cholera mnie bierze!

22.10.09, 13:48
Będzie o pieniądzach, muszę się wygadac bo gotuje się we mnie! mam
brata pasożyta, tzn pół pasożyta, bo niby pracuje ( ma 32 lata i
pracuje od 4lat)ale ciągle ciągnie kasę od rodziców. Rodzice głodem
nie przymierają ale mimo emerytuty muszą dorabiać a na wakacje ich
nie stać i ciągle słyszę " w przyszłym roku juz pojedziemy" . Mój
brat 4 lata temu otworzył działalność (lokal). Nie miał kasy na
rozkręcenie to poprosił rodzicow o chwilowe spłacanie jego kredytu,
chodzi o sumę, razem z odsetkami 40tys, chwilowe spłacanie kredytu
polegało na tym, że rodzice przez 3 lata odmawiali sobie wszystkiego
bo on niby taki biedny, brat na pytanie jak idzie interes odpowiadał
że super i że już 2 studentów zatrudnia, tak więc chyba jakoś szło.
Kredyt spłacony rok temu a brat kasy dalej rodzicom nie oddaje, co
więcej dowiedziałam się ze raty za samochód też rodzice mu spłacają
i jeszcze kupili pralkę i lodówkę . Wiem, że rodzice mogą robić z
pieniędzmi co chcą, ale mam wielki żal do mojego brata, że myśli
tylko o sobie. Chciałabym żeby rodzice wreszcie pojechali gdzieś na
jakieś wczasy albo kupili sobie jakiś mały samochód bo już od kilku
lat tata planuje. Rodzicom nic nie mogę powiedzieć bo mama zaraz
mówi że jestem zazdrosna a tata się czuje winny i chce mi jakąś kasę
wcisnąć a ja nie chcę od nich pieniędzy!!!! Gdyby ten lokal był
tylko mojego brata to jakoś bym to przeżyła ale jest też współnik, z
jakiej racji moi rodzice spłacili dług wspólnika bo przeciez to był
ich współny dług. Bratu nie mogę nic powidziec bo zaraz żali się
mamie a mama go traktuje jak zgniłe jejo i dzwoni do mnie że jej
synka stresuje. Nie rozumię jak dorosły facet, posiadający rodzinę
może byc takim darmozjadem! Mam prawo być zła? Żeby uprzedzic
komentarze że jestem zazdrosna że jemu dają a mi nie dopiszę tylko
że również chcieli dać ale nie miałam sumienia i nigdy nie brałam bo
marzę o tym żeby oni wreszcie zatroszczyli się o siebie.
    • kalina_p Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:04
      ja bym braciszkowi wygarnęła, aż by mu w pięty poszło. I to tak, żeby było mu
      wstyd iśc do mamusi na skargę...
      Są takie typy pasozytnicze, niestety sad
      A babę ma jakąś?
      • alba27 Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:25
        Ten moj brat to taka święta krowa, jemu sie wydaje że jest panem
        bogiem normalnie bo studia skończył a teraz jest szefem lokalu!
        Takim się nie podskakuje! a jeśli ktoś to robi to z zazdrości! On
        nigdy nic nie musiał robić , od małego wszytko ja, zakupy,
        sprzątanie bo"on nie umie", od liceum zarabiałam na siebie ( korki,
        opieka nad dziećmi, sprzątanie itp) sami z mężem kupilismy
        mieszkanie i dobrze sobie radzimy i tego samego chcemu nauczyć nasze
        dzieci, zawsze dostaną pieniędze na edukacje, zajęcia dodatkowe,
        języki itp ale na swoje przyjemności niech sobie zarobią bo już mam
        dość pasożytów w rodzinie!
