Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem

26.10.09, 12:47
czy po prostu dziwna jestem?

Słyszę/czytam często, że do przedszkola w Warszawie ciężko się
dostać. Że brak miejsc, że koniecznie oboje rodzice muszą pracować
żeby w ogóle przyjęto papiery itepede.

A z drugiej strony taka obserwacja: w godzinach odbierania dzieci z
przedszkola widzę sporo matek z wózkami, ewidentnie na urlopach
macierzyńskich lub wychowawczych. Być może nie wszystkie, ale na
pewno spora ich część.

Jako matce FAKTYCZNIE pracującej problem miejsca w przedszkolu
będzie mi lada moment bardzo bliski.

Jak to jest w końcu?
    • slonko1335 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 12:50
      Matka na macierzyńskim albo na wychowawczym jest matką na etacie, prawda? Ja
      składając papiery do przedszkola byłam na wychowawczym z drugim dzieckiem.
    • epistilbit Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 12:53
      Proste, zatrudnienie potwierdza się pieczątką firmy. A mama na
      macierzyńskim/wychowawczym to dalej pracownik i ma święte prawo do takiej
      pieczątki. Nie mówiąc już o tym, że znajomy z działalnością gospodarczą, zawsze
      może pomóc.

      Zawsze ludzie będą obchodzić przepisy.

      Rozwiązanie jest jedno: tyle miejsc ile chętnych.
      • lola211 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 12:57
        > Zawsze ludzie będą obchodzić przepisy.
        Najwiecej pretensji słyszy sie pod adresem matek tzw. samotnych -
        niemezatek, ktore de facto mieszkaja z partnerem.Ze oszustki,
        nabijaja sobie punkty rzekoma samotnoscia.
        A tu prosze- kolejna rzesza- tym razem "pracujacych inaczej".
        • epistilbit Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:06
          lola do mnie pijesz?
          Jak składałam papiery do przedszkola, to napisałam, prawdę, że nie pracuję,
          jestem mężatką i się dostałam, o dziwo. Dlatego postuluję, tyle miejsc ile
          chętnych, bo jakiekolwiek kryterium nie stworzymy, zawsze znajdzie się
          cwaniaczek, który będzie próbował to obejść.
          • lola211 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:23
            > lola do mnie pijesz?

            Pisze a propos problemu, bez osobistych wycieczek.
    • ewag12 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 12:55
      Ja tez tego nie rozumiem. Moja mała miała 10mscy kiedy ja poszłam do
      pracy. Raz że chciałam a dwa, że sym nie miałby szansy na dostanie
      sie do przedszkola. Spełniłam wszystkie wymagania a syn i tak sie
      nie dostał. Lewe zaświadczenia o zatrudnieniu to mało, potrzebne są
      jeszcze znajomości, układziki - szczególnie w takim małym mieście w
      którym mieszkam. Dzieci tzw "elyty" dostaja w pierwszej kolejności a
      potem reszta.
    • ipola Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 12:59
      U mnie było tak, że pomimo tego, że córka była samodzielna, oboje pracujemy, nie
      dostała się do przedszkola. Dostały się natomiast dzieci mam niepracujących,
      albo z odległych rejonów miasta. W końcu się dostała, po moim odwołaniu,
      ponieważ utworzono dodatkowy oddział przy kościele. Nie mam nic przeciwko
      dzieciom, które chodzą do przedszkola, a ich mamy nie pracują, ale pomimo
      wszystko uczciwie byłoby gdyby pierwszeństwo miały dzieci rodziców pracujących.
      Mam koleżankę, która siedzi w domu (dosłownie siedzi, bo jej jedynym zajęciem są
      spotkania z koleżankami i zakupy) i jej dziecko dostało się bez problemu, ale
      ona miała znajomości. I tak to właśnie jest.
      • slonko1335 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:05
        Niestety po znajomości dzieci mają pierwszeństwo niezależnie od tego czy rodzice
        pracują czy nie.
        Inna sprawą jest to, że przedszkole ustala jakieś pierwszeństwo dostania miejsca
        a nie jest w stanie sprawdzić czy rodzic spełnia warunki tego pierwszeństwa.
      • letizia2 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:06
        Jaki masz problem to idź na macierzyńskismile
        Jak moje dziecko szło do przedszkola to Ja pracowałam. Późnej zaszłam w ciażę i
        urodziłam drugie.
        Pierwsze cały czas chodzi do przedszkola, a Ja z drugim leżę w domu, bo jestem
        na wychowawczym i mam do tego święte prawo!
    • volta2 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:05
      ja przerwałam urlop wychowawczy na starszego synka gdy urodził mu
      się brat, zatem gdy składałam podanie do przedszkola nawet mi nie
      przyszło do głowy, by w związku z moim pobytem w domu nie wysyłać
      trzylatka do przedszkola.
      w podaniu była pieczątka z zakładu pracy bez adnotacji że przebywam
      na wychowawczym. musiałabym być idiotką by zgodzić się na taki wpis,
      tym bardziej że i 10 pieczątek z 10 zakładów niczego mi nie mogło
      zagwarantować. syn stoczył bój o miejsce w przedszkolu z czterema
      kandydatami na 1 miejsce. udało się, choć pieczątki to była tylko
      podkładka. musiłam jeszcze szukać znajomości i to też mi niczego nie
      gwaratnowało.

