Kłótnia o zakupy

26.10.09, 09:55
Już dawno temu pisałam o tym, że mój mąż bardzo nie lubi wydawać pieniędzy,
tzn. uważa, że wydawać można tylko na rzeczy niezbędne, jak np. buty, w
wypadku gdy obecne nie nadają się już do użycia. Nie mam już siły na kłótnie.
Każde moje zakupy są powodem niezadowolenia, czy kłótni. Naprawdę nie wydaję
dużo pieniędzy. Haruję jak wół i nie mogę sobie kupić sukienki tylko dlatego,
że po prostu mi się podoba? Stać mnie na to, nikt na nich zakupach nie
ucierpi. Jedynym jego argumentem jest to, że ludzie muszą wyżyć przez cały
miesiąc za 1000 zł, a ja chcę wydać ot tak 2 stówy. Wychodzę na rozpuszczoną,
samolubną babę. Tłumaczę mu, że kiedy my żyliśmy za 1000 zł to nie kupowałam
sobie nic, a teraz kiedy mnie stać, to chcę się cieszyć z zapracowanych z
mozołem pieniędzy. I wtedy wybucha kłótnia. Każde moje zakupy są okupione
poczuciem winy, która pozbawia mnie radości.
    • gryzelda71 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:05
      A szanowny małzonek musi wiedzieć,że dokonałaś zakupu?
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:11
        Próbowałam przemycać rzeczy, ale on dokładnie wie, że coś jest nowe i nie miałam
        tego wcześniej, a poza tym mam się "bunkrować" jak jakaś małolata? To dla mnie
        upokarzające. Poza tym jest jeszcze kwestia konta, mamy je wspólne i on je
        ciągle kontroluje. W ubiegłym tygodniu założyłam swoje konto, na które będzie
        wpływać moje wynagrodzenie, on zaraz oświadczył, że mam ze swojego konta płacić
        wszystkie rachunki.
        • babcia47 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:27
          na mój gust Twój mąż uważa, ze masz obowiązek stosowac sie do jego
          poleceń i w sumie w ten sposób (kontrolujac wydatki i je cenzurując)
          próbuje sprawować nad Tobą kontrolę..chyba powinniscie ten problem
          powaznie omówić lub nawet skorzystac z pomocy specjalisty, jakiegos
          mediatora, bo nie jest normalne, ze mąz traktuje swoja zonę, mającą
          wkład w zycie domowe i rodzinne jak niedoważoną smarkulę. Nie
          zgadzaj sie też na narzucenie Ci jakis płatnosci, jeżeli juz to
          załóż jeszcze jedno konto, na które będziecie wrzucać taką sama
          kwotę na wszelkie wydatki domowe..ale panu mężowi przydałaby sie
          świadomość, że takie traktowanie wspólnych finansów i Ciebie, to
          początek końca małżeństwa
          • panistrusia Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:33
            > mediatora, bo nie jest normalne, ze mąz traktuje swoja zonę, mającą
            > wkład w zycie domowe

            Nawet jakby żona nie miała żadnego 'wkładu' (jak rozumiem finansowego),
            to co to za mąż, który jej 200zł skąpi, gdy mają dostatecznie dużo
            pieniędzy?
            • babcia47 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:12
              też się nad tym zastanowiłam, gdy juz wysłałam, jak to moze brzmieć
              i masz rację, ze nawet gdyby nie pracowała a warunki finansowe by
              pozwalały..ale tu chciałam napisac, ze mąż chyba ma jakieś problemy
              z własnym niedowartosciowaniem, usilna próbą utrzymania "panowania"
              i kontroli nad wszystkim co dotyczy jego życia, w tym też żony,
              cięzko znosi przy tym jej niezależność, w tym finansową..wbrew
              pozorom włacza się to często mężczyznom z skłonnoscią do dominacji,
              nawet gdy sami intensywnie żonę "wysyłali" wcześniej do pracy
              • babcia47 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:16
                pozatym wkład w życie domowe nie ogranicza się do finansów,
                szczególnie gdy pozwala zaoszczędzic znaczne kwoty, które rodzina
                musiała by wydać, gdyby nie jej praca w domu, czasem też pomoc przy
                prowadzeniu firmy a bywa, że i w sprawach zawodowych pana męża
              • triss_merigold6 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:17
                Cokolwiek ma niech to kontroluje w sposób pozwalający na przyjemne
                funkcjonowanie w związku.
                Ipola dała sobie wkodowac odruch lękowy przed kupieniem butów/ciucha
                czy w ogóle wydaniem kasy na coś co nie jest niezbędne do przeżycia
                natychmiast. Kobieta, ktora pracuje, zarabia i płaci rachunki nie
                może kupić swetra czy kozaków bez pozwolenia. Żesz q..., co ona
                dzieciom pokazuje?! Że kobieta - matka to pomiotło, ostatnia w
                hierarchii, popychadło do roboty tylko.
                • babcia47 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:31
                  Żesz q..., co ona
                  > dzieciom pokazuje?! Że kobieta - matka to pomiotło, ostatnia w
                  > hierarchii, popychadło do roboty tylko.
                  titez piszę, ze trza mu fachowca żeby go puknął w czoło, bo widać,
                  że kobita nie ma odwagi tupnąć nogą..a należało by chyba nawet
                  porządnie walnąć, szczególnie po przeczytaniu jak się zachował po
                  zakupie odzieży dla córki, wiem jak to działa na nastolatka bo mi
                  takie "jazdy" urzadzała własna mamusia, która na siebie zresztą nie
                  żałowała..tatus tez moze uratować w ten sposób pare groszy, a
                  stracić albo co gorsza zmarnować dziecko
                  • triss_merigold6 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:34
                    Tak, fachowca - prawnika z pozwem rozwodym i ustaleniem odpowiednio
                    wysokich, wyliczonych co do grosza alimentów.
                    • babcia47 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:41
                      nad tym też poważnie bym się zastanowiła..to moze porządnie
                      otrzeźwić sknerę
        • deodyma Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:30
          wiesz co?
          czytam czytam i widze, ze jestes w takiej samej sytuacji, jak jedna
          z moich przyjaciolek.
          gdy kupila sobie torebke, buty, plaszcz, musiala to wszystko chowac
          przed mezem a jak on nie daj boze sie zorientowal, ze sobie cos
          nowego kupila, miala z tego powodu awantury.
          gdy przez jakis czas nie miala pracy i prosila meza na kase na nowy
          plaszcz, bo ten, w ktorym chodzila, mial juz 10 lat i zaczynal sie
          pruc, maz oswiadczyl, ze ten plaszcz jest jeszcze jak nowy i on nie
          widzi potrzeby, by musial wydawac kase na jej fanaberie.
          tez mieli wspolne konto.
          obecnie przyjaciolka pracuje a oprocz tego uczy sie, zalozyla
          sobieswoje konto a maz oswiadczyl, ze on nie bedzie dawal zadnej
          kasy na rachunki i wszelkie oplaty ma robic sama...
          z tego, co mowila, po oplaceniu wszystkich rachunkow, zostawaloby
          jej 100 zlotych na zycie.


