierz mi konkurencja tu jest wysoka
                            wybilas sie ponad wszystkich


                            • echtom Re: PS 23.10.09, 16:13
                              > jestes w top 5 najbardziej debilnych postow na tym forum

                              Dzięki za wyróżnienie smile Mniej agresywnemu osobnikowi bym wytłumaczyła jeszcze raz, a tak nie ma sensu.
                            • cherry.coke Re: PS 23.10.09, 16:14
                              > ze co , co znaczy na jego zyczenie ?
                              > chyba ze jest jakims bezwolnym mulem no to wtedy moze i tak
                              > siedzi w domu nic nie robi i mam ja utzymywac do konca zycia , bo zrezygnowala
                              > z
                              > pacy na moje zyczenie

                              Do konca zycia to nie, ale jesli decyzja obojga kobieta ogranicza swoje
                              mozliwosci zawodowe, zeby opiekowac sie dziecmi w domu - przez co nie placi sie
                              za nianie - to to ograniczenie budzet rodzinny powinien jej wyrownac.
                              Budzet rodzinny sie sklada aktualnie z pensji meza.
                              • echtom Re: PS 23.10.09, 16:26
                                Ja widzę tylko jedno logiczne rozwiązanie. Albo każde z małżonków zarabia i zbiera na własną emeryturę, albo mąż zarabia za dwoje i zbiera na 2 emerytury. Nie bardzo rozumiem, dlaczego jedna emerytura miałaby być z wypracowanych składek, a druga spadać z nieba.
                                • iwles Re: PS 23.10.09, 16:39


                                  i dlatego jest cos takiego jak IKE smile
                              • jamesonwhiskey Re: PS 23.10.09, 17:01
                                > Do konca zycia to nie, ale jesli decyzja obojga kobieta ogranicza swoje
                                > mozliwosci zawodowe, zeby opiekowac sie dziecmi w domu - przez co nie placi sie


                                ok, aktywnosc zawodowa to okolo 40 lat, czy kobieta musi sie poswiecac i
                                wychowywac dzieci przez 40 lat ? bo czegos tu nie rozumiem

                                niech nawet wychowuje dzieci lat 15 chociaz to lekka paranoaj ale nawet,
                                wiec ciagle jej zostaje 25 lat aktywnosci zawodowej no to chyba moze wtedy isc
                                do roboty i na siebie zarobic ,

                                • cherry.coke Re: PS 23.10.09, 17:07
                                  Tak, zgadzam sie. Bedzie miec tylko dziure, kiedy nie zarabiala, a potem bedzie
                                  przez jakis czas zarabiac mniej niz by mogla bez dzieci, wiec jesli rodzice sie
                                  rozchodza, to powinno jej to przy podziale majatku zostac wyrownane. Tak jak
                                  uznaje sie wklad meza w postaci pensji, tak powinno sie uznawac wklad zony w
                                  postaci opieki nad dziecmi oraz ograniczenia wlasnych opcji zarobkowych. I zdaje
                                  sie, ze tak to dziala.
                                • echtom Re: PS 23.10.09, 17:37
                                  Czasem idzie, ale czasem mąż woli, żeby czekała na niego wypoczęta z obiadem.
                                  Zdziwisz się, ale znam takie przypadki.
                                  • jamesonwhiskey Re: PS 23.10.09, 17:53
                                    > Czasem idzie, ale czasem mąż woli, żeby czekała na niego wypoczęta z obiadem.
                                    > Zdziwisz się, ale znam takie przypadki.

                                    nie no ok, tyle ze utrzymywanie zdrowej osoby do konca zycia, za to ze, jej
                                    glownym zadaniem jest bycie wypoczetym to troche absurd, oczywiscie jak dla mnie
                                    • echtom Re: PS 23.10.09, 17:59
                                      Dla mnie też, ale to sprawa ludzi, jak się między sobą umawiają.
                        • purpurowa_komnata Re: PS 24.10.09, 15:54

                          > w danej chwili uznal ze ja utrzymuje no i ok, ale zeby do konca
                          zycia ? z jakie
                          > j
                          > racji
                          Super to sobie wykombinowałeś-jak są małe dzieci-wspólne-to możesz
                          utrzymywać łaskawie-a jak podrosną to "fora ze dwora do roboty"-to
                          nic,że przez ten czas nie rozwijała się zawodowo i dostanie marną
                          stawkę za pracę-przecież to już nie jest istotne. Każdy by tak
                          chciał ale nie ma tak dobrze...
                      • kannama Re: PS 23.10.09, 14:49
                        No nikt, co nie zmienia faktu, że to co sobie mąż uskładał na koncie
                        emerytalnym powinno być po jego śmierci dostępne żonie/dzieciom. No
                        chyba, że zarządzi inaczej.
                        • echtom Re: PS 23.10.09, 16:09
                          Dzieciom to może przesada, ale żonie tak.
                          • nangaparbat3 Re: PS 23.10.09, 16:33
                            Dlaczego przesada?
                            • echtom Re: PS 23.10.09, 16:48
                              Nie słyszałam, żeby rodzice odprowadzali składki na emerytury swoich dzieci.
                              • nangaparbat3 Re: PS 23.10.09, 16:51
                                No czekaj. Odprowadzam wlasne skladki, ale umieram zanim je wykorzystam. Uważam,
                                ze spokojnie dziecku sie należą jako spadek po mamusi.
                                • echtom Re: PS 23.10.09, 17:47
                                  Nie wiem, czy emeryturę się dziedziczy. To raczej bieżące świadczenie dla starszych osób.
                                  • kannama Re: PS 23.10.09, 18:02
                                    Ale świadczenia są wyplacane z zarobionych przez Ciebie składek. Oczywiście, że
                                    emerytura nie jest dziedziczona i nigdy nie będzie bo ZUS nie miałby z czego
                                    budować swoich siedzib smile
                                  • iwles Re: PS 23.10.09, 18:16

                                    Emerytury się nie dziedziczy, ale zona może dostawać po mężu rentę
                                    rodzinną, jest to chyba 80 % naleznej męzowi emerytury.
                                • jamesonwhiskey Re: PS 23.10.09, 18:28
                                  >No czekaj. Odprowadzam wlasne skladki, ale umieram zanim je wykorzystam. >Uważam,
                                  >ze spokojnie dziecku sie należą jako spadek po mamusi.