      jesteś rozgorycznona, ale przecież też możesz sobie zafundować
      kolejne dziecko i wziąć wychowawczy i wtedy przekonasz się na
      własnej skórze, jak to łatwo dysponować cudzym dzieckiem.
      ja nie miałam wątpliwości że dziecku przedszkole się należy, a że
      było trudno - to naprawdę nie moja wina, że gmina nie zadbała o
      infrastrukturę, nie miej pretensji do matek, tylko do radnych i
      wyraź to w czasie wyborów samorządowych.
    • skrzydlaczka Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:08
      Istnieją przecież wolne zawody/własna działalność gospodarcza.
      Naprawdę, nie każda praca to biuro od 8.00 do 16.00.
      • anulla1 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:19
        Rozumiem że ty sobie wyobrażasz to tak, moje dziecko chodzi do
        przedszkola ja rodze drugie dziecko, i ide na pół roku na
        macieżyński, zabieram dziecko z przedszkola, na miejsce mojego
        wskakuje twoje.... tylko co po pół roku??? Twoje wypada , czy moje
        zostaje na lodzie?
    • kropkacom Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:11
      Ja dobrze że nie mieszkam w Polsce i nie muszę tłumaczyć czemu moje dzieci
      chodzą do przedszkola.
    • an_ni Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:12
      po pierwsze papierow nikt nie przyjmuje, rejestracja jest
      elektroniczna, potem owszem w gestii dyrektorow jest selekcja
      po drugie pracujacy rodzice nie wystarcza w dzielnicach gdzie jest
      duzo dzieci i malo przedszkoli
      trzeba wowczas byc samotna matka lub sprawic dziecku rodzenstwo
      no i trzeba wiedziec ze matka na macierzynskim i wychowawczym to
      matka nadal zatrudniona
      nikt nie sprawdza przeciez czy rodzice faktycznie chodza do pracy i
      w jakich godzinach
      moja rada - wychodzic sobie znajomosci w wybranym przedszkolu
    • pieskuba Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:12
      Nie jesteś dziwna. W zeszłym roku mój synek chodził do zerówki
      przedszkolnej w pobliżu mojego biura, bo blisko domu się nie dało.
      Przedszkole było czynne do 17.00, ja również pracuję do 17.00, więc
      musiałam go odbierać wcześniej. Ustaliłam w pracy, że będę brać
      krótką przerwę o 16.00 i zabierać młodego z przedszkola. I wyobraź
      sobie, gdy o tej 16.00 odbierałam go, przedszkole było prawie
      zupełnie puste... Ktoś wcześniej zabierał te wszystkie dzieci z
      licznych przecież grup. Pracujące matki? Chyba nie..
      • pieskuba Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:22
        eeee - żeby nie było, że kogoś atakuję - absolutnie nie - to tylko
        taka obserwacja. Poza tym mamy na wychowawczym to jedno a inna
        sprawa to fakt, że dzieci są nagminnie odbierane z przedszkola w
        okolicach obiadu przez nadopiekuńcze babcie.
    • ola_motocyklistka Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:13
      Ja też wrzuciłam siebie w kategorię mamy pracującej. Od września miałam plany
      złożyć w firmie wypowiedzenie i założyć własną działalność. Wypełnianie punktów
      w kryteriach potraktowałam przyszłościowo, bo mimo tego że zapisywałam je w
      marcu, inf., które podawałam miały obowiązywać we wrześniu. Nie czuję się
      oszustką. Nie wiedziałam, że zajdę w ciążę. Moje zawodowe plany przesuwają się w
      czasie, i nie czuję parcia aby córkę wypisać z przedszkola. Nie używałam przy
      tym znajomości, bo nikogo tam nie znałam. denerwowałam się strasznie czy się
      dostanie, i udało się, z czego się cieszę.

      Ja osobiście spotkałam się z opiniami, że dzieci rodziców nie pochodzących ze
      stolicy zabierają miejsce dzieciom rodziców rodowitych warszawiaków, i jeszcze
      doszedł do tego absurd wyliczania ile pokoleń wstecz jest się rodowitym
      warszawiakiem.
      • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:41
        ola_motocyklistka napisała:


        > Ja osobiście spotkałam się z opiniami, że dzieci rodziców nie pochodzących ze
        > stolicy zabierają miejsce dzieciom rodziców rodowitych warszawiaków, i jeszcze
        > doszedł do tego absurd wyliczania ile pokoleń wstecz jest się rodowitym
        > warszawiakiem.