        Bratową mam nawet ok, ona chyba też nie ma z bratem lekko bo go po
        stopach nie całuje. Do rodzicow nie mogę mieć pretensji bo to ich
        dziecko ale on mógłby ruszyć trochę głową.
        przypomiałam sobie jak mama miała urodziny i chciałam jej kupić
        prezent za 300zł (telefon kom jej się zepsul i bardzo chciała nowy
        ale oczywiście nigdy nie miala kasy) nie miałam wtedy pieniędzy więc
        zaproponowałam, że kupimy na pół a najwyżej on będzie mi oddawał po
        15zł miesięcznie, rok musiałam się upominać i czułam sie upokorzona
        tym że od niego pieniądze wyciągam a dodam jeszcze że mamie nie
        kupujemy takich drogich prezentów, ale były to okrągłe urodziny i
        pomyślałam, że po tym co nasi rodzice robią dla nas coś im się
        należy. Tak jestem na niego zła że najlepiej to bym wszystkim
        wygarneła podczas niedzielnego obiadu, ale taty mi szkoda, bo on to
        taki dobry człowiek i bardzo by to przeżył.
        • gaskama Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:37
          Boszeee, skąd ja to znam. Nawet wiek brata podobny. Mój pasożytuje
          na rodzicach od lat. Zarabia a nie dokłada się do niczego. Ja nie
          mieszkam z rodzicami od kilkunastu lat a dokładałam im się, jak
          mieli krucho z pieniędzmi. Też latami nie jeździli na wczasy. W tym
          roku nie wytrzymałam i po prostu im wykupiłam 10 dni nad morzem.
          Propozycje mojego brata były zawsze w stylu "Siostro, rodzice nie
          mają odkurzacza, może im kupimy na spółe. Ja ci oddam kasę, jak będę
          miał." No i kupowałam ten piep ... ony odkurzacz. Też nic nie mogę
          powiedzieć, bo to kochany syneczek, który ma poblemy ze zdrowiem.
          Nie ma wyjścia z takiej sytuacji. Ja jeszcze kiedyś czyłam się
          zobowiązana pomagać jemu. Ja w końcu świetnie daję sobie radę (to
          ironia). Też studiowałam na studiach dziennych i pracowałam od
          pierwszego roku dając korki a od drugiego na cały etat jako
          nauczycielka.
    • marzeka1 Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:37
      "Bratu nie mogę nic powidziec bo zaraz żali się
      > mamie a mama go traktuje jak zgniłe jejo "- nakręcasz się, zamiast wygarnąć
      bratu to, co ci leży na sercu. I co z tego, że poleci do mamusi?Poleci, gdy
      matka zacznie go bronić, przerwij, powiedz swoje i tyle. Tak długo jak będziesz
      to w sobie dusić, będzie to cię gryźć i po co? Brata przecież i matki nie zmienisz.
    • deodyma Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:42
      znam takie przypadki...
      i nie wiem, czy nawet wtedy, gdy powiesz bratu , co Ci na sercu
      lezy, cokolwiek da.
      dopoki rodzice nie przejrza na oczy i nie przestana mu "pomagac",
      nic nie mozesz zrobic.
      wiec chyba dalej cholera bedzie Cie brala, niestety.
      • verdana Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 14:58
        No i jeszcze jedno pytanie - czy rodzice wzięliby zwrot pieniędzy od
        brata - jak znam zycie, to nie...
        Przestrzegam jednak przed wychowaniem dzieci na zasadzie "zrobie
        wszystko, aby nie przypominaly brata". Nastolatkom kasa na rozrywki
        tez się nalezy. Żebys z kolei nie wychowała osób, ktorzy wprawdzie
        sa samodzielni, ale przede wszystkim zalezy im na pieniądzach - znam
        kilkoro moich rowiesnikow wychowywanych od wczesnego nastoletniego
        wieku wałsnie na zasadzie "od rodzicow tylko rzeczy nezbędne, na
        reszte zarób sam" i wiekszość ich zaineresowan kreci się wokół kasy.
        • bi_scotti Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 15:10
          Jest typ ludzi, ktorzy potrzebuja jakies (w ich mniemaniu!) rodzinne
          kulawe kaczatko wspierac przez cale zycie. Czasem to sa rodzice
          wsierajacy w ten sposob ktores z dzieci a czasem np. syn lub corka,
          ktorzy nie ukladaja sobie wlasnego zycia, bo "musza" zajmowac sie
          rodzicami. Zdrowe to nie jest ale w sumie nie takie rzadkie.