                                  powszechny system emerytalny , nie moze tak dzialac
                                  co jesli swoje wszystkie skladki wykozystasz bedac na emeryturze przez wiele lat
                                  , w pewnym momencie stop i eutanazja ??
                                  • kannama Re: PS 23.10.09, 19:11
                                    Oni sobie już tak te składki wyliczą, żeby każdy miał szanse nie dożyc końca
                                    swych pieniędzy smile
                                    • iwles Re: PS 23.10.09, 19:27

                                      Przypuśćmy, ze pracowalas np. przez 20 lat (reszta to macierzyński,
                                      wychowawczy, zwolnienia, okresy bezrobocia itp.), odprowadzalas
                                      skladkę emerytalną np. 300 zl. czyli 300 x 12 x 20 = 72000. Na ile
                                      lat wystarczy ci twoich wlasnych skladek, jesli miesięczna emerytura
                                      to np. 2000 zł ? Na 3 lata ?
                                      • echtom Re: PS 23.10.09, 20:33
                                        System emerytalny działa trochę loteryjnie, jak ubezpieczenia od nieszczęśliwych zdarzeń. Każdy płaci, a jednemu co się przytrafi, innemu nie. Podobnie jeden będzie pobierał emeryturę przez 30 lat, a drugi przez 3 miesiące. Nie mówiąc o tych, którzy wcale jej nie doczekają.
                                  • nangaparbat3 Re: PS 24.10.09, 11:22
                                    jamesonwhiskey napisał:

                                    > powszechny system emerytalny , nie moze tak dzialac
                                    > co jesli swoje wszystkie skladki wykozystasz bedac na emeryturze przez wiele la
                                    > t, w pewnym momencie stop i eutanazja ??

                                    Masz rację, przekonaleś mnie.
                                • memphis90 Re: PS 25.10.09, 00:29
                                  > No czekaj. Odprowadzam wlasne skladki, ale umieram zanim je
                                  wykorzystam. Uważam
                                  > ,
                                  > ze spokojnie dziecku sie należą jako spadek po mamusi.
                                  A jak pożyjesz dłużej, niż uskładałaś składek - to dzieci za te
                                  nadprogramowe skłdki zapłacą ze swojej osobistej kieszeni?
                    • ledzeppelin3 Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 15:09
                      co z tego, że trwa 3-4 (jak więcej dzieci, to więcej)? Dlaczego ja, ciężej
                      pracując od szeregu mamuś na etacie, walących w godzinach pracy w klawiaturę na
                      forum, nie mam emerytury ustawowo? Nie musze mieć pensji, wypchajcie się nią.
                      Ale dlaczego moja praca nie liczy sie do okresu składkowego? I dlaczego inne
                      kobiety same tej pracy nie szanują? Ja nie siedzę przy kawce 2-3 godziny
                      dziennie na forum, jak wiele z Was. Nianie, żłobki, przedszkola prywatne. Na to
                      mamy płacic kasę, bo przecież one tak ciężko zasuwają z dziećmi. Ja zasuwam
                      bardzo ciężko. I to wszystko ku chwale ojczyzny, bo wychowuję nowe, zdolne do
                      zycia pokolenie inteligencji. A nawet do okresu składkowego mi się to nie liczy.
                      I wychowywanie dzieci jest NIESZANOWANE, OPLUWANE I PONIŻANE przez same matki.
                      Te pracujące za pieniądze, bo tylko taka jest miedzy nimi różnica.
                      • iwles Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 15:20

                        no to powiedz mi, czemu uważasz, że ciężej pracujesz w domu przez 24
                        godziny niż ja w domu przez 16 godzin ?
                        • iwles Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:34


                          i jeszcze co do okresu bezskładkowego do emerytury: owszem, ten czas
                          liczy się jako okres bezskładkowy, bo składek nie płacisz, ale
                          ogólnie liczy się do emerytury, tyle że jako okres
                          bezskładkowy, czyli ma wskaźnik 0,7, natomiast osoby odprowadzajace
                          składki mają wskaźnik 1,3. Czyli okres niepracujący nie jest liczony
                          jako absolutne zero.
                          • iwles Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:36

                            aha - i jeszcze - tak samo okresem bezskładkowym jest np. zwolnienie
                            lekarskie, nawet na dziecko, zwolnienie w czasie ciazy i urlop
                            macierzyński - a dotyczy to mam pracujących.
                      • jamesonwhiskey Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 15:37
                        > bardzo ciężko. I to wszystko ku chwale ojczyzny, bo wychowuję nowe, zdolne do
                        > zycia pokolenie inteligencji.

                        aaaaaaaaaaa, czy to bedzie inteligencja to sie jeszcze zobaczy
                        a w wypadku gdy wychowasz niemoty siedzace na zasilkach i cagnace kase od
                        panstwa rozumiem ze wtedy zwrocisz ewentualne dodatki wziete wczesniej za
                        wychowanie inteligencji

                        wiesz, osobiscie nie mam zadnej ochoty placic ci (podatki)
                        za wychowywanie twoich dzieci z ktorych nie bede mial absolutnie zadnego pozytku
                      • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:20
                        > Ale dlaczego moja praca nie liczy sie do okresu składkowego?

                        Ok, w takim razie powiedz mi, od jakiego dochodu miałyby być odprowadzane te
                        składki? Jeśli zamiast 5 lat pracy zarobkowej wybiorę 5 lat wolontariatu, też
                        mam się domagać za to emerytury? Nie dyskutujemy o moralnej wartości pracy,
                        tylko o realiach ekonomicznych.

                        > Nianie, żłobki, przedszkola prywatne. Na to
                        > mamy płacic kasę

                        Nie rozumiem. Ty płaciłaś kasę na nianię moich dzieci?
                      • memphis90 Re: debilna dyskusja w ddtvn 25.10.09, 00:38
                        Dlaczego ja, ciężej
                        > pracując od szeregu mamuś na etacie,
                        A dlaczego uważasz, że ciężej pracujesz? Czy ja, będąc na etacie,
                        mam mniej garów do umycia? Obiad sam mi się robi? Ubrania wolniej
                        się brudzą? Obowiązków domowych mam dokładnie tyle samo. I nie
                        wyręcza mnie pomoc domowa, sprzątaczka czy kucharka- tak samo muszę
                        zrobić to sama.

                        Nianie, żłobki, przedszkola prywatne. Na to
                        > mamy płacic kasę, bo przecież one tak ciężko zasuwają z dziećmi.
                        Ty przecież nie płacisz nic, więc o co chodzi?

                        Ja zasuwam
                        > bardzo ciężko.
                        Ja też. I co z tego? Na forum jestem zdecydowanie rzadziej, niż Ty.