        Ja też się spotkałam i jest w tym trochę racji. Jeśli ktoś mieszka i pracuje w
        Warszawie (Wrocławiu/Poznaniu/Krakowie/dowolnej innej miejscowości), a
        zameldowany jest dajmy na to gdzieś na Podlasiu (Podkarpaciu/dowolnym innym
        województwie) i tam płaci podatki - to jakby płaci podatki na przedszkola/służbę
        zdrowia/drogi/remonty w gminie, w której jest zameldowany, a nie w miejscu,
        gdzie mieszka i chciałby posłać dziecko do przedszkola. W takiej sytuacji
        jednakowoż pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola powinny mieć chyba dzieci
        rodziców, którzy płacą podatki w tej konkretnej gminie, w której położone jest
        przedszkole.
        Przepychanek, kto jest bardziej rodowitym warszawiakiem, też nie rozumiem, ale
        mam prawo, bo ja przybłęda wrocławsko-podlasko-kresowa jestem wink
        • ola_motocyklistka Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:48
          I w tym sęk, że ja nie jestem z Wawy, nie jestem tu zameldowana, ale tu płacę
          podatki-rozliczamy się razem z mężem. Córka ma zameldowanie w stolicy.
          Dlatego ja nie rozumiem dlaczego mam być poza kolejnością. Fakt, tyż ze mnie
          przybłęda, ale nie czuję się gorszasmile
          • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 14:07
            No właśnie - skoro tu płacisz podatki, to tu Twoje dziecko powinno mieć
            pierwszeństwo w przyjmowaniu do przedszkola. Przed tymi dziećmi, których rodzice
            płacą podatki np. w poprzednim miejscu zamieszkania. Nie o meldunek chodzi,
            tylko o podatek.
            • kajak75 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 09:51
              Zgadzam sie z Mal-art w całej rozciaglosci.
              Wazne sa podatki, nie zameldowanie. Wystarczy zlozyc odpowiedni NIP 3.
              • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 13:13
                Właśnie, niby tylko "wystarczy"... Ponoć nie w każdym urzędzie chcą takie
                oświadczenia przyjmować (tak gdzieś czytałam). No i nie każdemu się w ogóle chce
                bawić w taką papierkologię...
                • ola_motocyklistka Zameldowanie a zamieszkanie 28.10.09, 09:38
                  Ja rozliczam się korzystając z adresu zameldowania męża, który jest owym warszawiakiem.I tu mam ułatwioną sprawę.
                  Problem jest że jeśli oboje są przyjezdni muszą podać w rozliczeniu miejsce zamieszkania. Tu dochodzi wiele problemów:
                  1. Ja osobiście miejsca mojego zamieszkania nie podam nigdy nikomu ( raz już zapłaciłam mandat za brak meldunku! 200! zł!). nadal obowiązuje ustawa o obowiązku meldunkowym z bodajże 56 r. Nie zmieniono tej ustawy, a jako alternatywę zaczęto posługiwać się adresem zamieszkania częściej niż zameldowania. Nie mieszkamy w miejscu zameldowania męża i córki, czyli u teściowej.
                  2. Jak mam potrzebę melduję się tymczasowo u teściowej, staram się nie korzystać z tego za często. Ostatnio jak szłam na diagnostykę do szpitala, meldowałam się. Mimo tego że moje składki odchodzą na NFZ warszawski czasami się spotykam z tym, że odsyłają mnie do miejsca zameldowania jako do instytucji mi właściwej uncertain
                  3. dLAtego jestem w stanie zrozumieć rodziców, którzy nie płacą podatków w miejscu w którym pracują, a wtym, w którym są zameldowani. To też przydałoby się aby nasi darmozjadowie z sejmowych ław uregulowali prawnie migrację naszych obywateli.
    • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:14
      O paniach na urlopach, które nadal są pracownikami swoich zakładów pracy, już
      ktoś napisał. Są jeszcze mamy pracujące w domu, mamy pracujące tylko na część
      etatu (np. lektorki w językowych szkołach wieczorowych, ba, zatrudniona i z
      prawem do przedszkola jest nawet moja daleka znajoma, która w weekendy ma
      wykłady dla studentów zaocznych, a w tygodniu "siedzi z dzieckiem w domu" - ale
      ona akurat nie korzysta), mamy opiekujące się niepełnosprawnym członkiem rodziny
      (w takiej sytuacji w mojej gminie też dziecko "ma fory") i cała masa innych. To,
      że kogoś się regularnie widzi pod przedszkolem z wózkiem, nie znaczy jeszcze, że
      nie pracuje. I nie da się każdego skontrolować, czy ma większe, czy mniejsze
      prawo do przedszkola. Najfajniej by było, gdyby wreszcie powstało więcej
      przedszkoli...
      • agatar-m Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:21
        ja się tez zastanawiam jak to jest,gdy odbieram synka z przedszkola o 16 to juz
        prawie nikogo nie ma, ale tłumacze sobie tym,że sa babcie, ciocie, sąsiadki
        ewentualnie, no bo przeciez jest pełno zawodów gdzie oboje rodziców pracują do
        późnego wieczora. Kurcze naparwde fajnie ,że mają takie osoby do odbierania.Mąż
        w zasadzie cały czas pracuje do 22, jak znajde prace na zmiany, gdzie i zdarza
        się tez siedzieć do 21-22, to nie wiem jak sobie poradzimy. Nie mamy za bardzo
        na kogo liczyć,zeby nasze dzieci (bo jest2) siedziały u kogoś tak długo.
      • agatar-m Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:23
        mal_art napisał:

        . Najfajniej by było, gdyby wreszcie powstało więcej
        > przedszkoli...

        o ! i święta prawda, wtedy żadna z nas by sobie do oczu nie skakała sad
    • lila1974 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:17
      Ale co tu dziwnego?

      Mama przebywa na urlopie macierzyńskim bądź wychowawczym. Czy dlatego miałąby
      rezygnować z przedszkola starszego ze swoich dzieci?
      • lola211 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:28
        Chodzi pewnie o to, ze pierwszenstwo powinny miec dzieci, ktore nie
        maja zapewnionej opieki w domu.A jak matka siedzi na wychowawczym to
        smialo opieke sprawowac moze.
        Chyba tym sie przedszkola kieruja ustalajac pierwszenstwo w naborze?
        • lila1974 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:36
          Kierują się jeszcze tym, że dziecko, które już do tego przedszkola
          uczęszcza jest przed dzieckiem, które jest nowe.

          Zatem mamą na macierzyńskim nie opłaca się dziecka wypisywać.

          Absolutnie rozumiem, choć sama miałam straszne kłopoty z umieszczeniem kornelki
          w przedszkolu.
        • slonko1335 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:38
          Tylko widzisz nie każda matka chce lub może byc na wychowawczym 3 lata. Ja
          również rozważałam opcję żeby wysłać córkę do przedszkola za rok bo siedzę
          teraz z młodym w domu a i choróbstw mi nie będzie znosiła jak on jeszcze mały
          ale niestety nie ma nowych grup czterolatków u nas, aby więc moje dziecko
          dostało się do przedszkola w ogóle musiało iść jako trzylatka teraz.
    • kawka74 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:26
      Wszystko zależy od tego, czy traktujesz przedszkole jak przechowalnię, czy jak placówkę opiekuńczo-wychowawczą. Patrząc na przedszkole z pierwszej perspektywy faktycznie można się wściec, kiedy oboje faktycznie zawodowo pracujący (nie: formalnie zatrudnieni) rodzice nie mają co zrobić z dzieckiem, a matki, które spokojnie mogłyby sprawować opiekę nad potomkiem dostają miejsce bez problemu.
      Patrząc jednak z drugiej perspektywy każde dziecko, bez względu na to, czy jego rodzice mają możliwość sprawowania nad nim opieki w domu, ma prawo do korzystania z dobrodziejstw przedszkola jako placówki edukacyjnej, bo niby dlaczego nie?
      • kawka74 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:28
        I jeszcze jedno - raczej trudno wymagać od matek, które znalazły się na macierzyńskim czy wychowawczym, żeby na okoliczność narodzin rodzeństwa starsze dziecko było zabierane z przedszkola. A takich sytuacji jest multum.
      • lola211 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:30
        > Patrząc jednak z drugiej perspektywy każde dziecko, bez względu na
        to, czy jego
        > rodzice mają możliwość sprawowania nad nim opieki w domu, ma prawo
        do korzysta
        > nia z dobrodziejstw przedszkola jako placówki edukacyjnej, bo niby
        dlaczego nie
        > ?

