piegowata9
23.10.09, 18:11
... krzywdzisz je.
Kolejna kampania telewizyjna, która - zgodnie z założeniami - ma
szczytne cele.
Zastanawiam się jednak, dlaczego po jej obejrzeniu mam mieszane
uczucia?
Pierwsza wątpliwość, która od razu mi się nasunęła: jak zinterpretują
ten przekaz dzieciaki? Uważam, że każdy normalny rodzic kieruje się
przede wszystkim tzw. zdrowym rozsądkiem (o patologicznych nie
wspominam, bo do nich raczej i tak to nie przemówi). Czy młody
człowiek (często w trudnym okresie dorastania) nie wyolbrzymi tego
przekazu? Czy nie utwierdzamy w ten sposób w dzieciach przekonania,
że mają głównie prawa (o obowiązkach jakoś kampanie społeczne
milczą)? Czy rodzic rzeczywiście NIGDY nie ma prawa do otwartego
okazania swoich emocji?
Przyznaję, że bardzo chciałabym napisać, że moje dzieci prawidłowo
reagują na spokojną argumentację, że nie zdarzyły nam się sytuacje, w
których emocje i okoliczności powodowały podniesienie głosu.
Przyznaję, że nie zawsze ta sztuka mi się udawała. NIGDY jednak nie
odbierałam tego jako wyrządzania dziecku krzywdy.
Co sądzicie o tego typu inicjatywach?