                        > I wychowywanie dzieci jest NIESZANOWANE, OPLUWANE I PONIŻANE przez
                        same matki.
                        Wychowywania nie da się poniżać - bo to jest czynność, poniżać czy
                        opluwać można inną osobę. I żadna matka nie poniża mamy domowej-
                        zaznaczamy tylko, że ilość obowiązków domowych mamy dokładnie taką
                        samą- tylko czasu mniej. Urlopów od pracy domowej nie mamy, tak samo
                        jak mamy domowe. A że robimy coś PONAD pracę domową - to dostajemy
                        za to pieniądze. Możesz kupić materiału i natrzaskać na maszynie
                        kilka nosideł- a potem sprzedać. I też dostaniesz za to pieniądze.

                        Dlaczego ja, ciężej
                        > pracując od szeregu mamuś na etacie, walących w godzinach pracy w
                        klawiaturę na
                        > forum, nie mam emerytury ustawowo?
                        Bo żeby wyjąć trzeba włożyć. Możesz przecież przeznaczać 100 czy
                        200zł z budżetu domowego na inwestowanie i odkładać sobie na
                        emeryturę.
                      • karla134 Re: debilna dyskusja w ddtvn 27.10.09, 14:21
                        ledzeppelin3 napisała:

                        > co z tego, że trwa 3-4 (jak więcej dzieci, to więcej)? Dlaczego ja, ciężej
                        > pracując od szeregu mamuś na etacie, walących w godzinach pracy w klawiaturę na
                        > forum, nie mam emerytury ustawowo? Nie musze mieć pensji, wypchajcie się nią.
                        > Ale dlaczego moja praca nie liczy sie do okresu składkowego? I dlaczego inne
                        > kobiety same tej pracy nie szanują? Ja nie siedzę przy kawce 2-3 godziny
                        > dziennie na forum, jak wiele z Was. Nianie, żłobki, przedszkola prywatne. Na to
                        > mamy płacic kasę, bo przecież one tak ciężko zasuwają z dziećmi. Ja zasuwam
                        > bardzo ciężko. I to wszystko ku chwale ojczyzny, bo wychowuję nowe, zdolne do
                        > zycia pokolenie inteligencji. A nawet do okresu składkowego mi się to nie liczy
                        > .
                        > I wychowywanie dzieci jest NIESZANOWANE, OPLUWANE I PONIŻANE przez same matki.
                        > Te pracujące za pieniądze, bo tylko taka jest miedzy nimi różnica.

                        Matki które pracują też wychowują dzieci tongue_out
                  • memphis90 Re: debilna dyskusja w ddtvn 25.10.09, 00:26
                    > Na tym, że za ciężką pracę z dziećmi, bez wyręczania się niańką i
                    żłobkiem,
                    > nawet nie mają emerytury?
                    Skoro nie mają niańki i żłobka, to są 1000zł do przodu. Z kolei mamy
                    pracujące muszą ten 1000zł zapłacić. Gdzie tu krzywda?
              • laminja Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 08:59
                dobrze to inaczej. Ja płacę podatki od swojej pracy nieetatowej, nieduże, bo
                pracuję mało ze względu na dzieci. Mąż płaci bardzo wysokie podatki od pracy na
                etacie. Nasze dzieci - mimo, że pracujemy i płacimy podatki nie korzystają z
                dotowanych placówek edukacyjnych, są też wychowywane w dużej mierze przeze mnie.
                Zatem uważam, że powinniśmy dostawać dodatkową ulgę podatkową, bo sami ponosimy
                koszt opieki nad dziećmi, który wielu innych podatników i obywateli podatków nie
                płacących, przerzuca na państwo - korzystając z dotowanych żłobków i
                przedszkoli. Gdybym chciała skorzystać z państwowego przedszkola musiałabym
                dziecko wozić na drugi koniec miasta, bo bez pracy etatowej nie mam szans na
                miejsce w państwowym żłobku czy przedszkolu. Dlatego uważam, że skoro sytuacja
                nas zmusza do ponoszenia dodatkowych kosztów i strat - tak czas, który spędzam w
                domu to stara, bo w tym czasie mogłabym zarabiać - fajnie by było gdybyśmy mieli
                możliwość skorzystania z dodatkowej ulgi podatkowej. To rozwiązanie, które
                "promuje" tylko ludzi pracujących, którzy wybierając opcję pozostania jednego
                rodzica w domu/niani/prywatnej - niedotowanej placówki, nie obciążają budżetu
                państwa, choć sami ponoszą koszty. Ulga, którą obecnie otrzymujemy jest śmieszna
                w zestawieniu z kosztami jakie ponosimy.

                • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 11:03
                  > sami ponosimy koszt opieki nad dziećmi, który wielu innych podatników i obywateli podatków nie płacących, przerzuca na państwo - korzystając z dotowanych żłobków i przedszkoli

                  No, bez przesady, za państwowe żłobki i przedszkola też się płaci. I chyba nie takie dziwne, że pierwszeństwo w korzystaniu z nich mają dzieci rodziców, którzy pracują "dużo". A co powiesz, posyłając za parę lat dzieci do "dotowanej" państwowej szkoły? A jeśli zechcesz posłać do prywatnej, to "państwo" też ma Tobie zrefundować koszt Twojego własnego wyboru? Btw. ulga, jaką otrzymują rodzice pracujący na etacie też jest "śmieszna" w porównaniu z realnymi kosztami utrzymania dziecka. Wybrałaś komfort ograniczenia pracy zarobkowej, by więcej czasu spędzać z dziećmi, coś za coś po prostu, i nie wiem, czemu ktoś miałby Cię szczególnie za to nagradzać. Czujesz się pokrzywdzona, to poślij dzieci do "dotowanego" żłobka i pójdź do pracy na cały etat, nikt Ci nie broni. Chyba nie tylko w Polsce ludzie mają do wyboru korzystanie z tanich standardowych usług lub dopłacanie z własnej kieszeni za bardziej luksusowe.
                  • laminja Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 11:42
                    Roznica w cenie prywatnychy i panstwowych zlobkow to ponad 1000zl - w naszej
                    okolicy. Nie mam szans poslac dziecka do publicznego zlobka, bo nie pracuje na
                    etacie, a zlobkow jest za malo. Jestem wiec niejako karana za to, ze zajmuje sie
                    dziecmi kosztem wlasnej pracy zawodowej. Ulga jest smieszna, wiem bo z niej
                    korzystamy. Moje dzieci pojda do szkoly dotowanej (pojda do prywatnej, wiec
                    dodacja bedzie mniejsza niz w panstwowej). Gdybysmy teraz dostali dodatkowa ulge
                    podatkowa za to, ze nasze dzieci nie korzystaja z publicznych placowek to w
                    chwili przejscia do placowki dotowanej ugla by sie skonczyla. Wg mnie to
                    sprawiedliwe. Realia sa takie, ze w Polsce jest za malo zlobkow i przedszkoli.
                    Co roku z tym problemem borykaja sie tysiace rodzicow.