        Ale majac taka a nie inna sytuacje- popyt przewyzszajacy podaz- tego
        prawa trzeba niektorym odmowic.
        • kawka74 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:38
          Ależ ja nie twierdzę, że nie - bo trudno przyjąć wszystkie chętne dzieci przy zwyczajnym braku miejsc. Niemniej prawo mają, a jak je egzekwują, to już inna para kaloszy.
        • lila1974 nie lola 26.10.09, 13:40
          Prawo trzeba zmienic a dokłądnie politykę państwa a od rodziców dzieci się odczepić.
          • lola211 Re: nie lola 26.10.09, 14:12
            > Prawo trzeba zmienic a dokłądnie politykę państwa a od rodziców
            dzieci się odcz
            > epić.

            Jak najbardziej jestem za.

            Dziwi mnie tylko jedno- zero zrozumienia dla kobiet, ktore próbuja
            swoje dzieci umiescic w przedszkolu wpisujac, ze sa samotnymi
            matkami de fakto mieszkajac z ojcem dziecka.Wowczas stado e-mam
            krzyczy ze to oszustki i ich postepowanie jest naganne.Jakos nikt
            zrozumienia nie wykazuje- a przeciez kazdej chodzi o to samo- o
            wyegzekwowanie prawa wlasnego dziecka do pobytu w przedszkolu.
            • lila1974 Re: nie lola 26.10.09, 14:18
              A to Cię nie do końca zrozumiałam.

              Chory system rodzi chore zachowania ... ile jeszcze wody musi upłynąć?
          • majan2 Przedszkole to nie tylko przechowalnia dzieci 27.10.09, 22:16
            Przedszkole to nie tylko przechowalnia dzieci, ale miejsce gdzie dzieci się uczą
            bardzo wielu rzeczy, takie przynajmniej są założenia i nasze publiczne
            przedszkole w pełni je realizuje, wiec nawet jezeli do przedszkola chodzą dzieci
            mam bedacych w domu to nie ma w tym nic złego, a wręcz odwrotnie - edukacja
            przedszkolna daje podstawy do dalszego rozwoju. Druga sprawa, ze takie oceniania
            po pozorach jest dosyć błędne. Ja mam nienormowany czas pracy i zwykle lece z
            pracy do domu biore malucha i biegniemy po staszaka do przedszkola, co nie
            oznacza, ze poprzednie 7 godzin byłam w domu. Zezłościł mnie Twój post autorko
            wątku!!!!!!
      • lila1974 Nie do matek 26.10.09, 13:37
        trzeba mieć pretensje a do chorego systemu, któy radośnie likwidował i likwiduje
        placówki.
        • kawka74 Re: Nie do matek 26.10.09, 13:43
          Oczywiście, tyle, że co z tego wynika dla matek, których dzieci do przedszkola się nie dostały? Nic.
          • lila1974 Re: Nie do matek 26.10.09, 13:51
            Wiem, że nic.
            Z drugiej strony jednak nie mogąc umieścić Kornelki w przedszkolu nie wściekałam
            się, że sąsiadce się udało mimo, że jest na macierzyńskim.

            Żenujące jest podejście państwa do tej sprawy.
            • kawka74 Re: Nie do matek 26.10.09, 14:00
              Tak sobie myślę, że państwo zwyczajnie postanowiło załatwić problem cudzymi rękami czyli przedszkolami niepublicznymi, których w mojej okolicy powstaje jakiś zylion. Przedszkola państwowe? - ostatnie powstało jakieś dwadzieścia lat temu czy nawet więcej. A że nie każdego stać na prywatne? Trudno. Było nie dzieci robić. Zaangażujcie babcię, ciocię, róbta, co chceta, tylko nie zawracajcie głowy duperelami.
              Oczywiście, że najlepiej byłoby, żeby każde dziecko miało swobodny dostęp do publicznej placówki, póki co jednak możemy sobie o tym tylko pomarzyć.
              • lila1974 Re: Nie do matek 26.10.09, 14:09
                I tu jest pies pogrzebany.