          dla mnie to chore o czym jej niejednokrotnie mowilam i Ty sama tez
          zdajesz sobie z tego sprawe.
          nie wyobrazam sobie, bym musiala kryc sie przed mezem tylko dlatego,
          bo kupilam sobie nowe buty, poniewaz poprzednia para mi sie
          rozkleila itd...
          awanture to by mial w tym wypadku moj maz i jesli taka sytuacja
          trwalaby przez dluzszy okres czasu a maz nie poszedlby po rozum do
          glowy, to ja bym dala sobie na spokoj z takim malzenstwem.
          to szarpanina, nie zycie.
          • burza4 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 19:48
            > sobieswoje konto a maz oswiadczyl, ze on nie bedzie dawal zadnej
            > kasy na rachunki i wszelkie oplaty ma robic sama...

            ja bym pana uprzejmie spytała, czy koniecznie chce dostać pozew o zaspokojenie
            potrzeb rodziny i czy nie będzie mu głupio w pracy jak komornik będzie mu
            ściągał z pensji stosowną kwotę...
            • deodyma Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 14:03

              > ja bym pana uprzejmie spytała, czy koniecznie chce dostać pozew o
              zaspokojenie
              > potrzeb rodziny i czy nie będzie mu głupio w pracy jak komornik
              będzie mu
              > ściągał z pensji stosowną kwotę...




              dokladnie to samo jej radzilam, zeby mu to wlasnie powiedziala, ale
              ona tego nie zrobi...
              boi sie.
      • default Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:17
        No właśnie. Po co mu mówisz o swoich ciuchowych zakupach ? Ja sobie
        kupuję co chcę, mężowi nie mówię, czasem zauważy, że mam coś nowego,
        a czasem nie, zresztą on nie robi akurat z tego kwestii, w końcu
        kupuję za swoje pieniądze przecież, a nie wyłudzam od niego. My
        zresztą w ogóle nie mamy czegoś takiego jak wspólny budżet, mamy
        osobne konta i nie wnikamy nawzajem w swoje sprawy finansowe.
        Bieżące wydatki regulowane są jak wypadnie, ten płaci, kto akurat
        robi zakupy, jedynie większe inwestycje (typu meble czy jakiś drogi
        sprzęt agd/rtv) są finansowane w całości przez męża. Żeby mi się
        wtrącał do tego ile mam swoich, przez siebie zarobionych pieniędzy i
        co z nimi robię ??? A w życiu!!
    • xxe-lka Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:09
      O kurcze jak mi to coś przypomina.
      Współczuję bardzo bo wiem jaki to koszmar dzielić życie z kimś
      takimuncertain Nie poradzę nic mądrego. Ja nie wytrzymałam i pożegnałam się
      z panem mężem. I odetchnęłam z ulgą. A eksowi od jakże ważnej dla
      niego strony finansowej, średnio mu się opłaciło bo alimenty niemałe
      płaci. Taka ironia losu smile
    • szyszunia11 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:10
      ale o co Tojemu mężowi chodzi? bo domyslam sie, że pewnie nie do końca o to, żebyś podzieliła się z tymi, co maja tylko 1000 zł miesięcznie zamiast kupic sukienkę? a to akurat byłoby konstruktywne, pewnie raz na jakis czas możnawink a czy on pomaga ubogim? jeżeli nie lub ogranicza się do 2 zl a chodzi mu tylko o nerwciowe chomikowanie pieniędzy, to coś tu powaznie nie gra. Tzn. niech sobie chomikuje co sam zarobi, ale do zakupów za pieniądze zarobione przez Ciebie niech się nie miesza.
    • lila1974 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:12
      Wygląda na to, że masz w domu chorobliwego skąpca.

      Obawiam się, że bez elektrowstrząsów nie zdziałasz nic ... to taki typ.
    • dry.ice Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:13
      A on nie ma ochoty sobie czegoś czasem kupić? Jakaś wiertarka, coś
      do samochodu? Cholera wie, co tam ci faceci sobie kupują dla
      przyjemności. Nigdy sobie nic nie kupił dla siebie tylko? Jakaś gra
      komuterowa? Ciuchy? NIC?!
      Mój mąż sobie kupił ostatnio kozę (taki piecsmile do garażu - cieszył
      się jak dzieciak. Postukałam sie w głowę, ale skoro chciał to niech
      się cieszy.
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:24
        On kupuje dla siebie rzadko, bo uważa, że nic mu nie potrzeba. I uważa, że mi
        też nic nie potrzeba. Moja praca wymaga porządnego eleganckiego ubioru, jestem
        zgrabna, młoda, to mam się ubrać w worek pokutny? Jestem wściekła.
        • dry.ice Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:27
          Kupuj i nie oglądaj się za niego - skoro nie macie problemów
          finansowych, to co on by chciała z tymi poeniędzmi robić??? Rozumiem
          oszczędzanie, ale z głową, a $$$ są po to, aby umilać zycie smile
        • ipola Mało tego 26.10.09, 10:30
          to po ostatnich zakupach dla 12 letniej córki, powiedział do niej: tyle ile dziś
          na ciebie wydaliśmy, to babcia ma emerytury na miesiąc. A kupiliśmy dla niej
          kurtkę, kozaki, swetry i bluzy - wszystko na zimę, bo wyrosła bardzo i już nie
          miała w czym chodzić. Wydaliśmy 600 zł. Był zły cały dzień i jeszcze tak
          powiedział córce. Było mi wstyd, a jej bardzo przykro.
          • lila1974 Rozwiodłabym się 26.10.09, 10:32
            i piszę to całkiem serio.
            Nie zniosłabym takiego typa.

            Zawsze taki był?
          • lola211 Re: Mało tego 26.10.09, 10:37
            tyle ile dzi
            > ś
            > na ciebie wydaliśmy, to babcia ma emerytury na miesiąc.

            Wbija corke w poczucie winy? Zenada.

            Nie ma nic zlego w uzmyslowieniu dziecku, ze niektorzy ludzie musza
            utrzymywac sie za marny grosz, ale nie w taki sposob.

          • mamamonika Re: Mało tego 26.10.09, 10:44
            Okropny typ sad

            Mozna by pewnie próbować wymyślać jakieś "logiczne" metody dotarcia
            do niego, ustalenie jakiegoś miesiecznego budżetu "na niepoważne
            wydatki" którego by tak paranoicznie nie kontrolował czy jakiejś
            kwoty którą chce miesiecznie zaoszczędzić, ale wiesz - mi by się nie
            chciało dopasowywać do kogoś takiego.
            Bardzo współczuję.
            A jaki jest poza finansową paranoją? Może to ma jakieś źródła - np
            bardzo biedna rodzina?
            • ipola Re: Mało tego 26.10.09, 10:56
              Poza tym jest dobrze, kocham męża, ale to jego zachowanie mnie przytłacza.
              Próbowałam rozmawiać i wytłumaczyć, że nie jest zbrodnią kupno nowych rzeczy,
              kiedy mnie na nie stać, że chcę dobrze wyglądać i dobrze się czuć, że trzy
              garnitury w szafie kobiety-dyrektora to nie szał, podobnie jak dwie pary
              kozaków. Właśnie, kozaki. Kiedy podczas zakupów dla córki oglądałam botki mąż z
              wyrzutem powiedział; nie mów mi, że w tym roku znów kupisz sobie kozaki? Dodam,
              że jedne mam sprzed dwóch lat, jedne kupiłam w zeszłym roku. Obie pary dość
              mocno zużyte, bo dużo w nich chodzę, jeżdżę komunikacja miejską.
              • lila1974 Najwyższa pora 26.10.09, 10:59
                pozbyć się wyrzutów sumienia.
                On na nich żeruje ... uświadom sobie, ze to jego problem nie Twój i przy
                kolejnych zakupach powiedz stanowczo:
                - Twoje nastawienie do zakupów już znam, nie musisz się produkować. Zarabiam i
                wydaję, jeśli uznam, że jest mi coś potrzebne. Albo zaczniesz się leczyć z tego
                skąpstwa, albo zaakceptuj, że w tym temacie przestaje mnie obchodzić co masz do
                powiedzenia.