                    Jest woz albo przewoz, nie ma opcji posredniej, ktora "nagradzalaby" rodzicow,
                    ktorzy ograniczyli prace zawodowa, zeby wychowywac dzieci w pierwszych latach
                    zycia. Nie jestem zwolenniczka wyplacania im za to pieniedzy, ale uwazam, ze
                    ulga podatkowa bylaby sprawiedliwym rozwiazaniem.
                    • iwles Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 14:47


                      ktos kiedyś w jakiejś dyskusji w TV fajnie to okreslił: podatki to
                      taki wspólny worek. A dopiero potem następuje podział na rzeczy
                      potrzbne dla państwa, niekoniecznie tylko dla tych, którzy do tego
                      worka wrzucają. inne myślenie jest blędne.
                      No ale poza tym - czy Ty naprawdę wogóle nie korzystasz z podatków?
                      Nie chadzasz do muzeów, do teatru, do bibliotek, nie chadzasz po
                      chodnikach, nie jeździsz po ulicach ? nie korzystasz z miejskich
                      parków? latarnie uliczne nie dla Ciebie świecą ?

                      A czemu burzysz się o zwrot nalezności za przedszkole i żlobek, z
                      którego nie korzytasz, a nie burzysz się o zwrot pieniędzy za
                      więzienia i izby wytrzeźwień, z których (mniemam) równiez nie
                      korzytasz ?
                      • laminja Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 17:36
                        nie burzę się - wyrażam swoje zdanie. Wiem, że podatki to worek - w dodatku bez
                        dna smile) Ale uważam, że jeśli w jakikolwiek sposób państwo miałoby wspierać
                        matki, które kosztem swojej pracy zawodowej zostały z dziećmi to powinno to być
                        w postaci ulgi podatkowej, a nie wypłacanych świadczeń. Przede wszystkim
                        dlatego, że liczba żłobków i przedszkoli jest w wielu miejscach niewystarczająca
                        i pierwszeństwo mają (to oczywiste) osoby pracujące. Tyle że ja nie chcę iść do
                        pracy, żeby moje dzieci mogły się dostać do żłobka przedszkola publicznego. Po
                        co mam to robić, skoro mogę sobie pozwolić na zostanie z nimi w domu
                        • laminja cd - bo mi urwało 24.10.09, 17:44
                          .... Ale wiele matek zostaje w domu trochę z przymusu, bo okazuje się, że przy
                          opłacenie prywatnego przedszkola lub/i niani (choć na część etatu) nieopłacalne
                          staje się dla nich wracanie do pracy.

                          Nie jestem zwolenniczką płacenia kobietom, które zostają w domu, bo Polska jest
                          nadal dość biednym krajem. Zdecydowanie za biednym na takie rozwiązania. Myślę
                          jednak, że ludzie, którzy wychowują dzieci i jak wiadomo mają z tym związane
                          bardzo liczne wydatki powinni być jakoś przez państwo wspierani. Jeśli więc ktoś
                          nie korzysta z publicznych przedszkoli czy żłobków - często nie ze swojej winy,
                          to powinien otrzymać jakąś rekompensatę. Ulga podatkowa ma taki plus, że
                          otrzymują ją tylko Ci, którzy podatki płacą, więc dorzucają swój wkład do budżetu.
    • ewagarden17 Re: debilna dyskusja w ddtvn 22.10.09, 15:02
      to ja chcę, dwie wypłaty to żyć nie umierać smile

      tylko ja czasem wracam z pracy o 17, a czasem o 22, to kto będzie
      sprawdzał, ile czasu poswięciłam na pracę w domu?

      no i jak mąż robi prace domowe to ja wtedy mniej zarobię? bo wtedy
      jemu zapłacą?

      w każdym razie jestem za. dodatkowa kasa zawsze się przyda smile
      • nangaparbat3 Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:37
        > no i jak mąż robi prace domowe to ja wtedy mniej zarobię? bo wtedy
        > jemu zapłacą?
        >

        A wlasnie - znam paru meżow pracujących w domu - w sensie zajmowania sie domem i
        dziecmi. Jeśli już, to i im trzeba by identycznie załpacic.
        Nie słyszalam dyskusji, ale jesli dotyczyla płacenia kobietom/matkom, a nie
        osobom, to jakiś seksistowski horror.
        • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:49
          Nie horror, po prostu taki układ w praktyce zdarza się znacznie częściej.
          • nangaparbat3 Re: debilna dyskusja w ddtvn 23.10.09, 16:53
            Rozumiem, ale też coraz częsciej to ojcowie siedzą z dziecmi. Osobiscie znam
            takich dwóch. A nawet gdyby byl jeden jedyny w tej funkcji na calą Polskę,
            niebranie go pod uwagę byloby dyskryminacją. Ot co.
    • iwles jako matka pracujaca 23.10.09, 11:54

      byłabym tym pomysłem całkiem usatysfakcjonowana, bo może wowczas
      wielu matkom nie chcialoby sie pójść do pracy, wiele stanowisk
      byłoby do obsadzenia, pracodawcy wręcz biliby się o pracowników
      kobiety - a tym samym proponowaliby niezłe zarobki wink


      • morgianna Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 15:22
        Ok to ja w takim razie jako matka pracujaca żądam extra wynagrodzenia za
        dodatkowy etat bo zapiepszam na 2 ( praca zawodowa + ta w domu) przeciez my baby
        pracujące tez musimy prowadzic domy , zajmowac sie dziecmi i robimy to wszystko
        po robocie padajac na pysk. Jak słysze teksty o tych biednych siedzących w
        domach kobietach domagających sie wynagradzania to mną trzepie...
        • pieskuba Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 15:44
          Od początku tej dyskusji co chwila ktoś zauważa tan fakt, Morgianno.
          Przez to, że się idzie na 10 h do pracy poza domem, pracy w domu nie
          robi się mniej. Nie zmniejsza się ilość prania i prasowania, obiad
          trzbeba ugotować tak samo, tyle samo zrobić zakupów i podłoga też
          sama się nie odkurza i nie myje pod nieobecność pracujcych
          domowników. Samo się też nie zmywa i, o zgrozo, kurz nie wyciera się
          sam. Nawet nie wspoinam o czasie poświęconym dzieciom, bo to chyba
          jasne jak słońce i najważniejsze. A gdy dziecko zachoruje to trzeba
          się szamotać i kombinować jak koń pod górkę, żeby ktoś z nim
          posiedział. I że chodzi się do pracy z przeziębieniem i pracuje jak
          zwykle, podczas gdy w domu można sobie wtedy trochę odpuścić.
          • gabi683 Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 19:27
            Oj tak Wy biedne zpracowane mamy ,a ktore pracujemy w domu takie
            beznadziejne jestesmywinkA dotego mamy męzów takich głupkowwink
            No ale Ja wole na meza w domu czekac z obiadem ładnie wygladac i byc
            kura domowąsmileOt co kasy od nikogo nie chce smileI nie chce sie martwic
            ze musze dziecko puscic z kluczami na szyji aby kolejny wieczor było
            samo w domu.Ale to jest moja rodzina moj wybor,i tak naprawde to co
            piszecie jest smieszne zawistne i mało znaczące.Bo Wy na moja
            rodzine nie pracujecie i nie dokładcie do niej.Gadanie co by było
            gdyby nie wnosi nic do tematu.