                A matkom nie ma się co dziwić. I tak w naszym kraju jest wiele takich, które za
                wszelką cenę wolą babcie i nianie byle tylko dziecka do placówki nie oddać ... a
                gdyby tak i one zmieniły zdanie?
                • kawka74 Re: Nie do matek 26.10.09, 14:22
                  Toteż ja się nie dziwię. Nie dziwię się ani rodzicom, którzy chcą umieścić dziecko w przedszkolu za wszelką cenę, ani tym, którzy mają żal o niesprawiedliwy podział miejsc. Miejsce w przedszkolu, tak jak miejsce na porodówce (nie tylko w dobrym szpitalu, ale czasem w szpitalu w ogóle), to towar deficytowy i ludziom puszczają nerwy, kiedy ten towar wymyka im się z rąk, chociaż wydaje im się, że są bardziej uprawnieni do jego posiadania.
              • mal_art Re: Nie do matek 26.10.09, 14:13
                Ależ dobrze, że powstają te przedszkola prywatne, jest wybór i każdy może sam
                ocenić co mu bardziej odpowiada itd. W paru krajach europejskich jest tak, że
                każde dziecko uczęszczające do przedszkola/szkoły prywatnej dostaje od państwa
                subwencję - dokładnie taką samą albo np. połowę tego, co państwo płaci od łebka
                za dziecko w placówce państwowej. IMO tak dopiero jest sprawiedliwie, bo wtedy
                dopiero przedszkola prywatne mogą być konkurencyjne cenowo z państwowymi.
                • lila1974 Re: Nie do matek 26.10.09, 14:16
                  Też mi cos w takiej opcji chodzi po głowie.
                • karra-mia Re: Nie do matek 26.10.09, 14:18
                  tak w moim mieście, dość dużym w aglomeracji śląskiej, istnieją dwa
                  przedszkola prywatne: jedno prowadzone przez siostry służebniczki,
                  zajęte miejsca do 2011 roku i drugie otwarte w tym roku - kosztuje
                  majątek, a jest to przedszkole zrobione z mieszkania 3 pokojowego,
                  grupy mieszane, więc 3latki z 4, 5latkami, taki test, bo nowe.
                  I jedno i drugie u mnie odpada - do sióstr młodego nie oddam, bo
                  nie; do tego nowego tez nie, bo mi nie przechowalnia dla
                  dzieciaka jest potrzebna, tylko myślę też o tym, żeby to dziecko z
                  tego przedszkola cos wyniosło, żeby czegos się nauczyło
                  a jak
                  działa to nowe, nie wiem, ale mój syn nie jest królikiem
                  doświadczalnym, nie będę na nim testować.
                • kawka74 Re: Nie do matek 26.10.09, 14:24
                  Ależ ja nie twierdzę, że to źle. Chodzi mi tylko o to, że państwo od problemu się odcina, zapewne uważając, że sam fakt istnienia przedszkoli prywatnych załatwia sprawę. A, jak widać, nie załatwia.
                • joanekjoanek Re: Nie do matek 28.10.09, 12:06
                  mal_art napisał:

                  > W paru krajach europejskich jest tak, że
                  > każde dziecko uczęszczające do przedszkola/szkoły prywatnej dostaje od państwa
                  > subwencję - dokładnie taką samą albo np. połowę tego, co państwo płaci od łebka
                  > za dziecko w placówce państwowej.

                  Ależ w Polsce też tak jest.
                  To znaczy nie dziecko dostaje subwencję do ręki, tylko przedszkola prywatne ją dostają. Ile - to zależy od gminy, ale często 100% lub przynajmniej 80% tego, co gmina przekazuje przedszkolom publicznym w ramach ich finansowania, w przeliczeniu właśnie "od łebka".
    • bri Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:26
      Żeby iść na urlop trzeba być zatrudnionym.
    • karra-mia Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:43
      matka matce wilkiem... niedobrze mi się robi, jak widze, jak jedna
      drugiej do oczu skacze i sprawdza, czy pracuje, gdzie pracuje, do
      której pracuje itd

      Mój syn nie dostał się do przedszkola, bo ja nie pracuję i też byłam
      mega wkurzona, bo moja sytuacja jest taka, że żeby iśc do pracy,
      musze mieć zapenwioną opiekę dla syna, a na nianię mnie nie stać.
      Ale w życiu nie miałam pretensji do matek
      samotnych/pracujących/biednych/bogatych o to, raczej do władz
      miasta, które nie potrafią przewidzieć, że za 3 lata będzie tyle a
      tyle dzieci chętnych do przedszkola. Warto by było o tych miejscach
      pomyśleć prawda?

      Mogłam sobie załatwić lewe zaswiadczenie, jednak nie mam odwagi
      synowi od początku stwarzać nieprzyjemne sytuacje, bo to się nie na
      mnie odbije, a na nim właśnie.
      • kropkacom Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:49
        > matka matce wilkiem... niedobrze mi się robi, jak widze, jak jedna
        > drugiej do oczu skacze i sprawdza, czy pracuje, gdzie pracuje, do
        > której pracuje itd

        Dokładnie. Miejcie pretensje do państwa a nie znowu matki domowe dostaną po
        głowie bo sobie jakąś edukacje dla dziecka ubzdurały. Ech...baby.
    • dziub_dziubasek Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 13:44
      Odbieram starszaka z przedszkola pchając wózek z młodszym dzieckiem (13 mies.).
      Nie jestem na wychowawczym, młodsze chodzi do żłobka.
      A z innej beczki- matka na macierzyńskim nadal "pracuje", na wychowawczym
      zresztą też jest nadal pracownikiem.
      I skąd wiesz, ze są na urlopach? może młodsze dzieci chodzą do żłobków, może
      mają nianię, może zajmuje się nimi babcia (a dwójką dzieci nie dałaby już
      rady?), a może mają taką pracę, że niemowlę w niej nie przeszkadza (czyli moga
      ją wykonywać w domu) ale 3-4latek już tak?
    • lila1974 I jeszcze coś 26.10.09, 14:17
      Tak sobie czasami myślę - jakim prawem władze likwidują placówki, które kiedyś
      nasi rodzice wnosili w czynie społecznym?
    • przeciwcialo Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 14:19
      Matka na maciezyńskim czy wychowawczym nadal jest pracownikiem. To
      nie sa urlopy wieczne, poza tym sa na dziecko młodsze.
      • ledzeppelin3 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 14:28
        Ja mam inna obserwację: Nieważne, że panowie samorządowcy w dupie maja
        zakładanie przedszkoli, bo do nich trzeba dopłacać. Nieważne, bo rasowa emama
        nie zwróci się przeciwko panom samorządowcom i nie wystosuje do nich
        odpowiedniego protestu. Nie, rasowa emama dojrzy winę i grzech u innej matki i
        to przeciwko niej zwróci swoje pretensje. A panowie samorządowcy będą z
        satysfakcją zacierali łapki, że znów się głupie baby za łby wzięły. Gratuluję
        słusznego podejścia./
        • jowita771 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 15:04
          > zakładanie przedszkoli, bo do nich trzeba dopłacać. Nieważne, bo rasowa emama
          > nie zwróci się przeciwko panom samorządowcom i nie wystosuje do nich
          > odpowiedniego protestu.