                I trzymać fason.
              • babcia47 Re: Mało tego 26.10.09, 13:26
                uswiadomić małżonka, że inwestowanie w siebie to nie kaprys a
                potrzeba (i to jedna z pierwszych), szcególnie gdy się pracuje i
                trzeba zachowac odpowiedni wizerunek..oszczędzanie w tym wypadku
                może byc bardziej kosztowne niz się panu wydaje. Tekst puszczony do
                córki po kupieniu jej niezbędnej garderoby utwierdza mnie w
                przekonaniu, ze dla dobra całej rodziny przydała by mu się porządna
                konsultacja u fachowca
                • a.nancy Re: Mało tego 27.10.09, 15:13
                  babcia47 napisała:

                  > uswiadomić małżonka, że inwestowanie w siebie to nie kaprys a
                  > potrzeba (i to jedna z pierwszych), szcególnie gdy się pracuje i
                  > trzeba zachowac odpowiedni wizerunek..oszczędzanie w tym wypadku
                  > może byc bardziej kosztowne niz się panu wydaje.

                  nienienie
                  trzeba uswiadomic malzonka, ze kazdy ma prawo dysponowac wlasnymi pieniedzmi,
                  jak uwaza za sluszne, pod warunkiem ze nie zaniedbuje przy tym biezacych potrzeb
                  rodziny.
                  autorka watku nie potrzebuje racjonalnych uzasadnien swoich zakupow. ma ochote
                  wydac zarobione przez siebie pieniadze, i jemu nic do tego (podkreslam,
                  zakladajac ze nie zaniedbuje rodziny, tzn. nie jest zakupoholiczka co kupi w
                  miesiacu 5 par butow a potem nie ma co do garnka wlozyc).
          • embeel Re: Mało tego 26.10.09, 11:24
            ipola napisała:

            > to po ostatnich zakupach dla 12 letniej córki, powiedział do niej: tyle ile dzi
            > ś
            > na ciebie wydaliśmy, to babcia ma emerytury na miesiąc.

            zartujesz? kurcze, jakas patologia to mimo wszystko zalatuje, wpedzanie dziecka
            w poczucie winy...
          • kitty4 Re: Mało tego 27.10.09, 07:59
            wiesz co ? nie potrafię tego zrozumieć... 2 tyg temu wydałam podobną
            kwotę na zakupy ubrania zimowego dla swojego syna - około 700. Ale
            nie kwota jest ważna.
            Nie mam pieniędzy. Spłacam kredyt po byłym mężu, staram się
            spłacać debet po remoncie łazienki, zakupy zimowe dla młodego poszły
            z debetu... A cieszyłam się, że mu te ubrania kupiłam, że ma
            buty ... i do głowy by mi nie przyszło mu to wymawiać. Te pieniądze
            kiedyś spłacę, a samo poczucie dziecka, że nie jest gorszy od innych
            dzieci w klasie - bezcenne.
            • lola211 Re: Mało tego 27.10.09, 08:48
              Te pieniądze
              > kiedyś spłacę, a samo poczucie dziecka, że nie jest gorszy od
              innych
              > dzieci w klasie - bezcenne.

              Wiesz co- sorry, ale dla mnie to idiotyczna motywacja.

              Celem zakupów ciuchowych powinien byc po prostu fakt, ze dziecko nie
              bedzie marzlo, nie bedzie nosic ubran , z ktorych wyroslo.I to
              wszystko, a nie jakies odnosniki do kolegów.





              • gryzelda71 Re: Mało tego 27.10.09, 08:58
                Jeśli dzięki jakiejś bluzie spódnicy czy innemu fatałaszkowi moje dziecko
                poczułoby się lepiej w grupie rówieśników to będzie to doskonały pretekst do
                zakupu tej rzeczy.Nie czekałabym,aż zajdzie potrzeba bo wyrosło.
                • lola211 Re: Mało tego 27.10.09, 14:24
                  Ja zas sie ciesze, ze moje dziecko nie musi podnosic sobie samooceny
                  i notowan u kolezanek ciuchami, gadzetami etc.
                  • gryzelda71 Re: Mało tego 27.10.09, 14:34
                    A ja się ciesze,że są przedmioty sprawiające moim dzieciom radość.
                    • lola211 Re: Mało tego 27.10.09, 15:28
                      Co innego radosc, a co innego dowartosciowywanie ciuchami.
                      • gryzelda71 Re: Mało tego 27.10.09, 16:02
                        Ojej nie można tego pogodzić?Można.


                  • aandzia43 Re: Mało tego 27.10.09, 16:59
                    lola211 napisała:

                    > Ja zas sie ciesze, ze moje dziecko nie musi podnosic sobie samooceny
                    > i notowan u kolezanek ciuchami, gadzetami etc.

                    Uuu... cięzka jest dola dzieciaka odstającego wyraźnie od grupy. Z jakiejkolwiek
                    przyczyny. Wyglądu i ciuchów też. Jesteś pewna, że towje dziecko, tak jak ty,
                    cieszy się z kurtki, tylko dlatego, że jest ciepła?
                    • gryzelda71 Re: Mało tego 27.10.09, 18:34
                      Bo to loli dziecko nadaje tonwink
                    • lola211 Re: Mało tego 29.10.09, 13:25
                      > Uuu... cięzka jest dola dzieciaka odstającego wyraźnie od grupy. Z
                      jakiejkolwie
                      > k
                      > przyczyny. Wyglądu i ciuchów też. Jesteś pewna, że towje dziecko,
                      tak jak ty,
                      > cieszy się z kurtki, tylko dlatego, że jest ciepła?

                      Cieszy sie, ze kurte ma i ze jej sie podoba.A nie dlatego, ze jest
                      to kurtka, ktora koniecznie musi miec, bo kolezanki maja takie
                      wlasnie.Czujesz roznice? Cora nosi to, co sie jej podoba, a nie
                      kieruje sie gustem grupy.
          • generation-me Re: Mało tego 27.10.09, 20:08
            Uwolnij się od tego faceta! Twoja córka na tym tylko skorzysta. Takie sączenie
            jadu i terror finansowy to fatalne wzorce, zwłaszcza dla córki.
        • ja1ja1 Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 17:16
          ipola napisała:

          > On kupuje dla siebie rzadko, bo uważa, że nic mu nie potrzeba. I
          uważa, że mi
          > też nic nie potrzeba. Moja praca wymaga porządnego eleganckiego
          ubioru, jestem
          > zgrabna, młoda, to mam się ubrać w worek pokutny? Jestem wściekła.