            Ps.A potem wrastaja dzieci ulicy teraz juz sie nie dziwie ze takie
            dzieci sa.....
            • cherry.coke Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 20:16
              > Oj tak Wy biedne zpracowane mamy ,a ktore pracujemy w domu takie
              > beznadziejne jestesmywinkA dotego mamy męzów takich głupkowwink
              > No ale Ja wole na meza w domu czekac z obiadem ładnie wygladac i byc
              > kura domowąsmileOt co kasy od nikogo nie chce smileI nie chce sie martwic
              > ze musze dziecko puscic z kluczami na szyji aby kolejny wieczor było
              > samo w domu.Ale to jest moja rodzina moj wybor,i tak naprawde to co
              > piszecie jest smieszne zawistne i mało znaczące.Bo Wy na moja
              > rodzine nie pracujecie i nie dokładcie do niej.Gadanie co by było
              > gdyby nie wnosi nic do tematu.
              >
              > Ps.A potem wrastaja dzieci ulicy teraz juz sie nie dziwie ze takie
              > dzieci sa.....

              Proponuje na tym zakonczyc dyskusje. Juz nic wiecej nie da sie powiedziec w tym
              temacie.

              /facepalm
              • iwles Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 20:22

                > > Ps.A potem wrastaja dzieci ulicy teraz juz sie nie dziwie ze
                takie
                > > dzieci sa.....
                >
                > Proponuje na tym zakonczyc dyskusje. Juz nic wiecej nie da sie
                powiedziec w tym
                > temacie.


                masz rację, bo widzę, że tam, gdzie brakuje argumentów zaczyna sie
                obrazanie.
                • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 11:55
                  iwles napisała:

                  >
                  > > > Ps.A potem wrastaja dzieci ulicy teraz juz sie nie dziwie ze
                  > takie
                  > > > dzieci sa.....
                  > >
                  > > Proponuje na tym zakonczyc dyskusje. Juz nic wiecej nie da sie
                  > powiedziec w tym
                  > > temacie.
                  >
                  >
                  > masz rację, bo widzę, że tam, gdzie brakuje argumentów zaczyna sie
                  > obrazanie.
                  >
                  >


                  A na mamie ktora siedzi w domu z własnego wyboru mozna jechac i
                  obrazac ?
                  • echtom Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 13:27
                    > A na mamie ktora siedzi w domu z własnego wyboru mozna jechac i
                    > obrazac ?

                    Nie obrażamy mam, które siedzą w domu z własnego wyboru - co najwyżej takie, które z tego powodu czują się lepsze i domagają się specjalnych przywilejów.
                    • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 19:33
                      echtom napisała:

                      > > A na mamie ktora siedzi w domu z własnego wyboru mozna jechac i
                      > > obrazac ?
                      >
                      > Nie obrażamy mam, które siedzą w domu z własnego wyboru - co
                      najwyżej takie, kt
                      > óre z tego powodu czują się lepsze i domagają się specjalnych
                      przywilejów.
                      >


                      A jakie to sa przywileje ? Bo Ja nie słyszłam aby mamy pracujace w
                      w domu miały jakieś.
                  • iwles Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 14:35

                    > A na mamie ktora siedzi w domu z własnego wyboru mozna jechac i
                    > obrazac ?


                    po mnie - możesz sobie jeździć, ale nie po moim dziecku,
                    nazywając go dzieckiem ulicy.
                    • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 19:35
                      iwles napisała:

                      >
                      > > A na mamie ktora siedzi w domu z własnego wyboru mozna jechac i
                      > > obrazac ?
                      >
                      >
                      > po mnie - możesz sobie jeździć, ale nie po moim dziecku,
                      > nazywając go dzieckiem ulicy.
                      >
                      >


                      Jesli poczołaś sie obrazona to przepraszam,ale nie obrazaj mnie
                      mowiac ze jestem leserem i drmozjadem bo wychowuje dziedzieci a nie
                      pracuje zawodowo.

                      Ps.zbyt persjonalnie to odebrałaś,fakt jest faktem ze takich dzieci
                      jest sporo bo rodzice pracuja i nie maja czasu.
                  • myszwkropki Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 15:42
                    Jesteś niemożebnie dumna ze swojego wyboru i swojego modelu życia.
                    Wolno Ci. Szanuję Twój wybór i być może w innych warunkach
                    dokonałabym podobnego. Ale nie wolno Ci sugerować, że ja (czy
                    ktokolwiek inny), pracując (ciężko), gorzej czy z mniejszym
                    zaangażowaniem wychowuję swoje dzieci. Masz czworo, fajnie, ja mam
                    troje, jest różnica, ale nie taka znowu kolosalna. Jak już ktoś
                    napisał (pieskuba, szacun!) dom się sam nie sprząta, gacie nie piorą
                    i zupa nie gotuje od tego, że mnie przez 10 godzin nie ma w domu.
                    Czasem nie ma mnie 30 godzin, patologia, nie? Zdarza się, że
                    wychodzę z pracy tak zrąbana, że nie bardzo wiem, jak się nazywam, a
                    przez pierwsze 2 godziny po powrocie do domu myślę tylko: OD-PO-
                    CZĄĆ. Cała resztę dnia (kosztem MOJEGO odpoczynku czy zainteresowań,
                    czy kontaktów towarzyskich) staram się poświęcać dzieciom - to
                    sprawa mojej pomysłowości, inteligencji i serca, żeby dać młodym to,
                    czego ode mnie potrzebują. Zapewniam Cię, że urlopy wychowawcze
                    wspominam z rozrzewnieniem - miałam na głowie TYLKO dom.
                    Nie zgadzam się, żeby ktoś mnie obrażał i nazywał moje dzieci
                    dziećmi ulicy, tylko dlatego, że nie siedzę z nimi non stop.
                    P.S. Jestem jak najbardziej za gromadzeniem części składek
                    pracującego męża na emeryturę niepracującej zawodowo żony (lub vice
                    versa).
                    mysz
                    • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 19:40
                      myszwkropki napisała:

                      > Jesteś niemożebnie dumna ze swojego wyboru i swojego modelu życia.
                      > Wolno Ci. Szanuję Twój wybór i być może w innych warunkach
                      > dokonałabym podobnego. Ale nie wolno Ci sugerować, że ja (czy
                      > ktokolwiek inny), pracując (ciężko), gorzej czy z mniejszym
                      > zaangażowaniem wychowuję swoje dzieci. Masz czworo, fajnie, ja mam
                      > troje, jest różnica, ale nie taka znowu kolosalna. Jak już ktoś
                      > napisał (pieskuba, szacun!) dom się sam nie sprząta, gacie nie
                      piorą
                      > i zupa nie gotuje od tego, że mnie przez 10 godzin nie ma w domu.
                      > Czasem nie ma mnie 30 godzin, patologia, nie? Zdarza się, że
                      > wychodzę z pracy tak zrąbana, że nie bardzo wiem, jak się nazywam,
                      a
                      > przez pierwsze 2 godziny po powrocie do domu myślę tylko: OD-PO-
                      > CZĄĆ. Cała resztę dnia (kosztem MOJEGO odpoczynku czy
                      zainteresowań,
                      > czy kontaktów towarzyskich) staram się poświęcać dzieciom - to
                      > sprawa mojej pomysłowości, inteligencji i serca, żeby dać młodym
                      to,
                      > czego ode mnie potrzebują. Zapewniam Cię, że urlopy wychowawcze
                      > wspominam z rozrzewnieniem - miałam na głowie TYLKO dom.
                      > Nie zgadzam się, żeby ktoś mnie obrażał i nazywał moje dzieci
                      > dziećmi ulicy, tylko dlatego, że nie siedzę z nimi non stop.
                      > P.S. Jestem jak najbardziej za gromadzeniem części składek
                      > pracującego męża na emeryturę niepracującej zawodowo żony (lub
                      vice
                      > versa).
                      > mysz



                      Zgadzam sie z tym co napisłaś tylko zdaje sie ze nieprzecztalaś
                      całosci watku .Wyrywanie słów z kontekstu nie wrózy niczego
                      dobrego.Dałam przyklad ze takie dzieci sa i wiele ich jest dzięki
                      swoim zapracowanym rodzicą.
                      • myszwkropki Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 20:05
                        Przeczytałam. Po prostu się z Tobą nie zgadzam. Zaniedbane dzieci (a
                        to chyba miałaś na myśli) to nie sprawa pracujących rodziców, tylko
                        tego, że dla rodziców coś innego jest ważniejsze niż dzieci.
                        Priorytety, kochana, priorytety.
                        • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 20:18
                          myszwkropki napisała:

                          > Przeczytałam. Po prostu się z Tobą nie zgadzam. Zaniedbane dzieci
                          (a
                          > to chyba miałaś na myśli) to nie sprawa pracujących rodziców,
                          tylko
                          > tego, że dla rodziców coś innego jest ważniejsze niż dzieci.
                          > Priorytety, kochana, priorytety.

                          Nie musisz sie ze mna zgadzac na tym polega normalna rozmowa.
                          No to brawo dla Cibie ze jestes tak dobrze zorganizowana ze godzisz
                          prace zawodową z obowiązkami domowymi.
                          • iwles Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 00:42

                            gabi683 napisała:

                            > No to brawo dla Cibie ze jestes tak dobrze zorganizowana ze godzisz
                            > prace zawodową z obowiązkami domowymi.



                            no to teraz pojechałas po wszystkich matkach niepracujących i je po prostu
                            obraziłas, bo rozumiem, że nie pracują te kobiety, które nie posiadają
                            umiejętności organizacyjnych, aby pogodzić pracę zawodową z domem ?
                      • iwles Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 00:36

                        > Dałam przyklad ze takie dzieci sa i wiele ich jest dzięki
                        > swoim zapracowanym rodzicą.


                        Gabi, ale zrozum, że sam fakt, iż matka nie pracuje nie jest gwarancją, że
                        dziecko "dzieckiem ulicy" nie będzie, że nigdy nie zrobi czegoś złego, że nie
                        wda się w złe towarzystwo, że na pewno nie będzie pić, ćpać, kraść itp.

                        Można pracować i jednoczesnie mieć super kontakt z własnym dzieckiem, a mozna
                        też być "kurą domową" i mieć w domu atmosferę wiecznej wojny pokoleń.
                        Więc nie pisz proszę, że sam fakt, iz masz więcej czasu dla dzieci spowoduje, że
                        będą one lepiej wychowane i przystosowane do życia od dzieci matek pracujących.
                      • memphis90 Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 00:43
                        > swoim zapracowanym rodzicą.
                        >
                        dziecią, rodzicą - co to za słowa?
                    • laminja Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 19:56
                      > Zapewniam Cię, że urlopy wychowawcze
                      > wspominam z rozrzewnieniem - miałam na głowie TYLKO dom.

                      Mam wrażenie, że problem po części polega na tym, że wiele matek wraca do pracy
                      bo nie ma innego wyjścia. Z jednej pensji większość rodzin nie może się
                      utrzymać. Kiedy patrzę na moje koleżanki zaczynam wierzyć w to, że wychowawczy
                      to dla wielu luksus, na który nie mogą sobie pozwolić. Wracają do pracy, połowę
                      czy nawet większą część ich wynagrodzenia kosztuje opiekunka dla dziecka, ale
                      każe kilkaset złotych do przodu się liczy. Mało znam kobiet, które stać na
                      dłuższe siedzenie w domu, bez wyraźnego pogorszenia się standardu życia. To jest
                      wybór mający konsekwencje, ale wiele kobiet zostałoby w domu dłużej, gdyby nie
                      kwestie finansowe.
                      • gabi683 Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 20:14
                        laminja napisała:

                        > > Zapewniam Cię, że urlopy wychowawcze
                        > > wspominam z rozrzewnieniem - miałam na głowie TYLKO dom.
                        >
                        > Mam wrażenie, że problem po części polega na tym, że wiele matek
                        wraca do pracy
                        > bo nie ma innego wyjścia. Z jednej pensji większość rodzin nie
                        może się
                        > utrzymać. Kiedy patrzę na moje koleżanki zaczynam wierzyć w to, że
                        wychowawczy
                        > to dla wielu luksus, na który nie mogą sobie pozwolić. Wracają do
                        pracy, połowę
                        > czy nawet większą część ich wynagrodzenia kosztuje opiekunka dla
                        dziecka, ale
                        > każe kilkaset złotych do przodu się liczy. Mało znam kobiet, które
                        stać na
                        > dłuższe siedzenie w domu, bez wyraźnego pogorszenia się standardu
                        życia. To jes
                        > t
                        > wybór mający konsekwencje, ale wiele kobiet zostałoby w domu
                        dłużej, gdyby nie
                        > kwestie finansowe.