          Nie zawsze. W moim mieście mieszkańcy postarali się o spotkanie z władzami. Była
          obecna pani z wydziału edukacji i na uwagę, że w mieście jest za mało
          przedszkoli, powiedziała, że nie ma obowiązku aby dziecko chodziło do przedszkola.
    • truscaveczka Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 14:33
      No proszę. Jakie to one są wredne i roszczeniowe cy cy cy...
      Moje dziecko chodzi do przedszkola w celach edukacyjnych a ja jestem w domu w
      tym czasie. I nic ci do tego, czy maluję paznokcie i oglądam M jak młotek w tym
      czasie, czy ciężko pracuję jako tłumaczka. Nie wiem, dlaczego moje dziecko
      miałoby mniejsze prawa do EDUKACJI przedszkolnej tylko dlatego, że nie siedzę 8
      godzin za biurkiem i nie wracam nabitym tramwajem przez godzinę. I nie wiem,
      czemu miałabym do mojej popołudniowej pracy iść wykończona całym dniem z marudną
      jedynaczką, którą nie mogę się dostatecznie zająć, bo mam robotę na kompie.
      Eeeeee, jakaś nieudolna próba poflejmowania uncertain
      • phantomka Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 15:10
        Jak moje dziecko szlo do przedszkola, to ja bylam na wychowawczym
        (jak ponad polowa matek w grupie mojego dziecka) Przedszkole nie
        wymagalo dodatkowych swistkow, czy ja aktualnie chodze do pracy.
        Trzeba bylo jedynie wpisac miejsce zatrudnienia. Co tez uczynilam. I
        tak, jak ktoras powyzej napisala, przedszkole nie jest instytucja
        dla rodzicow, ono jest dla dzieci. Jezeli w przedszkolach brakuje
        miejsc, to nie dlatego ze jedna udaje pracujaca, a druga samotna
        matek. Tylko dlatego, ze gminy pozamykaly multum placowek. I to do
        nich nalezy kierowac pretensje.
    • nisar Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 21:29
      Fakt, nie pomyślałam o tym, że matki na macierzyńskim/wychowawczym
      mogą odbierać dziecko, które chodziło już do przedszkola w momencie,
      gdy one urodziły. Bez sensu założyłam, że były one na urlopie w
      momencie zapisywania starszaka do przedszkola. Tu sytuacja jest
      jasna, oczywiście.
      Ale...
      Wiadomo, że przedszkole powinno być dostępne dla każdego dziecka,
      jako placówka także wychowawcza. Niemniej dla wielu rodzin
      przedszkole spełnia przede wszystkim funkcję opiekuńczą,
      umożliwiając rodzicom pracę. Czy więc nie powinny jednak mieć
      pierwszeństwa przy przyjęciu te dzieci, których rodzice muszą im
      zapewnić opiekę w czasie gdy oni znajdują się poza domem w pracy? To
      chyba temat na pracę doktorską z filozofii (względnie etyki?).
      System jest chory, ale jego choroba nie tłumaczy wszystkiego.

      Truscaveczko, zawsze się z Tobą zgadzam i aż mi przykro napisać, że
      tym razem niestety nie. Jeśli moje dziecko nie dostanie się do
      przedszkola, mimo że ja pracuję osiem godzin poza domem, a dziecko
      mamy oglądającej w czasie gdy jest ono w przedszkolu m jak młotek
      owszem, to dla mnie to nie jest fair, niestety. Byłoby, gdyby miejsc
      w przedszkolach było tyle, ile dzieci. Ale nie jest i dlatego moja
      ocena tej sytuacji jest akurat negatywna.
      • kropkacom Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 21:50
        > Wiadomo, że przedszkole powinno być dostępne dla każdego dziecka,
        > jako placówka także wychowawcza. Niemniej dla wielu rodzin
        > przedszkole spełnia przede wszystkim funkcję opiekuńczą,
        > umożliwiając rodzicom pracę.

        Przeciez jest tak że dzieci obojga rodziców pracujących mają nadal jednak
        pierwszetwo, prawda?
      • volta2 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 22:02
        mimo że ja pracuję osiem godzin poza domem, a dziecko
        > mamy oglądającej w czasie gdy jest ono w przedszkolu m jak młotek
        > owszem, to dla mnie to nie jest fair, niestety.

        czy ktoś ci każe pracować? czy w tym kraju jest przymus pracy?
        jeśli twoja praca to twój mus, to jest to tylko twoja sprawa/twój
        problem, czemu każesz innej matce zajmować się twoim problemem?
        tudzież wtykasz nos w jej życie?
        jeśli ty płacisz podatki z mężem w wysokości takiej samej jak mąż
        tej kobiety, a może nawet mniejsze, to w sumie argument o tym że coś
        tam bardziej ci się należy też mógłby być nietrafiony.
        dlaczego nie jesteś w domu i nie oglądasz m jak ...?
        przecież nie musisz tak latać do tej roboty?
        a jak musisz, to nie miej za złe innym, że nie muszą.
        dlaczego twoje chcenie/muszenie pracowania ma mnie w jakikolwiek
        sposób obchodzić?

        i jeszcze raz: rozliczaj z braku miejsc dla wszystkich nie tę matkę
        co se w domu na koszt męża siedzi tylko radnych, którzy klepią
        budżety tak, że na miejsca w przedszkolach i szkołach już brakuje
        kasy.