          tak sobiewychowalas meza. Jesli nie mam to nie kupuje. Ale jesli mam
          to dlaczego mam nie kupic bo mąz?
          Chyba ze kupujesz za dużo i mąz ma dość? Albo za drogie.
          Co z tego ze pracujesz i mozesz wydac?
          Ja sie licze zarabiam, mąz tez. Ale nie znaczy ze ja moge wydac ile
          mi sie podoba. Wydaje tak zeby było ok. Nie wydam przeciez całej
          pensji na ciuchy "bo to moja pensja".
          Przy pomnij sobiejak np siedzialas w domu i nie zarabiałas a mąz
          przynosił pensje, zgodziłabyś sie zeby mąz wydawałna ciuchy bo to
          jego pensja?
          • ipola Re: Kłótnia o zakupy 30.10.09, 15:29
            Mój błąd polegał na tym, iż przyzwyczaiłam męża, że mało na siebie wydaję, a
            wynikało to z tego, że postrzegałam siebie jako mało atrakcyjną i robiłam
            wszystko, by broń Boże nie zwracać na siebie uwagi. Ponadto chciałam chyba
            pokazać jaka to ja jestem oszczędna. Jakoś po trzydziestce wyzbyłam się
            kompleksów i uznałam, że jestem całkiem fajną kobietą i zapragnęłam to
            wyeksponować. Wtedy uznałam, że potrzeba mi wiele rzeczy, by skomponować jakiś
            dobry strój. I zaczęłam powolutku kupować np. jednego miesiąca bieliznę,
            drugiego buty itp. Zaczęłam chodzić do fryzjera, nie jak wcześniej raz na pół
            roku, ale na dwa miesiące. Przykładów jest mnóstwo. Nie spodobało się mężowi, że
            nagle zaczęłam wydawać na siebie "tyle" pieniędzy. Wszystko oczywiście w
            granicach rozsądku i możliwości, bez uszczerbku dla domowego budżetu. Jedynym
            efektem ubocznym tych operacji było ubywanie pieniędzy na koncie, czego on nie
            cierpi, tam ma panować status quo. Dodam, że zawsze pozostają na nim oszczędności.
      • embeel Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:27
        ale te pieniadze to on odklada na lepsze czasy, do skarpety czy po prostu ma
        weza w kieszeni? Wspolczuje.
        Nikt by mi nie zabronil korzystac z wlasnych, uczciwie zarobionych pieniadzy. A
        konto tez mamy wspolne.

    • lola211 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:34
      Masz po prostu za męza skapego faceta.
      Nie licz, ze on zrozumie twoje argumenty.
      Pozostaje ci robic swoje.
      Kupujesz, wydajesz bez ogladania sie na jego dąsy.
      A sam ci cokolwiek sprezentuje?
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:49
        Tylko okazyjnie, np. na Boże Narodzenie. Np. urodziny, imieniny oraz rocznicę
        ślubu mamy w odstępie kilku dni, to dostaję zbiorczy prezent. Skąpstwo to jest
        jego najgorsza wada, inne są do zaakceptowania, bo przecież każdy ma wady. Kiedy
        nie robię zakupów jest dobrze.
        • deodyma Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:52
          a przed slubem jaki byl?
          • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 10:58
            Przed ślubem kupował prezenty, mówił, że ładnie wyglądam. Po ślubie nie
            usłyszałam tego nigdy.
            • deodyma Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 11:00
              no to sie chlopina chcial przypodobac.
              maz mojej kolezanki tez byl taki.
              zabieral ja do kina, na koncerty, kupowal kosmetyki, nieba by jej
              przychylil, gdyby tylko mogl.
              a pozniej koniec.

              maskowal sie i tyle.
              • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 11:49
                Mój mąż zwyczajnie przestał się starać. Przywykłam do tego, choć byłoby mi miło,
                gdyby zwrócił uwagę, że np. ładnie w czymś wyglądam.
              • lila1974 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:02
                Mąż mojej ciotki z wiekiem poszedł jeszcze dalej.
                Zapisuje każdą wydaną przez nią złotówkę, zwraca uwagę przy obieraniu warzyw, że
                skórka jest zbyt gruba ... horror.
                • kocianna Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:12
                  Mamy wspolne konto "na zycie" i osobne na fanaberie. Ja nie krytykuje tego, ze
                  moj maz jezdzi do pracy taksowka, a on nie czepia sie sponsorowania przeze mnie
                  mojego rodzenstwa. Moze to jest jakas metoda?
                  • azile.oli Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:30
                    Nie wytrzymałabym z takim facetem. A tekst do córki - żenujący.
                    Też mam nastolatkę i gdyby jej ojciec wypomniał zakupy i jeszcze z
                    ich powodu chodził nabzdyczony, to by po prostu te ciuchy spakowała
                    i kazała je zwrócić do sklepu.
                    Nie wiem, ale może by mężowi ktoś uświadomił, że to chore, co robi.
                    Współczuję, nie potrafiłabym żyć z takim sknerą.
        • lola211 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:18
          Skąpstwo to jest
          > jego najgorsza wada, inne są do zaakceptowania, bo przecież każdy
          ma wady

          Kazdy ma wady, owszem.Jedne mniejszego, drugie wiekszego
          kalibru.Akurat skapstwo zaliczam do tej drugiej kategorii, zycie z
          kutwą jest cięzkie, sama widzisz.



    • 18_lipcowa1 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:29
      ja bym kupowala dalej, jesli stac Cie- olej fochy sknery
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:45
        Mało mam radości w życiu, głownie pracuję. Taką radość sprawia mi m.in. kupno
        np. korali. Taka mała nagroda za ciężką pracę. Przykra jest świadomość, że wg
        męża mam pracować, zarabiać i wydawać pieniądze tylko na rachunki i jedzenie. To
        mam harować tylko po to, by mieszkać i jeść? Takie mam wrażenie. Te pytania:
        wypłacałaś pieniądze kartą? Ile wypłaciłaś? Znowu?
        Powiedzcie, jakiego rzędu kwotę wydajecie na siebie?
        • gryzelda71 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:50
          Spróbuj kupować bez stresu.Nie odpowiadaj na głupkowate pytania ile razy kartę z
          portfela wyjęłaś.I oddzielne konto wskazane,a rachunki po połowie jak pan ma
          zamiar się burzyć.
          • lila1974 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:44
            Ile wypłąciłas? - Tyle ile było mi potrzebne.
            KONIEC!
        • lola211 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:51
          Te pytania:
          > wypłacałaś pieniądze kartą? Ile wypłaciłaś? Znowu?

          Uwaza, ze jestes rozrzutna, stad te pytania.

          Nie licze dokladnie ile wydaje na siebie, z ostatnich zakupow moge
          podac- torebka 500 zl, 2 pary butów 500 zl, jakies kosmetyki 200
          zl., fryzjer, paznokcie - 150 zl., tyle co pamietam.
          • epistilbit Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 12:58
            Bardzo dużo. Ale głównie edukacja. Studia+książki+kursy. Mój ex miał wiele wad,
            ale nie był skąpy. Zawsze mówił, żebym kupowała jak mi się podoba (jak nas stać
            było) bo nie po to, żyły sobie wypruwa, żeby chwili radości nie mieć.