          Co mozesz zrobic? Niewiele. Wygarniecie bratu ulzy Tobie (na chwile)
          ale sytuacji nie zmieni, bo Twoi rodzice maja wewnetrzne
          przekonanie, ze bez Ich wsparcia Maly Kurczaczek zmarnieje i
          przepadnie. Pomysl o tym w innych kategoriach: nieustajace
          wspieranie Twojego brata daje Twoim rodzicom (perwersyjne) poczucie
          szczescia. A ktoz z nas ma prawo oceniac co komu daje szczescie?
          To taka zaleznosc przypominajaca zwiazki alkoholikow i ich
          wspolmalzonkow - wzajemna zaleznosc w czyms ogolnie niekorzystnym.
          Nie przerwiesz tego, olej!
    • alba27 Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 15:22
      Podobno moi rodzice mają takie plany że jak brat odda kasę to ją
      podzielą równo między nas a ja nie chcę tych pieniędzy, chcę żeby
      moi rodzice wreszcie przestali spłacać jego kredyty bo jak spłacą za
      samochód to napewno weźmie drugi, moja mama powinna zadbać o swoje
      zdrowie ale nie ma kiedy bo ciągle pracuje. Niech chociaz brat odda
      20tys i rodzice gdzieś sobie na wakacje pojadą! Chyba nic nie mogę
      zrobić ale wiem, że kiedyś wybuchnę!
    • bezzznaczenia Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 15:25
      alba27 napisała:
      Nie rozumię

      e??
      wez sie nauczyc pisac..
      • gaskama Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 15:42
        Wyjątkowo wartościowy wkład w dyskusję.
    • sapalka1 Re: cholera mnie bierze! 22.10.09, 15:30
      Ukochany pasożyt. A w miarę upływu lat postawa roszczeniowa będzie się
      umacniała. To dość typowe, wychuchany syneczek, który nie ma wyrzutów sumienia
      by żyć kosztem rodziców. Co z tym zrobić? Nic. Można próbować rozmawiać z
      rodzicami, zrobić awanturę bratu, ale efektów raczej nie będzie. Bratu za
      wygodnie (nawet za cenę awantury) tak żyć i raczej nie zmieni nastawienia: "jemu
      się należy". Rodzice będa interpretować Twoje wypowiedzi jako zazdrość, a Ty
      będziesz nadal zła. Jeśli uważasz, że to pomoże Ci - zrób awanturę bratu,
      porozmawaij spokojnie z rodzicami. Ale wiele nie oczekuj. Możesz jeszcze
      spróbować porozmawiac z bratową na ten temat, ale i tu nie wróżę sukcesów.
      Niestety któregoś dnia rodzice obudzą się zaskoczeni tym jakim człowiekiem jest
      ich syn i jak wyglądają ich relacje.
    • broceliande A ja mam następujące refleksje. 22.10.09, 20:40
      Czy rodzice pomagają synowi, bo po prostu kocha się syna bardziej?
      Bo córka znajdzie żywiciela, który zastąpi ich w utrzymaniu jej i
      tylko syn zostaje na głowie?
      A może wychowali córkę na kogoś, kto dążył do samodzielności, bo
      chciał "im pokazać", że potrafi, że się utrzyma sam z pracy,
      podczas, gdy syn był zapewniany, że zawsze pomoc otrzyma?

      Może syn jest na miejscu i w razie czego przyjdzie, poda, pozamiata,
      a córka nie, skoro jest samodzielna?

      Serio, ja mam taką sytuację.
      Jestem córką, której pomagano bardziej, ale która była do dyspozycji.
      Syn o wiele mniej.
      Mój mąż jest synem, który wymagał więcej pomocy, ale jest na
      miejscu, podczas, gdy córka pojawia się raz w roku.

      Co do wypowiedzi Verdany: wielka prawda. Mnie tak wysyłano do pracy,
      że "mam ręce", aż nie miałam na nią ochoty. A jak już pracuję,
      pieniądze są dla mnie baaardzo ważne.

      A mój syn jest jedynakiem.