        wyobraź sobie, że kwestia przedszkoli to nie koniec być może twojej
        batalii, ja pozwoliłam koleżance wypisać oświadczenie, że
        zamieszkuje w moim mieszkaniu, by jej syna do zwykłej rejonówki
        przyjęli. państwowej, na drugą zmianę.(starszy syn tam chodzi, bo 5
        lat temu był tam jego rejon, teraz z nadmiaru dzieci rejon inaczej
        podzielony i młodszy syn się tam nie łapie - uważasz że to normalne,
        by kombinować w ten sposób?)
        ale czasem jednak trzeba.
        • nisar Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 22:16
          Ja nie każę innym matkom zajmować się "problemem" mojej pracy. Ja
          tylko uważam, że jeśli zasady rekrutacji dzieci do przedszkola są
          takie, że pierwszeństwo mają te dzieci, których oboje rodzice
          pracują, to ta zasada powinna być respektowana.
          Absolutnie nie mam tu pretensji do matek niepracujących, których
          dzieci dostały miejsce w przedszkolu - to nie one są zobowiązane do
          przestrzegania zasad rekrutacji, tylko władze przedszkola. A
          najwyraźniej nie zawsze to robią. I o to chodzi.
          • volta2 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 23:02
            po wyjaśniających ci postach wielu dziewczyn, jak to jest z tymi
            matkami i wózkami może faktycznie już wisz, gdzie kierować swoje
            wątpliwości, niemniej jednak w pierwszym poście ta złość była
            skierowana na wózki, matki i m jak młotek

            gdybyś miała pretensje do władz przedszkola to taki post zaczynałby
            się mniej więcej tak" dlaczego dyrektor przedszkola siedzi na
            ciepłej posadce i nie wydzwania po zakładach pracy i nie weryfikuje
            czy matki na urlopach wychowawczych czasem nie są? dlaczego z moich
            podatków finasowany jest tak nieudolny zarządca placówki?
            przy czym oczywiście matka na wychowawczym jest pracownikiem, może
            w każdym czasie przerwać urlop wych. - rekrutacja jest przecież w
            marcu i wtedy składa się pieczątki na formularzach. do przedszkola
            dziecko idzie we wrześniu. co zrobisz z tą czasoprzestrzenią od
            marca do września? matka może przecież właśnie do pracy wrócić od 1
            września choćby.

            kierunek twoich frustracji idzie zupełnie złym torem, to nie dyr
            przedszkola winny jest brakowi miejsc, tylko władze gminy, już ci to
            wyjaśniano.

            jest jeszcze mały aspekt z meldunkami w nowych dzielnicach,
            jeśli ludzie mają meldunki w zabrzu, czy puławach a mieszkają w
            warszawie, to te miasta mają odnotowane, że będzie tam dziecko
            korzystać z placówek edukacyjnych. a władza warszawskiej dzielnicy
            ma prawo nie przewidzieć galopującego wzrostu trzylatków na
            białołęce.
            bo tych ludzi de facto w papierach nie ma.

            i co z tego, że część ludzi zdecydowała się w pit wpisać podatki do
            kasy us warszawa, skoro us demografią się nie zajmuje?
            dyr naszego przedszkola wie, ile dzieci przyjdzie za 3 lata do niej
            z podaniem, ale wie o tych dzieciach, które mają meldunek, a co z
            resztą?
            • ewag12 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 09:31
              Dlaczego dyrektor nie weryfikuje zaświadczeń o urlopach
              wychowawczych tudzież lewych zaświadczeniach o zatrudnieniu?
              Bo przedszkole nie jest organem ścigania - taką odpowiedź uzyskałam.
              Z takowym pytaniem udałam się także do Urzędu Miasta, do kierownika
              wydziału szkolnictwa i edukacji i on także powiedział mi, że nie
              jest organem ścigania ani policją żeby zajmować sie legalnością
              zaświadczeń oraz że nie wtrąca sie w kompetencje dyrektorów
              przedszkoli! Tak wygląda w moim mieście odwoływanie się do
              wszelakich władz.
          • rodriga Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 22:44
            Osoba pracująca w ścisłym wymiarze godzin może zatrudnić opiekunkę
            za część swojej pensji. Nie przyjmowanie dzieci matek niepracujących
            skutecznie blokuje poszukiwanie przez nie pracy. Dla mnie ten
            przepis jest absurdalny.
            Mnie byś mogła zobaczyć pod przedszkolem, jak ze starszym odbieram
            młodsze, a spełniam wszystkie formalne wymogi przyjęcia w pierwszej
            kolejności.
    • mamamonika Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 26.10.09, 21:49
      U nas dzieci "kontynuujące przedszkole" dostają się w pierwszej
      kolejności. Może rodzeństwo pojawiło się w trakcie tej "kontynuacji"?
    • miska_malcova Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 11:48
      niestety jeśli nie zaczną powstawać nowe przedszkola państwowe, to będą się
      działy takie jaja z zapisaniem do przedszkola uncertain
      Kilka lat temu przedszkola zamykano, bo był niż demograficzny. Szkoda, że
      zamiast je likwidować nie wynajęto czasowo tych pomieszczeń/budynków, aby w
      każdej chwili można uruchomić przedszkole, gdy zaszłaby taka potrzeba.
      • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 13:28
        Ja właśnie tego gadania o niżu nie rozumiem. Rzekomy niż demograficzny objawia
        mi się w takich sytuacjach, jak kolejka na porodówkę (przyjechałam do szpitala w
        zaawansowanym już mocno stadium porodu i niejako się "wepchnęłam" - godzinka i
        po sprawie - ale w tym czasie po korytarzu pod drzwiami sali porodowej chodziło
        kilka dziewczyn w pierwszej fazie, które może miały wiekszą ochotę się położyć
        na łóżku, tylko że wszystkie łóżka były zajęte, a położne tylko biegały między
        jedną rodzącą a drugą...) W szkole mojego syna klasy 1-3 chodzą na zmiany, bo
        inaczej się nie pomieszczą. W przedszkolu córki odrzucono ponad 100 podań
        (właściwie tyle, że te dzieci wypełniłyby całą nową placówkę tych samych
        rozmiarów tzn 4 grupy po 25 osób), a i tak grupy są liczniejsze, niż ustawa
        przewiduje (28-30 osób). Jakoś oznak niżu demograficznego dopatrzyć się w tym
        nie mogę. Przy tym sama jestem z pokolenia wyżu: skoro ja rodzę/posyłam dziecko
        do przedszkola/szkoły, to podobnie w tym samym czasie robi cała masa moich
        rówieśniczek... Porodówek, przedszkoli i szkół w moich okolicach specjalnie nie
        ubyło.
        • turzyca Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 13:51
          Ja to zasadniczo nie rozumiem tego, ze 7-10 lat temu, kiedy faktycznie byl niz
          zamiast z ogniem w oku remontowac wszystko jak leci, korzystajac z malego
          oblozenia, i budowac na zas "bo wyz idzie" likwidowano jak leci "bo niz jest".
          Jakim cudem ja, nastolatka w pierwszej klasie liceum, slyszac o likwidacji
          porodowek/zlobkow/przedszkoli, przewidywalam katastrofe, bo swietnie zdawalam
          sobie sprawe, ze za 5 lat do rodzenia wezma sie wyzowe roczniki 1982-84, a nasi
          wlodarze tego prostego faktu nie byli w stanie przewidziec?
        • kawka74 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 14:00
          > Ja właśnie tego gadania o niżu nie rozumiem.