            Z ciekawości pola, co mąż robi z tymi odłożonymi pieniędzmi? Inwestuje, drogie
            auta, czy kisi na koncie?
            • ipola Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:33
              Kisi, normalnie kisi. A ja już głupieję, że może faktycznie dużo wydaję?
              W tym miesiącu wydałam na siebie: pasek 75 zł, korale 49 zł, spodnie wełniane do
              pracy 160, fryzjer 50 zł, bielizna 100 zł, 70 zł depilacja u kosmetyczki, jakieś
              kolorowe rajstopy. Dodam, że spodni na zimę mam z nowo zakupionymi dwie pary,
              paski trzy, korali może jakieś 5 szt., bieliznę kupuję raz na jakiś czas, do
              fryzjera chodzę raz na dwa miesiące, do kosmetyczki raz na miesiąc. Próbuję
              jakoś skompletować garderobę na sezon, chcę kupić jeszcze sobie na zimę jakąś
              spódnicę, sweterki itp. To, co nosiłam wcześniej jest już mocno znoszone, bo z
              racji tego, że ciuchów niewiele, to często prane i noszone. Czy to dużo?
              • epistilbit Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 13:39
                Myślę, że normalnie a nawet ciut przymało, wnioskując z Twoich postów nie
                pracujesz jako kasjerka w tesco i nie zarabiasz minimalnej na rękę.
        • triss_merigold6 Ipola, poczytaj siebie 26.10.09, 12:56
          Poczytaj siebie kobieto, swoje posty z kilku ostatnich miesięcy.
          Jesteś zaharowaną, umęczoną kobietą z problemami zdrowotnymi,
          nerwicą, depresją i brakiem wsparcia ze strony męża.
          Prędzej czy później i tak się rozwiedziesz albo wylądujesz na dłużej
          w szpitalu z receptą na antydepresanty do końca życia.
          Twoj mąż Cie nie szanuje. Trzyma żonę, bo ŻONA JEST TANIA. Byle co
          zeżre, ubrac ją można w szmateksie, malować się nie musi, buty raz
          na dwa lata. TANIA jesteś w utrzymaniu, niewiele oczekujesz i g...
          dostajesz.
          Ile wydaje na siebie? Napiszę tak średnio ale ja sama zarabiam i
          każdy może mi skoczyć w kwestii struktury wydatków. 200 zł fryzjer
          co 2 miesiące; manicure-pedicure-regulacja brwi 100 zł miesięcznie;
          kosmetyki różnie ale ze 150 zł spokojnie; day spa co jakiś czas w
          gabinecie kosmetycznym to 350-400 zł. Ciuchowo różnie, zależy od
          potrzeb.
          • epistilbit Boję się Triss 26.10.09, 13:02
            Bo piszesz dokładnie to co ja miałam zamiar, ale bałam się, że będę zbyt dosadna
            w słowach. Staję się potworem smile

            Od siebie ipola dodam, że może wizyta u psychologa dobrze by Ci zrobiła, bo
            wygląda, że chcesz się za coś ukarać pracą, mężem i nieszczęśliwym życiem.

            Aha, pomyśl o swoich córkach, jakie one wyniosą przekaz z domu, czego będą
            oczekiwać i co dostaną...
            • triss_merigold6 Tia 26.10.09, 13:09
              Ipoli mi szkoda. Autentycznie szkoda. Pracowita, wartościowa,
              nadodpowiedzialna, wykształcona kobieta, której mąż ma fochy o to,
              że śmie kupować nowe buty zanim stare się rozpadną.
              Wizyta u psychologa nie zaszkodzi. Aczkolwiek ja bym się rozwiodła,
              bo to nie skąpstwo tylko brak szacunku.
              Ipola, mąż się z Tobą nie liczy. Nie szanuje Cię. Deklaratywnie może
              mówić nawet czasem, że kocha ale to wygoda, bo gestami nie okazuje.
              Masz prawo do tego, że facet codziennie okazywał Ci, że go zachwyt,
              szacunek, miłość. Żeby był uprzejmy i taktowny. I żeby się starał.
              Jesli mężczyzna przestaje się starać dla kobiety z ktorą jest,
              należy się go pozbyć.
              • majenkir Re: Tia 26.10.09, 13:30

                triss_merigold6 napisała:
                > Jesli mężczyzna przestaje się starać dla kobiety z ktorą jest,
                > należy się go pozbyć.


                Hehe, wtedy 99% malzenstw konczyloby sie rozwodem wink.
                • triss_merigold6 Re: Tia 26.10.09, 13:36
                  Kul. Jakis odgórny nakaz życia w niesatysfakcjonującym związku
                  istnieje?
                  Ja nie daję d... za darmo, wyrosłam z bycia dobrą, miłą i
                  opiekuńczą. Jak się od pana wymaga to docenia bardziej.
                  • gryzelda71 Re: Tia 26.10.09, 13:38
                    > Ja nie daję d... za darmo,

                    To ta nowa fucha?
                    Sory,ale mnie to rozbawiło.
                    • triss_merigold6 No co Ty 26.10.09, 13:42
                      Nie, no co Ty. Fucha to zwyczajne kursy maturalne, od 10 lat to
                      robię tylko rok przerwy miałam, bo chciałam odpocząć.

                      Mnóstwo kobiet daje za darmo. Opiekuńcze, milusie, pyłek zdmuchną,
                      same wytapetują, glazurę położą, pieniądze zarobią, ciasto upieką,
                      teściowej prezent kupią, dzieci wychowają, pana wesprą w ambicjach
                      etc. A pan czasem coś odgórnie zarządzi, wyda dyspozycje i oceni
                      wykonanie.
                      • gryzelda71 Re: No co Ty 26.10.09, 13:46
                        Triss ja wiem tylko tak mi się skojarzyło.
                    • lolinka2 Re: Tia 26.10.09, 17:02
                      gryzelda71 napisała:

                      > > Ja nie daję d... za darmo,
                      >
                      > To ta nowa fucha?
                      > Sory,ale mnie to rozbawiło.

                      Mnie też, mnie też....
            • bri Re: Boję się Triss 27.10.09, 10:01
              > Od siebie ipola dodam, że może wizyta u psychologa dobrze by Ci
              zrobiła, bo > wygląda, że chcesz się za coś ukarać pracą, mężem i
              nieszczęśliwym życiem.

              Bycie stroną poświęcającą się i pokrzywdzoną daje też pewnego
              rodzaju przewagę. Pozwala zbierać głaski za posty na forum, a pewnie
              i w innych okolicznościach też. Usprawiedliwia własne nieprzyjemne
              zachowanie na zasadzie "jestem nieszcześliwa, więc mam prawo być
              skrzywiona i mieć w dupie uczucia innych", itp.

              Tymczasem założę się, że Ipola mogłaby zrobić baaardzo wiele, żeby
              swój komfort życia poprawić.

              A jej narzekań, że nie ma się w co ubrać, to nawet ja już słuchać
              nie mogę, chociaż znam ją tylko z tego forum. Chyba w co drugim
              poście się na to skarży, jakby to był największy życiowy problem ile
              się ma spodni, spódnic i sweterków do pracy.
        • zolza78 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 16:24
          Bardzo przykre sad
          Przypomina mi się sytuacja z domu rodzinnego. Moja mama też ciężko
          pracowała, wychowywała przy tym czworo dzieci i jak sobie coś
          kupiła, była wielka awantura. Do dziś pamiętam sytuację, kiedy
          sprezentowała sobie czerwoną bluzkę. Ojciec zrobił jej taką
          awanturę, że nie tylko nigdy jej nie założyła, ale po jakimś czasie
          wyrzuciła do kosza. Bo za każdym razem jej się przypominało.

          Moja mama bardzo źle na tym wyszła. Całe życie była pod pantoflem
          ojca i drżała przed nim. Moge Ci z własnego doświadczenia
          powiedzieć, że dzieci strasznie przeżywają takie rzeczy i Twoja
          córka na pewno też.