      • alba27 Re: A ja mam następujące refleksje. 23.10.09, 08:13
        Myślę, że rodzice kochają nas jednakowo, ale do brata mama zawsze
        miała jakieś dziwne podejście, zawsze go broniła i podawała jako
        wzór. Jak brat był na 3 roku studiów, nie jakiś szczególnie trudnych
        to załatwiłam mu pracę na piątki i soboty ale mu się nie chciało a
        mama to skomentowała " bo on taki przemęczony tymi dojazdami na
        uczelnię" a brat wtedy jeździł może 2-3 razy w tygodniu a w
        pozostale dni imprezował i spał do 12. Ja zawsze miałam poczucie
        winy jak miałam brać pieniądze od rodziców bo ciągle słyszałam "nie
        mamy", ale brat dostawał na co chciał. Wiem, że tego nie zmienię,
        oni tacy już są natomiast ciągle się łudzę że może brat coś zrozumie
        no i chyba mi łatwiej jak to z siebie wyrzuciłam.
        dodam jeszcze, że brat nie jest tym synem, który jest na miejscu i
        im pomaga, oboje mieszkamy osobno i odwiedzamy rodziców w podobnym
        stopniu.
        • azile.oli Re: A ja mam następujące refleksje. 23.10.09, 08:48
          Powiem Ci szczerze, że wlaściwie niewiele możesz zrobić, prócz
          rozmowy z bratem. Bo tak naprawdę być może rodzicom więcej szczęścia
          daje pomaganie synowi, niż wyjazd na wakacje. Twoje uwagi nie tylko
          nie odnoszą rezultatu, ale wpędzają rodziców w poczucie winy , że
          Tobie nie pomagają. Oni nie potrafią trzeźwo ocenić syna i może
          nigdy nie będą potrafili, bo to ich dziecko, do którego mają
          słabość. Na starość takie postawy raczej się utrwalają, niż rodzice
          nagle doznają olśnienia.
          Ja interweniowałabym tylko i jedynie wtedy, gdyby rodzicom
          brakowało ewidentnie na leczenie np. Poza tym twarda rozmowa z
          bratem i powiedzenie mu wprost, że żeruje na rodzicach. Im
          uświadomiłabym z kolei , że zamiast ładować kasę w brata, powinni
          sobie raczej coś odłożyć na tzw ''czarna godzinę''.
          A tak poza tym to nie zmienisz podejścia rodziców do was. Czasem
          się kocha oboje dzieci jednakowo, ale jedno cieszy się jakimiś
          specjalnymi względami, więcej mu się wybacza, bardziej chroni.
          Ty chcesz dobrze dla rodziców, a oni dla Twojego brata. Jego
          potrzeby stawiają na pierwszym miejscu i być może pomaganie mu
          sprawia im większa radość niż wyjazd czy kupno czegoś dla siebie.
          Tego nie zmienisz.
          Brat jest paskudnym wykorzystywaczem, ale czy czasem nie został
          wychowany w przekonaniu, że wszystko mu się należy?
    • triss_merigold6 Cudny wątek a propos spadku 23.10.09, 08:56
      Cudny ten wątek w zestawieniu z sąsiednim na temat podziału spadku
      między dzieci.
      Hehhe brat ewidentnie sobie gorzej radzi niż siostra więc powinien
      dostać większą działę po rodzicach, bo bardziej potrzebujący jest? P
    • zlosliwe_malpisko Re: cholera mnie bierze! 23.10.09, 13:25
      Moim zdaniem nic nie możesz zrobić.
      Wszyscy są dorośli, wszyscy świadomi swojego postępowania.
      Najwyraźniej rodzicom taki układ odpowiada, a brat - cóż - trudno mi
      sobie wyobrazić, że z takim poziomem odpowiedzialności zdołasz
      przemówić mu do rozumu.
      Możesz natomiast narobić sobie wrogów w najbliższej rodzinie.
      Dla pocieszenia dodam, że prawie w każdej rodzinie ktoś taki jest.
      Mam ciotkę, która utrzymuje moją 45-letnią kuzynkę. (Kuzynka zdrowa
      na ciele i umyśle - po prostu trochę leniwa...)
Pełna wersja