          Nie o to chodzi, że JEST niż demograficzny (w tej chwili rodzą się dzieci wyżu dem. z lat osiemdziesiątych). Chodzi o to, że skutki niżu sprzed lat są odczuwalne do tej pory. Likwidowano miejsca na porodówkach (dwanaście lat temu w zapchanym dziś po zamki w drzwiach szpitalu bielańskim moja kuzynka była SAMA jedna na całym oddziale, a potem już tylko na sześcioosobowej bodajże sali). Likwidowano przedszkola, żłobki - nie twierdzę, że masowo (w mojej okolicy, jak dziś policzyłam, zlikwidowano dwa przedszkola), ale jednak. Widać decydenci nie przewidzieli zmian w przyroście ludności.
          • miska_malcova Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 22:26
            kawka74 napisała:

            > Widać decydenci nie przewidzieli zmian w przyroście ludności.

            raczej nie interesują się wskaźnikami demograficznymi, przyrostem ludności itp.
            Potrzeba mnóstwa przedszkoli. Ja mieszkam przy takim ogromnym molochu do którego
            przyjeżdżają rodzice z odległych osiedli. Słyszałam, ze podobna sytuacja jest ze
            żłobkami.
    • lolinka2 Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 13:50
      hm... moje dziecko chodzi do przedszkola w centrum Warszawy
      zapisałam ją w tym roku, 1 września, zaczęła chodzić od 2 września.
      Zaświadczenia z pracy nie dostarczałam (bo niby jak, wykonując wolny
      zawód?).
      U nas ok 16 też przedszkole pustoszeje, czynne jest do 17.30,
      Tkaniśka często jest zgarniana w ścisłej końcówce (np o 17.28) jako
      ostatnia, ale średnio mnie to rusza.

      I to, czego ja pojąć nie mogę, to te opisywane straszne problemy z
      dostaniem się w Warszawie do przedszkola. Gdzie one są?
      • an_ni Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 16:06
        Lolinka spadlas z drzewa czy nie slyszalas o Bialolece?
      • mal_art Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 16:27
        Problemy z dostaniem się do przedszkola w Warszawie? Wszędzie tam, gdzie sporo
        nowych osiedli: na Białołęce, Tarchominie, Ursynowie, nawet na robotniczym
        Bródnie. Najłatwiej o miejsce w przedszkolach w centrum i na Woli, bo tam po
        prostu mieszka mniej młodych rodzin z dziećmi, a przedszkola stoją. Przyjaciele
        wożą dziecko z Zacisza w okolice pl. Konstytucji, bo tam się dostało.
    • betty_julcia Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 16:21
      A to chamki i cwaniaczki.
      Do czego ludzie są zdolni. Specjalnie dzieci sobie robią zeby zdobyć
      miejsce w przedszkolu...

      Tok myślenia niektórych jest porażający....
      • pocztarenata Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 16:52
        Bo przedszkole powinno być dla dziecka, bez względu na sytuacje rodziców. A w
        tej chwili jest dla rodziców, żeby mogli pracować a jednocześnie mówi się
        górnolotnie o tym ile dziecku edukacja przedszkolna daje- jednocześnie nie dając
        szansy wszystkim na skorzystanie z jej dobrodziejstw9 wiem, to niemożliwe).
        No nie wyobrażam sobie z punktu widzenia dziecka, które, rok-dwa chodziło do
        przedszkola, sytuacji że urodził mu się braciszek więc już kolegów nie zobaczy-
        siedź w domu z niemowlakiem i patrz jak mamusia przewija kupkęsad
        Oczywiście przedszkoli nie ma i długo jeszcze nie będzie i musi być selekcja, co
        zrobić. Każda matka chce dla dziecka najlepiej i tak się to kończy sad
        • verdana Re: Przedszkole - czy ja czegoś nie rozumiem 27.10.09, 16:58
          Zgadzam się - przedszkole to nie przechowalnia dla dzieci
          pracujących matek.
          Cóz, ja byłam matką pracująca i chodzilam z tym w ozkiem pod
          przedszkole. Bo pracowałam czesto w domu i w róznych godzinach.
Pełna wersja