          Ile na siebie wydaję? Nie liczę. Ale zawsze staram się kupić sobie
          coś nowego z każdej pensji.
          Myślę, że jest to miesiąc w miesiąc jakieś 300-400 zł.
        • burza4 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 19:55
          a po co wdajesz się w wyjasnienia? moje, zarobiłam, na chleb nie brakuje. Zrób
          wspólne konto do opłat i wydatków na życie, reszta dla siebie. Nie wiem ile
          wydaję na siebie bo różnie bywa, w tym miesiącu z tysiaka puściłam, pracuję,
          zarabiam i decyduję co zrobić ze swoją kasą.
    • ya.79 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 16:06
      miałam podobnie - dałam się jak goopia wmanewrować w "wspólne" ustalanie
      budżetu... owszem miałam pieniądze na "własne" wydatki i ubrań podobną ilość co
      ty teraz. Z tych "własnych" wydatków to miałam jeszcze ubierać dziecko, kupować
      chemię, i co tam było jeszcze potrzebne. Kwota którą dostawałam była tak
      śmieszna, że na moje wydatki zostawało - 0 zł. Usłyszałam , że jestem
      niegospodarna i nie umiem planować. Też miałam wyrzuty sumienia jak coś sobie
      kupiłam, oraz awantury że śmiem chcieć "więcej". Żyję z moim sknerą do dziś. Ale
      na moich warunkach. W dniu, kolejnej awantury przyjrzałam się wydatkom mojego
      małżona - i co dostrzegłam? - że owszem kasę kisi na koncie, mamy odłożone,
      jest oszczędny ale.. sobie nie żałuje na piwo, a jak kupuje buty to bez żenady
      drogie "bo on nosi tylko markowe", a mi wrzeszczał że nie "zaplanowałam" 3 zł na
      tampony i on teraz musi budżet domowy "rozwalać".
      Tego dnia oświadczyłam, mu że KONIEC "wspólnego" planowania budżetu domowego.
      Jestem DOROSŁA i wiem na co mam wydawać WŁASNE pieniądze. Każdy z nas daje po
      równo na dom, konta bankowe mamy osobne. Koniec wspólnoty, na zasadzie
      komunistycznego hasła wszystko nasze. Owszem nasze ale z granicami. Mój szanowny
      Pan Małżonek obraził, się a i owszem. Trudno mu było pogodzić się, iż stracił
      kontrolę. Ustaliliśmy mniej więcej ile potrzeba na dom, i ustalaliśmy które z
      nas za co płaci. Pilnowałam nawet żeby było po równo. Początki są trudne ale to
      idzie potem automatem. W każdym razie dziś żyjemy wspólnie ale każdy z własnym
      kontem bankowym, bez zaglądania sobie przez ramię. W sumie małżon przyzwyczaił
      się, nawet jest w miarę zadowolony. Nie ma możliwości kontroli więc nie
      komentuje moich zakupów, nawet ich nie zauważa. Tobie też tak radzę zrobić, na
      taki typ faceta - jak się chce z nim żyć - nie ma innej rady.
      • ya.79 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 16:14
        Aha ! jak by naszemu dziecku sprzedał taki tekst... toby po tygodniu zaczął
        dopiero zaczął na oczy widzieć ! Faktem jest też że na zakupy " dzieciowe" go
        nie zabieram. Informuję, go po fakcie co kupiłam i po ile. Czasem palnie jakiś
        głupi tekst, że drogo - mówię mu, że jak udowodnisz mi że kupisz taniej to
        przyznam ci rację. Po tym tekście nie ma nic do powiedzenia. Rozmowę obywam
        wtedy gdy dziecko nie słyszy.
    • lolinka2 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 16:43
      o ja pierdziuuuu,
      Ja twierdzę, że sama mam węża w kieszeni, chłop ma takiego również.
      Ale w życiu, absolutnie, nigdy nie stopował moich wydatków. Najwyżej
      były negocjacje (na tzw przednówku) czy to lub tamto może zaczekać
      jakiś czas... a w tej chwili, w sytuacji, gdy jest finansowo nieźle
      on mnie wręcz zachęca do inwestowania w siebie, bo tak do tego
      podchodzi. Akcja z dzisiaja: oglądam buty, wisimy na tel. (on w domu,
      ja w sklepie) "tyy, fajne nawet, ale czy ja wiem...? kupować? a może
      nie...." "podobają Ci się?" "no podobają..." "to nad czym ty się
      jeszcze zastanawiasz?"
      Nie czuję klimatu zupełnie, nie rozumiem sytuacji w której ktoś bez
      merytorycznego uzasadnienia stopuje mnie w działaniu nieszkodliwym
      dla kogokolwiek....
      • gryzelda71 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 16:46
        Czy ty każdy zakup z mężem omawiasz?Bo nie pierwszy raz piszesz cos podobnego.
        • lolinka2 Re: Kłótnia o zakupy 26.10.09, 17:10
          Nie konsultuję odzieży dziecięcej, zabawek i spożywki (bo i po co).
          Natomiast facet ma zarąbisty gust smile i jako że jest twórcą mojego
          (skądinąd skutecznego) image'u, to ciuchy/buty z nim konsultuję.
          Kosmetyki/zabiegi kosmetyczne konsultuję, bo to jego branża, więc
          dyskusja typu "peeling kawitacyjny, mikrodermoabrazja a może oba" ma
          podstawy merytoryczne. Na te tematy z pewnością wie więcej niż ja.

          Tertio, z racji moich wojaży i faktu, że znakomitą większość czasu
          spędzam poza domem, gadamy przez telefon masakrycznie długie godziny.
          I to dość naturalnie wychodzi, że w wolnej chwili po prostu opowiadam
          mu, co robię. Jeśli chodzę sama po sklepach, to gadamy o tym, co
          widzę smile Ot, cały mechanizm...
    • pade Ipola 26.10.09, 17:28