                        Dokładnie ale nie łatwo im sie przyznac do tego nie stety lepiej
                        powiedziec ze jestem lepsza bo pracuje a Ty jestes totalnym zerem bo
                        pracujesz w domu i ze meza masz głpka albo co lepsze zostawi Cię .
                        • myszwkropki Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 20:26
                          To do mnie było o tym nieprzyznawaniu się? Pewnie, że pieniądze
                          piechotą nie chodzą, ale oprócz tego lubię swoją pracę, jestem
                          doceniana. Nie umarlibyśmy z głodu, gdybym przestała pracować, ale
                          istnieją różne dodatkowe czynniki, poza materialnymi, które
                          sprawiają, że pracuję.
                        • memphis90 Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 00:44
                          > Dokładnie ale nie łatwo im sie przyznac do tego nie stety lepiej
                          > powiedziec ze jestem lepsza bo pracuje a Ty jestes totalnym zerem bo
                          > pracujesz w domu i ze meza masz głpka albo co lepsze zostawi Cię .
                          Gabi, konfabulujesz. Nikt tu czegoś takiego nie mówił. To tylko Twoje
                          interpretacje całkiem niewinnych- w większości- postów.
                      • echtom Re: jako matka pracujaca 24.10.09, 23:56
                        Wreszcie coś sensownego napisałaś. No właśnie, matki, które wracają do pracy, bo nie mają innego wyjścia, są nagradzane za to poświęcenie pensją, składką emerytalną i ulgą podatkową. Czemu nagradzać matki, które stać na luksus pozostania w domu z dziećmi?
                        • laminja Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 01:00
                          czemu? Bo te matki, które pracują, odprowadzają składki i podatki - korzystając
                          przy tym z ulgi, mogą korzystać z przedszkoli i żłobków dotowanych przez
                          państwo. Matki nie pracujące mają bardzo nikłą szansę na to, że ich dziecko
                          zostanie przyjęte do publicznego przedszkola czy żłobka.

                          To, że ktoś ma na tyle dobrą sytuację materialną żeby jedno z rodziców nie
                          pracowało na etacie, nie oznacza, że mu się nic mu się nie należy. Bo to karanie
                          za to, że ktoś wybiera taką drogę. Gdyby nie było problemów z przyjęciami do
                          publicznych przedszkoli czy żłobków nie pisałabym o tym, że wg mnie osoby, z
                          nich nie korzystające, powinny dostawać jakąś ulgę podatkową. Osoba, która nie
                          pracuje musi sama odkładać na emeryturę, nie jest wolna od dbania o swoją dalszą
                          przyszłość.

                          Jestem pewna, że gdyby państwo jakoś (nawet pośrednio) wspierało matki małych
                          dzieci, to znacznie więcej kobiet zostawałoby na urlopie wychowawczym. Kobiet,
                          które teraz nie mają wyjścia.
                          • echtom Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 08:30
                            > Matki nie pracujące mają bardzo nikłą szansę na to, że ich dziecko
                            > zostanie przyjęte do publicznego przedszkola czy żłobka.

                            Czegoś tu nie rozumiem - siedzieć w domu i dziecko do żłobka posyłać?! A jeśli dobrze pamiętam, każde dziecko ma prawo do zerówki w publicznym przedszkolu.
                            • kannama Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 08:44
                              Ideą siedzenia w domu z dzieckiem jest poświecenie mu swego czasu,
                              więc miejsce w żłobku niepotrzebne. Aczkolwiek idyllą byłoby
                              niepracować, oddac dziecko do złobka i dostawać kase jako kobieta
                              wychowująca dzieci! Ja tak chce!!!! Co do pomysłu płacenia kobietom
                              za siedzenie w domu z dzieckiem to do którego roku życia? Bo gdy
                              dziecko idzie do przedszkola to już trudno mówic o ciężkiej pracy w
                              domu. Za to podziwiam mamy, które mając 3-4 dzieci muszą jakos sie
                              zorganizowac, żeby to towarzystwo porozwozic do przedszkoli, szkół
                              itp. I tu powinno sie mamom płacic za nerwy, czy zdążą odebrać
                              dziecko z przedszkola, bo niestety są zakłady pracy z których nie
                              wychodzi sie o 15. Czasem idąc do pracy niewiadomo o której sie z
                              niej wyjdzie. Tak więc i jedne i drugie mamy- pracujące i te
                              niepracujące maja swoje problemy. Generalnie trudno być mamą!
                              • echtom Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 08:48
                                Aczkolwiek idyllą byłoby
                                > niepracować, oddac dziecko do złobka i dostawać kase jako kobieta
                                > wychowująca dzieci!

                                big_grin
                              • laminja Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 13:23
                                jest tak, żeby dziecko miało szansę na żłobek (publiczny) to oboje rodzice muszą
                                mieć stałą pracę. Podobnie jest z przyjęciami do przedszkola. Jeśli więc matka
                                zostaje w domu z młodszym dzieckiem to starsze ma małe szanse na to, że dostanie
                                się do publicznego przedszkola. Rozpatrujecie głównie opcje skrajne: kobieta nie
                                pracująca i pracująca pełną parą. A zarówno dla kobiet jak i ich dzieci
                                najkorzystniejszy byłby stan pośredni. Gdyby była jakaś forma wsparcia ze strony
                                państwa to wiele kobiet nie musiałoby się tak szarpać i miotać między pracą a
                                domem.
                            • gabi683 Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 09:43
                              echtom napisała:

                              > > Matki nie pracujące mają bardzo nikłą szansę na to, że ich
                              dziecko
                              > > zostanie przyjęte do publicznego przedszkola czy żłobka.
                              >
                              > Czegoś tu nie rozumiem - siedzieć w domu i dziecko do żłobka
                              posyłać?! A jeśli
                              > dobrze pamiętam, każde dziecko ma prawo do zerówki w publicznym
                              przedszkolu.
                              >

                              No tak ale co z mama ktora chce isc do pracy nigdy wczesniej nie
                              pracowała ?Bo mam sporo kolezanke ktore z miłą chęcia poszly by do
                              pracy ,ale nie ma miejsca w przedszkolu .To co taka mam ma zrobic ?
                              • kannama Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 10:17
                                no jest to problem, ale do rozwiązania- trzeba wczesniej zacząc
                                szukac pracy- zatudniac na godziny opiekunkę albo dziecko do babci
                                gdy sie idzie na rozmowe. Jak sie już uda zatrudnic to poprosic o
                                zaświadczenie o pracy i wtedy złożyć do przedszkola. Może sie
                                zdarzyć, że trzeba będzie przejściowo zatrudnić nianie. Mnie też
                                wkurza to, że brak w Polsce przedszkoli. Czy siedziałabym w domu czy
                                nie to chciałabym, żeby moje dziecko chodziło do przedszkola
                                i "uspołeczniało sie". Też mamy mające starszaka i malucha chetnie
                                by odzipnęły od jednego na pare godzin. Ale skoro mamy tak jak mamy
                                to niestety pierwszeństwo muszą miec rodziny w których oboje
                                rodziców pracuje.
                                • gabi683 Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 10:58
                                  kannama napisał:

                                  > no jest to problem, ale do rozwiązania- trzeba wczesniej zacząc
                                  > szukac pracy- zatudniac na godziny opiekunkę albo dziecko do babci
                                  > gdy sie idzie na rozmowe. Jak sie już uda zatrudnic to poprosic o
                                  > zaświadczenie o pracy i wtedy złożyć do przedszkola. Może sie
                                  > zdarzyć, że trzeba będzie przejściowo zatrudnić nianie. Mnie też
                                  > wkurza to, że brak w Polsce przedszkoli. Czy siedziałabym w domu
                                  czy
                                  > nie to chciałabym, żeby moje dziecko chodziło do przedszkola
                                  > i "uspołeczniało sie". Też mamy mające starszaka i malucha chetnie
                                  > by odzipnęły od jednego na pare godzin. Ale skoro mamy tak jak
                                  mamy
                                  > to niestety pierwszeństwo muszą miec rodziny w których oboje
                                  > rodziców pracuje.


                                  A jak sie nie ma kasy na nianie i nie ma sie babci to co w tedy?
                                  • kannama Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 11:01
                                    a jeśli pracujesz, dziecko ci sie pochoruje i nie masz z kim go
                                    zostawic? teoretycznie można wziąć zwolnienie w pracy na dziecko,
                                    ale czasem naprawde teoretycznie...też jest zgryz.
                                  • moofka Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 18:16
                                    >A jak sie nie ma kasy na nianie i nie ma sie babci to co w tedy?

                                    w tedy siedzi sie kiedy w chalupie az dzieci zaczna dostawac biustu i
                                    zarostu i opowiada sie ze to w szystko dla nich
                                    bo inne to dzieci ulicy wink
                            • laminja Re: jako matka pracujaca 25.10.09, 13:14
                              wcześniej precyzowałam, że chodzi o matki które nie pracują na ETACIE.
            • gryzelda71 Re: jako matka pracujaca 23.10.09, 20:20
              Niunia,a ty w Polsce mieszkasz?
            • pieskuba [...] 23.10.09, 22:26
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • karla134 Re: jako matka pracujaca 27.10.09, 14:52
              gabi683 napisała:

              > Oj tak Wy biedne zpracowane mamy ,a ktore pracujemy w domu takie
              > beznadziejne jestesmywinkA dotego mamy męzów takich głupkowwink
              > No ale Ja wole na meza w domu czekac z obiadem ładnie wygladac i byc
              > kura domowąsmileOt co kasy od nikogo nie chce smileI nie chce sie martwic
              > ze musze dziecko puscic z kluczami na szyji aby kolejny wieczor było
              > samo w domu.Ale to jest moja rodzina moj wybor,i tak naprawde to co
              > piszecie jest smieszne zawistne i mało znaczące.Bo Wy na moja
              > rodzine nie pracujecie i nie dokładcie do niej.Gadanie co by było
              > gdyby nie wnosi nic do tematu.
              >
              > Ps.A potem wrastaja dzieci ulicy teraz juz sie nie dziwie ze takie
              > dzieci sa.....

              przeczytaj 10000000000000000000000000000000 razy i przemyśl albo je***j się w
              łeb, bo ja, rodzeństwo i rzesza moich znajomych z otoczenia jakoś dziećmi ulicy
              nie byliśmy i nie jesteśmy.
              No tak klawiatura znosi takie pieprzenie, ale człowiek nie
    • memphis90 Re: debilna dyskusja w ddtvn 24.10.09, 23:50
      A faceci pracujący w domu są tym paniom zjawiskiem nieznanym? Skoro
      płacić - to chyba wszystkim, niezależnie od płci. Przecież nie tylko
      kobiety piorą brudy i szorują gary, trafiają się czasem samce
      przyuczone do tych prostych czynnościwink
      • wieczna-gosia Re: debilna dyskusja w ddtvn 25.10.09, 07:41
        faceci na urlopie wychowawczym- najwyrazniej nie. Za wyniesienie smieci
        emerytury sie nie wyplaca.
    • hanalui Re: debilna dyskusja w ddtvn 25.10.09, 13:09
      Dobrnelam do polowy postow i dalej mi sie nie chce czytak. Jak dla
      mnie jalowa dyskusja i pomysl niemajacy szans na realizacje, no
      chyba ze podniosa podatki, dorzuca jakies inne oplaty itp. W sumie
      na takie luksusy nie stac nawet bogatych panstw a co dopiero Polske,
      gdzie dziura sie dziury robia sie wszedzie coraz wieksze: budzet,
      zus, nfz itd.
    • sanna.i Re: debilna dyskusja w ddtvn 26.10.09, 10:15
      Gdyby chodziło o płatne urlopy wychowawcze, jestem za. Tak jak w Skandynawii czy
      we Francji.Mam niełatwą pracę,ale w porównaniu z tym, ile się na zapieprzałam na
      wychowawczym - jest czystą przyjemnością.
    • alabama8 Re: debilna dyskusja w ddtvn 27.10.09, 15:03
      Eeee ... no fantastyczny pomysł! Zapłaciliby mi za drugi etat! W
      ciągu dnia przecież siedzę na jednym 5 dni w tygodniu, a potem
      pracuję w domu wieczorami i w weekendy! Jestem za! Jaką bym
      fantastyczną emeryturę tu wypracowała!
      A poważniej. Oczywiście "siedzienie w domu" to kupa roboty, ale co
      ma powiedzieć babka która tę kupę roboty musi upchnąć po 8 godzinach
      pracy zawodowej plus dojazd. Czy to jest sprawiedliwe?
      • echtom Re: debilna dyskusja w ddtvn 27.10.09, 18:29
        > ale co ma powiedzieć babka która tę kupę roboty musi upchnąć po 8 godzinach pracy zawodowej plus dojazd.

        Matki niepracujące uważają zapewne, że pracującym przez te 8+ godzin krasnoludki w domu zasuwają wink
Pełna wersja