cz.wrona
16.01.04, 09:51
Noc zarwana przez Bobasa, rano dzwonek do drzwi-3 razy "a idź sobie1", nie
poddaje się dzwoni jeszcze raz, zwlekam się z łóżka, otwieram jedne drzwi,
drugie- nikogo nie ma. Jest! Listonosz się cofa, daje ni jakiś list do
sąsiadów "wrrrr, źle pan zadzwonił", miesza się, jest ,daje mi list,
podpisuje trzęsącą ręką bo kątem oka widzę nadawcę- SĄD BISKUPI.
Dziewczyny chyba się udało !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przyszedł wyrok a w nim: "Małżeństwo Roman M.....i M.R...., zawrte
dnia ..........w kościele parafialnym pw. św.St....w S.....- jest NIEWAŻNE I
NIEISTNIEJĄCE".
Słyszycie dziewczyny? Nieważne i nieistniejące!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od razu się poryczałam, wyściskałam Malucha, pomodliłam się i zadzwoniłam do
Romka do pracy- też się bardzo ucieszył. Jego pierwsze pytanie brzmiało:"to
co? można już brać ślub?:

)))))))
Wiem, że to nie jest jeszcze koniec. Wyrok nie jest ostateczny i podlega
apelacji z urzędu do Trybunału II Instancji Sądu Metropolitarnego w
Białymstoku. Słyszałam jednak ,że większość wyroków "przechodzi". PO
dzisiejszym dniu jak tylko ochłonę- bo na razie to skaczę i tręsą mi się ręce-
to znów będę pełna obaw i nadzieji.
Chciałam się z Wami tym podzielić bo jednak mimo, że to internet to się z
Wami zżyłam

Dostałam tyle uśmiechów od Was przy moim poprzednim poście
dot. unieważnienia- bardzo za nie dziękuję.
Życie jest piękne a Pan Bóg kochany !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
MOże niedługo nasz Bobas nie będzie miał rodziców żyjących w grzechu...