      Zrób to co napisała Triss, poczytaj sobie swoje posty. Tak nie mozna
      zyć! To nie jest życie, to wegetacja
      Wmówiłaś sobie chyba, ze kochasz męża, bo tak trzeba, bo to Twój
      obowiązek.
      A ja mam wrażenie, ze zostałaś wychowana w duchu: żona jest po to by
      służyć mężowi, i pomimo tego, ze masz dostęp do internetu, zyjesz w
      XXI wieku nie dociera do Ciebie, ze ten model rodziny to już
      przezytek.
      Idź TY wreszcie do psychologa, porozmawiaj z kimś zyczliwym, ustal
      priorytety i postaw temu bucowi ultimatum.
      Zrób coś z tym, smutno się robi jak się Ciebie czyta.
      Niewolnica to mało powiedziane.
      • marzeka1 Re: Ipola 26.10.09, 18:39
        Ipola, pamiętam twoje dosyć rozpaczliwe posty, gdy pisałaś je zapracowana na
        pograniczu załamania nerwowego, to + sknerstwo męża na pewno tylko utrudnia
        życie. Akurat TA WADA jest wadą bardzo uciążliwą, bo oczekiwanie, że będąc na
        stanowisku, które wymaga tez wyglądu, buty zakupisz aż poprzednie się rozlecą,
        jest głupie. A tekstu przy dziecku- cóż, chyba tak szybko bym nie podarowała.
        Może rozważ wprowadzenie osobnych kont + rozliczenie wydatków i podział ich na
        pół.Zrzuć z siebie tę mężowską kontrolę.
        My akurat mamy wspólne konto "od zawsze", ale o ile większe wydatki
        konsultujemy, to jednak nie tłumaczę się, bo kupię buty, kosmetyk czy bluzkę, po
        prostu: zarabiam i kupuję.
    • franczii Re: Kłótnia o zakupy 27.10.09, 12:22
      kurcze, a ciekawe czy to jego skapstwo wychodzi tez w innych sytuacjach np.
      przy okazji wyjscia do restauracji albo wyjazdow rekreacyjnych albo kupowania
      prezentow dl przyjaciol czy dalszej rodziny.
      Skapy facet to jedna z najgorszych rzeczy jakie moga spotkac, nie toleruje tej
      cechy. Moze i jestem materialistka ale zwracam uwage na stosunek do pieniedzy
      znajomych facetow, chlopakow. To jest chyba nawet podswiadometongue_out Nie chodzi o to
      ze oczekuje obsypywania mnie drogimi prezentami ale jedna z pierwszych rzeczy,
      ktore zauwazylam u mojego meza na poczatkowym etapie znajomosci to byla jego
      szczodrosc wobec mamy i siostry , a takze wobec przyjaciol w mniejszym zakresie
      i w innych sytuacjach. Wzbudzilo to moje uznanie i pomyslalam, ze dobrze rokuje
      na przyszlosctongue_out Potem ta cecha okazala sie nieco klopotliwa i wymagala obrobki
      ale po stokroc wole to niz urabiac dusigrosza. Mialam tez chlopaka skapego
      potwornie. Jeden jedyny raz zaprosil mnie do knajpy, byla to darmowa degustacja
      winabig_grin Pil tylko on, mnie pozostal ustny opis bukietu. W barze, do ktorego
      wstapilismy z mojej inicjatywy, wyluskal garstke klepakow i sciubil po grosiku,
      co by tylko rachunek za herbate po rowno podzielic. Wstyd straszny. Co nie
      przeszkadzalo mu wyzrec pol lodowki kiedy do mnie wpadal. Pozegnalam pana bez
      zalu.
      A ze spostrzezen ogolnych, skapstwo chyba dotyczy glownie facetow, kobiet
      skapych zwlaszcza w stosunku do wlasnego wybranka nie spotkalam.
      • lola211 Re: Kłótnia o zakupy 27.10.09, 14:29
        > Skapy facet to jedna z najgorszych rzeczy jakie moga spotkac, nie
        toleruje tej
        > cechy.

        Dla mnie taki facet tez jest skreslony w przedbiegach.Nie, nie,
        nie.Facet ma miec gest i mozliwosci.

        W barze, do ktorego
        > wstapilismy z mojej inicjatywy, wyluskal garstke klepakow i
        sciubil po grosiku,
        > co by tylko rachunek za herbate po rowno podzielic.

        Slyszalam o takich przypadkach- zenujace zachowanie.



      • mamamonika Re: Kłótnia o zakupy 27.10.09, 14:36
        He - miałam na studiach kolegę, który kiedyś zadzwonił do mnie o 10
        do domu z pytaniem, kiedy mu oddam 6,50 PLN za piwo bo mu się
        rachunki nie zgadzają tongue_out

        Oddałam. Bo by jeszcze komornika nasłał albo 3 z bazaru...
        • franczii Re: Kłótnia o zakupy 27.10.09, 21:06
          Przeczytajcie sobie taki watek Ranking na najbardziej skapego faceta czy cos w
          tym stylu, tam to sa dopiero perelkibig_grin
    • eweliska18 Re: Kłótnia o zakupy 27.10.09, 15:02
      u nas jest tak - każdy ma swoje konto, za codzienne zakupy płaci ten
      kto je akurat robi, rachunki płacimy wspólnie, a z resztą pieniedzy
      robimy co chcemy, więc wydaje na siebie tyle ile mam ochotę i nie
      wyobrażam sobie, że mąż rozlicza mnie z moich pieniedzy, nigdy nie
      pozwoliłabym na to , proponuje osobne konta plus jedno wspólne do
      regulowania rachunków i wydatków związanych z utrzymaniem i
      prowadzeniem domu, jezeli to nie pomoże to zastanowiłabym się nad
      sensem tego małżeństwa
      • ipola Dzięki za wszystkie posty 28.10.09, 11:03
        Pomogłyście mi poczuć się mocniej w przekonaniu, że nie robię nic złego.
        Zarabiamy tyle, że starcza na przyzwoite życie, na odłożenie oszczędności, co
        świadczy o tym, że dobrze gospodaruję pieniędzmi. Moje wydatki, nazwijmy to
        osobiste, nikomu nie robią krzywdy, tylko mąż wpędza mnie w bezsensowne poczucie
        winy. Pożaliłam się, bo to przykre. Zazdroszczę koleżankom, które idą na zakupy
        i beztrosko kupują, co im się podoba, bez poczucia winy. Fajnie wyglądają,
        mężowie to doceniają. Pewnie niektóre z was pomyślą, że to bardzo powierzchowne
        postrzegać człowieka poprzez wygląd, ciuchy, przyjemności. W moim poście po
        prostu oddzieliłam ducha i ciało. Bo właśnie o to drugie mi chodziło. Co nie
        znaczy, że problem, o którym piszę jest dla mnie najważniejszy, natomiast
        przekłada się na wiele innych spraw i bardzo męczy.
        • lolinka2 Re: Dzięki za wszystkie posty 28.10.09, 11:10
          bo ipola, duch to nie wszystko.... oprócz psyche jest soma i to
          cokolwiek bardziej widzialna nawet.

          nie szata zdobi człowieka, a wnętrze, ale wystarczy pomyśleć jak
          wygląda człowiek "z wnętrzem" w wystrzałowej szacie big_grin

          Skoro już doszłaś do tego, że cię to męczy - należy pokombinować nad
          rozwiązaniem. Powodzenia!
    • paskudek1 Re: Kłótnia o zakupy 28.10.09, 11:13
      oprócz porpozycji drastycznej i radykalnej jak pozew rozwodowy mam jeszcze jedną - mniej radykalną. Jeżeli masz jakąś przyjaciółkę, dobrą koleżankę, jakąkolwiek babę którą mogłabyś poprosić o paragony za zakupy. ALe taką któa wydaje więcej od ciebiesmile jak fryzjer to nie 50 zeta (swoja drogą tani ten fryzjer) ale minimum 150, kosmetyczka, jak cichy to nie 100 ale minimum 400 złotych za np. eckę, buty - 600 zł itd. W miarę możliwości paragony ze zbliżonymi datami i w sytuacji kiedy małżonek znowu zacznie swoje pokaż mu łaskawie jak to wygląda u innych ludzi i zapytaj grzecznie czy woli twoje zrównoważone wydatki czy te drugie? Bo ciebie stac na jedne i drugie, z wrodzonej skromności wydajesz mniej, ale jak zacznie truć to z rozkoszą wydasz tę drugą kwotę.
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 28.10.09, 11:20
        Poszłam już tym tropem, wiesz co małżonek mi odpowiedział? A co mnie obchodzi
        ile inne wydają? A mam ci pokazać takie, co mają i nie wydają, choć by mogły?
        Swoją drogą byłam ciekawa, ale przyszła córka i nie chciałam kontynuować przy
        niej tej żenującej wymiany zdań.
        • paskudek1 Re: Kłótnia o zakupy 28.10.09, 12:55
          to może następnym razem, kiedy zacznie ci wymawiać tekstami typu "inni mają 1000 na miesiąc" itp. możesz powiedzieć mu coś takiego "kochanie, bardzo cieszę się, że masz takie dobre serce. Czy w ramach troski o los ubogich sądzisz, że teraz powinnam kwoty wydawane dotąd na ubrania wpłacać na konto jakiegoś ośrodka pomocy ubogim? Czy może mam znaleźć biedną rodzinę i bezpośrdnio zacząć im pomagać? Tylko zważ kochanie, że od oddania pieniędzy biednym nie przestanę nagle ;potrzebować ubrań, kosmetyków i innych rzeczy."
          Ewentualnie na tej samej zasadzie, kiedy on ci mówi że "nie obchodzi mnie że inni wydją" powiedz "a mnie nie obchodzi że inni NIE wydają." Po drodze masz jeszcze rozwiązania typu - sądowna rodzielność majątkowa z jasno okreslonymi zasadami płacenia rachunków i zaspokajania potrzeb dziecka, separacja orzeczona sądownie oraz sam rozwód. Co ja ci mogę powiedzieć kobieto - trzymaj się inie daj stłamsić. Powodzenia
    • iwonapa Re: Kłótnia o zakupy 28.10.09, 14:35
      a ja w ogóle bym sie nie przejmowała, nic nie chowała, nie unikała zakupów, po
      prostu robiła swoje, tzn. kupowałą to co mi potrzebne. Zarabiasz, wydajesz.
      Swoja droga ciekawe, dlaczego tak mu zależy, żeby nic nie kupować. Następnym
      razem powiedz, że znasz jego zdanie na ten temat, ale twoje jest inne. I tak
      odpowiadaj za każdym razem, jak zdarta płyta. Jak usłyszy to samo po raz 20, to
      jest szansa że w końcu mu się znudzi. Nie zmienisz go. Kupuj bez wyrzutów
      sumienia, życie to nie tylko opłaty i jedzenie

      To kiedy idziesz po ta torebkę, o której pisałaś?
      A do niej jeszcze czapka, szalik i rekawiczki pod kolor

      Głowa do góry, wszystkie ci kibicujemy

      Aha, i nie zapominaj o córkach, to małe kobietki, które też chcą ładnie
      wyglądać, a poza tym to wielka przyjemność kupować dzieciom
    • iwonapa Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 13:11
      i jeszcze jedno
      Jakie ma zdanie nt książek, i sprzętów domowych?
      Czy kupno nowej pościeli czy reczników to też grzech?
      • ipola Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 15:15
        W tych tematach nie mam żadnych oporów i kupuję np. nowe ręczniki, pościele,
        firanki, choć i tak uważa, że stare są jeszcze całkiem dobre i niepotrzebne jest
        kupno nowych, ale coś tam pomarudzi i już, na tym się kończy. Te wydatki dotyczą
        nas wspólnie, więc łatwiej mu je "przełknąć".
        Pomyślałam sobie, po przeczytaniu waszych postów, że sytuacja jest naprawdę
        żenująca. Ja - kobieta pracująca, krępuję się kupić sobie cokolwiek, co nie jest
        niezbędne, dręczę się wyrzutami sumienia po kupnie spodni za 150 zł. Nie kupuję
        ciuchów na żadne okolicznościowe imprezy, mam kiecki sprzed kilku lat i w nich
        na zmianę chodzę. Wszystkie w zasadzie ciuchy są mi potrzebne do pracy, bo w
        niej spędzam najwięcej czasu. Nawet gdybym kupiła sobie coś z kaprysu? Głupia
        jestem, doprawdy głupia, że tak daję sobie mieszać w głowie.
    • zuzanka89 Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 14:05
      Ja bym poszla za ciosem. Przy sniadaniu - "kochanie nie przesadzaj,
      jak mozesz brac maslo i wedline, jest mnustwo ludzi ktozy musza sie
      samym chlebem cieszyc", na obiady zaczela bym podawac makaron z
      serem na zmiane z makaronem z jogurtem komentujac za kazdym razem,
      ze jedzenie jest bardzo drogie i wogule to przesada jesc "az tyle".
      Oszczedzac mozna jeszcze bardziej: 1) seks - tabletki czy
      prezerwatywy nie sa za darmo... 2) telewizja, kablowka, internet -
      totalne wyzucanie pieniedzy 3) samochod czy autobus - niezdrowo i
      bez sensu placic jak mozna spokojnie przejsc sie te 50 minut w jedna
      a potem druga strone. Argumentow mozna mnozyc, "srubke przykrecac" -
      moze zrozumie absurdalnosc sytuacji i przeprosi.
    • setia Re: Kłótnia o zakupy 29.10.09, 16:30
      Ipola, bądź zdecydowana; zarabiasz - wydajesz, masz do tego prawo. to przez
      Twoją niepewność mężowi udaje się uzyskać przewagę nad Tobą. wyczuwa, że nie
      jesteś pewna tego co robisz i być może gdzieś w duchu przyznajesz mu rację i tym
      pewniej się czuje.
      ustaw sprawy jasno: masz prawo wydawać pieniądze na swoje drobne przyjemności.
      koniec i kropka. a mąż ma to zaakceptować.
      powiem Ci, że mój mąż jest mega sknerą i opisane przez Ciebie sytuacje tez miały
      u nas miejsce. u mnie jest tym gorzej, że od 3 lat jestem na wychowawczym i nie
      zarabiam pieniędzy, wypominał mi więc każdy najmniejszy wydatek. nawet kiedy
      wydawałam pieniądze podarowane mi przez mamę (na zasadzie: kup sobie dziecko
      jakiś porządny płaszcz, bo ten jest już znoszony). wiele rzeczy w moim
      małżeństwie jest złych, ale to było już nie do wytrzymania.
      jakiś czas temu mieliśmy poważną rozmowę i zostały ustalone różne kwestie min
      ta, że mam prawo kupować rzeczy, które uważam za niezbędne, nie przekraczając
      oczywiście pewnej kwoty, która zachwiałaby naszym budżetem. więc męża aż skręca
      kiedy widzi moją nową sukienkę, ale nic nie śmie powiedziećsmile mam nadzieję, ze z
      czasem zupełnie mu przejdzie i zacznie reagować w jedyny właściwy sposób, a
      więc: czy to nowa sukienka? ale pięknie w niej wyglądasz! smile
    • iwonapa Re: Kłótnia o zakupy 30.10.09, 10:22
      wszystko w tym temacie zostało już napisane, dokładnie wiesz co masz robić
      Teraz tylko napisz, co sobie dzisiaj kupiłaś, albo jutro
      • semijo Re: Kłótnia o zakupy 30.10.09, 18:56
        Rozwieść się zawsze zdazysz, ja bym jednak spróbowała porozmawiać z
        mężem i ustalić pewne zasady. Jeśli macie wspólne konto to jest to
        nawet łatwiejsze. Takie osoby jak twój mąż mają ogromną potrzebę
        kontroli, te "uciekające " pieniądze ich przerażają, powodują chaos
        w wydatkach. Musicie to uporządkować. Niech w każdym miesiącu
        zostanie z góry okreslona suma, którą każdy moze wydac na siebie np.
        300 zł. Mąz jesli nie chce moze sobie składować w "skarpetce"smile
        Zawsze musi byc jakaś kwota "na oszczedności" To powinno utulić jego
        wyrzuty sumienia, że wydajecie za dużo. To pewien kompromis bo on z
        jednej strony kontroluje ile wydajesz na siebie (masz tylkko
        określoną kwotę na ten cel)a z drugiej strony nie ma podstaw do
        awantur. Nie jest to może idealne rozwiązanie ale chyba lepsze niż
        rozwódsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja